Przegląd Finansowy: 2010

piątek, 31 grudnia 2010

Przegląd tematów z mijającego roku

No dobra, mamy tego Sylwestra, czas się zmierzyć z tym co pojawiało się w odchodzącym roku na tym blogu.

Rok 2010 otwarłem życzeniami na temat inwestowania w siebie, które tu powtórzę:

"Oby w dążeniu do stania się wolnymi finansowo milionerami nie stracić z oczu szans powiększenia swojej wiedzy i przez to (w znacznie dłuższym terminie) osiągania wymarzonej finansowej wolności."

Początek mijającego roku odznaczał się także rozważaniami o chaosie monetarnym na świecie. Niestety ten temat (waluty) stał się przewodnim przez cały rok. Były przykłady majstrowania przy walutach, analiza zysków FED, czy zastanawianie się po ile będzie euro (okazało się, że euro osłabło na tyle, że zmieściło się dziś poniżej 4 zł i zmieściło się centralnie w środku prognozowanego przedziału).
Końcówka roku to kolejny kryzys euro, problemy z ratingami Hiszpanii i Portugalii, osłabienie złotówki, spekulacje o interwencji MF na rynku walutowym i moje rozważania o tym czy interwencje są możliwe czy nie. O innych wydarzeniach dotyczących rynku walutowego nie wspomnę.


Kolejny temat, który wiązał się z niejakimi kontrowersjami to moje zastanawianie się na temat fenomenu Amber Gold, prezesa tej firmy (byłego) i oferty tej firmy. Swoistym ironicznym komentarzem do całej sytuacji było cofnięcie przez MG zezwolenia na prowadzenie tej firmie Domu Składowego.

Po drodze były różnego rodzaju bzdury wypisywane na temat złota, napotykane tu i ówdzie: bzdura 1, bzdura 2.

Rok 2010 był zdecydowanie rokiem pozytywnym dla złota, początki wskazywały na silną jego pozycję, po drodze mieliśmy kilka mniejszej wagi wydarzeń medialnych. Niektórzy nagle odkryli do czego złoto może służyć... inni zaś trafnie przepowiadali zwyżkę. Przywoływałem interesujący model cen złota,  aż w końcu nawet przedstawiciele Banku Światowego zaczęli przyznawać, że złoto się do czegoś może przydać.

Mieliśmy po drodze katastrofę smoleńską, która o dziwo przeszła przez rynki stosunkowo gładko (pomimo tragicznej śmierci prezesa NBP).

Mieliśmy wysyp lokat antybelkowych, który przerodził się w małą "wojenkę".


Na koniec Chińczycy wyciągnęli nabity metalami ziem rzadkich pistolet i zaszachowali wszystkich. Z resztą ubiegły rok oprócz tego że był rokiem walut był chyba także rokiem Chin, które zaczynają odgrywać na świecie coraz ważniejszą rolę.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

A jednak interwencja BGK?

Czyżby jednak była interwencja BGK i jednak wygrałem ten zakład?
Sam już nie wiem.... może po prostu był inny timing niż przewidywałem.

czwartek, 23 grudnia 2010

Słowo na święta

Wszystkim czytelnikom z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia i nowego roku życzę samych udanych decyzji biznesowych.




W międzyczasie polecam lekturę kilku angielskojęzycznych linków na ten świąteczny czas:

wtorek, 21 grudnia 2010

Chyba przegrałem zakład

Chyba przegrałem ostatni zakład jaki zawarłem sam ze sobą i wygrałem orzechy zamiast dolarów (wychodzi na to samo). Niemniej jednak scenariusz zatrzymania się osłabienia złotówki nie sprawdził się, interwencji nie było a frank notuje kolejne rekordy. 



Rzut oka na wykres pozwala stwierdzić, że jesteśmy na poziomie mniej więcejz czerwca tego roku i do poziomów z paniki 2009 nie brakuje nam wiele. Na razie poziom na którym jesteśmy dzić czyli okolice 3,20 może stanowić jakiś zauważalny opór. Natomiast trudno orzekać czy się utrzyma. Następny przystanek byłby wtedy na 3,33.

sobota, 18 grudnia 2010

Znowu chiński szantaż

Mamy chyba chiński tydzień. Najpierw ekscytowałem się ilością artykułów prasowych poświęconych Chinom, a dziś to... chiny podniosły cła na metale ziem rzadkich. Pisałem już na czym polega ten chiński szantaż. Wygląda na to, że mamy ostatnie takie święta z tanią elektroniką.

czwartek, 16 grudnia 2010

Chiński przegląd prasy

Miałem okazję wczoraj w podróży poczytać sobie międzynarodową prasę. Uderzająca jest ilość materiałów poświęcana Chinom. Z resztą, w polskiej prasie mamy to samo. Pozycja Chin na arenie międzynarodowej i znaczenie tego kraju, co z resztą już niejednokrotnie podkreślałem, są na tyle wysokie, że informacje im poświęcone zajmują coraz istotniejsze miejsca.

Zacznijmy więc przegląd prasy od naszego krajowego podwórka. Dzisiejszy Parkiet donosi, że agencja ratingowa S&P podniosła rating kredytowy Chin podkreślając "silną zdolność Chin do absorbowania potencjalnych strat biorąc pod uwagę znaczne rezerwy zagraniczne oraz mocnej sytuację finansową".

Wczoraj z kolei na Onecie pojawił się artykuł na temat otwarcia Chin na handel na międzynarodowych rynkach denominowanymi w Juanach obligacjami. Mianowicie w Hong Kongu otwarto dla inwestorów zagranicznych międzybankowy rynek obligacji, jednocześnie łagodząc restrykcje na handel chińską walutą. Nowy rynek cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem ze strony chętnych do zakupu tego rodzaju instrumentów. Prowadzi to jednocześnie do ciekawych zachowań rynkowych. Ponieważ rynek offshore w Hong Kongu jest odseparowany od rynku wewnętrznego poprzez system ograniczeń w przepływie kapitału, mamy różnice pomiędzy kursami walutowymi tej samej waluty na tych rynkach. podobnie jest w przypadku obligacji. Wszystko zaś wynika z różnic w podaży i popycie na obligacje i walutę.

Ten sam temat podnosi wczorajsze wydanie Wall Street Journal w artykule "Offshore Trading in Yuan Takes Off". Zwraca się w nim między innymi uwagę na fakt, że obrót chińską walutą wzrósł w ostatnich miesiącach od zera do 400 milionów dolarów dziennie. Komentatorzy podkreślają, że jest to bardzo ważny krok rozpoczynający nową erę w światowej gospodarce i przybliżający pełną wymienialność juana. Jednocześnie, w mojej opinii jest to krok będący konsekwencją poprzednich ruchów mających uczynić chińską wymianę towarową niezależną od problemów dolara i jednocześnie kolejny krok do sprawienia, aby juan stał się w pewnej perspektywie kolejną światową walutą rezerwową.

Kolejny temat, który porusza wczorajszy Wall Street Journal w kontekście Chin dotyczy wydatków na badania i rozwój. Otóż okazuje się, że wkrótce wydatki przeznaczane przez Chiny na projekty R&D przekroczą wydatki przeznaczone na ten cel przez Japonię. Kierowane są przy tym na ściśle określone obszary technologiczne takie jak: alternatywne źródła energii, nauki biologiczne i zaawansowane materiały.

Na koniec artykuł z wczorajszego Financial Timesa "Inflation fears bring on China gold rush". Otóż okazuje się, że od kiedy w 2002 roku Chiny zniosły ograniczenia w handlu złotem na rynku wewnętrzny, stało się ono coraz ważniejszym sposobem zabezpieczania indywidualnych oszczędności przed inflacją. Powszechną praktyką wśród Chińczyków jest kupowanie złotych monet i sztabek jako lokaty kapitału. W konsekwencji, Chiny stały się drugim po Indiach źródłem popytu na złoto. Jak jest to przywołane w artykule według World Gold Council popyt detaliczny na złoto bulionowe wzrósł w ostatnich 12 miesiącach (do września) o 70% do 153,2 ton, dla porównania zapotrzebowanie na złotą biżuterię wzrosło w Chinach jedynie o 8 procent do 373,6 ton w tym samym okresie.

Jak widać Chiny nie tylko poprzez zakupy banku centralnego, ale także przez popyt indywidualny stają się poważnym źródłem popytu na kruszec. W ciągu 10 miesięcy tego roku Chiny zaimportowały 209 ton złota, pięciokrotnie więcej niż w ubiegłym roku.

PS. Ze względu na prawa autorskie i licencje nie moge opublikować przedruków pełnych artykułów tylko ich nagłówki. Pełne wersje dostępne są w serwisach internetowych wydawców, niektóre odpłatnie.

sobota, 11 grudnia 2010

MF "interweniuje" na rynku walutowym?

