Przegląd Finansowy: 09-04-01 - 09-05-01

czwartek, 30 kwietnia 2009

Znowu SKOKi

Myślałem, że temat SKOKów trochę odejdzie w zapomnienie, ale nie chce. We wczorajszym Dzienniku i Wyborczej ukazały się takie oto ogłoszenia.


Cóż, jak się takie coś czyta to ma się wątpliwości czy powierzać swoje pieniądze w gdziekolwiek w okolice całego tego zamieszania.

A jeżeli ktoś się nad tym głębiej zastanowi, to zada sobie pytanie - dlaczego Kasa Krajowa SKOK tak walczy na rzecz pozostania poza kontrolą nadzoru bankowego? Cóż, jak coś jest mało przejrzyste to niektórym wygodniej. Polecam lekturę - może niezbyt aktualne, ale interesujące fakty. No i jeszcze stary artykuł na temat SKOK Wyszyńskiego. Można sobie zadać pytanie: "Kliencie SKOKu, a kiedy do Twojej kasy zawita komisaryczny zarządca z Kasy Krajowej?" Tu najnowszy materiał na ten temat.

Dla równowagi i zachowania rzetelności, należy jednak przyznać, że system SKOK nie jest tak jednoznacznie zły jak się go prezentuje w niektórych mediach. Prokuratura Apelacyjna w Łodzi umorzyła śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa niekorzystnego rozporządzenia majątkiem Wielkopolskiego Banku Rolniczego przez członków Zarządu Krajowej SKOK.

środa, 29 kwietnia 2009

Czyżby interwencja BGK na rynku walutowym?

Złotówka wczoraj po wcześniejszym osłabieniu pozostawała stabilna mniej więcej do godziny 14:35. Później dał się zauważyć gwałtowny ruch umocnieniowy. Poskutkował on wzmocnieniem się złotego o około 1,5% względem franka i o około 2,2% względem dolara. Obrazuje to poniższy wykres.



Dziennik spekuluje, że za tym ruchem może stać interwencja BGK. "Jeżeli tak się stało, a wiele na to wskazuje, to został moment wybrany bardzo dobry moment" - mówi Piotr Kuczyński dla Dziennika.

Wątpliwość co do tej hipotezy dla mnie budzi zbieżność w czasie tego ruchu na złotówce z silnym osłabieniem się złota względem dolara o około 1,3%. Może BGK wybrał odpowiedni moment i skoordynował akcję z tym ruchem? W tym samym momencie zaczął nieco słabnąć dolar względem euro. Niewykluczone też, że jakiś duży gracz mógł zamienić część swojej pozycji w złocie na euro i aktywa w Polsce. Hipoteza ta jest jednak raczej słaba, na koronie czeskiej i forincie w tym czasie nie zanotowano większych ruchów (forint umocnił się tylko o 0,9%), a takie przeniesienie aktywów musiałoby obejmował cały region (nie tylko Polskę). Może po prostu transakcja była bardziej złożona i umieszczona w odpowiednim momencie w czasie i wyzwoliła serię innych ruchów wtórnych.

Może za niedługo poznamy kulisy tego ruchu.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Inne metale szlachetne - platyna, srebro, pallad

Wiele pisze się o złocie jako tym metalu szlachetnym, w którym warto lokować swoje inwestycje. natomiast znacznie mniej osób zajmuje się srebrem inwestycyjnym, platyną i palladem. Chciałbym poniżej przedstawić krótką charakterystykę tych metali szlachetnych w kontekście inwestycyjnym.

SREBRO
Srebro od zarania dziejów było wykorzystywane na cele monetarne. Po odejściu od jego wykorzystania do celów bicia monety podstawowym zastosowaniem pozostało zastosowanie go w jubilerstwie i przemyśle. Wykorzystywane jest także do celów inwestycyjnych, jednak z naszej polskiej perspektywy jest znacznie mniej atrakcyjne niż złoto, ze względu na obłożenie go podatkiem VAT w całej Unii Europejskiej. Ponadto marże nakładane na inwestycyjne sztabki czy monety srebrne potrafią sięgnąć 100% ceny spot, co czyni taką inwestycję mało opłacalną. W końcu srebro jest dwa do trzech razy bardziej niestabilne od złota. Oznacza to na ogół znacznie bardziej dynamiczne wzrosty, ale i znaczne spadki, nie rzadko rzędu 30%. Wynika to z płytkości rynku i faktu, że większość wydobycia srebra pozyskuje się przy okazji wydobycia rudy innych metali (miedź, cynk).


Inwestorzy zainteresowani zakupem srebra do celów inwestycyjnych mogą nabyć (podobnie jak w przypadku złota) sztabki i monety. Odradzam wszelkie wynalazki typu monety kolekcjonerskie (chyba że kupowane poniżej ceny spot srebra), czy srebrny złom (sztućce służą raczej do spożywania posiłków a nie do inwestycji). Generalnie jeżeli inwestować w cokolwiek to tak, aby można było to potem zbyć po godziwej cenie.
Podobnie jak w przypadku złota istnieją także specjalistyczne fundusze inwestujące w ten metal i powiązane z nim aktywa, ale niestety nie znam żadnych dostępnych w Polsce.
Więcej o inwestowaniu w srebro piszę tutaj.

PLATYNA
Innym metalem szlachetnym, który cieszy się zainteresowaniem inwestorów jest platyna. Jest to jeden z najrzadziej występujących na ziemi metali, którego producentami jest zaledwie klika krajów (78% produkcji platyny pochodzi z RPA, 13% z Rosji, a 5% z USA i Kanady), a który wraz z wynalezieniem katalizatorów samochodowych zyskał spore zapotrzebowanie przemysłowe. Platyna ma pewną cechę, która czyni ja interesującą dla inwestora - jest trudno dostępna. Jest niestety przez to droga, co z kolei stawia ją poza zasięgiem przeciętnych małych inwestorów. ta trudna dostępność platyny sprawiły, że nigdy w historii nie był wykorzystywany na cele monetarne.
Z najbardziej znanych platynowych monet lokacyjnych wymienić można amerykańskiego Platinum Eagle, kanadyjskiego platynowego Maple Leaf oraz platynową australijską Koalę. Dostępne są także platynowe sztabki.



PALLAD
Na końcu dochodzimy do palladu, najmniej chyba znanego z metali szlachetnych, który może być przedmiotem zainteresowania inwestorów. W zasadzie jest to metal przemysłowy, a nie szlachetny. ze względu na swą rzadkość występowania jest jednak przedmiotem zainteresowania inwestorów. Pallad stosuje się w dentystyce, przemyśle chemicznym i elektronicznym. Coraz większym polem zastosowań palladu jest produkcja katalizatorów do silników diesla. Największym producentem jest rosyjski Norilsk Nickel Group (surowiec ten otrzymuje jako efekt uboczny swej podstawowej działalności jaką jest produkcja niklu.). Znaczna produkcja palladu pochodzi także z RPA. Inwestycja w pallad może przybrać formę zakupu monet lub sztabek. Są one równie trudno dostępne jak platynowe i ze względu na nietypowość, trochę cierpią z powodu niskiej płynności.




poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Świńska grypa i obligacje MFW

Liczba ofiar śmiertelnych świńskiej grypy w Meksyku wzrosła do 103 - poinformował w nocy meksykański minister zdrowia Jose Angel Cordova. No dobrze - ale co to ma wspólnego z rynkami finansowymi? Otóż rozprzestrzenianie się epidemii może (nawet jeżeli nie bezpośrednio, to pośrednio poprzez efekt psychologiczny) wywrzeć wpływ na wielkość ruchu turystycznego i podróży biznesowych na świecie. To niewątpliwie pogorszy wyniki linii lotniczych (już osłabionych w wyniku kryzysu). Dodatkowe koszty związane z wybuchem epidemii mogą pogorszyć perspektywy wychodzenia światowej gospodarki z recesji, co przełoży się do wydłużenia okresu stagnacji. Cóż, nieszczęścia chodzą parami.

Do pary, na dzisiejszy poranek też informację o planowanej emisji przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy obligacji na potrzeby zwiększenia jego zasobów służących udzielania pomocy finansowej. Jak można było się spodziewać szczególne zainteresowanie nimi okazały Brazylia, Rosja, Indie, oraz Chiny - czyli te kraje, które mają spore rezerwy dolarów. Domyślam się, że obligacje te będą denominowane w SDRach (skoro stopa oprocentowania będzie powiązana z SDR). Jest to dla tych krajów wygodny sposób na zamianę dolarów na inne aktywa (kupią obligacje za dolary) i zabezpieczenie się przed deprecjacją dolara (SDR wyceniany jest wg koszyka walut). Poza tym, kraje te już ogłosiły, że chcą mieć większy wpływ na decyzje MFW. ucieczka od dolara zatem się materializuje.
Niektórzy przywołują ryzyko, że obligacje te będą stanowiły problem dla innych krajów emitujących dług - ze względu na konkurowanie stopą procentową. Jednym słowem, istnieje obawa, że emisja obligacji przez MFW spowoduje konieczność podniesienia oprocentowania przez inne kraje.
Niewątpliwie ta emisja będzie stanowiła problem dla Stanów Zjednoczonych. Myślę, że dla Polski raczej nie takim wielkim. Nasz dług wynosi jedynie ułamek zadłużenia USA, więc chętny do pożyczenia nam pieniędzy raczej się znajdzie.

niedziela, 26 kwietnia 2009

Tygodniowy przegląd 20-26 kwietnia

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozy dynamiki PKB dla światowej gospodarki do -1,3%, a dla Polski do -0,7%.
  • Chiny podały publicznie do wiadomości, że od 2002 roku zwiększyły o 76% swoje rezerwy złota.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 1873 i wzrósł o 11,35%.

Waluty:
W poniedziałek i czwartek nasza waluta osłabiała się, w pozostałe dni stabilizowała lub wręcz nieco odrabiała straty. Na koniec tygodnia nieco w porównaniu z dolarem względem złotówki szybciej umacniał się frank szwajcarski. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9619zł, dolar 3,3671zł, a euro 4,4674zł.

Złoto:
Złoto konsekwentnie umacniało się przez cały ubiegły tydzień. Wisienką na torcie stało się podanie do publicznej wiadomości, że Chiny od 2002 roku zwiększyły po cichu swoje rezerwy złota o 76%. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3066zł/oz wobec 2867zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 911,80$/oz.

Obligacje:
Na koniec tygodnia rentowność obligacji 5-letnich wyniosła ok. 5,85% czyli o 10 pkt mniej niż w zeszły czwartek. Do osłabienia przyczyniły się słabsza pozycja złotówki i wątpliwości dotyczące wysokości deficytu budżetowego.

