Przegląd Finansowy: 14-03-01 - 14-04-01

poniedziałek, 31 marca 2014

Lokaty kwiecień 2014

Postanowiłem przyjrzeć się trochę temu jakie lokaty dostępne są obecnie dla osób chcących ulokować swoje środki. Tak się składa, że mamy historycznie niskie stopy procentowe, które zapewne przez jakiś czas pozostaną niskie, ale prędzej czy później będą raczej wzrastać.

Moja preferencja skłania się zatem aktualnie w kierunku lokat krótkoterminowych, ewentualnie w przypadku długo terminowych - w kierunku lokat opartych o zmienną stopę powiązaną ze wskaźnikiem WIBOR.

Jak zwykle uznaję za interesujące tylko lokaty "bez haczyków" i bez konieczności utrzymywania konta.

Idąc zatem po kolei:
  • Jeżeli chodzi o lokaty trzymiesięczne, najsensowniej wygląda propozycja FM Banku na 3,35%. podobnie Getin Online i neoBank online proponują 3,2%. Zwróćmy uwagę, że przy 1000zł ta różnica stanowi jedynie 1,5zł Zadajmy sobie pytanie, czy dla takiej różnicy tracenie czasu na szukanie lepszej oferty ma sens.
  • W przypadku lokat półrocznych odsetki są lepsze, FM Bank proponuje 3,51%, Meritum 3,40% a Getin Online 3,3%
  • 12 miesięcy jest dla mnie granicą przy której jeszcze wahałbym się czy wybrać lokatę o stałym procencie (np. FM Bank 3,65%, Idea Bank 3,6%), czy zmiennym (FM Lokata WIBOR Plus  na 3,52% - WIBOR 6M + 0,8%)
  • Na 24 miesiące mamy propozycje stałych oprocentowań od Aliora (4%), Santandera (4%), FM Banku (3,95%), ale ja bardziej skłaniałbym się do lokaty WIBOR Plus w FM Banku WIBOR 6M + 0,9% co daje 3,62% na dziś z opcją zwyżki przy wzroście stóp.
  • W przypadku lokat trzyletnich opcji ze stałym oprocentowaniem nawet nie wymieniam - uważam je za mocno ryzykowne, bo stracimy na nich jeśli stopy wzrosną. jedyny sens ma w FM Banku lokata WIBOR plus na WIBOR 6M + 1% co daje na dziś 3,72% z opcją zwyżki w przypadku wzrostu stóp.

czwartek, 27 marca 2014

USA opodatkowuje Bitcoina

Amerykańska administracja skarbowa opublikowała notatkę zgodnie z którą według obowiązującego w stanach prawa Bitcoin powinien być dla celów podatkowych traktowany nie jako waluta, ale jako aktywo. Ma to daleko idące implikacje polegające na obłożeniu przychodów ze wzrostu wartości Bitcoina ponad dwudziesto procentowym podatkiem. Gdyby był uznawany za walutę transakcje nim i wzrost jego wartości byłyby z podatkowego punktu widzenia w znacznie korzystniejszym położeniu.

wtorek, 25 marca 2014

Krym - it is all about money...

Komentarz do wydarzeń  a Krymie - spóźniony, ale dlatego aby zachować pewną perspektywę. 

Jestem zdania, że rozgrywka o Krym i Ukrainę to rozgrywka geopolityczna pomiędzy USA a Rosją, mająca swoje podłoże w dużej mierze ekonomiczne. Kontrola Rosji nad Ukrainą to kontrola nad sporymi zasobami gospodarczymi uzależnionymi od gazu z Rosji, to także kontrola nad szlakiem przesyłu gazu na zachód i magazynami tego gazu. Kontrola nad Krymem, to nie nacjonalistyczno-historyczne uwarunkowania, ale twarde biznesowe interesy. Aneksja Krymu daje Rosjanom wymierne korzyści ekonomiczne, które mogą zrównoważyć koszty. Policzmy:
  • złoża ropy i gazu na szelfie wokół Krymu, które teraz przejęli Rosjanie - kilkaset miliardów dolarów (źródło),
  • możliwość poprowadzenia gazociągu "South Stream" na szelfie a nie w głębinach Morza Czarnego - dziesięć miliardów dolarów (źródło, źródło),
  • przestaje obowiązywać umowa o stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie (kłopot militarno polityczny z głowy) w zamian za zniżkę dla Ukrainy na gaz - jedenaście miliardów dolarów do zwrotu przez Ukrainę, oszczędność w opłatach za bazy 97 mln USD rocznie, zniżka na gaz 2,7 mld USD rocznie (źródło),
  • sprzęt wojskowy floty Ukraińskiej (bazy wojskowe, okręty, broń) - niewycenialne aczkolwiek nie pozbawione wartości, w praktyce rozmontowano ukraińską marynarkę przejmując co najmniej osiem okrętów wojennych i jeden okręt podwodny (źródło).
Moim zdaniem kolejny etap tego konfliktu będzie miał wyraz ekonomiczny. Generalnie jestem przekonany,że funkcjonujemy już w świecie globalnych wojen ekonomicznych. potencjalnie możliwe wymiany ciosów to:
  • eksport gazu LNG z USA do Europy co może obniżyć ceny gazu w Europie, a podnieść w USA i uderzyć w interesy rosyjskie. Nie wiem czy cała intryga ie była obliczona właśnie na to żeby stworzyć nowy rynek zbytu dla gazu amerykańskiego - już od jakiegoś czasu producenci gazu naciskali na administrację aby znieść zakaz jego eksportu z USA, dla nich może to być dobry interes.
  • rosyjskie uderzenie w dolara poprzez odwetowe akcje w stylu wyprzedaży amerykańskich obligacji lub przejście we wzajemnych rozliczeniach z Chinami na inną walutę płatności za ropę (może złoto?).
Oczywiście dalej pewnie będzie kontynuowane rozgrywanie tego konfliktu poprzez wywoływanie ataków lęku i presję ekonomiczną ze strony rosyjskiej i próby rozbicia jedności europejskiej. Celej moim zdaniem są interesy ekonomiczne w pierwszej kolejności.

piątek, 21 marca 2014

Niekompetencja banków

Dziś będzie narzekanie. Kto nie lubi może nie czytać. Chciałem ponarzekać na przerażającą mnie za każdym razem niekompetencję i niską jakość obsługi w bankach. Nie chcę pisać o pijawkach i krwiopijcach, którzy wysysają z naszych biednych kont osobistych ostatnie złotówki. Chcę wyrzucić z siebie frustrację i bezradność w obliczu maszyny bankowej z którą nie wiadomo jak walczyć.

Pierwszy przykład. Zakładam konto w banku, mają przysłać kartę pocztą i PIN też pocztą ale w osobnej przesyłce. Po trzech tygodniach (!) oczekiwania okazuje się, że  owszem przysłali w osobnych przesyłkach, ale wylądowały one w skrzynce w tym samym dniu. Jaki to ma sens i gdzie tu logika? Równie dobrze mogli kartę z PINem wysłać w jednej kopercie, zaoszczędziliby na znaczku. Pomijam czas oczekiwania, który jest w dzisiejszych czasach (konta zakładanego w pięć minut) lekko nieakceptowalny, ale czy PINu nie można wysłać SMSem?

Przykład drugi - ten sam bank - czas oczekiwania na kartę - ponad miesiąc. Wreszcie reklamacja i z rozbrajająca szczerością bank przyznaje, że nie wie co się stało. Dalej czekamy - tym razem na kolejną kartę.

Przykład trzeci - bank w swojej pazerności wprowadza opłatę za papierowe wyciągi do karty kredytowej. Można zamówić elektroniczny. Konsultant zapewnia, że będzie wysłany zaszyfrowanym mailem więc będzie bezpiecznie, bo przecież wiadomo, że niezaszyfrowany mail to jak kartka pocztowa (każdy po drodze może przeczytać). Ok, zamawiam elektronicznie. Co dostaję? Przychodzi mail z niezaszyfrowanym PDFem. Teraz administrator mojej sieci może sobie przeczytać gdzie i kiedy kupowałem konserwę mięsną. Czułki mi opadły, nie wiem czy pierwsze pisać do Gazety Wyborczej, reklamację do banku czy donos do prokuratora... Poszła reklamacja, ciekawe jak się wytłumaczą.

Macie jakieś podobne przykłady bankowej niekompetencji? Przyślijcie - chętnie opiszę na blogu.

PS. Nazwy banków na razie zostawiam sobie do mojej wiadomości, ale jak mnie dalej będą wkurzać to opublikuję - obiecuję!

czwartek, 13 marca 2014

"Świat na rozdrożu" Marcina Popkiewicza - dokąd zmierzamy? - recenzja książki

Dzisiaj chciałbym przedstawić recenzję książki, której lektura zajmowała mnie przez ostatnie tygodnie. Chodzi o "Świat na rozdrożu" Marcina Popkiewicza. Moim zdaniem jest to "must read" dla wszystkich którzy chcieliby w jakiś sposób poskładać sobie w jedną całość obraz otaczającego nas świata. Kryzysy ekonomiczne i ekologiczne nie są bowiem od siebie oderwane - stanowią części jednej całości, świata w którym wykładniczy wzrost prowadzi nas do nieuchronnego zderzenia ze ścianą...

Żyjemy w świecie ograniczonych zasobów. Nasz system finansowy skonstruowany jest na iluzji. Nie da się utrzymać dotychczasowego wzrostu. Na dokładkę jesteśmy w historycznym momencie, w którym szczyt światowego wydobycia ropy mamy już za sobą. Czeka nas kryzys globalny wynikający z drożejących cen energii i kolapsu systemu finansowego opartego na długu. Jak będzie wyglądał ten kryzys? Czy będzie podobny do kryzysu lat '70? Będzie gorzej...

Czytając tę książkę z każdym rozdziałem, z każdą stroną ogarniało mnie przerażenie - jak bardzo blisko jesteśmy granic możliwości wzrostu i cywilizacji jaką znamy. Jak blisko jesteśmy granic wydobycia rud metali, uranu, ropy, gazu, granic opłacalności ich przetwarzania. W jakim świecie przyjdzie nam żyć za 20-30 lat? W jakim świecie przyjdzie żyć naszym dzieciom? Przeraża mnie myśl o skali kryzysu, który nadchodzi...

Książka Popkiewicza w przystępny sposób i prostymi słowami rysuje nam obraz świata w jakim przyszło nam żyć. Świata, który musi dojść do krawędzi. Świata, który musi odejść do przeszłości, wraz z niskimi cenami energii i naszym dotychczasowym stylem życia, po to abyśmy mogli przetrwać jako cywilizacja. 

Świat, w którym przyjdzie nam żyć będzie całkowicie różny od tego, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Tylko od nas zależy jak przygotujemy do tego nas i nasze dzieci. Jak bardzo trudne będzie abyśmy wszyscy się opamiętali. Jak bardzo problematyczne i pełne dramatycznych wyborów będzie zapewnienie jakiegokolwiek bytu swoim dzieciom. Trochę zahacza to o problem teorii gier - skoro inni nie opamiętają się na czas, to ja muszę  zadbać o swoje dzieci zapewniając im zasoby finansowe - by gdy nadejdzie nieuchronna katastrofa one mogły przetrwać. Nasze dzieci i wnuki znienawidzą nas za to co zrobiliśmy z ich planetą.

Jest to najbardziej przerażająca książka jaką czytałem ostatnimi czasy. Dlaczego? Bo rysuje wizje przyszłości straszną, ale co gorsza niemalże nieuchronną i prawdopodobną tak bardzo jak otrzeźwienie tuż przed czołowym zderzeniem ze ścianą. Dostarcza tej mrożącej krew w żyłach refleksji, która każe się zatrzymać w biegu i zastanowić po co tak pędzimy i dlaczego wprost w przepaść.

Jeszcze nie jest jednak za późno. Przeczytajcie tę książkę teraz. Musimy uświadomić sobie kruchość naszej cywilizacji "prądu w gniazdku i paliwa na stacji". Musimy wybiec myślami do sytuacji kiedy te, wydawałoby się oczywiste elementy naszej codzienności będą niedostępne.

Boicie się? Ja tak.

Przeczytajcie tę książkę aby zrozumieć dlaczego.
Przeczytajcie ją teraz, bo jutro będzie już za późno.

Książkę można kupić tutaj i tutaj.
Tytuł:"Świat na rozdrożu"
Autor:Marcin Popkiewicz
Rok wydania: 2013
Wydawca:Wydawnictwo Sonia Draga
ISBN:978-83-7508-520-4

czwartek, 6 marca 2014

Złoto i ropa - jeszcze jedno spojrzenie

Kto czytał Diunę Franka Herberta zna takie powiedzenie "The spice must flow"... w dzisiejszym świecie powiedzenie to można sparafrazować "the oil must flow...". Nasza cywilizacja jest w stopniu ogromnym uzależniona od ropy naftowej. Jak narkoman od heroiny, jesteśmy w stanie oddać wszystko za ropę i robimy to. Jak czytam sobie ostatnimi czasy blog FOFOA to trochę układa mi się w głowie jak to wszystko działa.

Wyobraźcie sobie świat w którym zaczyna brakować ropy, jej ceny zaczynają rosnąc a ilość w złożach jest coraz mniejsza. Wyobraźcie sobie, że przez cały okres dotychczasowego wydobycia ropy, władcy panujący nad najbardziej zasobnym w ropę krajem, ładowali swoje skarbce kupując za petrodolary tanie złoto. Było ono tanie, bo każda prośba zwiększenia jego ceny była konfrontowana z groźbą przejścia z wymiany dolar-ropa na wymianę złoto-ropa. Władcy ładowali skarbce złotem wiedząc o tym, że ropa kiedyś się skończy, a złoto kiedyś będzie więcej warte. Wiedzieli, że będzie ono więcej warte - bo wiedzieli jak sprawią, że będzie więcej warte.

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia Arabia Saudyjska ogłasza, że jej rezerwy ropy skurczyły się na tyle, że nie może sobie pozwolić na ich sprzedaż na eksport za nic nie warte dolary. Ogłasza zatem, że  będzie sprzedawać ropę jedynie za złoto. Jednocześnie ogłasza (albo nie ogłasza, ale okazuje się z wyliczeń), że kraj, jak i rodzina panująca mają zgromadzone rezerwy iluś tam tysięcy ton złota. Co dzieje się z ceną złota? Szybuje w górę. Co dzieje się z wartością rezerw złota rodziny Saudów? Szybują w górę. Każdy kto chce kupić ropę musi mieć złoto, aby kupić złoto, musi sprzedać wszystko, albo zastawić co się da. tymczasem Saudyjczycy sprzedają ropy niewiele, tylko tyle ile potrzeba aby podtrzymać zdychającą gospodarkę świata na kroplówce. Jednocześnie długo mogą podtrzymywać dobrobyt wewnętrzny sprzedając (po dużo wyższej cenie niż dziś) ułamek swoich rezerw złota.

Nieprawdopodobne? Dlaczego? Wydaje mi się całkiem prawdopodobne... 

Jest jeszcze kwestią do rozważenia w tym scenariuszu jak odnalazłyby się w tym Stany Zjednoczone ze swoim długiem i rezerwami złota, ale to temat na osobny wpis...

wtorek, 4 marca 2014

Przechowywanie złota za granicą

Odpowiadając samemu sobie na pytanie postawione w poprzednim poście - jednym ze sposobów zabezpieczenia się na wypadek sytuacji kryzysu, w której zmuszeni bylibysmy wyjechać z kraju, jest dywersyfikacja miejsc posiadania majątku. 
O ile gotówkę i pewną ilość złota można wziąć ze sobą, to większe ilości może być trudno przewieźć. Jednym z rozwiązań jest przechowywanie złota za granica, w innej jurysdykcji. Kiedyś zamieściłem na blogu porównanie dwóch dostawców (BulionVault i GoldMoney), którzy oferują takie usługi - polecam zatem wrócić do tamtego wpisu. Może się nieco zdezaktualizował, ale co do zasady większość informacji w nim pozostaje nadal aktualna. Alternatywnie można sobie poczytać porównanie na innej stronie.

niedziela, 2 marca 2014

Chcesz pokoju? Przygotowuj się do wojny...

Obecna sytuacja na Ukrainie i Krymie - z racji wspólnych "sąsiadów" skłania mnie do pewnej refleksji.

Czy zastanawialiście się kiedyś co byłoby gdyby wybuchła wojna? Zastanawialiście się nad planem ucieczki? Zabezpieczeniem przynajmniej części waszego majątku? Czy choćby część z  niego bylibyście w stanie podjąć pieniądze gdyby cały system bankowy został zamrożony? Czy bylibyście w stanie wywieźć choć część swego majątku za granice? Czy bylibyście tam w stanie wymienić walutę na jakieś inne wartości? A co jeśli ta waluta wyciągnięta w ostatniej chwili z bankomatu byłaby bez wartości? Macie jakieś oszczędności w innych walutach w gotówce? A złoto? A może macie już część swojego majątku za granicą? Jakikolwiek plan?

Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież w sumie jesteśmy bezpieczni w Polsce i problem dotyczy Krymu. Tylko czy ktoś cztery tygodnie temu przewidywał problem dotyczący Krymu? A rok temu przewidywał?