Przegląd Finansowy: 2013

niedziela, 29 grudnia 2013

Koniec

Coś co ma początek ma tez koniec, koniec, który jest zazwyczaj czasem retrospektywnego przeglądu wydarzeń, które miały miejsce pomiędzy początkiem a końcem. Zapraszam więc na retrospektywny przegląd najciekawszych rzeczy, które pojawiły się na bogu w 2013 roku.

Rok 2013 nie był zdecydowanie dobrym rokiem dla obligacji korporacyjnych problemy pojawiały się wielokrotnie począwszy od stycznia i skończywszy w grudniu.

Rok 2013 można z powodzeniem nazwać także rokiem Bitcoina. Przesłanki, że rodzi się bańka mieliśmy już w lutym. Od samego początku byłem (i jestem) ostrożny, czemu dałem wyraz tutaj. Nadal uważam, że "gospodarka bitcoinowa' jest oparta a tak kruchych podstawach, że jednym posunięciem rządy zainteresowanych krajów mogą ją wyłączyć w dwie minuty. Mieliśmy z resztą pewien przedsmak. Później do tematu nie wracałem, ale jak ktoś śledzi media to wie, że była hossa, potem zamknięcie Silk Road, ograniczenia w wymienialności w Chinach i duże wahania kursu. Sam bitcoin przebił się do świadomości sprzątaczek i mleczarzy więc niechybnie bańka w pełni.

Rok 2013 był rokiem okradania obywateli przez rządy. Najpierw mieliśmy "syndrom cypryjski" i powód do przemyśleń "co byłoby gdyby rząd zawinął nam 10% oszczędności". Czy mielibyśmy jak żyć nie mając dostępu do pieniędzy? Przy okazji uświadomiliśmy sobie, że depozyty w bankach to iluzja posiadania. Uświadomiliśmy sobie, że iluzją jest także wartość pieniądza, jeżeli można go drukować bo przypomnieliśmy sobie historię inflacji w Republice Weimarskiej. Uświadomiliśmy sobie także, że iluzją jest przekonanie, że oszczędzając jakieś pieniądze w OFE to są one "nasze". Ich naszość brutalnie uświadomił nam niedawno rząd zabierając połowę (prezydent podpisał ustawę wczoraj). 

Rok 2013 był rokiem korekty na złocie, które po 13 latach zrostu doznało bolesnych (dla niektórych bardzo bolesnych) spadków. Zaczęło się złotym wodospadem, który trwa do dziś. Po drodze Allegro wyłączyło możliwość handlu zlotem i srebrem asekurancko chroniąc się przed powtórkami ubiegłorocznych afer.

Rok 2013 był także naznaczony zjawiskiem government shutdown w USA - niezwykle ciekawym do obserwacji.


Co czeka nas w 2014? Poczekajmy kilka dni, to się okaże...

czwartek, 12 grudnia 2013

IKZE jako ubezpieczenie od utraty pracy

Niektórzy zapewne wiedzą, a ci którzy nie wiedzą, to mają okazję się dowiedzieć, że istnieje coś takiego jak Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Jest to konstrukcja nieco zbliżona do IKE, ale nie do końca. Różni się od IKE przede wszystkim tym, że można uzyskać korzyść podatkową odpisując (do pewnego limity) wpłaty na IKZE od dochodu przed opodatkowaniem. Przesuwamy wtedy moment podatkowy na bliżej nieokreślony punkt w przyszłości kiedy to tenże podatek zostanie przy wypłacie z IKZE pobrany. Drugą istotną różnicą jest fakt, że nie można dokonać częściowego zwrotu. Można bowiem przed osiągnięciem wieku emerytalnego dokonać wyłącznie zwrotu całkowitego dopisując uzyskany w ten sposób dochód do dochodu za dany rok.

Dodajmy, że oferta IKZE nie jest zbyt szeroka, jeżeli chodzi o instytucje je oferujące, niemniej jest kilkanaście takich, które coś takiego mają w swojej ofercie. Jaki był mój wybór o tym dalej.

Taka konstrukcja sprawiła, że zacząłem analizować IKZE jako narzędzie do optymalizacji podatkowej i przy okazji  stworzenie pewnego rodzaju "ubezpieczenia" od utraty pracy. Pomyślałem bowiem, że osoba wpadająca przykładowo w stawkę 32% PIT, odniesie natychmiastową ulgę podatkową jeżeli swój nieopodatkowany dochód umieści na IKZE. Może w ten sposób przesunąć moment podatkowy na okres kiedy, dajmy na to, będzie miała niższe lub żadne dochody. Jeżeli na IKZE znajdzie się kwota mieszcząca się w pierwszej stawce podatkowej (poniżej 85 tyś zł) i nie będzie wtedy innych dochodów, to całkowity zwrot z IKZE w takim roku, będzie opodatkowany tyko stawką 18%. Uzyska się tym samym korzyść równą różnicy w stawkach opodatkowania.

Oczywiście ryzykujemy, że kiedyś w przyszłości stawki podatkowe będą wyższe, ale w takim przypadku zawsze można się z IKZE ewakuować wcześniej zanim wejdą one w życie. Nie ma też sensu trzymać tam więcej niż limit dla pierwszej stawki podatkowej. Z resztą uzbieranie owych 85 tysięcy przy obecnym limicie wpłat wynoszącym na dziś około 4200zł zajmie nam  ... 20 lat.

Sensowne zatem wydaje się by osoba wpadająca w drugą stawkę podatkową budowała sobie "ubezpieczenie od utraty pracy" właśnie na IKZE, z założeniem wycofania tych środków w okresie zmniejszonych lub żadnych dochodów.

Szczególnie interesujące może to być w przypadku małżonków rozliczających się łącznie  i planujących dziecko. Na IKZE żony można bowiem wpłacić przed zajściem w ciążę pewne kwoty pieniędzy odliczając je od wspólnego dochodu przed opodatkowaniem. W trakcie zaś urlopu wychowawczego, kiedy dochód kobiety  ciąży jest zerowy, można te pieniądze wycofać opodatkowując je po korzystniejszej stawce. Nie wiem czy równie skutecznie zadziała to w przypadku rozliczających się osobno - trzeba policzyć.

Zastrzegam przy tym, że wpierw trzeba sobie zrobić symulację w oparciu o swoje własne dochody i przewidywania aby móc określić czy taka operacja się nam opłaci.

Zająłem się zatem poszukiwaniem produktu, który pozwalałby na kontrolę posiadanych w takiej formie oszczędności a jednocześnie nie generował zbędnych kosztów. Jedyne sensowne IKZE jakie znalazłem prowadzone jest przez ING TFI. Mamy możliwość wyboru i późniejszego przesuwania środków pomiędzy funduszami inwestycyjnymi o zróżnicowanej strategii. Nie ma przy tym opłat dystrybucyjnych ani żadnych kosztów stałych jak w przypadku polis na życie, gdzie pobierane są stałe opłaty i prowizje za zarządzanie samą polisą i od każdej wpłaty.

środa, 11 grudnia 2013

Kiepski debiut Energi

Dzisiejszy debiut na giełdzie akcji Energa S.A. będzie zapewne traumą dla wszystkich, którzy zapisali się na akcje z zamiarem powtórzenia sukcesów PKP Cargo i Newagu. Niestety tym razem (podobnie jak w przypadku debiutów innych spółek energetycznych np. Tauronu czy PGE) akcje zamiast rosnąć zaczęły spadać.


W tym momencie są jakieś 5,82% poniżej ceny emisyjnej co jest zapewne bolesnym doświadczeniem

wtorek, 10 grudnia 2013

Czyżby zbliżalo się moje rozstanie z mBankiem?

Jak zapewne wszyscy już dawno wiedzą mBank od jakiegoś pół roku promuje swój nowy internetowy serwis transakcyjny. Od stycznia planuje przymusowo zmigrować do niego pierwszą grupę klientów wyłączając im dostęp do starego serwisu. 

W przypadku banku stricte internetowego, serwis transakcyjny jest podstawowym i często jedynym kanałem kontaktu z bankiem, nie ma więc potrzeby tłumaczyć dlaczego i jak bardzo jest on ważny. Niestety opinie na temat nowego interfejsu (w tym moja) nie są zbyt pochlebne. Generalnie przeszkadza niezbyt intuicyjny (szczególnie dla klientów którzy ponad dziesięć lat korzystali ze starego) układ informacji, zbyt wiele graficznych fajerwerków spowalniających i przeszkadzających, nadmiar poupychanych wszędzie "gier", "facebooków" i wyskakujących promocji. To co było kiedyś prostym (nawet bardzo prostym) ale przejrzystym interfejsem, zostało w imię "ergonomii" (?) i "grywalizacji" zmienione w coś do czego trudno się przekonać.

Co ciekawe nie jest to wyłącznie moje osobiste odczucie. Sam zdziwiłem się kiedy przeczytałem, że 51% użytkowników, którzy sprawdzali nowy serwis jest z niego niezadowolona i nie chce z niego korzystać. Tylko 18% użytkowników deklaruje, że nowy serwis im się spodobał i korzysta wyłącznie z niego. Można powiedzieć, że to siła przyzwyczajenia, a lepsze jest wrogiem dobrego. Można powiedzieć, że z czasem klienci się przestawią i docenią to co zaserwowali im specjaliści z mBanku. Można powiedzieć, że teraz klienci tego nie rozumieją, ale pokochają jak się ich na siłę do nowego serwisu zmigruje. Owszem, można. Tylko jakoś mocno przypomina mi to casus "New Coke" - ogłaszany jedną z największych wtop marketingowych w historii. Próba wprowadzenia nowego smaku zamiast starej i znanej konsumentom Coca Coli stała się przedmiotem narzekań, złości, furii i protestów ze strony klientów, pod których naciskiem producent musiał przywrócić na rynek stary produkt. 

Czy teraz też będziemy świadkami protestów? Nie sądzę. Raczej wydaje mi się, że zniechęceni zmianami klienci dostaną w ten sposób impuls do poszukiwania nowego banku dla nich. Ci, którzy dotychczas czuli się komfortowo korzystając ze starego interfejsu, narzekali wprawdzie na ofertę produktową, ale używali mBanku siłą przyzwyczajenia. Teraz, zmuszeni do nauczenia się nowego interfejsu mogą zacząć rozglądać się za alternatywami, a tych na rynku nie brakuje.

