Przegląd Finansowy: 11-10-01 - 11-11-01

poniedziałek, 31 października 2011

Pułapki złota... alokowanego?

Dziś znowu o złocie, bo temat jest ostatnio na czasie.

O tym, że inwestowanie w "złoto niealokowane" jest ryzykowne to chyba większość czytelników już wie. Jeśli nie, to odsyłam do poprzednich postów. W obecnej sytuacji na rynkach posiadanie czegoś takiego jak "złoto niealokowane" (czy innego typu wynalazki pod tytułem certyfikatów złota), jest wysoce ryzykowne. 

Okazuje się jednak, że nawet trzymane za granicą złoto alokowane w, wydawałoby się, pewnym miejscu nie jest pozbawione ryzyka. Jak podaje przykład firmy Goldmoney (pisałem o niej w porównaniu z Bullionvault tutaj) w Holandii, rząd poprzez instytucje regulujące rynek, może skutecznie uprzykrzyć życie posiadaczom złota zdeponowanego w takiej firmie. Wystarczy prosty dekret nakazujący posiadanie "licencji" aby zamknąć rynek dla takiej możliwości trzymania złota. O szczegółach można poczytać sobie tutaj i tutaj. Generalnie holenderski regulator uznał, że na wykonywanie biznesu Goldmoney potrzebuje w tym kraju licencję, na co się ono oczywiście nie zgodziło. Skutkiem tego wszyscy klienci z Holandii muszą zamknąć swoje depozyty i wycofać gotówkę albo złoto fizyczne (dobrze, że można to złoto w formie fizycznej wycofać). 

Ciekawe jest to, że trzymanie depozytów złota w takich firmach jak Bullionvault czy Goldmoney, zwykle miało na celu uniezależnienie się od zakusów rządu. Przecież po to te skarbce miałyby być za granicą. Okazuje się jednak, że jest to niezbyt skuteczne. Nie znam szczegółów różnic prawnych pomiędzy modelem biznesu Bullionvault i Goldmoney. Wygląda, że na razie Bullionvault nie dosięgnęły macki holenderskiego regulatora. Z niecierpliwością czekam na rozwój wypadków jak to będzie dalej z Bullionvault.

To daje do myślenia o tym jakie kuku można zrobić posiadaczom złota, którzy nie są względem rządu anonimowi. To uświadamia rolę jaką odgrywa niezależne posiadanie fizycznego złota w sposób nikomu nie znany i całkowicie anonimowy.

wtorek, 25 października 2011

Anti jednak spłaca obligacje... po trochu

Aby zadośćuczynić rzetelności, bo jechałem po Anti nie jeden raz. Otóż spółka Anti, która miała problemy ze spłatą swoich obligacji i przesuwała parę razy termin spłaty, małymi partiami jednak oddaje pieniądze. Szkoda tylko, że nie proporcjonalnie wszystkim tylko na zasadzie, najpierw jednym, potem drugim...

środa, 19 października 2011

Kupno złota w banku?

Jeżeli szukasz informacji o sposobach inwestowania w złoto fizyczne zapraszam do lektury wpisu pt. "Małe kompendium inwestowania w fizyczne złoto".

Do niedawna ktoś chcący kupić złoto (porównaj tu) w banku miał do wyboru tylko Raiffeisen Bank. Od niedawna usługę pozwalającą na zakup złotych monet i sztabek wprowadziły we współpracy z Mennicą Polską także BZ WBK, BOŚ Bank i Polski Bank Spółdzielczy w Ciechanowie.

Od niedawna także Alior Bank dołączył do grona banków oferujących w swoich placówkach zakup złota we współpracy z Mennicą Wrocławską. 



Maciej Samcik u siebie na blogu trochę nabija się z tej tendencji, pytając czy świat się już kończy. Cóż, w kontekście opowieści z Grecji, którą można poczytać na blogu Doxy, chyba się kończy. Oferta banków jest odpowiedzią na potrzebę rynku i potrzebę klientów. Inna sprawa, że ceny złota w bankach zapewne (piszę zapewne bo nie orientowałem się ile mają kosztować sztabki w Aliorze) będą paskarskie. 

W każdym razie jakaś opcja zakupu jest. Szkoda tylko, że ani na stronie ani poprzez kontakt z bankiem mailowo, nie sposób się dowiedzieć jaka jest cena tego złota w Aliorze. Trzeba się fatygować do banku gdzie doradca będzie jak zwykle wciskał kit (czytaj sprzedawał). A tak swoją drogą, to patrząc na sklep internetowy NBP to tak wygląda trochę jak za PRLu, wszystkie złote monety wyszły... zostały tylko jakieś ogryzki, których i tak nie ma...

Tymczasem zainteresowanych zakupem w internecie zapraszam na spis stron dealerów metali szlachetnych.

-->

piątek, 14 października 2011

Porównywarka cen złota

Osobom szukającym sklepu ze złotem bulionowym, polecam przeglądnięcie listy dealerów złota w internecie i później porównanie cen za pomocą porównywarki takiej jak ta: http://www.zlotyranking.pl



Na stronie można znaleźć porównanie cen najbardziej rozpoznawalnych monet bulionowych w wytypowanych najbardziej sensownych sklepach. Co ciekawe ceny są aktualizowane na bieżąco.

PS. Na stronie jest dostępna także porównywarka cen srebra.


środa, 12 października 2011

Koniec ryzyka przy kupowaniu dziury w ziemi?




Pisze podobno, bo to życie pokaże jak to będzie działało w praktyce. Niewątpliwie koszty eliminacji ryzyka zostaną przez deweloperów przerzucone na nabywców. Warto przy tym jeszcze na dokładkę pamiętać, ze ustawa dotyczyć będzie nowych inwestycji, tj. takich, które rozpoczną się po jej wejściu w życie. Tak więc na efekty jej działania trzeba będzie poczekać pewnie ze dwa lata. Czy coś poprawi? Jak to mówią wyjdzie w praniu. Ja tam i tak zalecam daleko posuniętą ostrożność w tym temacie.

wtorek, 11 października 2011

Dlaczego nie lubię lokat "z doradcą"?

Ostatnimi czasy banki grupy Leszka Czarneckiego (Getin, Noble, Open Finance) dosyć intensywnie promują tak zwane lokaty "z doradcą". Reklamowane są one na portalach internetowych i przez bezpośrednie dzwonienie do klientów. Oferta wygląda z resztą bardzo atrakcyjnie na pierwszy rzut oka. Wysokie odsetki kuszą. Jest tylko jeden warunek - trzeba umówić się na spotkanie z "doradcą". Po co? tego już nikt w telemarketingu nam w sposób jasny nie powie. Ja wam powiem po co. 

Z żadnym doradcą się nie spotkamy. Jeżeli umówimy się na spotkanie to co najwyżej ze sprzedawcą. Bo cała oferta lokaty "z doradcą" ma na celu doprowadzenie nas na spotkanie sprzedażowe. Te kuszące odsetki może i nawet otrzymamy za samo spotkanie z "doradcą". Niemniej jednak zostaniemy poddani praniu mózgu i będzie się nam próbowało wcisnąć plany oszczędnościowe i inne cuda na których najpewniej więcej od nas zarobi bank.

Najbardziej drażni mnie podejście marketingowców bankowych do przedstawiania ofert w stylu "musi Pan się spotkać z doradcą, nie możemy wysłać Panu oferty mailem". Cóż, na takie oferty odpowiadam stanowczym nie. Mój czas jest zbyt cenny, żeby go marnować na tracenie czasu i wysłuchiwanie prezentacji sprzedażowych. Sam zapewne w trzy minuty byłbym w stanie przeanalizować taką ofertę i w 60% przypadków bym z niej nie skorzystał. Przychodząc na spotkanie zaczyna działać psychologiczna zasada "stopy w drzwiach". Skoro klient już przyszedł, to znacznie trudniej mu odmówić. Szczególnie gdy sprzedawca ma "specjalnie dla niego skrojony" produkt inwestycyjny.

Ponieważ nie lubię być manipulowany unikam takich spotkań. Jeżeli ktoś nie chce przed spotkaniem przesłać mi oferty, to najpewniej to słaba oferta, którą można sprzedać wyłącznie umiejętnie urabiając klienta. Dlatego właśnie nie lubię lokat "z doradcą".

piątek, 7 października 2011

Banki centralne prześcigają się w rozpuszcaniu wartości waluty

Mieliśmy dwie fale Quantitative Easening w USA. Mamy pseudo "peg" franka do euro. Mamy teraz z kolei wznowienie skupu obligacji i listów zastawnych przez EBC i kolejną rundę "dodruku" funtów na zakup obligacji przez Bank of England.

Rezultatem każdego takiego działania banku centralnego, który wpuszcza do gospodarki pieniądze jest obniżenie wartości tych pieniędzy, które są w obiegu. W efekcie wartość waluty obniża się względem pozostałych walut. W dalszej perspektywie prowadzi to do obniżenia konkurencyjności innych gospodarek względem tej, której waluta jest "rozpuszczana". Aby bronić swoich gospodarek banki centralne tych krajów muszą interweniować (casus Szwajcarii) przeciwko umacnianiu się własnej waluty, i efektywnie podejmują te same działania, czyli drukują pieniądz obniżając jego wartość. Koło się zamyka bo inni zaczynają robić to samo tylko na wyścigi. Do czego to doprowadzi? Może się zrobić niebezpiecznie jeżeli cała spirala wymknie się spod kontroli (o co nietrudno). Obawiam się, że do niekontrolowanego wzrostu podaży pieniądza w gospodarkach zachodnich, w konsekwencji wzrostu cen surowców i inflacji, którą trudno będzie ubić. 

Czy zobaczymy na naszych ulicach takie obrazki jak ten?

czwartek, 6 października 2011

Raport NBP o rynku nieruchomości w II kwartale 2011

W dużym skrócie - niewiele zmian na rynku nieruchomości. Ceny lekko spadają w ujęciu nominalnym, bardziej  ujęciu realnym. Na przyszłość też nie wygląda aby coś miało tąpnąć.


poniedziałek, 3 października 2011

Kolejne interwencje na rynku walutowym

Wygląda na to, że interwencje na rynku walutowym stają się stałym elementem naszego krajobrazu. Po ostatnim wpisie kiedy wspominałem o interwencji NBP i BGK mieliśmy jeszcze podobne przypadki w ubiegłym tygodniu. Także dziś okazuje, się że NBP sprzedawał euro na rynku.

Przygód z ANTI ciag dalszy

Czytelnicy bloga wiedzą, że śledzę rynek obligacji korporacyjnych i perypetie niektórych spółek. Szczególnie zaś uważnie śledzę historię firmy Anti S.A., która swoich obligacji nie wykupiła i chyba nie zamierza. Oto minął kolejny obiecany termin ich wykupu, pieniędzy nie ma jest za to następny artykuł w Parkiecie.

PS. Polecam tez śledzenie wątków na forum StockWatch jest tam wiele interesujących dyskusji,  w tym na temat wspomnianej spółki.