Przegląd Finansowy: 13-04-01 - 13-05-01

niedziela, 28 kwietnia 2013

Lokaty - maj

Dawno nie pisałem żadnego porównania lokat bankowych, ale prawda jest taka, że nie specjalnie też jest co porównywać. Ostatnie obniżki stóp procentowych spowodowały, że dawna atrakcyjność lokowania pieniędzy w bankach znacznie spadła. Dodatkowo cieniem nad koncepcją zostawiania w banku swoich pieniędzy położył się "kryzys cypryjski". Niemniej jednak warto czasem zerknąć czy cokolwiek nowego i interesującego pojawiło się  w tabelach oprocentowania w bankach.

Chcąc ulokować kasę na dwa lub trzy lata możemy skorzystać z lokat w Getin Online na raptem 4,75%. Jakimś pomysłem jest zainteresowanie się teraz lokatami o zmiennym oprocentowaniu, ponieważ jeżeli okaże się, że stopy procentowe będą rosły to taka lokata podaży za tym wzrostem. Szczególnie ma to znaczenie przy lokatach długoterminowych i tutaj wartym zauważenia jest FM Bank, oferujący lokaty WIBORplus na rok, dwa lub trzy lata. Maja one w tej chwili oprocentowanie odpowiednio 4,4%, 4,5% i 4,5%, ale taj jak wspominałem jeśli stopy tuszą w górę to ono także wzrośnie.

Na rok oprocentowanie lokat oscyluje w okolicach 4,35%-4,39% prawdę mówiąc traci nieco sens porównywanie w tym przypadku różnych banków czy szukanie lokaty o te jedną dziesiątą czy setną procenta lepszej. Przy kwotach rzędu kilku tysięcy złotych są to tak małe różnice nominalnie, że większy koszt to stracony na takie poszukiwania czas.

Niestety konkluzja jest taka, że to co kiedyś uważaliśmy za marne oprocentowanie jest teraz szczytem możliwości.


piątek, 19 kwietnia 2013

Ropa za złoto - czy złoto jest w bańce?

Miałem o tym napisać w 2009 roku, ale z różnych przyczyn jakoś zeszło. Zachęciła mnie natomiast do tego, aby do tematu powrócić lektura arcy-szalenie-ciekawego bloga FOFA (j.ang). 

Rzecz sprowadza się do tego, jak istotne dla zrozumienie szerszej perspektywy tego co dzieje się na świecie jest uświadomienie sobie faktu, że nie CENA jakiegoś dobra jest istotna, ale WARTOŚĆ. Stąd w dużym skrócie wylądujemy na wykresie pokazującym relację złoto-ropa.

To co mnie pochłonęło w ostatnich dniach po tąpnięciu to ponowne uświadomienie sobie, że aby ocenić czy złoto jest "w bańce" jak to niektórzy twierdzą, jest ustalenie jaka jest WARTOŚĆ złota, a nie jego CENA. Lektura bloga FOFOA była ku temu idealnym paliwem.

Zacznijmy jednak od sedna sprawy, czyli właśnie paliwa. Otóż spójrzmy wokół siebie i uświadommy sobie, że ultymatywnym źródłem rozwoju cywilizacji zachodniej w ciągu całego XX wieku jest ropa naftowa. Bez ropy nie byłby możliwy rozwój potęgi USA, nie byłoby dwóch światowych wojen i ekspansji gospodarczej na taką skalę.

Teraz ustalmy kolejny fakt, głównym źródłem ropy jest bliski wschód, zaś fakt, że za ropę płaci się w dolarach bynajmniej nie znaczy, że Arabowie te zielone papierki tak lubią. Dolary, były i nadal są bowiem tylko pasem transmisyjnym - pośrednim medium wymiany, służącym do zakupu... tak złota właśnie.

Ktoś mógłby zadać pytanie - a po co im to złoto? Ktoś inny odpowie - a na cholerę im dolary? Jak się spojrzy na wykres to dojdzie się do oczywistego wniosku, że gdyby było inaczej i Arabowie trzymali w skarbcach na pustyni dolary zamiast złota, to straciliby na tym od lat siedemdziesiątych mnóstwo WARTOŚCI swoich oszczędności bo spadła WARTOŚĆ dolara. Trzymając te samą WARTOŚĆ w złocie, przechowali ją.