W czasach kiedy powstawał mBank, był on rewolucyjnym konceptem. Oderwanie bankowości od placówek i zaoferowanie klientom dostępu do konta wyłącznie przez internet było czymś nowatorskim. Wtedy niewiele banków miało w ogóle swoje serwisy internetowe. Do tego na początku mBank kusił wysokim oprocentowaniem. Zebrał w ten sposób grupę klientów młodych, wykształconych, zapoznanych z nowymi technologiami, którą ze sobą związał dokładając potem takie produkty jak Supermarket Funduszy Inwestycyjnych czy eMakler. Potem nieco jednak obrósł w tłuszcz, podobnie z resztą jak jego pierwsi klienci przekraczający dziś trzydziestkę. Zajęci pracą zawodową nie poświęcali czasu na szukanie nowego banku, choć ten który był - przestał być już tak atrakcyjny. Działała jednak siła przyzwyczajenia. Dziś ta ostatnia nić zostaje zerwana - czy zmusi ona tę grupę klientów do podniesienia się z krzesła i poszukania innej oferty?

Mnie zmusza. Kiedy przeczytałem dziś, że mBank planuje od stycznia przymusowo przenieść część klientów do nowego serwisu i wyłączyć im stary, pomyślałem sobie "najwyższy czas poszukać czegoś nowego". Skoro mam się uczyć obsługi mojego banku na nowo, to równie dobrze mogę się tego uczyć z innym bankiem z inną - może lepszą ofertą?

piątek, 6 grudnia 2013

Lokaty bankowe grudzień 2013

Ostatnio przyglądałem się lokatom w SKOKach, postanowiłem więc, że dla równowagi zerknę co tam słychać jeżeli chodzi o lokaty bankowe. Postanowiłem skorzystać z zestawienia na stronie www.oprocentowanielokat.pl i odfiltrować te które moim zdaniem nie nadają się do poważnych porównań (te z wymaganym ROR i promocyjne lub z haczykami).

Dlaczego nie uwzględniam 'lokat na otwarcie' i innych promocyjnych wynalazków? Bo ja i pewnie wielu już w każdym banku kiedyś taką lokatę już miałem, więc przestaje to mieć sens. Szukam banku z dobrym oprocentowaniem stale a nie od święta.

Zacznijmy od długich terminów. Na 36 miesięcy oprocentowanie między 4,1% a 4,2% daje Santander. Szczerze mówiąc nie sądzę aby przy takim poziomie oprocentowania opłacało się zamrażać kasę na tak długo. 

Podobnie jest w zakresie lokat dwuletnich - znowu mamy Santander, tym razem na 4% i FM bank na 3,95%. Jest jeszcze lokata WIBOR plus FM Banku o zmiennym oprocentowaniu dającym teraz 3,6%. To jest wydaje mi się najsensowniejszy wybór w tym momencie bo w przypadku wzrostu stóp oprocentowanie wzrośnie.

W przypadku 12 miesięcznych lokat mamy Idea Bank dający 3,6%, Getin Online który płaci 3,53% i FM bank dający 3,5%. ten ostatni tyle samo daje także na rocznej lokacie WIBOR plus o zmiennym oprocentowaniu.

Lokaty na 6 miesięcy to przede wszystkim Idea Bank (3,5%), Getin Online (3,4%), meritum Bank (3,4%) i Invest Bank (3,3%).

na 3 miesiące mamy Invest Bank dający 3,1%, FM bank dający 3% i neoBank onlone dający promocyjnie 3%.

Porównując z niektórymi SKOKami wygląda to marnie, niemniej jednak SKOKI to trochę inna kultura współpracy (trzeba być członkiem i uczestniczyć np. w jakimś stowarzyszeniu) o czym trzeba pamiętać.

czwartek, 5 grudnia 2013

Newag na debiucie dał zarobić... ale komu?

Akcje Newagu zadebiutowały dziś na GPW po kursie 22,95zł, a teraz są po 23,30zł. Tymczasem w ramach IPO inwestorzy instytucjonalni płacili za akcję w 20,5 zł, a indywidualni 19 zł. Zarobek zatem całkiem niezły bo koło 22%. Najwięcej na tym debiucie jednak zarobił i tak Zbigniew Jakubas, który w okolicach 2003-2006 roku kupił za 6mln zł nowosądeckie Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego aby następnie zainwestować w nie w sumie 30mln zł środków własnych i reinwestować jak twierdzi w sumie 100mln z zysków. Sprzedawane teraz w IPO akcje warte ponad czterysta milionów w większości należały właśnie do Zbigniewa Jakubasa. Można sobie policzyć przebicie.

środa, 4 grudnia 2013

Najlepsze lokaty w SKOKach

Od piątku 29 listopada wszystkie Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo Kredytowe są objęte gwarancjami BFG. Wypadałoby zatem przyjrzeć się oferowanym przez nie lokatom.

Zadanie to wykonał za mnie już autor bloga jakoszczedzic.pl więc nie będę wykonywał po raz wtóry jego pracy, z którą można zapoznać się tutaj. Spróbuję jednak przeglądnąć te oferty, które zawarł w swoim zestawieniu i spróbować się do nich jakoś odnieść.

Z zestawienia wynika, że najlepsze propozycje lokowania oferuje SKOK Wołomin są to między innymi lokaty oprocentowane zależnie czy mamy w kasie ROR czy nie, a także w zależności od liczby posiadanych udziałów:
  • 1 miesięczna lokata między 4% a 4,2%,
  • 3 miesięczna lokata między 5,1% a 5,3%,
  • 6 miesięczna lokata między 5,4% a 5,6%,
  • 12 miesięczna lokata między 5,6% a 5,8%.
Na uwagę zasługuje też lokata rentierska na 12, 24 lub 36 miesięcy oprocentowana od 6% do 6,4%. Warunkiem jest posiadanie rachunku osobistego w SKOK Wołomin.


Na drugim miejscu pod względem ciekawej oferty plasuje się SKOK Kujawiak dający od 4,4% do 4,6% na 2,3,6,9 i 12 miesięcy. Niestety ma znacznie mniej oddziałów niż SKOK Wolomin.

Jest jeszcze Kasa Polska z lokatą jesienną od 4% do 4,5% na 3 lub 6 miesięcy i inne.Wybór jest i oprocentowanie niektórych nawet całkiem niezłe. Przyznaje, że po ostatnich zmianach w nadzorze nad SKOKami chyba będę musiał sam przyjrzeć się tematowi uważniej, tym bardziej, że różnica w oprocentowaniu niektórych mniejszych kas jest dwukrotna względem banków. Polecam przeglądnięcie rankingu.

Należy jeszcze wspomnieć o jednym. Mianowicie jest pewna bariera wejścia przy zakładaniu lokat w SKOKach. Mianowicie trzeba ponieść pewne koszty i dopełnić pewnych formalności.  Aby móc założyć lokatę trzeba być przyjętym w poczet członków kasy i wykupić udział członkowski. Dodatkowo trzeba dopełnić kilku formalności np zapisać się do stowarzyszenia. Ja nigdy tego nie przerabiałem, ale są tacy blogerzy, którzy to przećwiczyli na własnej skórze i warto ich doświadczenia przeanalizować.

wtorek, 3 grudnia 2013

Debata i pozew w sprawie cięcia OFE

Interesujący się sprawą "reformy" OFE zapewne wiedzą, a tym niezainteresowanym przypomnę, że dziś odbywa się "debata" na temat "reformy". Piszę te słowa w cudzysłowach ponieważ jest to czysta farsa. Pomimo negatywnych komentarzy dochodzących z różnych stron, zarówno od strony prawników, jak i ekspertów merytorycznych, rząd forsuje ekspresowe przepchnięcie ustawy zmieniającej OFE. Wszak pieniądze z tej grabieży są już zapisane w przyszłym budżecie i przeznaczone do wydania. Jestem jednak, w mojej naiwności i niewiedzy przekonany, że uchwalona ustawa będzie niekonstytucyjna. Tylko ktoś musiałby się odważyć ją zaskarżyć, a sam Trybunał Konstytucyjny musiałby się odważyć "postawić". Trybunał "stawiał się" już parę razy (bo to w końcu nie on płaci) więc szansa, że znowu zrobi rządowi prztyczka jest niezerowa. Trzeba byłoby tylko doprowadzić ustawę przed Trybunał. Tutaj z pomocą przychodzi pewna grupa prawników, która wymyśliła, że można by złożyć pozew zbiorowy. idea jest taka, żeby doprowadzić do tego by sprawą zajął się sąd i zadał pytanie do trybunału. Pytanie, czy będzie w Polsce odważny sąd, który się "postawi" i pozwu nie oddali. Zobaczymy, na razie sprawie kibicuję szczerze bo aż mierzi mnie cała ta hucpa. Może nawet bym się do takiego pozwu przyłączył? W końcu argument za tym, że przyszli emeryci zostaną pozbawieni realnych aktywów, w postaci obligacji, w zamian za obietnicę przyszłych świadczeń z I filara, co nie stanowi odszkodowania, bo jego wysokość jest niepewna, jest wg. mnie słuszny i sam go podnosiłem. Co z tym będzie? Poczekamy - zobaczymy.


Wcześniej pisałem o "reformie OFE" tutaj i tutaj.

Obligacje korporacyjne Polfa S.A. w ofercie publicznej

Mamy ostatnimi czasy wysyp publicznych ofert akcji i obligacji. Były obligacje Orlenu, Kruka, Noble Banku, akcje Energi i Newagu. Widać, że jest też zainteresowanie ze strony rynku.
Nowa emisja, którą chciałem zasygnalizować to obligacje Polfa S.A.
Szczegóły można poznać w memorandum informacyjnym na stronie internetowej - w dużym skrócie:
  • zapisy potrwają od 26 listopada do 10 grudnia 2013 roku,
  • 3-letni okres zapadalności i 3-miesięczny kupon,
  • oprocentowanie certyfikatów w pierwszym okresie odsetkowym wyniesie ponad 9,5% w skali roku, w kolejnych kwartałach - WIBOR3M + 7% w skali roku,
  • będą one zabezpieczone znakiem towarowym Polfy, którego wartość godziwa została wyceniona na ponad 21 mln złotych - wygląda ono tak:

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Czy rekomendacja S odetnie Polaków od kredytów?

