Przegląd Finansowy: 09-12-01 - 10-01-01

czwartek, 31 grudnia 2009

Ubezpieczenie a fundusz bezpieczeństwa

Wielokrotnie na różnych blogach poświęconych finansowej niezależności pojawiał się temat stworzenia sobie funduszu bezpieczeństwa. Pomysł słuszny i potrzebny w zasadzie każdemu, jako że każdego z nas mogą spotkać nieprzewidziane okoliczności życiowe.

Niemniej jednak należy zastanowić się jak posiadanie funduszu bezpieczeństwa ma się do możliwości, czy też potrzeby ubezpieczania różnego rodzaju ryzyk. Wszak sam fundusz bezpieczeństwa jest swego rodzaju ubezpieczeniem.

Na wstępie należy zauważyć istotną kwestię. Ubezpieczenie zaczyna obejmować nas ochroną w pełnej wysokości od momentu zawarcia umowy z ubezpieczycielem. Czyli jeżeli zawieramy ubezpieczenie od kradzieży na dziesięć tysięcy złotych to już w dniu zapłacenia składki ono obowiązuje. Fundusz bezpieczeństwa ma z założenia inną konstrukcję. Polega on na odkładaniu pewnej sumy na osobne konto i zbieraniu "na wszelki wypadek". Problem polega na tym, że mało kogo stać na to aby od razu założyć sobie taki fundusz na pełną kwotę zabezpieczającą wszelkie stojące przed nami ryzyka (np. koszt utraty samochodu).

Druga kwestia to ekonomiczność ubezpieczenia względem wartości ubezpieczanego ryzyka. Krótko mówiąc, nie opłaca nam się ubezpieczać samochodu wartego cztery tysiące płacąc rocznie składkę w kwocie pięćset złotych. Całkowity koszt takiego ubezpieczenie zrównuje się z wartością przedmiotu ubezpieczenia po 8 latach, przy czym kwota nie jest na tyle duża aby nie dało się pokryć jej z funduszu bezpieczeństwa (pod warunkiem, że taki mamy).

Do czego zmierzam? Bo przecież nie chodzi mi o to aby rezygnować z ubezpieczeń. W przypadku ubezpieczenia na życie na kwotę stu tysięcy złotych jesteśmy chronieni od dnia zawarcia polisy. Niech każdy policzy sobie ile musiałby zbierać (ponosząc ryzyko) aby dojść do stu tysięcy w dajmy na to dziesięć lat. Koszt polisy jest przy tym ryzyku i czasie trwania oraz koniecznych do odkładania oszczędnościach dużo mniejszy. Podobnie z drogim autem i ubezpieczeniem mieszkania.

Pamiętać należy też, że  jeżeli koszt uzyskania polisy jest niewielki w stosunku do kwoty ubezpieczenia, a pokrycie tej kwoty z funduszu bezpieczeństwa (jeżeli jego wielkość nam na to pozwala) byłoby bolesne i skutkowało jego wyczerpaniem to należałoby rozważyć zakupienie polisy.

Chodzi o to, że fundusz bezpieczeństwa według mnie stanowi uzupełnienie takich polis ubezpieczeniowych, które mają uzasadnienie ekonomiczne i stanowią adekwatne zabezpieczenie przed różnego rodzaju ryzykami. Innymi słowy, należy się ubezpieczać od tych ryzyk, od których da się ubezpieczyć na sensownych warunkach finansowych i których ro ryzyk nie jesteśmy w stanie "ubezpieczyć" sobie sami z funduszu bezpieczeństwa. Sam fundusz bezpieczeństwa traktowałbym jako ubezpieczenie dodatkowe od wszelkiego wypadku.

środa, 30 grudnia 2009

mBank coraz mniej atrakcyjny dla klientów

Dzisiaj wchodzi w życie zmiana oprocentowania niektórych produktów mBanku. W dużym skrócie wzrasta oprocentowanie kredytów i pożyczek a spada oprocentowanie lokat.

Prawda jest taka, że jeżeli chodzi o oprocentowanie depozytów mBank przestał być dla mnie atrakcyjny już ze dwa lata temu. Tak na prawdę lokaty w mBanku nie odbiegają swoim oprocentowaniem od tych spotykanych w tradycyjnych bankach i mit internetowego banku jako zdecydowanie tańszego dla klientów już dawno prysnął.

Poza tym o ile na początku mBank rzeczywiście rewolucjonizował polską bankowość, wprowadzając dostęp do rachunku przez internet na poziomie o jakim inne banki mogły marzyć, o tyle dzisiaj nie ma już wiele rzeczy, którymi mógłby się pochwalić. Większość banków ma w swojej ofercie rachunki internetowe, równie darmowe i co najmniej tak samo funkcjonalne. Posiadanie oprocentowanego eMax czy eMax+ teraz też już nic nie daje, bo prawie każdy inny bank oferuje konto oszczędnościowe o takich samych parametrach.

Tak na prawdę jedyną rzeczą, która trzyma mnie przy mBanku jest Supermarket Funduszy Inwestycyjnych. Gdyby nie to już dawno zwinąłbym swój rachunek w tym banku.

Ale wracając do początku mojego wywodu. Zacząłem od tego, że zmienili oprocentowanie. Podnieśli przy tym oprocentowanie kredytów i zastanawiam się jakimi to przesłankami się kierowali. Na przykład kredyt we frankach zdrożał, podczas gdy stopy procentowe w Szwajcarii stoją w miejscu. Kredyty złotówkowe i w euro z resztą tak samo. Kolejny przykład na to, że lepiej nie pakować się w długoterminowe kredyty oprocentowane w oparciu o stawki ustalane arbitralnie przez bank a nie na podstawie stawek rynkowych.

wtorek, 29 grudnia 2009

Dobre prognozy dla kredytów we frankach

Puls Biznesu donosi, że przeanalizował prognozy banków co do kursów walutowych i stóp procentowych. Jeśli wszystko pójdzie wg. wariantu optymistycznego, posiadacze kredytów we frankach będą w przyszłym roku płacili niższe raty. Ekonomiści prognozują, że złotówka umocni się bardziej w stosunku do franka niż do euro. Poza tym specjaliści przewidują, że Bank Szwajcarii zacznie podnosić stopy procentowe później niż Europejski Bank Centralny.

