Przegląd Finansowy: 11-11-01 - 11-12-01

środa, 30 listopada 2011

Konkurencja dla Walutomatu?

Na fali popularności spłacania kredytów walutowych w walucie, w której zostały zaciągnięte - wyrastają jak grzyby po deszczu kolejne platformy internetowe gdzie można kupić euro lub franki na spłatę kredytu. 

Natrafiłem właśnie na kolejny taki serwis http://www.amronet.pl/ który pozycjonuje mniej więcej jak konkurencja dla dobrze znanego Walutomatu



Ma to być platforma wymiany "peer to peer", wygląda jednak, że wszystko jest teraz jeszcze w fazie beta więc niestety niewiele z tego serwisu wynika. Na razie przykładowo ze strony nie sposób się dowiedzieć jakie są aktualne kursy na platformie. Będę śledził temat jak się rozwinie, niemniej jednak wróżę im trudną drogę. Liczba tego typu serwisów w sieci jest już spora i wydaje mi się, że rynek powoli się nasyca. Może się okazać, że nie ma już miejsca dla nowych tego typu projektów. Użytkownicy będą ciążyli raczej ku tym, które mają już ugruntowaną pozycję.

Oprócz wspomnianego serwisu pojawił się jeszcze jeden nowy podmiot https://fritzexchange.pl/ który jest z kolei czymś pomiędzy "internetowym kantorem" a platformą udostępniającą rynek FOREX. Co ciekawe proponują dźwignię 10% czego dotychczas nie spotkałem w tego typu serwisach. Tak jak pisałem wcześniej - robi się na rynku coraz tłoczniej.



Na razie dopisuję linka do mojego spisu "kantorów internetowych" i za jakiś czas przyglądnę się czy i jak się jedna i druga się inicjatywa rozwija.

piątek, 25 listopada 2011

Czary nad przechowywaniem złota w Mennicy Skarbowej

Znalazłem w internecie takie coś. Jest sobie dealer złota zwący się Mennica Skarbowa, który proponuje usługę "przechowywania złota". Wziąłem się za czytanie regulaminu i włosy na głowie zaczęły mi się jeżyć. Spodziewałem się że gdzieś w przechowywaniu złota przez dealera jest haczyk. Niespójności i niejasności w takim regulaminie wynalazłem już kiedyś w przypadku Mennicy Wrocławskiej. Ale tym razem wnioski, do których doszedłem po przeanalizowaniu zapisów Kodeksu Cywilnego, regulaminu i opinii w sieci o tym dealerze doprowadziły mnie do konkluzji, że nigdy nie powierzyłbym im na przechowanie nawet swojego płaszcza, a co dopiero złota.



Na czym cały widz polega? Otóż zgodnie z regulaminem zawieramy z Mennicą Skarbową umowę przechowania towaru, którym mogą być monety lub sztabki. Z zapisów regulaminu wynika, że opisane są one w taki sposób, że należy je traktować jako towar oznaczony co do gatunku, ale nie co do tożsamości. (W prostych słowach przykładowo Sztabka jest sztabką o określonej ilości złota, a nie Tą Konkretną Sztabką). Wynika to nie wprost ale z treści ogólnej regulaminu, o czym dalej.

Alert - w postaci czerwonej lampki - zapalił mi następujący zapis regulaminu:

"§ 4. Zwrotne wydanie Towaru


3. Zwrotne wydanie Towaru następuje poprzez wydanie Towaru w stanie niepogorszonym, przez co Strony rozumieją wydanie Towaru w postaci Monet Inwestycyjnych lub Sztabek Inwestycyjnych takich samych, jak te które Klient zdeponował u Operatora, jednak nie oznacza to wydania tych samych Monet Inwestycyjnych lub Sztabek Inwestycyjnych. Strony wyrażają zgodę, aby zwrotne wydanie Towaru nastąpiło w innych Monetach Inwestycyjnych lub Sztabkach Inwestycyjnych, pod warunkiem, że wydane Monety Inwestycyjne lub Sztabki Inwestycyjne będą miały taką samą wartość, jak zdeponowane Monety Inwestycyjne lub Sztabki Inwestycyjne."
Znaczy się, że jak damy im na przechowanie Krugerranda z 1979 roku to możemy dostać z powrotem Krugerranda z 2000 roku albo jeszcze lepiej Filharmonikera. Niby to samo, ale jednak nie to samo... Tylko dlaczego?

Kolejny zapis zaświecił mi lampkę alarmową na jeszcze bardziej czerwony kolor...