Moje pisanie w poprzednim w pisie na temat oszczędzania nie było zupełnie pozbawione kontekstu. W szczególny sposób kontekstu tego doświadczą już od stycznia przyszłego roku wszyscy planujący zakup mieszkania na kredyt. Od 1 stycznia 2014 roku zacznie bowiem działać nowa "rekomendacja S" wydana przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Od stycznia kredytobiorcy będą musieli posiadać 5% wkład własny, od 2015 r. 10%, od 2016 r. – 15%. Docelowo, od 2017 r. aby wziąć kredyt na zakup własnego mieszkania trzeba będzie dysponować 20% wkładem własnym. Jak przyrównam to do smutnych wniosków z opisywanego raportu na temat oszczędzania, to wydaje mi się, że nowa rekomendacja odetnie sporo ludzi od kredytu. Po prostu wielu ludzi nie będzie stać na wkład własny i z każdym kolejnym rokiem będzie to coraz większa grupa bo nawet jeżeli ktoś dziś zacząłby oszczędzać to szansa na to, że w ciągu roku zgromadzi 10% na wkład własny jest niewielka.

Na dokładkę nowa rekomendacja podnosi także rygory liczenia zdolności kredytowej.

Polacy a oszczędzanie

Wpadł mi w ręce ostatnio raport Fundacji Kronenberga  „Postawy Polaków wobec oszczędzania”. Przyznam, że niestety wnioski płynące z jego lektury są smutne. 34% polaków nie oszczędza bo im nie starcza, 23% nie oszczędza bo nie przykłada do tego wagi. Grupy oszczędzające i poważnie myślące o takich abstraktach jak przyszłość czy emerytura są w zdecydowanej mniejszości. 

Zupełnie bezrefleksyjnie korzystamy z pieniędzy, nawet gdy oszczędzamy to nie zastanawiamy się nad sposobami lokowania naszych oszczędności. Co więcej nawet często nie wiemy czy oszczędziliśmy w zeszłym miesiącu i ile, a jeżeli już oszczędzamy to najczęściej z myślą o skonsumowaniu tego w formie np. nowego aparatu fotograficznego. Znikomy odsetek odkłada cokolwiek na emeryturę.
Oczywiście jednocześnie większość z nas twierdzi, że warto i trzeba oszczędzać.

Obraz wyłania się zatrważający i szczególnie napawa niepokojem w kontekście tego, że jeśli nie oszczędzamy na emeryturę to przyszłe świadczenia będą dla nas niemiłą niespodzianką.

środa, 27 listopada 2013

Depozyty w SKOK z gwarancjami BFG

Wszystkich zainteresowanych lokowaniem pieniędzy w Spółdzielczych kasach Oszczędnościowo Kredytowych zainteresuje zapewne informacja, że od piątku 29 listopada depozyty w SKOKach będą objęte gwarancjami BFG.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Pozytywny sentyment dla akcji

Poprawił się mój sentyment dla akcji. Giełda rośnie już od jakiegoś czasu. WIG jest najwyżej od dołka w początku 2009 roku.



Może zmiana mojego nastroju jest spóźniona i powinna być traktowana kontrariańsko? Sądzę jednak, że fala pompowania pieniędzy w gospodarki na świecie przynajmniej przez jakiś czas podtrzyma wzrosty na giełdach.

Stąd zmiana wskaźnika sentymentu dla akcji na pozytywny.

Porównywarki

Wszelkiej maści porównywarki czasem przydają się do szybkiego zapoznania się z ofertami banków. Nic nie zastąpi dogłębnej analizy kruczków i sztuczek, ale czasem jeden rzut oka wystarczy żeby stwierdzić, z jakimi ofertami nie warto się zapoznawać żeby nie tracić czasu.
Wrzuciłem zatem na stronę kilka gadżetów dostarczanych przez bankier.pl Są to:

Powyższe porównywarki są elementem strony dostarczonym przez bankier.pl. Dane do tej porównywarki nie są wprowadzane przez autora bloga. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za rzetelność dokonywanych porównań i prawidłowość pracy porównywarek. Autor bloga otrzyma wynagrodzenie za wnioski o otwarcie konta lub kredyt złożone za pośrednictwem tych porównywarek.

piątek, 22 listopada 2013

Rocznica śmierci Kennedy'ego - co to ma wspólnego z finansami?

Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii dziejów, ale potrafię łączyć ze sobą pozornie niezwiązane fakty. Tak się akurat składa, że mamy dziś rocznicę zabójstwa prezydenta Keneddy'ego. tak się też akurat składa, że Kennedy swego czasu podpadł pewnym środowiskom związanym z grubą finansjerą. Polecam poczytanie sobie czym był executive order 11110 i dlaczego nie został wykonany? Historię tę wspominał także Song Hongbing w "Wojnie o Pieniądz". Polecam zabawę pod tytułem "połącz fakty".

czwartek, 21 listopada 2013

Dziedziczenie środków z ZUS i OFE

Mało kto wie, nawet ja do niedawna nie wiedziałem, że na gruncie aktualnych przepisów środki zgromadzone w OFE i na tzw "subkoncie" w ZUS podlegają w połowie dziedziczeniu. Malo kto o tym wie, a wiedzieć warto. Warto także uważnie patrzeć na ręce rządzącym, którzy przy okazji tej czy innych przyszłych manipulacji przy systemie emerytalnym z wielką chęcią tę możliwość zlikwidują. Więcej można poczytać tutaj.

wtorek, 19 listopada 2013

Kolejna emisja - obligacje KRUK

Jak już wspominałem mamy wysyp nowych emisji papierów wartościowych. Oprócz ENERGI i NEWAGU mamy jeszcze przecież emisje obligacji korporacyjnych KRUKa.

Tutaj można zapoznać się ze szczegółami emisji. W skrócie:
Termin zapisu 26 listopada - 3 grudnia 2013 r.
Cena emisyjna 100,00 zł
Oprocentowanie WIBOR 3M + 400 punktów bazowych w skali roku

Szczegóły można poczytać tutaj.

Kolejne oferty pubiczne na rynku - tym razem ENERGA i NEWAG

Mamy ostatnio wysyp ofert publicznych, jeżeli chodzi o rynek finansowy. Najpierw PKP Cargo, potem obligacje Orlenu, teraz z kolei przyszedł czas na publiczną oferty sprzedaży akcji ENERGI i NEWAGu.

Prospekt emisyjny ENERGI można sobie przeczytać tutaj.

Najistotniejszy w tym momencie wydaje się być, poza prospektem, harmonogram Oferty ENERGA:
  • 19 listopada - rozpoczęcie przyjmowania zapisów Inwestorów Indywidualnych oraz Dużych Inwestorów Indywidualnych,
  • 2 grudnia 2013 r. (do godz. 17:00)- zakończenie przyjmowania zapisów Dużych Inwestorów Indywidualnych (o ile nie zakończy się wcześniej),
  • 2 grudnia 2013 r. (do godz. 23:59)- zakończenie przyjmowania zapisów Inwestorów Indywidualnych,
  • 9 grudnia 2013 r.  lub w zbliżonym terminie- przydział Akcji Oferowanych,
  • 11 grudnia 2013 r. lub w zbliżonym terminie- pierwszy dzień notowania Akcji na GPW.
Liczba Akcji Oferowanych, którą może obejmować zapis złożony przez jednego Inwestora Indywidualnego nie może być mniejsza niż 1 Akcja Oferowana ani większa niż 1 500 Akcji Oferowanych. Cena Maksymalna, po której składane są zapisy przez Inwestorów Indywidualnych wynosi 20 zł za jedną Akcję Oferowaną.

Drugą spółka która prowadzi teraz  ofertę to NEWAG.

Prospekt emisyjny NEWAGu można sobie poczytać tutaj.
Termin zapisu w Transzy Indywidualnej     15 – 22 listopada 2013 r. do godziny 23:59
Cena Maksymalna     19,00 zł

czwartek, 14 listopada 2013

Kolejna seria obligacji detalicznych PKN ORLEN

ORLEN, po błyskawicznej sprzedaży trzeciej serii obligacji detalicznych, na którą zapisy zostały wyczerpane już pierwszego dnia, ponownie zaoferował zakup papierów dłużnych, o wartości 100 mln zł. Oprocentowanie oparte będzie o WIBOR 6M i marżę 1,3%. Zapisy od dziś, do... teoretycznie 21 listopada, a w praktyce pewnie do wyczerpania puli. Szczegóły tutaj i tutaj.

czwartek, 7 listopada 2013

Koniec zapisów na obligacje ORLENu

Nie zdążyła wyschnąć "farba drukarska" na wpisie na temat nowej emisji obligacji ORLENu, a już mamy taki komunikat:

"Zarząd Polskiego Koncernu Naftowego ORLEN S.A. („PKN ORLEN S.A.”) informuje, że okres przyjmowania zapisów na obligacje Serii C zostaje skrócony. Termin zakończenia przyjmowania zapisów, określony w ostatecznych warunkach oferty na 21 listopada 2013 roku, zostaje przesunięty na 7 listopada 2013 roku.
W dniu rozpoczęcia zapisów, tj. 6 listopada 2013 roku złożono zapisy na liczbę obligacji Serii C większą od łącznej liczby oferowanych obligacji Serii C, co powoduje, że w dniu 6 listopada 2013 roku wystąpił Dzień Przekroczenia Zapisów w rozumieniu pkt. 5 części IV ("Informacje o warunkach Oferty") prospektu emisyjnego podstawowego zatwierdzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego w dniu 24 maja 2013 roku ("Prospekt").
Zapisy złożone w okresie od 6 listopada 2013 roku (włącznie) do 7 listopada 2013 roku (włącznie) zostaną proporcjonalnie zredukowane. Szczegółowy sposób redukcji zapisów określony jest w Prospekcie."



środa, 6 listopada 2013

Ruszyła kolejna emisja obligacji ORLENu

Poprzednie emisje obligacji PKN ORLEN cieszyły się ogromną popularnością. Trudno więc się dziwić, że firma idzie za ciosem i po pół roku przygotowała kolejną emisję obligacji korporacyjnych. W dniu dzisiejszym zaoferowano do subskrypcji i sprzedaży obligacje serii C z czteroletnim okresem zapadalności. W ramach całego programu Orlen planuje pozyskać do 1 mld zł. Oprocentowanie obligacji będzie zmienne, oparte o WIBOR 6M i marże wysokości 1,4% (czyli mniej niż poprzednio - wtedy było to 1,5%). Papiery mają trafić na Catalyst. 