Jakoś czasem długo nie dzieje się nic wartego komentowania czego nie widać na pierwszy rzut oka, a innym razem jest tematów trochę więcej.

Parkiet donosi dziś, że MF "interweniowało" w ograniczonym stopniu na rynku walutowym wymieniając euro i stabilizując nieco kurs walutowy. W ostatnich tygodniach trochę obrywaliśmy ze strony słabnących kryzysem gospodarek europejskich, pomimo że fundamentalnie podstawy są niezłe. Nie wydaje mi się, że mielibyśmy teraz stanąć przed okolicznością zmasowanych interwencji walutowych polskiego rządu.

Jednak rzut oka na wykresy pokazuje, że w przypadku euro i franka jesteśmy tuż pod kluczowymi oporami. 




Gdyby teraz udało się sprytnymi ruchami interwencyjnymi przekonać rynek, że spekulacja na ich przełamanie jest ryzykowna, to szanse na techniczne odwrócenie trendu i powrót przekonania, że fundamentalne umacnianie złotówki jednak ma szanse się realizować są spore. Jednym słowem stawiam dolary przeciwko orzechom (wkrótce będą warte tyle samo), że odbijemy się i za niedługo złotówka zacznie się umacniać. Niewykluczone, że pewne "interwencje" w tym pomogą.

piątek, 10 grudnia 2010

Dwa linki na weekend

Trochę do poczytania o obligacjach USA - jak widać dzięki staraniom FED już nie są tak wiarygodne i atrakcyjne jak kiedyś.

W takich czasach teoretycznie pewność przechowywania swojego kapitału dawałoby złoto i srebro. Niestety wygląda na to, że nie każda forma przechowywania daje bezpieczeństwo jego odzyskania. Przykładową historię można znaleźć tutaj - warto przeczytać.


czwartek, 2 grudnia 2010

Gorsze warunki przedterminowego wykupu obligacji skarbowych

Ciekawą rzecz znalazłem przeglądając listy emisyjne Emerytalnych Dziesięcioletnich Obligacji Skarbowych. Mianowicie okazuje się, że od kwietnia tego roku, podwyższona została opłata za przedterminowy wykup obligacji. Wcześniej było to 1zł (czyli 1% od wartości nominalnej), teraz jest to 2zł (czyli 2% od wartości nominalnej). Niby niewiele, ale w odniesieniu do wartości nominalnej i przy aktualnym oprocentowaniu 5,25% w pierwszym roku to sprawia, że zdecydowanie mniej opłaca się rozważanie aby je ewentualnie sprzedać wcześniej. Jest to zdecydowanie lokata długoterminowa, krótkoterminowo przegrywa z obligacjami korporacyjnymi (przynajmniej pod względem zyskowności, bynajmniej nie pod względem bezpieczeństwa). Wniosek jest prosty - czytać listy emisyjne. Sam się dziwię temu, że wpadłem na to dopiero po... 9 miesiącach.

środa, 1 grudnia 2010

Polecam lekturę ku przestrodze

Polecam lekturę tej historii ku przestrodze, nie wystarczy uważać co podpisujemy, trzeba jeszcze uważać JAK podpisujemy. Bohater tej historii wtopił co najmniej kilkaset tysięcy na postępowania sądowe dlatego, że podpisał dokument zostawiając na nim dość wolnego miejsca by tam coś zostało dopisane... a dopisano weksel na 8,5 miliona...

Dobre dane o PKB i turbulencje walutowe

Ostatnie trzy dni są gorące - szczególnie dla posiadających kredyty walutowe i innych zaangażowanych w rynek walutowy. Mieliśmy do czynienia z gwałtownym osłabieniem złotówki, jako żywo przypominającym senne koszmary z 2008 i początku 2010 roku. Frank szwajcarski zyskujący w jednym dniu ponad 10 groszy, to nie jest to co ktokolwiek posiadający na rynku walutowym zaangażowane środki lubi.

Problemem jest nieprzewidywalność i gwałtowność zdarzeń.

Gwałtowność zdarzeń przyhamowały trochę dobre dane o polskim PKB w trzecim kwartale 2010 roku. Dane okazały się lepsze od prognoz. Nie zadziałały one natychmiastowo (po ich ogłoszeniu złotówka wcale nie chciała się jakoś gwałtownie umacniać), ale już wczoraj pod koniec dnia i dziś rano mogliśmy obserwować zauważalne umocnienie. Chcę wierzyć (za money.pl i Markiem Belką), że po jednorazowym wystrzale osłabienia, jakie widzieliśmy, teraz nastąpi powrót do umacniania się złotówki. Bądź co bądź fundamenty mamy dobre, a znów obrywamy przez problemy innych krajów.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Internetowe kantory

Kiedyś zrobiłem zestawienie e-kantorów, które umożliwiają wymianę walut przez internet. Dziś znalazłem kolejny serwis, który chwali się taką możliwością. Jest to cinkciarz.pl - generalnie wygląda podobnie do pozostałych.





Tak więc aktualnie lista prezentuje się następująco:

Zobacz katalog - kantory on-line umożliwiające wymianę walut w internecie.

    środa, 24 listopada 2010

    Chiny i Rosja decydują sie porzucić dolara we wzajemnych rozliczeniach

    Pamiętacie jak kiedyś pisałem, że kraje BRIC prędzej czy później przyjmą inną niż dolar walutę do prowadzenia wzajemnych rozliczeń? W lipcu ubiegłego roku Chiny i Brazylja zawarły porozumienie  obejmujące użycie we wzajemnych rozliczeniach juanów lub reali. Jak widać jest to proces postępujący. Oto wiadomość dnia - Władimir Putin ogłosił wczoraj, że chiński juan stanie się wkrótce walutą rozliczeniową we wzajemnych rosyjsko-chińskich kontaktach handlowych i gospodarczych. Rubel jest już walutą rozliczeniową w Chinach, a juan zacznie być taką walutą w Moskwie już na początku grudnia. Śmiem twierdzić, że najbardziej na takich porozumieniach zależy chińczykom, którzy w ten sposób zmniejszają swoją ekspozycję na "zagrożenie dolarowe" i dają sobie szanse na dywersyfikację rezerw walutowych.

    Co będzie dalej? Robi się ciekawie. Źródło tu i tu.


    poniedziałek, 22 listopada 2010

    Fakty i mity o inwestowaniu w diamenty / brylanty - link


    Znalazłem stronę o inwestowaniu w diamenty. Abstrahując od jej wiarygodności czy też celu biznesowego jej działania - pozwalam sobie przywołać znaleziony na niej artykuł, który wydał mi się interesujący. A wydał mi się on interesujący dlatego, że potwierdza sporo rzeczy, o których już wcześniej pisałem u siebie na blogu (tutaj i tutaj). 

    Potwierdza mianowicie najważniejszą moją tezę - na inwestycjach w diamenty trzeba się znać. Nie jest to coś dostępnego dla przeciętnego detalicznego inwestora. Autor pisze między innymi:
    "Łatwo jest kupić diament po zawyżonej cenie, ponieważ ceny diamentów nie są transparentne."
    Poza tym nie jest to inwestycja dla zwykłych ludzi, nawet jeżeli dysponują już jakimś kapitałem. Bariera wejścia jest niemała:
    "Ceny diamentów zawsze były i będą wysokie dla detalicznych odbiorców, gdyż obowiązuje zwyczajowo wysoka marża pośredników. Z drugiej zaś strony detaliczny odbiorca, inwestor indywidualny nie ma dostępu do diamentów inwestycyjnych w cenach hurtowych."
    "Szeroki wybór diamentu pod inwestycję rozpocząć można od 100 tysięcy zł. (...) W diamenty można inwestować już od kwoty 50 tysięcy zł, jednak w takim przypadku pole manewru mamy ograniczone tylko do wybranych grup klejnotów."
    Zwracałem także uwagę na płynność inwestycji alternatywnych w ogólności, a diamentów w szczególe. Potwierdza to także autor pisząc:
    "(...) nie jest to tak płynna inwestycja, jak dowolny papier wartościowy, znajdujący nabywcę w przeciągu kilku minut. Nie jest to jednak inwestycja o tak niewielkiej płynności, jak nieruchomość w określonej lokalizacji. (...) Podobnie, jak w przypadku inwestycji w nieruchomości, aby sprzedać diament trzeba znaleźć na niego nabywcę gotowego zapłacić za niego cenę, która jest przez nas akceptowana. W niektórych przypadkach, ze względu na wysoką wartość klejnotu, będzie to kwestia pewnego czasu.
    Na koniec jeszcze jedna uwaga dla napalonych: "Diament oprawiony w biżuterię, bez względu na jego parametry i certyfikat, nie będzie nigdy traktowany jako inwestycja."

    czwartek, 18 listopada 2010

    Optymistyczne prognozy PKB Polski

    • Bank Światowy szacuje, że w przyszłym roku nasze PKB będzie przyrastać w tempie 4,1% rocznie.
    • MFW uważa, że PKB zmieści się w przyszłym roku w przedziale 3,75%-4%.
    • W projekcie przyszłorocznego budżetu zapisano 3,5% wzrost PKB.
    Źródło.