"§ 4. Zwrotne wydanie Towaru 4. Kupujący ma prawo zażądać odbioru Towaru w dowolnym momencie trwania Okresu Przechowywania, informując o tym fakcie Operatora na piśmie lub drogą e-mailową. Towar zostanie wydany (tj. wydany osobiście lub przesłany pocztą kurierską) Klientowi w terminie maksymalnie 10 dni od dnia, w którym żądanie wydania Towaru dotrze do Operatora. W takiej sytuacji Umowa zostanie uznana za rozwiązaną z dniem wydania Towaru a Klientowi nie przysługuje w stosunku do Operatora roszczenie w zakresie zwrotu zapłaconego wynagrodzenia lub innych opłat."
Oznacza to, że może być taka sytuacja, żeby na odebranie tego co oddaliśmy na "przechowanie" musieć czekać 10 dni!!! Według mnie deal NIE DO ZAAKCEPTOWANIA. Jak już coś składam na przechowanie to po to żeby to przechowano, a nie żeby potem okazało się, że muszę 10 dni czekać aby odebrać nie do końca to co oddałem na przechowanie. Albo towar jest przechowywany i jest do odebrania NATYCHMIAST, albo go tam nie ma i.... no właśnie, może go tam nie ma?

Przeczytałem sobie opinie na forum o Mennicy Skarbowej i przeczytałem, że otwarcie przyznają co następuje:
"Od początku swojej działalności mówimy otwarcie Klientom, że towar zamawiamy dopiero po otrzymaniu przelewu, a termin dostawy to zwykle 2-10 dni roboczych."

Czyli otwarcie przyznają, że handlują złotem którego NIE MAJĄ! Jak dla mnie kompletna porażka i należy trzymać się od tego z daleka.

A jaki to ma związek z przechowywaniem? Ano wróćmy do przepisów. W Kodeksie cywilnym jest taki zapis:
"Art. 845. Jeżeli z przepisów szczególnych albo z umowy lub okoliczności wynika, że przechowawca może rozporządzać oddanymi na przechowanie pieniędzmi lub innymi rzeczami oznaczonymi tylko co do gatunku, stosuje się odpowiednio przepisy o pożyczce (depozyt nieprawidłowy). Czas i miejsce zwrotu określają przepisy o przechowaniu."
Czy z regulaminu przechowywania w Mennicy Skarbowej wynika, że mogą rozporządzać przedmiotami oddanymi na przechowanie? Według mnie tak, bo zaznaczają, że mogą oddać nie to dokładnie co im się na to przechowanie złożyło.
Zatem de facto nie oddajemy Mennicy Skarbowej złota na przechowanie tylko POŻYCZAMY JEJ ZŁOTO, którym będzie mogła obracać, sprzedając je klientom. Nie mamy przy tym żadnej pewności, że odzyskamy to złoto, w szczególności zaś, jeśli dealer upadnie to POŻYCZONE im złoto wchodzi do ich masy upadłości więc go na pewno nie zobaczymy.

Jak ktoś chce przechowywać złoto to niech sobie wynajmie skrytkę bankową. Kosztuje to 250zł rocznie i w porównaniu z ceną proponowaną przez Mennicę Skarbową za to śmieszne "przechowywanie" (99zł rocznie do 0,5kg) jest to niewiele więcej. W ogóle śmiech na sali, że oni jeszcze każą sobie płacić za takie "przechowywanie". Za to skrytka bankowa za 250zł rocznie daje nieporównywalnie większą gwarancję, że jak będziemy chcieli wyjąć coś z tej skrytki to znajdziemy tam to co do niej włożyliśmy.

Podsumowując - biznes polegający na sprzedaży czegoś czego się nie ma - śmierdzi.
Biznes polegający na przechowywaniu czegoś tak aby tym handlować - śmierdzi.
Połączenie tych dwóch biznesów śmierdzi podwójnie. Ja bym się trzymał od takich interesów z daleka.

środa, 23 listopada 2011

Inflacja

W swoim expose premier Tusk wspomniał coś o planowanym przejściu na kwotową, zamiast procentowej waloryzację emerytur i rent. Można tutaj doszukać się ukrytych przygotowań na problemy wynikające z inflacji, z którą z resztą już teraz mamy do czynienia. To czy rząd zamierza "wyinflacjować" się z długu publicznego, pozostaje kwestią do dyskusji i będzie można to ocenić z perspektywy czasu. Na razie można orzec, że rząd antycypuje przyszłą inflację i przygotowuje się na nią. 

Możnaby zapytać "ale o co chodzi?". Chodzi o kilka spraw.