Akcje:
W poniedziałek i przed południem we wtorek mieliśmy od czynienia ze spadkami. reszta tygodnia upłynęła pod wpływem zwyżki. Jest to o tyle nietypowe, że jednocześnie obserwowaliśmy osłabienie złotówki, a nastroje na rynkach nie są hura-optymistyczne. Jednocześnie mieliśmy niższe obroty niż w skróconym poprzednim tygodniu. Na koniec tygodnia WIG20 zyskał 4,1%, WIG 3,4%, mWIG zyskał 3,4%, a sWIG także zyskał 1,4%.

sobota, 25 kwietnia 2009

Chiny ładują pociąg złotem

Wczoraj Chiny podały publicznie do wiadomości, że od 2002 roku zwiększyły o 76% swoje rezerwy złota i znalazły się wśród pięciu posiadaczy największych rezerw złota na świecie tuż przed Szwajcarią.

Według obliczeń posiadają one aktualnie 1054 tony tego kruszcu i ubiegłym roku stały się największym na świecie producentem złota. Roczna produkcja złota w Chinach wynosi 12,2% (288 ton). Większość złota zgromadzonego w chińskich rezerwach pochodzi właśnie z tej rodzimej produkcji, ale niewątpliwie także z rynku. Wskazuje się na zwiększone zakupy na giełdzie w Szanghaju w styczniu i lutym tego roku.

Myślę, że ktoś kto uważnie czytał między wierszami mógł spodziewać się ogłoszenia takiej informacji. Na szczycie G20 pojawiały się pogłoski o sprzedaży części złota należącego do MFW (niezależnie od tego, że faktycznie jest to trudne do wykonania). Zastanawiałem się wtedy czy pierwszym kupującym te złoto nie byłyby właśnie Chiny, które w ten sposób pozbyłyby się rozsypujących się im w rękach dolarów. Chińczycy już wielokrotnie podkreślali, że światu potrzebne jest odejście od dolara jako waluty rezerwowej. Jak widać ich faktyczne posunięcia zmierzają do przywrócenia tej roli złotu i konsekwentnie zapewne będą konwertować swoje rezerwy dolarowe na złoto i inne aktywa.

piątek, 24 kwietnia 2009

Kolejny przykład na konieczność zwiększenia nadzoru nad SKOKami

Okazuje się, że informacji na temat zamieszania ze SKOKami jest w ostatnim czasie zatrzęsienie. Te instytucje stały się na tyle wszechobecne, że obawiam, się, że za niedługo coraz częsciej będziemy świadkami takich sytuacji jak na przykład dzisiejsza.

Izba komornicza we Wrocławiu poinformowała dziś, że wszczęto postępowanie egzekucyjne wobec Południowo-Zachodniej Spółdzielczej Kasy Oszędnościowo–Kredytowej (SKOK). Pracownicy oddziału ani biura zarządu Południowo-Zachodniej Kasy Oszczędnościowo–Kredytowej SKOK nie chcą udzielać żadnych informacji. Więcej pewnych informacji z doniesień prasowych niestety nie udało mi się wyłowić. Sytuacja zapewne się rozwinie, i pojawi się więcej publikacji na ten temat. Nie w tym rzecz.

Sęk tkwi w tym, że SKOKi wystartowały ostatnio z kampanią "nie wińcie nas nie jestesmy bankiem", tymczasem w ciągu ostatnich lat przyznam sie, że nie przypominam sobie sytuacji egzekucji komorniczej z majatku banku. takie sytuacje jak ta ze SKOK Kopernik, czy Południowo Zachodnią SKOK rzucają cień na bezpieczeństwo cełego systemu SKOK. Poddają też w wątpliwośc prawidłowosc realizacji funkcji kontrolnych przez Kasę Krajową. Nie zdziwi mnie jeżeli będzie jeszcze parę podobnych spraw. Dla mnie to jest uzasadnienie dlaczego SKOKi, jak wszystkie instytucje w systemie finansowym powinny podlegać nadzorowi.

Update 27.04.2009 - Oświadczenie Południowo Zachodniej SKOK, które rzuca sporo światła na przytoczoną sytuację.

czwartek, 23 kwietnia 2009

Nowe prognozy MFW dla światowej gospodarki

Czuję się niejako w obowiązku przywołać na łamach niniejszego bloga wiadome wszystkim zainteresowanym doniesienia. Według prognoz zawartych w opublikowanym wczoraj raporcie MFW, spadek PKB całego świata sięgnie w tym roku 1,3%.

W odniesieniu do Polski prognoza MFW na bieżący rok mówi o spadku PKB o 0,7%. Tyle tytułem prognoz, zainteresowanych odsyłam do źródeł.


A odnośnie komentarza - w raporcie z października 2008 MFW prognozował dla Polski PKB +3,8% a dla Europy Centralnej 3,6%, w aktualnym raporcie prognoza dla Europy Centralnej wynoci -1,3%. Zatem o ile prognoza dla Polski spadła o 4,5 punkta procentowego, to dla regionu spadła bardziej bo o 4,9pp.

Wierzę tymczasem w naszą gospodarkę i jej możliwości przetrwania kryzysu wykształcone w latach 90. jednym z elementów, których MFW nie bierze pod uwagę jest niewątpliwie szara strefa, która wg szacunków wynosi kilkanaście procent PKB - w tym widzę szansę a nie zagrożenie. Pieniądz generowany w szarej strefie nie jest przepuszczany przez drenującą maszynkę podatkową tylko kierowany na konsumpcję. Może to amortyzować spadek mierzonego oficjalnie PKB, ponieważ konsumpcja wewnętrzna będzie w jakimś stopniu podtrzymywana przez efekty mnożnikowe tego nierejestrowanego strumienia kapitału.

środa, 22 kwietnia 2009

Rynek mieszkaniowy

Dziś ukazał się kolejny raport analizujący rynek mieszkaniowy przygotowany przez firmę Reas. Początkiem kwietnia przywoływałem marcowe raporty z rynku nieruchomości i wskazywałem, że należy śledzić sytuację związaną z uruchamianiem przez deweloperów nowych projektów aby móc przewidzieć rozwój wydarzeń, a do końca roku rynek wtórny nadal będzie pozostawał pod presją obniżania cen wynikającą z faktu wzrastającej nadpodaży, obniżek cen na rynku pierwotnym oraz ograniczeń dostępu do kredytu.

Raport Reas potwierdza, że liczba mieszkań wprowadzanych do sprzedaży w pierwszym kwartale 2009 roku jest niemal 5-krotnie niższa w stosunku do liczby wprowadzonych mieszkań w pierwszym kwartale 2007 roku i ponad 3-krotnie w odniesieniu do pierwszego kwartału 2008. Sprzedaż też spadła i to znacznie w porównaniu z latami 2007 i 2008. W Krakowie i Warszawie pozostaje na poziomie najniższym od 10 lat. Można spodziewać się, że nadpodaż mieszkań wyczerpie się w zależności od miasta w ciągu roku do dwóch lat i dopiero wtedy można byłoby się spodziewać wzrostów cen.

Można zauważyć że coraz więcej posiadaczy nieruchomości bierze rynek na przeczekanie i oferuje swoje nieruchomości do wynajmu co powoduje spadek cen. Na przykład w Krakowie ceny najmu spadły o około 10% od grudnia. Trudno powiedzieć jak zachowają się ci właściciele nieruchomości kiedy ceny znów zaczną rosnąć w wyniku odblokowania zatoru kredytowego. Analitycy Reas sugerują, że znów bedziemy kupować "dziury w ziemi", w mojej opinii na ruch cen w górę zareagują posiadacze nieruchomości wynajmowanych stabilizując trochę skok cenowy i odpowiadając na popyt. Wszycy mając w pamięci upadki deweloperów (których kilka zapewne jeszcze przed nami) będą starali się minimalizowac ryzyko i kupować już wybudowane nieruchomości, a banki z kolei będą bardziej skłonne do kredytowania takich zakupów. Przełoży się to na normalizację sytuacji, to znaczy na rynku pierwotnym transakcje będą dotyczyły raczej nieruchomości w bardziej zaawansowanym stadium realizacji inwestycji.



wtorek, 21 kwietnia 2009

Jak analizować fundusze inwestycyjne?

Zastanawiałem się czy da się sporządzić ranking funduszy inwestycyjnych. Zadanie dość karkołomne ze względu na wielość typów, liczbę funduszy, zróżnicowanie strategii inwestycyjnych. Zapewne niektórzy zauważyli, że fundusze jako takie nie są aktywem inwestycyjnym, które podlegałoby analizie. Nie ma wskaźnika sentymentu dla funduszy miedzy innymi dlatego, że są one jedynie narzędziem do inwestowania w dane klasy aktywów bazowych. Można jedynie oceniać efektywność zarządzania funduszami i do tego można posłużyć się kilkoma narzędziami i wskaźnikami.

Pierwszym jest strona z notowaniami funduszy inwestycyjnych w supermarkecie mBanku. Można porównywać wykresy funduszy i zobaczyć skład portfela. Jej największa wadą jest to, że obejmuje wyłącznie te fundusze, które mBank posiada w swojej ofercie.

Drugim narzędziem jest ranking funduszy na stronie fundi.pl - tam z kolei przytłacza wielość funduszy, ale dostępne są ciekawe narzędzia analityczne takie jak odchylenie standardowe i wskaźnik Sharpe'a. Chciałbym poniżej opisać jak interpretować te dwa parametry.

O tym, że fundusze można podzielić na przykład na akcyjne, obligacyjne i mieszane zapewne wszyscy wiedzą. Wszyscy też mam nadzieję zdają sobie sprawę, że inwestycje w fundusze akcyjne wiążą się z większym ryzykiem i zmiennością niż w obligacyjne czy rynku pieniężnego. Nie wspominam tez z premedytacją o ryzyku walutowym (które ponoszą inwestujący w fundusze oparte o zagraniczne aktywa), bo to wszystko znajdzie się w prospekcie emisyjnym.

Natomiast dwa wspomniane przeze mnie wskaźniki są dosyć rzadko wykorzystywane, a ładnie pokazują stabilność wyników i ryzykowność inwestycji funduszu.

Odchylenie standardowe - tłumacząc prostym językiem pokazuje rozrzut wyników inwestycyjnych funduszu wokół średniej - czyli zmienność jego notowań. Jeżeli oscylacje wyników wokół średniej (może być i wznosząca się) są duże, to będzie duże odchylenie standardowe. Wskaźnik ten pokazuje zatem ryzyko związane ze zmiennością notowań.

