Przegląd Finansowy: 10-12-01 - 11-01-01

piątek, 31 grudnia 2010

Przegląd tematów z mijającego roku

No dobra, mamy tego Sylwestra, czas się zmierzyć z tym co pojawiało się w odchodzącym roku na tym blogu.

Rok 2010 otwarłem życzeniami na temat inwestowania w siebie, które tu powtórzę:

"Oby w dążeniu do stania się wolnymi finansowo milionerami nie stracić z oczu szans powiększenia swojej wiedzy i przez to (w znacznie dłuższym terminie) osiągania wymarzonej finansowej wolności."

Początek mijającego roku odznaczał się także rozważaniami o chaosie monetarnym na świecie. Niestety ten temat (waluty) stał się przewodnim przez cały rok. Były przykłady majstrowania przy walutach, analiza zysków FED, czy zastanawianie się po ile będzie euro (okazało się, że euro osłabło na tyle, że zmieściło się dziś poniżej 4 zł i zmieściło się centralnie w środku prognozowanego przedziału).
Końcówka roku to kolejny kryzys euro, problemy z ratingami Hiszpanii i Portugalii, osłabienie złotówki, spekulacje o interwencji MF na rynku walutowym i moje rozważania o tym czy interwencje są możliwe czy nie. O innych wydarzeniach dotyczących rynku walutowego nie wspomnę.


Kolejny temat, który wiązał się z niejakimi kontrowersjami to moje zastanawianie się na temat fenomenu Amber Gold, prezesa tej firmy (byłego) i oferty tej firmy. Swoistym ironicznym komentarzem do całej sytuacji było cofnięcie przez MG zezwolenia na prowadzenie tej firmie Domu Składowego.

Po drodze były różnego rodzaju bzdury wypisywane na temat złota, napotykane tu i ówdzie: bzdura 1, bzdura 2.

Rok 2010 był zdecydowanie rokiem pozytywnym dla złota, początki wskazywały na silną jego pozycję, po drodze mieliśmy kilka mniejszej wagi wydarzeń medialnych. Niektórzy nagle odkryli do czego złoto może służyć... inni zaś trafnie przepowiadali zwyżkę. Przywoływałem interesujący model cen złota,  aż w końcu nawet przedstawiciele Banku Światowego zaczęli przyznawać, że złoto się do czegoś może przydać.

Mieliśmy po drodze katastrofę smoleńską, która o dziwo przeszła przez rynki stosunkowo gładko (pomimo tragicznej śmierci prezesa NBP).

Mieliśmy wysyp lokat antybelkowych, który przerodził się w małą "wojenkę".


Na koniec Chińczycy wyciągnęli nabity metalami ziem rzadkich pistolet i zaszachowali wszystkich. Z resztą ubiegły rok oprócz tego że był rokiem walut był chyba także rokiem Chin, które zaczynają odgrywać na świecie coraz ważniejszą rolę.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

A jednak interwencja BGK?

Czyżby jednak była interwencja BGK i jednak wygrałem ten zakład?
Sam już nie wiem.... może po prostu był inny timing niż przewidywałem.

czwartek, 23 grudnia 2010

Słowo na święta

Wszystkim czytelnikom z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia i nowego roku życzę samych udanych decyzji biznesowych.




W międzyczasie polecam lekturę kilku angielskojęzycznych linków na ten świąteczny czas:

wtorek, 21 grudnia 2010

Chyba przegrałem zakład

Chyba przegrałem ostatni zakład jaki zawarłem sam ze sobą i wygrałem orzechy zamiast dolarów (wychodzi na to samo). Niemniej jednak scenariusz zatrzymania się osłabienia złotówki nie sprawdził się, interwencji nie było a frank notuje kolejne rekordy. 



Rzut oka na wykres pozwala stwierdzić, że jesteśmy na poziomie mniej więcejz czerwca tego roku i do poziomów z paniki 2009 nie brakuje nam wiele. Na razie poziom na którym jesteśmy dzić czyli okolice 3,20 może stanowić jakiś zauważalny opór. Natomiast trudno orzekać czy się utrzyma. Następny przystanek byłby wtedy na 3,33.

sobota, 18 grudnia 2010

Znowu chiński szantaż

Mamy chyba chiński tydzień. Najpierw ekscytowałem się ilością artykułów prasowych poświęconych Chinom, a dziś to... chiny podniosły cła na metale ziem rzadkich. Pisałem już na czym polega ten chiński szantaż. Wygląda na to, że mamy ostatnie takie święta z tanią elektroniką.

czwartek, 16 grudnia 2010

Chiński przegląd prasy

Miałem okazję wczoraj w podróży poczytać sobie międzynarodową prasę. Uderzająca jest ilość materiałów poświęcana Chinom. Z resztą, w polskiej prasie mamy to samo. Pozycja Chin na arenie międzynarodowej i znaczenie tego kraju, co z resztą już niejednokrotnie podkreślałem, są na tyle wysokie, że informacje im poświęcone zajmują coraz istotniejsze miejsca.

Zacznijmy więc przegląd prasy od naszego krajowego podwórka. Dzisiejszy Parkiet donosi, że agencja ratingowa S&P podniosła rating kredytowy Chin podkreślając "silną zdolność Chin do absorbowania potencjalnych strat biorąc pod uwagę znaczne rezerwy zagraniczne oraz mocnej sytuację finansową".

Wczoraj z kolei na Onecie pojawił się artykuł na temat otwarcia Chin na handel na międzynarodowych rynkach denominowanymi w Juanach obligacjami. Mianowicie w Hong Kongu otwarto dla inwestorów zagranicznych międzybankowy rynek obligacji, jednocześnie łagodząc restrykcje na handel chińską walutą. Nowy rynek cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem ze strony chętnych do zakupu tego rodzaju instrumentów. Prowadzi to jednocześnie do ciekawych zachowań rynkowych. Ponieważ rynek offshore w Hong Kongu jest odseparowany od rynku wewnętrznego poprzez system ograniczeń w przepływie kapitału, mamy różnice pomiędzy kursami walutowymi tej samej waluty na tych rynkach. podobnie jest w przypadku obligacji. Wszystko zaś wynika z różnic w podaży i popycie na obligacje i walutę.

Ten sam temat podnosi wczorajsze wydanie Wall Street Journal w artykule "Offshore Trading in Yuan Takes Off". Zwraca się w nim między innymi uwagę na fakt, że obrót chińską walutą wzrósł w ostatnich miesiącach od zera do 400 milionów dolarów dziennie. Komentatorzy podkreślają, że jest to bardzo ważny krok rozpoczynający nową erę w światowej gospodarce i przybliżający pełną wymienialność juana. Jednocześnie, w mojej opinii jest to krok będący konsekwencją poprzednich ruchów mających uczynić chińską wymianę towarową niezależną od problemów dolara i jednocześnie kolejny krok do sprawienia, aby juan stał się w pewnej perspektywie kolejną światową walutą rezerwową.

Kolejny temat, który porusza wczorajszy Wall Street Journal w kontekście Chin dotyczy wydatków na badania i rozwój. Otóż okazuje się, że wkrótce wydatki przeznaczane przez Chiny na projekty R&D przekroczą wydatki przeznaczone na ten cel przez Japonię. Kierowane są przy tym na ściśle określone obszary technologiczne takie jak: alternatywne źródła energii, nauki biologiczne i zaawansowane materiały.

Na koniec artykuł z wczorajszego Financial Timesa "Inflation fears bring on China gold rush". Otóż okazuje się, że od kiedy w 2002 roku Chiny zniosły ograniczenia w handlu złotem na rynku wewnętrzny, stało się ono coraz ważniejszym sposobem zabezpieczania indywidualnych oszczędności przed inflacją. Powszechną praktyką wśród Chińczyków jest kupowanie złotych monet i sztabek jako lokaty kapitału. W konsekwencji, Chiny stały się drugim po Indiach źródłem popytu na złoto. Jak jest to przywołane w artykule według World Gold Council popyt detaliczny na złoto bulionowe wzrósł w ostatnich 12 miesiącach (do września) o 70% do 153,2 ton, dla porównania zapotrzebowanie na złotą biżuterię wzrosło w Chinach jedynie o 8 procent do 373,6 ton w tym samym okresie.

Jak widać Chiny nie tylko poprzez zakupy banku centralnego, ale także przez popyt indywidualny stają się poważnym źródłem popytu na kruszec. W ciągu 10 miesięcy tego roku Chiny zaimportowały 209 ton złota, pięciokrotnie więcej niż w ubiegłym roku.

PS. Ze względu na prawa autorskie i licencje nie moge opublikować przedruków pełnych artykułów tylko ich nagłówki. Pełne wersje dostępne są w serwisach internetowych wydawców, niektóre odpłatnie.

sobota, 11 grudnia 2010

MF "interweniuje" na rynku walutowym?

Jakoś czasem długo nie dzieje się nic wartego komentowania czego nie widać na pierwszy rzut oka, a innym razem jest tematów trochę więcej.

Parkiet donosi dziś, że MF "interweniowało" w ograniczonym stopniu na rynku walutowym wymieniając euro i stabilizując nieco kurs walutowy. W ostatnich tygodniach trochę obrywaliśmy ze strony słabnących kryzysem gospodarek europejskich, pomimo że fundamentalnie podstawy są niezłe. Nie wydaje mi się, że mielibyśmy teraz stanąć przed okolicznością zmasowanych interwencji walutowych polskiego rządu.

Jednak rzut oka na wykresy pokazuje, że w przypadku euro i franka jesteśmy tuż pod kluczowymi oporami. 




Gdyby teraz udało się sprytnymi ruchami interwencyjnymi przekonać rynek, że spekulacja na ich przełamanie jest ryzykowna, to szanse na techniczne odwrócenie trendu i powrót przekonania, że fundamentalne umacnianie złotówki jednak ma szanse się realizować są spore. Jednym słowem stawiam dolary przeciwko orzechom (wkrótce będą warte tyle samo), że odbijemy się i za niedługo złotówka zacznie się umacniać. Niewykluczone, że pewne "interwencje" w tym pomogą.

piątek, 10 grudnia 2010

Dwa linki na weekend

Trochę do poczytania o obligacjach USA - jak widać dzięki staraniom FED już nie są tak wiarygodne i atrakcyjne jak kiedyś.

W takich czasach teoretycznie pewność przechowywania swojego kapitału dawałoby złoto i srebro. Niestety wygląda na to, że nie każda forma przechowywania daje bezpieczeństwo jego odzyskania. Przykładową historię można znaleźć tutaj - warto przeczytać.


czwartek, 2 grudnia 2010

Gorsze warunki przedterminowego wykupu obligacji skarbowych

Ciekawą rzecz znalazłem przeglądając listy emisyjne Emerytalnych Dziesięcioletnich Obligacji Skarbowych. Mianowicie okazuje się, że od kwietnia tego roku, podwyższona została opłata za przedterminowy wykup obligacji. Wcześniej było to 1zł (czyli 1% od wartości nominalnej), teraz jest to 2zł (czyli 2% od wartości nominalnej). Niby niewiele, ale w odniesieniu do wartości nominalnej i przy aktualnym oprocentowaniu 5,25% w pierwszym roku to sprawia, że zdecydowanie mniej opłaca się rozważanie aby je ewentualnie sprzedać wcześniej. Jest to zdecydowanie lokata długoterminowa, krótkoterminowo przegrywa z obligacjami korporacyjnymi (przynajmniej pod względem zyskowności, bynajmniej nie pod względem bezpieczeństwa). Wniosek jest prosty - czytać listy emisyjne. Sam się dziwię temu, że wpadłem na to dopiero po... 9 miesiącach.

środa, 1 grudnia 2010

Polecam lekturę ku przestrodze

Polecam lekturę tej historii ku przestrodze, nie wystarczy uważać co podpisujemy, trzeba jeszcze uważać JAK podpisujemy. Bohater tej historii wtopił co najmniej kilkaset tysięcy na postępowania sądowe dlatego, że podpisał dokument zostawiając na nim dość wolnego miejsca by tam coś zostało dopisane... a dopisano weksel na 8,5 miliona...

Dobre dane o PKB i turbulencje walutowe

Ostatnie trzy dni są gorące - szczególnie dla posiadających kredyty walutowe i innych zaangażowanych w rynek walutowy. Mieliśmy do czynienia z gwałtownym osłabieniem złotówki, jako żywo przypominającym senne koszmary z 2008 i początku 2010 roku. Frank szwajcarski zyskujący w jednym dniu ponad 10 groszy, to nie jest to co ktokolwiek posiadający na rynku walutowym zaangażowane środki lubi.

Problemem jest nieprzewidywalność i gwałtowność zdarzeń.

Gwałtowność zdarzeń przyhamowały trochę dobre dane o polskim PKB w trzecim kwartale 2010 roku. Dane okazały się lepsze od prognoz. Nie zadziałały one natychmiastowo (po ich ogłoszeniu złotówka wcale nie chciała się jakoś gwałtownie umacniać), ale już wczoraj pod koniec dnia i dziś rano mogliśmy obserwować zauważalne umocnienie. Chcę wierzyć (za money.pl i Markiem Belką), że po jednorazowym wystrzale osłabienia, jakie widzieliśmy, teraz nastąpi powrót do umacniania się złotówki. Bądź co bądź fundamenty mamy dobre, a znów obrywamy przez problemy innych krajów.