Przegląd Finansowy: 14-11-01 - 14-12-01

niedziela, 30 listopada 2014

Szwajcarskie NIE w dzisiejszym referendum

Według najnowszych sondaży w szwajcarskim referendum "Save our gold" większość uczestników zagłosowała przeciw (źródło). O przedmiocie referendum pisałem w poprzednim poście, w dużym skrócie przedmiotem referendum były kwestie:
  1. Zakaz sprzedaży złota przez SNB,
  2. Nakaz przechowywania rezerw złota w Szwajcarii,
  3. Nakaz utrzymywania przynajmniej 20% rezerw walutowych w złocie.

środa, 26 listopada 2014

O co chodzi z referendum w Szwajcarii w sprawie złota?

Za kilka dni, trzydziestego listopada, Szwajcarzy zagłosują w referendum "w sprawie złota". Trochę mówi się na ten temat także i w Polsce, strasząc że zachwieje to kursem walutowym i frank skoczy do góry. Zastanówmy się zatem o co w tym referendum chodzi i jakie ma ono praktyczne znaczenie i czy będzie miało realny wpływ na cokolwiek.

Najpierw tło.

Tłem jest fakt, że frank szwajcarski był do 1997 roku ostatnią walutą wymienialną na złoto. W tymże roku pod naciskiem IMF Szwajcarzy przyjęli uchwałę znoszącą powiązania franka ze złotem, a w 2000 roku potwierdzili tę zmianę modyfikując konstytucję. W 1999 roku rezerwy złota Szwajcarii wynosiły 2590 ton, a w cztery lata później 1550 ton mniej. Ostatni raport wskazuje, że SNB posiada w rezerwach około 1040 ton złota.

W międzyczasie ruszyły maszyny drukarskie i podaż franka na rynek. Aby dotrzymać kroku osłabiającym swoje waluty UE i USA, po kryzysie 2008 roku, kiedy to do Szwajcarii napływała powódź obcej waluty, SNB ogłosił w 2012 roku, że będzie drukował tyle ile trzeba aby utrzymać kurs franka poniżej 1,2 do Euro.

W tym kontekście pojawiła się inicjatywa "Save our gold" z projektem referendum.

Przedmiotem referendum będą trzy zagadnienia:
  1. Zakaz sprzedaży złota przez SNB,
  2. Nakaz przechowywania rezerw złota w Szwajcarii,
  3. Nakaz utrzymywania przynajmniej 20% rezerw walutowych w złocie.
Zauważcie, że nie ma mowy, jak niektórzy to błędnie opisują, o jakiejkolwiek wymienialności franka na złoto. Mowa jest tylko o sposobie lokowania rezerw, które teraz są przechowywane w różnych papierowych aktywach.

Jakie implikacje będą miały poszczególne zagadnienia?

Zacznijmy od punktu 2. Nakaz przechowywania rezerw złota w Szwajcarii spowoduje konieczność sprowadzenia do kraju złota przechowywanego w skarbcach za granicą. Problematyczne od strony politycznej (vide - perypetie Bundesbanku z repatriacją złota), ale nie niewykonalne (vide, repatriacja złota do Holandii). Na kurs walutowy wpływu to nie będzie miało żadnego. Spowoduje to raczej, że SNB będzie miał mniejsze możliwości uelastyczniania swoich działań dysponując złotem tylko u siebie w skarbcu. Nie stoi jednak nic na przeszkodzie, aby to złoto leasingować i obracać papierowym derywatem opartym na tak wyleasowanym złocie.

Punkt 3 - nakaz utrzymywania przynajmniej 20% rezerw walutowych w złocie spowoduje, że drukując franki aby osłabić walutę, SNB będzie musiał część wydrukowanych franków przeznaczyć na zakup złota. Zyska na tym zatem przede wszystkim złoto, nie zaś euro czy sam frank. Problem jedynie w tym, że Szwajcaria musiałaby dokupić jeszcze około 1500 ton złota, miałaby jednak na to ładnych parę lat. Jak pokazuje przykład zwiększających swoje rezerwy Rosji i Chin, jest to wykonalne bez dewastacji rynku.

Punkt 1 - zakaz sprzedaży złota, jest problematyczny. Bo związanie SNB opcją jedynie zakupu złota bez możliwości jego sprzedaży, rzeczywiście będzie wiązało bankowi ręce. Oczywiście nic nie stanie na przeszkodzie przed wypożyczaniem złota na procent (leasing) czy kreowaniem opartego o złoto papieru co pewnie będzie miało miejsce.

