Przegląd Finansowy: 09-05-01 - 09-06-01

niedziela, 31 maja 2009

Przegląd mijajacego tygodnia 24-30 maja

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • PKB Polski wzrósł w I kw. 2009 r. o 0,8% r/r,
  • PKB Stanów Zjednoczone w I kw. 2009 r. spadł w ujęciu rocznym o 5,7%,
  • RPP pozostawiła główną stopę procentową na dotychczasowym poziomie 3,75% i obniżyła stopę rezerwy obowiązkowej 0,5% do 3%.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 3494 i wzrósł o 25,4%.

Waluty:
Złotówka konsekwentnie przez cały tydzień traciła na wartości (podobnie jak w marcu i kwietniu przed zakończeniem miesiąca). Kulminacja osłabienia miała miejsce w czwartek, aby w piątek rynek doznał odreagowania. W pierwszych dniach tygodnia na rynku światowym na wartości zyskiwał dolar, rosła także rentowność amerykańskich obligacji. Dopiero w piątek po publikacji dobrych danych o PKB w Polsce złoty odrobił część strat, co było tym łatwiejsze, że dolar tracił w tym czasie do euro. Od czwartku można było także zaobserwować osłabianie się dolara do złota. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9878zł, dolar 3,1928zł, a euro 4,5083zł.

Złoto:
O trzech tygodni obserwujemy konsekwentne umacnianie się złota do dolara. Tym razem mieliśmy przerwę w poniedziałek, wtorek i środę, ale wzrost od czwartku do piątku sięgnął 2%. Względem złotówki ceny złota pozostały pod wpływem zmian kursu złotówki, niemniej jednak obserwujemy powrót cen złota ponad poziom z połowy maja. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3114zł/oz wobec 30082zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 975,92$/oz.

Obligacje:
Pomimo decyzji RPP i zmian walutowych ceny naszych papierów skarbowych pozostały stabilne. Rentowność wynosiła nadal 5,8%. Rentowności nie wzrosły mimo spadków cen na rynkach obligacji w USA i Europie.

Akcje:
W ujęciu tygodniowym niewiele się zmieniło. Jedynie w środę mieliśmy nieco emocji związanych ze wzrostem, ale później nastąpiła korekta. Panuje napięcie wyczekiwania na kierunek wybicia z konsolidacji. Na koniec tygodnia WIG20 spadł 0,7%, WIG stracił 0,3%, mWIG zyskał 0,6% zyskując trzynasty tydzień z rzędu, a sWIG wzrósł 1%. Obroty wyniosły około 5,75 mld zł w całym tygodniu.

sobota, 30 maja 2009

Opcje walutowe

W najbliższy wtorek na posiedzeniu komisji Finansów Publicznych posłowie będą prowadzić prace nad trzema projektami ustaw o opcjach walutowych, które to projekty mają "uratować gospodarkę". Zdaniem KNF zobowiązania firm na 17 kwietnia wynosiły z tego tytuły 4,5 mld złotych.

Komisja będzie oczywiście te projekty mielić w swoich trzewiach (nie wspomnę że leżą w komisji już od marca), zasięgać opinii ekspertów i biegłych, a Związek banków Polskich zapowiedział, że i tak ustawę zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego.

Chciałbym tylko przypomnieć panom posłom, że 95% opcji wystawionych w lipcu ubiegłego roku wygasa w czerwcu i lipcu tego roku. Więc może się okazać, że politycy jak zwykle będą kłócić się o pietruszkę, a problem sam się rozwiąże. I bardzo dobrze, że się rozwiąże - głupcy i chciwi zbankrutują i rynek się oczyści.

piątek, 29 maja 2009

Polska lokomotywą Unii?

Trochę ironicznie brzmi tytuł dzisiejszego wpisu, bo ani nie mamy siły ani chęci żeby całą Unię ciągnąć. Niemniej jednak dzisiejsze dane na temat PKB w pierwszym kwartale 2009 są niezłe. Wzrost w Polsce wyniósł 0,8% r/r, wyprzedza nas tylko Cypr, a reszta Unii tonie w bagnie.

Nie ma co popadać w huraoptymizm, sami tego pociągu nie uciągniemy i jak będzie tak zwalniał, jak zwalnia teraz to i my zwolnimy, siły nie ma. Choćby się Premier pogodził z Prezydentem, nie da rady. Niezależnie od idiotycznych pomysłów opozycji (nie mogłem się powstrzymać) na cudowne uzdrowienie gospodarki. Spadek popytu w całej europie, wynikający ze spowolnienia w Niemczech, Włoszech czy Francji spowoduje, że możemy co najwyżej wyjść na zero lub niewielki plus. I ja uważam, że na ten plus wyjdziemy.

I może nam pomoże nowa kampania naszego kraju w CNN (i tu drugi news). Ciesze, się że nasze władze tak cenią sobie moje rady z lutowych wpisów... Ale na poważnie - uważam że to dobrze i należy się promować, należy budować wizerunek kraju który jest silny i stabilny. Chociażby po to, aby poprzez ten marketing niższym kosztem sprzedawać obligacje i pozyskiwać inwestycje. Biznes to marketing, a marketing to reklama. Tak, tak, kraje też trzeba reklamować... i mówić, że nie jest tak źle jak może być, a nie trąbić wszem i wobec że zaraz wszystko się zawali. Defetyzm nic dobrego nie przyniesie.

czwartek, 28 maja 2009

Bańka spekulacyjna na rynku filatelistycznym?

Kiedy pisałem o inwestycjach w znaczki to nie sądziłem, że mój wpis zbiegnie się w czasie z dwoma innymi artykułami na ten temat. Zgodnie z kontrariańskim podejściem należałoby się uważnie przypatrzeć czy nie pompuje się tu kolejna spekulacyjna bańka.

Autorzy wspominają mianowicie, że obecny kryzys gospodarczy wywindował ceny znaczków na międzynarodowych aukcjach filatelistycznych. "Stale rośnie zainteresowanie walorami filatelistycznymi. Jeżeli ktoś dysponuje stosowną wiedzą, może pokusić się o pomnożenie kapitału inwestując go w znaczki." Otóż to. Wiedza jest kluczem. A wiedzę o walorach filatelistycznych i tym rynku zdobywa się długo i mozolnie. Co potwierdza się także w tym artykule.

Na znaczkach normalnie nie da się zarobić. W ogólności biznes polegający na handlu znaczkami polega przede wszystkim na wyszukiwaniu pośród ton papieru tych wyjątkowych sztuk. Bez odpowiedniego zasobu wiedzy nie da się tego zrobić. A sama hossa na rynku filatelistycznym nie dotyczy wszystkich znaczków w ogólności, ale wybranych walorów, charakterystycznych ze względu na pewne specyficzne (znane ekspertom) cechy.

Zaś koincydencje w publikacji w ostatnim okresie materiałów na temat rynku filatelistycznego przypisałbym z jednej strony chęci zareklamowania rynku i moze troche nagonienia gawiedzi do znaczków, a z drugiej desperackiemu poszukiwaniu przez kapitał nowych lokat. Bańka zatem chyba dopiero się rodzi...

środa, 27 maja 2009

Co zrobiła RPP?

No właśnie, RPP zostawiła stopy procentowe bez zmian. Ale zmniejszyła jednocześnie rezerwę obowiązkową o 0,5 pkt proc. do 3,0%. W ocenie Rady obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej powinno stworzyć bankom dodatkowe możliwości zwiększenia akcji kredytowej. Pytanie czy stworzy?

Zmniejszenie stopy rezerwy obowiązkowej oznacza, że banki mogą mniej środków otrzymywać na rachunku w NBP. Teoretycznie powinno to zwiększyć ilość pieniądza w obiegu i zachęcić banki do zwiększenia akcji kredytowej.

Jednocześnie jednak mamy inne zjawisko, nadpłynność w sektorze bankowym już istnieje, a banki mają znikomy "apetyt na ryzyko" co wyraża się w znacznie niższych niż stopa referencyjna stopach rynkowych (WIBOR).

Sytuacja w tej chwili przestawia się następująco, WIBOR3M wynosi 4,62%, stopa referencyjna 3,75%, oprocentowanie stopy rezerw obowiązkowych (0,9*stopa redyskonta weksli) 3,6%. Tymczasem w pierwszym okresie odsetkowym oprocentowanie (hurtowych) obligacji dziesięcioletnich wyniosło według danych ostatniej emisji w maju 5,5%, a dwudziestoletnich 5,75%. Jednocześnie na aukcji popyt znacznie przewyższył podaż. Podobnie średnia rentowność 52 tygodniowych bonów skarbowych wynosiła 5,074%.

