Przegląd Finansowy: 15-08-01 - 15-09-01

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Złoto świątyni – złoto bogów?

Nawiązując do ostatnich spekulacji o odkryciu tak zwanego złotego pociągu zachęcam do lektury na temat jednego z największych odkrytych skarbów, którego historia jest kompletnie nieobecna w przestrzeni medialnej - skarbie świątyni Sri Padmanabhaswamy w Travancor. 

Wpis nawiązuje do cyklu "Złote ciekawostki i tajemnice" - zapraszam do lektury pozostałych części cyklu.

Złoto świątyni – złoto bogów?


Przez tysiąclecia złoto było uważane za metal boski, łzy słońca – jego niezwykłe cechy fizykochemiczne przydawały mu nieziemskiego aspektu, dodawały tajemniczości. Te właściwości złota przyczyniły się także do tego, że stał się czymś cennym, rozpoznawalnym i wartościowym. Nic więc dziwnego, że kiedy przyszło składać ofiary bóstwom - złoto było pośród wotów popularne. Kapłani w świątyniach chętnie przyjmowali, jako dary dla bóstw, złoto w różnych postaciach i na całym świecie świątynie zawsze gromadziły złote bogactwa.

Niektórzy uważają, że podziemia niektórych indyjskich świątyń wypełnione są kilku tysiącami ton złota, gromadzonego od setek lat i pieczołowicie strzeżonego jako złoto należące do czczonych tam bóstw. Nawet indyjskie prawo sprzyja temu, jako że bóstwa mogą tam posiadać rzeczy pod warunkiem, że reprezentuje je oficjalny strażnik świątyni.

Nie ma się co dziwić zatem, że w Indiach toczą się przepychanki o to kto miałby być strażnikiem danej świątyni, nawet jeżeli obecni „strażnicy” twierdzą, że w piwnicach żadnego złota nie ma. Niechętnie przy tym dochodzi do tego aby przeszukać dokładnie podziemia świątyń. Niektórzy tłumaczą to naturą Hindusów, którzy uważają, że skoro skarby zgromadzone w świątyni należą do jakiegoś bóstwa, toteż nie należy otwierać skarbców, choćby pamięć o tym co jest w środku zaginęła i zamieniła się w legendę. Poza tym podejście do religijności w Indiach powoduje, że takie poszukiwania byłyby uznane za świętokradztwo. Lepiej być zatem strażnikiem skarbu, który nie wiadomo czy istnieje, niż poszukać go i przekonać się jak jest faktycznie.



Chociaż… w 2011 roku po procesie, który wytoczono aby objąć ochroną przed wandalami i rabusiami świątynię Sri Padmanabhaswamy w Travancore w Indiach dokonano inspekcji znajdujących się w jej podziemiach pomieszczeń, które według podań nie były otwierane od ponad stu lat. 

W jednym z nich przedmioty wykonane ze złota wartości prawdopodobnie wielu milionów dolarów, takie jak np. wykonany ze złota tron, złote parasolki i naczynia. W ostatnich dwóch pomieszczeniach znaleziono tysiące złotych monet ważących około 800 kilogramów, złote korony, złote obrączki, kamienie szlachetne takie jak rubiny, szmaragdy i diamenty, złoty łańcuch długości 18 stóp, a także wykonany ze szczerego złota posąg bóstwa ważący 30 kilogramów – wszystko warte (według pobieżnych szacunków zespołu muzealników z New Delhi) około dwudziestu miliardów(!) dolarów. Nie wiadomo przy tym, czy rzeczywiście skarbiec rzeczywiście nie był otwierany od stu lat, czy też któryś z poprzednich strażników świątynie uszczknął sobie co nieco z tego bogactwa.

Drugi ze skarbców do dziś nie został otwarty po tym jak spadkobiercy dawnej rodziny królewskiego Travancore wnieśli apelację do sądu najwyższego Indii argumentując konieczność pozostawienia zamkniętego skarbca względami religijnymi.

Ile takich świątyń z ukrytymi skarbcami jest jeszcze w Indiach? Nie ma się przy tym co dziwić, że są tacy, którzy chcieliby wykorzystać zarówno te już odkryte, jak i te jeszcze nie odkryte bogactwa. Tylko czy rzeczywiście te bogactwa trafiłby we właściwe ręce właściwych ludzi aby przyczynić się do czegoś dobrego? 