Szwajcarski Bank Narodowy jest przeciwny referendum bo twierdzi, że "związałoby mu ręce". Faktycznie tak by było, pewne operacje miałby utrudnione. Nie wydaje mi się, jednak aby ewentualny pozytywny wynik referendum miał jakiś znaczący wpływ na kurs waluty w średnim okresie. Są owszem spekulacje,że frank się może umocnić, ale jak wcześniej pisałem, SNB nadal będzie mógł franki drukować. Na pewno zyska złoto bo pojawi się przymusowy popyt. W krótkim terminie owszem może być psychologiczne wahnięcie, a w długim terminie? Cóż, w razie wygrania referendum trzeba będzie przygotować odpowiednie ustawy (rząd ma na to 3 lata), a SNB będzie miał na ich realizację kolejne pięć lat.  Poza tym implementacja wyników referendum w przepisach może się odbywać na różne sposoby, więc ... wiele się może więc zdarzyć, i zmienić, w międzyczasie.

Na razie szanse przesuwają się na stronę przeciwników...

wtorek, 25 listopada 2014

Grudniowa 14 - nowa Obligacja Skarbu Państwa

W ubiegłym roku w listopadzie Ministerstwo Finansów wypuściło nową emisję Obligacji Detalicznych "Listopadowa 13", która okazała się hitem zakupów (bo jeśli chodzi o oprocentowanie to wcale hitem nie była). Obligacje te zapadają w grudniu tego roku i wygląda na to, że Ministerstwo postanowiło zatroszczyć się o przygarnięcie ulokowanych w nich pieniędzy. 

Wystartowała zatem nowa emisja obligacji pod nazwą "Grudniowa 14-stka" - którą będzie się oznaczało kodem KOS0216. Konstrukcja jest taka, że oprocentowanie jest progresywnie coraz większe w kolejnych miesiącach - po czternastu miesiącach rentowność wyniesie więc 2,14% w skali roku. W przypadku zamiany na "Grudniową czternastkę" z obligacji innych emisji, które zapadają w grudniu czyli: KOS1214 (czyli na przykład obligacji z "Listopadowej 13-stki"), DOS1214, COI1214, EDO1214, będzie dostępna poprzez zamianę i w takim przypadku cena nabycia wyniesie 99,90 zł, co pozwoli uzyskać rentowność 2,23% w skali roku. Niespecjalnie wiele...

Czy to się opłaca? Cóż, niespecjalnie właśnie.
Banki dają na lokatach około 3%, przykładowo "Lokata Wznosząca" w Getin Online na 12 miesięcy daje 3,3% bez haczyków, wymogu posiadania konta, nowych środków, etc. Z kolei "Lokata Internetowa" w Meritum płaci 3,1% na 12 miesięcy też bez specjalnych warunków.

Według mnie obligacje się w tym kontekście nie opłacają, chyba że chcemy w nie zainwestować środki,których nie gwarantowałby nam BFG (>100 tyś EUR), ale przy takich pieniądzach też wydaje mi się, że jest parę możliwości lokowania na lepszych warunkach i w miarę bezpiecznie.

PS. Update z 01.12.2014 - warto zobaczyć jakie lokaty mamy do dyspozycji w grudniu 2014 bo może się okazać, że będą tam korzystniejsze warunki.

sobota, 22 listopada 2014

Jak wybrać kantor internetowy

Osoby spłacające kredyty zaciągnięte w walucie, czy też po prostu chcące kupić walutę np. na wakacje, coraz częściej korzystają z usług kantorów internetowych. Jest ich dostępnych na rynku mnóstwo i dla kogoś kto chciałby skorzystać z ich oferty problemem może być samo podjęcie decyzji z usług którego skorzystać. Poniżej chciałbym przedstawić krótki przewodnik, który może pomóc ci dokonać wyboru.

Na początek - jakie mamy rodzaje "e-kantorów"

Sposobów wymiany walut w internecie jest kilka - warto wiedzieć jak działają różne podmioty, bo w zależności od celu możemy chcieć skorzystać z takiej czy innej opcji.

Mamy zatem model biznesowy, który nazywam "tradycyjny kantor przeniesiony do internetu" - polega to na tym, że jako dodatek do fizycznej placówki czy też sieci fizycznych kantorów, możemy wymienić też w tej samej "firmie" walutę przez internet.

Drugi model to "grupowa platforma zakupów waluty" - który polega na tym, że firma zbiera zlecenia zakupu walut od wielu klientów, którzy zarejestrowali się na jej portalu i później realizuje je na rynku walutowym. Dzięki temu udaje się obniżyć koszty bo zamiast wielu drobnych zleceń w systemie bankowym widnieje jedno duże, które czasem pozwala nawet negocjować cenę. Ten model może mieć zastosowanie dla kupujących walutę na potrzeby spłaty kredytów.