Sednem jest bowiem WARTOŚĆ. Wartością jest ilość energii z baryłki ropy. Wartością jest ilość ropy za uncję złota. Nie jest istotna cena. WARTOŚĆ złota jest związana z ropą.

Tak więc wzrost ilości dolarów, napędza wzrost zarówno ropy jak i złota w tym samym (mniej więcej) stopniu, jednak relacja między nimi jest względnie stała. Od końca II wojny światowej relacja ta waha się od około 34 do około 7-8 baryłek za uncję.

Obrazuje to poniższy wykres (źródło).


Ktoś by powiedział, że rozpiętość jest duża. Ja bym powiedział, że odzwierciedla to procesy leżące znacznie głębiej niż sięga powszechna świadomość. Obserwując tę zmienność i relację można dopiero odpowiedzieć sobie na pytanie - czy złoto jest w "bańce"?

Średnia wynosi około 14-15 baryłek za uncję. Na dzień dzisiejszy ta relacja wynosi 14 baryłek za uncję. Wróciliśmy do średniej...

Spójrzmy na wykres (cena złota - różowa, cena kontraktu na Brent w Londynie - niebieska):



Odpowiedź nasuwa się sama.

PS. Ciekawy zbieg okoliczności, ale linka do tego wykresu zapisałem sobie dokładnie cztery lata temu 22 kwietnia 2009 roku.


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Złoty wodospad

Gold hits hard - pamiętacie jak pisałem kiedyś, że na złocie można popłynąć? Rok temu złoto wyceniane w dolarach dostało w ciąg kilku godzin kilkuprocentowego strzała. Tak więc owszem - można popłynąć, szczególnie gdy ma się słabe nerwy.

Na złocie mamy wodospad:

Tylko w piątek złoto poleciało w doł 5%, do tej chwili dziś jest już 9% niżej.

Podobno spadki wywołała informacja,  że Cypr sprzeda całe swoje złoto żeby zebrać pieniądze na ratowanie gospodarki. To ile tego złota - 13,9tony? Niewiele, żeby wywołać taką panikę. Stąd pojawiają się podejrzenia, że jest to przecena sterowana. Bo w pierwszej kolejności trzeba się zapytać - skoro ktoś sprzedaje (kto musi bo go ciśnie) to ktoś kupuje (kto nie musi, a ma kasę)...

Fundamentalnie i długookresowo mój sentyment do złota pozostaje niezmienny. Bo odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, czy jakakolwiek pierwotna przyczyna światowego kryzysu (na polu monetarnym, bankowym czy fiskalnym) została usunięta? Nie zauważyłem.



PS. Na marginesie zauważmy, że srebro też dostało - od piątkowego otwarcia do tej chwili jest w złotówkach już 11% niżej

czwartek, 11 kwietnia 2013

Pięć powodów dla których bitcoin jest gorszy od złota

Bitcoin staje się ostatnio dosyć medialnym tematem. Po kryzysie cypryjskim liczba wyszukiwań w Google poświęconych bitcoinowi  wzrosła wykładniczo. Podobnie kurs bitcoina w ciągu tygodni potrafił wzrosnąć o kilkaset procent. Wczoraj w ciągu godzin o kilkaset procent potrafił spaść.

To przywiodło mi na myśl kilka powodów, dla których bitcoin jest wg mnie gorszy od starego dobrego złota.

1. Nie jest namacalny

Ktoś mógłby powiedzieć, że akcje na giełdzie też są nienamacalne, podobnie jak pieniądze na rachunkach bankowych. Owszem. To również w sytuacji kryzysu czyni je gorszymi od złota. Wszystkie te nienamacalne "przechowalniki wartości" nie dają nam nic w sytuacji kiedy chcemy nasz majątek zakopać, albo schować.  Wtajemniczeni wiedzą, dlaczego czasem lepiej majątek zakopać albo schować.

2. Jest oparty na bardzo płytkim rynku

Kapitalizacja wszystkich bitcoinów w obiegu to  około 2-2,5 miliarda dolarów (ale skalę bańki spekulacyjnej pokazuje fakt, że w listopadzie 2012 wynosiła ona około 100 milionów dolarów). Tymczasem kapitalizacja rynku złota to okolo 2,5 BILIONA dolarów. Na tak płytkim rynku jak bitcoin możliwe są bardzo duże wahania wartości. Przykładem jest sytuacja z wczoraj kiedy cena spadła z ponad 200 USD do około 120USD w ciągu kilku godzin. Jest to rynek szalenie podatny na manipulację.

3. Nie jest powszechnie akceptowanlny

W warzywniaku za bitcoiny marchewki nie kupię. Przynajmniej nie w tym na moim osiedlu, może ktoś zna jakiś inny. Za złoto pewnie bym kupił w każdym, choć dziwnie by się na mnie patrzyli, ale bym kupił... w dowolnym warzywniaku, w każdym kraju na świecie...

4. Jest uzależniony od atrybutów cywilizacji technicznej

Bitcoin nie istnieje bez komputerów i sieci komputerowej, te dwie rzeczy nie istnieją bez prądu. Wyłącz jedną z tych trzech rzeczy i nie masz bitcoinów, albo nie masz do nich dostępu. Złoto zawsze możesz wykopać albo wyjąc  z sejfu, wsadzić w kieszeń i iść na zakupy do warzywniaka.

5. Jest zbyt trudny do zrozumienia

Spróbuj wytłumaczyć pani sprzątaczce, albo facetowi spod budki z piwem co to jest bitcoin i jak działa. Spróbuj to wytłumaczyć pani w warzywniaku i przekonać ją aby sprzedała ci za to marchewkę.
Wyjmij złoto i nie musisz nic tłumaczyć...

wtorek, 9 kwietnia 2013

Możliwe podłoże napiętej sytuacji w Korei

Natrafiłem na dosyć ciekawą analizę możliwego tła aktualnej sytuacji na Półwyspie Koreańskim. Przyznam się, że analiza jest interesująca i warta przeczytania bo podejmuje temat tego, czy to aby nie motywy oparte o spekulację na rynkach finansowych, stoją za działaniami reżimu. Polecam lekturę: Czy Kim obstawia spadki na kontraktach terminowych na światowych giełdach? – na marginesie konfliktu koreańskiego

sobota, 6 kwietnia 2013

Gorszy sentyment do lokat

Ostatnie "wydarzenia cypryjskie" i obniżki stóp procentowych sprawiły, że moje nastawienie do lokat bankowych spadło do raczej negatywnego.

piątek, 5 kwietnia 2013

Wartość papierowego pieniądza

Ktoś mógłby się zastanawiać jaka wartość mają pieniądze w jego portfelu... tylko taką ile można za nie kupić. Cóż jednak się dzieje kiedy bank centralny postanawia dodrukowac pieniędzy? Staja się one mniej warte i mamy inflację.

Taka jest wartość papierowego pieniądza. 

Jakieś dwa lata temu pisałem o scenariuszach wojen walutowych, koncepcji w której państwa na wyścigi dewaluują swoje waluty aby pozostać konkurencyjne w światowej wymianie handlowej. Taka dewaluacja na wyścigi, polegająca na drukowaniu dodatkowych pieniędzy aby osłabić swoją walutę może nie mieć końca, ale niewątpliwie prędzej czy później skończy się dla gospodarki inflacją. Problem pojawi się wtedy gdy trzeba będzie zacząć tę inflacje kontrolować.

Z problemem zbyt mocnej waluty zmaga się Szwajcaria, która już jakiś czas temu ogłosiła sztywny limit kursu franka do euro i zapowiedziała nieograniczony dodruk na potrzeby obrony tego kursu.

Z analogicznym problemem zmaga się od dawna Japonia, która dodatkowo od lat pogrążona jest w deflacji. W związku z tym wczoraj Bank Japonii ogłosił, że będzie dodrukowywał jeny tak aby zwiększyć inflację i osłabić kurs waluty.

W USA i Wielkiej Brytanii drukarki już od dawna pracują na trzy zmiany...

Do czego to dochodzi? Wygląda na to, że teraz na wyścigi ktoś kolejny postanowi aby "rozcieńczyć" trochę wartość papierowych pieniędzy żeby "pobudzić gospodarkę"...

Te wiadomości, przynajmniej teoretycznie, powinny być dobre dla złota. tymczasem wręcz przeciwnie, żadnych ruchów złota w górę nie zaobserwowano... ciekawe...