Banki chętnie pożyczą Skarbowi Państwa te uwolnione z rezerwy w NBP pieniądze, nie ponosząc specjalnie żadnego ryzyka i zarabiając więcej na odsetkach. Istnieje potencjalne ryzyko, że zwiększenie potrzeb pożyczkowych budżetu spowoduje wyssanie tego dodatkowego pieniądza z rynku i w efekcie gospodarka zbyt szybko nie odczuje tych decyzji.

wtorek, 26 maja 2009

Kiedy skończy się kryzys?

To pytanie nurtuje chyba wszystkich od dawna, wszyscy chyba analitycy szukają wskaźnika, który obwieści im, że kryzys właśnie się skończył. Ja sobie tez wymyśliłem. Otóż, według mojego wskaźnika kryzys skończy się wtedy kiedy w nowym bloku po drugiej stronie mojej ulicy deweloper sprzeda ostatnie wolne mieszkanie.

Blok wybudowano końcem ubiegłego roku. Apartamentów dwadzieścia klika, średnia cena wtedy była koło 7500zł za metr (stan deweloperski! - paranoja!). Dziś w ofercie mają jeszcze czternaście pustych mieszkań i zeszli z ceną do średnio 7300zł za metr. Oznacza to, że końca kryzysu jeszcze nie widać.

Kiedy sprzedadzą ostatnie to nie omieszkam zakomunikować tego wszem i wobec. A tymczasem, ceny spadają, jak widać z resztą nie tylko na przykładzie bloku na przeciwko, ale na podstawie raportów. Co więcej przechodząc się ostatnio po osiedlu coraz częściej widzę wywieszone ogłoszenia "sprzedam mieszkanie". I niestety z dnia na dzień ich przybywa, a wiszą one coraz dłużej. Jedno "wynajmę mieszkanie" na rogu ulicy wisi już drugi miesiąc. Inne "sprzedam mieszkanie" z sąsiedniej ulicy chyba pół roku. Dziś pojawiły się kolejne dwa.

Co to oznacza? Oznacza, że kryzys na rynku nieruchomości jeszcze się nie skończył. Co więcej uważam, że ceny jeszcze spadną.

poniedziałek, 25 maja 2009

Moja opinia o kontach oszczędnościowych

Skończyły się lokaty na 10%, skończyły się na 8%... zaczęły się łowy na konta oszczędnościowe. Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie oprocentowanie konta oszczędnościowego od czasu kiedy eMax w mBanku przestał mieć oprocentowanie na poziomie dwucyfrowym. Dlaczego? Bo jest zmienne, a przy większych kwotach równie jak oprocentowanie liczy się okres z jakiego czerpać będziemy zyski.

Konto oszczędnościowe można mieć na odkładanie drobnych oszczędności,żeby nie zgubiły się w rachunkach na ROR, a jednocześnie na tyle potrzebnych, że dobrze mieć je pod ręką. Na każdy dłuższy termin przy kwocie większej od paruset złotych proponuję złożyć lokatę.

Wysokie oprocentowanie na kontach oszczędnościowych to zwykle "lep na muchy". Klienci przylatują do banku łapiąc się na te procenty, a potem dostają - tu opłatę, tu kartę za cztery złote na miesiąc, tu wyciąg za złotówkę... i wszystkie odsetki z tego super konta za 8% diabli biorą. Tak więc, spokojnie - przy mniejszych kwotach różnica oprocentowania między 4,5% a 6% na prawdę nie uzasadnia kosztów zakładania konta w innym banku. No chyba, że przeanalizujemy ofertę dokładnie i chcemy się permanentnie przenieść... ale to już temat na inną bajkę.

niedziela, 24 maja 2009

Przegląd mijajacego tygodnia 17-23 maja

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Produkcja przemysłowa w Polsce spadła w kwietniu o 12,4% r/r.
  • PKB Wielkiej Brytanii skurczył się w I kw. 2009 r. o 4,1% r/r.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 2786 i wzrósł o 9,5%.

Waluty:
Od wtorku notowania złotówki ustabilizowały się, a rynek zignorował słabe dane o produkcji. Jednocześnie zaczął słabnąc dolar i przez prawie cały tydzień tracił względem euro i złota. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9003zł, dolar 3,14,16zł, a euro 4,4080zł.

Złoto:
Złoto, podobnie jak w dwóch ostatnich tygodniach, przez cały tydzień umacniało się względem dolara. Tygodniowe umocnienie złota względem dolara wyniosło około 3%. Względem złotówki ceny złota pozostały pod presją poniedziałkowego osłabienia się naszej waluty. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3008zł/oz wobec 3072zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 957,95$/oz.

Obligacje:
Rentowność obligacji 5-letnich spadła z ok. 6% do ok. 5,8%. Obligacje uwięzione są od kilku
tygodni w trendzie bocznym, a ruch na rynku jest niewielki. Inwestorzy czekają na nowe impulsy w szczególności związane z kształtem założeń budżetowych na rok 2010 i nowelizację tegorocznego budżetu.

Akcje:
Poniedziałek i wtorek przyniosły próbę wybicia do góry, ale pozostała część tygodnia opłynęła pod znakiem spadków. W efekcie wylądowaliśmy mniej więcej w tym samym punkcie co w poniedziałek. Znajdujemy się w dość płaskiej konsolidacji i trudno orzec o kierunku decydującego wybicia. Na koniec tygodnia WIG20 zyskał 0,25%, WIG stracił 0,1%, mWIG zyskał 0,15% zyskując dwunasty tydzień z rzędu, a sWIG spadł 0,6%. Obroty wyniosły około 5,7 mld zł w całym tygodniu.

sobota, 23 maja 2009

Co będzie jak USA straci rating kredytowy?

Dług publiczny USA może przekroczyć w ciągu najbliższych lat poziom 100% PKB. Dla porównania u nas przejmujemy się kiedy sięga 4%. Hello! Czy nikt nie widzi gdzie pęknie kolejny balon?!

Zastanawiam się co kierowało przez te wszystkie lata inwestorami kupującymi amerykańskie obligacje skarbowe, czy agencjami ratingowymi utrzymującymi rating USA na poziomie AAA? W czwartek agencja Standard & Poor’s potwierdziła ratingi USA. Na jakiej podstawie pytam, skoro każdy normalny kraj dostałby w tej sytuacji BBB? Całe Stany Zjednoczone są przecież zadłużone po uszy.

"Nie wierzymy w scenariusz obniżenia ratingu" – podkreśla Robert Gibbs, rzecznik Białego Domu. Nieby dlaczego nie wierzą? Tak samo nie wierzyli w koniec wzrostów na rynku nieruchomości. Nie wierzą - bo sama wiara wystarczy aby z dnia na dzień USA stało się bankrutem, którego koszty obsługi długu zagranicznego będą niewyobrażalne i waluty którego nikt nie będzie chciał przyjąć.

Tymczasem Chiny i Brazylia podpisały porozumienie o rezygnacji z dolara na rzecz juana i reala jako walut, w których rozliczane będą transakcje między tymi krajami. Chińczycy udzielili już swapów walutowych na juana wielu ościennym krajom Azji południowo wschodniej. Plan ogłoszony podczas wizyty prezydenta Brazylii w Pekinie doprowadzenie do sytuacji, w której w 2020 r. juan stanowiłby nie mniej niż 3 proc. światowych rezerw walutowych.

W mojej opinii Chiny mają potencjał aby doprowadzić do zmian na światowym rynku walutowym na skalę dotąd niewyobrażalną. Co więcej wiara, lub brak wiary w to co nastąpi wyrażany przez establishment USA nie pomoże tutaj nic a nic. Widać panikę w oczach amerykańskich polityków, bo to oznacza koniec dotychczasowego sposobu funkcjonowania USA na arenie międzynarodowej.