Trzeci model to "platforma wymiany między użytkownikami" - polega to na tym, że na takim portalu możemy składać zlecenia sprzedaży lub zakupu. Kiedy ktoś inny zobaczy nasze zlecenie i chciałby złożyć zlecenie przeciwstawne to dochodzi do transakcji. Taka giełda walutowa. Pozwala to kojarzyć sprzedających z kupującymi.

Przykłady każdego rodzaju podmiotów można znaleźć na liście kantorów internetowych dostępnej tutaj na blogu.

Jak odbywa się wymiana walut w kantorze online?

Zasadniczo w każdym z tych trzech opisanych powyżej modeli wymiana waluty odbywa się podobnie. Najpierw musimy zarejestrować się na stronie internetowej podając swoje dane osobowe i zawierając umowę. Później definiujemy rachunki bankowe z których będziemy wpłacać i na które będziemy wypłacać. Zwykle potwierdzenie dyspozycji odbywa się za pomocą kodów SMS.

Kiedy chcemy wymienić walutę musimy najpierw przelać środki na rachunek "kantoru", następnie składamy zlecenie kupna/sprzedaży i w zależności od tego w jakim modelu funkcjonuje nasza platforma czekamy krócej lub dłużej na jego realizację. Jak już zlecenie się wykona, to przelewamy nasze wymienione środki na inne konto np. walutowe w naszym banku. Koniec.

Przez ten czas kiedy nasze środki znajdują się na rachunkach w kantorze internetowym to podlegają one ryzyku, związanemu np. z upadłością kantoru. Warto pod tym kątem przeczytać regulamin czy nie ma tam jakiś zapisów z tym związanych.

Pamiętajmy, że kantory, czy platformy wymiany walut to nie banki (chyba, że zdarza się im być częścią banku, ale to wyjątki) - czasem działają na prawie polskim, czasem na zagranicznym, czasem w oparciu o zwykłą licencję kantorową, czasem w oparciu o inne przepisy. Nie obejmuje ich Bankowy Fundusz Gwarancyjny (z wyjątkiem kantorów będących częścią banku), zatem nasze pieniądze podlegają w nich większemu ryzyku.

Generalna zasada, której ja się trzymam jest taka, aby środki w kantorze trzymać jak najkrócej i natychmiast po zrealizowaniu zlecenia przelać je do banku.

Wyjątkiem od tej zasady może być kantor Alior Banku, czy też sytuacja kiedy chcemy korzystać z karty bankomatowej wydanej przez kantor - wtedy jednak warto byłoby przeanalizować zapisy umowy i ustalić gdzie w tym czasie są nasze pieniądze i czy są w jakiś sposób gwarantowane.

Do czego potrzebny - spłata rat czy wyjazd za granicę?

To do czego potrzebujemy wymienić pieniądze, może determinować to z jakiej platformy wymiany skorzystamy. Czy zależy nam na czasie, czy na kursie walutowym, a może będziemy wymieniać regularnie? A może są to duże kwoty i wolelibyśmy aby kantor był prowadzony przez bank (też takie są) a nie jako samodzielna firma? Odpowiedzmy sobie na takie pytania i po analizie ofert podejmijmy decyzję.

Generalnie dla spłacających kredyty może mieć większy sens korzystanie z platform wspólnego zakupu waluty. Osoby, które mają środki walutowe, które chciałyby sprzedać i wymienić na złotówki mogą zainteresować się platformami wymiany między użytkownikami bo tam prawdopodobnie dostaną dobry kurs. Jeśli ktoś chce jechać na wakacje to może rozważyć kantor, który daje kartę walutową do bankomatu.

W jakim banku są rachunki?

To z jakiego kantoru skorzystamy zależy też od tego jakie banki on obsługuje.  Chodzi o to, czy kantor ma rachunki w tym samym banku, w którym my. 

Co nam to daje? Na pewno większą szybkość bo przelew między naszym rachunkiem, a rachunkiem kantoru będzie błyskawiczny i zazwyczaj będziemy mogli składać zlecenie lub cieszyć się pieniędzmi w ciągu kilkunastu minut lub kilku godzin. Jeżeli rachunki byłyby w różnych bankach to przelew może iść nawet trzy dni.

Do tego dochodzą koszty - przelewy między rachunkami w tym samym banku są zwykle bezpłatne - sprawdźmy to w tabeli opłat i prowizji zarówno w naszym banku, jak i w tym kantorze, z którego usług chcemy skorzystać.

Czy będziemy potrzebowali gotówki?