Inflacja może być opisywana w dwóch wymiarach. Pierwszy wymiar z punktu widzenia cen - to wzrost ogólnego ich poziomu. Drugi wymiar z punktu widzenia monetarnego to spadek wartości pieniądza. 
Źródła inflacji także mogą być rożne. Mogą to być zewnętrzne czynniki takie jak wysokie ceny surowców na świecie, osłabienie się waluty lub też wewnętrzne takie jak nadmierna podaż pieniądza. Wszystko to sprowadza się jednak do jednego - to co mamy w portfelu jest warte mniej i mniej można za to kupić.

W październiku inflacja liczona rok do roku wyniosła 4,3% w porównaniu z 3,9% miesiąc wcześniej. To co boli najbardziej każdego konsumenta to rosnące ceny żywności i paliw. Widać to po wskaźniku inflacji bazowej publikowanym przez NBP. Inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła  2,8% w ujęciu rocznym wobec 2,6% r/r we wrześniu. Zatem połowę wzrostu cen konsumpcyjnych generują właśnie żywność i paliwa - bolesne. Tym bardziej dziwi optymizm prezesa Belki, że inflacja w połowie 2012 spadnie do 2,5%... jakoś w to nie mogę uwierzyć.

Jak się przed tym uchronić? Patrząc na aktualne oprocentowanie lokat widać, że bardzo niewiele z nich pozwala realnie uciec przed inflacją. Dodatkowo po likwidacji możliwości zakładania lokat antybelkowych sytuacja się skomplikuje. Banki albo będą musiały zaproponować jakieś nowe produkty albo inwestorzy/oszczędzający będą musieli poszukać czegokolwiek gdzie będzie można bezpiecznie zaparkować kapitał.

Jakie są możliwości ucieczkowe?
  • Lokaty z oprocentowaniem zależnym od inflacji/stopy WIBOR - niewiele ich na rynku ale są, warto przeanalizować czy realnie dają możliwość ucieczki przed inflacją już po opodatkowaniu "podatkiem belki".
  • Obligacje korporacyjne - dają stopy zwrotu pozwalające przegonić inflację, ale jak dla mnie są zbyt ryzykowne na parkowanie kapitału.
  • Obligacje rządowe - są takie które (np. cztero- i dziesięciolatki) są oprocentowane w sposób zależny od inflacji, ale zwykle w pierwszym roku gorzej. Poza tym obecnie mamy kryzys zaufania do rządów i inwestowanie w obligacje jest jakieś takie... ryzykowne?
  • Akcje? - chyba zbyt ryzykowne do próby tylko i wyłącznie ochrony przed inflacją.
  • Waluty? - Nie ryzykowałbym zamiany ryzyka inflacyjnego na ryzyko kursowe.
  • Złoto? - jest standardowym hedge antyrządowym, ale... podlega pewnym ryzykom i co tu dużo mówić jest inwestycją długoterminową.
  • Nieruchomości? - Przed inflacją ochronią, ale są jeszcze bardziej długoterminowe niż złoto...

Smutna konkluzja jest taka, że aby uciec przed inflacją trzeba się będzie dobrze naszukać odpowiednich produktów inwestycyjno-oszczędnościowych.

środa, 16 listopada 2011

BGŻ startuje z projektem prawdziwie internetowym

Bank BGŻ już jakiś czas temu zapowiadał uruchomienie nowego projektu banku internetowego. Wprawdzie posiadali już w swojej ofercie internetową obsługę rachunków, ale powiedzmy sobie szczerze skierowana ona była raczej do już pozyskanych klientów i ofertą nie powalała. tym razem postanowiono pójść o krok dalej i w pewnym sensie skopiować krok Getin Banku polegający na uruchomieniu projektu Getin Online.

Dzisiaj ruszył internetowy oddział BGŻ pod nazwą BGŻOptima. Mocno marketingowo uderzono ofertą, która ustawiona jest na przyciągnięcie nowych klientów z nowymi depozytami. Przyznam się, że to ciekawe i wydaje się, że może trochę rozruszać skostniały rynek. Pytanie czy na długo, bo przykłady wcześniejszych graczy, którzy pojawiali się z hałasem oferując wysokie oprocentowanie depozytów, pokazały, że tego typu promocje się kiedyś muszą skończyć. Tym niemniej, na razie jest promocja, która wygląda ciekawie i chyba warto rozważyć czy z niej nie skorzystać.



Jak zatem wygląda oferta? 

Mamy więc konto oszczędnościowe (w kilku wariantach w tym co ciekawe w bankach internetowych konto wspólne - czegoś takiego wcześniej w ofercie internetowych banków nie spotkałem). Konto oprocentowane jest na 4,6% miesięcznie, można z niego wykonywać dowolną ilość darmowych przelewów i nie ponosi się opłat za jego prowadzenie. Wygląda ciekawie.

Do tego mamy lokaty, z których na pierwszy plan wybija się lokata jednodniowa na 6,48% co jest odpowiednikiem oprocentowania 8% dla lokat z "podatkiem belki". Bank gwarantuje, że oprocentowanie będzie niezmienne do 30 kwietnia przyszłego roku. Można założyć do ośmiu takich lokat, każda na maksymalnie 13,5 tysięcy zł.

Pozostałe lokaty nie są niestety już tak szałowo oprocentowane.

Do tego mamy jeszcze ofertę funduszy inwestycyjnych, na razie do wyboru są fundusze AVIVA, BPH i UNION INVESTMENT. Co ciekawe w przypadku niektórych z nich nie ma opłat manipulacyjnych za nabycie lub umorzenie jednostek.

Podsumowując - oferta wygląda na ciekawą i wartą rozważenia. Na uwagę zasługuje też prosty proces otwierania rachunku polegający na potwierdzeniu umowy poprzez dokonanie przelewu z innego banku w którym mamy rachunek.

czwartek, 10 listopada 2011

Podsumowanie na temat ANTI

Dług publiczny, deficyt... o czym ten bełkot?

Politycy, ekonomiści i media powtarzają o redukcji deficytu, relacji długu publicznego do PKB, etc. O co chodzi?

Prosta sprawa, której nikt specjalnie nie tłumaczy - dług publiczny to zadłużenie państwa (ogólnie rzecz ujmując). Deficyt to to o ile rocznie zwiększa się dług. 

Teraz, jeżeli państwo jest zadłużone na 100% PKB to znaczy że aby spłacić cały dług musiałoby przeznaczyć na jego spłatę cały roczny dochód brutto (likwidując szkoły, szpitale, administrację, armię - wszystko).

Jeżeli deficyt wynosi 4% PKB to znaczy, że dług rośnie co roku o wartość równą 4% PKB. Większość gospodarek zachodnich permanentnie jest na deficycie. Oznacza to że z roku na rok pożycza się coraz więcej i dług non stop rośnie. 

Wyobraźcie sobie teraz jeśli wy non stop zadłużalibyście się żeby spłacać stare długi to do czego to by doprowadziło?

A teraz przeczytajcie z tego artykułu następujące fakty (podkreślenia moje):
"Dług publiczny całej strefy euro wzrośnie w przyszłym roku do 90,4 proc. PKB z 88 proc. w tym roku (dla porównania dług Polski ma sięgnąć 57,1 proc. PKB - KE nieco inaczej liczy dług, więc ten poziom nie odnosi się do zapisanego w polskim prawie progu ostrożnościowego sięgającego 55 proc. PKB). Dług publiczny Grecji sięgnie w 2012 roku ... 198,3 proc. PKB! Grecji uda się zmniejszyć deficyt sektora finansów publicznych z 8,9 proc. PKB do 7 proc. PKB w tym roku i 6,8 proc. w 2013 roku."

Zrozumcie do czego to zmierza - redukcja deficytu spowoduje tylko ZMNIEJSZENIE TEMPA NARASTANIA DŁUGU! Nie zlikwiduje to długu jako takiego! Likwidacja długu jest możliwa tylko i wyłącznie przy NADWYŻCE BUDZETOWEJ!

Teraz pytanie - czy ktoś słyszał w ogóle aby któryś z polityków planował nadwyżkę budżetową?

To jeszcze raz zastanówmy się wszyscy do czego to zmierza... do katastrofy? Tak dobre słowo...

Zadbajcie o swoje dzieci - to one będą miały na plecach ten dług.

wtorek, 8 listopada 2011

Go Cash

Do mojej listy kantorów internetowych dodaję nowy wpis - platformę Go Cash działającą na zasadzie brokera do rynku forex. Za platformą stoi TMS Brokers - jak widać coraz więcej instytucji tworzy wirtualne kantowy, oby z korzyścią niższych spreadów dla klientów.

niedziela, 6 listopada 2011

Chińczycy trzymają się mocno...