Ten koniec to także koniec wielu instytucji, które lokowały swoje aktywa w bezpieczne obligacje emitowane przez rząd USA. Domyślam się, że kolejna fala kryzysu obejmie upadek instytucji, które w konsekwencji przeceny obligacji staną w jednym szeregu z tymi którzy stracili na derywatach hipotecznych. A kiedy czytam a Parkiecie zdanie, że "już żadna inwestycja nie będzie bezwzględnie bezpieczna, w każdą będzie wliczone jakieś ryzyko" - to chce mi się śmiać. Jeśli ktoś rozumie ekonomie to zdaje sobie sprawę, że nie ma czegoś takiego jak brak ryzyka. Nigdy nie było, nie ma i nie będzie bezpiecznych inwestycji, a kto tego nie rozumie zbankrutuje.

piątek, 22 maja 2009

Czy amortyzacja kryzysu funduszami unijnymi zadziała?

Rząd miał plan, a może cichą nadzieję, że zastrzyk pieniędzy z Unii Europejskiej wystarczy polskiej gospodarce jako amortyzator kryzysowego "credit crunch". Tylko, że chyba coś nie wychodzi...

Owszem w tym roku w gospodarkę z programów unijnych zostanie wpompowane więcej pieniędzy niż w poprzednim. Przynajmniej więcej zostanie zakontraktowane. Ale mogłoby byc zdecydowanie lepiej a ten amortyzator chyba nie działa.

Tak się składa, że znam sprawę bezpośrednio jako uczestnik postępowań aplikacyjnych po stronie beneficjentów i zdanie na temat administracji rozdzielającej pieniądze mam złe. Może i jest mniej wymogów formalnych dla beneficjentów starających sie o fundusze unijne, ale i tak wymagania sa absurdalnie wyśrubowane. Nie dziwi więc, że w niektórych działaniach ledwo udaje się zapełnić wnioskami przydzielona alokację.

Jeżeli tak dalej pójdzie będzie kiepsko i żadnej amortyzacji kryzysu nie będzie. Skończy się na tym, że w latach 2011-2013 urzędnicy będa pod taką presją na wydawanie pieniedzy, że będa dawac je każdemu kto przyjdzie z ulicy. Tylko, że wtedy będzie już po kryzysie i pompowanie kasy będzie tylko nadmiernie rozpalać zarzewie inflacji.

czwartek, 21 maja 2009

Pożyczki społecznościowe - warto się w to bawić?

Nie pisałem nigdy o serwisach pożyczek społecznościowych. Nie pisałem bo od samego początku byłem ostrożny względem takich wynalazków. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda interesująco. Organizatorzy serwisu takiego jak kokos.pl czy monetto.pl zapewniają o wsparciu przy windykacji należności, o ubezpieczeniu pożyczek, etc.

Mnie zniechęciła na początku jedna kwestia - rozliczanie podatków. Generalnie dla mnie nieoczywiste jak miałbym się rozliczyć jako inwestor i jaka kwotę mógłbym w ten sposób pożyczyć innym, żeby nie zostało to potraktowane jako działalność gospodarcza.

Druga rzecz to wiarygodność pożyczkobiorców, praktycznie nieweryfikowalna. Domyślam się, że średnio rzecz biorąc niska. Jak sugeruje ten artykuł, generalnie we wszystkich tego typu przedsięwzięciach dużo jest opóźnień spłaty i pożyczek windykowanych.

Dlatego też informacje o zamieszaniu wokół monetto.pl nie zachęcają do angażowania się w tego typu przedsięwzięcia jako poważny inwestor.

środa, 20 maja 2009

Detaliczne obligacje dziesięcioletnie EDO i przedterminowy wykup.

Zastanawiając się nad zakupem obligacji, miedzy innymi pod wpływem sugestii przeczytanej tutaj, zacząłem analizować uważnie list emisyjny emerytalnych dziesięcioletnich oszczędnościowych obligacji skarbowych oferowanych w sieci sprzedaży detalicznej.

W czym sęk? Chodzi o przedterminowy wykup. W liście emisyjnym jest taki zapis, że przy wypłacie świadczeń z tytułu przedterminowego wykupu, wysokość odsetek należnych od każdej obligacji pomniejszana jest o kwotę 1,00 zł (jeden złoty). Cóż to jest jeden złoty zapytacie? Otóż ponieważ wartość emisyjna każdej obligacji wynosi 100zł to jeden złoty to 1%! Zatem przedstawiając obligacje do wcześniejszego wykupu po roku otrzymamy nie 7% odsetek ale 6% (od których odprowadzimy jeszcze podatek).

Poddaje powyższą kwestię pod rozwagę wszystkim, którym marzy się lokata w obligacjach z opcją szybkiej ucieczki w inne aktywa w przypadku zmiany sytuacji na rynku. Niestety nie ma nic za darmo, jeden złoty od każdej obligacji to 1% jej wartości nominalnej czy tego chcemy czy nie.

Popyt na złoto w pierwszym kwartale 2009

Dziś ukazała się informacja (bardziej wiarygodne dane tutaj), że popyt na złoto w pierwszym kwartale 2009 wyniósł 1016 ton i był 38% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Popyt inwestycyjny wzrósł o 248% do 596 ton.

Jeżeli te dane uznać za wiarygodne (dane z World Gold Council są raczej wiarygodne), i jeżeli poprzednie dane można uznać za wiarygodne to można pokusić się o małe porównanie. Wynikałoby, że skoro popyt na złoto w 2008 roku wyniósł 3659 ton, to w pierwszym kwartale bieżącego roku kupiono 27% całego ubiegłorocznego zakupu. Sądzę, że tendencja zwiększonego popytu utrzyma się do końca roku tym bardziej, że możliwości efektywnego zwiększenia podaży są raczej ograniczone (MFW złota nie sprzeda bez zgody Kongresu USA, a to szybko nie nastąpi jeżeli w ogóle).

wtorek, 19 maja 2009

Moja opinia o produktach strukuryzowanych

Dałem kiedyś swój wyraz mojej negatywnej opinii na temat lokat strukturyzowanych mBanku. Dziś po przeczytaniu tego artykułu podtrzymuję swoje negatywne nastawienie do tego rodzaju produktów.

Tak się akurat składa (całkiem przypadkiem), że w najbliższych dniach mija właśnie termin lokaty strukturyzowanej Kocham Franka w mBanku. Tak wiec pokuszę się o jej podsumowanie. Ostateczne parametry tej lokaty można znaleźć na stronie mBanku. Lokata zarabiała za każdy dzień, gdy CHF/PLN był powyżej 3,1924- oprocentowanie maksymalne wynosiło kuszące: 8,00% w skali roku.

Rzut oka na wykres...



I naliczymy około sześciu (o ile się nie mylę) dni kiedy lokata zarabiała. Słabo.

Nie chwaląc się - przewidziałem taki obrót sprawy. Pewnie mógłbym tak analizować też pozostałe, ale ich ilość mnie przerasta.

Wróćmy do tematu, bo nie o to mi chodziło. Zmierzałem do tego, że nie lubię lokat strukturyzowanych bo służą często bankom do opchnięcia niechodliwego towaru. Poza tym są zbyt skomplikowane. Warren Buffet mówi, że nie należy inwestować w coś, czego się nie rozumie. Lokaty strukturyzowane są często tak skonstruowane i sposób naliczania oprocentowanie jest tak zawiły, że dojście do tego jaka jest szansa zarobienia jest trudna nawet dla najtęższej głowy.

poniedziałek, 18 maja 2009

Nabici w Santander - kolejna odsłona

Klienci Santander Consumer Banku mają pecha. Tak krótko mówiąc można określić sytuację w jakiej są postawieni. Dwa miesiące temu głośna była sprawa fatalnych warunków umów kredytowych w jakie dali się wciągnąć klienci zaciągający kredyty między innymi właśnie w Santanderze. Byłem wtedy krytyczny w stosunku do nich samych.

Sprawa przycichła, pewnie toczyła się gdzieś w negocjacjach miedzy bankiem a klientami. Tymczasem właśnie czytam, że za niedługo klienci nie będą mieli z kim negocjować. Bank pospiesznie zwija manatki. Wygląda na to, że jak wydał sie model biznesowy udzielanych kredytów i kiedy zaczął się problem z pozyskaniem waluty do ich finansowania, ban stwierdził, że nie ma w Polsce czego szukać. No bo przecież nie chodzi o to, żeby zwinąć klientom placówki sprzed nosa... ale tak to wygląda. Od 1 czerwca obsługa klientów będzie odbywać się wyłącznie telefonicznie i przez internet.