Jak będzie ostatecznie pożyjemy zobaczymy. W końcu po tegorocznej huśtawce z kursami walutowymi wszyscy jesteśmy chyba ostrożni do tak daleko idących prognoz.

Długi Stanów Zjednoczonych

Może nie każdy pamięta jak pisałem o zadłużeniu USA i wskazywałem na jego niebotyczne rozmiary. Przypomniał mi o tym wpis, który znalazłem dziś, aktualizujący trochę opis sytuacji.
"Całkowity dług budżetu USA w ujęciu GAAP wyniósł na koniec 2008r. 66bln USD czyli 460% PKB. Dla porównania, w Polsce dług publiczny wraz z ukrytymi zobowiązaniami budżetu wobec emerytów szacuję z grubsza na 3,1bln zł czyli ok.240% PKB*"
Ciekawe, nieprawdaż? Polecam lekturę.

niedziela, 27 grudnia 2009

Przegląd mijającego roku, ciąg dalszy

Ponieważ ten weekend jest ostatnim weekendem tego roku, postanowiłem, że wobec skróconego tygodnia i braku jakiś specjalnych wydarzeń na rynkach zrobię mały przegląd mijającego roku. Trochę dotknąłem tematu w poprzednim poście, teraz jednak chciałbym przywołać najważniejsze według mnie wydarzenia o których pisałem.

Więc zaczynajmy.


Najważniejsze wydarzenia 2009 roku od początku roku.
Jak widać początek roku zaczął się niepewnością co do tego co nastąpi, zamieszaniem na rynku walutowym i obawami o kondycję naszej gospodarki. Trzeba przyznać, że trochę jako pasażer na gapę udało nam się przejść przez ten rok obronną ręką, bez spadku PKB i jako jedyna zielona wyspa w Europie wchodzimy w rok 2010 z gospodarką nie wyniszczoną kryzysem. Po części przyczyniły się do tego inwestycje w infrastrukturę finansowane ze środków unijnych, po części także osłabienie złotówki i nagły spadek importu. Okazuje się że pomimo usilnych starań naszych polityków aby wszystko popsuć, nasza gospodarka ma się nieźle i daje sobie radę w trudnych czasach. Dość powiedzieć, że wielu przedsiębiorców pamięta jeszcze kryzys lat dziewięćdziesiątych i są dosyć solidnie zaprawienie w bojach jeśli chodzi o walkę o przetrwanie.

Trochę strachu napędziły nam opcje walutowe, które spowodowały wywrócenie się kilku przedsiębiorstw. Jednak ani skala, ani wpływ tego zjawiska nie był taki dramatyczny jak się tego obawiano i wszystko rozeszło się po kościach.

Nerwowo paznokcie obgryzali niewątpliwie posiadacze kredytów walutowych. Niemniej jednak złotówka przestała w pewnym momencie słabnąć i kiedy wszyscy zaczęli liczyć straty okazało się, że posiadacze kredytów walutowych i tak są do przodu  względem tych którzy brali kredyty w złotówkach.

Rok 2009 był niewątpliwie rokiem zamieszania na rynkach walutowych i surowcowych. Ciągle pojawiały się doniesienia a to o słabnięciu jednych walut, odchodzeniu od dolara czy wzrostach złota. Nie sposób tych dwóch elementów ze sobą nie wiązać. Wzrosty na giełdach także wynikają z de-bazowania walut papierowych.

Jaki będzie nadchodzący rok? Każdy powinien sądzić po stanie w jakim jego portfel przeszedł przez rok 2009. Ci którzy teraz uczą się inwestować będą to robili niewątpliwie w inny sposób niż osoby, które zaczynały w czasach powszechnej hossy. Na pewno nadchodzący rok nie będzie nudny. Już za rogiem czają się problemy z deficytami budżetowymi państw strefy Euro i rośnie dominacja polityczna i gospodarcza Chin. Na pewno będzie ciekawie.

środa, 23 grudnia 2009

Podsumowanie 2009

Zbliża się okres całorocznych podsumowań, chciałem zebrać kilka rzeczy o których pisałem na początku roku i zestawić z obecna sytuacją.

Na początku roku martwiłem się, że prognozy mówiące o wzroście PKB Polski na poziomie 1,7% są zawyżone i uda nam się zrobić około 1%. Na te chwilę wygląda to tak, że chyba mój scenariusz był bardziej pesymistyczny niż to pokazała rzeczywistość. Okazało się, że kryzys dotknął nas mniej niż się można było tego spodziewać i prognozy na tegoroczne PKB są niezłe.

Nie potwierdziły się też prognozy (także te) mówiące o ciągłym spadku cen nieruchomości przez cały obecny rok. Nastała stagnacja i ceny się zatrzymały. Nie znaczy to oczywiście, że rynek jest już zdrowy, ale nie jest też w stanie takiej zapaści jakiej się wszyscy obawiali. Niestety zanosi się na to, że taka stagnacja utrzyma się jeszcze przez pewien czas.

Przytaczałem też prognozy (z którymi nie do końca się zgadzałem), o możliwym wzroście cen złota do poziomu 1400 USD za uncję do końca roku. Wzrosło do 1200 USD za uncję, co oznacza że co do kierunku prognozy były poprawne, ale co do zakresu ruchu trochę nazbyt optymistyczne.

Mediana prognozowanego kursu euro na koniec bieżącego roku wyznaczana w marcu na podstawie różnych prognoz walutowych wynosiła 4,29zł. Teraz mamy coś koło 4,20 o w zasadzie jest zbliżone, choć tak na prawdę nikt dobrze się nie wstrzelił. Późniejsze prognozy były bardziej trafne.