Wpis nawiązuje do cyklu "Złote ciekawostki i tajemnice" - zapraszam do lektury pozostałych części cyklu. 

sobota, 29 sierpnia 2015

Jaki sens ma zamawianie online papierowych odpisów ksiąg wieczystych?

Są serwisy na których można zamówić przez internet odpis z księgi wieczystej w formie papierowej płacąc za to, dajmy na to, kilkadziesiąt złotych. Taki odpis jest potem przysyłany do nas pocztą. Zastanawiam się jaki sens ma działanie takich serwisów skoro istnieje już funkcja wygenerowania elektronicznego odpisu z księgi wieczystej? Chyba ma to sens wyłącznie dla miłośników papierowych dokumentów.

Inna sprawa, że taki odpis w momencie przysłania go nam jest już kompletnie nic nie warty bo od czasu jego wydania w księdze mogły zajść zmiany. Nie jeden raz pisałem, że odpis z księgi wieczystej jest ważny praktycznie tylko w momencie jego wydania. Po prostu w każdej chwili ktoś może złożyć jakiś wniosek o wpis do księgi.

Moim zdaniem w zasadzie jedynie wystarczyłoby posiadanie i podawanie wszędzie numeru księgi wieczystej, który ktoś (osoba czy urząd) mógłby sobie sprawdzić w elektronicznej przeglądarce ksiąg wieczystych i stwierdzić co tam w tej księdze się znajduje.

środa, 26 sierpnia 2015

Beknięcie chińskiego smoka?

Wakacje się kończą, jeszcze parę dni i początek roku szkolnego, wracamy do „normalności” – czas może zatem zerknąć za siebie, co też wydarzyło się kiedy prażyliśmy się na plaży. 

Otóż mijający miesiąc jest bezsprzecznie miesiącem kiedy oczy większości inwestorskiego świata skierowane były na Chiny. Tematem nagłówków większości gazet z ostatniego tygodnia jest krach na giełdzie w Szanghaju. Spadki odbiły się rykoszetem na giełdach całego świata i nie ominęły GPW. Nie ma się jednak co dziwić, spadek kilka dni z rzędu o kilkanaście procent to nie jest coś co inwestorzy lubią najbardziej. Wielu popularnym komentatorom i tak zwanym mediom głównego nurtu umyka jednak jeden dosyć istotny szczegół. Bańka na giełdzie chińskiej rosła od dawna i wiadomo było że prędzej czy później pęknie. Niektóry przed tym ostrzegali, ale… nie słychać ich było może dosyć wyraźnie? 

Rzecz w tym, że rynki finansowe kierują się przede wszystkim emocjami. Kiedy rynek rośnie wszystkim, z wyjątkiem niewielu, wydaje się, że będzie rósł zawsze i do nieba. Kiedy zaczyna spadać… puszczają zwieracze. 

 

Gdyby jednak było to tylko i wyłącznie ograniczone do rynku giełdy, która i tak obraca wirtualnymi wykreowanymi z powietrza miliardami i derywatami jeszcze bardziej wirtualnymi niż to o co są oparte – nie byłoby z tym szaleństwem takiego problemu. 

Problem polega jednak na tym, że we współczesnym świecie panuje swego rodzaju dyktatura giełdy. Ruchy na rynkach finansowych śledzone są nie tylko przez inwestorów, ale także polityków, którzy przymuszając rzesze ludzi do przystąpienia do programów emerytalnych, obiecali im złote góry – bo giełda zawsze idzie w górę. Poza tym, gdyby ci sami politycy nie zadłużali się, tak jakby miało nie być jutra, nie musieliby śledzić co rano na ile rynek wycenia ich obligacje. Nie musieliby negocjować z bankami rolowania kolejnego długu, na pokrycie deficytu i nie daliby sobie przyłożyć do skroni pistoletu instytucjom finansowym, grożącym że „są zbyt duże by upaść” i wyciągającym rękę po rządowy bailout. 

Dyktatura giełdy ma miejsce też w Chinach gdzie władze za pomocą także administracyjnych nakazów i zakazów, centralnie planowanej polityki, próbowały powstrzymać falę paniki. Teraz, oprócz obniżenia stóp procentowych (co akurat należałoby zaliczyć do narzędzi klasycznej polityki), zabrały się za cenzurowanie informacji o spadkach na giełdzie. Taki chiński smaczek. 