Cóż, jakiekolwiek nie byłyby przesłanki ekonomiczno merytoryczne to rysa na wizerunku banku i całego sektora bankowego w ogólności powstaje spora. Przecież ktos kto brał kredyt hipoteczny zaciągał go na kilkanascie albo kilkadziesiąt lat! Kilkadziesiąt tysięcy klientów z długoterminowymi zobowiązaniami może się obecnie głęboko zastanawiać, co dalej z nimi będzie.

W artykule PR News pada słuszne pytanie, jak bank bedzie wywiazywał się z rekomenracji KNF aby umozliwić klientom spłatę w walucie kredytu? A może Santander planuje pozbyc sie całego portfela kredytów sprzedając go hurtem do jakiejś innej instytucji?

Prognozy dla złotówki

W najbliższym czasie czeka nas zamykanie pozycji opcyjnych, które wygenerowały tyle zamieszania n przełomie 2008/2009. Większość z tych pozycji otwarta została mniej więcej rok temu i właśnie będą wygasać. Prognozuje się, że zwiększony popyt na waluty, żeby je pozamykać spowoduje osłabienie złotówki.

Same opcje nie spowodowały Armageddonu jak to przepowiadano. Owszem parę firm upadło, niektóre mają straty, ale nie widzę nuklearnego grzyba jakim miały być te opcje. Tylko zlotowce się oberwało, na jak długo?

No właśnie o tym czytam dziś w Parkiecie. Według analityków ING Banku Śląskiego, mierząc parytetem siły nabywczej złotówka jest o jedną czwartą za słaba względem Euro. Docelowo wg tego porównania euro powinna kosztować około 3,7zł. Czy takie umocnienie jest możliwe? Wątpię aby doszło do niego w tym roku. Musiałyby powrócić strumienie kapitału które płynęły do Polski w tak zwanych "lepszych czasach". Pamiętajmy przy tym, że strumienie euro z regionalnych programów Operacyjnych tak na prawdę jeszcze nie zaczęły być wtłaczane do gospodarki (16 miliardów euro). Na moje oko apogeum ich wydawania przypadnie na lata 2012-2015.

Średnia prognoz wskazuje, że po wyczyszczeniu rynku z opcyjnego szamba, w końcu grudnia kurs euro może być wynosić 4,3zł. Goldman Sachs prognozuje jednak na koniec roku euro po 4,5zł.

A jak sprawdzają się wcześniejsze prognozy? Mamy połowę drugiego kwartału. Kurs euro wynosi w tej chwili (godz. 10:43) 4,4792zł. Na koniec kwartału Barclays Capital prognozował euro po 4,25 - już widać, że ta prognoza się nie sprawdzi. Royal Bank of Canada przewidywał na koniec kwartału 4,17zł za euro (widać, że bedzie to jeszcze bardziej nierealne). podobnie raczej nie sprawdzą się prognozy jacka Maliszewskiego (złoty jednak przestał sie tak szybko umacniać). Z drugiej strony nie wygląda też aby miały ziścić się najbardziej pesymistyczne prognozy z marca tego roku. jestesmy chyba gdzies po srodku pomiędzy skrajnymi prognozami JP Morgana i Erste banku z jedneh strony i BNP Paribas i deutsche banku z drugiej.
Obserwujemy dalej.

niedziela, 17 maja 2009

Przelgąd ubiegłego tygodnia - 10-16 maja

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Produkcja przemysłowa w strefie euro była w marcu o 20,2% niższa niż przed rokiem.
  • PKB 16 krajów strefy euro skurczył się w I kw. 2009 r. o 4,6%r/r i 2,5% w ujęciu kwartalnym.
  • Podaż pieniądza M3 zmniejszyła się w Polsce w kwietniu o 0,6% względem marca, a jej wzrost rok do roku wyniósł 14,4% i był niższy od prognozy (16%).
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 2544 i wzrósł o 14,9%.

Waluty:
Złotówka słabła przez cały tydzień, wydaje się, że do świadomości inwestorów zaczęło docierać, że polska gospodarka nie wypadnie tak dobrze jak chciałby tego rząd. Na to nałożyły się rozważania na temat tego o ile trzeba będzie zwiększyć deficyt. Opublikowane wyniki banków ujawniły słabość naszej gospodarki jeśli chodzi o dostęp do kredytów, co znalazło swoje potwierdzenie w nizszej niż prognozowana podaży pieniądza M3. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9546zł, dolar 3,3026zł, a euro 4,4672zł.

Złoto:
Złoto, podobnie jak w ubiegłym tygodniu, przez cały tydzień umacniało się względem dolara. Na rynku nie widać było żadnych specjalnych zawirowań czy wydarzeń związanych ze złotem. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3072zł/oz wobec 2919zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 928,30$/oz.

Obligacje:
Rentowność obligacji 5-letnich ponownie wzrosła do 6%. Impulsem były dane dotyczące inflacji, która nieoczekiwanie skoczyła w Polsce do 4% w kwietniu. Wzrost inflacji odbiera RPP możliwości obniżek stóp procentowych przynajmniej przez jakiś czas. Majowe cięcie wydaje się w tej sytuacji wykluczone.

Akcje:
Tydzień zakończyliśmy niżej o około 1%-1,7% w zależności od indeksu, ale amplituda wahań wyniosła 5,5%. Rynek nie może się zdecydować, a inwestorzy cierpliwie czekają na rozstrzygnięcie - zamiast silnego ruchu mamy dreptanie w miejscu przy coraz niższych obrotach. Był to tydzień publikacji raportów kwartalnych, które zamiast wyjaśniać sytuację niejednokrotnie zaskakiwały rynek – nie brakowało i rozczarowań i niespodzianek. Coraz rynku stał się mniej wyrazisty i coraz mniej inwestorów jest skłonnych ryzykować. Na koniec tygodnia WIG20 stracił 2%, WIG 0,9%, mWIG zyskał 1,5%, a sWIG także zyskał 2,1%. Obroty wyniosły około 6,5 mld zł w całym tygodniu. Indeksy małych i średnich spółek mają za sobą jedenasty tydzień(!) zwyżki z rzędu.

sobota, 16 maja 2009

Wyniki a oferta banku PKO BP

Ogłoszone niedawno wyniki banku PKO okazały się gorsze od oczekiwań analityków. Skonsolidowany zysk netto był w pierwszym kwartale niższy o 43% niż rok wcześniej. Jednocześnie pozyskał w pierwszym kwartale ponad 7 mld zł depozytów. "Agresywne" pozyskiwanie depozytów wpłynęło jednak na wynik odsetkowy, który był 16,4% niższy niż rok wcześniej. Tyle rozważań nad wynikami, posłużyły one dla mnie za pretekst żeby przyjrzeć się ofercie tego największego w Polsce banku.

Jakie oferuje zatem depozyty?
Mamy więc lokaty np. na 5% na 3 miesiące, 4,9% na 6 miesięcy, czy 4,8% na 12 miesięcy. Są tez lokaty walutowe w szerokim spektrum walut od EUR, USD, CHF do GBP. Ich oprocentowanie nie powala (poniżej 2%). Jest też konto oszczędnościowe 5,05%. Szczerze mówiąc żadnych rewelacji. Myślę, że czynnikiem, który przyciąga klientów do PKO jest chyba poczucie bezpieczeństwa wynikające z tradycji i przekonania, że państwowy charakter tego banku gwarantuje bezpieczeństwo. Czy słusznie? Wątpię, choć ewentualna upadłość PKO byłaby kwestią polityczną.

piątek, 15 maja 2009

Inflacja, deficyt i stopy procentowe

Mamy deflację w ujęciu realnym. Przynajmniej jeżeli chodzi o kwiecień inflacja CPI w naszym kraju podniosła się aż do 4%, jednocześnie stopy procentowe po ostatniej decyzji RPP wynoszą 3,75%. Dotychczas Rada obniżała stopy zakładając, że spowolnienie ograniczy wzrost cen. Tymczasem osłabienie złotówki, ograniczyło spadek cen importowanych surowców.

Rada ma nie lada problem. Obniżając stopy aby rozpędzić gospodarkę będzie stymulować tendencje inflacyjne. Jednak na rynku nadal brakuje pieniądza. Wzrost popytu rządu na kapitał stymuluje wzrost stopy procentowej niezależnie od tego czy Rada będzie manipulować stopą referencyjną. Możemy spodziewać się, że zwiększający się deficyt budżetowy zwiększy potrzeby pożyczkowe państwa i spowoduje wysysanie pieniądza z rynku. A deficyt będzie raczej rósł. To z kolei może w krótkim terminie osłabić złotówkę, co znowu podniesie ceny importowanych towarów.W długim terminie wyższe stopy wynikające z zapotrzebowania na kapitał mogą przywrócić złotówkę na ścieżkę aprecjacji.

