Przegląd Finansowy: 10-09-01 - 10-10-01

środa, 29 września 2010

Najwięcej na rynku na dwuletniej lokacie w Meritum Banku

Meritum Bank wprowadza od wczoraj nowy, 24-miesięczny depozyt z dzienną kapitalizacją odsetek, o oprocentowaniu 5,5% (porównywalnym z 7,18% na standardowej lokacie). Podwyżka oprocentowania objęła lokaty zawierane przez system bankowości elektronicznej jak i te zakładane prosto z internetu. Dwuletnia lokata założona przez system bankowości elektronicznej w Meritum Banku ma oprocentowanie 5,50% przy dziennej kapitalizacji (co jest równe 7,18% na zwykłej lokacie). 24 miesięczne lokaty zakładane przez Internet (bez posiadania konta w Meritum) przyniosą zysk na poziomie 5,40%, co w porównaniu do standardowych lokat daje oprocentowanie na poziomie 7,04%. Tym samym Meritum Bank wyprzedza o włos dotychczasowego rekordzistę w dziedzinie dwuletnich lokat z kapitalizacją, dzienną czyli FM Bank.

wtorek, 28 września 2010

Lokaty - wrzesień 2010

Wrzesień ma się ku końcowi, więc należałoby zerknąć co tam na rynku lokat słychać. Niewątpliwie ostatnią zmianą, która rzuciła się w oczy i o której wspominałem na blogu była zmiana oprocentowania lokaty dwuletniej w Banku Pocztowym. Nigdy nie umieszczałem jej w swoich zestawieniach bo "wiedziałem, że tak będzie" - tzn, że obniżą oprocentowanie.

Przejdźmy do najciekawszych lokat obecnie na rynku.

Lokaty standardowe (wybrane)- wrzesień 2010

Najbardziej sensowne i dające najlepsze oprocentowanie wydają mi się następujące lokaty (Uwaga, w tym zestawieniu nie ma lokat z dzienną kapitalizacją, o których piszę dalej):
  1. AIG Bank - 5,95% na 36 miesięcy od 1000zł
  2. Toyota Bank - 5,85% na 36 miesięcy od 5000zł
  3. BPH Bank 5,5% na 36 miesięcy od 1000zł
  1. AIG Bank - 5,9% na 24 miesiące od 1000zł 
  2. Toyota Bank - 5,8% na 24 miesięcy od 5000zł
  3. BPH bank - 5,25% na 24 miesiące
  1. AIG Bank - 5,8% na 12 miesięcy od 1000zł
  2. Polbank EFG - 5,5% na 12 miesięcy 

Lokaty z kapitalizacją dzienną ("antybelkowe") wybrane- wrzesień 2010

  1. Meritum Bank - 5,5% (7,18%*) na 24 miesiące
  2. FM Bank - 5,4% (7,04%*) na 24 miesiące
  3. FM Bank - 5,35% (6,88%*) na 18 miesięcy
  4. Meritum Bank - 5,4% (6,94%*) na 18 miesięcy  
  5. Alior Bank - 4,9% (6,36%*) na 24 miesiące
  6. Open Finance - 5,25% (6,65%*) na 12 miesięcy (między 500zł a 13000zł)
*podawane oprocentowanie nie jest rzeczywistym oprocentowaniem lokat, ale wyraża ekwiwalent wysokości w jakim musiałaby być oprocentowana standardowa lokata z opodatkowaniem
Jak widać segmencie lokat na długi termin dominuje Meritum Bank (od 20.09.2010) i FM Bank, natomiast Alior po obniżce oprocentowania spadł na dalsze pozycje.


PS. Post został zaktualizowany 29.09.2010

niedziela, 19 września 2010

Bank Pocztowy obniża oprocentowanie lokat

Wielokrotnie wspomniałem na tym blogu, że preferuję lokaty o stałym oprocentowaniu. Dlaczego? Ano dlatego, że zakładając taką lokatę mamy jasny układ i przynajmniej wiemy na co się decydujemy. W przypadku lokat o oprocentowaniu zmiennym, zawsze może dojść do sytuacji, kiedy bank uzbierawszy już odpowiednia pulę klientów, zachęconych wysokimi odsetkami, postanowi to oprocentowanie obniżyć.

Tak też się dzieje właśnie w przypadku dwuletniej lokaty w Banku Pocztowym. Oprocentowana była dotychczas na 7% rocznie, a od poniedziałku jej oprocentowanie spada do 5% rocznie. Oznacza to, że osoby, które założyły ją początkiem tego roku mają teraz dylemat. Albo pozostawią pieniądze na lokacie i przez ponad połowę czasu jej trwania będą zarabiały znacząco mniej niż te 7% które było początkowo. Pamiętajmy, że lokata jest dwuletnia i jak ktoś założył ją w styczniu to do końca ma jeszcze ponad rok. Alternatywa jest taka, że ewentualnie takie osoby zlikwidują lokatę i stracą całe odsetki.

No i teraz jest pytanie, czy ci, którzy jeszcze niedawno sugerowali jakoby ta lokata była najlepsza na rynku, nadal tak twierdzą? Już wiecie dlaczego nigdy nie uwzględniałem takich lokat w swoich zestawieniach?

piątek, 17 września 2010

Uwaga na walutowe oszczędności w gotówce

Niejedna osoba trzymająca swoje walutowe oszczędności w gotówce w przysłowiowej "skarpecie" może któregoś dnia obudzić się ze stosem bezwartościowych papierków. Jak to możliwe? Przecież zwykle trzyma się takie walutowe oszczędności w walutach "mocnych" takich jak dolary, euro czy funty. Tymczasem może okazać się, że kupione przez nas banknoty, które pieczołowicie przechowujemy pod materacem na czarną godzinę, mogą pewnego dnia stać się jedynie papierkami , wartymi tyle co nic i generującymi dla nas trudny do rozwiązania problem.

Może się tak stać ponieważ banki centralne emitujące waluty czasem przeprowadzają operację wycofania z obiegu pewnych serii banknotów i zastępują je nowymi, posiadającymi na przykład lepsze zabezpieczenia przed fałszerstwem. Nie byłoby w tym nic dziwnego - takie operacje przeprowadza się nie raz, w różnych krajach, także w Polsce takie sytuacje miały miejsce - przykładowo w latach 90 wyemitowano a następnie szybko wycofano z obiegu banknot o nominale 200000zł.

A dlaczego o tym piszę w kontekście oszczędności walutowych? Otóż, kiedy bank emisyjny wycofuje z obiegu banknoty zazwyczaj ogłasza tę akcję w mediach i umożliwia nieograniczoną wymianę przez pewien czas we wszystkich bankach, a później w swoich oddziałach. Problem mają zagraniczni posiadacze banknotów bo poza granicą kraju, w którym są one środkiem płatniczym. Informacja ta zwykle jest słabo rozpowszechniona, a liczba banknotów w obiegu spora. Problem jest później z ich wymianą bo żaden bank czy kantor takiego banknotu nie przyjmie, a fatygowanie się np. do Londynu żeby wymienić 20 funtów to problem.

A właśnie o 20 funtówkę tu chodzi. Mianowicie 30 czerwca Bank of England wycofał z obiegu banknot 20 funtowy na którym dotąd widniał wizerunek królowej Elżbiety II z jednej strony i sir Edwarda Elgara z drugiej. Poniżej zdjęcie wizerunku wycofanego banknotu.
Nowy banknot wprowadzony w jego miejsce wygląda tak:

Problem mają teraz wszyscy, którzy takie banknoty posiadali. W kraju zapewne będzie problem z wymianą lub przyjęciem tego banknotu w kantorze czy banku. Wprawdzie Bank of England informuje, że jeszcze przez jakiś czas niektóre instytucje bankowe i pocztowe w Wielkiej Brytanii będą przyjmowały stare banknoty, ale robią to z własnej woli i nie mają takiego obowiązku. Jedyną pewną metodą jest wymiana bezpośrednio w Banku Anglii. Problem w tym, że jest to możliwe jedynie na dwa sposoby:
  • poprzez osobistą wizytę w siedzibie banku pod ardesem: Threadneedle Street, London EC2R 8AH;
  • poprzez wysłanie banknotu pocztą (po wypełnieniu odpowiedniego formularza) - szczegóły tutaj.
Zatem problem i to niemały. Co każe zwracać uwagę na tego typu rzeczy cały czas jeśli trzymamy oszczędności w walutach lub zamierzamy je w ten sposób lokować.

Tak na marginesie nasuwają mi się trzy uwagi.
  1. Po pierwsze taka sytuacja uświadamia nam czym tak na prawdę jest papierowy pieniądz. Ktoś lokujący swoje oszczędności w złoto, nie miał nigdy i nie będzie miał tego typu problemów. Złoty suweren z roku 1899 ma taką samą wartość i jest równie powszechnie akceptowany dziś jak w dniu emisji. Tymczasem na całym świecie jest dziś tysiące posiadaczy bezwartościowych w zasadzie papierków 20 funtowych z wizerunkiem Edwarda Elgara, z którymi nie wiadomo co zrobić. Moc waluty w tym przypadku to jedno, ale wartość reprezentowana przez znaki pieniężne tej waluty to drugie.
  2. Po drugie, wymiana banknotów to dobry sposób na odcięcie przestępców od ich oszczędności. Sęk w tym, że Bank of England wymienia wszystkie banknoty 20 funtowe bez problemu, ale powyżej kwoty 1000 funtów, każe się przy tym wylegitymować. Wszyscy rozumieją o co chodzi.
  3. Po trzecie, nie wszystkie instytucje emisyjne na świecie wprowadzają nowe banknoty wycofując stare. Przykładowo US Department of Treasury wypuszczając nowe, lepiej zabezpieczone, banknoty dolarowe nie wycofał z obiegu starych. Wyobrażacie sobie do jakiego chaosu i podważenia zaufania do dolara na świecie mogłoby to doprowadzić. Bank of England najwidoczniej nie miał z tym problemów, jako że oszczędności w funtach brytyjskich nie są na świecie tak rozpowszechnione. Niestety w Polsce dokąd z Wielkiej Brytanii płynie strumień waluty od naszej emigracji, sytuacja może być trochę inna.
PS. Zainteresowanym analogicznymi kwestiami dotyczącymi franka szwajcarskiego sugeruję zainteresowanie się także stroną Narodowego Banku Szwajcarii, ponieważ szykuje się tam  w 2012 roku wymiana banknotów na nowe serie. Oficjalny press release w tej sprawie jest dostępny tutaj.

    czwartek, 16 września 2010

    SNB nie zmieni stóp procentowych.

    Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) zdecydował, że nie zmieni stóp procentowych. Jest to decyzja zgodna z oczekiwaniami analityków. kurs franka szwajcarskiego zanotował prawie jednoprocentowy spadek w stosunku do euro. Zdaniem inwestorów to interwencja banku Szwajcarii, który tak jak w środę Japonia zdecydował się na działanie w celu osłabienia wartości waluty. Więcej tutaj i tutaj.

    środa, 15 września 2010

    Newsy z portalu oprocentowanielokat.pl

    Dodałem na blogu do listy newsów RSS newsy z portalu http://oprocentowanielokat.pl/ Wydaje mi się, że mogą być interesujące dla wszystkich stałych czytelników. Znajdziecie je w lewej kolumnie na dole.

    poniedziałek, 13 września 2010

    3,4 procent wzrostu PKB?

    W swojej najnowszej prognozie wzrostu gospodarczego Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w Europie. Tempo wzrostu szacuje się na 3,4% do końca tego roku.

    Prof. Mark Belka, prezes NBP jest jeszcze bardziej optymistyczny. Według niego wzrost PKB rzędu 3,5% w tym roku wydaje się bardzo prawdopodobny. Jeśli zaś wzrośnie dynamika inwestycji, to możliwy jest wzrost na poziomie nawet 4,0%.

    Niedawno swoje prognozy zaprezentował także bank UBS szacując, że wzrost PKB w Polsce o końca przyszłego roku wyniesie 3,9% . Prognozy rządowe to 3,3%.

    niedziela, 12 września 2010

    Wyższe gwarancje lokat

    Ten temat zapewne zainteresuje wszystkich, którzy swoje oszczędności trzymają na bankowych lokatach. Jak donosi komunikat na stronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, końcem tego roku ma wejść w życie nowelizacja ustawy o gwarancjach depozytów bankowych.

    Najważniejsze zmiany to:
    • podwyższenie limitu gwarancyjnego z równowartości w złotych 50.000 euro do 100.000 euro,
    • skrócenie okresu wypłaty środków gwarantowanych z 3 miesięcy do 20 dni roboczych (w szczególnych sytuacjach okres ten będzie mógł być przedłużony o 10 dni roboczych).

    sobota, 11 września 2010

    Jakie konta i lokaty poleca Wyborcza?

    Czytam sobie czasem prasę... i czasem nie mam już sił. Przykładowo dziś w internetowym wydaniu Wyborczej natknąłem się na artykuł popełniony (niestety) przez pana redaktora Samcika i aż trudno mi uwierzyć, że mógł napisać coś tak pozbawionego treści i zawartości informacyjnej.

    Czego można się z niego dowiedzieć? Bynajmniej nie tego czego ja osobiście się spodziewałem, czyli wskazania które konta oszczędnościowe i lokaty są najlepsze. Tymczasem zaserwowano czytelnikom dwie strony na temat zasad działania kont oszczędnościowych. Może dla mniej zorientowanych to to coś ze sobą niesie, ale przyznam się, że ja to już czytałem chyba ze dwadzieścia razy. Spuśćmy  zasłonę miłosierdzia na błędy merytoryczne wytknięte w komentarzach pod artykułem (tu i tu) czy takie jak to, że lokaty z dzienną kapitalizacją są dostępne nie tylko na dłużej niż rok.

    To natomiast wzbudziło mój niesmak:


    Jest to "porównanie" kont oszczędnościowych, lokat z dzienną kapitalizacją i polis lokacyjnych, które znalazło się w tym artykule.

    Dość powiedzieć WYBIÓRCZE! Przykładowo brakuje tam lokaty dwuletniej Alior Banku na 5,8% na dwa lata co odpowiada oprocentowaniu zwykłej lokaty na 7,59%. Ja wiem, że ta oferta jest aktualna do jutra, ALE TEN ARTYKUŁ JEST PUBLIKOWANY DZIŚ!

    Dość powiedzieć, że na tym wykresie brakuje jakiejkolwiek informacji czy oprocentowanie lokat jednodniowych, które tam jest podane jest netto czy brutto (ubruttowione). Co jak co, ale to informacja KLUCZOWA!
    Dość powiedzieć, że pojawiają się tam lokaty, których nie ma w ofercie. Przykładowo żadna z lokat FM Banku, które można sprawdzić tutaj, nie ma ani netto ani brutto oprocentowania 6,46%!

    Na dokładkę brakuje daty - zakładam, że porównanie zostało zrobione na dzień publikacji artykułu, ale fakty temu przeczą.
    Na koniec dodam, że ten cały obrazko-wykres z Wyborczej jest bez sensu jeszcze z jednego powodu. W przypadku lokat jednodniowych i polis lokacyjnych brakuje na nim informacji o tym na jaki okres jest dana lokata.

    Co ciekawe - zestawienie przygotowała(czy też udostępniła dla niego dane) dla Wyborczej Comperia.pl, w której wszystko jest na moje oko poprawnie.

    Podsumowując - szanowni czytelnicy trzymajcie się z daleka od takich "zestawień" i "porównań", sprawdzajcie czy na prezentowanych wam zestawieniach, są informacje na które zwróciłem uwagę powyżej i nie bierzcie bezkrytycznie tego co piszą w gazetach.
    A pan panie redaktorze, powinien uważniej pilnować tego co ilustruje pana artykuły. Wstyd.

    środa, 8 września 2010

    Deprecjacja juana nie uleczy gospodarki USA

    Natknąłem się na interesujący artykuł prof. Ronalda I McKinnon ze Stanford University na temat wpływu ewentualnej aprecjacji Juana na wyrównanie nierównowagi handlowej pomiędzy USA a Chinami. Polecam lekturę. W podsumowaniu autor stawia trzypunktową tezę, którą pozwolę sobie przytoczyć.  
    "Na krótką metę cudzoziemcy powinni przestać nękać Chiny w sprawie kursu wymiany. Wiarygodnie stabilny kurs wyeliminowałby napływ pieniądza spekulacyjnego do Państwa Środka. (...)W średnim okresie należy lepiej zbilansować oszczędności netto w USA i Chinach. Stany Zjednoczone powinny zredukować swój gigantyczny deficyt fiskalny i przyhamować konsumpcję krajową, a Chiny nadal pobudzać prywatną konsumpcję.(...) W dłuższym okresie Chiny powinny kontynuować zachęcanie do „internacjonalizacji” RMB. Przy stabilnym kursie juan/dolar cudzoziemcy chętniej pożyczaliby w RMB od chińskich banków, (...) Chiny weszłyby na dobrą drogę do stania się „dojrzałym” międzynarodowym pożyczkodawcą."

    niedziela, 5 września 2010

    Apartamenty w kurortach wakacyjnych II

    Rok temu rozważałem kwestię sensowności inwestycji polegającej na zakupie w turystycznej miejscowości apartamentu na wynajem dla turystów. W tym roku sam postanowiłem skorzystać z takiej oferty wypoczynku i wynająć nad morzem mieszkanie na kilka dni. To też skłania mnie do powrócenia do tematu i przyjrzenia się jeszcze raz, może nawet dokładniej kosztom, prowizjom i potencjalnym zyskom.

    W ubiegłym roku doszedłem do wniosku, że jedyna sensowną droga aby otrzymać sensowny zwrot z inwestycji w takie mieszkanie jest zlecenie specjalistycznej firmie zarządzania nią. Uważam, że teza ta nadal jest aktualna. Sam z resztą w tym roku skorzystałem z usług takiej firmy.


    Koszta są niemałe. Po pierwsze aby móc wynajmować mieszkanie "letnikom" należy je kupić, urządzić, wyposażyć i utrzymywać w należytym stanie. Cześć z tych obowiązków może wziąć na siebie obsługująca nas agencja, ale nie wszystkie. Koszt zakupu i wykończenia mieszkania ponosi inwestor, podobnie media, bieżące remonty, etc.

    Do obowiązków takiej firmy (agencji obsługującej wynajem) należy marketing, obsługa rezerwacji, umów najmu, dbanie o czystość, pościel, ręczniki, doglądanie, obsługa recepcyjna, jakieś bieżące drobne naprawy. Najważniejsze jest troszczenie się przez taką agencję aby mieszkanie miało możliwie duże obłożenie przez cały czas, czyli dbanie o marketing i obsługę rezerwacji. Za to agencja inkasuje niemałą prowizję - około 30% ceny wynajmu. A cena zależy od standardu i poziomu cen w hotelach w danej miejscowości.


    Spróbujmy policzyć jak to wygląda. Weźmy za przykład ofertę firmy Royal Apartaments w Sopocie. Załóżmy, że kupilibyśmy mieszkanie w nowym budownictwie w Sopocie... dajmy na to na nowo budowanym osiedlu, niedaleko centrum, na trzecim piętrze, powierzchnia powiedzmy 45 metrów kwadratowych. Według tej strony, za takie mieszkanie zapłacimy (stan deweloperski) 527 tysięcy zł. Termin realizacji podany na stronie jest terminem faktycznym, tj. teraz te budynki tam stoją - widziałem naocznie.

    Więc wydaliśmy 527 tyś, do tego jakieś 50 tyś na wykończenie  + umeblowanie i urządzenie to jakieś kolejne 25 tyś. W sumie nieco ponad 600 tyś z grubsza licząc i gubiąc po drodze koszt notariusza i inne tego typu koszty transakcyjne.

    Załóżmy zatem, że nasz apartament będzie z grubsza odpowiadał temu, zarówno pod względem standardu jak i stawek. Przeliczmy zatem stawki za wynajem i prognozowane obłożenie posługując sie danymi z tej oferty. Żeby uprościć rachunki wziąłem dane z wykresu "Średnia przychodu z wynajmu mieszkania 1-pokojowego w cenie 200 – 220 PLN/doba" i przemnożyłem przez 1,3 zakładając, ze nasze mieszkanie wynajmiemy drożej tj. około 250-370zł za dobę, ale możemy nie uzyskać takiego obłożenia. Będziemy mieli zatem przychody w sezonie wynajmu następujące:
    • maj - 2600zł
    • czerwiec - 4550zł
    • lipiec - 8320zł
    • sierpień - 5746zł
    • wrzesień - 4004zł
    Wygląda mi na to, że podane w tej ofercie liczby to przychody już po odjęciu prowizji firmy obsługującej nasze mieszkanie. Zatem w sumie da nam to w sezonie wynajmu przychód dla nas łącznie 25220zł brutto. Załóżmy także, że przez pozostałe miesiące uda nam się wynająć to mieszkanie za stawkę 1000zł brutto za miesiąc to nam da  9000zł dodatkowego przychodu, którego jednakże nie będę doliczał ponieważ założę również, że ten przychód zużytkujemy w całości na takie koszty jako malowanie mieszkania, wymianę niektórych sprzętów, naprawy, ubezpieczenie, etc. Załóżmy, że miesięczne koszty utrzymania takiego mieszkania (czynsz, woda, prąd, kablówka, internet) wyniosą 600zł miesięcznie. W sumie w roku będzie to koszt rzędu 7200zł. Po odjęciu tego kosztu zostanie nam 18020zł.

    Załóżmy teraz, że opodatkowujemy się ryczałtem ewidencjonowanym i na przychody z wynajmu przypada stawka 8,5%. Mamy więc do zapłacenia łącznie 25 220 * 0,085 = 2 143,7 czyli 2144 zł podatku (ryczałt oznacza, że naliczamy 8,5% od przychodu bez uwzględniania kosztów). Na rękę zostaje nam zatem 18 020 zł - 2144 zł = 15 876 zł.

    Czy to się opłaca? Kwota którą otrzymamy na rękę stanowi 2,6445% naszych 600 tyś złotych, które włożyliśmy w naszą inwestycję. Trochę mało, jest to wprawdzie kwota już po opodatkowaniu, ale szczerze mówiąc spodziewałem się więcej, co najmniej dwu-trzykrotnie.
    Oczywiście przyjęliśmy tu dosyć ostre założenia, corocznych remontów i wysokich kosztów utrzymania. Ale pamiętajmy, że założenia dotyczące obłożenia mogą być przesadzone optymistycznie w drugą stronę. Z resztą nawet doliczenie tych 9000 tysięcy niewiele by zmieniło, może otrzymalibyśmy nieco ponad 3% zamiast 2,6%? Gdybym przemnożył dane o współczynnik 1,5 a nie 1,3 to otrzymałbym może kolo 4% dalej mało, ale trochę lepiej...

    Ktoś może powiedzieć, że nie uwzględniłem wzrostu wartości nieruchomości... owszem, ale chciałem policzyć dochody z samego wynajmu. Okazało się, że mogą one być co najwyżej dodatkiem do tego zarobku wynikającego ze wzrostu nieruchomości, ale same w sobie nie są zbyt rewelacyjne. Warto zatem dobrze sobie policzyć i zadać pytanie jaki jest nasz cel i zastanowić się czy opłaca nam się zlewarować np. kredytami.

    środa, 1 września 2010

    Gdzie pozwać Polbank?


    Tym razem temat odgrzał na swoim blogu Maciej Samcik, który zamieścił relację klienta próbującego sądzić się z Polbankiem. Otóż próba pozwania do sądu polskiego oddziału Polbanku jest skazana na porażkę ponieważ nie posiada on samodzielnej podmiotowości prawnej. Tym samym skutecznie pozwać można tylko centralę w Grecji przed greckim sądem.

    W tym miejscu chciałbym pana Samcika jak i korespondującego z nim klienta uspokoić. Wszelkie zawarte z Polbankiem umowy są ważne. po prostu stroną jest bank grecki reprezentowany przez oddział w Polsce. Zatem podmiotem prawnym, z którym zawieramy umowę jest bank zagraniczny, z siedzibą w Grecji, a właściwym sądem, przed którym może być pozywany jest sąd kraju, w którym jest zarejestrowany.

    Ważne aby klienci Polbanku zdawali sobie sprawę także z tego typu konsekwencji.