    Dla porównania poprzednie newsy w temacie PKB.

    wtorek, 16 listopada 2010

    Rentowność najmu



    czwartek, 11 listopada 2010

    Manipulacje rynkiem srebra na sali sądowej

    Na temat manipulacji światowym rynkiem srebra rozpisywano się w internecie już od dłuższego czasu. Dość wspomnieć artykuły na blogach, w których temat był podnoszony. Temat ostatnimi czasy sięgał tez łam prasy. 

    Tym razem dotarł nas news, że temat trafił na salę sądową. Otóż "W środę 3 listopada 2010 r. do sądu w Nowym Jorku wpłynął pozew oskarżający banki JP Morgan Chase oraz HSBC o manipulowanie cenami srebra. Oskarżycielem jest kancelaria prawnicza Hagens Berman Sobol Shapiro reprezentująca indywidualnego inwestora z Seatlle. Dzień wcześniej podobny wniosek (...) także w imieniu inwestora indywidualnego, tym razem z Florydy, złożyli prawnicy z firmy Kaplan Fox & Kilsheimer."

    Nie che mi się rozpisywać i objaśniać kulisów manipulacji czy potencjalnych mechanizmów, które były i są wykorzystywane. temat był wałkowany wielokrotnie i chętni zapewne już go znają. Chciałem tylko dorzucić do sprawy swoje trzy grosze. Rzecz w tym, że obawiam się, aby nie skończyło się w ten sposób, że kogoś spali się na stosie jako ofiarnego kozła, całą sprawę rozmydli się w prawniczych dywagacjach na sądowej sali, a dużym graczom manipulującym rynkiem nic się nie stanie. A może okaże się że nigdy żadnej manipulacji nie było i to wszystko fantasmagorie? Bo jak się czyta takie artykuły...

    Ja tam sądzę, że coś jednak jest na rzeczy...

    środa, 10 listopada 2010

    Przegląd lokat bankowych listopad 2010

    Od ostatniego czasu, kiedy zwracałem swoją uwagę na lokaty bankowe, minęły już prawie dwa miesiące. W międzyczasie uznałem, że czas najwyższy zmienić sentyment do lokat na negatywny. Wiąże się to między innymi z tym, że przy takim oprocentowaniu lokat jak jest obecnie, i przy ryzyku rosnącej do końca tego roku inflacji, realne stopy procentowe są w większości przypadków zbyt niskie.

    Myślę także, że w rysującej się perspektywie ponieważ będziemy mieli do czynienia z rosnąca inflacją, dojdzie do podniesienia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Co za tym idzie lokaty długoterminowe przestają być tak atrakcyjne, a należałoby z większą uwagą przyglądać się lokatom o średnim terminie.

    Lokaty standardowe (wybrane)- listopad 2010

    Najbardziej sensowne i dające najlepsze oprocentowanie wydają mi się następujące lokaty (Uwaga, w tym zestawieniu nie ma lokat z dzienną kapitalizacją, o których piszę dalej):
    1. AIG Bank - 5,95% na 36 miesięcy od 1000zł
    2. Toyota Bank - 5,85% na 36 miesięcy od 2000zł
    3. BPH Bank 5,5% na 36 miesięcy od 1000zł
    Zatem w kategorii 36 miesięcy bez zmian.


    1. AIG Bank - 5,9% na 24 miesiące od 1000zł 
    2. Toyota Bank - 5,8% na 24 miesięcy od 2000zł
    3. FM bank - 5,4% na 24 miesiące 
    1. AIG Bank - 5,71% na 12 miesięcy od 1000zł
    2. Toyota Bank - 5,3% na 12 miesięcy od 2000zł
    3. Polbank EFG - 5,35% na 12 miesięcy 
    Natomiast ciekawostki:
    • na 15 miesięcznej lokacie Direct+Internet w AIG zarobimy 6%
    • Polbank EFG wprowadził do oferty nową, 6-miesięczną lokatę oprocentowaną na 6,06%

    Lokaty z kapitalizacją dzienną ("antybelkowe") wybrane- listopad 2010

    1. Meritum Bank - 5,5% (7,18%*) na 24 miesiące
    2. FM Bank - 5,4% (7,04%*) na 24 miesiące
    3. Meritum Bank - 5,4% (6,94%*) na 18 miesięcy  
    4. Getin Bank - 5,27% (6,51%*) na 24 miesiące
    5. Open Finance - 5,25% (6,65%*) na 12 miesięcy
    6. Meritum Bank - 5,25% (6,65%*) na 12 miesięcy 
    7. Open Finance - 5% (6,25%*) na 6 miesięcy 
    8. Getin Bank - 5% (6,25%*) na 6 miesięcy
    *podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem lokat, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem

    Polecam także zerknąć do zestawienia lokat sporządzonego przez Open Finance w październiku 2010

    wtorek, 9 listopada 2010

    Doczekaliśmy się...

    Wszyscy już o tym mówią, więc wypadałoby napomknąć. Doczekaliśmy się, że w ustach przedstawiciela Banku Światowego, pojawiają się słowa o złocie w roli monetarnej kotwicy dla kursów walutowych. Nie jest to może mowa o powrocie do złotego standardu jak przed laty, ale nie mniej jednak jest to przyznanie, że rola złota nie jest taka, jak niektórzy "banksterzy" chcieliby abyśmy myśleli.

    Przechodząc do sedna, Robert Zoellick - prezes banku Światowego, w artykule opublikowanym w Financial Times przyznał, że należałoby rozważyć przyjęcie złota jako punktu odniesienia rynkowych oczekiwań dotyczących inflacji, deflacji i przyszłych tendencji walutowych. Wprawdzie niektóre podręczniki uważają złoto za "stary pieniądz" to rynki de facto używają go dziś jako alternatywny aktyw monetarny.

    Poniżej cytat w oryginale:
    "The system should also consider employing gold as an international reference point of market expectations about inflation, deflation and future currency values. Although textbooks may view gold as the old money, markets are using gold as an alternative monetary asset today."

    sobota, 6 listopada 2010

    Lokaty walutowe

    Skoro ostatnio stwierdziłem, że mam w portfelu nieważne już 20 funtów i, że trzymanie oszczędności walutowych w skarpecie nie do końca jest bezpieczne (z wielu różnych powodów) - to postanowiłem rozglądnąć się za jakimiś lokatami w walucie obcej. Kiedyś już analizowałem ten temat, potem długo nie zaprzątałem sobie nim głowy, ale najwyższy czas wrócić.

    EUR
    Tutaj dominuje Polbank EFG (3,25% na 12 miesięcy) za nim są Getin, Noble i Alior (2,5% za 12 miesięcy). Natomiast ciekawa jest oferta Getinu/Noble na 24 miesiące 2,43% ale z dzienną kapitalizacją więc dostaniemy więcej.

    USD
    Tutaj także na czele mamy Polbank (2,75% na 12 miesięcy), a zanim Getin/Noble (2% na 12 miesięcy).

    GBP
    DnB Nord oferuje 2% za 12 miesięczny depozyt. BOŚ za takiej samej długości lokatę daje 1,9%.

    CHF
    Noble bank zabija wszystkich lokatą na 12 miesięcy na 3% tylko, że trzeba włożyć 10 tysięcy franków. Alior Bank z kolei oferuje 1,3% na 36 miesięcy i tu wystarczy tylko 200 franków.

    piątek, 5 listopada 2010

    Sentyment ambiwalentny

    Już sporo czasu minęło i pomyślałem sobie, że najwyższy czas byłoby przeanalizować swoje nastawienie do różnych segmentów rynku. Przejdźmy więc po kolei, przez poszczególne "wskaźniki sentymentu".

    ZŁOTO - Długoterminowo pozytywnie. Nadal i bez planów zmian. Moje nastawienie z czerwca się potwierdziło. Wprawdzie cena złota wyrażona w złotówkach spektakularnych sukcesów nie notuje, ale nie o perspektywie dwóch miesięcy tutaj mowa. Natomiast patrząc na cenę złota wyrażoną w nieustannie słabnącym dolarze... mamy bezustanny rajd w górę. 