Mijający rok upłynął pod znakiem słabnącego dolara, rosnącej roli złota i zamieszania wokół sprzedaży naszych stoczni. Można więc uznać, że było ciekawie. Szczególnie obfitowała w interesujące wydarzenia pierwsza połowa roku.

Natomiast w związku z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia i z okazji Nowego Roku chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom udanych decyzji inwestycyjnych, wysokich stóp zwrotu i przede wszystkim satysfakcji ze wszystkiego co robią. Wesołych Świąt.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Wskaźniki sentymentu - grudzień

Mamy połowę grudnia i po dłuższym czasie należałoby może przyglądnąć się uważniej wskaźnikom sentymentu. Dawno do nich nie zaglądałem bo i nie było potrzeby, tym razem mamy jednak koniec roku, idą święta i wypadałoby je trochę odkurzyć.

ZŁOTO - Neutralnie. Zaznaczony od dwóch z goła miesięcy pozytywny sentyment dla tego waloru dał swój wyraz w spektakularnym wzroście pod tegoroczne i historyczne szczyty. Tak było przynajmniej w przypadku dolara. Kurs złotego zamieszał nam trochę perspektywę z punktu widzenia naszego podwórka. Dość powiedzieć, że złoto zrobiło swoje. Dziś czytam za dużo artykułów, które mówią o złocie a jednocześnie nie mówią nic. Walor ten zdecydowanie potrzebuje spokoju więc na razie zmieniam swój sentyment do niego na neutralny. Nie znaczy to, że złoto nie da zarobić. Trzeba tylko uważniej mu się przyglądać. Nadal długoterminowo pozostaję nastawiony do złota pozytywnie.

WALUTY - Sentyment neutralny. Tutaj zostawiam bez zmian. Jedni mówią, że złotówka powinna się umacniać (wszak mamy dobre wyniki gospodarcze), inni że osłabiać (i w zeszłym tygodniu się osłabiła). Jesteśmy zbyt podatni na falowanie wywołane tonięciem Greków, Hiszpanów, Estończyków czy Amerykanów. Tak więc na razie czekam.

AKCJE - Sentyment pozytywny. Po sporych ofertach na rynku pierwotnym kto umiał i chciał zarobić ten zarobił. Nawet ostatnia korekta nie wygląda tak źle a perspektywy na przyszłość na razie nie straszą. Z resztą cały mijający rok wygląda nieźle. Wydaje mi się więc że z giełdą będzie mi po drodze przez najbliższy czas, choć wahań i strat nie wykluczam. Wszak trend może się odwrócić, dopóki jednak nie będzie jakiegoś strasznego załamania pozostanę przy giełdzie i będę szukał okazji.

LOKATY - Sentyment neutralny. Cały czas obserwujemy bardzo powolne obniżanie oprocentowania lokat. Nadal bowiem można znaleźć trochę interesujących ofert, szczególnie pojawienie się lokat anty-belkowych podreperowało trochę mój sentyment do tego sposobu lokowania pieniędzy.  Nie wystarczająco jednak aby kolor zmienić na zielony. Przyznam się, że trochę męczy mnie to ciągłe pozostawanie w neutralnym sentymencie do lokat, ale nie widzę też przesłanki, żeby jednoznacznie zmienić nastawienie na negatywne. Prędzej czy później to nastąpi, ale jeszcze nie teraz.

NIERUCHOMOŚCI - Sentyment neutralny. Tutaj trzeba czekać. Niby ceny lekko wzrosły, ale dopiero pierwsza połowa przyszłego roku powie nam czy potencjał spadkowy rynku już się wyczerpał. W mojej opinii będziemy pełzać po dnie jeszcze jakiś czas. Niektórzy sugerują, że właściwy kolaps dopiero przed nami. Na tę chwilę jest to dla mnie nadal duża niewiadoma.

OBLIGACJE - Sentyment pozytywny. Niby nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o oprocentowanie obligacji. Niemniej jednak na tle reszty sposobów lokowania pieniędzy (w segmencie bezpiecznym)  detaliczne obligacje skarbowe wysuwają się na przód przed lokaty (szczególnie w długim terminie).Stąd zmiana na zielono.


Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.


niedziela, 20 grudnia 2009

Informacje z ubiegłego tygodnia 14-20 grudnia

Najważniejsze informacje:
  • Produkcja przemysłowa w strefie euro spadła w listopadzie o 11,1% r/r
  • Produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła w listopadzie o 9,8% r/r
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 3258 i spadł o 8,97%

Trzymiesięczna stopa WIBOR wzrosła o 2pp i wyniosła na koniec tygodnia 4,24%.
Trzymiesięczna stopa LIBOR  nie zmieniła się i wyniosła na koniec tygodnia 0,25%.

Złoty tracił przed drugi tydzień z rzędu ale w mniejszym stopniu niż poprzednio. Na tym można by w zasadzie zakończyć komentarz. Można ewentualnie dodać, że początkiem tygodnia złoto umacniało się a potem słabło do dolara. Dolar generalnie zyskiwał. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,8115zł, dolar 2,9338zł, a euro 4,1983zł.

Złoto w stosunku do wszystkich walut zachowywało się podobnie. Początkiem tygodnia umacniało się by w czwartek sporo spaść i w piątek stabilizować kurs.  Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3269,4zł/oz  wobec 3173,4zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 1108,50$/oz.

Aktywność inwestorów wyraźnie zmalała. Mieliśmy do czynienia z niewielką tendencją spadkową przerwaną tylko próbą odbicia pod koniec wtorkowej sesji z kontynuacją w środę. Na koniec tygodnia WIG20 spadł o 0,5%, WIG o 0,2%, mWIG wzrósł o 1,6%, a sWIG spadł o 0,7%.


piątek, 18 grudnia 2009

Lokaty czy obligacje?