Powinniśmy sobie odpowiedzieć na to pytanie ponieważ niektóre kantory (np. Alior Banku czy Cinkciarz) dają możliwość wyrobienia sobie karty bankomatowej do rachunku w kantorze. Są też takie, które dają możliwość fizycznego odebrania gotówki (na pewno ten Aliorowy i platforma e-kantorpolski.pl). Są też takie, które przyślą nam gotówkę kurierem do domu albo umożliwiają odbiór wymienionej sumy w kantorze w placówce (np. e-kantorwalutowy.pl).

A może karta walutowa?

No właśnie - jeśli chcemy korzystać z waluty za granicą, to warto się zastanowić nad kartą walutową do bankomatu i płatności. Może nam to obniżyć koszty, które ponieślibyśmy na wypłatach gotówki z bankomatów posługując się polską karta. Są kantory, które mają taki element swojej oferty.

Automatyzacja?

Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, który mogą brać pod uwagę spłacający kredyty walutowe. Niektóre platformy dają możliwość definiowania automatycznych zleceń, które możemy ustawić tak aby przypadały wtedy kiedy przypada płatność naszych rat. Nie korzystałem z tego nigdy, sam wolę kontrolować to co spłacam i pilnować czy spłata raty się pobrała, ale może to być przydatne. Nie wiem - jest taka możliwość, może warto się zastanowić czy chcemy z niej korzystać.

Kursy walutowe i spread.

Na koniec warto przeanalizować które kantory dają najlepsze kursy i maja najniższy spread. Dlaczego na końcu a nie na początku? Bo wbrew pozorom różnice są obecnie niewielkie. Znacznie większą wartość dodaną daje nam obsługa rachunku w tym samym banku niż jeden grosz różnicy na spreadzie (chyba, że mówimy o na prawdę dużych kwotach. W tym calu warto skorzystać z porównywarki kantorównp. kurencja.com albo strefawalut.pl

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki pomogą wam wybrać e-kantor dla siebie. Listę wszystkich znanych mi kantorów internetowych umieściłem na blogu pod adresem: http://kantory.przeglad-finansowy.pl/ zapraszam do korzystania.

czwartek, 20 listopada 2014

Od afery taśmowej do druku pieniędzy?

Specjalnie dałem kontrowersyjny tytuł, żeby więcej klikać. Bo prawda jest taka, że NBP nie potrzebuje specjalnych narzędzi o które "wnioskował w ramach afery taśmowej" aby drukować pieniądze. Produkcja złotówek z powietrza jest jak najbardziej legalna (tak tak!) i odbywa się zgodnie z koncepcją pieniądza fiducjarnego (trudne słowo).

Natomiast faktem jest, że to o czym była mowa w trakcie nagranej rozmowy Belki z Sienkiewiczem w restauracji Sowa&Przyjaciele - staje się faktem. Ministerstwo Finansów opublikowało projekt nowelizacji ustawy o Narodowym Banku Polskim, w którym zapisano prawo NBP do sprzedawania i kupowania na rynku wtórnym papierów wartościowych w ramach działań na rzecz stabilności systemu finansowego.

Oznacza to, że NBP dostanie do ręki kolejne narzędzie pozwalającemu zadziałać w razie konieczności prowadzenia "niestandardowej polityki monetarnej". NBP nadal nie może bezpośrednio pożyczać budżetowi państwa, ale będzie mógł pożyczać pośrednio skupując papiery od banków.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, że dla ominięcia innych banków, rolę pośrednika odegra Bank Gospodarstwa Krajowego (państwowy), co w efekcie sprawi, że ominięty zostanie zakaz konstytucyjnego zadłużania się Skarbu Państwa w NBP. Czy taki przepis przejdzie i czy ostanie się pod ewentualnym zarzutem o zgodność z konstytucją? Może być to ciekawe zagadnienie - ktoś musiałby te przepisy zaskarżyć.

Jakie jest moje zdanie na ten temat?

Po pierwsze nie wpadałbym w histerię, że NBP nagle zacznie drukować pieniądze. Jak już pisałem - drukuje tak czy siak. 

Po drugie - istnienie takiego narzędzia może mieć dobre skutki W ODPOWIEDZIALNYCH RĘKACH - czasem trzeba mieć broń nawet jeśli strzelać z niej będziemy w kierunku wroga i w ostateczności. Takie narzędzie, daje NBP większą elastyczność. Nie oszukujmy się, to daje też większą elastyczność rządowi - fakty są takie, że Polska jest zadłużona za granicą i koszty obsługi długu są uzależnione od kursu walutowego. Jednocześnie aby obsługiwać swój dług Polska musi pożyczać na rynkach. W sytuacji kryzysu - kiedy nikt nie chciałby nam pożyczać, taki manewr z NBP może być jedynym wyjściem. Tylko może także prowadzić w spiralę katastrofy monetarnej i być uliczką bez wyjścia. Jak? Ano przeczytajcie sobie "Kiedy pieniądz umiera" - już kiedyś drukowano pieniądze na potrzeby rządu.

Po trzecie - niestety obawiam się czy ręce, w które daje się takie narzędzie są wystarczająco odpowiedzialne. Obawiam się zakusów do tego, o czym niestety była mowa na taśmach - zakusów polityków, aby dogadać się z szefem NBP żeby zasypać dziurę budżetową w kryzysowej sytuacji, poprzez monetyzację długu skarbu państwa.

poniedziałek, 17 listopada 2014

O kredyt hipoteczny będzie coraz trudniej

Od stycznia 2015 roku aby zaciągnąć w banku kredyt hipoteczny potrzebny będzie już minimum 10% wkład własny. Jest to konsekwencja wprowadzenia w ubiegłym roku rekomendacji S, zgodnie z którą już w tym roku biorący kredyt hipoteczny musieli posiadać 5% wkład własny, od 2015 r. będzie to właśnie 10%, od 2016 r. 15%, a docelowo, od 2017 r. aby wziąć kredyt na zakup mieszkania trzeba będzie dysponować 20% wkładem własnym.

Według danych AMRON liczba kredytów hipotecznych wzrosła pomiędzy 2013 a 2014 rokiem zaledwie o 45,5 tysięcy (dane do końca II kwartału) podczas gdy w poprzednich latach były to wzrosty o 80 tyś w 2013 i 100 tyś w 2012. Widać więc że liczba nowo udzielanych kredytów hipotecznych stale maleje.

O 9,08% spadł udział kredytów, których LTV (wartość kredytu do wartości nieruchomości) przekroczyło 80% - oznacza to, że banki coraz mniej chętnie dają kredyty z niskim udziałem własnym, a polityka ta odbija się na liczbie udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Problem polega na tym, że niewielu Polaków oszczędza - ponad 40% ankietowanych przez TNS Polaków przyznało, że niczego nie odkłada i nie inwestuje. Wynika to oczywiście z wysokiego stosunku kosztów życia, do zarobków.

Najwyraźniej KNF chyba dostrzegła, że zostawienie wyśrubowanych kryteriów rekomendacji S - efektywnie zablokuje udzielanie kredytów w przyszłych latach, bo (podobno) dopuściła ubezpieczenie niskiego wkładu jako realizację tej polityki. (Cytuję tu artykuł, nie udało mi się znaleźć źródła na stronach KNF potwierdzającego takie podejście). Nawet jeżeli załatwia to sprawę, to i tak podnosi koszty kredytu.

Można się też domyślać, że wobec mniejszej liczby udzielanych kredytów banki będą chciały na każdym pojedynczym kredycie więcej zarobić, marże będą więc zapewne wyższe, co przyczyni się to tego, że w efekcie także mniejsza będzie dostępność kredytów i koło się zamyka.

Istnieje wprawdzie program Mieszkanie dla Młodych, ale niestety ma on dosyć poważne ograniczenia. Nie jest on dostępny dla wszystkich, którzy chcieliby kupić mieszkanie - dotyczy tylko młodych osób w wieku do 35 lat Poza tym dotyczy on wyłącznie mieszkań nowych, nie kupimy z dopłatą mieszkania na rynku wtórnym. Generalnie więc ma on ograniczony zasięg i na cały rynek mieszkaniowy wywiera ograniczony wpływ.

Chcący zaciągnąć w najbliższym czasie kredyt hipoteczny powinni jednak zorientować się czy nie kwalifikują się do tego programu, ewentualnie rozważyć przeprowadzenie zbiórki w rodzinie na wkład własny i zastanowić się czy nie warto podejść do kwestii kupna mieszkania jeszcze przed końcem roku.

sobota, 15 listopada 2014

Polskie PKB nie chce spadać - wzrost PKB w III kwartale o 3,4% rok do roku.

Według najnowszych danych GUS PKB w III kwartale był wyższy niż przed rokiem o 3,4%.  Jest to wprawdzie tak zwany "szybki szacunek", czyli dane te mogą zostać skorygowane, ale zwykle te korekty nie są zbyt wielkie. Bardziej szczegółowe, dane na temat PKB w trzecim kwartale poznamy 28 listopada.
Większość analityków na rynku spodziewała się, że będzie gorzej.Przewidywano, że gospodarka będzie rozwijała się w tempie nieprzekraczającym 3%, a prognozy rynkowe mówiły o wzroście PKB w III kwartale o 2,8%.