No właśnie, w odpowiedzi na dane o chińskim spowolnieniu Ludowy Bank Chin ściął stopy procentowe, zdewaluował też walutę aby poprawić konkurencyjność gospodarki (czym wykonał ruch w grze walutowych wojen – o czym dalej). Chiński smok był przegrzany już parę lat temu, ale z drugiej strony w Chinach drzemią potężne pokłady niewykorzystanego potencjału do wzrostu. Ludowy Bank Chin gra jeszcze w dwie gry, choć to pewnie inne symultaniczne partie tej samej rozgrywki. Oprócz tej w której chodzi o rynek wewnętrzny, są jeszcze gry ustawione na zewnątrz. Obie dotyczą chińskiej waluty, a w jednej pionki są ze złota. 

14 sierpnia Bank chin ogłosił kolejne zwiększenie zasobów złota w lipcu o kolejne 19 ton tj. 1,1%. Poprzednio, po sześciu latach milczenia Chiny ogłosiły, że zwiększyły swoje rezerwy złota o 604 tony. W lipcu (co ogłoszono z miesięcznym poślizgiem) zwiększyły zasoby o kolejne 19 ton. 

Pogłoski od dawna mówiły, że Chiny mają więcej złota niż raportują. Zwiększenie w ciągu miesiąca o 19 ton może być po prostu zwykłym przeksięgowaniem z zasobu rezerw nieraportowanych do tych raportowanych oficjalnie. 19 ton to więcej niż średni miesięczny wzrost w poprzednich sześciu latach (oficjalnie wg. statystyk 8,4 tony miesięcznie). Skoro tak to Chińczycy wysyłają poważny komunikat – „mówimy serio o złocie i serio zwiększamy rezerwy… nawet nie wiecie jak bardzo serio”. 

Nie jest wykluczone, że Chiny zaczną teraz co miesiąc podawać komunikat o zwiększeniu zasobów złota. Jednym z zarzutów stawianych przeciw nim, w procesie umiędzynarodowiania Juana było to, że nie dostatecznie często i transparentnie raportują swoje rezerwy walutowe. No to chiński smok odsapną – „no to macie”. Warto pamiętać, że oficjalnie raportowane rezerwy dotyczą tylko Ludowego Banku Chin. Rezerwy złota gromadziły także inne państwowe fundusze inwestycyjne, takie jak: State Administration of Foreign Exchange (SAFE) i China Investment Corporation (CIC). 

Chiny antycypują nadchodzącą zmianę globalnego paradygmatu walutowego i grają na wzmocnienie własnej siły przetargowej w negocjacjach zmierzających do włączenia Renminbi w koszyk SDRów. Obecnie w skład koszyka wyznaczającego wartość Specjalnych Praw Ciągnienia (SDR) Wchodzą Gra toczy się w USD 41,9%, EUR 37,4%, JPY 9,4%, GBP 11,3%. Nie ma tam zatem żadnej z waluty wschodzących krajów Azji, a Zdecydowaną większość stanowią waluty zadłużonego zachodu Dolar, Auro i Funt. To odzwierciedlenie zimnowojennego porządku, ale na dzisiejsze czasy zupełnie nie przystające do rzeczywistości. Słusznie więc Chiny grają aby znaleźć się w nowym poszerzonym gronie. Przeciw sobie maja jednak starą gwardię, niechętną do utraty swojej pozycji. 

19 sierpnia MFW postanowił, że nie włączy Juana do koszyka SDR przynajmniej do września 2016 (koszyk pozostanie niezmieniony przez rok). Nie ma oficjalnego potwierdzenia, że yuan zostanie wtedy włączony do koszyka SDR. Może się to jednak wydarzyć podczas posiedzenia MFW w październiku. Chinom to się raczej nie spodobało. 

11 sierpnia nastąpiła dewaluacja Juana - niektórzy twierdzą, że bo Chińczycy musieli już wiedzieć co się święci. Ludowy bank Chiny obniżył referencyjny kurs do dolara o 1,9% i zmienił zasady ustalania kursu odniesienia. Dewaluacja uderza przede wszystkim w największe gospodarki wchodzące w skład SDR. Planuje się też powolne uwolnienie kursu Juana. 