Wskaźnik Sharpe'a (definicja) - pokazuje jaki jest stosunek zysku do ryzyka w danym funduszu. Im wyższa średnia stopa zwrotu ponad stopę wolną od ryzyka tym wskaźnik jest wyższy. Jednocześnie im mniej zróżnicowane są wyniki funduszu (czyli niższe odchylenie standardowe) tym lepiej i tym jest on wyższy. Fundusz, który ma wysoką średnia stopę zwrotu ponad stopę wolną od ryzyka (czyli daje dużo zarobić), ale jego wyniki są bardzo zmienne (wysokie odchylenie standardowe), będzie miał niższy wskaźnik Sharpe'a od takiego, który daje mniej zarobic, ale ma stabilne wyniki.

Nie chcę robić tu rankingu funduszy bo się nie da. Zachęcam jednak przed podjęciem decyzji inwestycyjnych przeanalizować fundusze, w które chcielibyśmy wchodzić między innymi pod względem powyższych wskaźników. Oczywiście nie przepowiedzą one które aktywa bazowe bedą zyskiwać i na czym zarobimy, ale pomogą na pewno wybrac pomiędzy podobnymi funduszami w swojej klasie.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Korekta na GPW

Dzisiejszy dzień był kolejnym dniem korekty na GPW i innych giełdach światowych. WIG20 stracił 2,4%, a WIG 2,5%. Jednocześnie słabła złotówka. Inwestorzy nie reagowali także na lepsze dane o produkcji przemysłowej w Polsce. Niemiecki DAX i francuski CAC40 były dziś 4% na minusie.

Co to wszystko oznacza? Przecież pisałem niedawno, że akcje według mnie mają sentyment pozytywny? Więc o co chodzi? Otóż nadal podtrzymuje stwierdzenie, które zawarłem w tamtym komentarzu, że "na tle rynków regionu i od strony fundamentalnej GPW jest stosunkowo mocna. Należy pozostawać ostrożnym ze względu na nadal aktualny długoterminowy trend spadkowy, jednakże aktualny wzrost może być początkiem tendencji wzrostowych, które przedłużą się do kilku miesięcy." Otóż nie widzę w tym momencie przesłanek, które kazałyby mi sądzić, że ostatnie kilka dni spadków to katastrofa i koniec świata. Oczywiście istnieje ryzyko, że taki koniec świata nadejdzie i wtedy z bólem serca będę musiał zmienić sentyment do akcji na negatywny i przyznać się do pomyłki.

W tym momencie jednak uważam, że korekta, której jesteśmy świadkami jest niezbędna jak deszcz na wiosnę, jeżeli mamy zobaczyć wkrótce jakieś konkretniejsze wzrosty. Wskaźnik MACD na wykresie WIG20 zbudował od października 2008 do lutego bieżącego roku pozytywną dywergencję sugerującą wzrosty. Jeżeli WIG20 nie zatrzyma się w okolicach poziomu 1600-1500pkt, wtedy będzie trzeba się obawiać, że z dalszych wzrostów niewiele wyjdzie. Na razie dobrze jest rozglądać się za atrakcyjnymi spółkami i wykorzystać okazje do akumulacji akcji.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

Bardzo dobre dane o produkcji przemysłowej

Produkcja przemysłowa wzrosła w marcu br. o 15,5% wobec poprzedniego miesiąca, a w ujęciu rocznym spadła o 2,0% wobec spadku o 14,6% w lutym (po korekcie), podał Główny Urząd Statystyczny (GUS). W marcu produkcja wzrosła miesiąc do miesiąca o 15,5 proc. Analitycy spodziewali się spadku produkcji o 6,5%. Trzeba oczekiwać teraz danych z innych krajów regionu dla porównania.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Przegląd tygodniowy 12-19 kwietnia

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Produkcja przemysłowa w USA, strefie euro i Japonii spada w dwucyfrowym tempie - najsilniej w Japonii (o 38% r/r).
  • Produkcja przemysłowa w Czechach spadła w lutym o 23,4% rok do roku.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 1682 i wzrósł o 13,8%.

Waluty:
We wtorek i środę nasza waluta umocniła się. Inwestorom spodobała się zapowiedź starań Polski o elastyczną linię kredytową w Międzynarodowym Funduszu Walutowych. Przez resztę tego skróconego tygodnia słabła względem dolara i pozostawała w miarę stabilna wobec franka. Na koniec tygodnia Narodowy Bank Szwajcarii zapewnił, że zamierza nadal interweniować na rynku w celu osłabienia franka. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,8354zł, dolar 3,3083zł, a euro 4,3144zł.

Złoto:
Złoto pozostawało względem głównych walut względnie stabilne do czwartkowego popołudnia kiedy zaczęło słabnąć i to osłabienie kontynuowało przez cały piątek. Najbardziej zauważalne było osłabienie złota względem dolara. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 2867zł/oz wobec 2900zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 866,59$/oz.

Obligacje:
Rynek docenił starania Polski o zabezpieczenie finansowania w MFW, co przełożyło się na spadek rentowności krajowych obligacji. Na koniec tygodnia rentowność obligacji 5-letnich wyniosła ok. 5,75 proc. czyli o 15 pkt mniej niż w zeszły czwartek.

Akcje:
Dwie ostatnie sesje przesądziły o spadkowym charakterze całego tygodnia. We wtorek i środę WIG i WIG20 bezskutecznie próbowały przełamać opory w postaci poziomów konsolidacji z grudnia i stycznia. Piątek przyniósł zdecydowaną przecenę, na którą czekali po trochu chyba wszyscy. Na koniec tygodnia WIG20 stracił 4,85%, WIG 2,2%, mWIG zyskał 1,9%, a sWIG także zyskał 3,6%.

sobota, 18 kwietnia 2009

Obligacje korporacyjne

Skoro już zacząłem pisać o nabitych przez Raiffeisena w butelkę klientach, którzy zakupili obligacje korporacyjne, to może należałoby wyjaśnić czym one w ogóle są. Większość osób kojarzy obligacje skarbowe.

Obligacje korporacyjne emitowane są przez podmioty gospodarcze posiadające osobowość prawną na podstawie Ustawy o Obligacjach. Niektóre z nich są notowane na giełdzie (było tak kiedyś w przypadku obligacji Comarchu, a na przykład 6 kwietnia na GPW zadebiutowały obligacje korporacyjne spółki Electus SA z Lubina), czasem na rynku pozagiełdowym. Podobnie jak w przypadku obligacji skarbowych notowanych na Giełdzie, nabywcy obligacji otrzymują prawo do dwóch rodzajów świadczeń pieniężnych: z tytułu odsetek i z tytułu wykupu.

Obligacje korporacyjne wiążą się z dużo większym ryzykiem niż obligacje skarbowe czy komunalne. To ryzyko wynika przede wszystkim z możliwości ogłoszenia upadłości przez emitenta (tak jak w przykładzie Raiffeisena i spółki Semax). To wyższe ryzyko jest kompensowane inwestorom przez wyższe oprocentowanie. Dla przykładu wspomniane obligacje Electusa, są oprocentowane na poziomie WIBOR3M+7% - to sporo.

Zdarza się także, że obligacje korporacyjne nie są notowane na GPW. Wtedy zazwyczaj większy jest problem z płynnością, ale profity tez moga być wyższe. O szczegóły należy się dowiadywać w biurze maklerskim.

Na koniec ostatnia istotna informacja. Obligacje mogą być emitowane jako zabezpieczone lub niezabezpieczone. Zabezpieczone dają nabywcy gwarancję zwrotu kwoty nominalnej długu razem z należnymi odsetkami. Zabezpieczenie obligacji może być:
  • całkowite – polega na ustanowieniu hipoteki czy udzieleniu gwarancji przez inny podmiot. Obejmuje ono wartość nominalna obligacji oraz należne odsetki.
  • częściowe - przybiera ono formy podobne jak wskazano powyżej jednak nie obejmuje ono całości wartości nominalnej papieru dłużnego oraz należnych odsetek.

Jednak prawo używania nazwy obligacja zabezpieczona mają tylko emitenci obligacji zabezpieczonych całkowicie. Obligacje zabezpieczone częściowo uznaje się za niezabezpieczone. Najpewniejszą formą zabezpieczenia z punktu widzenia inwestorów jest ustanowienie hipoteki na nieruchomości należącej do emitenta. Niestety obligacje przywołanego w przykładzie z Raiffeisenem Semaxa były niezabezpieczone.

Cóż, trzeba wiedzieć w co się inwestuje.

piątek, 17 kwietnia 2009

Nabici w Raiffeisen II

W ubiegłym miesiącu pisałem o problemach klientów Raiffeisena, Santandera i mBanku z oprocentowaniem ich kredytów walutowych. Dziś kolejny przykład "bycia nabitym". Tym razem jednak daleki jestem od krytyki klientów. Jest to ewidentny przykład nierzetelności banków.

Otóż Raiffeisen Bank Polska oferował swoim VIP-owskim klientom obligacje poznańskiej firmy odzieżowej Semax, zapewniając, że to pewny zysk. Niecały miesiąc po zakończeniu sprzedaży Semax złożył wniosek o upadłość, a ten sam bank wypowiedział jej kredyty. Kilkadziesiąt osób nabyło papiery, płacąc za jedną obligację 10 tys. zł. Łączna wartość oferty wynosiła 20 mln zł.

Podobnie było w 2007 roku gdy klientów VIP namawiano do kupna obligacji spółki Eurofaktor. Bank rekomendował klientom kupno tych obligacji, obiecując zysk. Sytuacja finansowa Eurofaktora była jednak zła i spółka nie była w stanie wykupić obligacji. Wkrótce pojawił się wniosek o upadłość przedsiębiorstwa. Ostatecznie, dzięki pożyczce od nowego inwestora i stanowczej postawie prawników reprezentujących inwestorów, firma spłaciła obligatariuszy.

Wniosek na koniec jest prosty. Jeżeli ktoś coś reklamuje, albo namawia cię do czegoś w sprawach finansowych to musi zapalić się ostrzegawcza lampka. Jeżeli ktoś cię na coś namawia to znaczy, że ma w tym interes! Jego interesem jest na tobie zarobić, a niekoniecznie dać tobie zarobić.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Detaliczne obligacje skarbowe

Ponieważ jakiś czas temu pisałem, że obligacje mogą być pewnego rodzaju alternatywą dla lokat, chciałbym dalej pociągnąć ten temat. Na początek jednak parę definicji.