Przy okazji niedawnego porównania lokat bankowych zacząłem się zastanawiać na ile są one lepsze czy gorsze od włożenia swoich pieniędzy w obligacje.

Po pierwsze mówimy o praktycznie rozłącznych horyzontach zamrożenia kapitału. Najdłuższe lokaty są trzyletnie. Obligacje maja najkrótszy okresy wykupu dwa lata. Już samo to w zasadzie mogłoby zamknąć dyskusję. Oba narzędzia inwestycyjno lokacyjne są przeznaczone do różnych celów, dla różnych odbiorców o różnym horyzoncie inwestycyjnym.

Ale co byłoby gdyby upierać się przy porównaniach stopy zwrotu?

W tej chwili najdłuższe lokaty bankowe oferują oprocentowanie pomiędzy 5% a 6% w zależności od tego czy są to lokaty dwu czy trzyletnie.

Aktualna emisja dwuletnich obligacji oszczędnościowych gwarantuje stałe oprocentowanie 4,75% w każdym z dwóch lat. Czyli wychodzi stosunkowo niewielka różnica. Dla osób o kapitale przekraczającym kwoty gwarantowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny obligacje stają się interesującą alternatywą dla lokat dwuletnich. Przy małych kwotach zaś różnica realnie nie ma specjalnego znaczenia.

W przypadku czteroletnich indeksowanych oszczędnościowych obligacji skarbowych w pierwszym okresie odsetkowym stopa procentowa wynosi 5,75% w skali roku, w pozostałych latach oprocentowanie będzie wynosiło inflacja+2,50%. Czyli wychodziłoby na tę chwilę coś koło 5,5%, atrakcyjne i gwarantowane. Tzn stopa zwrotu ponad inflację, czyli realny zysk znamy w momencie kupowania obligacji.

W dłuższym horyzoncie oszczędzania opłacają się emerytalne dziesięcioletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe. Oprocentowanie jest zmienne, oparte na wskaźniku inflacji. W pierwszym rocznym okresie odsetkowym oprocentowanie wynosi 6,75% w stosunku rocznym, a w następnych rocznych okresach odsetkowych jest równe inflacji powiększonej o stałą marżę w wysokości 2,75%
Jest zatem lepiej niż w przypadku obligacji czteroletnich i chyba lepiej niż w przypadku lokat. Tylko te 10 lat trzeba zablokować kapitał.

Należy przy tym pamiętać ze obligacje można przedstawić do wcześniejszego wykupu. Kosztuje to 1zł od każdej obligacji i stanowi 1% jej wartości nominalnej. Odsetki naliczone do dnia wykupu są nasze. Często jest to korzystniejsze niż w przypadku długoterminowych lokat.

W ofercie dostępne są także trzyletnie obligacje o zmiennej stopie procentowej. Ich stopa procentowa w danym okresie odsetkowym jest obliczana na podstawie sześciomiesięcznego WIBOR i w przypadku obecnej emisji jest od tej stopy (średniej z tygodnia poprzedzającego ustalenie odsetek) mniejsza o jakieś 5%. Aktualnie w pierwszym okresie odsetkowym oprocentowanie wynosi 4,1% i nie wygląda specjalnie atrakcyjnie na tle pozostałych. Poza tym jest zmienne co również odstręcza. Obligacje te są obligacjami rynkowymi, notowanymi na Giełdzie Papierów Wartościowych oraz na rynku regulowanym prowadzonym przez BondSpot.

Podsumowując w długim horyzoncie oszczędzania ciekawie wygląda oferta obligacji 4 letnich i 10 letnich.

czwartek, 17 grudnia 2009

Dobre informacje dla Polski

Dzisiejszy dzień przynosi dwie dobre informacje. 
 
Pierwsza to taka, że w listopadzie produkcja przemysłowa wzrosła w porównaniu do listopada ubiegłego roku o 9,8%. Oznacza to (jako, że wynik jest lepszy od oczekiwań), że lepsze od oczekiwań są perspektywy PKB za czwarty kwartał i w ogóle za cały 2009 rok.

Druga dobra informacja to dobre prognozy analityków dla zachowania się naszej waluty na tle walut regionu. Po wczorajszym raporcie Danske Banku, dziś Morgan Stanley prognozuje, że polska waluta umocni się w stosunku do czeskiej korony.

Ta druga informacja wynika zapewne z tej pierwszej bo perspektywy wzrostu naszej gospodarki są zdecydowanie lepsze niż sąsiadów.

wtorek, 15 grudnia 2009

Tendencje do tworzenia walut regionalnych

Kryzys finansowy ujawnił ciekawą polityczno-ekonomiczną tendencję. Otóż rok po wybuchu kryzysu zaczynają ujawniać się coraz częstsze tendencje do tworzenia nowych regionalnych walut na wzór euro. Dziś myślą o tym Arabowie, wczoraj była o tym samym mowa w Ameryce Łacińskiej.

Po co to i dlaczego? Z jednej strony może to być wyrazem politycznej manifestacji odwracania się plecami do dolara. Z drugiej - chęci oderwania gospodarek regionu od wahań na globalnych rynkach walutowych. Wiadomym jest, że stabilna waluta rozliczeniowa gospodarek, które są powiązane więzami importu i eksportu, wpływa pozytywnie na wymianę handlową i współpracę gospodarczą.

Innym powodem może być chęć zbudowania, lub chociażby zademonstrowania, swojej pozycji i siły gospodarczej w regionie. Poza tym waluta większego państwa czy porozumienia państw jest odporniejsza na ataki spekulacyjne, które zdmuchną z powierzchni bank centralny niewielkiego państwa. Wszak spekulanci na rynkach finansowych dysponują zasobami kapitału pozwalającymi poprzez atak spekulacyjny manipulować walutą średniego kraju w regionie (przykładem była i jest manipulacja na kursach złotówki).