Chiny grają w dużą grę przy światowym stoliku. Chińscy gracze to urodzeni hazardziści, ale też bezwzględni jeżeli chodzi o robienie interesów. Mają też znacznie mniej związane ręce jeżeli chodzi o kwestie polityczne. W nadchodzących latach stawiałbym na chińskiego smoka, nie tyle jeśli chodzi o inwestowanie swoich pieniędzy w Państw Środka (bo mam przeczucie, że Chińczycy ograją nas jeszcze nie raz), ale w sensie takim, że z nadchodzącego tumultu na rynkach finansowych i walutowych, Chiny wyjdą z tarczą.

środa, 19 sierpnia 2015

Elektroniczny odpis księgi wieczystej?

Zapewne niewiele osób wie o tym, że kiedy potrzebny jest odpis z księgi wieczystej to nie trzeba w tym celu udawać się osobiście do sądu, ale można pobrać tak zwany elektroniczny odpis z księgi wieczystej. Jest to wydruk z system informatycznego Elektronicznej Księgi Wieczystej, który generowany jest na uprzednio odpowiednio opłacony wniosek i po wydrukowaniu ma moc dokumentu urzędowego. Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości można wypełnić formularz takiego wniosku o wydanie tego typu odpisu i można także zweryfikować autentyczność wydruku.
W tym celu na stronie na której udostępniono system  EKW należy wybrać „Składanie wniosków o wydanie dokumentu z Centralnej Informacji Ksiąg Wieczystych”, podać numer księgi wieczystej i rozwiązać zadanie logiczne. Na kolejnym ekranie, po wybraniu konkretnego dokumentu, jaki chcemy uzyskać z podanej księgi wieczystej, należy wskazać na dokument do samodzielnego wydruku, jako żądaną formę dostarczenia dokumentu.  Wniosek musi być opłacony przy jego składaniu. System teleinformatyczny EKW udostępnia możliwość płatności przelewem automatycznym on-line. Obowiązują następujące opłaty - za wniosek o wydanie:
  1. odpisu zwykłego księgi wieczystej pobierana jest opłata w wysokości 20 zł,
  2. odpisu zupełnego księgi wieczystej pobierana jest opłata w wysokości 50 zł,
  3. wyciągu z księgi wieczystej:
    • pobierana jest opłata w wysokości 5 zł – za wyciąg z jednego działu księgi wieczystej,
    • pobierana jest opłata w wysokości 10 zł – za wyciąg z dwóch działów księgi wieczystej,
    • pobierana jest opłata w wysokości 15 zł – za wyciąg z trzech działów księgi wieczystej,
    • pobierana jest opłata w wysokości 20 zł – za wyciąg z czterech działów księgi wieczystej,
  4. zaświadczenia o zamknięciu księgi wieczystej pobierana jest opłata w wysokości 5 zł;
Wygenerowany w wyniku powyższej procedury dokument PDF ma moc dokumentu wydanego przez sąd. Oczywiście pamiętajmy o tym, o czym pisałem kiedyś, że ważność każdego odpisu z księgi wieczystej jest ograniczona, wszak w każdej chwili ktoś może złożyć wniosek o dopisanie czegoś do księgi. Odpisy, wyciągi i zaświadczenia nie mają żadnego „terminu ważności”. Stanowią one jedynie wierne odzwierciedlenie stanu wpisów w księdze wieczystej w chwili pobrania danych z centralnej bazy danych ksiąg wieczystych. Jednakże musimy pamiętać, że weryfikacja samodzielnie wydrukowanego dokumentu jest możliwa tylko w ciągu 24 miesięcy od chwili złożenia wniosku. Samodzielnie wydrukowany dokument nie stanie się nieważny przez brak możliwości weryfikacji, jednakże z uwagi na relatywnie długi czas, jaki upłynął od pobrania danych z księgi wieczystej posługiwanie się tak starym odpisem jest bezprzedmiotowe.

Czytaj więcej: Księgi wieczyste FAQ

   
PS. Za zamówienia zrealizowane po założeniu konta za pośrednictwem linka prowadzącego z mojego bloga, otrzymam prowizję.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Jak podnieść wartość sprzedawanej nieruchomości?