Obligacje skarbowe to dłużne papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa. Tylko o takich obligacjach będę tu pisał. Są jeszcze obligacje emitowane przez samorządy lub firmy, ale to temat na osobny artykuł. Skarb Państwa - emitent obligacji - pożycza od nabywcy obligacji określoną sumę i zobowiązuje się ją zwrócić (wykupić obligacje) - w określonym czasie wraz z należnymi odsetkami.

Pod wieloma względami zakup obligacji jest podobny do założenia lokaty. także tutaj mamy odsetki i termin wykupu. Z tym, że obligacje mają względem lokat trzy istotne przewagi. Są gwarantowane przez Skarb Państwa (a to zawsze bezpieczniej niż bank - bądź co bądź komercyjny), oraz są bardziej płynne (w zależności od typu można przedstawić je do wcześniejszego wykupu, sprzedać na giełdzie lub też sprzedać w drodze umowy cywilno prawnej), mogą być przedmiotem zastawu (zatem mogą stanowić zabezpieczenie kredytu).

Obligacje skarbowe oferowane w sieci sprzedaży detalicznej dzielą się na dwie grupy:

  • obligacje oszczędnościowe - są oferowane wyłącznie osobom fizycznym. Mogą być przedmiotem obrotu na rynku wtórnym nieregulowanym na podstawie umowy sprzedaży lub darowizny. nie zą natomiast notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Są one emitowane co miesiąc i sprzedawane zawsze po cenie nominalnej.
  • obligacje rynkowe - dostępne dla osób fizycznych i prawnych. najważniejszą ich cechą jest możliwość obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych, ponadto mogą być przedmiotem obrotu na rynku wtórnym nieregulowanym na podstawie umów sprzedaży lub darowizny. Obligacje rynkowe są sprzedawane w trzymiesięcznych emisjach - zawsze po dziennej cenie sprzedaży odpowiadającej cenie emisyjnej powiększonej o wartość odsetek przypadających na dany dzień sprzedaży.
Dalej będę pisał przede wszystkim o obligacjach detalicznych oferowanych dla osób fizycznych tj. obligacjach oszczędnościowych dwu, cztero i dziesięcioletnich oraz rynkowych obligacjach trzyletnich.

Obligacje emitowane są na podstawie listu emisyjnego. Dane na temat wszystkich (w tym aktualnych) emisji obligacji dostępne są na stronie www.obligacjeskarbowe.pl Każdy typ obligacji posiada swoje kodowe oznaczenie i tak:
  • DOS to obligacje dwuletnie oszczędnościowe o stałym oprocentowaniu
  • TZ to obligacje trzyletnie o oprocentowaniu zmiennym,
  • COI to obligacje czteroletnie oszczędnościowe indeksowane
  • EDO to obligacje emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe.
Po literowym kodzie następuje kod cyfrowy składający się z oznaczenia miesiąca i roku wykupu. Na przykład DOS0311 oznacza serię obligacji dwuletnich wyemitowanych w marcu 2009 i terminie wykupu w marcu 2011.

Konstrukcja oprocentowania dla każdego typu obligacji jest inna i opisana jest w liście emisyjnym. na przykład obligacje dwuletnie mają stałe oprocentowanie, trzyletnie mają oprocentowanie zmienne, a cztero i dziesięcioletnie mają oprocentowanie uzależnione od inflacji. Aktualna oferta obligacji dostępna jest na wspomnianej wyżej stronie.

A teraz wreszcie odpowiedź na pytanie jak kupić obligacje. Tak jak wspominałem odnoszę się do obligacji detalicznych dla osób fizycznych. Jeżeli ktoś ma rachunek maklerski może kupić tez obligacje rynkowe innych emisji. Tutaj jednak opisze ten prostszy wariant.

Agentem dystrybuującym obligacje detaliczne jest PKO Bank Polski S.A. Zakupu można dokonać bezpośrednio w placówce PKO oznaczonej jako punkt sprzedaży obligacji. Możliwe jest także dokonanie zakupu przez telefon dzwoniąc na numer 0 801 310 210 lub 0 prefiks 81 535 66 55. Są to numery podane na stronie www.obligacjeskarbowe.pl W końcu można także dokonać zakupu przez internet wypełniając odpowiedni formularz na stronie www.zakup.obligacjeskarbowe.pl/

Plusy obligacji
  • pewny, określony zysk,
  • w zależności od rodzaju obligacji odsetki wypłacane są kwartalnie, półrocznie lub na koniec terminu wykupu,
  • w przypadku obligacji zakupionych w banku PKO BP istnieje możliwość wycofania kapitału przed terminem wykupu, nie tracimy przy tym już naliczonych odsetek,
  • obligacje zakupione na GPW możemy sprzedać podobnie jak akcje po aktualnej cenie rynkowej.
Minusy obligacji:
  • ograniczenie możliwości zakupu obligacji do ściśle określonego okresu subskrypcji (jedynie obligacje trzyletnie typu TZ można kupić w dowolnym momencie na GPW).
  • zamrożenie kapitału na 2-3 lub więcej lat.

środa, 15 kwietnia 2009

Sytuacja na rynku rewiduje oczekiwania co do kursu złotego

Jeszcze nie tak dawno czytaliśmy o "prognozach walutowych", które mówiły, że w drugim kwartale tego roku będziemy płacili od 4,50 do 5zł za euro. Rynek jest jednak na tyle szybko zmienny, że ledwo mamy połowę kwietnia i już wypada te prognozy weryfikować.

Barclays Capital twierdzi, że złoty stanie się najmocniejszą walutą spośród walut krajów Europy Wschodniej, po tym jak rząd ogłosił we wtorek iż poprosi MFW o dostęp do specjalnej linii kredytowej. Barclays podniósł swoje trzymiesięczne prognozy dla złotego do 4,25 zł za euro z 4,50 poprzednio. Jednocześnie zmienił swoją 12-miesięczną prognozę do 4,44 zł za euro z wcześniejszych 4,60.

Równocześnie główny ekonomista ING ds. rynków wschodzących Charles Robertson powiedział, że Polska to jeden z najlepszych rynków w Europie Wschodniej. Zdaniem Royal Bank of Canada nasza waluta może umocnić się do poziomu 4,17zł za euro. Analitycy Nomura International także szacują, że w następstwie porozumienia z MFW złoty może umocnić się poniżej 4,2zł za euro, a Jacek Maliszewski, członek zarządu firmy Alpha Financial Service twierdzi, że jeśli złoty będzie się umacniał w takim tempie jak do tej pory, to poziom 4,00 przebijemy jeszcze przed wakacjami.

I rzeczywiście, na przykład na tle Czech wypadamy całkiem nieźle. W lutym produkcja przemysłowa w Czechach spadła rok do roku o 23,4% a w Polsce tylko o 14,3%. Wg analityków Nomura International nasza waluta będzie umacniała się szybciej niż czeska korona czt węgierski forint. Przy obecnej zmienności rynku nie należy jednak popadać w euforię i trzeba uważnie śledzić sytuację walutową.

wtorek, 14 kwietnia 2009

Wskaźniki sentymentu - kwiecień

ZŁOTO - Sentyment neutralny. W długim terminie pozytywnym czynnikiem dla złota są dążenia do osłabiania walut. W średnim terminie ceny złota wydają się dochodzić już do poziomów przy których zaczynają być atrakcyjne. Aktualnie złoto znajduje się (w PLN) na poziomie z końca stycznia tego roku, należy pamiętać, że na ceny złota mają silny wpływ wahania kursów walutowych. Można jednak w długim terminie spodziewać się ich stabilizacji i wtedy głównym czynnikiem może być sama cena złota w dolarze. Ta jednak ma przed sobą całkiem sporo miejsca do ewentualnych poziomów oporu. Aktualny okres można wykorzystywać na powolną akumulację, aczkolwiek ze świadomością możliwych krótkoterminowych spadków.

WALUTY - Sentyment negatywny. Mamy coraz więcej sygnałów umacniania się złotego, jednocześnie Szwajcarski Bank Centralny podejmuje działania zmierzające do osłabienia franka. Może to wpłynąć na stabilizację złotówki. W tym kontekście należy przewidywać dużo mniejszą zmienność (co mogłoby sugerować przejście do sentymentu neutralnego), ale nie widać na horyzoncie żadnych przesłanek mogących sugerować nagłe odwrócenie się tendencji odreagowania ubiegłorocznego osłabienia złotówki. Jednym słowem nie widać na razie szans na zarobek na aktywach walutowych.

AKCJE - Sentyment pozytywny. Zmiana sentymentu z negatywnego na neutralny w ubiegłym miesiącu okazała się słuszna. Polska giełda zaczęła odzyskiwać siły i przez ostatni miesiąc pokazała całkiem spore wzrosty. Także na tle rynków regionu i od strony fundamentalnej GPW jest stosunkowo mocna. Należy pozostawać ostrożnym ze względu na nadal aktualny długoterminowy trend spadkowy, jednakże aktualny wzrost może być początkiem tendencji wzrostowych, które przedłużą się do kilku miesięcy.

LOKATY - Sentyment neutralny. Coraz mniej na rynku lokat o korzystnym oprocentowaniu., aczkolwiek spadek w stosunku do ubiegłego miesiąca nie jest tak zauważalny. Średnio najlepsze na rynku oferty oscylują w okolicach 6% rocznie. Prawdopodobnie jest to ostatni miesiąc neutralnego sentymentu dla lokat i w nadchodzących miesiącach lokaty będą już traktowane negatywnie..

NIERUCHOMOŚCI - Sentyment neutralny. Na rynku nieruchomości nadal nie zaszły żadne spektakularne zmiany i nie pojawiły się żadne nowe istotne prognozy, które sugerowałyby zmianę nastawienia. Ceny nieruchomości spadają, ale nadal jeszcze nie sięgnęły wystarczająco atrakcyjnych poziomów aby można było przyjąć pozytywny sentyment dla tego rynku.

OBLIGACJE - Sentyment neutralny. Cykl obniżek stóp procentowych wyczerpuje się i w coraz mniejszym stopniu przekładają się one na wzrost cen obligacji stało kuponowych. Jednocześnie stosunkowo atrakcyjnie oprocentowane pozostają dziesięcioletnie detaliczne obligacje skarbowe. Stąd podtrzymanie neutralnego nastawienia do obligacji.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

Polska skorzysta z tzw. elastycznej linii kredytowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego

Polska przystąpi do tzw. Elastycznej Linii Kredytowej (Flexible Credit Line - FCL) z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, która zwiększy rezerwy walutowe banku centralnego o blisko jedną trzecią, czyli ponad 20 mld dolarów - powiedział na konferencji po wtorkowym posiedzeniu rządu minister finansów Jacek Rostowski. Polska będzie drugim krajem po Meksyku, który przystąpi do tego mechanizmu.