Myślę, że trend tworzenia walut regionalnych będzie się rozwijał. Może zmierzając w końcu do jakiegoś globalnego super-pieniądza, gdzieś w bliżej nieokreślonej przyszłości. W każdym razie za jakiś czas na świecie zostanie kilka walut regionalnych i ewentualnie kilka mniejszych. Te mniejsze należały będą do państw, w których opacznie rozumiejący dumę narodową, czy wymachujący szabelką mądrale będą twierdzić, że to właśnie akurat ich bank centralny oprze się wszystkim spekulantom świata... do czasu, aż George Soros XXI wieku udowodni im, że są w błędzie powtarzając numer z 1992 roku.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Nie dajmy się nabić w kredyt świąteczny

Wszyscy wiedzą, a jeśli ktoś nie wie, to przypominam, że branie kredytu konsumpcyjnego to zły pomysł. Pisałem o tym kiedyś przy okazji wywnętrzeń o złych długach. Gorszym pomysłem, może być tylko branie kredytu konsumpcyjnego na święta.

Okres świąteczny to okres żniw dla banków. Zgodnie z nasza staropolską tradycją na święta powinny być prezenty, choinka i zastawiony stół. Skąd to wszystko sfinansować, jeżeli nie oszczędzamy? Ano, bierzemy kredyt. Banki zaś bez najmniejszych skrupułów wyciskają z nas wyższe marże i droższe prowizje. Skoro sami do nich przychodzimy...

Potem w Nowy Rok wchodzimy z moralnym kacem i silnym postanowieniem aby już nigdy więcej kredytu nie brać... przynajmniej do kolejnych świąt. Zatrważające jest jak wiele osób jako jedyne rozwiązanie swoich problemów finansowych i odpowiedź na swoje zachcianki znajduje wzięcie pożyczki.

W porównaniu z ubiegłym rokiem ceny kredytów (mierzone sumą oprocentowania, prowizji, opłat i ubezpieczeń) poszły radykalnie w górę od 4,8 do 14%. Banki widzą wyższe ryzyko niespłacalności kredytów i wliczają je w swoje marże. Pamiętajmy, że to co zazwyczaj widzimy w reklamach banków to minimalne oprocentowanie dostępne dla niewielkiej grupy najlepszych klientów - pozostali płacą znacznie więcej. Poza tym nie samo oprocentowanie generuje koszt kredytu. Bardzo istotne są prowizje i opłaty, które wprawdzie zgodnie z polskim prawem nie mogą przekroczyć 5%, ale najczęściej są dodawane do kredytu i powiększają jego wartość. Odsetki płacimy więc od powiększonej kwoty.

Często banki nakładają także obowiązek ubezpieczenia kredytu o czym nie mam mowy w oprocentowaniu. generuje to dodatkowy koszt, bardzo duży w przypadku gotówkowej pożyczki od ręki.

Po zsumowaniu wszystkich opłat często okazuje się że realny koszt kredytu to nawet 30% i to zgodnie ze wszystkimi przepisami prawa. Toż to lichwa powiedzą niektórzy... jak ktoś nie chce nie musi brać, odpowiedzą inni...

Polecam lekturę.

Dubaj, Dubaj, Dubaj...

Dzisiaj mija termin, w którym spółka Nakhel, zajmująca się realizacją projektów budowlanych w Dubaju, miała wykupić obligacje warte 3,5 mld. USD. Obligacje te były jednak powiązane wzajemnymi zobowiązaniami także z innymi papierami dłużnymi, przez co ich łączna wartość sięgnęła 5,25 mld USD. Inne źródła podają wartość na 4,1 mld dolarów. Wszystko obciąża spółkę Dubai World, która jest udziałowcem Nakheel.

Przyznam się, że jestem trochę skołowany ciągle zmieniającymi się jak w kalejdoskopie doniesieniami dotyczącymi sytuacji Dubaju. Nie dalej jak tydzień temu informowałem, że rząd tego emiratu nie weźmie odpowiedzialności za długi spółki Dubaj World.

Dziś z kolei czytam, że pojawiła się deklaracja, że rząd Abu Zabi (sąsiedniego emiratu) pożyczy Dubajowi 10 mld dol. na spłatę długów (czytaj tutaj i tutaj).

Tak więc sprzeczne są informacje odnośnie wartości długów, sprzeczne są informacje odnośnie spłaty zobowiązań- tak też i chaotyczne i zmienne są reakcje rynków. Dziś giełdy pozytywnie reagują na te doniesienia, ale wg. mnie wystarczy jedna zła informacja aby nastawienie inwestorów znowu zmieniło się o 180 stopni.

niedziela, 13 grudnia 2009

Przegląd finansowy 6-13 grudnia

Najważniejsze informacje:
  • Banki centralne w Szwajcarii i Wielkiej Brytanii pozostawiły stopy procentowe na dotychczasowych poziomach.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 3579 i spadł o 12,85%

Trzymiesięczna stopa WIBOR wzrosła o 2pp i wyniosła na koniec tygodnia 4,22%.
Trzymiesięczna stopa LIBOR  nie zmieniła się i wyniosła na koniec tygodnia 0,25%.

Złoty  tracił w tym tygodniu pod wpływem echa sytuacji w Dubaju i obniżenia ratingu Greckim obligacjom przez agencję Fitch. Inwestorzy czuli się zachęceni do wychodzenia z bardziej "ryzykownych" aktywów i „ucieczki w dolara”, który jest dla wielu z nich walutą kredytu - kurs euro spadł o 1,35% w porównaniu do poprzedniego piątku do poziomu 1,4655 USD. Przez cały tydzień słabło także złoto.  Frank kosztował na koniec tygodnia 2,7436zł, dolar 2,8372zł, a euro 4,1473zł.

Przez cały tydzień złoto traciło do dolara i euro. Ruchy względem obu walut były synchroniczne zatem można przyjąć, że inwestorzy na fali obaw po zamieszaniu z Dubajem i ratingiem dla Grecji postanowili pozamykać niektóre spekulacyjne pozycje w surowcach. Osłabienie złotówki podziałało przy tym amortyzująco na kurs złota w naszej walucie. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3173,4zł/oz  wobec 3200,3zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 1116,00$/oz.