W poniższej tabelce, pochodzącej ze strony DM PKO, znajdują się kluczowe terminy dotyczące tej subskrypcji:
TERMINY ZWIĄZANE Z OFERTĄ OBLIGACJI SERII C
Termin rozpoczęcia przyjmowania zapisów ("Dzień Subskrypcji"):6 listopada 2013 r.
Termin zakończenia przyjmowania zapisów:21 listopada 2013 r.
Termin przydziału:25 listopada 2013 r.
Przewidywany Dzień Emisji:2 grudnia 2013 r.
Przewidywany termin podania wyników Oferty do publicznej wiadomości:2 grudnia 2013 r.
Przewidywany termin dopuszczenia Obligacji do obrotu:9 grudnia 2013 r.

Cena nominalna obligacji wynosi 100 zł. Podobnie jak przy poprzednich emisjach cena Emisyjna jednej Obligacji zależy od dnia, w którym składany jest zapis na Obligacje - im później się zapiszemy tym większą cenę przyjdzie zapłacić.

czwartek, 31 października 2013

NBP zmienia politykę sprzedaży walorów kolekcjonerskich

Jak podaje NBP na swojej stronie internetowej, od przyszłego roku ulegnie zmianie obecny system sprzedaży monet i banknotów kolekcjonerskich. System Kolekcjoner zostanie zaorany i powrócimy do starych dobrych czasów z kolejkami do okienek. Z jednej strony może to i dobrze bo sprzedaż przez Kolekcjonera z biegiem czasu stała się bez sensu (wysokie ceny, wysokie nakłady). Z drugiej strony wrócimy do patologii kolejkowej, co mnie nie zachęca do uczestnictwa w tej zabawie. Chociaż można liczyć na to, że sprawę kolejek załatwi dostępność w sklepie internetowym i wysokie nakłady, ale to z kolei nie wróży wzrostowi wartości monet kolekcjonerskich nawet przy założeniu przetapiania nie sprzedanego nakładu po dwóch latach. Dla kolekcjonerów będzie zatem może i lepiej. Inwestycyjnie zaś ten temat się skończył.

środa, 30 października 2013

Udany debiut PKP Cargo

Inwestorzy, którzy kupili w ofercie publicznej akcje PKP Cargo, mogą mieć powody do zadowolenia. Cena emisyjna wynosiła bowiem 68zł a już na parkiecie akcje zadebiutowały po 80,20zł. W tym momencie cą jeszcze wyżej bo po 81,35zł co oznacza wzrost o ponad 19% na otwarciu. Niezły wynik.

piątek, 25 października 2013

Piramidy piramidy



Szczerze mówiąc po wysypie afer i upadku Amber Golda przestałem zajmować się tematem piramidek bo nie specjalnie chciało mi się śledzić kolejne krachy. Tym bardziej artykuł jest interesujący.

środa, 16 października 2013

Końca świata nie będzie

Końca świata jutro nie będzie, USA nie zbankrutują i armagedon odsunie się na bliżej nieokreśloną przyszłość. Wygląda na to, że w USA dogadali się w senacie odnośnie podniesienia limitu długu. Oczywiście jest to znów rozwiązanie tymczasowe i w styczniu czy w lutym będziemy mieli powtórkę z rozrywki. USA zaczynają powoli przyzwyczajać świat do myśli o tym, że są dysfunkcjonalną banko-kracją i prędzej czy później ich waluta pozostanie warta mniej niż papier na którym ją wydrukowano. Cały ten cyrk oczywiście pokazuje, że myśl o porzuceniu dolara jako waluty rezerw nie jest tak idiotyczna jak mogłoby się wydawać. Wydaje mi się jednak, że dopóki establishment bankowy będzie posiadał obligacje USA dopóty tego rodzaju przedstawienia będą kończyły się happy endem. Nawet najgłośniej szczekający politycy USA muszą poddać się naciskowi lobby bankowego z Wall Street. Bankierzy zaś pozwolą się rozlecieć dolarowi dopiero kiedy będą mieli pewność, że wystarczająco na tym zarobią.

piątek, 11 października 2013

Ile dla Ciebie jest warta obietnica państwa?

Ile dla ciebie jest warta obietnica Państwa? Ile takich obietnic nie zostało dotrzymanych? Czy zamienisz prawdziwe "aktywa" na taką obietnicę? Nie masz poczucia, że ktoś chce cię okraść?


Pozwolę sobie przytoczyć jeden cytat z tej ustawy bez komentarza:

"10. Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Finansów nabywa od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych aktywa, o których mowa w ust. 2 pkt 1, w zamian za zobowiązanie gwarantujące wypłatę ubezpieczonemu z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych świadczeń emerytalnych odpowiadających zewidencjonowanej na jego subkoncie prowadzonym przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych(...)"
Proponuję inny deal. Niech Państwo Polskie odda mi kilka nieruchomości Skarbu Państwa, w zamian za zobowiązanie, że jak przejdę na emeryturę to je zwrócę - uczciwy deal?

czwartek, 3 października 2013

Altualizacja listy dealerów metali szlachetnych i listy kantorów internetowych

W dniu dzisiejszym dokonałem przeglądu i aktualizacji zawieszonej na blogu listy dealerów metali szlachetnych i listy kantorów internetowych. Wywaliłem z nich mnóstwo niedziałających linków do firm, które się zwinęły lub upadły. Szczególnie duża czystka dotknęła listę dealerów na której do niedawna wisiały jeszcze linku do kilku sklepów o których pamiętają już chyba tylko tacy, którzy stracili w nich pieniądze.

środa, 2 października 2013

Wojna o pieniądz - SONG HONGBING - recenzja książki

"Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa." Bankier Mayer Amschel Rothschild

Wrześniowy brak aktywności na blogu nie był pozbawiony przyczyn. Zagłębiłem się bowiem w lekturę książki, którą chciałbym czytelnikom nieco przybliżyć. Ta książka to "Wojna o pieniądz - Prawdziwe źródła kryzysów finansowych" autorstwa Song'a Hongbing'a.

Książka kreśli historię rozwoju współczesnej bankowości skupiając się na tym w jaki sposób system bankowy, dążąc do realizacji swoich celów maksymalizacji zysków, stopniowo wypaczał, przekształcał ideę pieniądza. Jest to historia o tym jak bankierzy osiągnęli szczyty w inżynierii finansowej zmierzającej do tego aby kreować pieniądze.  

Czytając zaprezentowany rys historyczny można odnieść wrażenie, że autor prezentuje spiskową teorią dziejów, niemniej jednak zestawienie pewnych faktów robi wrażenie, zaś scenariusze kreślone odnośnie wydarzeń przeszłych są całkiem uprawdopodobnione. Krytyczne spojrzenie na historię przez pryzmat interesów potężnych grup finansowych prowadzi do dosyć prostej, smutnej i oczywistej konkluzji - ten ma władzę kto ma pieniądze.

Początkowo wartka i wciągająca narracja, z biegiem czytania dalszych rozdziałów robi się niestety coraz mniej przejrzysta i coraz bardziej zagmatwana. Niemniej jednak jest to lektura wciągająca. 

Czytając o mechanizmach emisji pieniądza opartego o zadłużanie się rządu w banku centralnym, nieoparcie przychodzi mi na myśl lektura poprzedniej książki, którą recenzowałem ("Kiedy pieniądz umiera"), dotyczącej hiperinflacji w Niemczech. Zaskakująco trafne i zbieżne z tamtą pozycją wydają się twierdzenia autora, że "z historycznego punktu widzenia, każdy kraj, który próbował oszukać własność za pomocą dewaluacji pieniądza, w ostatecznym rozrachunku zostawał porzucony przez własność i majątek". Rozważania na temat długu jako narzędzia sprawowania władzy przez 
bankierów nieodparcie zaś przywołują obraz z filmu "the International".

Książka jest mocno sinocentryczna - co nie dziwi biorąc pod uwagę narodowość autora. Nie przeszkadza to jednak w jej odbiorze. Wręcz przeciwnie, odnoszę wrażenie, że dzięki temu autor mógł oderwać się od powszechnej na zachodzie mainstreamowej retoryki, która zawęża horyzonty postrzegania tego co dzieje się na rynkach finansowych.

Autor z punktu widzenia Chin możliwe scenariusze przyszłych wydarzeń i wydaje się proponować pewne rozwiązania związane z emisją chińskiej waluty opartej na rezerwach złota, jako jedynego słusznego działania, które może Chinom zagwarantować sukces w toczącej się "wojnie o pieniądz". Czy scenariusze kreślone przez autora są realnie możliwe do realizacji w przyszłości - to się okaże. W każdym razie interesujące są trzy aspekty. 

Po pierwsze książka prezentuje chino-centryczny punkt widzenia, tak nieznany nam w krajach "zachodu". Już dla samego tego faktu warto ją przeczytać. 

Po drugie książka otwiera nam oczy na pewne mechanizmy kreowania polityki współczesnego świata. Niezależnie od zakreślonych teorii spiskowych nikt nie odmówi bowiem prawdy twierdzeniu, że współczesnym światem rządzą pieniądze i że potężne pieniądze to potężne wpływy, a władza bankierów rozciąga się daleko poza sferę gospodarki. 

Po trzecie, kreślone scenariusze na przyszłość nawet jeśli nie są realistyczne, to opisują jakiś możliwy zestaw prawdopodobnych zdarzeń, na ewentualność którego warto by przygotowanym. Faktem jest, że obecny kryzys gospodarczy w swoich podstawach tkwi właśnie w procesach monetarnych i jedyna droga do rozwiązania tej sytuacji w długim terminie tkwi w jakiejś zmianie światowego systemu monetarnego.

Na koniec dwie ciekawostki, które nasunęły mi się podczas lektury tej książki. W zadziwiający sposób koresponduje z nią najnowszy raport IMF na temat SDRów jako nowej światowej waluty. Zaskakujący z dwóch powodów. Pierwszy powód to wspominany przez Song Hongbinga scenariusz, obejmujący konieczność zastąpienia dolara nową walutą rezerw. Drugi powód, to fakt w jaki sposób SDRy są esencją fiducjarnego pieniądza kreowanego z niczego, o czym kiedyś pisałem, a co bezpośrednio nawiązuje do tematyki książki - walki o władze kreacji pieniądza. Dążenie do posiadania wyłącznego prawa do emisji światowej waluty to dążenie do posiadania ultymatywnej władzy nad całą światową gospodarką. Dlaczego? Kto przeczyta książkę Hongbinga ten zrozumie. Zrozumie też zadane na podlinkowanej stronie pytanie "Czy naprawdę tego potrzebujemy? "Globalna Rezerwa Federalna”, która góruje nad walutami i systemami ekonomicznymi całej planety?"