Niejednokrotnie powtarzam, że wiek XXI będzie należał do Chin. Czy tego chcemy czy nie wyrasta w Azji Wschodniej nowe światowe mocarstwo, żywiące się na naszej zachodniej cywilizacji i jej dekadenckim konsumpcjonizmie. Niejednokrotnie pisałem o tym, że Chiny wykupują powoli resztę świata, transferują do siebie światowe bogactwo i stają się globalnym przeciwnikiem w nowej erze wojen ekonomicznych. Niejako potwierdzeniem moich tez jest ten artykuł do przeczytania którego wszystkich namawiam i polecam.

piątek, 4 listopada 2011

Od marca-kwietnia koniec lokat antybelkowych?

Ministerstwo Finansów w opublikowanym wczoraj projekcie ustawy okołobudżetowej wprowadza w art. 11 regulacje mająca na celu wyeliminowanie możliwości unikania "podatku belki" w drodze zaokrągleń na lokatach z dzienną kapitalizacją odsetek. Ustawa przewiduje, że wprowadzany przepis zacznie obowiązywać po trzech miesiącach od ogłoszenia. realistycznie można więc założyć, że ustawa zostanie (prawie na pewno) przyjęta przed końcem roku i na przełomie marca-kwietnia pożegnamy definitywnie "lokaty antybelkowe". Temat jest wałkowany od czerwca, ale po szumie który został zrobiony nic z tego nie wyszło. teraz wydaje mi się, że sprawa jest już przesądzona.

Jaka waluta najbezpieczniejsza?

Analitycy TMS Brokers na łamach Parkietu opublikowali analizę zestawiającą ze sobą około trzydziestu walut z różnych krajów. Analizowali je zero-jedynkowo pod kątem spełnienia ustalonych przez siebie kryteriów, po to aby wybrać takie waluty, które najbardziej nadawałyby się na lokowanie swoich rezerw walutowych. Wyniki analizy częściowo nie zaskoczyły a częściowo tak. Złotówka wypadała beznadziejnie słabo (było do przewidzenia). Dolar i funt na poziomie Chile (zaskoczenie?). Szwajcaria wysoko (bez zaskoczenia). Najmocniej wypadła korona szwedzka dolar hongkongu. Korony norweska i duńska w górnej strefie stanów średnich.

Warto się zapoznać z analizą tutaj, ale warto tez podejść do niej krytycznie bo tak jak mówię - analiza była zero-jedynkowa, co powoduje, że stracono w tym obrazie całą gamę niuansów. Bo np. kotwica franka do euro nie jest tu nijak uwzględniona.

wtorek, 1 listopada 2011

Inwestowanie w diamenty... sztuczne?

Dziś dla odmiany od złota będzie o inwestowaniu w diamenty. O ile można w ogóle inwestować w diamenty bo ja jestem mocno sceptyczny. Nie jeden raz wyrażałem się sceptycznie pisząc o tym, że rynek tych kamieni jest zmanipulowany, mało płynny i na dodatek trudny dla kogoś bez specjalistycznej wiedzy. Na dokładkę wartość diamentów/brylantów istnieje jedynie o tyle o ile wszyscy wierzą, że istnieje. 

A co się stanie jeśli uda się wyprodukować sztuczne diamenty nie do odróżnienia od oryginałów? O tym nie wspominałem, bo szczerze mówiąc nie przyszło mi do głowy aby w nieodległej przyszłości takie coś mogło mieć miejsce.

Otóż jednak ma podobno miejsce jak donosi wpis na tym blogu. Podążając do źródła okazuje się, że pewna kompania po 15 latach badań wyprodukowała sztuczne jedno-karatowe diamenty praktycznie bez skazy. Skala zagrożenia dla przemysłu wydobywczego jest niebywała. Nie dziwi więc niechęć i dyskredytacja "produktu" w mediach. Jednak za cenę o połowę niższą, któż będzie się zastanawiał nad wyborem sztucznego kamienia, skoro ukochana w pierścionku i tak nie odróżni go od oryginału? Cyrkonii, z resztą też nie odróżni, ale na ten sztuczny kamyk będzie miała certyfikat.

Inwestorom powinny zacząć się jeżyć włosy na głowie, albo przechodzić ciarki po plecach - do wyboru. Wizja, że za parę lat ciężarówki z diamentami zaleją rynek pewnie niektórych skłoni do rozważenia, czy dalej chcą posiadać swoje kamyki w celach inwestycyjnych.


No więc na koniec wracając do tematu złota, które chcąc czy nie chcąc jest chyba bardziej na czasie (skoro Grecy chcą robić referendum czy "częściowo bankrutować"), to przypomnę że złota na razie wyprodukować się sztucznie nie da. Tym zakończę dygresję.