Rynek mieszkaniowy w Polsce już od kilku lat znajduje się w dość słabym okresie. Spada sprzedaż mieszkań podobnie, jak ich ceny. Jednak wiele osób nie może znaleźć kupca na posiadane przez siebie nieruchomości nie tyle z powodu kłopotów na rynku, co z innych przyczyn, bezpośrednio związanych z wyglądem mieszkania. Z tego też powodu postanowiłem przedstawić kilka prostych punktów, które mogą w znaczący sposób podnieść wartość nieruchomości będącej przedmiotem sprzedaży. 

Wymiana okien 


Niektórzy twierdzą, że jeśli próbujemy sprzedać starsze mieszkanie, to czasem ciekawym sposobem na podniesienie jego wartości jest wymiana okien. jest to oczywiście kosztowne przedsięwzięcie i wiąże się z niemałym zamieszaniem, ale... czasem może być warto. Zdecydowanie poprawi to wydajność energetyczną lokalu – koszty ogrzewania będą po prostu mniejsze, co przełożyć się może na wyższą cenę uzyskaną ze sprzedaży. Podobnie jeśli chodzi o wygląd – często nowe okna są po prostu bardziej estetyczne. Taka wymiana może zachęcać kupujących, będą bowiem widzieć, że poprzedni właściciele dbali o ciągłą modernizację mieszkania i starali się ulepszać jego stan. To zaś zdecydowanie pozytywnie powinno wpłynąć na potencjalnych kupujących. Moja opinia jest jednak taka, że to raczej zbyt duża inwestycja jeśli rozstajemy się z lokalem.

 

Malowanie ścian 

W przypadku mało zadbanych pomieszczeń, dobrym rozwiązaniem może być pomalowanie ścian. Jeśli zdecydujemy się na przykład na kolor biały, to klienci będą szybko mogli zmienić ich kolor na wybrany przez siebie, zaraz po zakupie. Wybranie kolorowych ścian może dać nam z kolei zwiększoną jakość wykończenia mieszkania, przez co kupujący, których zainteresuje nasze mieszkanie, mogą proponować wyższe kwoty. W tym wypadku wszystko zależy od wyglądu nieruchomości i stanu wyposażenia. Jaskrawe barwy słabo działają na korzyść mieszkania umeblowanego w czasach PRL, dobrze zaś mogą wyglądać w nowoczesnych lokalach. 

Niewielkie naprawy 

Nic nie jest tak dobrym argumentem do obniżania cen dla kupujących, jak nienaprawione problemy. Wystarczy, że w kilku miejscach będzie do naprawy niewielki fragment podłogi, ubytek w ścianie i uszkodzone gniazdko, a klienci będą forsowali niższe ceny. W końcu mieszkanie wydawać się będzie mało zadbane a konieczność poniesienia kosztów napraw będzie zmuszała sprzedających, do obniżenia oczekiwań cenowych. Tymczasem proste naprawy nie wymagają dużej ilości czasu, a pozwalają na zmniejszenie ilości klientów rezygnujących i brak spadających z tego powodu ofert cenowych. Jeśli sami nie mamy na to czasu – zatrudnijmy fachowców. Zapłacimy nie więcej niż kilkaset złotych, a nieruchomość może się sprzedać nawet kilkanaście tysięcy złotych drożej. 

Usunięcie zbędnych sprzętów - staging

Niezmiernie ważnym, ale często pomijanym sposobem na podwyższenie wartości nieruchomości jest usunięcie niepotrzebnych przedmiotów. Często posiadamy rzeczy, które nie są sprawne lub których nie używamy, ale mimo wszystko zajmują one sporo miejsca w naszych mieszkaniach czy domach. Kupujący podświadomie zwracają na to uwagę. Jeśli bowiem w mieszkaniu jest wiele rzeczy, to wydaje się ono mniejsze i mniej zadbane. Kilka prostych decyzji pozwoli nam na szybkie powiększenie optyczne nieruchomości, przez co zwiększyć powinno się zainteresowanie kupujących. Czasem warto nawet zadbać o tak zwany "staging" czyli aranżację mieszkania "pod oglądających", jeżeli możemy sobie na to pozwolić (np. nie mieszkamy w nim) zadbajmy o to aby wyglądało jak z żurnala, było czyste, posprzątane i pachnące. Warto także zadbać o estetyczne dekoracje i aranżację mebli. Nic tak nie przemawia do wyobraźni jak ładnie urządzone wnętrze które się widzi i czuje, zaś nic tak nie odstrasza jak wyłażący brud i śmieci walające się w dopiero co opuszczonym lokalu.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Krugerrand - historia najsłynniejszej monety bulionowej