Druga ciekawostka to strona, którą znalazłem w sieci. Traktuje o historii pieniądza - jeszcze nie przeczytałem całości, ale wydaje się być interesująca i korespondująca z książką "Wojna o pieniądz".


Tytuł:"Wojna o pieniądz"
Autor:Song Hongbing
Rok wydania: 2010
Wydawca:Wydawnictwo Wektory
ISBN: 978-83-60562-45-1

wtorek, 1 października 2013

Government Shutdown w USA

W amerykańskim parlamencie toczy się od tygodni wielka budżetowa wojna  prezydentem a Republikanami, tym razem kongres USA nie zdołał do północy przyjąć budżetu i USA rozpoczął się nowy rok budżetowy bez ustawy budżetowej. Obie izby Kongresu przyjęły co prawda ustawy budżetowe, ale nie zdołały ustalić wspólnej ich wersji. 

Co to oznacza dla administracji USA? W pracy pozostaną jedynie ci urzędnicy, których praca uznawana jest przez prawo za "niezbędną" - to m.in. służby specjalne, wojsko i niektóre urzędy, takie jak nadzór ruchu lotniczego. Rząd płacić im będzie nie dolarami, tylko wystawi im weksle. Pozostali urzędnicy i pracownicy federalni pójdą na bezpłatne urlopy. Agencje federalne nie mogą od teraz płacić za faktury ani wypłacać pensji. Po pewnym czasie rząd może zostać zmuszony np. do przerwania wypłacania zasiłków społecznych.

Dlaczego tak się stało? Otóż powszechnie wiadomo, że rząd USA nie ma pieniędzy. jedynym sposobem na zapewnienie ciągłości wypłacania dolarów przez agendy federalne jest zaciąganie kolejnych długów. Jeżeli kongres nie uchwali w odpowiednim czasie odpowiedniej ustawy, to rząd nie może się zadłużać i mamy taką sytuację jak teraz. 

Nie jest to bynajmniej pierwszy taki wypadek w historii USA. Od 1976 roku takich sytuacji było 18. Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że cała ta farsa jest grą obliczoną na zmiękczenie jednej ze stron. W długim terminie taka sytuacja nie będzie i nie może przecież trwać permanentnie bo doprowadziłoby to do rozkładu państwa. Średnio trwa to zwykle kilkanaście dni. Tak więc traktowałbym to jako ciekawostkę i tyle. Specjalnych zmian nie będzie bo jakie mają być? Wszystkim, zarówno rządowi USA, jak i jego wierzycielom zależy na tym aby ten się bardziej zadłużał. Tak więc poczekajmy kilka dni i sprawa się powinna "unormować".

poniedziałek, 30 września 2013

Przegląd lokat wrzesień/październik 2013

Dawno nie przyglądałem się ofercie lokat bankowych - sądzę więc że najwyższy czas zerknąć czy cokolwiek uległo w tym zakresie zmianie. Jesteśmy teraz w fazie niskich stóp procentowych, co objawia się tym, że odsetki z lokat wyglądają dosyć żałośnie w porównaniu z tymi, które widzieliśmy rok temu.

Sytuacja w tej chwili wygląda w ten sposób, że "wysokie" oprocentowanie można uzyskać wyłącznie w ofertach wiązanych albo promocyjnych. Za założenie pierwszej lokaty w danym banku możemy czasem wyciągnąć nawet pięć procent. 

Standardowe oprocentowanie zaś oscyluje wokół trzech procent na lokatach bez tak zwanych haczyków. Dla dłuższych terminów (ponad 6 miesięcy) niektóre banki proponują nieco więcej (od 3,3% do 3,45%) - warto (jeśli ktoś chce w tym momencie mrozić pieniądze na dłużej) zwrócić uwagę na oferty Invest Banku, FM banku i Meritum Banku.

Getin online, FM bank i Meritum Bank proponują od 3,61% do 3,5% na lokatach 12 miesięcznych. Dla mnie to już jest granica długości lokaty w tym momencie. Tak jak wspominałem na początku jest teraz okres niskich stóp. Zamrożenie pieniędzy na dłużej przy takich stosunkowo niskich odsetkach może sprawić, że zostanimy z tyłu kiedy stopy zaczną rosnąć.

Czy zaczną rosnąć w ciągu roku - nie wiem. Natomiast wiem, że różnica oprocentowania pomiędzy lokatami długoterminowymi i krótkoterminowymi, czy wręcz kontami oszczędnościowymi  nie jest aż tak wielka. Oprocentowanie 3% na koncie oszczędnościowym jest w tym momencie standardem. Zatem w przypadku mniejszych kwot nawet nie ma sensu zawracać sobie głowę szukaniem tych dodatkowych ułamków procent i mrożeniem pieniędzy na dłużej.


środa, 25 września 2013

Zmiany w banknotach NBP

Narodowy Bank Polski zaprezentował nowe zmienione banknoty o nominałach 10, 20, 50 i 100 złotych ze zmoderni­zowanymi zabezpie­czeniami. Trafią one do obiegu w kwietniu 2014 roku. Projekty graficzne zmodernizowanych banknotów nie uległy zmianie, ale zastosowanie nowych zabezpieczeń powoduje, że różnice pomiędzy banknotami nowej i dotychczasowej emisji będą widoczne. Banknot o nominale 200 złotych na razie nie zostanie zmodernizowany.Tutaj można znaleźć bardziej szczegółowe informacje o nowych banknotach. Tutaj zaś można znaleźć prezentację informacyjną na ten temat.

wtorek, 17 września 2013

Inwestycje alternatywne

Jakieś cztery lata temu popełniłem dwa (1,2) wpisy na temat inwestycji alternatywnych. Czas ucieka, czasy się zmieniają, i postanowiłem do tych wpisów wrócić i trochę je odświeżyć. Zatem powróćmy do tematu.

Inwestycje alternatywne nie zaliczają się do tak zwanych tradycyjnych form inwestowania. Są one specyficzne poprzez charakter samej inwestycji, aktywa będące jej przedmiotem, specyfikę, itd. Obejmują one zakup dzieł sztuki, przedmiotów kolekcjonerskich, znaczków, monet, inwestycje w sport, etc. Idea polega na znalezieniu takiej dziedziny, która jest realnie "alternatywą" dla klasycznych rynków dajmy na to nieruchomości, czy obligacji.

Główna korzyść związana takimi inwestycjami, to przede wszystkim zmniejszenie zmienności wahań portfela, skuteczniejsza dywersyfikacja oraz wykorzystanie niskiej korelacji z innymi, tradycyjnymi klasami aktywów. Na przykład inwestycje w dzieła sztuki są w mniejszym stopniu skorelowane z rynkami finansowymi niż różne rodzaje aktywów na tych właśnie rynkach. Takie inwestycje charakteryzują się zazwyczaj wyższa barierą wejścia i niższą płynnością (choć nie zawsze). Charakteryzują się także często niszowością, a sama bariera wejścia polega na zasobie wiedzy potrzebnej aby zrozumieć i dobrze ocenić oraz wycenić przedmiot inwestycji.

Niektórzy do inwestycji alternatywnych zaliczają także fundusze hedgingowe, fundusze private equity i fundusze funduszy. Ja wolałbym inna definicję. Za inwestycje alternatywne proponowałbym uznać zatem inwestycje w inne klasy aktywów nisko skorelowane z klasycznymi rynkami.O ile cztery lata temu uważałem, że inwestycje w ziemię i nieruchomości można byłoby zaliczyć właśnie do inwestycji alternatywnych zaś złoto zaś stawiałem gdzieś na granicy, to teraz uważam, że inwestycje alternatywne to faktycznie oderwane od tradycyjnego nurtu inwestowania np. monety, sztuka, alkohole, etc.

Mamy zatem dzieła sztuki, monety o wartości numizmatycznej, walory filatelistyczne, , stare rękopisy, mapy, wina, whisky, kamienie szlachetne, etc. Generalny wspólny mianownik tych wszystkich inwestycji to duża wiedza niezbędna aby poruszać się po tych rynkach, a także bardzo (a czasem skrajnie) niska płynność.

Ten niższy poziom płynności wynika z faktu, że albo rynki dla danych aktywów są płytkie, albo ograniczona jest liczba kupujących, albo rządzą się one specyficznymi prawami.

W przypadku dzieł sztuki można powiedzieć, że szybka sprzedaż po atrakcyjnej cenie jest raczej wykluczona. Można nasze dzieło wystawić na aukcję, ale te są organizowane w określonych terminach i im więcej jest ono warte tym mniejsza liczba potencjalnych nabywców. Ewentualna sprzedaż przez galerię, czy antykwariat także wiąże się z oczekiwaniem na nabywcę i z zapłaceniem prowizji.

Jeżeli chodzi o walory numizmatyczne czy filatelistyczne to istnieje dosyć szeroki rynek tego typu przedmiotów. Można je sprzedawać na aukcjach internetowych lub w sklepach specjalistycznych. Aukcje są szybkie i zwykle ilość transakcji tam zawieranych gwarantuje sprzedanie naszego przedmiotu. niemniej jednak, im droższy przedmiot będziemy sprzedawać tym dłużej będzie trzeba czekać na nabywcę. Z kolei sklepy mogą nasze przedmioty brać w komis lub odkupić, jednak często ceny przez nie proponowane mniej atrakcyjne niż na aukcjach.

Także kamienie szlachetne czy alkohole posiadają rynki rządzące się swoimi specyficznymi prawami. Nie znając realiów takiego rynku łatwo sprzedać przedmiot naszej inwestycji znacznie poniżej realnej wartości.

Dlatego też planując dokonania inwestycji w alternatywne aktywa lub rynki należy mieć na uwadze możliwość szybkiego wycofania się z niego i upłynnienia naszych aktywów.

Płytkość niektórych rynków może sprzyjać także manipulacji cenami przez dużych graczy. Tak jest np. w przypadku kamieni szlachetnych. Stąd też przestrzegam przed pochopnym podejmowaniem decyzji o lokowaniu pieniędzy w coś czego nie do końca rozumiemy.

czwartek, 5 września 2013

Kradzież z OFE?

Decyzje w sprawie OFE zostały ogłoszone. Nie będę się rozwodził nad analizą złożonych propozycji bardziej niż już to zrobiono. Pisałem swoją opinię wcześniej i zdanie podtrzymuję. Chcę tylko zwrócić wszystkim uwagę na zasadniczą różnicę pomiędzy posiadaniem obligacji skarbowych a zapisem na koncie w ZUS. W przypadku obligacji rząd nie może powiedzieć, że zmienia warunki ich spłaty nie ogłaszając technicznie częściowego bankructwa, za co zostanie zdekapitowany przez rynki finansowe. W przypadku ZUS, "ustawowe gwarancje" ministra Rostowskiego, są warte tyle co nic. Rząd może ustawę zmienić i uchwalić, że od stycznia 2020 roku będzie te wirtualne zapisy waloryzował wskaźnikiem o połowę mniejszym i nikt mu nic nie zrobi.

Dla mnie technicznie to co chce zrobić rząd to kradzież. Słyszałem opinie że należałoby z tym się zgłosić do prokuratury bo technicznie coś z aktywów OFE zostanie zabrane. W ogóle to ciekaw jestem jak rozwiążą problemy prawne związane z tym, że rząd de facto chce zabrać OFE część aktywów, które wchodzą zgodnie z ustawą w skład ich aktywów? Jak technicznie zaksięgować kradzież? Bo rząd chce efektywnie jednostronnie zmienić zobowiązania z obligacji. Ciekawe co na to powie Trybunał Konstytucyjny - to że sprawa do niego trafi jest bardzo prawdopodobne.

poniedziałek, 2 września 2013

Alior rezygnuje z obsługi gotówkowej we frankach

Logując się do serwisu w Alior Banku natknąłem się na informację o zmianach. Pomiędzy innymi okazuje się, że od 1 listopada w placówkach Alior Banku nie będzie już obsługi gotówkowej we frankach szwajcarskich. Niezbyt to ciekawa informacja szczególnie dla tych którzy parę lat temu postanowili, że w Aliorze taki rachunek w CHF założą. Swego czasu była nawet promocja i w ramach tzw. "konta oszczędnościowego Kantor" można było taniej kupić walutę i przelać ją do swojego banku. Potem Alior wszedł w kantory internetowe i kantory w oddziałach, konto "Kantor", a teraz rezygnuje także z obsługi gotówkowej. 

Najwidoczniej rozpowszechnienie się kantorów internetowych spowodowało, że koszty utrzymywania gotówki w oddziałach stały się zbyt wysokie.

Teraz jeżeli chodzi o CHF to w Aliorze zostaje tylko przelew. Sam wprawdzie rzadko korzystałem z tej możliwości, ale świadomość tego, że w razie czego mogę wpłacać i wypłacać gotówkę była dla mnie ważna. Cóż, pozostaje poszukać alternatywnych rozwiązań, pytanie tylko czy równie atrakcyjnych cenowo.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Działalnosć gospodarcza w formie spólki z ograniczoną odpowiedzialnością - koszty

Prowadzenie działalności gospodarczej wiąże się z ryzykiem. Przede wszystkim zdarzyć się może, że nasze interesy nie wypalą i zostaniemy z długami do spłacenia. Stąd w mojej prywatnej opinii prowadzenie jakiekolwiek działalności innej niż mikro firma w formie jednoosobowej działalności gospodarczej jest obarczone zbyt dużym ryzykiem (odpowiadamy wtedy za swoje zobowiązania całym majątkiem osobistym). Dlatego właśnie wymyślono spółki kapitałowe, a najwygodniejszym i w sumie chyba najtańszym sposobem prowadzenia działalności – tak aby ograniczyć ryzyko – jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Okazuje się też że jej rejestracja i prowadzenie stają się coraz tańsze i coraz bardziej dostępne. Poprosiłem zatem aby kilka związanych z tym niuansów wyjaśnili nam autorzy bloga „sprzedaż spółki”.

WPIS GOŚCINNY


Rejestracja spółek z o.o. jest procesem, który wymaga odpowiedniej znajomości przepisów prawa gospodarczego. W celu uniknięcia wielu zbędnych przeszkód można skorzystać z oferty firmy i za jej pośrednictwem zarejestrować spółkę.

Koszty związane z prowadzeniem spółki z o.o. są zależne od wielu czynników.

Rozpoczynając od opłat za usługi księgowe, w tej sytuacji wszystko zależy przede wszystkim od ilości dokumentów księgowych, liczby zatrudnionych osób oraz rodzaju prowadzonej działalności.

Kwota, którą należy uiścić zależy również od tego, jakie usługi są zawarte w cenie podstawowej. Najczęściej, w przypadku niskiej ceny, nie są wliczone usługi doradcze. W tej sytuacji w skład świadczonych usług wchodzi zaksięgowanie dokumentów oraz wypełnienie i wysłanie deklaracji podatkowych. Ceny w całej Polsce za te usługi są bardzo różne. Można się spotkać z kwotą 150 złotych za pełną obsługę księgową.

Według art. 231. § 1 K.s.h. zwyczajne zgromadzenie wspólników powinno odbyć się w terminie sześciu miesięcy po upływie każdego roku obrotowego. Co za tym idzie, uchwały zgromadzenia wspólników są dokumentowane w protokołach sporządzonych w formie pisemnej. Jednak jak wynika z art. 248 § 1 zd. 2, pewne uchwały zgromadzenia wspólników muszą być zamieszczone w protokole sporządzonym przez notariusza. Oznacza to, że podczas jednego zgromadzenia trzeba ponieść pewne koszty. W spółce z o.o. maksymalna stawka za sporządzenie protokołu zgromadzenia wspólników sp. z o.o. wynosi 750 zł, bo tak stanowi prawo. Jednak cena rynkowa to 500 zł, rzadko się zdarza, żeby ta kwota była większa.

W spółce z o.o. mamy do czynienia również z innymi opłatami notarialnymi. Akt notarialny jest niezbędny m.in. gdy: do spółki przystępuje nowy wspólnik, następuje oświadczenie dotychczasowego wspólnika o objęciu nowego udziału czy też obniżenia kapitału zakładowego spółki. Z kolei notarialnego protokołu wymaga z pewnością: uchwała wspólników w sprawie zmiany umowy spółki czy też uchwała zarządu obniżająca kapitał zakładowy spółki w sytuacji, gdy dochodzi do automatycznego umorzenia udziału. Dodatkowo należy liczyć się z tym, że w spółce z o.o. niezbędne jest notarialne potwierdzenie podpisów członków zarządu, wspólników itp.

Opłaty notarialne nalicza się od wartości przedmiotu czynności prawnej. Oświadczenie o przystąpieniu do spółki z o.o. lub o objęciu udziałów w tej spółce wynosi 10 proc. stawki maksymalnej. Poświadczenie podpisu kosztuje 20 zł, jednak może wynieść więcej w przypadku, gdy podpisy składane są na dokumencie, który obejmuje np. czynność prawną wyrażoną konkretną kwotą. W takiej sytuacji notariusz może pobrać do 10 proc. sumy, jaka należałaby się za sporządzenie tej czynności w formie aktu notarialnego.

Dodatkowo obecnie bardzo popularne stało się wynajmowanie wirtualnego biura. Z tego tytułu również pobierane są opłaty, których wysokość zależy od wybranego pakietu.

Przykładowo za pakiet podstawowy wirtualnego biura, w którego skład wchodzi rejestracja firmy pod adresem usługodawcy oraz odbieranie korespondencji, należałoby zapłacić w granicach od 45 – 100 zł + VAT za miesiąc. Istnieje również możliwość wynajmu gabinetu czy też sali konferencyjnej jednorazowo, bez konieczności wynajmowania biura i ponoszenia comiesięcznych opłat. Wtedy koszta są znacznie niższe, ponieważ dokonuje się opłaty za godzinę wynajmu. Cena wynajmu np. sali konferencyjnej zależy od wyposażenia danej sali. W tej sytuacji płacimy tylko za to, co jest nam niezbędne. Z pewnością jest to tańsza opcja niż standardowe wynajmowanie biura, którego koszty zależne są przede wszystkim od jego m2.

Z pewnością prowadzenie spółki z o.o. w jej początkowych fazach wiąże się z wieloma wydatkami, jednak warto wziąć pod uwagę fakt, iż jeżeli posiadany biznesplan jest interesujący, a podejście wspólników profesjonalne, w bardzo szybkim tempie środki zainwestowane w niniejszą działalność mogą się zwrócić.

Aby zaoszczędzić czas i pieniądze już na starcie warto skorzystać z popularnej oferty firm jaką jest sprzedaż spółek, która umożliwia rozpoczęcie swojej działalności już w ciągu 1-2 dni.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Ciekawy artykuł o SKOKach

W serwisie "Obserwator Finansowy" pojawił się interesujący artykuł o SKOKach. Polecam lekturę.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Dyktat Wuja Sama

Bycie obywatelem USA nie jest zbyt przyjemne jeżeli przychodzi do płacenia podatków. Pomijając już toczącą się w USA dyskusję na temat konstytucyjności samej podstawy prawnej, na której amerykańska administracja opiera swoje "roszczenia" do obywateli, to nawet za granicą USA być obywatelem "najwspanialszego kraju na świecie" nie jest lekko. Rożne rządy klękają przed USA pozwalając amerykańskiej administracji podatkowej poszukiwać nieujawnionych amerykańskiemu fiskusowi dochodów.

Także polskie ministerstwo finansów zamierza podpisać wkrótce z USA umowę na podstawie której polskie banki będą musiały kontrolować, czy ktoś nie posiada obywatelstwa USA albo dochodów w USA i na tej podstawie przekazywać dane do amerykańskiego urzędu podatkowego.

Tak więc macki ośmiornicy sięgają szeroko, nie tylko podsłuchiwanie internetu, ale także instytucjonalne szperanie w danych bankowych na całym świecie.

Ponura perspektywa...

piątek, 9 sierpnia 2013

Kryzys demograficzny

Mamy wakacje, więc panuje wakacyjne rozprężenie. Nie będę zatem się rozwodził. Dyskusję o OFE śledzimy wszyscy, tylko że na razie skupia się ona na tym co jest teraz (dziś jest deficyt, dziś trzeba się zadłużać, etc) Przerażeniem napawa mnie jednak fakt, że za zobowiązania emerytalne w ZUS przyjdzie nam kiedyś zapłacić wszystkim. Trzeba będzie zapłacić wyższe podatki  bo demografia jest nieubłagana - mniej dzieci, więcej osób starszych. Takie rozwiązanie w naszej zachodniej cywilizacji jest nie do utrzymania na dłuższą (rzędu kilkudziesięciu lat) metę. Więc może dojdziemy to takich pomysłów jak Rosja i Chiny?

środa, 31 lipca 2013

Czy gminy też będą miały problemy ze spłatą swoich obligacji?

Lista firm, które mają problemy ze spłatą swoich obligacji jest długa i wielokrotnie pisałem o tym jak niepewny jest to rynek. Nie było jednak do tej pory podobnych problemów w przypadku obligacji komunalnych. Tymczasem gmina Konopiska zafundowała właśnie swoim obligatariuszom nieprzespaną noc. Powinni oni byli otrzymać płatność 30 lipca, jednak gmina nie zapewniła na ten dzień środków. Jak sądzę przez niedopatrzenie czy też błąd techniczny pieniądze zostały przelane później i jest wysoce prawdopodobne, że dotrą do adresatów dopiero dziś.

Czy jest to zwiastun szerszej tendencji? Nie sądzę. Uważam obligacje komunalne za stosunkowo bezpieczne na tle pozostałych na Catalyst. Niemniej jednak założę się, że konsekwencje jak zwykle dla emitenta będą żadne i powstanie kolejny precedens na to, że niedotrzymywanie słowa (tak częste w przypadku obligacji korporacyjnych) nie skutkuje żadnymi negatywnymi konsekwencjami.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Zakaz handlu złotem i srebrem na Allegro

Było na allegro kilka przypadków kiedy spora grupa kupujących metale szlachetne nacięła się na nieuczciwego bądź niewypłacalnego sprzedawcę. Dość wspomnieć o problemach Hyath, ale było jeszcze paru innych. Allegro dzielnie próbowało mniej lub bardziej udolnie zapobiegać takim sytuacjom wprowadzając bardziej lub mniej sensowne ograniczenia sprzedaży złota. Niewątpliwie jednak konieczność dokonania wypłat z Programu Ochrony Kupujących na tyle mocno zabolała, że postanowiono właśnie wylać dziecko z kąpielą i zupełnie pozbyć się problemu.

Zgodnie z nową zmianą regulaminu, od 1 sierpnia nie będzie można wystawiać na sprzedaż złota w postaci sztabek, monet, złomu a także srebra lokacyjnego.

Jak tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Joanna Wagner z biura prasowego Allegro "decyzja podyktowana jest troską o bezpieczeństwo naszych użytkowników. Tego typu transakcje, ze względu na ich specyfikę, obarczone były zbyt dużym ryzykiem, takim jak wydłużony czas realizacji, duże wahania kursu i związane z nimi ryzyko spekulacyjne. W efekcie nasi użytkownicy narażeni byli na problemy transakcyjne."

Dla mnie jest to oczywiste mydlenie oczu i takie tłumaczenie, aby nie powiedzieć wprost "nie daliśmy rady powstrzymać oszustów i nieudaczników handlujących na miliony złotych wirtualnym złotem, a teraz musimy za to płacić".

Co to oznacza dla  kupujących? Zapewne wzmocnią się tradycyjni dealerzy, którzy nie handlowali na Allegro. Może wzrosną nieco ich marże, choć konkurencja na rynku chyba nie za bardzo na to pozwoli. Na pewno zniknie jakiejkolwiek ochrona typu Program Ochrony Kupujących. Przykład Hyatha, pokazuje, że klienci chronieni przez POK odzyskali swoje pieniądze w miarę sprawnie, zaś ci, którzy kupowali przez stronę internetową dealera do dziś zapewne niewiele zobaczyli.

Niewątpliwie wzmocni to opcję zakupu osobistego z osobistym odbiorem.

Zapewne część handlujacych przeniesie się na e-bay czy świstaka, tam by trzeba ruszyć na poszukiwania.

Dla potencjalnych sprzedających został ukręcony właśnie kolejny potencjalny kanał zbytu. Po zamknięciu okienek przez NBP na przełomie roku, to kolejna nieciekawa informacja. Jak wyżej pozostaje przenieść się na świstaka czy e-bay.

Dla zawodowych sprzedających decyzja oznacza, że zamknięty został kanał sprzedaży generujący duże obroty. Pozostanie im przenieść się na inne serwisy aukcyjne lub rozwijać własne sklepy internetowe co może niewątpliwie mocno zdusić rozwój biznesu.

piątek, 26 lipca 2013

Czy SKOKi są bezpieczne?

Kolejny raport KNF na temat sytuacji w SKOKach daje do myślenia (Prezentacja, raport, artykuł w Rzeczpospolitej)

Kilka cytatów:
"Sytuacja kapitałowa w kasach jest trudna, fundusze własne są nieadekwatne do prowadzonej działalności, ponieważ nie zabezpieczają ponoszonego przez kasy ryzyka. Współczynnik wypłacalności w sektorze obniżył się z 1,83% na koniec grudnia 2012 r. do 1,11% na koniec marca 2013 r."
"Ponad 70% kas na koniec I kwartału 2013 r. wykazało straty z działalności."
"31% wartości portfela kredytowo-pożyczkowego stanowią kredyty i pożyczki przeterminowane."

Patrząc na dane sądzę, że problemem kas może być także zdecydowana przewaga depozytów krótkoterminowych nad długoterminowymi. Depozyty powyżej roku stanowią zaledwie 11% wszystkich.


Problem ze SKOKami jest jeszcze jeden. Otóż wcześniej nikt ich nie prześwietlał. nie było żadnych raportów dających jakiekolwiek w miarę sensowne dane na temat ich sytuacji finansowej. Teraz zaczynają być pod większą lupą i robią z tego od razu awanturę i polemikę polityczną a nie merytoryczną. Tak przynajmniej interpretuję oświadczenie Kasy Krajowej wydane w odpowiedzi na raport KNF.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Co to jest realna stopa procentowa?

RPP obniżyła jakiś czas temu stopy procentowe do najniższego poziomu w historii, argumentując to niskim poziomem inflacji. Na lokatach odsetki spadły do poziomów, których rok temu nie wyobrażalibyśmy sobie. Tym jednak, co tak na prawdę wyznacza poziom zwrotu z kapitału jest nie nominalna, ale realna stopa procentowa.

Czym zatem jest realna stopa procentowa? Jest to stopa oprocentowania po odjęciu inflacji. Czyli jeżeli mamy inflację dajmy na to 3%, a odsetki na lokacie po opodatkowaniu dają nam 3,5% to realnie zarabiamy zaledwie 0,5% ponad utratę wartości pieniądza w skutek inflacji.

Zdarzają się przypadki kiedy jest ona ujemna. W takim przypadku z nasz kapitał jest szybciej zjadany przez inflację niż zasilają go odsetki z lokaty.

środa, 17 lipca 2013

Jest źle? Będzie jeszcze gorzej...

Mam nieodparte wrażenie, że wcale nie jest różowo. Śmiesznie to brzmi, bo pewnie niektórzy mają takie wrażenie już od dawna. Niemniej jednak moje wrażenie, że będzie gorzej wpływa na to że odnoszę wrażenie, że już jest nie najlepiej.

Po tym filozoficznym wstępie warto przejść do konkretów. Konkretem jest że mamy spowolnienie gospodarcze, a w budżecie państwa świeci pustkami. Prędzej czy później skończy się zatem koniecznością dokręcenia śruby więc niewątpliwie będzie gorzej bo podwyżki podatków nie przyspieszą wzrostu gospodarczego. 

O ile w 2008 roku miałem nadzieję, że ukryte rezerwy naszej gospodarki zamortyzują kryzys - co się poniekąd okazało prawdą, to teraz wydaje mi się, że te rezerwy mogą się szybko skończyć. 

Będzie gorzej też w dłuższej perspektywie - cóż innego można powiedzieć patrząc na politykę budżetową rządów, które od dziesiątek lat rok z rokiem coraz bardziej się zadłużają. Jeżeli rozwiązaniem na problemy "dziury  budżetowej" jest pożyczenie więcej pieniędzy, to należy sobie zadać pytanie - kto i kiedy je spłaci? Pan spłaci, Pani spłaci, ja spłacę...

Na to nakłada się nawis przyszłych zobowiązań z tytułu emerytur - państwo będzie musiało je kiedyś wypłacić. Z czego, skoro już teraz pożycza na ich wypłatę bieżącą? Tymczasem demografia jest nieubłagana, będzie nas mniej. Ta mniejsza liczba ludzi będzie musiała utrzymać rosnącą liczbę emerytów. Skąd pieniądze? Pan zapłaci, Pani zapłaci, ja zapłacę...

Skoro mamy płacić wyższe podatki to co nam zostanie na konsumpcję i rozkręcenie gospodarki? Czujecie problem?

czwartek, 11 lipca 2013

Za rok 3,13 za franka?

Czy już za rok zapłacimy 3,13zł za franka? Tak przynajmniej prognozują ekonomiści Raiffeisen Banku. Dla mnie stawianie w takim horyzoncie prognoz jest wróżeniem z fusów. Oczywiście z takiego poziomu ucieszyłoby się wielu posiadaczy kredytów walutowych. Jednak przez rok może wydarzyć się wystarczająco dużo aby być ostrożnym w przywiązywaniu się do jakiś poziomów cenowych.

czwartek, 4 lipca 2013

Lokaty w lipcu

Wczoraj rada Polityki Pienięznej obniżyła "po raz ostatni" stopy procentowe. Trzeba przyznać, że już dotąd oprocentowanie lokat było na tak niskim poziomie, że ledwo uzasadniało sensowność trzymania kasy na lokatach kosztem płynności. Postanowiłem zobaczyć jak wyglądają obecnie oferty lokat w lipcu 2013.

Na 3 miesiące Getinonline proponuje Lokatę słoneczną na 3,8%, z kolei FM bank łączący się z Polski Bankiem Przedsiębiorczości oferuje "Lokatę Spinającą" na 3 miesiące za 3,75%.

Na 6 miesięcy o na pierwszym miejscu z lokatą o oprocentowaniu 3,7% plasuje się GetinOnline - jest to lokata "Be Green".