Jeśli napięcia w budżecie będą coraz większe, RPP będzie musiała brać to pod uwagę przy podejmowaniu kolejnych decyzji w sprawie stóp procentowych. Czy rada zdecyduje się w związku z tym nie obniżać na razie stóp procentowych? Sam jestem ciekaw.

czwartek, 14 maja 2009

Lokaty walutowe w maju

Początkiem kwietnia przyglądałem się lokatom walutowym w naszych bankach. Postanowiłem teraz sprawdzić czy sytuacja się zmieniła.

Ze względu na brak czasu niestety musiałem się ograniczyć do przeglądnięcia oferty tych samych banków co przed miesiącem. Zmiany nastąpiły niewielkie. Getin Bank i DNB Nord obniżyły oprocentowanie swoich lokat w EUR i USD. Wygląda to zatem następująco.

Jeżeli chodzi o lokaty dolarowe to:
  • Polbank EFG (4% na 12 miesięcy, oraz 3,5% na 6 miesięcy powyżej 3.000 USD),
  • Noble Bank (4% na 12 miesięcy od 10.000 USD),
  • Getin Bank (3% na 12 miesięcy i 2,75% na 6 miesięcy już od 100 USD),
  • DnB NORD (3% na 12 miesięcy od 5.000 USD).
Lokaty w euro:
  • Polbank EFG (4,5% na 6 i 12 miesięcy powyżej 2.500 EUR),
  • Noble Bank (5% na 12 miesięcy, 3,25% na 6 miesięcy, a na dłuższe terminy 3,75% na 24 i 36 miesięcy od 10.000 EUR),
  • Getin Bank (3,5% 12 miesięcy już od 100 EUR, 3,25% na 6 miesięcy od 100EUR),
  • DnB NORD (3% na 12 miesięcy od 5.000 EUR).
lokaty we frankach szwajcarskich - bez zmian najlepsza ofertę ma:
  • Noble Bank (4% na 12 miesięcy od 10.000 CHF).

środa, 13 maja 2009

Czy monety mogą być inwestycją?

Numizmatyka to alternatywny sposób inwestowania i dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, monety kolekcjonerskie są ciekawym sposobem lokowania pieniędzy. Należy pamiętać jednak, że taka inwestycja powinna być sposobem na dywersyfikację naszych oszczędności, a raczej nie powinna być główna inwestycją. Poza tym inwestycje w monety wymagają pewnej dawki wiedzy na temat przedmiotu inwestycji.

Sztandarowym przykładem inwestowania w monety kolekcjonerskie jest złota moneta o nominale 200 zł XIII konkurs pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Moneta ta została wybita w nakładzie 500 sztuk w roku 1995. W tamtym okresie można ją było kupić w cenie emisyjnej 780 zł. Dzisiaj ta moneta kosztuje około 40000 złotych. Często wymieniana jest także moneta o nominale 20 zł Szlak Bursztynowy, która w dniu emisji kosztowała 57 zł a dzisiaj po spadku cen z poziomu 3000 zł kosztuje 1800 zł.

Te dwa powyższe przykłady to najlepsze rodzynki inwestycyjne z tego rynku i trzeba się liczyć z faktem, że takich monet już pewnie nie będzie. Jednak okazje się zdarzają cały czas. Niemniej jednak rok 2008 był bardzo trudny dla osób inwestujących w monety. Ze względu na wysokie nakłady większość wyemitowanych w tym okresie monet osiągnęła ceny poniżej emisyjnych. Załamanie pociągnęło za sobą także inne walory (wielu inwestorów zmuszonych było wyprzedać się ze zgromadzonych monet). Na tę sytuację nałożyło się ogólne załamanie na rynkach finansowych (chociaż generalnie twierdzi się, że rynek numizmatyczny jest odwrotnie skorelowany z giełdą to rok 2008 pokazał, że rządzi się on swoimi prawami i cyklami). Te zawirowania dotknęły w różnym stopniu segmenty monet starych, złotych czy srebrnych.

I w 2008 roku zdarzały się przecież okazje. W listopadzie 2008, z okazji 90 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę został wydany między innymi banknot kolekcjonerski i złota moneta o nominale 50 zł. Moneta kosztowała w dniu emisji 370 zł i ze względu na mały nakład nie każdemu udało się ją kupić. Wkrótce potem jej cena skoczyła do poziomu 900 zł za sztukę. Banknot kolekcjonerski o nominale 10 zł był jeszcze lepszą inwestycją. W dniu emisji kosztował 15 zł za sztukę a po miesiącu 50-55 zł. Jest to kolejne uzasadnienie dla tezy, że aby odnieść w inwestycjach alternatywnych sukces trzeba dobrze orientować się w rynku.

W przypadku wszystkich monet najważniejszy jest nakład. Im niższy nakład tym wyższy potencjał wzrostu. W przypadku monet złotych, na cenę wpływa tez wartość zawartego w monecie kruszcu. Dodatkowo istotne są także walory estetyczne czy przynależność do serii.

Jaka jest zatem odpowiedź na postawione w tytule pytanie? Owszem monety mogą być inwestycją, nawet całkiem niezłą, pod warunkiem, że są odpowiednio dobrane o odpowiednich nakładach, w dobrych stanach zachowania i przechowywane w odpowiednich warunkach.

wtorek, 12 maja 2009

USA tonie w długach

To że Stany Zjednoczone toną w długach to od jakiegoś czasu "oczywista oczywistość". Dziś ogłoszono, że po raz pierwszy od 26 lat deficyt powitał Amerykanów już w kwietniu. Długi planowane na rok 2009 sięgają bilionów dolarów (w 2008 było to z 800 miliardów). To każe się zastanawiać jakim cudem kraj, którego dług wynosi wg planów na drugi kwartał 2009 80% PKB może jeszcze funkcjonować.

A przecież mowa tylko o długu federalnym! Poszczególne stany także mają swoje długi. Kalifornia boryka się z deficytem rzędu 15 miliardów dolarów! Doliczmy do tego jeszcze indywidualny dług każdego pojedynczego Amerykanina i wyjdzie nam, że ten kraj istnieje tylko dzięki łasce lub niełasce miliardów "żółtych ludzi" z drugiej strony Pacyfiku. Absurd?! No chyba...

Pocieszmy się, że Polska nie ma jako kraj nawet dziesiątej części takiego deficytu. Chcąc wejść do strefy euro musimy mieć deficyt poniżej 3% PKB. Jak widać USA nigdy by do strefy euro nie weszły. Jak nieracjonalne wyobrażenia muszą (i musiały) zatem kierować tymi, którzy przez wszystkie te lata gromadzili swoje walutowe rezerwy w dolarach...

Nie poprawiają mi przy tym humoru informacje, że indeks zaufania wśród małych firm w USA w kwietniu 2009 wzrósł po raz pierwszy od 5 miesięcy, m.in. dzięki poprawie prognoz dla gospodarki na II połowę tego roku. Dług jest długiem i nim pozostanie, a cechą charakterystyczną jego jest, że trzeba spłacić albo zbankrutować. Tak czy innaczej, jedna lub druga strona zostaje bez pieniędzy.

poniedziałek, 11 maja 2009

Wskaźniki sentymentu - maj

ZŁOTO - Sentyment pozytywny. Tempo spadków cen złota wyhamowało, a informacje o zwiększeniu przez Chiny swoich rezerw złota stanowią według mnie czynnik oporu przed spadkiem. W długim terminie pozytywnym czynnikiem dla złota są nadal dążenia do osłabiania walut. W przypadku ceny złota w złotówkach w krótkim terminie w przypadku osłabienia złotówki możemy być świadkiem skoku cen złota wynikającego z różnic kursowych. Aktualnie złoto nadal znajduje się (w PLN) na poziomie z końca stycznia tego roku. W średnim terminie względem dolara i euro nie wykluczyłbym jeszcze ruchów w dół do ostatnich oporów, jednak długoterminowo obecna sytuacja wydaje się być sprzyjająca do akumulacji.