Republika Południowej Afryki posiada niemal 40% światowych zasobów złota w złożach. Od czasu jego odkrycia w 1873 roku wydobycie złota stało się motorem napędowym gospodarki tego regionu, który pod przywództwem Paula Krugera uzyskał na krótko niepodległość. RPA uzyskało niepodległość od Wielkiej Brytanii w 1961 roku, a w 1967 roku postanowiono zrobić coś, dzięki czemu wizerunek Paula Krugera stał się bliższy posiadaczom złota na całym świecie.

3 czerwca 1967 roku Mennica Południowoafrykańska wybiła pierwszego Krugerranda - złotą monetę, której nazwa wzięta została właśnie od nazwiska Paula Krugera. Wybita z 22 karatowego stopu złota moneta, zawierająca jedną uncję czystego kruszcu miała być, w założeniu, sposobem na upowszechnienie posiadania złota przez zwykłych obywateli. Co niezwykłe jak na monetę bulionową, Krugerrand otrzymał status legalnego środka płatniczego w RPA. Na monecie nie wybito jednak żadnej wartości poza informację, że jest to jedna uncja złota. Miało to pewne znaczenie dla sukcesu Krugerranda jako monety bullionowej w USA. Otóż jako legalny środek płatniczy obywatele USA mogli posiadać złote Krugerrandy jako monety obiegowe RPA pomimo tego, że do 1977 obowiązywał zakaz posiadania złota wprowadzony przez Executive Order 6102.

Złoto, z którego produkowane są Krugerrandy, dostarczane jest przez Rand Refinery i pochodzi z wydobycia z regionu Witwatersrand.

Skala jego produkcji zmieniała się. Początkowo wybijano około 40 tysięcy sztuk rocznie.  W 1970 roku wybito ponad 200 tysięcy monet, w 1974 wyprodukowano ich ponad milion, a pomiędzy 1974 a 1978 około sześć milionów.

Do 1980 roku ponad 90% rynku światowego złotych monet stanowiły właśnie Krugerrandy. Sukces tej monety, a także sankcje nałożone na RPA ze względu na politykę apartheidu (w 1984 roku kongres USA zakazał importu Krugerrandów do Stanów), sprawiły że pojawiły się takie monety jak Amerykański Złoty Orzeł, czy kanadyjski Liść Klonowy.


Parametry jedno uncjowego Krugerranda to:
  • średnica 32,77mm
  • grubość 2,84mm
  • waga 33,930g

wtorek, 4 sierpnia 2015

Jak dostać kredyt studencki?

Ten wpis został zaktualizowany, najbardziej aktualne informacje znajdziecie w artykule:

Zmiany w zasadach kredytów studenckich w roku akademickim 2015/2016


Pisałem już kiedyś czy warto brać kredyt studencki. Wprawdzie wpis tamten ma już wiele lat, ale temat kredytów dla studentów jest nadal aktualny, a ich warunki mocno korzystne. Wpis będzie aktualizowany został zaktualizowany 1.10.2015 kiedy pojawiły się nowe informacje na temat warunków w roku akademickim 2015/2016. W okolicach września powinny pojawić się szczegóły, natomiast poniżej to co ogólnie na temat kredytów studenckich udało mi się zebrać.



Kredyt studencki jest nietypowym rodzajem kredytu. Zazwyczaj w umowie kredytowej środki pieniężne, które ma otrzymać kredytobiorca muszą mieć ściśle określony cel. Inaczej jest w przypadku kredytu studenckiego. Jako student pieniądze z kredytu możesz przeznaczyć na zakwaterowanie, wyżywienie, zakup książek lub rzeczy w ogóle niezwiązane ze studiami, takie jak na przykład inwestycje czy założenie własnej działalności gospodarczej! Podsumowując, w żaden sposób nie musisz udokumentować celu przeznaczenia pieniędzy uzyskanych z tego typu kredytu.