Na 12 miesięcy w Getin Online znajdziemy "Lokatę Prezesa" która ma zmienne oprocentowanie oparte o WIBOR. Ponieważ RPP zapewnia, że wczorajsza obniżka stóp jest ostatnia z cyklu, więc można spodziewać się, że tak skonstruowane lokaty przez jakiś czas mają potencjał aby mieć w pewnym sensie stałe oprocentowanie. W tym momencie jest to około 3,78%.

Wydaje mi się, że w obecnych warunkach zakładanie lokat dłuższych niż 12 miesięcy jest obarczone zbyt dużym ryzykiem "systemowym" więc nie analizują ich tu. Zmienność warunków na rynkach może być na tyle duża w ciągu dwóch-trzech lat, że zakładanie takiej lokaty mija się z celem.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Panie Premierze - dlaczego chce Pan zajebać moje pieniądze?

Jak żyć Panie Premierze? Jak żyć? Mam konto w OFE a w nim jakieś pieniądze. Niemałe dodajmy. Przez lata wmawialiście mi, że to moje pieniądze na moją emeryturę i że OFE jest po to, żeby nie zajebali mi tych pieniędzy w ZUS. Teraz słyszę Wasze "propozycje", żeby część środków z OFE przekazać z powrotem do ZUS i krew mi się gotuje.

No bo jak to? Mam te (niby) moje pieniądze w OFE i teraz mam połowę z nich oddać do ZUS? To znaczy mam ich nie mieć? Mieć połowę mniej? Znaczy, że mi je ZUS zajebie? No bo jak inaczej po chłopsku nazwać jak mi ktoś każe oddać połowę tego co niby moje? No jak Panie Premierze? Zajebiecie?

sobota, 29 czerwca 2013

Skąd się wziął światowy kryzys?

Odpowiedź na pytanie - skąd się wziął światowy kryzys, w wiecznie aktualnym skeczu Jana Kobuszewskiego i Kazimierza Brusikiewicza z 1978 roku pt. "Dług". W brew pozorom, bardzo prawdziwe.
Miłej zabawy.

czwartek, 27 czerwca 2013

ZUS czy OFE? Płać i płacz, czyli o zapobiegliwości...

Dyskusja na temat OFE dotarła do punktu, w którym padły jakieś "propozycje". Tak jak byśmy mieli jakiekolwiek alternatywy. Nie będę się nad nimi rozwodził i opisywał, wrzucę tylko swoją opinię. Każdy z tych "wariantów" przewiduje przeniesienie całości lub części pieniędzy z OFE do ZUS. Miałoby to być wybawieniem dla długu publicznego. Każdy, kto się nad tym choć przez chwilę zastanowi dojdzie do wniosku, że mamy do czynienia z kreatywną księgowością.

Powiedzmy sobie szczerze jedną rzecz, w każdym przypadku pieniądze w ZUS są tylko wirtualnym zapisem księgowym. Są niczym innym tylko zobowiązanie, że zostaną wypłacone w przyszłości. Takim samym jak obligacje tylko że w innej instytucji. Na czym polega kreatywna księgowość?

Otóż kiedy państwo emituje obligacje, obiecuje że za nie zapłaci za X lat. To się liczy jako dług.

Kiedy zaś państwo zapisuje na koncie w ZUS jakieś pieniądze także obiecuje że wypłaci je za X lat. Tylko wtedy nie nazywa się to długiem.

Czujecie iluzję? 

A oszustwo? Oszustwo polega na tym, że w przypadku obligacji to rynek wycenia wiarygodność/wiarołomstwo emitującego je państwa i każe sobie płacić wyższe lub niższe odsetki. W przypadku ZUS to państwo arbitralnie ustala "oprocentowanie" podnosząc, że jest przecież w 100% wiarygodne. Wierzycie w to?

Jakie mamy alternatywy? Płać i płacz - szczerze mówiąc żadnych. No oprócz oczywiście wyeksmitowania się z ZUS zupełnie nad czym doktoryzują się doradczy podatkowi. Jedyne co możemy zrobić tak czy siak to budować swoje oszczędności. W każdy możliwy sposób. Nie oglądając się i zbytni nie wierząc w to, że z tego podatku jaki płacimy do ZUS kiedykolwiek cokolwiek będzie.

To byłoby tyle o zapobiegliwości.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Prywatnosć? Anonimowość?

Świat podnieca się tym, że z NSA wyciekły jakieś "szczegóły" projektu PRISM. Zainteresowanych odsyłam do googli, bo to nie o tym chcę pisać. Zwracam jednak uwagę na to, że jest symptomatycznym znakiem naszych czasów rosnące zainteresowanie rządów tematyką tzw "big data" w śledzeniu obywateli.

Choć na polu całkiem tradycyjnych metod utrudniania ludziom prywatnego i anonimowego życia, rządy mają się dobrze. Nie dalej jak we Francji postanowiono właśnie odgórnie narzucić limity na transakcje gotówkowe do 1000 Euro i dodatkowo wprowadzić zakaz przesyłania pocztą gotówki lub metali szlachetnych. Oczywiście wszystko z troski o biednych pracowników poczty, narażonych przy tym na niebezpieczeństwo. Bardziej chyba jednak z troski aby ktoś anonimowo nie przesyłał zbyt dużych kwot pieniędzy bo te trudno byłoby opodatkować.

Pisałem niedawno o końcu tajemnicy bankowej w Polsce - planie, na który zakusy miało/ma ministerstwo finansów. Ratunkiem przed tym mogłoby być nawrócenie się na transakcje gotówkowe, ale ani to wygodne, ani łatwe. Szczególnie w kontekście tego co się wyprawia we Francji.

Tendencja do opodatkowywania każdego pieniądza uwydatnia się też w coraz zacieklejszym ataku USA na szwajcarskie instytucje finansowe. Działania rządu USA literalnie zmierzają do wyeliminowania z rynku kilku banków. W tej sytuacji coraz więcej instytucji na całym świecie przestaje po prostu obsługiwać obywateli USA. Ryzyko, że rząd amerykański będzie próbował dobrać im się do skóry za ukrywanie pieniędzy amerykanów, jest dla nich nie do udźwignięcia. 

W tym kontekście alternatywa w postacie powrotu do obrotu gotówkowego wydaje się kusząca. Kuszące stają się także bardziej egzotyczne miejsca lokowania pieniędzy i wystające poza system finansowy rozwiązania znane z krajów arabskich.

środa, 19 czerwca 2013

Koniec tajemnicy bankowej?

Dzisiaj temat na sezon ogórkowy...

Jak donosi Puls Biznesu Ministerstwo Finansów pracuje nad projektem zmian w przepisach, który literalnie zmierza do likwidacji tajemnicy bankowej. Jak czytam - wszystkie instytucje finansowe będą musiały przekazywać fiuskusowi dane o posiadanych rachunkach i operacjach finansowych. 

Ile w tych prasowych doniesieniach jest prawdy a ile szukania sensacji nie wiem. Wiem jednak, że są tendencje, aby zwiększać uprawnienia aparatu władzy, kosztem praw do prywatności. Współczesna technologia wydatnie temu sprzyja.

Jest jednak jeden sposób na przechowywanie bogactwa i dokonywanie transakcji poza okiem fiskusa. To znany w wielu kręgach sprawdzony sposób płacenia gotówką i trzymania majątku w złocie.

czwartek, 13 czerwca 2013

Inwestowanie w siebie

Inwestowanie w siebie ma przyszłość. Tak twierdziłem i tak twierdzę, ze wszystkich sposobów wydatkowania pieniędzy ten wydaje się przynosić najpewniejsze stopy zwrotu. Popełniłem kiedyś wpis na ten temat i postanowiłem go odświeżyć i przypomnieć nowym czytelnikom.

Chodzi o inwestowanie w swoją wiedzę. Wielu czytelników blogów finansowych i stron o podobnej tematyce zadaje sobie pytanie jak osiągnąć tak zwaną "wolność finansową", czerpią wzory przy tym z autorów książek, którzy pracują cztery godziny tygodniowo, czy też naganiają wszystkich do inwestowania w nieruchomości. Sedno sprawy polega na tym, że do zarabiania pieniędzy w ten czy w inny sposób potrzebny jest kapitał intelektualny, który nosimy pod czaszką. Każdy nawet najmniej wyedukowany człowiek taki zasób posiada i każdy jest w stanie go wykorzystać w ten czy w inny sposób.

Inwestowanie w wiedzę - w swoją wiedzę, czyli w siebie samego, polega na poświęcaniu swojego czasu i pieniędzy na pozyskiwanie umiejętności, wiedzy i doświadczeń, które przydazą się nam w naszym życiu zawodowym bezpośrednio lub pośrednio. Mowa tu o dokształcaniu się, ustawicznym poszerzaniu swoich doświadczeń zawodowych poza podstawową pracą i pozyskiwaniu wiedzy w tym kierunku. Mówię o kursach i studiach, które czasem nawet bezpośrednio nie mają jednoznacznego związku z zajęciem, które wykonujemy, ale albo poszerzają nasze horyzonty dając nowy zawód. Mowa o uczestnictwie w przedsięwzięciach, które dostarczą wiedzę i doświadczenia pozwalające bez obaw przekwalifikować się w przyszłości. Mowa o czytaniu książek, materiałów w sieci, czy pozyskiwaniu wiedzy na wszelkie możliwe sposoby.

Twierdzę, że idea ta powinna prowadzić do poszerzania horyzontów, bez ulegania wąskiej specjalizacji. Do czego prowadzi zbytnia specjalizacja dobitnie pokazały nam dinozaury, czy niektóre ginące zawody.

Owszem kształcenie kosztuje: pieniądze i czas. Jednak możliwości, które kreowane są przez dobrze zainwestowany czas i pieniądze, są czasem dalece większe niż zwrot z kapitału ulokowanego w obligacjach czy akcjach. Będzie to pieniądz wydany na zdobycie czegoś niezbywalnego i multiplikującego efekty wszystkich naszych przyszłych działań w kierunku osiągania celów finansowych. 

Niech nas nie zwiodą przykłady ludzi, którzy rzuciwszy studia osiągnęli w garażu zbudowanie multimilionowego biznesu. Oni też inwestowali swój czas w know-how, bez którego by tego biznesu nie zrobili. Zainwestowali także czasem niemałe pieniądze.