Pierwsze dni tygodnia przyniosły pogłębioną przecenę na rynku akcji. Inwestorzy zagraniczni zamykali swoje pozycje na naszej giełdzie dając się ponieść trendowi obaw związanemu z negatywnymi informacjami z Grecji. Dopiero w czwartek obserwowaliśmy stabilizację, a piątkowa sesja przyniosła nieśmiałą próbę odrabiania strat. Na koniec tygodnia WIG20 spadł o 4,7%, WIG o 3,4%, mWIG o 1%, a sWIG o 1,5%.

sobota, 12 grudnia 2009

Zestawienie lokat i polis lokacyjnych - grudzień

Tradycyjnie w comiesięcznym porównaniu umieściłem lokaty aktualnie oferowane przez: Getin Bank, Noble Bank, mBank, Meritum Bank, Toyota Bank, AIG Bank, Allianz Bank i Fortis Bank. Przegląd jest subiektywny, stąd ograniczenie ilości banków do tych, których ofertę znam - zestawienie wszystkich banków można znaleźć między innymi tutaj.

Na osobnej liście dla odróżnienia od zwykłych lokat zestawiłem polisolokaty. I tym razem w zestawieniu uwzględniam oferty z: Deutsche Banku, Getin Banku, Allianz Banku, VWbanku, i Lukas Banku, a także Open Finance.

Porównanie lokat standardowych - grudzień 2009

Nadal preferuję lokaty długoterminowe.
  1. Toyota Bank - 6% na 36 miesięcy od 5000zł
  2. Noble Bank* - 5,167% na 36 miesięcy od 500zł (6% w pierwszym roku, 5% w drugim i 4,5% w trzecim roku)
  3. Getin Bank - 5% na 36 miesięcy
  4. Toyota Bank - 6% na 24 miesięcy od 5000zł
  5. Noble Bank* - 5,375% na 24 miesiące od 500zł (6% w pierwszym roku, 4,75% w drugim roku)
  6. Getin Bank - 5% na 24 miesiące 
  7. Fortis Bank- 5,5% na 18 miesięcy od 1000zł
  8. AIG Bank - 7,5% na 12 miesięcy od 1000zł
  9. Noble Bank* - 6% na 12 miesięcy od 500zł
  10. Toyota Bank - 5,9% na 12 miesięcy od 5000zł
  11. Getin Bank - 5,8% na 12 miesięcy 
  12. Meritum Bank - 5,7% na 12 miesięcy
  13. mBank - 5,55% na 12 miesięcy od 500zł
  14. Allianz Bank - 5,5% na 12 miesięcy od 3000zł
  15. Fortis Bank- 5,3% na 12 miesięcy od 1000zł 
  16. AIG Bank - 6,15% na 11 miesięcy od 1000zł
  17. AIG Bank - 6,10% na 10 miesięcy od 1000zł
  18. Toyota Bank - 5,9% na 9 miesięcy od 5000zł
  19. mBank - 5,15% na 9 miesięcy od 500zł
  20. Noble Bank* - 6% na 6 miesięcy od 500zł
  21. Toyota Bank - 5,85% na 6 miesięcy od 5000zł
  22. Meritum Bank- 5,7% na 6 miesięcy
  23. mBank - 5,35% na 6 miesięcy od 500zł
  24. Getin Bank - 5,3% na 6 miesięcy  
  25. Allianz Bank - 5,3% na 6 miesięcy od 3000zł
  26. Fortis Bank - 5,25% na 5 miesiący od 1000zł
  27. Allianz Bank - 5,55% na 4 miesiące od 3000zł
  28. mBank- 5,25% na 4 miesiące od 500zł
  29. Noble Bank* - 6% na 3 miesiące od 500zł 
  30. Toyota Bank - 5,75% na 3 miesiące od 5000zł
  31. Meritum Bank - 5,7% na 3 miesiące
  32. Getin Bank - 5,3% na 3 miesiące 
  33. Allianz Bank - 5,2% na 3 miesiące od 3000zł
  34. Fortis Bank - 4,85% na 3 miesiące od 1000zł
*lokata dostępna poprzez Open Finance wyłącznie w internecie

Lista i kolejność praktycznie bez zmian w stosunku do ubiegłego miesiąca.

Lokaty z kapitalizacją dzienną ("antybelkowe")- grudzień 2009

  1. Lokata Optymalna Open Finance - 7,17%* na 12 miesięcy (między 500zł a 13000zł)
  2. Lokata "Mertitum Zysku" Meritum Banku - 7,11%* na 12 miesięcy (między 3000zł a 10000zł)
  3. Lokata Optymalna Open Finance - 7,07%* na 6 miesięcy (między 500zł a 13000zł)
  4. Lokata "Mertitum Zysku" Meritum Banku - 7,14%* na 6 miesięcy (między 3000zł a 10000zł)
  5. Lokata z codzienną kapitalizacją Getin Banku - 6,20%* na 6 miesięcy (między 1000zł a 14000zł) 
  6. Lokata "Mertitum Zysku" Meritum Banku - 7,12%* na 5 miesięcy (między 3000zł a 10000zł)
  7. Lokata Optymalna Open Finance - 7,02%* na 3 miesiące (między 500zł a 13000zł)
  8. Lokata z codzienną kapitalizacją Getin Banku - 5,8%* na 3 miesiące (między 1000zł a 14000zł)  
  9. Lokata eBGŻ (Banku Gospodarki Żywnościowej) 1-7 dni - 5,56%* (min 500zł)
  10. Lokata jednodniowa MultiBanku  - 1 dzień - 5,31%* (min 1000zł)
  11. Lokata jednodniowa mBanku - 1 dzień - 5,56%* (min 10000zł)
  12. Lokata "Podwójna krótka" Banku Polskiej Spółdzielczości - 1 dzień - 4,94%* (500zł do 20000zł)
*podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem lokat, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem

Tutaj praktycznie bez zmian, oprócz pojawienia się lokaty mBanku, o której już pisałem.

Porównanie polis lokacyjnych - październik 2009

  1. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 36 miesięcy - 5%
  2. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 24 miesiące - 5%
  3. Lukas Bank AntidotumPro - 12 miesięcy - 6,6%
  4. DnB NORD fortjene - 12 miesięcy - 6%
  5. Open Finance polisolokata - 12 miesięcy - 6% od 10000zł
  6. Deutsche Bank dbPolisa - 12 miesięcy - 5,5%
  7. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 12 miesięcy - 5,75%
  8. DnB NORD fortjene - 6 miesięcy - 5,7%
  9. Allianz Profit- 12 miesięcy - 6%
  10. Open Finance polisolokata - 6 miesięcy - 5,5% od 10000zł
  11. Deutsche Bank dbPolisa - 6 miesięcy - 5%
  12. GetinBank Pewne Oszczędzanie - 6 miesięcy - 4,75%
  13. Allianz Profit- 6 miesięcy - 4,65%
  14. Open Finance polisolokata - 3 miesiące - 5,5% od 10000zł
  15. Allianz Profit- 3 miesiące - 4,5%
Podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem polis lokacyjnych, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem

Opis czym są polisy lokacyjne znajduje się tu. PROSZĘ NIE TRAKTOWAĆ TEGO PORÓWNANIA POLIS TAK SAMO JAK PORÓWNANIA LOKAT. POLISY LOKACYJNE NALEŻY PORÓWNYWAĆ POD WZGLĘDEM CAŁOŚCI WARUNKÓW UBEZPIECZENIA.

Ciekawe zestawienie lokat, trochę inne rzecz jasna od mojego bo tez może i bardziej merytoryczne i wg. trochę innych kryteriów można znaleźć tutaj.

czwartek, 10 grudnia 2009

Frank Szwajcarski pod kontrolą

Szwajcarski Bank Centralny zapowiedział, że będzie nadal utrzymywał pod kontrolą kurs waluty i będzie przeciwdziałał umacnianiu się franka do euro.

Jednocześnie stopa LIBOR jest na najniższym możliwym poziomie i prawdopodobnie niższa już nie będzie.

Polecam lekturę.

środa, 9 grudnia 2009

Fala problemów zadłużonych krajów

Kryzys finansowy odbija się czkawką kolejnym krajom. UkrainaDubaj, Grecja, Hiszpania... S&P obniżył w środę perspektywę długoterminowego ratingu Hiszpanii do negatywnej ze stabilnej.

Kolejne kraje dławione słabością gospodarki i deficytem budżetowym tracą wiarygodność na arenie międzynarodowej.

Niestety wysyła to negatywne impulsy rynkom finansowym (giełda w dół) i potrząsa rynkiem walutowym. Jak to wpłynie na Polskę? Trudno powiedzieć. Na razie zagraniczni inwestorzy wycofują swoje aktywa z giełdy i notujemy spadki i osłabienie się kursu złotówki.

Chociaż co do kierunku ruchu walutowego trudno być prorokiem. Jedni wieszczą, że nasza waluta w pierwszym kwartale przyszłego roku gwałtownie się osłabi, a euro będzie kosztować 4,4 zł.

Tymczasem Jacek Maliszewski na swoim blogu sugeruje, że wcale nie musi być to tak oczywiste. Bądź co bądź nasza gospodarka nieźle sobie radzi i inwestorzy zagraniczni mogą nadal chętnie nabywać nasze obligacje w przeciwieństwie do Grecji i Hiszpanii.
Dlatego trzeba uważnie obserwować zachowanie się inwestorów startujących w przetargach obligacji oferowanych przez nasze ministerstwo finansów. Jeśli w najbliższych tygodniach popyt na nasze papiery znacząco wzrośnie (mierzony stosunkiem nominału ofert zakupu do nominału podaży ze strony MF), będzie to zwiastunek umocnienia Złotego.
Tak więc czekamy i obserwujemy. Natomiast giełda dochodzi chyba do wyczerpania swoich mocy i czas się zwijać. Przynajmniej na razie.

wtorek, 8 grudnia 2009

Świat tonie w długach

Mówię o zadłużeniu rządowym bo o prywatnym nie chce mi się już wspominać. Szacuje się, że w 2010 roku łączny dług wszystkich rządów świata wyniesie 49 bilionów dolarów. Jedna trzecia tej sumy urosła od 2007 roku – między innymi na skutek walki ze skutkami kryzysu finansowego. Ostatnio znowu poraziła nas informacja, że potężny konglomerat inwestycyjny w Dubaju ma problemy finansowe.

W 2010 roku dług publiczny, wedle agencji Moody’s dojdzie do 80% światowego PKB, czyli znajdzie się na poziomie notowanym w historii jedynie w czasie Drugiej Wojny Światowej. Można zastanawiać się kto to wszystko spłaci, brzemię długu będą musiały przejąc przyszłe pokolenia i dzisiejsi 25-30 latkowie. Dodatkowo, konieczność ponoszenia gigantycznych kosztów utrzymania starzejących się społeczeństw dołoży dodatkowe obciążenia. Bo przecież przyszłe zobowiązania emerytalne także są długiem, który trzeba będzie spłacić.

Czekają nas (gospodarki zachodnie) potężne cięcia budżetowe, które niewątpliwie wywołają niezadowolenie społeczne. Poza tym wiara w to, że systemy emerytalne będą w stanie zapewnić nam na starość utrzymanie jest niestety płonna.

Tymczasem problem zadłużenia krajów rozwiniętych wciąż jest jeszcze bagatelizowany. Ta sama agencja Moody’s, która przygotowała prognozę światowego zadłużenia w przyszłym roku, nie widzi na horyzoncie poważniejszych trudności.

Wydaje się, że stoimy przed problemem w stylu paragrafu 22. Aby się nie zadłużać należałoby podnieść podatki, to z kolei zmniejszy wzrost gospodarczy, co spowoduje jeszcze większe deficyty. Obawiam się zatem, że wstrząsy wtórne obecnego kryzysu będziemy odczuwali jeszcze długo. Z resztą obecny kryzys nie jest faktem, który zaistniał wczoraj, ale konsekwencja dziesięcioleci takiej a nie innej polityki gospodarczej na świecie.


niedziela, 6 grudnia 2009

Rynki finansowe 30 listopada - 5 grudnia

Najważniejsze informacje:
  • PKB krajów ze strefy euro był w III kw. 2009 r. o 4,1%,
  • Sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła o 1,9% m/m 
  • Stopa bezrobocia w USA spadła w listopadzie z 10,2% do 10,0%.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 4107  i wzrósł o 1%

Trzymiesięczna stopa WIBOR wzrosła o 1pp i wyniosła na koniec tygodnia 4,20%.
Trzymiesięczna stopa LIBOR  nie zmieniła się i wyniosła na koniec tygodnia 0,25%.

Złoty zyskiwał we wtorek po pozytywnym odczycie indeksu dla sektora przemysłu w Polsce. Natomiast w piątek, po publikacji danych z rynku pracy w USA złotówka osiągnęła tegoroczne szczyty. Poprawa sytuacji na rynku pracy pomogła dolarowi – kurs euro spadł na koniec tygodnia do 1,493 USD. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,6854zł, dolar 2,7227zł, a euro 4,0534zł.

Do czwartku złoto umacniało się, jednak w piątek po pozytywnych danych z rynku pracy w USA złoto osłabło i w efekcie straciło cały wypracowany na początku tygodnia wzrost. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3200,3zł/oz  wobec 3248,2zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 1159,50$/oz.

Zarówno WIG jak i WIG20 wyznaczyły w tym tygodniu nowe tegoroczne szczyty notowań. Wszystko rozstrzygnęło się w piątek po południu, ponieważ to właśnie dane z amerykańskiego rynku pracy inwestorzy uznali za kluczowe. Na koniec tygodnia WIG20 wzrósł o 5,7%, WIG o 4,5%, mWIG o 3,6%, a sWIG o 2,4%.

piątek, 4 grudnia 2009

mBank wprowadza lokatę antybelkową

mBank, który długo zwlekał z wprowadzeniem do swojej oferty antypodatkowych lokat z dzienną kapitalizacją ugiął się chyba pod presją tendencji na całym rynku i właśnie zaproponował swoim klientom nowy produkt.

mLOKATA jednodniowa Czysty Zysk jest oprocentowana na 4,5% rocznie i kapitalizacja odsetek następuje codziennie na rachunek eMax+. Można założyć ją od kwoty minimalnej 10 tyś zł. Na razie dostępna jest w "promocji" od 2 grudnia 2009 r. do 26 lutego 2010 r.

Jak ma się ta oferta to tego co jest aktualnie dostępne na rynku? No cóż, słabo się ma. oprocentowanie 4,5% rocznie odpowiada jednodniowej lokacie eBGŻ. Jest to słaba oferta w porównaniu z tym co proponuje Open Finance (5,65% co daje w przeliczeniu 7,07% lokaty niezoptymalizowanej podatkowo) czy Meritum Bank (odpowiednio do 5,7% co daje ekwiwalent 7,14% zwykłej lokaty). W mBanku produkt jest odpowiednikiem lokaty opodatkowanej z oprocentowaniem w wysokości 5,56%. Porównanie wypada zatem nadal na niekorzyść mBanku.

Chwali się podążenie za słusznym skądinąd trendem rozszerzania oferty. Widać jednak, że mBankowi nie zależy aż tak na ściągnięciu nowych klientów na ten produkt. Jest to raczej działanie obliczone na zatrzymanie odpływu środków z mBanku właśnie do takich "operatorów" jak Open Finance czy Meritum Bank. Podsumowując - oferta dla własnych klientów (co jest ewidentne z resztą jako, że lokata jest "przypięta" do rachunku eMax+) i tylko jako narzędzie, które tych bardziej zachowawczych i leniwych może zatrzymać. Ci bardziej przedsiębiorczy i szukający samodzielnie bardziej atrakcyjnych produktów bankowych z tej propozycji zapewne nie skorzystają.

czwartek, 3 grudnia 2009

Inwestycje w whisky

O inwestowaniu w alternatywne aktywa pisałem. Pisałem też o mojej opinii na temat inwestycji w wino. Tymczasem czyje się w obowiązku skomentować informację, o tym, że pojawiła się kolejna możliwość alternatywnego inwestowania. Tym razem chodzi o inwestycje w whisky. Kieruje mną poczucie obowiązku uwzględnienia tego newsa i trochę także cyniczne poczucie humoru...

Wealth Solutions przedstawiła propozycję inwestowania w whisky. Usługa oferowana jest w ramach współpracy z World Whisky Index i polega na fizycznym zakupie butelek lub beczek tego trunku. Zakupiona przez inwestora whisky jest ubezpieczona do poziomu jej wartości rynkowej i przechowywana w profesjonalnym magazynie w Amsterdamie.Minimalna kwota inwestycji w whisky wynosi 25 tysięcy złotych. Rekomendowany czas inwestycji to 3-5 lat. Dzięki dostępowi do platformy World Whisky Index, inwestorzy mają możliwość zbycia części lub całości portfela w dowolnym momencie.

Tyle gwoli informacji. Dla mnie jednak Whisky służy raczej do celów konsumpcyjnych, i jakoś nie widzę inwestycji w nią. Chociaż w przypadku krachu na rynku tego trunku zawsze nada się do konsumpcji i to przynajmniej jest zaletą w stosunku do inwestowania np. w uran...