Kredyt studencki może otrzymać każdy student do 25 roku życia. Dodatkowo taka osoba musi posiadać pełną zdolność do czynności prawnych. Aby móc ubiegać się o preferencyjny kredyt studencki dochód na jedną osobę w rodzinie studenta nie może przekraczać 2500 zł (dane na rok akademicki 2014/2015). W grudniu 2015 Minister ustali ten próg dla danego roku akademickiego. Należy pamiętać, że wniosek składa się oddzielnie na każdy stopień studiów (I – licencjat, II – magisterskie, III – doktoranckie).

Oprocentowanie tego kredytu jest bardzo korzystne, ponieważ stanowi połowę stopy redyskontowej NBP. Znaczy to, że jest kilkukrotnie niższe od tradycyjnego kredytu na rynku. Kredyt studencki przyznany jest maksymalnie na 6 lat w przypadku studiów magisterskich i 4 lata w przypadku studiów doktoranckich. Łącznie, więc kredyt studencki może być przyznany na 10 lat. Wypłacany jest przez 10 miesięcy w roku akademickim w transzach od 600 do 800 zł. Wypłata kredytu studenckiego może być wstrzymana na czas urlopu dziekańskiego lub przez powtarzania roku.

A w jakim banku można wziąć kredyt studencki?

Banki, w których możemy się ubiegać o otrzymanie kredytu studenckiego to (dane na rok akademicki 2015/16):
  • PKO Bank Polski S.A. (link), 
  • Bank Polskiej Spółdzielczości S.A.  (wraz ze zrzeszonymi bankami spółdzielczymi) (link), 
  • Bank PEKAO S.A. (link)
  • SGB-Bank S.A. (wraz ze zrzeszonymi bankami spółdzielczymi).

Kredyt studencki pomimo dużej swobody w jego wykorzystaniu wymaga poręczyciela. W przypadku rodzin najuboższych, gdzie dochód na jednego członka w rodzinie wynosi 600 zł Bank Gospodarstwa Krajowego udziela 100% poręczenia, w przypadku dochodu poniżej 1000 zł na osobę w rodzinie 70 % poręczenia. Preferencyjne warunki związane z poręczeniem dotyczą również żaków pozbawionych opieki rodzicielskiej. Należy dodać, że w takiej sytuacji BGK pobiera 1, 5% prowizji od transzy wypłacanej każdego miesiąca. Z kolei studenci zamieszkujący na obszarze wsi mogą ubiegać się o poręczenie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Agencja może poręczać do 80% lub do 100% wykorzystanej kwoty kredytu w zależności od wysokości dochodu na osobę w rodzinie studenta. Poręczenie Agencji w wysokości 100% mogą uzyskać studenci, których dochód na osobę w rodzinie, ustalony zgodnie z zasadami określonymi w przepisach o pożyczkach i kredytach studenckich, nie przekracza 600 zł.

Warto wiedzieć też, że za dobre wyniki w nauce można dostać wymierny finansowy bonus. Jeżeli student znajdzie się w gronie 5% najlepszych absolwentów kredyt studencki zostanie umorzony w 20%.

Wniosek o kredyt powinien zawierać:
- dane osobowe studenta,
- imię i nazwisko,
- numer PESEL,
- serię i numer dowodu tożsamości,
- datę i miejsce urodzenia,
- adres zamieszkania.

Jeżeli kredyt studencki zostanie studentowi przyznany ma on obowiązek dostarczenia dwa razy do roku zaświadczenia, że nadal studiuje. Terminy przypadają po zaliczonej sesji, maksymalnie do 31 października i 31 marca.

Spłata kredytu studenckiego następuję dwa lata po ukończeniu studiów. Okres spłaty jest dwa razy dłuższy, niż czas w którym kredyt zostaję studentowi wypłacony.

Przeczytaj o tym czy warto wziąć kredyt studencki.

Ten wpis można znaleźć w google za pomocą następujących fraz:
  • kredyt studencki
  • czy brać kredyt studencki
  • kredyt dla studenta


Kredyt Studencki Informacja jak dostać kredyt studencki.
Przegląd Finansowy -
5 / 10 
 

sobota, 1 sierpnia 2015

Wpisy sprzed lat - sierpień: inwestycje alternatywne, brylanty, wino, SDR, weksle

Jak co miesiąc tradycyjnie porcja odgrzewanych kotletów ;) a na poważnie - chciałbym polecić Wam kilka wpisów, które nie straciły na aktualności przez lata, a dla niejednego nowego czytelnika mogą być interesujące: