Przegląd Finansowy: 14-10-01 - 14-11-01

wtorek, 28 października 2014

BNP Paribas przejmuje BGŻ

Niedawno mieliśmy informację, że Alior przejmuje Meritum Bank, a dziś mamy kolejne przejęcie - tym razem BNP Paribas przejmuje BGŻ. Trochę ciekaw jestem co w takiej sytuacji zrobią z BGŻ Optima. Ciekaw też jestem jak będzie wyglądało podejście do klientów w tak połączonym banku. Zapowiada się, że połowa przyszłego roku to będą przetasowania w ofertach bankowych.

środa, 22 października 2014

Polisolokaty opodatkowane!

Mało kto o tym wie, ale zyski z poliso-lokat są już opodatkowane "podatkiem Belki". Sam przyznaję się przeoczyłem trochę termin wejścia w życie tej regulacji, który przypadł 17 października. 


Zgodnie z tą nowelizacją, w przypadku polis na życie w których po zakończeniu polisy otrzyma się świadczenie określane na podstawie jakiegoś wskaźnika procentowego lub indeksu czy instrumentu finansowego to od dochodu zostanie potrącony "podatek Belki".

Zasada ta będzie się stosowała wyłącznie do polis zawartych lub zmienionych po wejściu w życie stosownych przepisów ustawy tj. po 17 października 2014. Dla chętnych polecam lekturę źródła

Tak więc epoka polis lokacyjnych jako korzystnego podatkowo sposobu inwestowania chyba się zakończyła.

wtorek, 21 października 2014

Alior przejmie Meritum Bank

Temat jak w tytule - Alior Bank przymierza się do przejęcia Meritum Banku. Co w związku z tym czeka klientów? 
Cóż, zmniejszająca się konkurencja na rynku nie jest dobra bo zmniejsza presję na obniżanie cen i przygotowanie atrakcyjnej oferty. Zakładam, że produkty, które Meritum Bank oferował dotychczas będą pewnie dostępne nadal wyłącznie w obsłudze, a nowe... no cóż, zobaczymy. 
Nie spodziewałbym się atrakcyjnej oferty lokat. To znaczy o ile Meritum jakąś miał, to Alior już nie i raczej w kierunku modelu Aliora bym się skłaniał tzn. raczej atrakcyjnych lokat nie będzie. Chyba, że Alior postanowi utrzymać Meritum jako osobną markę, ale wątpię, nie wiem co by miało mu z tego przyjść.

Pożyjemy zobaczymy.

środa, 15 października 2014

Czy są jeszcze jakieś sensowne lokaty?

Obniżki stóp procentowych bolą szczególnie tych, którzy chcieliby włożyć pieniądze na lokatę i na chwilę zapomnieć o problemach inwestowania. Poziom odsetek, który był dostępny na lokatach jeszcze nie dalej jak rok-dwa temu wszystkich nas trochę rozbestwił. Lokaty płacące 4-5% za ulokowanie pieniędzy praktycznie bez ryzyka mocno nas rozbestwiły (umówmy się, prawdopodobieństwo defaultu banków i jednoczesnego wytrzepania się z kasy całego BFG jest minimalne, nawet ryzyko "cypryzacji" jest niskie w porównaniu z poziomem ryzyka np. w obligacjach korporacyjnych). 

W tej sytuacji kiedy odsetki z lokat bez "haczyków" spadły do poziomu 3-3,3% całkiem poważnie zaczynamy się zastanawiać czy jest jakakolwiek różnica pomiędzy trzymaniem pieniędzy na lokacie albo w skarpecie. Bo powiedzmy sobie też szczerze - nie mówimy o kolejnych happy lokatach na dobry początek z kontem w pakiecie. Ile można mieć tych kont w pakiecie? Już w każdym banku mamy konto, żadna nowa lokata na dzień dobry już nam nie przysługuje, poza tym skończyły nam się "nowe środki", w każdym banku są już starymi środkami i trzeba się nieźle nagimnastykować aby coś wyczarować ponad te marne trzy procent odsetek. 

Tymczasem każdy chciałby mieć chwilę spokoju a nie dla marnych 5% ryzykować na rynku obligacji korpo. Teraz dla 5% trzeba z oszczędzającego stawać się inwestorem, tymczasem przyzwyczailiśmy się, że w naszych realiach za ryzyko trzeba płacić więcej niż 5%. Albo zmienimy więc swój apetyt na ryzyko, albo zrezygnujemy z zysku na rzecz świętego spokoju. W końcu w dobie deflacji pieniądze leżące w skarpecie też zyskują.

Mnie trochę już nie chce się szukać bo nagle okazuje się, że oprocentowanie w bankach, które dotychczas dawały niezły procent, praktycznie nie rożni się od oprocentowania w "marmurkach", które nigdy dobrego procentu nie dawały. Sensu w trzymaniu kasy na lokatach nie ma w tym momencie większego. Chyba, że macie jakieś typy na fajne lokaty bez "haczyków"?

piątek, 10 października 2014

RPP obnizyła stopy procentowe do najniższego w historii poziomu

Rada Polityki Pieniężnej we środę obniżyła stopę referencyjną o 50 punktów. Wynosi ona teraz 2% rocznie. Stopa lombardowa obniżona została o 100 punktów do 3%. Stopa depozytowa pozostała bez zmian (1%), a stopa redyskonta weksli została obniżona o 50 punktów do 2,25%.

Ekonomiści spodziewają się dalszych obniżek stóp. Można zatem spodziewać się spadku oprocentowania lokat, które już jest bardzo niskie.

środa, 8 października 2014

Moja opinia o rynku kantorów internetowych

Dostałem niedawno propozycję napisania wypowiedzi na temat kantorów internetowych. Ponieważ nie byłem specjalnie zainteresowany pisaniem kontentu do obcego serwisu pomyślałem, że przecież miałbym coś do powiedzenia w zaproponowanych tematach, więc dlaczegożby nie napisać tego na blogu?

Historia postania i bujnego rozkwitu kantorów internetowych bierze się z boomu na kredyty w walucie obcej, który miał miejsce jakieś 10-7 lat temu. Pokłosiem tego boomu była duża liczba spłacających regularnie raty denominowane w obcej walucie. Po kryzysie 2008, w takcie którego nastąpiło gwałtowne osłabienie złotówki kderytobiorcy ci zaczęli na gwałt szukać oszczędności.

Jedną z nich była możliwość spłaty kredytu z pominięciem przewalutowania, oszczędzając na spreadzie i płacąc bezpośrednio w walucie. Banki oczywiście były niechętne tym praktykom, ale ustawa przyjęta w 2011 roku otwarła olbrzymi rynek na wymianę walut przeznaczonych na spłaty kredytów. Rynek ten postanowiły zagospodarować kantory w sieci – wszak łatwiej kredytobiorcom wyklikać zakup waluty, której i tak nie potrzebują w formie fizycznej, niż fatygować się po gotówkę do kantoru.

Niszą, którą zagospodarowują aktualnie kantory internetowe są populacje Polaków, które wyjechały za granicę, tam pracują i przysyłają pieniądze do Polski. Tu jest jeszcze potencjał rozwoju, ale słabnący bo im dłużej ktoś pozostaje na emigracji, tym (nie oszukujmy się) mniejszy strumień oszczędności wysyła do kraju.

Rynek rozwijał się gwałtownie do połowy 2013 roku kiedy liczba kantorów przestała rosnąc i zaczęła powoli spadać. Skuteczną kontrofensywę podjęły też banki, które zaczęły oferować korzystne warunki zakupu walut, a wręcz same weszły w e-kantorowy biznes (Alior).

W mojej prywatnej opinii potencjał wzrostu tego tynku jest w tym momencie znikomy. Ci, którzy mają kredyty walutowe zazwyczaj korzystają już z usług jednego lub dwóch sprawdzonych kantorów. Ci, którzy tego dotychczas nie zrobili, prawdopodobnie już nie podejmą tego wysiłku, albo pozostaną przy spłacie przy kursie bankowym.

Niewielką niszą, którą próbują zagospodarować e-kantory jest rynek wyjeżdżających na wakacje, ale doświadczenie pokazuje, że za granicą warto mieć ze sobą gotówkę, a ta nisza jest opanowana przez kantory tradycyjne. Potencjał wzrostu jest więc nie wielki.

Czy są szanse rozwoju za granicą? Trudno powiedzieć, bo należałoby zadać pytanie, za którą granicą. Każdy rynek ma swoją specyfikę i prawodawstwo. Czy polskie podmioty będą w stanie tam się rozwinąć? Nie wiem. Nie słyszałem o podejmowaniu takich prób. Sądzę, że czeka nas czas konsolidacji i wypadania z rynku tych, którzy w Internecie generują zbyt mały obrót aby ten biznes utrzymać na powierzchni. Za kilka lat przepowiadam zmniejszenie się liczby internetowych kantorów o co najmniej jedną trzecią.