    WALUTY- Sentyment neutralny. I chyba tak pozostaje. Bo od czerwca mieliśmy umacnianie się złotego, co w zasadzie przewidziałem. Wypadałoby zatem zacząć wypatrywać jakiegoś osłabienia i szansy na zarobek na walutach. Niepewność i zamieszanie związane z drukowaniem dolarów jest niestety na razie takie, że zamazuje mi trochę perspektywę. Stąd zostanę przy sentymencie neutralnym, z założeniem takim, że zapewne złotówka będzie się jeszcze trochę umacniać aby potem odreagować osłabieniem, dając szanse posiadającym w portfelu waluty na zarobek. Ja sam waluty traktuję jako zabezpieczenie portfela więc nie przejmuję się specjalnie spekulacją.  

    AKCJE - Sentyment neutralny.  Tu się pomyliłem. Powinienem był dać pozytywny sentyment - przez ostatnie miesiące byliśmy świadkiem wzrostu Wig20, ale niestety nie wszystkie akcje szły równo do góry. Część niestety tkwiła w miejscu. Teraz natomiast narasta we mnie obawa, że ten ruch w górę musi doprowadzić przed końcem roku do jakiejś korekty. Stąd zostanę może przy neutralnym nastawieniu

    LOKATY - Negatywny. Chyba najwyższy czas pożegnać się z lokatami na jakiś czas. Banki przycinają sukcesywnie oprocentowanie i jest trudno znaleźć ciekawszą ofertę. Myślę, że inne instrumenty takie jak np. obligacje korporacyjne mogą być bardziej atrakcyjne. Nie przesądzam tu powrotu do sentymentu pozytywnego kiedy RPP podniesie stopy na tyle, że banki zauważą ten fakt i zaczną ze sobą konkurować podnosząc oprocentowanie. Na razie konkurują ze sobą w kategorii oskubywania klienta prowizjami i haczykami.

    NIERUCHOMOŚCI - Nadal neutralnie. Czekam na jakieś zmiany, na razie mamy kiszenie się i chyba nic nie zapowiada konkretnych ruchów.

    OBLIGACJE- Sentyment pozytywny. Wprawdzie, jeżeli chodzi o obligacje skarbowe to niewiele się zmieniło, natomiast w sytuacji kiedy lokaty są oprocentowane coraz gorzej to obligacje stają się bardziej atrakcyjne. Równocześnie ciekawa jest oferta obligacji komunalnych i korporacyjnych, które oferują (wybrane) wyższe odsetki przy akceptowalnym ryzyku.

    Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

    poniedziałek, 1 listopada 2010

    Ciąg dalszy "kwestii chińskiej"

    Oczywiście Chiny zarzekają się że nie terroryzują świata. "Nie będziemy wykorzystywać metali ziem rzadkich jako narzędzia przetargów" - zadeklarował Zhu Hongren, rzecznik chińskiego ministerstwa przemysłu i technologii informatycznych. Oczywiście, że nie - chciałoby się dodać. Nie będzie żadnych przetargów, "po prostu nie będziemy wam nic więcej dostarczać" i tyle...

    piątek, 22 października 2010

    Chiński szantaż metalami ziem rzadkich...

    Czy to nie ciekawe, że tematy wojen ekonomicznych wypływają zawsze pod koniec roku? Jakoś około rok temu pisałem o koncepcji światowych wojen ekonomicznych. Wtedy Rosja szantażowała nas gazem. Niedawno wypłynął temat wojen walutowych, a w międzyczasie...

    W międzyczasie na łamy światowej prasy wypłynął temat chińskiego szantażu pierwiastkami ziem rzadkich. Co co chodzi?
    Rzecz w tym, że Chiny są dominującym na świecie producentem pierwiastków, niezbędnych dzisiejszej naszej cywilizacji technologicznej, takich jak cer, lantan, erb, etc... Są one niezbędne do wytwarzania większości współczesnej elektroniki, od monitorów LCD począwszy na twardych dyskach skończywszy. Chiny mają ok. 30-40% odkrytych złóż metali ziem rzadkich. Inne złoża występują także w USA, Kanadzie i Australii, ale ich eksploatację wstrzymano pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, bo stało się to nieekonomiczne w związku z niskim kosztem importu z Chin.Tak więc Chińczycy najpierw zmonopolizowali dostawy tych surowców, a teraz zaczynają swoją pozycję wykorzystywać do międzynarodowych rozgrywek.

    W tym roku Chiny wyeksportują o 40% mniej tych surowców niż w zeszłym roku. W przyszłym roku eksport zostanie prawdopodobnie ograniczony o dalsze 30%. Sama tylko Japonia zużywa rocznie 30 tys. ton metali ziem rzadkich, a w tym roku Chiny wyeksportują zaledwie 24 tyś ton! Chyba wszyscy zdają sobie sprawę z tego jak wpłynie to na ceny elektroniki i jaką przewagę konkurencyjną da producentom elektroniki z Chin kontynentalnych. Wszyscy wpadają w panikę. 

    Niektórzy komentatorzy twierdzą że jest to część strategii budowy przewagi konkurencyjnej dla firm chińskich, z jednej strony i nieformalnej wojny handlowej z USA i Japonią z drugiej.

    Zapowiada się ciekawa dekada przed nami...

    czwartek, 21 października 2010

    Raport KNF o produktach strukturyzowanych

    Komisja Nadzoru Finansowego upubliczniła raport zatytułowany "PRODUKTY STRUKTURYZOWANE W POLSCE W LATACH 2000-2010" Jest to dla mnie o tyle interesująca lektura, że generalnie potwierdza moje odczucia, które wielokrotnie (tutaj i tutaj) już umieszczałem na tym blogu. Otóż generalnie wszystkie te produkty strukturyzowane są niewiele warte dla kupujących, a są maszynką do zarabiania dla oferujących je instytucji finansowych.

    Analizie zostały poddane 355 produkty strukturyzowane, które zapadły w okresie od roku 2000
    do końca pierwszego półrocza 2010. Niech powie za siebie taka tabelka wycięta z tego raportu:
    Dodatkowo analitycy doszli do interesujących wniosków:
    • "Stopa zwrotu wykazywała niewielkie zróżnicowanie pod względem emitenta. Wyjątek stanowi Bank Millennium, gdzie stopy zwrotu wyraźnie przewyższały stopy zwrotu uzyskane na produktach  strukturyzowanych oferowanych przez inne instytucje."
    • Wybór aktywa (instrumentu) bazowego miał statystycznie mniejszy wpływ niż timing czyli czas wyemitowania instrumentu. W szczególności "stopy zwrotu były szczególnie niskie dla produktów strukturyzowanych wyemitowanych w latach 2006 i 2007, czyli przed rozpoczęciem kryzysu finansowego i gospodarczego."
    • Nikt z emitentów produktów strukturyzowanych nie stracił na nich ("przeciętna marża dla wszystkich przebadanych na rynku polskim produktów strukturyzowanych wyniosła 2,17%"), w przeciwieństwie do nabywców niektórych z nich, którzy stracili w niektórych przypadkach aż 85,95% wartości zainwestowanych środków (z łaskawości serca autorzy nie podają na jakim produkcie).

    Apropos wojen walutowych

    Apropos wojen walutowych - znalezione w sieci - polecam lekturę bo to ciekawe. Wnioski nie są pocieszające niestety... bo wygląda na to, że jak ten balon pęknie to będziemy mieli kryzys gorszy od poprzedniego (to już moje przemyślenia)

    poniedziałek, 11 października 2010

    Raport NBP na temat sytuacji na rynku nieruchomości

    Na stronach Narodowego Banku Polskiego ukazał się raport przygotowany przez Zespół ds. Rynków Nieruchomości w Instytucie Ekonomicznym NBP. Przedstawia on najważniejsze zjawiska, jakie miały miejsce na rynku nieruchomości w największych miastach w Polsce w ciągu dwóch pierwszych kwartałów br. Z raportu wynika, że nadal podobnie jak w 2009 roku realne ceny mieszkań – zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym – powoli spadały, obniżały się też stopy procentowe kredytów mieszkaniowych.

    Polecam lekturę - raport dostępny tutaj


    piątek, 8 października 2010

    Światowe wojny walutowe

    Nagłówki prasowe obiegła niedawno wieść o możliwej "wojnie walutowej". O co chodzi? W rozmowie z dziennikiem Financial Times szef MFW Dominique Strauss-Kahn ostrzegł we wtorek przed próbami ratowania gospodarek poszczególnych krajów przy wykorzystaniu kursów walut. Według Straussa-Kahna może to doprowadzić do wojny walutowej. Otóż problem polega na tym, że jak waluta się umacnia a inne słabną, to towary z kraju o mocnej walucie są coraz droższe, spada na nie popyt co osłabia gospodarkę. Normalny rynkowy mechanizm. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie wbudowany w obecny system walut papierowych mechanizm, pozwalający przez dodrukowanie pieniądza sterować wartością waluty.

    W wielu krajach popularna staje się "idea, że waluty mogą być wykorzystane, jako broń polityczna". problem w tym, że jeśli jedni zaczną osłabiać swoją walutę pozostali zaczną robić to samo na wyścigi.

    Ale przecież w dobie walut papierowych to jest jedyne racjonalne działanie, aby przez deprecjację własnej waluty utrzymywać się na powierzchni i ratować konkurencyjność gospodarki. Działanie to jest także niepowstrzymywalne, no bo każdy zapyta, "skoro inni mogą osłabiać i drukować swoje waluty i nikt nie zagwarantuje, że nie będą tego robić, to dlaczego ja miałbym tego nie robić lub dawać komukolwiek jakiekolwiek gwarancje?". Czeka nas więc rajd debazowania walut.

    Ostatni atak poszedł w kierunku Chin. "Zdaniem amerykańskich i europejskich polityków chiński juan jest niedoszacowany o 25-40 proc., co daje chińskim firmom nieuczciwą przewagę cenową i zwiększa atrakcyjność oraz eksport towarów z tego kraju kosztem innych państw."  Chiny oczywiście powiedziały, żeby się od nich "odwalić" bo to nie one mają problem... A przecież oni grają tymi samymi znaczonymi kartami co pozostali "uczciwi" gracze...

    Swoją drogą, czy nie uważacie, że scenariusz Światowych Wojen Ekonomicznych realizuje się na naszych oczach...

    czwartek, 7 października 2010

    Model cen złota

    Z cyklu "znalezione w sieci". Natrafiłem właśnie na interesujący artykuł opublikowany na blogu Crossing Wall Street. Autor rysuje w nim pewien model, według którego rzeczywistym czynnikiem wpływającym na ceny złota mogą być realne stopy procentowe w USA. W dużym skrócie według tego modelu, każde odchylenie realnych stóp procentowych w USA od poziomu 2% skutkuje ruchem cen złota multiplikowanym 8 krotnie. Przykładowo jeżeli realne stopy wynoszą 1% złoto rośnie w danym roku o 8%, jeżeli wynoszą 0% rośnie w danym roku o 16%, i odpowiednio w drugą stronę.

    Przyznam się, że model ten wydaje się być interesujący bo osadza się na bardzo podstawowym założeniu, że pozycja długa w złocie, jest de facto shortowaniem waluty papierowej. Zastanawiam się tylko, czy nie dałoby się uzyskać lepszego dopasowania tego modelu (kosztem komplikacji oczywiście), uwzględniając w nim zamiast wyłącznie dolata USA, koszyka kilku walut światowych. Bądź co bądź shortowanie walut papierowych to nie tylko i wyłącznie ucieczka od dolara w złoto, ale także od dolara do franka, czy z franka w złoto, etc.

    niedziela, 3 października 2010

    Getin Bank w grze o lokaty dwuletnie bez "belki"

    W nowej tabeli oprocentowania w Getin Banku znalazłem ciekawa informację. Otóż pojawiła się w ofercie nowa lokata na 24 miesiące z dzienną kapitalizacją. Oprocentowanie środków jest stałe i wynosi 5,27% co odpowiada 6,51% na opodatkowanej lokacie.

    Tym samym Getin Bank dołączył do gry o lokaty dwuletnie z dzienna kapitalizacją i stawka wygląda następująco:
    1. Meritum Bank - 5,5% (7,18%*) na 24 miesiące
    2. FM Bank - 5,4% (7,04%*) na 24 miesiące
    3. Getin Bank - 5,27% (6,51%*) na 24 miesiące
     *podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem lokat, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem

    piątek, 1 października 2010

    Wymiana walut a podatek

    Podatki i śmierć to dwie pewne rzeczy na tym świecie. Nie powinien więc dziwić fakt, że opodatkowane są rzeczy różne. Przykładem jest wymiana waluty, a w zasadzie korzyść finansowa uzyskana z tytułu różnic kursowych. Tak wynika z niedawnej interpretacji Izby Skarbowej w Warszawie z 15 września 2010 r. (nr IPPB2/415-563/10-4/AS). Temat był poruszany już wielokrotnie i dawno. Nigdy jednak nie było w zasadzie żadnych jednoznacznych informacji w tej kwestii. Tym razem jednak, mamy stosunkowo nową interpretację, w świetle której przychody uzyskane z tytułu kupna i sprzedaży waluty są przychodami z innych źródeł w rozumieniu ustawy o PIT i należy zapłacić od nich podatek.

    Szkoda tylko, że nikt nie pokusił się o znalezienie odpowiedzi na takie kwestie jak ewentualna możliwość rozliczenia straty, sposób wykazania czy udowodnienia faktu wymiany waluty, sposób udokumentowania tegoż faktu, czy koszty uzyskania przychodów. Czyli jest jak zwykle, niejasno na niekorzyść normalnych ludzi.

    W każdym razie wszyscy, którzy chcieliby ulokować swoje oszczędności w walucie niech się mają na baczności. Pozostaje kolejne otwarte pytanie... a co z tymi, którzy mają kredyt walutowy?


    środa, 29 września 2010

    Najwięcej na rynku na dwuletniej lokacie w Meritum Banku

    Meritum Bank wprowadza od wczoraj nowy, 24-miesięczny depozyt z dzienną kapitalizacją odsetek, o oprocentowaniu 5,5% (porównywalnym z 7,18% na standardowej lokacie). Podwyżka oprocentowania objęła lokaty zawierane przez system bankowości elektronicznej jak i te zakładane prosto z internetu. Dwuletnia lokata założona przez system bankowości elektronicznej w Meritum Banku ma oprocentowanie 5,50% przy dziennej kapitalizacji (co jest równe 7,18% na zwykłej lokacie). 24 miesięczne lokaty zakładane przez Internet (bez posiadania konta w Meritum) przyniosą zysk na poziomie 5,40%, co w porównaniu do standardowych lokat daje oprocentowanie na poziomie 7,04%. Tym samym Meritum Bank wyprzedza o włos dotychczasowego rekordzistę w dziedzinie dwuletnich lokat z kapitalizacją, dzienną czyli FM Bank.

    wtorek, 28 września 2010

    Lokaty - wrzesień 2010

    Wrzesień ma się ku końcowi, więc należałoby zerknąć co tam na rynku lokat słychać. Niewątpliwie ostatnią zmianą, która rzuciła się w oczy i o której wspominałem na blogu była zmiana oprocentowania lokaty dwuletniej w Banku Pocztowym. Nigdy nie umieszczałem jej w swoich zestawieniach bo "wiedziałem, że tak będzie" - tzn, że obniżą oprocentowanie.

    Przejdźmy do najciekawszych lokat obecnie na rynku.

    Lokaty standardowe (wybrane)- wrzesień 2010

    Najbardziej sensowne i dające najlepsze oprocentowanie wydają mi się następujące lokaty (Uwaga, w tym zestawieniu nie ma lokat z dzienną kapitalizacją, o których piszę dalej):
    1. AIG Bank - 5,95% na 36 miesięcy od 1000zł
    2. Toyota Bank - 5,85% na 36 miesięcy od 5000zł
    3. BPH Bank 5,5% na 36 miesięcy od 1000zł
    1. AIG Bank - 5,9% na 24 miesiące od 1000zł 
    2. Toyota Bank - 5,8% na 24 miesięcy od 5000zł
    3. BPH bank - 5,25% na 24 miesiące
    1. AIG Bank - 5,8% na 12 miesięcy od 1000zł
    2. Polbank EFG - 5,5% na 12 miesięcy 

    Lokaty z kapitalizacją dzienną ("antybelkowe") wybrane- wrzesień 2010

    1. Meritum Bank - 5,5% (7,18%*) na 24 miesiące
    2. FM Bank - 5,4% (7,04%*) na 24 miesiące
    3. FM Bank - 5,35% (6,88%*) na 18 miesięcy
    4. Meritum Bank - 5,4% (6,94%*) na 18 miesięcy  
    5. Alior Bank - 4,9% (6,36%*) na 24 miesiące
    6. Open Finance - 5,25% (6,65%*) na 12 miesięcy (między 500zł a 13000zł)
    *podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem lokat, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem
    Jak widać segmencie lokat na długi termin dominuje Meritum Bank (od 20.09.2010) i FM Bank, natomiast Alior po obniżce oprocentowania spadł na dalsze pozycje.


    PS. Post został zaktualizowany 29.09.2010

    niedziela, 19 września 2010

    Bank Pocztowy obniża oprocentowanie lokat

    Wielokrotnie wspomniałem na tym blogu, że preferuję lokaty o stałym oprocentowaniu. Dlaczego? Ano dlatego, że zakładając taką lokatę mamy jasny układ i przynajmniej wiemy na co się decydujemy. W przypadku lokat o oprocentowaniu zmiennym, zawsze może dojść do sytuacji, kiedy bank uzbierawszy już odpowiednia pulę klientów, zachęconych wysokimi odsetkami, postanowi to oprocentowanie obniżyć.

    Tak też się dzieje właśnie w przypadku dwuletniej lokaty w Banku Pocztowym. Oprocentowana była dotychczas na 7% rocznie, a od poniedziałku jej oprocentowanie spada do 5% rocznie. Oznacza to, że osoby, które założyły ją początkiem tego roku mają teraz dylemat. Albo pozostawią pieniądze na lokacie i przez ponad połowę czasu jej trwania będą zarabiały znacząco mniej niż te 7% które było początkowo. Pamiętajmy, że lokata jest dwuletnia i jak ktoś założył ją w styczniu to do końca ma jeszcze ponad rok. Alternatywa jest taka, że ewentualnie takie osoby zlikwidują lokatę i stracą całe odsetki.

    No i teraz jest pytanie, czy ci, którzy jeszcze niedawno sugerowali jakoby ta lokata była najlepsza na rynku, nadal tak twierdzą? Już wiecie dlaczego nigdy nie uwzględniałem takich lokat w swoich zestawieniach?

    piątek, 17 września 2010

    Uwaga na walutowe oszczędności w gotówce

    Niejedna osoba trzymająca swoje walutowe oszczędności w gotówce w przysłowiowej "skarpecie" może któregoś dnia obudzić się ze stosem bezwartościowych papierków. Jak to możliwe? Przecież zwykle trzyma się takie walutowe oszczędności w walutach "mocnych" takich jak dolary, euro czy funty. Tymczasem może okazać się, że kupione przez nas banknoty, które pieczołowicie przechowujemy pod materacem na czarną godzinę, mogą pewnego dnia stać się jedynie papierkami , wartymi tyle co nic i generującymi dla nas trudny do rozwiązania problem.

    Może się tak stać ponieważ banki centralne emitujące waluty czasem przeprowadzają operację wycofania z obiegu pewnych serii banknotów i zastępują je nowymi, posiadającymi na przykład lepsze zabezpieczenia przed fałszerstwem. Nie byłoby w tym nic dziwnego - takie operacje przeprowadza się nie raz, w różnych krajach, także w Polsce takie sytuacje miały miejsce - przykładowo w latach 90 wyemitowano a następnie szybko wycofano z obiegu banknot o nominale 200000zł.

    A dlaczego o tym piszę w kontekście oszczędności walutowych? Otóż, kiedy bank emisyjny wycofuje z obiegu banknoty zazwyczaj ogłasza tę akcję w mediach i umożliwia nieograniczoną wymianę przez pewien czas we wszystkich bankach, a później w swoich oddziałach. Problem mają zagraniczni posiadacze banknotów bo poza granicą kraju, w którym są one środkiem płatniczym. Informacja ta zwykle jest słabo rozpowszechniona, a liczba banknotów w obiegu spora. Problem jest później z ich wymianą bo żaden bank czy kantor takiego banknotu nie przyjmie, a fatygowanie się np. do Londynu żeby wymienić 20 funtów to problem.

    A właśnie o 20 funtówkę tu chodzi. Mianowicie 30 czerwca Bank of England wycofał z obiegu banknot 20 funtowy na którym dotąd widniał wizerunek królowej Elżbiety II z jednej strony i sir Edwarda Elgara z drugiej. Poniżej zdjęcie wizerunku wycofanego banknotu.
    Nowy banknot wprowadzony w jego miejsce wygląda tak:

    Problem mają teraz wszyscy, którzy takie banknoty posiadali. W kraju zapewne będzie problem z wymianą lub przyjęciem tego banknotu w kantorze czy banku. Wprawdzie Bank of England informuje, że jeszcze przez jakiś czas niektóre instytucje bankowe i pocztowe w Wielkiej Brytanii będą przyjmowały stare banknoty, ale robią to z własnej woli i nie mają takiego obowiązku. Jedyną pewną metodą jest wymiana bezpośrednio w Banku Anglii. Problem w tym, że jest to możliwe jedynie na dwa sposoby:
    • poprzez osobistą wizytę w siedzibie banku pod ardesem: Threadneedle Street, London EC2R 8AH;
    • poprzez wysłanie banknotu pocztą (po wypełnieniu odpowiedniego formularza) - szczegóły tutaj.
    Zatem problem i to niemały. Co każe zwracać uwagę na tego typu rzeczy cały czas jeśli trzymamy oszczędności w walutach lub zamierzamy je w ten sposób lokować.

    Tak na marginesie nasuwają mi się trzy uwagi.
    1. Po pierwsze taka sytuacja uświadamia nam czym tak na prawdę jest papierowy pieniądz. Ktoś lokujący swoje oszczędności w złoto, nie miał nigdy i nie będzie miał tego typu problemów. Złoty suweren z roku 1899 ma taką samą wartość i jest równie powszechnie akceptowany dziś jak w dniu emisji. Tymczasem na całym świecie jest dziś tysiące posiadaczy bezwartościowych w zasadzie papierków 20 funtowych z wizerunkiem Edwarda Elgara, z którymi nie wiadomo co zrobić. Moc waluty w tym przypadku to jedno, ale wartość reprezentowana przez znaki pieniężne tej waluty to drugie.
    2. Po drugie, wymiana banknotów to dobry sposób na odcięcie przestępców od ich oszczędności. Sęk w tym, że Bank of England wymienia wszystkie banknoty 20 funtowe bez problemu, ale powyżej kwoty 1000 funtów, każe się przy tym wylegitymować. Wszyscy rozumieją o co chodzi.
    3. Po trzecie, nie wszystkie instytucje emisyjne na świecie wprowadzają nowe banknoty wycofując stare. Przykładowo US Department of Treasury wypuszczając nowe, lepiej zabezpieczone, banknoty dolarowe nie wycofał z obiegu starych. Wyobrażacie sobie do jakiego chaosu i podważenia zaufania do dolara na świecie mogłoby to doprowadzić. Bank of England najwidoczniej nie miał z tym problemów, jako że oszczędności w funtach brytyjskich nie są na świecie tak rozpowszechnione. Niestety w Polsce dokąd z Wielkiej Brytanii płynie strumień waluty od naszej emigracji, sytuacja może być trochę inna.
    PS. Zainteresowanym analogicznymi kwestiami dotyczącymi franka szwajcarskiego sugeruję zainteresowanie się także stroną Narodowego Banku Szwajcarii, ponieważ szykuje się tam  w 2012 roku wymiana banknotów na nowe serie. Oficjalny press release w tej sprawie jest dostępny tutaj.

      czwartek, 16 września 2010

      SNB nie zmieni stóp procentowych.

      Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) zdecydował, że nie zmieni stóp procentowych. Jest to decyzja zgodna z oczekiwaniami analityków. kurs franka szwajcarskiego zanotował prawie jednoprocentowy spadek w stosunku do euro. Zdaniem inwestorów to interwencja banku Szwajcarii, który tak jak w środę Japonia zdecydował się na działanie w celu osłabienia wartości waluty. Więcej tutaj i tutaj.

      środa, 15 września 2010

      Newsy z portalu oprocentowanielokat.pl

      Dodałem na blogu do listy newsów RSS newsy z portalu http://oprocentowanielokat.pl/ Wydaje mi się, że mogą być interesujące dla wszystkich stałych czytelników. Znajdziecie je w lewej kolumnie na dole.

      poniedziałek, 13 września 2010

      3,4 procent wzrostu PKB?

      W swojej najnowszej prognozie wzrostu gospodarczego Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w Europie. Tempo wzrostu szacuje się na 3,4% do końca tego roku.

      Prof. Mark Belka, prezes NBP jest jeszcze bardziej optymistyczny. Według niego wzrost PKB rzędu 3,5% w tym roku wydaje się bardzo prawdopodobny. Jeśli zaś wzrośnie dynamika inwestycji, to możliwy jest wzrost na poziomie nawet 4,0%.

      Niedawno swoje prognozy zaprezentował także bank UBS szacując, że wzrost PKB w Polsce o końca przyszłego roku wyniesie 3,9% . Prognozy rządowe to 3,3%.

      niedziela, 12 września 2010

      Wyższe gwarancje lokat

      Ten temat zapewne zainteresuje wszystkich, którzy swoje oszczędności trzymają na bankowych lokatach. Jak donosi komunikat na stronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, końcem tego roku ma wejść w życie nowelizacja ustawy o gwarancjach depozytów bankowych.

      Najważniejsze zmiany to:
      • podwyższenie limitu gwarancyjnego z równowartości w złotych 50.000 euro do 100.000 euro,
      • skrócenie okresu wypłaty środków gwarantowanych z 3 miesięcy do 20 dni roboczych (w szczególnych sytuacjach okres ten będzie mógł być przedłużony o 10 dni roboczych).

      sobota, 11 września 2010

      Jakie konta i lokaty poleca Wyborcza?

      Czytam sobie czasem prasę... i czasem nie mam już sił. Przykładowo dziś w internetowym wydaniu Wyborczej natknąłem się na artykuł popełniony (niestety) przez pana redaktora Samcika i aż trudno mi uwierzyć, że mógł napisać coś tak pozbawionego treści i zawartości informacyjnej.

      Czego można się z niego dowiedzieć? Bynajmniej nie tego czego ja osobiście się spodziewałem, czyli wskazania które konta oszczędnościowe i lokaty są najlepsze. Tymczasem zaserwowano czytelnikom dwie strony na temat zasad działania kont oszczędnościowych. Może dla mniej zorientowanych to to coś ze sobą niesie, ale przyznam się, że ja to już czytałem chyba ze dwadzieścia razy. Spuśćmy  zasłonę miłosierdzia na błędy merytoryczne wytknięte w komentarzach pod artykułem (tu i tu) czy takie jak to, że lokaty z dzienną kapitalizacją są dostępne nie tylko na dłużej niż rok.

      To natomiast wzbudziło mój niesmak:


      Jest to "porównanie" kont oszczędnościowych, lokat z dzienną kapitalizacją i polis lokacyjnych, które znalazło się w tym artykule.

      Dość powiedzieć WYBIÓRCZE! Przykładowo brakuje tam lokaty dwuletniej Alior Banku na 5,8% na dwa lata co odpowiada oprocentowaniu zwykłej lokaty na 7,59%. Ja wiem, że ta oferta jest aktualna do jutra, ALE TEN ARTYKUŁ JEST PUBLIKOWANY DZIŚ!

      Dość powiedzieć, że na tym wykresie brakuje jakiejkolwiek informacji czy oprocentowanie lokat jednodniowych, które tam jest podane jest netto czy brutto (ubruttowione). Co jak co, ale to informacja KLUCZOWA!
      Dość powiedzieć, że pojawiają się tam lokaty, których nie ma w ofercie. Przykładowo żadna z lokat FM Banku, które można sprawdzić tutaj, nie ma ani netto ani brutto oprocentowania 6,46%!

      Na dokładkę brakuje daty - zakładam, że porównanie zostało zrobione na dzień publikacji artykułu, ale fakty temu przeczą.
      Na koniec dodam, że ten cały obrazko-wykres z Wyborczej jest bez sensu jeszcze z jednego powodu. W przypadku lokat jednodniowych i polis lokacyjnych brakuje na nim informacji o tym na jaki okres jest dana lokata.

      Co ciekawe - zestawienie przygotowała(czy też udostępniła dla niego dane) dla Wyborczej Comperia.pl, w której wszystko jest na moje oko poprawnie.

      Podsumowując - szanowni czytelnicy trzymajcie się z daleka od takich "zestawień" i "porównań", sprawdzajcie czy na prezentowanych wam zestawieniach, są informacje na które zwróciłem uwagę powyżej i nie bierzcie bezkrytycznie tego co piszą w gazetach.
      A pan panie redaktorze, powinien uważniej pilnować tego co ilustruje pana artykuły. Wstyd.

      środa, 8 września 2010

      Deprecjacja juana nie uleczy gospodarki USA

      Natknąłem się na interesujący artykuł prof. Ronalda I McKinnon ze Stanford University na temat wpływu ewentualnej aprecjacji Juana na wyrównanie nierównowagi handlowej pomiędzy USA a Chinami. Polecam lekturę. W podsumowaniu autor stawia trzypunktową tezę, którą pozwolę sobie przytoczyć.  
      "Na krótką metę cudzoziemcy powinni przestać nękać Chiny w sprawie kursu wymiany. Wiarygodnie stabilny kurs wyeliminowałby napływ pieniądza spekulacyjnego do Państwa Środka. (...)W średnim okresie należy lepiej zbilansować oszczędności netto w USA i Chinach. Stany Zjednoczone powinny zredukować swój gigantyczny deficyt fiskalny i przyhamować konsumpcję krajową, a Chiny nadal pobudzać prywatną konsumpcję.(...) W dłuższym okresie Chiny powinny kontynuować zachęcanie do „internacjonalizacji” RMB. Przy stabilnym kursie juan/dolar cudzoziemcy chętniej pożyczaliby w RMB od chińskich banków, (...) Chiny weszłyby na dobrą drogę do stania się „dojrzałym” międzynarodowym pożyczkodawcą."

      niedziela, 5 września 2010

      Apartamenty w kurortach wakacyjnych II

      Rok temu rozważałem kwestię sensowności inwestycji polegającej na zakupie w turystycznej miejscowości apartamentu na wynajem dla turystów. W tym roku sam postanowiłem skorzystać z takiej oferty wypoczynku i wynająć nad morzem mieszkanie na kilka dni. To też skłania mnie do powrócenia do tematu i przyjrzenia się jeszcze raz, może nawet dokładniej kosztom, prowizjom i potencjalnym zyskom.

      W ubiegłym roku doszedłem do wniosku, że jedyna sensowną droga aby otrzymać sensowny zwrot z inwestycji w takie mieszkanie jest zlecenie specjalistycznej firmie zarządzania nią. Uważam, że teza ta nadal jest aktualna. Sam z resztą w tym roku skorzystałem z usług takiej firmy.


      Koszta są niemałe. Po pierwsze aby móc wynajmować mieszkanie "letnikom" należy je kupić, urządzić, wyposażyć i utrzymywać w należytym stanie. Cześć z tych obowiązków może wziąć na siebie obsługująca nas agencja, ale nie wszystkie. Koszt zakupu i wykończenia mieszkania ponosi inwestor, podobnie media, bieżące remonty, etc.

      Do obowiązków takiej firmy (agencji obsługującej wynajem) należy marketing, obsługa rezerwacji, umów najmu, dbanie o czystość, pościel, ręczniki, doglądanie, obsługa recepcyjna, jakieś bieżące drobne naprawy. Najważniejsze jest troszczenie się przez taką agencję aby mieszkanie miało możliwie duże obłożenie przez cały czas, czyli dbanie o marketing i obsługę rezerwacji. Za to agencja inkasuje niemałą prowizję - około 30% ceny wynajmu. A cena zależy od standardu i poziomu cen w hotelach w danej miejscowości.


      Spróbujmy policzyć jak to wygląda. Weźmy za przykład ofertę firmy Royal Apartaments w Sopocie. Załóżmy, że kupilibyśmy mieszkanie w nowym budownictwie w Sopocie... dajmy na to na nowo budowanym osiedlu, niedaleko centrum, na trzecim piętrze, powierzchnia powiedzmy 45 metrów kwadratowych. Według tej strony, za takie mieszkanie zapłacimy (stan deweloperski) 527 tysięcy zł. Termin realizacji podany na stronie jest terminem faktycznym, tj. teraz te budynki tam stoją - widziałem naocznie.

      Więc wydaliśmy 527 tyś, do tego jakieś 50 tyś na wykończenie  + umeblowanie i urządzenie to jakieś kolejne 25 tyś. W sumie nieco ponad 600 tyś z grubsza licząc i gubiąc po drodze koszt notariusza i inne tego typu koszty transakcyjne.