Nowy instrument MFW umożliwia skorzystanie z pomocy funduszu bez żadnych warunków. Do tej pory fundusz pożyczał pieniądze krajom, jednocześnie wymagając od nich np. obniżenia deficytu. O elastyczną linię kredytową mogą starać się kraje o solidnych fundamentach, prowadzące odpowiedzialną politykę w przeszłości. Pierwszy z nowej formy pomocy skorzystał na początku kwietnia Meksyk, co zostało bardzo dobrze przyjęte przez inwestorów.

Eksperci uważają, że przyznanie Polsce przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy tzw. elastycznej linii kredytowej pozytywnie wpłynie na złotego i uchroni polską walutę przed atakami spekulantów. Polska w ciągu 24 godzin będzie mogła otrzymać od MFW 20 mld dolarów na ratowanie waluty. W tym momencie mniejsza staje się liczba spekulantów, którzy mogliby zmusić Polskę do dewaluacji waluty.

W reakcji na tę informację złoty zdecydowanie się umocnił. Euro przebiło poziom 4,3zł, a dolar poziom 3,23zł.

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

SKOKi z Radiem Maryja i fundacją "Lux Veritatis"

W dniu 8 kwietnia fundacja "Lux Veritatis" podpisała szereg umów ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Kredytowymi. Stosowne dokumenty podpisali Grzegorz Bierecki, prezes Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej, Andrzej Sosnowski, prezes Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej im. Franciszka Stefczyka, oraz o. Tadeusz Rydzyk. Jako cel podano "przeciwdziałanie wykluczeniu finansowemu, czyli załamaniu budżetów gospodarki domowej polskich rodzin".

Porozumienie ze SKOK zawarła także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. SKOK im. Franciszka Stefczyka ustanowił fundusz, który jest przeznaczony na stypendia naukowe dla najlepszych studentów i najzdolniejszych pracowników naukowych uczelni.

Pozostawiam tego newsa bez komentarza.

PS. Update z 28.04.2009 - jednak komentarz napisało życie (zapraszam do lektury artykułu w Wyborczej), jak widać jest to ewidentna kampania reklamowa, niezgodna z prawem i dobrym obyczajem.

niedziela, 12 kwietnia 2009

Podsumowanie mijającego tygodnia - 6-11 kwiecień

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Dynamika PKB strefy euro w IV kw. 2008 r. wyniosła -1,5% r/r (-1,6% kw/kw).
  • Bezrobocie w Polsce wyniosło w marcu ok. 11,2%.
  • Rząd Japonii ogłosił plan pomocowy dla gospodarki na ok. 150 mld USD.
  • Rząd Szwajcarii wybrał Philippa Hildebranda (dotychczasowego wiceprezesa), na nowego prezesa Szwajcarskiego Banku Centralnego.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 1478 i spadł o 1,8%.

Waluty:
W poniedziałek, wtorek i środę nasza waluta traciła na wartości, na rynku międzynarodowym umocnił się dolar co przełożyło się na słabsze notowania naszej waluty. Końcówka tygodnia przyniosła umacnianie się złotówki. Służyła temu także poprawa nastrojów inwestycyjnych na świecie. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,8467zł, dolar 3,2959zł, a euro 4,3310zł.

Złoto:
Złoto osłabiało się w poniedziałek i we wtorek. W pozostałej części tygodnia pozostawało względnie stabilne. Ruchy cen złota w złotówkach wynikły przede wszystkim z wpływów rynku walut. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 2900zł/oz wobec 2968zł/oz w poprzedni piątek. W dolarach cena złota wynosiła 881,65$/oz.

Obligacje:
Rentowność obligacji 5-letnich pozostawała w okolicach 5,90% aż do środowej aukcji obligacji. Resort finansów bez problemu uplasował całą oferowaną pulę (a nawet z nadwyżką) obligacji 10-letnich. Popyt był 2,5 razy wyższy niż oferta. Jednocześnie oprocentowanie detalicznych 10-letnich obligacji oszczędnościowych serii kwietniowej w pierwszym rocznym okresie odsetkowym oprocentowanie 7,00% w stosunku rocznym.

Akcje:
GPW pomimo poniedziałkowo-wtorkowego płytkiego osłabienia pozostała w tym tygodniu wyjątkowo mocna. Wypadała także korzystniej niż inne parkiety światowe. W rezultacie za nami kolejny – szósty już tydzień z rzędu wzrostów na GPW. I to wzrostów całkiem okazałych. Na koniec tygodnia WIG20 zyskał 7%, WIG 7,1%, mWIG 6%, a sWIG 7,3%. Mimo, że tydzień był o jeden dzień krótszy, obroty były bardzo wysokie - 6,6 mld PLN.

sobota, 11 kwietnia 2009

Jak osłabianie franka i dolara może wpłynąć na kurs złotówki

Ostatnie informacje o planach osłabiania franka szwajcarskiego przez Szwajcarski bank Centralny nakładają się na doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, gdzie FED zwiększa podaż pieniądza emitując dolary, a rząd USA zadłuża się zwiększając deficyt. Podobne posunięcia były też dokonane przez Bank Anglii. Jak na razie nie słychać tego typu doniesień z Europejskiego Banku Centralnego. Można zatem zastanawiać się jak osłabianie się poszczególnych walut wpłynie na notowania złotego.

W sytuacji gdy zarówno dolar jak i frank czy funt na wyścigi są dewaluowane po to aby utrzymać konkurencyjność swoich gospodarek na rynku międzynarodowym, automatycznie zyskiwać powinno euro. W pewnym sensie już się tak dzieje. Po ubiegłorocznym osłabieniu się względem franka i dolara teraz euro zaczyna zyskiwać. Widoczne jest to szczególnie w reakcji na doniesienia z SNB czy FED o kolejnych ruchach związanych z walutami.

Jak będzie na to reagował złoty? Od dawna mówi się, że nasza waluta jest dużo większym stopniu powiązana z euro niż z dolarem. Z frankiem wiążą nas więzy kredytowe, ale z euro wiąże nas potężny transfer środków unijnych i wymiana gospodarcza. Można się zatem spodziewać, że złotówka powinna umacniać się w odpowiedzi na osłabienie euro i franka. trudno prognozować dokładne poziomy, mówię zatem o generalnej tendencji, która może dac się zaobserwowac na przęłomie 2009 i 2010 roku.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

piątek, 10 kwietnia 2009

Zamieszanie wokół SKOK Kopernik - czy SKOKi są bezpieczne?

Jako, że niedawno pisałem o Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo Kredytowych to też zainteresowała mnie informacja, że panuje jakieś dziwne zamieszanie wokół SKOK Kopernik. Zamieszanie, które moim zdaniem kładzie się trochę cieniem na zaufaniu do SKOKów jako instytucji i które wpisuje się w szereg niejasnych powiązań, sytuacji, publikacji i plotek.

Otóż, w grudniu 2008 roku Kasa Krajowa wprowadziła w SKOK Kopernika zarząd komisaryczny uzasadniając to rzekomymi naruszeniami prawa i ustawy o SKOKach przez dotychczasowy zarząd SKOK Kopernik. Jaka jest prawda? Trudno mi wyrokować. Faktem jest, że panuje wyjątkowa bariera informacyjna na wszelkie doniesienia związane z tym tematem. Znamiennym jest, że od wprowadzenia całego zamieszania, do wypłynięcia tematu na pierwsze strony większych gazet minęły cztery miesiące. Stało się to dopiero jak pracownicy SKOK Kopernik zorganizowali demonstrację na ulicach. Wracając do sedna sprawy, argumentacja Kasy Krajowej jest podważana na różne sposoby, z których część można znaleźć w internecie na stronach osób, które walczą o uchylenie zarządu komisarycznego. Ich zdanie argumentacja Kasy Krajowej jest bezzasadna a uchwała podjęta została z naruszeniem prawa. Nie mnie to weryfikować bez znajomości szczegółów, a tych jak już wspomniałem przez barierę informacyjną przenika niewiele. Prawdę powinny ustalić sądy, faktem jest, że zamieszanie nie sprzyja zaufaniu do całego systemu SKOKów. Faktem jest też że wbrew wcześniejszym zapewnieniom zarządcy komisarycznego SKOK Kopernik - pracownicy kasy otrzymują jednak wypowiedzenia.

Nie chcę być piewcą niechęci do SKOKów, czy też siewcą braku zaufania. Uważam, że każdy z klientów systemu SKOK powinien mieć swój rozsądek i świadomość faktów. Faktem zaś jest, że Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo Kredytowe nie podlegają nadzorowi bankowemu, a depozyty gwarantowane są w nich przez towarzystwo ubezpieczeniowe, które jak każda firma może upaść. Faktem jest także że system SKOK oplata szeroka sieć różnego rodzaju rodzinno biznesowych powiązań, o których odważyła się pisać od jakiegoś czasu Polityka. Polecam lekturę jako, że rzucają one trochę światła na tę część polskiego systemu finansowego.

Wracając zaś do samego SKOK Kopernik to nie wiem, czy działania zarządcy komisarycznego nie doprowadzą do jego wchłonięcia przez SKOK Stefczyka - superkasę jak to zostało określone w artykule Polityki. Jeżeli taka sytuacja rzeczywiście będzie miała miejsce, to powinien to być kolejny argument za tym aby jak najszybciej wciągnąć kasy pod kontrolę KNF.

PS. News z 20.04.2009 - w Gazecie Wyborczej ukazał się kolejny artykuł poświęcony sytuacji w SKOK Kopernik, a także drugi na temat "przepychanek" pod siedzibą SKOK Kopernik w Ornontowicach.

czwartek, 9 kwietnia 2009

Prognozy cen nieruchomości w 2009 i 2010 roku

Pisałem w marcu o sytuacji na rynku nieruchomości na początku tego roku. Według dostępnych wtedy danych realizował się scenariusz, o którym pisałem jeszcze wcześniej w lutym, tj. dwucyfrowego spadku cen lokali na rynku pierwotnym w 2009 roku.

Końcem marca ukazał się raport analityczny Domu Inwestycyjnego BRE Banku S.A. poświęcony sytuacji deweloperów. Niedawno ukazał się także raport firmy redNet consulting poświecony nieruchomościom w pierwszym kwartale 2009. W przywołanych dokumentach można znaleźć prognozy cen nieruchomości na 2009 i 2010 rok. Dzisiaj także ukazał się najnowszy raport szybko.pl i Expandera zawierający dane o wtórnym rynku nieruchomości za luty 2009.

W pierwszym z przywołanych raportów analitycy DI BRE sugerują, że ceny ofertowe w 2009 i 2010 roku na rynku pierwotnym mogą spaść łącznie o 30% względem roku 2008. Przy czym rozkład spadku byłby mniej więcej równomierny 15% w 2009 i 15% w 2010 roku. Według wspomnianego raportu w 2010 roku najprawdopodobniej spadek cen transakcyjnych (czyli tych mieszkań, które się sprzedają) będzie już prawdopodobnie zakończony, będą zaś spadały średnie ceny ofertowe. Spadek cen mieszkań (na rynku pierwotnym zaznaczam) nie przekroczy według nich 30% w ciągu 2009-2010 roku. Spadek cen mieszkań do poziomu implikowanego siłą nabywczą z 2005 roku oznacza powrót do sytuacji sprzed boomu na rynku nieruchomości. Spadki cen mieszkań mogą być większe w segmencie o podwyższonym standardzie (nadpodaż mieszkań) oraz w dzielnicach charakteryzujących się szeroka oferta deweloperów.

Nie chcę tu przytaczać dokładnych prognoz cen w poszczególnych miastach. Zainteresowani znajda odpowiednią tabelkę w przywołanym raporcie. W mojej opinii jest ona obarczona pewnym błędem. Poza tym są to średnie ceny, a jak wiemy w rożnych dzielnicach miast rynek reaguje na zmiany nieco inaczej. Inaczej także zachowują się nieruchomości wybudowane w różnych technologiach.

Natomiast jeżeli chodzi o rynek wtórny to najwyższe spadki średnich cen w lutym w porównaniu ze styczniem miały miejsce w Białymstoku o 3,2%, w Katowicach o 2,4% i w Sopocie o 2,3%. Od szczytu hossy we wrześniu 2007 ceny na rynku wtórnym spadły najbardziej w Krakowie o 15,5%, o 10,2 % w Poznaniu, o 9,8% w Gdańsku, 9,4% we Wrocławiu, najmniej o 6,4% w Warszawie.

W pierwszych dwu raportach wskazuje się że prawie całkowicie wstrzymane zostały nowe projekty deweloperskie. Według redNet większość projektów mieszkaniowych planowanych na 2009 rok, została wstrzymana. Zarzucono lub przesunięto nawet 9 na 10 nowych inwestycji. Może to doprowadzić do sytuacji kiedy po okresie spadku cen nastąpi niedobór mieszkań i gwałtowne odbicie w 2011 roku. Należy śledzić sytuację związaną z uruchamianiem przez deweloperów nowych projektów aby móc przewidzieć rozwój wydarzeń.

Tymczasem rynek wtórny reaguje na rynek inaczej niż pierwotny. Ostatni z przytoczonych raportów informuje, że nastąpił wzrost podaży mieszkań. "W serwisie www.szybko.pl w lutym 2009 roku zamieszczono o 47% więcej ofert sprzedaży niż w grudniu 2008 i aż o 70% więcej niż pół roku temu." Mniejsza natomiast pozostaje liczba zawieranych transakcji (co wynika z faktu skurczonej dostępności kredytu). Wzrosła jednocześnie i to aż o 93% (w porównaniu z zeszłym rokiem) liczba ofert mieszkań na wynajem. Właściciele mieszkań, którzy nie decydują sie na sprzedaż starają się je wynająć i skompensować koszt kredytu z czynszu od najemców. Można spodziewać się, że do końca roku rynek wtórny nadal będzie pozostawał pod presją obniżania cen wynikającą z faktu wzrastającej nadpodaży, obniżek cen na rynku pierwotnym oraz ograniczeń dostępu do kredytu. Wydaje się, że kluczowym czynnikiem dla całego rynku nieruchomości będzie powrót akcji kredytowej. Zanim to nastąpi nie ma co oczekiwać wzrostów cen.



środa, 8 kwietnia 2009

GPW najlepszą giełdą na świecie

Tytuł jest trochę megalomański. Jak na wielkość naszego parkietu nie mamy powodów do takiego mniemania o sobie. niemniej jednak WIG20 był dziś najbardziej zyskującym indeksem na świecie.

WIG20 handel rozpoczął dziś z poziomu 1631,2 pkt notując stratę rzędu 1,4%, potrzebował niepełna 30 minut, aby zakryć poranną lukę na czym nie zamierzał poprzestawać, w końcu wzrósł o 5,27% i osiągnął poziom 1.740,83 pkt a WIG wzrósł o 4,56% do 27.365,14 pkt. Obroty na rynku akcji kształtowały się na poziomie 1,92 mld zł.

Patrząc z perspektywy powiedzmy 10 dni mamy takie oto wyniki:
  • Wig20 +5,59%
  • NASDAQ +2,69%
  • DJIA +0,1%
  • DAX +2,49%
  • FTSE250 +2,2%
  • Hang Seng +2,49
I tak dalej i tak dalej. Wygląda to całkiem nieźle. Wigowi20 dorównuje jedynie węgierski BUX z bardzo podobnym wynikiem. Natomiast w horyzoncie miesięcznym wyprzedza nas nieco giełda w Pradze.

Źródłem zwiększonego popytu byli dziś przede wszystkim inwestorzy zagraniczni, uważa część maklerów i zarządzających. "Zagranica zaczęła kupować polskie akcje w transakcjach koszykowych. Nasz rynek wraca do łask. Zagranica była wyprzedana z Polski i (inwestorzy zagraniczni) muszą teraz dokupić" - powiedział makler DM BZ WBK, Wojciech Wośko.

Pytanie czy to już koniec korekty aktualnego ruchu w górę rozstrzygnie się jutro. Po sposobie dobierania akcji i ruchu w trakcie sesji wnioskuję, że możliwe iż rzeczywiście znów pódziemy do góry. W całym tym euforycznym zamieszaniu nie należy jednak zapominać, że długoterminowo mamy nadal trend spadkowy i prawdopodobieństwo, że bessa, która "połamała nogi" niektórym inwestorom skończy się ot tak sobie wraz z nastaniem wiosny, jest nikłe. Miejmy oczy i uszy szeroko otwarte...

Nowy prezes Szwajcarskiego Banku Centralnego

Jakby mało było ostatnich informacji o franku to mamy kolejnego newsa. Rząd Szwajcarii wybrał Philippa Hildebranda (dotychczasowego wiceprezesa), na nowego prezesa Szwajcarskiego Banku Centralnego.

Nowego prezesa SNB można kojarzyć z wypowiedziami o konieczności osłabienia franka w celu poprawy konkurencyjności gospodarki szwajcarskiej.

Lokaty terminowe w walutach obcych

Zdarza się tak, że mamy pewną pulę gotówki w obcej walucie. Zdarza się tez tak, że chcemy się zabezpieczyć przed spadkiem wartości złotówki właśnie gromadząc walutę. Często taki ruch finansowy wiąże się z rezygnacją z bankowych odsetek od lokat złotówkowych. Jednocześnie dla większych sum przechowywanie gotówki w domu nie jest zbyt bezpieczne. W tym momencie zaczynamy szukać lokat walutowych, chociażby po to aby bezpiecznie przechować naszą walutę.

Postanowiłem się przyglądnąć i wyszukać po kilka najlepszych moim zdaniem propozycji ulokowania walut na okres od pół do jednego roku. Ja zwykle w przypadku zestawień lokat złotówkowych preferuję oprocentowanie stałe. Bazowałem na porównywarce lokat na portalu bankiera, ale także na innych źródłach informacji takich jak strony banków.

Na pierwszy ogień weźmy lokaty w dolarach - w oczy rzuciło mi się, że jest ich stosunkowo dużo. Prawie każdy bank oferuje taką lokatę. Najwyższe zaś oprocentowanie proponują banki, które wg ostatnich doniesień prasowych trochę przeholowały z akcją kredytową w walutach obcych czyli:
  • Polbank EFG (4% na 12 miesięcy, oraz 3,5% na 6 miesięcy powyżej 3.000 USD),
  • Noble Bank (4% na 12 miesięcy od 10.000 USD),
  • Getin Bank (3,5% na 12 miesięcy i 3,1% na 6 miesięcy już od 100 USD),
  • DnB NORD (3,5% na 12 miesięcy od 5.000 USD).

Podobnie spory wybór jest jeżeli chodzi o lokaty w euro - znowu te same banki oferują najwyższe odsetki (cóż, premia za ryzyko):
  • Polbank EFG (4,5% na 6 i 12 miesięcy powyżej 2.500 EUR),
  • Noble Bank (5% na 12 miesięcy, 3,25% na 6 miesięcy, a na dłuższe terminy 3,75% na 24 i 36 miesięcy od 10.000 EUR),
  • Getin Bank (3,75% na 6 i 12 miesięcy już od 100 EUR),
  • DnB NORD (3,5% na 12 miesięcy od 5.000 EUR).
Na koniec lokaty we frankach szwajcarskich - wybór jest znacznie mniejszy, ale nie powinno dziwic, że widzimy znajomą twarz:
  • Noble Bank (4% na 12 miesięcy od 10.000 CHF).
Ta ostatnia lokata we franku szwajcarskim skłoniła mnie do myślenia. Wygląda na to, że koszt pozyskania franków jest dla Noble Banku na tyle wysoki, że gotów jest całkiem sporo płacić klientom, którzy ulokują w nim większą sumę na rok ( tymczasem przeciętnie za lokatę we frankach oprocentowanie wynosi w innych bankach około 0,75%-1% rocznie).

wtorek, 7 kwietnia 2009

Możliwy arbitraż stóp procentowych na franku?

Noble bank oferuje lokatę we franku szwajcarskim na 4% rocznie od 10.000 CHF. Tak wysoko oprocentowana lokata zastanowiła mnie. Otóż wygląda na to, że koszt pozyskania franków jest dla Noble Banku na tyle wysoki, że gotów jest płacić klientom, którzy ulokują w nim większą sumę na rok, aż 4% rocznie. To dużo bo średnia lokat dla franka wynosi w innych bankach około 0,75%-1%.

Warto wspomnieć że 3 miesięczny LIBOR wynosi na dzień dzisiejszy 0,40%. Jeżeli ktoś ma kredyt w tej walucie z marżą dajmy na to 1,6% to jego kredyt jest oprocentowany dziś na 2%.

Otwiera się tu pole do popisu do otwarcia pozycji arbitrażowej polegającej na pożyczeniu franków i ulokowaniu ich w Noble Banku. Niestety nie jest to takie proste. W Polsce nikt nam nie pożyczy franków, a jedynie da nam kredyt denominowany we frankach ale wypłaci nam złotówki, więc te 4% jesteśmy stratni na różnicach kursowych.

Ewentualnie ktoś mógłby pożyczyć walutę bezpośrednio w Szwajcarii i przywieźć do kraju, ale to też kłopot i koszty. Poza tym kredyt gotówkowy w Szwajcarii jest pewnie równie drogi jak w Polsce.

Ostatnia opcja to coś dla osób już posiadających kredyt walutowy i jednocześnie posiadających większą gotówkę. Mają oni do wyboru albo wcześniej spłacić kredyt i pozbyć się gotówki, albo ulokować pieniądze we frankach na 4% w Noble. W ten sposób niwelują ryzyko kursowe dla kwoty równej wielkości lokaty (czyli tak jakby na te kwotę nie mieli spłaconego kredytu) i inkasują odsetki równe 4% minus koszt kredytu. Wadą takiej pozycji jest ryzyko upadku banku (ale jest gwarancja BFG) i ryzyko zmienności stóp procentowych (kredyt jest oprocentowany wg. zmiennej stopy) ale prawdopodobieństwo, że stopy w Szwajcarii wzrosną w ciągu roku tak, że przestanie się to opłacać jest średnie.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Perspektywy walutowe dla franka

Ceny konsumpcyjne w Szwajcarii spadły w marcu najbardziej od 1959 roku (o 0,4% rok do roku). Dane te sugerują, że Szwajcarski Bank Centralny nie będzie na razie podnosił stóp procentowych.

W czwartek Philipp Hildebrand (wiceprezes SNB) zapowiedział, że Szwajcarski Bank Centralny będzie nadal skupował obce waluty aby osłabić franka szwajcarskiego i zapobiec deflacji. Bank ten przewiduje, że w tym roku ceny konsumpcyjne w Szwajcarii będą spadać, a przez następne dwa lata ich wzrost będzie bliski zeru.

Te dwie informacje sugerują, że frank szwajcarski raczej będzie w najbliższych czasach od strony fundamentalnej osłabiał się względem euro. Jeżeli chodzi o relację do złotówki sprawa nie jest tak oczywista, ponieważ ze strony spłacających w Polsce kredyty denominowane we frankach będzie istniał stały popyt na tę walutę. Niemniej jednak można próbować pokusić się o małą prognozę i oczekiwać, że fundamentalnie osłabienie szwajcarskiej waluty względem pozostałych walut rezerwowych będzie wystarczająco silne aby utrzymać stabilne relacje także do złotówki (z niewielką tendencją ku osłabianiu się franka). Oczywiście nikt rozsądny nie powinien oczekiwać, że powrócą poziomy rzędu 2zł za franka (właśnie ze względu na stały popyt ze strony spłacających kredyty frankowe).

A jak sytuacja wygląda technicznie?


Na wykresie tygodniowym mamy wygenerowany przez MACD sygnał sprzedaży. Jeżeli poziom 2,85zł zostanie przebity (co wydaje się całkiem prawdopodobne zważywszy na czynniki fundamentalne) to otwarta zostałaby droga do okolic poziomu 2,65zł gdzie można byłoby spodziewać się dłuższego postoju.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Przegląd ubiegłego tygodnia 30 marzec - 5 kwiecień

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • ECB obniżył główną stopę procentową w strefie euro o 0,25% do 1,25%,
  • Stopa bezrobocia w USA wzrosła w marcu do 8,5% (z 8,1%),
  • Stopa bezrobocia w strefie euro w lutym wyniosła 8,5% co było o 0,2 punktu procentowego poniżej prognoz,
  • Produkcja przemysłowa w Japonii spadła w lutym o 38% rok do roku,
  • Ludowy Bank Chin zgodził się udostępnić 650 mld juanów (ok. 95 mld dol.) w swapach walutowych Argentynie, Białorusi, Hong Kongowi, Indonezji, Malezji i Korei Południowej.
  • na szczycie G20 zdecydowano się wesprzeć globalny handel pakietem kredytów i gwarancji na kwotę 250 mld USD (w ciągu dwóch lat), poza tym ustalono trzykrotne zwiększenie funduszy MFW (do 750 mld USD), który będzie też mógł zaciągać kredyty w bankach komercyjnych.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 1506 i spadł o 12%.

Waluty:
W poniedziałek i wtorek nasza waluta traciła na wartości, a kurs euro sięgnął 4,745zł. Niecodziennie zachował się Narodowy Bank Polski. Prezes NBP Sławomir Skrzypek, powiedział że zna przyczyny osłabienia złotego, ale ich nie ujawni. W środę i czwartek złotówka umacniała się względem głównych walut. W piątek nastąpiło niewielkie odreagowanie. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9197zł, dolar 3,3072zł, a euro 4,4458zł.

Złoto:
Do rozpoczęcia szczytu G20 złoto pozostawało względnie stabilne. W czwartek można było zaobserwować całodzienne osłabianie się złota w odpowiedzi na pogłoski, o planowanej sprzedaży 400 ton złota przez MFW. Złoto straciło około 4% względem euro i około 2% względem dolara. Pogłoski te nie zostały jednak jednoznacznie zaadresowane w końcowych komunikatach ze szczytu skutkiem czego złoto w piątek ustabilizowało się. Cena złota w złotówkach spadała przez cały tydzień w wyniku nakładania się na ceny złota tendencji na rynku walutowym. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 2968zł/oz wobec 3222zł/oz w poprzedni piątek. W dolarach cena złota wynosiła 895,91$/oz.

Obligacje:
Początek tygodnia przyniósł kontynuację spadku cen obligacji, a rentowność papierów 5-letnich wróciła powyżej 6,0% Udane wyniki aukcji obligacji w środę oraz generalna poprawa nastrojów inwestycyjnych na świecie przyniosły ruch w przeciwnym kierunku i na koniec tygodnia rentowność pięciolatek wróciła w okolice 5,95%. Jednocześnie pojawiły się informacje, że Ministerstwo Finansów zachęca indywidualnych posiadaczy obligacji do składania dyspozycji na zamianę już posiadanych papierów na nowe emisje, wyższymi odsetkami serii kwietniowych.

Akcje:
Pierwsze dwa dni minionego tygodnia przyniosły realizację zysków na GPW. W środę po niższym niż wtorkowe zamknięcie otwarciu pracowicie odrabialiśmy stracone punkty aby siłę rynku mogła pokazać czwartkowa sesja, która przyniosła 7% zwyżkę WIG20. Euforia towarzysząca szczytowi G20 dotknęła inwestorów na całym świecie. W Polsce zwyżkę udało się przedłużyć także na piątek (co na innych giełdach nie było już regułą). Indeksy znalazły się na poziomach najwyższych od 23 stycznia. WIG zyskując 5,4% przedłużył serię wzrostów do pięciu tygodni z rzędu, co po raz ostatni udało się na przełomie marca i kwietnia 2007 r. (wtedy wzrostowa seria trwała siedem kolejnych tygodni). Obroty wzrosły do 7,5 mld złotych, co po raz ostatni udało się w połowie października 2008 r. Na koniec tygodnia WIG20 zyskał 5,9%, WIG 5,4%, mWIG 4,5%, a sWIG 6,3%.

sobota, 4 kwietnia 2009

Inwestycje w złoto fizyczne (4)

Ten wpis się już nieco zdezaktualizował, proponuję przejść do lektury najnowszej wersji pt. "Małe kompendium inwestowania w fizyczne złoto".

W poprzednich odcinkach opisywałem jaka jest zawartość kruszcu w wyrobach ze złota i w jakiej formie można kupić złoto w celach inwestycyjnych, opisywałem także gdzie można kopić złoto. Dziś kolejna istotna informacja dla potencjalnych inwestorów - gdzie można posiadane sztabki złota, czy też złote monety sprzedać i na jakich warunkach.

Gdzie sprzedać złoto

1. NBP - bank codziennie publikuje na swoich stronach internetowych tabele wyceny skupowanych przez siebie walorów. Są one zwykle niższe od cen spot na rynkach międzynarodowych i trochę niższe od cen np. na Allegro. Częśc walorów wyceniana jest wg typu i nominału, cześć jako złoto monetarne lub złom złota monetarnego, w zależności od stanu zachowania.
Od 1 stycznia 2013 NBP zaprzestał skupu złota.


2. Kanotr/lombard - miejsce sprzedaży dla desperatów - cena skupu istotnie niższa od rynkowej. Zaleta jest taka, że gotówkę dostajemy natychmiast.

3. Sklep numizmatyczny - dobre miejsce do sprzedaży monet kolekcjonerskich. Niestety cena jaka za nie dostaniemy będzie pomniejszona o marżę sklepu lub będziemy je mogli jedynie oddać w komis.

4. Skup złota u dealerów - KursyZłota.pl i e-numizmatyka oferują skup wybranych walorów po cenie bliskiej spot lub nieco niższej.

5. Allegro - nic dodać nic ująć - tak samo jak można kupić na Allegro tak też można tam i sprzedać swoje złoto.
Z dniem 1 sierpnia 2013 Allegro zabroniło sprzedaży złota i srebra inwestycyjnego.


6. Jubiler - bardziej można u jubilera sprzedać złotą biżuterię. Ewentualnie każde złoto zawsze można u jubilera przetopić na cokolwiek. Cena silnie zależy od tego z kim rozmawiamy i czego chcemy.


To już zakończenie cyklu artykułów poświęconego inwestycjom w złoto fizyczne. Mam nadzieję, że przybliżyły one zainteresowanym osobom ten sposób lokowania swojego kapitału. Rozmyślnie nie pisałem o przechowywaniu złota. Pozostawiam to indywidualnym przemyśleniom każdego inwestora. Wszak posiadanie złota to także koszty i ryzyka.

-->

<-Poprzedni odcinek

piątek, 3 kwietnia 2009

Porównanie lokat i polis lokacyjnych - kwiecień - ranking subiektywny

W środę 25 marca Rada Polityki Pieniężnej ponownie obniżyła stopy procentowe o 0,25%. Postanowiłem jak co miesiąc zrobić subiektywny ranking lokat, aby zobaczyć jak te zmiany znalazły swoje odzwierciedlenie w aktualnej ofercie wybranych banków.

Podobnie jak poprzednim razem w dzisiejszym rankingu lokat postanowiłem porównać oferty z: BGŻ, ING, Getin Bank, Noble Bank, Deutsche Bank, mBank, Raiffeisen Bank, Meritum Bank, Bank Pocztowy, Toyota Bank oraz gościnnie AIG Bank oraz Dominet Bank.

Tym razem w przeglądzie lokat umieszczam także "polisolokaty". Zaznaczam je na osobnej liście dla odróżnienia od zwykłych lokat, tak jak wspominałem w poprzednim porównaniu polis lokacyjnych. I tym razem w zestawieniu uwzględniam oferty z: Getin Banku, Allianz Banku, VWbanku, i Lukas Banku.

Zatem do dzieła. W porównaniu lokat nie uwzględniam lokat "z kontem" Getin Banku ponieważ rzeczywiste oprocentowanie wszystkich środków, łącznie z tymi z konta ROR (obowiązkowe średnie saldo 1000zł) będzie niższe niż w reklamie.

Porównanie lokat - kwiecień 2009

Nadal dominuje u mnie przekonanie, że preferowane powinny być lokaty długoterminowe ze względu na nie zakończony jeszcze cykl obniżek stóp procentowych. Przejdźmy zatem do rankingu lokat.
  1. Toyota bank - 6,4% na 36 miesięcy od 5000zł
  2. Noble Bank* - 6% na 36 miesięcy od 500zł (7% w pierwszym roku, 6% w drugim i 5% w trzecim roku)
  3. Bank Pocztowy - 7% na 24 miesiące od 1000zł****
  4. Toyota bank - 6,3% na 24 miesięcy od 5000zł
  5. Noble Bank* - 6% na 24 miesiące od 500zł (7% w pierwszym roku, 5% w drugim)
  6. Noble Bank* - 6% na 18 miesięcy od 500zł (9% przez całe 18 miesięcy)
  7. Noble Bank* - 7% na 12 miesięcy od 500zł
  8. Toyota bank - 6,2% na 12 miesięcy od 5000zł
  9. Getin Bank - 6% na 12 miesięcy**
  10. Meritum Bank - 6% na 12 miesięcy***
  11. AIG Bank - 6% na 12 miesięcy od 10000zł
  12. Toyota bank - 6,3% na 9 miesięcy od 5000zł
  13. AIG Bank - 7% na 6 miesięcy od 1000zł
  14. Toyota bank - 6,5% na 6 miesięcy od 5000zł
  15. Bank Pocztowy - 6,35% na 6 miesięcy od 1000zł****
  16. Noble Bank* - 6% na 6 miesięcy od 500zł
  17. Meritum Bank - 6% na 6 miesięcy***
  18. Bank Pocztowy - 5,4% na 5 miesięcy od 1000zł****
  19. Dominet Bank - 7% na 4 miesiące od 500zł
  20. Getin Bank - 5% na 4 miesiące**
  21. Getin Bank - 7% na 3 miesiące**
  22. Meritum Bank - 6,6% na 3 miesiące***
  23. Toyota bank - 6,5% na 3 miesiące od 5000zł
  24. AIG Bank - 6,5% na 3 miesiące od 1000zł
  25. Dominet bank - 6,25% na 3 miesiące(poniżej 100.000zł)
  26. Noble Bank* - 6% na 3 miesiące od 500zł

*lokata dostępna poprzez Open Finance wyłącznie w internecie
** dla lokat założonych w okresie promocji
*** "meritum zysku w Internecie"
**** lokata internetowa

Banki nie uwzględnione w zestawieniu: BGŻ, ING, Raiffeisen, mBank, Deutsche Bank nie mają po prostu nic wystarczająco atrakcyjnego do zauważenia. ING wypadło z rankingu względem ubiegłego miesiąca.

Porównanie polis lokacyjnych - kwiecień 2009

  1. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 36 miesięcy - 6%
  2. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 24 miesiące - 6%
  3. DnB NORD fortjene - 12 miesięcy - 7%
  4. Lukas Bank AntidotumPro - 12 miesięcy - 7%
  5. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 12 miesięcy - 7%
  6. Allianz Profit- 12 miesięcy - 6,1%
  7. Deutsche Bank dbPolisa - 12 miesięcy - 5,5%
  8. DnB NORD fortjene - 6 miesięcy - 7%
  9. VWBank Direct Rentier Plus - 6 miesięcy - 6,67%
  10. Allianz Profit- 6 miesięcy - 6,1%
  11. Deutsche Bank dbPolisa - 6 miesięcy - 5,5%
  12. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 6 miesięcy - 5%
  13. Allianz Profit- 3 miesiące - 5,2%
PROSZĘ NIE TRAKTOWAĆ TEGO PORÓWNANIA POLIS TAK SAMO JAK PORÓWNANIA LOKAT. POLISY LOKACYJNE NALEŻY PORÓWNYWAĆ POD WZGLĘDEM CAŁOŚCI WARUNKÓW UBEZPIECZENIA.

Podsumowanie

Jak widać wśród lokat nastąpiły znacznie większe przetasowania niż wśród polis lokacyjnych. Niektóre banki tradycyjnie nie weszły do zestawienia, niektóre (ING) z niego wypadły ustępując miejsca nowemu AIG Bankowi. We wszystkich produktach większości instytucji finansowych widać także kolejne obniżki oprocentowania.

PS. Uaktualnienie z 07.04.2009 - Meritum Bank znowu obniżył oprocentowanie już po sporządzeniu niniejszego zestawienia, zatem zmuszony jestem dziś je poprawić. Lokata trzymiesięczna ma od dziś oprocentowanie 6,6% i tym samym została wyprzedzona przez lokatę 7% na 3 miesiące w Getin banku.

Uaktualnienie z 17.04.2009 - dodałem do zestawienia polisę lokacyjną DnB NORD fortjene

czwartek, 2 kwietnia 2009

Juan podkopuje dolara, a szwajcarzy podkopują franka

Pisałem niedawno o upadku dolara, zastanawiałem się wtedy jaki może być nowy międzynarodowy pieniądz rezerwowy. Dlaczego nie juan? Chiny są dziś wystarczającym właścicielem długu narodowego USA aby kupić Amerykanów tak, jak USA kupiły od Rosji Alaskę. Może przesadzam, ale skoro Juan znaczy po chińsku "pieniądz"...

Jednocześnie Narodowy Bank Szwajcarii (SBC) poinformował, że użyje wszelkich dostępnych środków, aby zapobiec dalszemu umacnianiu się franka, które mogłoby doprowadzić do wystąpienia deflacji w Szwajcarii. W tej sytuacji rzeczywiście może zacząć się wśród państw posiadających jakieś rezerwy walutowe poszukiwanie alternatywnych aktywów w które można byłoby je ulokować.


Czy tak będzie wyglądała nowa waluta rezerwowa świata? Ludowy Bank Chin zgodził się udostępnić 650 mld juanów (ok. 95 mld dol.) w tzw. swapach walutowych Argentynie, Białorusi, Hong Kongowi, Indonezji, Malezji i Korei Południowej. W przyszłości planowane są podobne porozumienia, aby importerzy mogli uniknąć płacenia za chińskie towary w dolarach – twierdzą władze chińskiego banku centralnego. A skoro większość krajów świata prowadzi wymianę towarową z Chinami... skoro Chiny są jednym z największych konsumentów ropy naftowej... tylko czekać aż kwotowania ropy będą w juanach.

Pole do popisu do zmian na światowej arenie walutowej otwiera się na rozpoczętym właśnie szczycie G-20. Myślę, że ruchy chińskie nie będą gwałtowne, raczej będą dążyć do stopniowego zastępowania dolara w swoich rezerwach czymś innym. Tylko pytanie pozostaje otwarte - na co sami Chińczycy przeniosą swoje rezerwy? Zapewne częściowo złoto, może reanimują SDRy, zapewne przerzucą cześć rezerw na euro... EUR na razie jest w miarę stabilne, ECB obciął dziś główną stopę procentową o 0,25 pkt do poziomu 1,25% to mniej niż spodziewali się analitycy. Ekonomiści spodziewali się, że EBC zetnie stopy o całe 0,5 pkt. ECB ma w swoim statucie zapisane aby dbać o siłę nabywczą euro.

PS. Jak widzę, nie tylko ja mam podobne odczucia odnośnie pozycji juana i dolara. Peter Schiff uważa, że rząd amerykański w niedługim czasie stanie się niewypłacalny, a dolar straci status waluty rezerwowej. W niedługim czasie świat przestanie chętnie finansować zadłużenie USA , a FED będzie starał się pokryć deficyt poprzez dodruk pieniądza, co doprowadzi do gwałtownej inflacji. Chiny przestaną gromadzić dolary i na tyle, na ile będą mogły sobie na to pozwolić, będą starały się ich pozbyć. Zauważa przy tym, że nic nie zmusza Chińczyków, aby jako rezerwę dla swojej waluty otrzymywali dolary - może to być euro, jen albo złoto. A jeżeli Chiny zdecydują się na pozbycie dolarów, inne kraje z pewnością zrobią to samo.

środa, 1 kwietnia 2009

Polska wyspą stabilności?

Dominique Strauss-Kahn, dyrektor zarządzający MFW podczas spotkania Międzynarodowej Organizacji Pracy w Genewie potwierdził, że MFW wkrótce ogłosi nowe prognozy dla światowej gospodarki, według których zmniejszy się ona w tym roku o 0,5-1 procenta. Podkreślił, że stanie się to po raz pierwszy po ponad 50 latach nieprzerwanego wzrostu.

Bezrobocie w strefie euro w lutym wyniosło 8,5%, co jest wynikiem gorszym o 0,2 punktu procentowego od przewidywań. Opublikowany dzisiaj raport ADP mówiący o zmianie zatrudnienia w amerykańskim sektorze usług był również gorszy od oczekiwań.

Agencja ratingowa Fitch Ratings oczekuje, że wzrost PKB Polski wyniesie 0,0% w 2009 r. wobec spadku PKB całego regionu o 3,1%. Niemniej Polska wraz z Turcją uznane zostały za kraje najbardziej stabilne w regionie. Jednocześnie odczyt marcowych poziomów indeksu PMI dla Polski okazał się lepszy od prognoz.

Tymczasem GPW zyskuje, złotówka solidnie się umacnia, a analitycy z banku PKO BP twierdzą, że nie ma przesłanek fundamentalnych przemawiających za odnotowaną dotychczas skalą osłabienia złotego, który w dłuższym okresie będzie się umacniał w kierunku 4,00 za euro.

Czyżby scenariusz Polski jako wyspy na oceanie zapaści miał stać się realny? Nie ma co popadać w euforię, stąpajmy twardo po ziemi, inni nie stąpali i widać efekty.