WALUTY - Sentyment neutralny. Obawy odnośnie deficytu mogą sprzyjać w średnim terminie osłabieniu się złotówki, jednocześnie daje się zauważyć uspokojenie sytuacji na rynku walutowym co skłania do zmiany sentymentu na neutralny zgodnie z zapowiedzią sprzed miesiąca. Nadal nie widać na horyzoncie zdecydowanych możliwości zarobienia na deprecjacji złotego.

AKCJE - Sentyment pozytywny. Na wykresach WIG i WIG20 oraz wskaźnika MACD można zaobserwować pojawienie się negatywnych dywergencji, które sugerują iż właśnie wchodzimy w fazę korekty ostatniego ruchu wzrostowego. Pomimo tego nadal utrzymuję swoje nastawienie do giełdy w kontekście pozytywnym. Uważam, że nadchodzący ruch może być okazją do zakupów akcji. Od strony fundamentalnej polska gospodarka jest stosunkowo mocna szczególnie w porównaniu z innymi rynkami w Europie, stąd w średnioterminowym horyzoncie wydaje mi się, że giełda może dyskontować tę siłę. Nadal jednak podtrzymuję stwierdzenie, że należy pozostawać ostrożnym ze względu na nadal aktualny długoterminowy trend spadkowy. Po sile nadchodzacej korekty będzie można wyrokować dalszy rozwój sytuacji i podtrzymanie sentymentu pozytywnego lub powrót do neutralnego.

LOKATY - Sentyment neutralny. Coraz mniej na rynku lokat o korzystnym oprocentowaniu., aczkolwiek spadek w stosunku do ubiegłego miesiąca jest praktycznie żaden. Średnio najlepsze na rynku oferty nadal oscylują w okolicach 6% rocznie. Stąd nie zmieniam jeszcze sentymentu na negatywny, aczkolwiek jeżeli w przyszłym miesiącu nastąpią obniżki oprocentowania to taka zmiana nastąpi.

NIERUCHOMOŚCI - Sentyment neutralny. Ostatnie informacje rynkowe o wzrostach cen nieruchomości nie sa dla mnie na razie żadnym istotnym wyznacznikiem. Nadal uważam, że na rynku nieruchomości nadal nie zaszły wystarczająco spektakularne zmiany i nie pojawiły się żadne nowe istotne prognozy, które sugerowałyby zmianę nastawienia. Ceny nieruchomości spadają, ale nadal jeszcze nie sięgnęły wystarczająco atrakcyjnych poziomów aby można było przyjąć pozytywny sentyment dla tego rynku. Według mnie nalezy przyjąc postawę wyczekujacą, uważam, że na rynku nieruchomości nie zaszło jeszcze wszystko co miało sie wydarzyć w zwiazku z kryzysem.

OBLIGACJE - Sentyment neutralny. Cykl obniżek stóp procentowych wyczerpuje się i w coraz mniejszym stopniu przekładają się one na wzrost cen obligacji stało kuponowych. Jednocześnie stosunkowo atrakcyjnie oprocentowane pozostają dziesięcioletnie detaliczne obligacje skarbowe. Pojawiając się pogłoski, że będzie ono jeszcze bardziej atrakcyjne. Stąd podtrzymanie neutralnego nastawienia do obligacji.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

niedziela, 10 maja 2009

Przegląd mijającego tygodnia 3-9 maja

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • 10 z 19 największych banków w USA musi szukać dodatkowego kapitału - wynika z testu przeprowadzonego przez nadzór finansowy.
  • Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe o 25pb do poziomu 1 proc.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 2214 i wzrósł o 22,6%.

Waluty:
Złotówka kontynuowała swój trend z poprzedniego tygodnia i umacniała się względem euro i dolara. Ten drugi tracił znacznie mocniej osłabiając się także względem złota. Nasza waluta umacniała się na tle dyskusji, czy wręcz sporu rządu z Komisją Europejską, co do tego czy w Polsce będzie recesja, czy też uda się jej uniknąć. Rynek zdawał się zatem nie zwracać na te dyskusję uwagi. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,8792zł, dolar 3,2028zł, a euro 4,3422zł.

Złoto:
Złoto przez cały tydzień umacniało się względem dolara. Do połowy dnia w czwartek umacniało się także wobec euro po czym w piątek dokonało zauważalnej korekty. Cena złota względem złotówki pozostawała względnie stabilna ze względu na różnice kursowe i umacnianie się naszej waluty. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 2919zł/oz wobec 2977zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 914,65$/oz.

Obligacje:
Wciąż w sferze domysłów pozostaje deficyt budżetowy Polski i sposób jego sfinansowania wobec wyraźnie gorszych nastrojów na światowym rynku obligacji. Nadchodząca nowelizacja budżetu i przyszłe dane o deficycie i PKB pokażą kierunek dla rynku obligacji skarbowych. Za możliwością korekty na obligacjach w krótkim terminie stoi także ewentualność korekty na rynkach światowych. Gdyby doszło do korekty na globalnym rynku to wzrastająca awersja do ryzyka osłabiłaby złotówkę i nasze obligacje.

Akcje:
W poniedziałek nastąpiły silne wzrosty cen akcji. Ale zarazem tego samego dnia główne indeksy dotarły do silnych poziomów oporu. Przez kolejne dni tygodnia WIG bez powodzenia próbował przebić poziom 30 tys. punktów, a WIG20 1900 pkt. WIG20 nie złamał tego poziomu także w czasie poprzedniej korekty wzrostowej. Na koniec tygodnia WIG20 zyskał 2,7%, WIG 2,3%, mWIG zyskał 1,1%, a sWIG także zyskał 2,4%. Obroty wyniosły ponad 8 mld zł w całym tygodniu. Indeksy małych i średnich spółek mają za sobą dziesiąty tydzień zwyżki z rzędu.

sobota, 9 maja 2009

Perspektywa dla obligacji skarbowych

W dzisiejszym Parkiecie znalazłem interesujący artykuł na temat sytuacji na rynku polskich obligacji skarbowych. Jak wiadomo RPP wstrzymała obniżanie stóp procentowych, ale szykują się jeszcze kolejne obniżki. Z kolei rośnie deficyt budżetowy i potrzeby pożyczkowe skarbu państwa są rosnące. Stąd zauważalne ostatnimi czasy wyższe oprocentowanie detalicznych obligacji skarbowych i plotki o jego podwyższeniu.

Dodatkowym argumentem, który pada za możliwością korekty na obligacjach w krótkim terminie jest ewentualność korekty na rynkach światowych. Gdyby doszło do korekty na globalnym rynku to wzrastająca awersja do ryzyka osłabiłaby złotówkę i nasze obligacje.

Przytoczony artykuł sugeruje, że w długiej perspektywie po przejściowym osłabieniu polskie obligacje skarbowe będą atrakcyjną inwestycją. Myślę, że nadchodząca nowelizacja budżetu i przyszłe dane o deficycie i PKB pokażą kierunek dla rynku obligacji skarbowych (zarówno w segmencie hurtowym jak i detalicznym).

piątek, 8 maja 2009

Wzrosty cen nieruchomości?

W opublikowanej dziś analizie rynku mieszkaniowego dokonanej przez Open Finance, pojawiła się informacja, że w niektórych miejscowościach (w Gdańsku, Poznaniu i Warszawie) w kwietniu nastąpił niewielki wzrost cen nieruchomości. W ujęciu rocznym wszystkie ceny wg wspomnianego raportu są na sporym minusie. Należy pamiętać, że raport ten opiera się on na informacjach o cenach niereprezentatywnej grupy zawierających transakcje - to jest wyłącznie klientów Open Finance.

Jednocześnie pewne potwierdzenie zaobserwowanych przez Open Firance tendencji można znaleźć w nowym raporcie szybko.pl i Expandera za kwiecień 2009. Wg tego raportu ceny nieruchomości w Gdyni wzrosły w kwietniu o 0,6%, w Lublinie o 0,7%, Opolu 0,7% i Białymstoku 0,2%. nie są to powalające wskaźniki. Z kolei dla Warszawy i Gdańska w tym raporcie podany jest spadek cen, ale są to różnice minimalne (kilka złotych).

Wydaje mi się, że uprawnione byłoby stwierdzenie, że w kwietniu ceny tak na prawdę nie zmieniły się, a zaobserwowane różnice mieszczą się w granicach błędu statystycznego. W jednej grupie mieszkań (w zależności od ceny) będą one większe, a w innej mniejsze.