      Załóżmy zatem, że nasz apartament będzie z grubsza odpowiadał temu, zarówno pod względem standardu jak i stawek. Przeliczmy zatem stawki za wynajem i prognozowane obłożenie posługując sie danymi z tej oferty. Żeby uprościć rachunki wziąłem dane z wykresu "Średnia przychodu z wynajmu mieszkania 1-pokojowego w cenie 200 – 220 PLN/doba" i przemnożyłem przez 1,3 zakładając, ze nasze mieszkanie wynajmiemy drożej tj. około 250-370zł za dobę, ale możemy nie uzyskać takiego obłożenia. Będziemy mieli zatem przychody w sezonie wynajmu następujące:
      • maj - 2600zł
      • czerwiec - 4550zł
      • lipiec - 8320zł
      • sierpień - 5746zł
      • wrzesień - 4004zł
      Wygląda mi na to, że podane w tej ofercie liczby to przychody już po odjęciu prowizji firmy obsługującej nasze mieszkanie. Zatem w sumie da nam to w sezonie wynajmu przychód dla nas łącznie 25220zł brutto. Załóżmy także, że przez pozostałe miesiące uda nam się wynająć to mieszkanie za stawkę 1000zł brutto za miesiąc to nam da  9000zł dodatkowego przychodu, którego jednakże nie będę doliczał ponieważ założę również, że ten przychód zużytkujemy w całości na takie koszty jako malowanie mieszkania, wymianę niektórych sprzętów, naprawy, ubezpieczenie, etc. Załóżmy, że miesięczne koszty utrzymania takiego mieszkania (czynsz, woda, prąd, kablówka, internet) wyniosą 600zł miesięcznie. W sumie w roku będzie to koszt rzędu 7200zł. Po odjęciu tego kosztu zostanie nam 18020zł.

      Załóżmy teraz, że opodatkowujemy się ryczałtem ewidencjonowanym i na przychody z wynajmu przypada stawka 8,5%. Mamy więc do zapłacenia łącznie 25 220 * 0,085 = 2 143,7 czyli 2144 zł podatku (ryczałt oznacza, że naliczamy 8,5% od przychodu bez uwzględniania kosztów). Na rękę zostaje nam zatem 18 020 zł - 2144 zł = 15 876 zł.

      Czy to się opłaca? Kwota którą otrzymamy na rękę stanowi 2,6445% naszych 600 tyś złotych, które włożyliśmy w naszą inwestycję. Trochę mało, jest to wprawdzie kwota już po opodatkowaniu, ale szczerze mówiąc spodziewałem się więcej, co najmniej dwu-trzykrotnie.
      Oczywiście przyjęliśmy tu dosyć ostre założenia, corocznych remontów i wysokich kosztów utrzymania. Ale pamiętajmy, że założenia dotyczące obłożenia mogą być przesadzone optymistycznie w drugą stronę. Z resztą nawet doliczenie tych 9000 tysięcy niewiele by zmieniło, może otrzymalibyśmy nieco ponad 3% zamiast 2,6%? Gdybym przemnożył dane o współczynnik 1,5 a nie 1,3 to otrzymałbym może kolo 4% dalej mało, ale trochę lepiej...

      Ktoś może powiedzieć, że nie uwzględniłem wzrostu wartości nieruchomości... owszem, ale chciałem policzyć dochody z samego wynajmu. Okazało się, że mogą one być co najwyżej dodatkiem do tego zarobku wynikającego ze wzrostu nieruchomości, ale same w sobie nie są zbyt rewelacyjne. Warto zatem dobrze sobie policzyć i zadać pytanie jaki jest nasz cel i zastanowić się czy opłaca nam się zlewarować np. kredytami.

      środa, 1 września 2010

      Gdzie pozwać Polbank?


      Tym razem temat odgrzał na swoim blogu Maciej Samcik, który zamieścił relację klienta próbującego sądzić się z Polbankiem. Otóż próba pozwania do sądu polskiego oddziału Polbanku jest skazana na porażkę ponieważ nie posiada on samodzielnej podmiotowości prawnej. Tym samym skutecznie pozwać można tylko centralę w Grecji przed greckim sądem.

      W tym miejscu chciałbym pana Samcika jak i korespondującego z nim klienta uspokoić. Wszelkie zawarte z Polbankiem umowy są ważne. po prostu stroną jest bank grecki reprezentowany przez oddział w Polsce. Zatem podmiotem prawnym, z którym zawieramy umowę jest bank zagraniczny, z siedzibą w Grecji, a właściwym sądem, przed którym może być pozywany jest sąd kraju, w którym jest zarejestrowany.

      Ważne aby klienci Polbanku zdawali sobie sprawę także z tego typu konsekwencji.

      piątek, 27 sierpnia 2010

      Info o SKOKach

      Na blogu Macieja Samcika pojawił się wpis podsumowujący batalię sądową na temat cyklu artykułów dotyczącego SKOKów. Polecam, wszystkim zainteresowanym tematem, lekturę i odnośniki do opublikowanych tam artykułów.

      środa, 25 sierpnia 2010

      Lokaty - sierpień 2010

      Podobnie jak w ubiegłym miesiącu chciałbym w tym poście wynotować kilka najbardziej interesujących lokat dostępnych na rynku. Nie wypisuję wszystkich tylko te, które zwróciły moją uwagę.

      Lokaty standardowe (wybrane)- sierpień 2010

      Najbardziej sensowne i dające najlepsze oprocentowanie wydają mi się następujące lokaty:
      1. AIG Bank - 6,05% na 36 miesięcy od 1000zł 
      2. Toyota Bank - 5,85% na 36 miesięcy od 5000zł
      3. BPH Bank 5,5% na 36 miesięcy od 1000zł 
      1. AIG Bank - 6% na 24 miesiące od 1000zł 
      2. Toyota Bank - 5,8% na 24 miesięcy od 5000zł
      3. BPH bank - 5,25% na 24 miesiące
      1. AIG Bank - 5,9% na 12 miesięcy od 1000zł
      2. Toyota Bank - 5,3% na 12 miesięcy  
      1. AIG Bank - 5,40% na 6 miesięcy od 1000zł

      Tu nie zaszły praktycznie żadne zmiany.

      Lokaty z kapitalizacją dzienną ("antybelkowe") wybrane- sierpień 2010

      1. Alior Bank - 5,8% (7,59%*) na 24 miesiące
      2. Meritum Bank - 5,2% (6,81%*) na 18 miesięcy
      3. Open Finance - 5,25% (6,65%*) na 12 miesięcy (między 500zł a 13000zł)

      *podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem lokat, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem

      Tu zalicytował Alior Bank i na razie ma bardzo ciekawą lokatę na 5,8%




      Tym razem nie będę porównywał oprocentowania plis lokacyjnych. Wydaje mi się, że wobec pojawienia się lokat anytbelkowych zainteresowanie nimi jest na tyle niewielkie i nie oferują one niczego powalającego, że szkoda czasu się nimi zajmować.

      czwartek, 19 sierpnia 2010

      Niewolnictwo długu

      Tak sobie oglądam filmy i czytam publikacje w sieci, co nieraz prowadzi do interesujących skojarzeń. Mianowicie obejrzałem sobie wczoraj film zatytułowany "The International". Pada tam ciekawe, jakże pasujące do współczesności zdanie, które pozwolę sobie zacytować:

      "You control the debt, you control everything. You find this upsetting, yes? But this is the very essence of the banking industry, to make us all, whether we be nations or individuals, slaves to debt."


      Przetłumaczyłbym to nastepująco: "Kontrolując dług, kontrolujesz wszystko. Jest to dla ciebie czymś przykrym? Ale to przecież esencja przemysłu bankowego, aby wszystkich nas, całe narody czy zwykłych ludzi, uczynić niewolnikami długu."

      A tu filmik:


      A dlaczego o tym piszę? Refleksję przyniosła lektura wpisu na blogu Macieja Samcika. Mianowicie Banki zarabiają, oferując zadłużonym po uszy miastom, stanom czy państwom kredyt, pod zastaw najprzeróżniejszych "biznesów", oczywiście wyciskając z tego miliardy dolarów.

      Jakże przypomina mi to scenę rozmowy z generałem i ten dialog:
      "- Generale Koroma. Czego się pan spodziewa? Nie jesteśmy buszmenami bawiącymi się w dżungli. Tylko szakalami na zyski. IBBC ma odpowiednią strukturę i schemat organizacyjny. Oczywiście wzrosną koszty, ale... otrzyma pan znacznie więcej. Broń, wywiad, zabezpieczenie logistyczne. Praktycznie wszystko co pan potrzebuję do rozpoczęcia rewolucji.
      - W zamian za co? Musi pan zrozumieć. IRFF nie ma pieniędzy.
      - Dla tej instytucji pieniądze nie są sprawą pierwszorzędną. 
      - Co pan proponuje dokładnie?
      - Wierzymy, że IRFF stanie się poważną siłą w pańskim kraju. Proponuję pomoc w przejściu przez ten trudny okres.
      - Jeśli jest to prawda? Czego pana bank oczekuję w zamian?
      - Współpracy oraz nowego wpływowego przyjaciela."

      Czy nie tak robi się duży biznes na międzynarodową skalę? Przykład? Bank of Credit and Commerce International, który posłużył scenarzystom jako inspiracja dla filmu "The International" i stworzenia jego filmowego odpowiednika IBBC.