Padają pytania, czy kantory internetowe są zagrożeniem dla instytucji bankowych w sieci. Wątpię. Otóż, banki dosyć łatwo odpuściły rynek spreadowy. Walkę podjęli nieliczni, w tym jedynie Alior wszedł w biznes kantoru online. Sądzę, że najbardziej zainteresowane tematem mogły być te banki mające dużo umów kredytowych w walucie (czyli np. Getin), ale nie podjęły rękawicy. Nie słyszałem też o jakiś agresywnych próbach ataków PRowych. Może zatem zagrożenie nie było aż tak wielkie? Wydaje mi się, że biznes bankowy skupia się na pozyskiwaniu klientów „kontowych”, którzy w perspektywie będą generowali przychody prowizyjne. Straty na ucieczce dochodów „spreadowych” próbuje się zatem wyrównać na prowizjach.

Trochę mówi się o tym, że biznes kantorów w sieci nie jest wystarczająco dobrze uregulowany. Cóż. Na razie większych wpadek nie było, poza jedną wpadką Trejdoo, która nie odbiła się większym echem. Faktycznie jest tak, że różne kantory internetowe prowadzą działalność w oparciu o różne przepisy. Część działa jako kantor stacjonarny z internetowym outfitem, część jako instytucje rynku płatniczego na zasadach regulowanych przez ustawę o usługach płatniczych, część pewnie jeszcze inaczej. Może faktycznie przydałoby się uregulowanie tej dziedziny jedną ustawą. Nie słyszałem jednak o takich przymiarkach (jak się os z hukiem zawali to dopiero politycy zabiorą się za regulowanie), a w tym przypadku ważne też żeby nie wylać dziecka z kąpielą.

Tyle w temacie. Będę przyglądał mu się nadal.

wtorek, 7 października 2014

Październikowe wpisy sprzed lat - o podatku "Belki", o brylantach, srebrze, wojnach walutowych i dlaczego warto wydziedziczyć dziecko

Jak co miesiąc przypominam wpisy popełnione przeze mnie na blogu przed laty w miesiącu październiku:

poniedziałek, 6 października 2014

Dwa interesujące linki na dziś

Na dziś dwa linki do lektury na początek tygodnia:
  • A propos złota - o tym jak Rosja buduje swoją pozycję w tym metalu i dlaczego ma to znaczenia dla układu walutowego na świecie.
  • A propos obligacji korporacyjnych - o tym, że giełda zawiesza obrót niektórymi z nich aby "ukarać" nierzetelnych emitentów, a tak na prawdę dzieje się to ze szkodą dla inwestorów

piątek, 3 października 2014

Czy wiecie, że wciąż rosną podatki PIT?

Czy wiecie, że wciąż rosną podatki PIT? Pewnie wielu z Was się nad tym nie zastanawia, wszak stawki podatkowe od wielu lat są takie same, ale... no właśnie. Jeśli przyglądniemy się bliżej to zauważymy, że takie same pozostają też progi kwot, od których zaczyna się podatek w wyższej skali. Ostatnia nowelizacja stawek podatku PIT miała miejsce w 2009 roku. Wtedy też wprowadzono dwie stawki 18% i 32% oraz kwotę wolną. Kwota wolna i próg 85 528zł, od którego zaczyna się opodatkowanie stawką 32% nie były od tegoż 2009 roku zmieniane. Co więcej, zanosi się, że nie będą zmieniane aż do 2017 roku. Tymczasem od 2009 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło z 3325zł do 3837zł, czyli w skali roku przeciętne wynagrodzenie wzrosło. Można powiedzieć, że przecież nadal jest to poniżej progu (46044zł), ale wzrost średniego wynagrodzenia oznacza, że pewna grupa podatników przeszła z niższej do wyższej stawki. Tylko, że tu mowa o kwotach nominalnych. A przecież mamy równocześnie do czynienia z inflacją - realne dochody się niespecjalnie zmieniły. Wynika więc z tego, że płacimy większe podatki mając realnie te same dochody. Byłoby inaczej, gdyby progi podatkowe były waloryzowane o inflację.