Myślę, że trochę sytuacji na rynku mogła pomóc popularność kredytów w programie "Rodzina na swoim", niemniej jednak wydaje mi się, że panuje jeszcze atmosfera wyczekiwania. Każdy boi się obniżać cen, z drugiej strony deweloperzy na rynku pierwotnym maja spory potencjał aby takich obnizek dokonać.

czwartek, 7 maja 2009

Błędy w prognozach MFW

Ostatnia informacja o błędach popełnionych w prognozie MFW dla światowej gospodarki niemal zwaliła mnie z nóg. Otóż, Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznał, że mocno przesadził z danymi o zadłużeniu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Przyznam, że wiarygodność prognoz i analiz publikowanych przez rożne instytucje bezpośrednio zaangażowane w rynek była już wielokrotnie podważana, ale w tym przypadku mamy do czynienia z instytucją, której wpływ na rynek jest przeogromny. Okazuje się, że prognozy te są zapewne tylko pobieżnie weryfikowane, co skutkuje przeciśnięciem się przez sito tego rodzaju trywialnych błędów.

Może jest to kolejny argument, że przygotowywanie opracowań dla tak szerokich agregatów jak cały region czy cały świat jest wątpliwe nie tylko z metodycznego punktu widzenia, ale obarczone błędami czysto technicznymi. Ciekawe kiedy dowiemy się, że błędy były także w prognozach PKB np. dla Polski?

środa, 6 maja 2009

Inwestycja w znaczki

Przykładem inwestycji alternatywnej może być kupowanie selektywnie dobranych walorów filatelistycznych. Poniżej trzy przykłady z ostatnich lat.

1. Pierwszym przykładem jest znaczek "25. rocznica pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II" wydany 2003.03.20 - znaczek przedstawia podobiznę Ojca Świętego i wydany został na srebrnej folii. Wydano go w nakładzie 470 tyś. egzemplarzy po cenie emisyjnej 10zł. Na dzień dzisiejszy jego cena wynosi około 15-20zł. Daje to 50%-100% zysku w ciągu 6 lat.

2. Drugim przykładem jest znaczek "450 lat Poczty Polskiej 1558-2008" wydany na jedwabiu. Cena emisyjna tego znaczka wynosiła 20zł. Na dzień dzisiejszy na aukcjach internetowych waha się od 23 do 25 zł. to 15-25% w ciągu 4 miesięcy.

3. Trzecim przykładem jest seria znaczków "Ocaleni" - z powodu błędu w jednym ze znaczków wszystkie arkusze tej emisji były na przełomie lutego i marca wycofywane z obiegu. kto zdążył kupić, lub ma znajomości na poczcie mógł zaopatrzyć się w blok w cenie 35zł. Tymczasem na aukcjach internetowych cena bloku sięga 70-79zł. Ponieważ większość znaczków tej emisji zostanie jednak zniszczona i w jej miejsce wypuszczone zostaną poprawione, to znaczki z błędem, które się ostaną, będą niewątpliwie zyskiwać na wartości.

Powyższe przykłady pokazują, że selektywnie dobierane walory filatelistyczne mogą przynieść zysk z zainwestowanych w nie pieniędzy. Jednak aby dobrze wybrać nalezy kierować się znajomością dziedziny, orientacją na rynku i wyczuciem.

wtorek, 5 maja 2009

Polski rating dobry

Agencja ratingowa Fitch podtrzymała długoterminowy rating Polski. Perspektywa ratingów długoterminowych jest stabilna. Gospodarka Polski mocno wyhamuje w tym roku, jednak Fitch spodziewa się, że spowolnienie to będzie mniejsze niż w innych krajach Unii Europejskiej czy Europy wschodzącej. Fitch prognozuje, że realny wzrost PKB spadnie do zera w 2009 roku. I jak to się ma do prognoz Komisji Europejskiej?

poniedziałek, 4 maja 2009

Porównanie / ranking lokat i polis lokacyjnych - maj

Tak jak w poprzednim porównaniu lokat w dzisiejszym rankingu lokat postanowiłem porównać oferty z: BGŻ, ING, Getin Bank, Noble Bank, Deutsche Bank, mBank, Raiffeisen Bank, Meritum Bank, Bank Pocztowy, Toyota Bank, AIG Bank oraz Dominet Bank.

Na osobnej liście dla odróżnienia od zwykłych lokat zestawiłem polisolokaty. I tym razem w zestawieniu uwzględniam oferty z: Getin Banku, Allianz Banku, VWbanku, i Lukas Banku.

Porównanie lokat - maj 2009

Pomimo, że tym razem RPP nie obniżyła stóp, nadal dominuje u mnie przekonanie, że preferowane powinny być lokaty długoterminowe. Przejdźmy zatem do rankingu lokat.

  1. Toyota bank - 6,4% na 36 miesięcy od 5000zł
  2. Noble Bank* - 6% na 36 miesięcy od 500zł (7% w pierwszym roku, 6% w drugim i 5% w trzecim roku)
  3. Toyota bank - 6,3% na 24 miesięcy od 5000zł
  4. Noble Bank* - 6% na 24 miesiące od 500zł (7% w pierwszym roku, 5% w drugim)
  5. Noble Bank* - 6% na 18 miesięcy od 500zł (9% przez całe 18 miesięcy)
  6. Toyota bank - 6,2% na 12 miesięcy od 5000zł
  7. Getin Bank - 6% na 12 miesięcy**
  8. Meritum Bank - 6% na 12 miesięcy***
  9. AIG Bank - 6% na 12 miesięcy od 10000zł
  10. Noble Bank* - 7% na 9 miesięcy od 500zł
  11. Toyota bank - 6% na 9 miesięcy od 5000zł
  12. AIG Bank - 7% na 6 miesięcy od 1000zł
  13. Bank Pocztowy - 6,35% na 6 miesięcy od 1000zł****
  14. Toyota bank - 6,25% na 6 miesięcy od 5000zł
  15. Noble Bank* - 6% na 6 miesięcy od 500zł
  16. Meritum Bank - 6% na 6 miesięcy***
  17. mBank - 5,6% na 4 miesiące od 500zł
  18. AIG Bank - 6,5% na 3 miesiące od 1000zł
  19. Meritum Bank - 6,3% na 3 miesiące***
  20. Toyota bank - 6,25% na 3 miesiące od 5000zł
  21. Dominet Bank - 6,25% na 3 miesiące od 500zł
  22. Noble Bank* - 6% na 3 miesiące od 500zł
  23. Deutsche Bank - 6% na 3 miesiące od 10000zł
  24. EuroBank - 6% na 3 miesiące od 200zł
  25. Getin Bank - 6% na 3 miesiące**
*lokata dostępna poprzez Open Finance wyłącznie w internecie
** dla lokat założonych w okresie promocji
*** "meritum zysku w Internecie"
**** lokata internetowa

Porównanie polis lokacyjnych - maj 2009

  1. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 36 miesięcy - 5%
  2. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 24 miesiące - 5%
  3. Lukas Bank AntidotumPro - 12 miesięcy - 6,8%
  4. DnB NORD fortjene - 12 miesięcy - 6,5%
  5. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 12 miesięcy - 6,25%
  6. Allianz Profit- 12 miesięcy - 6,1%
  7. Deutsche Bank dbPolisa - 12 miesięcy - 5,5%
  8. DnB NORD fortjene - 6 miesięcy - 6,5%
  9. VWBank Direct Rentier Plus - 6 miesięcy - 6,17%
  10. Allianz Profit- 6 miesięcy - 6,1%
  11. Deutsche Bank dbPolisa - 6 miesięcy - 5%
  12. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 6 miesięcy - 5%
  13. Allianz Profit- 3 miesiące - 5,2%
PROSZĘ NIE TRAKTOWAĆ TEGO PORÓWNANIA POLIS TAK SAMO JAK PORÓWNANIA LOKAT. POLISY LOKACYJNE NALEŻY PORÓWNYWAĆ POD WZGLĘDEM CAŁOŚCI WARUNKÓW UBEZPIECZENIA.

Jak widać obniżki i zmiany są minimalne w stosunku do poprzedniego zestawienia.

Uzupełnienie 07.05.2009 - Dopisałem tez lokaty Eurobanku

niedziela, 3 maja 2009

Przegląd tygodniowy 27 kwietnia - 2 maja

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Banki centralne w USA, Japonii i Polsce pozostawiły stopy procentowe na dotychczasowych poziomach.
  • Stopa bezrobocia w Polsce w marcu wyniosła 11,2%.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 1806 i spadł o 3,6%.

Waluty:
Od wtorku złotówka umacniała się w rezultacie oczekiwanej, a potem ogłoszonej decyzji RPP o pozostawieniu stóp bez zmian. Z drugiej strony spekuluje się o możliwej interwencji BGK na rynku walutowym. Wzmocnienie wyhamowało w czwartek przed długim weekendem. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9282zł, dolar 3,3455zł, a euro 4,4201zł.

Złoto:
Od środy złoto słabło względem wszystkich walut. W złotówce spadek cen złota był spotęgowany umacnianiem się naszej waluty. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 2977zł/oz wobec 3066zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 885,50$/oz.

Obligacje:
Nastroje na rynku obligacji nie są najlepsze. W perspektywie mamy oczekiwania na zwiększenie deficytu budżetowego, założenia do ustawy budżetowej na 2010 r., a w dodatku RPP zdecydowała się na przerwę w obniżkach stóp, do których wróci być może w czerwcu, a być może
jeszcze później lub wcale. Nie są to okoliczności skłaniające do zakupów obligacji. Jedynie atrakcyjną strategią może być zakup jako alternatywy dla lokat obligacji detalicznych które nadal w seriach majowych będą miały atrakcyjne oprocentowania (np. dziesięcioletnie będa oprocentowane 7% w pierwszym roku).

Akcje:
Tradycyjnie w poniedziałek i we wtorek mieliśmy od czynienia ze spadkami. Reszta tygodnia upłynęła pod wpływem zwyżki. Wyniki banków okazały się lepsze od prognoz, w dół ciągnęły straty telekomunikacji Polskiej. Na koniec tygodnia WIG20 zyskał 1,8%, WIG 2,5%, mWIG zyskał 3,6%, a sWIG także zyskał 3,2%.

sobota, 2 maja 2009

Prognozy PKB dla Polski

Co jakiś czas taka czy inna instytucja prognozuje dla Polski coraz niższe PKB. Ostatnio prognozowała Komisja Europejska i wyszło jej że w tym roku będzie -1,5%. To interesujące o tyle, że w styczniu tej samej Komisji wyszło 2%. W ogóle to interesująca jest tabelka, której już od dawna szukałem i znalazłem w tym artykule.

kwiecień 2008 Komisja Europejska5 proc.
październik 2008 MFW3,8 proc.
styczeń 2009 Komisja Europejska2 proc.
luty 2009 NBP1,1 proc.
marzec 2009 Bank Światowy0,5 proc.
kwiecień 2009 MFW-0,7 proc.
maj 2009 Komisja Europejska-1,7 proc.

Jaka jest wiarygodność tych prognoz? To pokażą twarde dane na koniec półrocza i roku. W mojej opinii te prognozy są wynikiem analizy tak dużych agregatów jak cala UE albo Europa Środkowa i nie uwzględniają pewnych specyficznych cech polskiej gospodarki. Nie zauważyłem wokół w naszej gospodarce zmian tak dramatycznych aby od stycznia można było mówić,że wzrost PKB zmieni się o 3,7 punktów procentowych w dół. Stąd wydaje mi się, że mają rację ekonomiści mówiący że prognozy te sa zbytnio pesymistyczne. Nadal wydaje mi się realne, że ten rok zakończymy ze wzrostem PKB na niweielkim plusie.

piątek, 1 maja 2009

Ubezpieczenia inwestycyjne - ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe

Wiele osób myśli o zabezpieczeniu swojej przyszłości, zarówno poprzez efektywne inwestycje, jak i ochronę związaną z wykupieniem polisy ubezpieczeniowej. Obok funduszy inwestycyjnych ostatnio coraz większą popularnością cieszą się zatem ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe.

Produkty te zapewniają podstawowy poziom ochrony ubezpieczeniowej, a większość składki inwestują w wybrane fundusze inwestycyjne kilku TFI.
Fundusz inwestycyjny jest instytucją, która lokuje powierzone mu przez nas środki w różne instrumenty dostępne na rynku finansowym. Porównując możliwości wyboru strategii inwestycyjnych, oferty funduszy inwestycyjnych i UFK są w zasadzie zbliżone, a większość portfeli inwestycyjnych UFK budowana jest poprzez lokowanie do 100% aktywów funduszu kapitałowego w fundusz inwestycyjny.

W poniższej tabeli zestawione zostały podstawowe różnice pomiędzy zwykłymi funduszami i Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi.

Cechy Fundusz inwestycyjny UFK
Podstawa prawna Ustawa z 2004 roku o funduszach inwestycyjnych Ustawa z 2003 roku o działalności ubezpieczeniowej
Ochrona ubezpieczeniowa Brak Tak
Przechowywanie aktywów Bank min. 100 mln zł funduszy własnych Brak uregulowań
Udziały klienta Jednostka uczestnictwa Jednostka uczestnictwa UFK
Wycena Co najmniej raz w tygodniu (w praktyce codziennie) Co najmniej raz w miesiącu
Sprawozdania Roczne i półroczne W ramach badania TU
Kompetencje zarządzających Co najmniej 2 doradców inwestycyjnych albo umowa z firmą asset management Co najmniej 1 doradca inwestycyjny albo umowa z firmą asset management
Koszty ponoszone przez klienta Publikowane i jawne (Wskaźniki Kosztów Całkowitych) Zazwyczaj niewyodrębniane na poszczególne fundusze
Co się dzieje ze środkami po śmierci właściciela rachunku? Możliwa wypłata środków na pokrycie kosztów pogrzebu, dziedziczenie jednostek uczestnictwa oraz wypłata środków osobom uposażonym Środki otrzymuje osoba uposażona, brak podatku od spadku i darowizn
Źródło: Na podstawie Gazety Prawnej 2007

Powyższa tabela nie uwzględnia jednak jeszcze kilku aspektów związanych z UFK. Po pierwsze wykupując polisę inwestycyjną lub oszczędnościową zawsze część składki przeznaczana jest na pokrycie ryzyka ubezpieczeniowego. To zasadnicza różnica w stosunku do zwykłych TFI. Polisa ma w pierwszej kolejności pełnić funkcje ochronną, a w drugiej oszczędnościową i należy o tym pamiętać.

Wymienia się także inne niedogodności związane z UFK. Największą wadą jest podwójna opłata za zarządzanie. Ubezpieczyciele pobierają ją raz w roku w wysokości od 2 do 3% wartości aktywów. Opłata pobrana przez towarzystwo ubezpieczeniowe nie zwalania jednak od prowizji pobieranej przez fundusze. Część inwestycyjna polisy nie jest bowiem lokowana bezpośrednio w jednostkach uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, tylko w jednostkach uczestnictwa kapitałowych funduszy ubezpieczeniowych, a aktywa tych są dopiero inwestowane w fundusze zarządzane przez TFI. Ubezpieczyciel jest więc niejako pośrednikiem, który za swoją usługę pobiera dodatkową prowizję.

Kolejną wadą produktów inwestycyjno-ubezpieczniowych jest również brak przejrzystości w podziale wartości oszczędności na inwestycje i ubezpieczenie. Może się okazać, że nasze pieniądze pracują znacznie mniej efektywne, zwłaszcza w pierwszych latach.

Musimy też zdawać sobie sprawę, że ochrona zdrowia w przypadku ubezpieczenia z funduszem jest minimalna, a to oznacza, że w razie nieszczęścia obejmie nas szereg wykluczeń i możemy nie dostać żadnej wypłaty, albo będzie ona bardzo niska.

Niewątpliwą zaletą z kolei jest uniknięcie w przypadku UFK podatku od dochodów kapitałowych - z którego wyłączone są produkty ubezpieczeniowe. W przypadku konwersji jednostek uczestnictwa, czyli ich przeniesienia do innego funduszu, ale w ramach tego samego Towarzystwa, nie powoduje naliczenia podatku od zysków kapitałowych.

Na koniec istotna informacja o gwarancjach. UFK obowiązuje Ustawa o działalności ubezpieczeniowej. Według odpowiednich przepisów tej ustawy, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny gwarantuje w przypadku upadłości Towarzystwa przejęcie wierzytelności do 50 %, jednak nie więcej niż 30.000 euro. Dla porównania lokaty są gwarantowane przez BFG do 50.000 euro. Natomiast te gwarancje obejmują przypadek upadłości ubezpieczyciela a nie straty funduszu wynikłe ze strategii inwestycyjnej. Analogicznie jak w przypadku TFI.