Prawdopodobnie przyczyną jest zwiększony popyt krajowy w połączeniu z deflacją, która sprawia,że w ujęciu realnym wzrost jest jeszcze wyższy niż nominalnie. Jednocześnie mamy spadek bezrobocia i wzrost realny wynagrodzeń (niestety nie wszyscy go równomiernie odczuwają, ale taka jest statystyka, że uśrednia). Oczywiście pojawiają się też głosy, że to zmiana metodyki liczenia PKB przez GUS może mieć wpływ na inną strukturę wzrostu w poszczególnych kwartałach (bo nie na efekt bazy - baza tez została przeliczona),

Na dobre dane o PKB zareagował kurs złotówki,która umocniła się nieznacznie na koniec dnia w piątek.

Pojawiają się opinie,że tak dobry wynik PKB neguje szanse na kolejne obniżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Dane są lepsze od oczekiwań Rady Polityki Pieniężnej zakładającej wzrost PKB w III kwartale 3% rok do roku. Ostatni komunikat RPP uzależnił tymczasem dalsze obniżki oprocentowania od pogorszenia się perspektywy wzrostu.

czwartek, 13 listopada 2014

Jak wziąć najtańszy kredyt?

Rada Polityki Pieniężnej obniża stopy procentowe, ale okazuje się, że banki wcale nie obniżają kosztów kredytów. Jak to możliwe? Wprawdzie stopa lombardowa poszła w dół, a co za tym idzie poszła w dół także maksymalna kwota odsetek, która wynosi obecnie 4-krotność stopy lombardowej czyli na dziś 12%, jednak banki udzielając kredytów doliczają do nich prowizje i dodatkowe opłaty, które potrafią podnieść koszt kredytu gotówkowego do nawet około 20%.

Jak więc wziąć najtańszy kredyt?

Kredyt na Karcie Kredytowej!

Karty kredytowe wiele rzeczy ułatwiają, nawet jeżeli trzeba za nie płacić kilkadziesiąt złotych rocznie. Oprocentowanie kredytu zaciągniętego na karcie wynosi obecnie od 8,4% do 12% i jest to znacząco mniej niż nawet najtańszy kredyt gotówkowy na rynku.

Jeżeli chcielibyśmy zaciągnąć na karcie kredyt i wyciągnąć gotówkę, to wszystko co musimy zrobić to zlecić przelew z karty na nasz rachunek bankowy. Koszt takiego przelewu wynosi zazwyczaj około 2% wartości. W sumie daje to około 11%-14% oprocentowania kredytu gdybyśmy chcieli go spłacać przez rok. Musimy tylko upewnić się wcześniej, że bank pozwoli nam rozłożyć taki kredyt na karcie na raty. Wiele banków pozwala złożyć taki wniosek dzięki czemu po takiej operacji możemy cieszyć się znacznie tańszym kredytem gotówkowym niż gdybyśmy poszli po niego normalnie do banku.

Czy ktoś z Was korzystał już z tak zaciągniętego kredytu?

poniedziałek, 10 listopada 2014

Lokaty zawierane na odległość - problemy członków SKOK Wołomin

Problem z lokatami zawieranymi przez internet, czy korespondencyjnie - jednym słowem na odległość, bez wizyty w placówce banku, czy SKOKu mają tę nieprzyjemną cechę, że jeśli coś tylko idzie nie tak to zaczynają sprawiać więcej problemów.

Mogą tego doświadczyć ostatnio członkowie SKOK Wołomin, którzy założyli tam lokaty, jak sądzę drogą korespondencyjną. Nie orientuję się do końca na jakiej zasadzie to działało, ale z lektury forów internetowych wynika, że całkiem było możliwe zakładanie przez internet lokat w SKOK Wołomin a następnie składanie drogą mailową dyspozycji co dalej ma się dziać z pieniędzmi. Problem w tym, że lokaty takie zakładały także osoby, które mają całkiem daleko do placówki kasy. Niestety SKOK Wołomin posiada placówki w niektórych województwach i to tylko w największych miastach. Dla przykładu w małopolskim jest jedna placówka w Krakowie.

Kłopoty zaczęły się kiedy wybuchła afera w związku z oskarżeniem zarządu kasy o przestępstwa finansowe w związku z zarządzaniem kasą.   KNF powołał zarządcę komisarycznego, a ten (zapewne z ostrożności) zablokował możliwość składania dyspozycji wypłaty z lokat drogą mailową. Teraz (co się chyba jeszcze nie zmieniło) aby wydobyć pieniądze ze SKOKu trzeba udać się osobiście do placówki, albo wysłać dyspozycję poświadczoną notarialnie.

Oczywiste jest, że przy mniejszych kwotach pieniędzy taka procedura jest co najmniej uciążliwa, a przynajmniej kosztowna.

Nie będę rozwodził się na temat działań zarządcy komisarycznego, czy są dobre czy złe, czas pokaże. To, na co chciałem zwrócić na tym przykładzie uwagę, to ogólny problem związany z ryzykiem deponowania pieniędzy w instytucjach finansowych, które nie posiadają sieci placówek. 

Przyznam się, że wyleczyłem się już trochę z banków ściśle internetowych. Jak to mówi mój kolega, "wolę taki bank gdzie można pójść i w mordę dać". To jest po prostu wygodniejsze, lata doświadczeń z niekompetentnymi konsultantami w telecentrach banków, utwierdziły mnie w przekonaniu, że takie rozwiązanie awaryjne jak placówka jest przydatne. Tym bardziej, że różnice pomiędzy bankami internetowymi i klasycznymi niemal się zatarły. Większość "stacjonarnych" banków daje teraz konto internetowe na praktycznie takich samych warunkach jak banki ściśle internetowe (no może poza Aliorem, który ostatnio każe sobie coraz więcej płacić), a oprocentowanie czy warunki kont w bankach "internetowych" nie powalają tak jak to było piętnaście lat temu.

Tak więc deponując pieniądze na lokacie warto się zastanowić, czy w razie czego będzie "gdzie pójść i w mordę lać" ;) chociaż w SKOK Wołomin to raczej można chyba w mordę dostać, więc sam już nie wiem.

sobota, 8 listopada 2014

Lokata deklasująca?

BGŻ Optima wyskoczyło właśnie z nową lokatą - Lokata Deklasująca, bo tak nazwano nowy produkt, jest oprocentowana na 3,5% i można ją założyć na trzy miesiące. Oferta jest limitowana, w tym momencie pozostało jeszcze 807 możliwych do założenia lokat. Można taką lokatę założyć na maksymalnie 100tyś złotych, a lokat można założyć maksymalnie pięć.

Czy lokata ta jest rzeczywiście taka rewelacyjna? Cóż, niestety nie bardzo. Promocja dotyczy tylko nowych środków, czyli takich, których nie mieliśmy w BGŻ Optima w dniu 5 listopada. W przeciwnym przypadku dostaniemy standardowe oprocentowanie 2,2%. 

No i na dodatek, czy ta lokata rzeczywiście jest taka deklasująca? NIE JEST. Pomijając wszystkie promocyjne lokaty dla nowych klientów z zakładaniem kont to mamy na przykład "Lokatę Spinającą" w BIZ Banku na trzy miesiące też na 3,5% niekoniecznie dla nowych środków.

Nie ma się czym ekscytować.

piątek, 7 listopada 2014

Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego jako tarcza podatkowa

Kiedyś pisałem o tym, że konto IKZE można wykorzystać nie tylko jako formę oszczędzania na emeryturę, ale także jako tzw. "tarczę podatkową" i jako ubezpieczenie od utraty pracy. W dużym skrócie, osobom, które w podatku dochodowym wchodzą w próg 32% opłaca się wpłacać na konto IKZE i uzyskiwać odliczenie od podatku po to aby w okresie niskich dochodów móc odzyskać wpłacone pieniądze opodatkowane stawką 18%. IKZE jest także sposobem dla osób przed 60 rokiem życia aby przetransferować w czasie swoje oszczędności i opodatkować je stawką 10% zamiast 18% lub 32%. Ponieważ zbliżamy się do końca roku podatkowego toteż temat staje się znów aktualny. Michał Szafrański na blogu jakoszczedzacpieniadze.pl sporo się napracował aby przeanalizować to zagadnienie i przybliżyć materię  na ile się to opłaca. Nie będę więc powielał jego treści tylko oddam mu głos i zapraszam do lektury na jego blogu.

środa, 5 listopada 2014

Nowa domena bloga: www.przeglad-finansowy.pl

Od dziś blog występować będzie pod nową domeną:

www.przeglad-finansowy.pl 

stara domena na blogspot będzie działać i przekierowuje do nowej tak więc linki i wszystko co dotąd opublikowano na blogu powinno działać poprawnie.

Pewnie już dawno powinienem był to zrobić - blog funkcjonuje już w sumie parę lat, ale naszło to na mnie dopiero dzisiaj i postanowiłem, że skoro ten rok jest rokiem odświeżania tego bloga (na początku roku zmieniłem szatę graficzną) to najwyższy czas na zmianę także domeny.

Oczywiście nie obyło sie bez praktycznej implementacji prawa Murphy'ego - to znaczy zamiast działać coś poszło nie tak i przez parę godzin blog był niedostępny, a ja nie wiedziałem dlaczego. W końcu udało mi się to wszystko postawić na nogi i z dniem dzisiejszym inauguruję działalność bloga pod nowym adresem. Mam nadzieję,że za chwilę znowu coś się nie schrzani.

Mam prośbę do wszystkich, którzy mają dodane linki do mojego bloga, aby w miarę możliwości uaktualnili je do adresu http://przeglad-finansowy.pl

wtorek, 4 listopada 2014

Alior Bank podnosi prowizje

Wyższa kultura bankowości kosztuje. Niestety wygląda na to, że Alior Bank po raz kolejny postanowił przełożyć dużą liczbę klientów na strumień gotówki, podnosząc opłaty i prowizje. Dla obecnych klientów zmiany wejdą od 1 stycznia 2015 roku, natomiast dla nowych klientów będą obowiązywały od razu. 

Generalnie Aliorowi zależy na tym, aby być dla klientów "głównym bankiem" czyli takim, do którego spływają wynagrodzenia, emerytury czy stypendia. Ewentualnie można przelewać na swoje konto minimum 2000zł miesięcznie z innego banku. Dla takich klientów, prowizje nie będą dotkliwe lub opłat nie będzie wcale. Dla wszystkich innych konto będzie kosztowało i to niemało.

ROR będzie kosztował w takiej sytuacji 8zł + opłaty za wznawianie karty płatniczej.

Płatne będzie także konto "Rachunki bez opłat" (lol!), za które przyjdzie zapłacić 6zł (tak jakby funkcjonalnie czymkolwiek się różniło).

Oczywiście zawsze można będzie zmienić konto na "Konto Wyższej Jakości" z gwarancją 5 lat bez opłat (tylko chyba na tym może polegać ta wyższa jakość, bo pod żadnym innym niż taryfa względem nie wydaje mi się, żeby można było mówić o jakości konta)- tylko że taka operacja będzie nas kosztowała 150zł! Kompletnie bez sensu, to już lepiej zamknąć rachunek i otworzyć nowy tym bardziej, że "Konto Wyższej Jakości" też nie jest bezpłatne - małym druczkiem w tabeli opłat stoi, że jak nie będzie na nie przelewu 2500zł  w miesiącu to zapłacimy za nie 12zł. (Swoją droga takie układanie tabeli opłat w której stoi 0zł a dopiero z przypisu dowiadujemy się, że to jest 12zł to jest wg. mnie skandal).

Co więcej Alior na swojej stronie na temat Konta Wyższej Jakości chyba wprowadza w błąd sugerując, że nie ma na rynku konta z opłatami 0zł. Sam przecież korzystam z Prostego Konta Osobistego w Meritum Banku i za nic nie płacę. Może tabele prowizji się różnią, ale bez przesady, nie twierdźmy, że Alior jest jedyny,który ma darmowy rachunek, jeszcze jednocześnie podnosząc prowizję na innych dotąd darmowych.

Ciekaw jestem jak to będzie wyglądało kiedy Alior przejmie Meritum i wchłonie w swoją strukturę klientów z ich darmowymi kontami.Spodziewam się niestety, że dla obecnych klientów Meritum skończy się to podwyżkami opłat za rachunki i kombinowaniem co by tu zrobić aby ich uniknąć.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Wpisy sprzed lat - listopad: Wojny Ekonomiczne, plany systematycznego oszczędzania i deficyt budżetowy

Jak co miesiąc w ramach tego cyklu wpisów przypominam te, które powstały przed laty, a wydają mi się nadal aktualne.
  • W 2009 roku pisałem przykładowo o Światowych Wojnach Ekonomicznych - spodziewałem się, że w kolejnych latach użycie środków ekonomicznych w globalnej rywalizacji będzie coraz bardziej widoczne i nie myliłem się. Czymże  jest bowiem aktualna sytuacja z kryzysem ukraińskim, sankcjami, embargiem i rozgrywaną poprzez manipulację cenami ropy próbą nacisku na Rosję?
  • Pisałem też o planach systematycznego oszczędzania, jako czymś co mi się nie podoba bo prowadzi do zaciągania zobowiązań na bardzo długi czas naprzód, często zobowiązań takich, z których jest się trudno wycofać.
  • W 2010 roku wspominałem o inwestowaniu w diamenty jako czymś z czym należy być ostrożnym bo nie jest to łatwe na zmanipulowanym rynku tych kamieni.
  • W 2011 roku wyjaśniałem czym różni się deficyt budżetowy od długu publicznego. Warto sobie przypomnieć bo czasem mam wrażenie, że rządzący nami trochę o tym zapominają.
  • W 2012 roku porównywałem ceny mieszkań w tej samej nieruchomości niedaleko mnie. Obserwowałem jak spadały od 2008 roku, co ciekawe do dziś wiele mieszkań w tym budynku stoi puste a spółka która je budowała przekształciła się w inną.