Przegląd Finansowy: 17-10-01 - 17-11-01

poniedziałek, 30 października 2017

Kolejny głos w dyskusji o QE

Banki centralne drukują pieniądze, to kuriozalne stwierdzenie istniejącej na rynku anomalii wydaje się spowszedniało. Teraz zastanawiamy się nie, dlaczego, albo jaki to ma sens, ale czy będzie większe czy mniejsze tempo tego dodruku. 

Głos w dyskusji na ten temat znajdziemy na dzisiejszym Money Week. Możemy tam przeczytać jak to o jedną piątą wzrosło bogactwo 1542 miliarderów na świecie, sięgając 6 trylionów dolarów. 

Te niewyobrażalne liczby uzmysławiają, że duży może więcej. Duży gracz ma łatwiejszy dostęp do praktycznie darmowego finansowania udzielanego przez banki centralne. Może pożyczać na ujemne stopy i kupować twarde aktywa. Może upychać toksyczne derywaty nieświadomym "płotkom" a samemu ubezpieczać się od ryzyka... 

Mamy więc taki efekt, że zamiast odświeżającego efektu krachu, który oczyściłby po 2008 roku gospodarkę światową z nieefektywnych i biorących na siebie nadmierne ryzyko przedsiębiorstw -mamy w zamian bańkę jeszcze bardziej ryzykownych przedsięwzięć, wykupów i konstrukcji finansowych napędzanych darmowym pieniądzem.

Rządy dopłacają przy tym np. do zakupu mieszkań po zawyżonych cenach, aby duzi gracze mogli "zcashować" się na tych aktywach. Co więcej z tym zjawiskiem mamy do czynienia wszędzie na świecie, od USA, przez Europę po Chiny. Towarzystwo bankierów i grubych ryb ma się dobrze.

czwartek, 26 października 2017

Czy warto inwestować w Bitcoin? - wpis odpłatny

Czy warto inwestować w Bitcoin i czy taka inwestycja przyniesie nam jakiekolwiek zyski?




Bitcoin to jedna z najbardziej popularnych krypotwalut, która staje się tematem niezwykle żarliwych dyskusji w kwestiach inwestowania. Inwestowanie w Bitcoin to bardzo często jedna z dwóch skrajności: super zysk bądź super strata. Z pewnością jest to zajęcie dla osób, które lubią prawdziwe emocje, a adrenalina jest dla nich niezbędna w inwestowaniu.

Niebezpieczeństwo

Nie da się ukryć, że inwestowanie bardzo często wiąże się z ryzykiem utraty środków. Wyjątkiem mogą być lokaty i obligacje. Inne fundusze inwestycyjne zawsze niosą ze sobą ryzyko niepowodzenia. W przypadku kryptowalut takich jak Bitcoin ryzyko jest duże, jednak tym samym — zyski także są większe. Z pewnością na inwestycję w kryptowaluty nie zdecydują się osoby, które lubią bezpieczne inwestycje takie jak: obligacje, lokaty, czy nieruchomości.

Czy da się bezpiecznie inwestować w kryptowaluty?

Inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ogromnym ryzykiem. Notowania Bitcoina są niestabilne, dlatego z jednej strony mogą przynieść spektakularne zyski, a z drugiej bardzo duże straty. Zanotowano już taki przypadek, w którym w ciągu zaledwie jednego dnia Bitcoin stracił na wartości, aż 8%. Z pewnością można powiedzieć, że inwestowanie w kryptowaluty może być niezwykle ekscytujące dla osób, które lubią duże ryzyko.

Osłabienie Bitcoina
W podnoszeniu wartości Bitcoina z pewnością nie pomagają Chiny, które zanegowały platformy handlujące Bitcoinem, co bardzo szybko przełożyło się na zakończenie działalności przez dwie duże platformy, które wymieniały prawdziwe pieniądze na Bitcoiny. Przychylna Bitcoinom nie jest także Rosja - rosyjski bank centralny krytykuje kryptowalutę.
Kryptowaluty, to ciągle nowość, która wywołuje mieszane emocje. Choć są osoby, które na Bitcoinach znacznie się wzbogaciły, to nie umniejsza to jednak ryzyka podejmowania takich transakcji. Bitcoiny są mocno niestabilne, dlatego inwestowanie w nie to prawdziwe być albo nie być. Czy jeszcze warto inwestować w Bitcoin na blogu Monedo Now dowiesz się więcej na ten temat. Do rynku kryptowalut bardzo pasuje powiedzenie: „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana".


Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

poniedziałek, 23 października 2017

Czy na prawdę wszyscy wierzą w dalsze wzrosty?

Pisałem niedawno o potencjalnych sygnałach nadchodzącej recesji w USA. Dziś z kolei chciałem przywołać artykuł Johna Mauldina na łamach Zerohedge. Zwraca on uwagę na to, że uczestnicy rynku są absolutnie przekonani, że (pomimo iż jest on skrajnie przewartościowany) to będzie rósł dalej!
Co więcej, liczba krótkich pozycji na indeks VIX wskazuje, że mnóstwo inwestorów spodziewa się znikomej zmienności na rynkach! W krótkich słowach te dwie informacje zestawione ze sobą wskazują, że generalnie inwestorzy oczekuję dalszej maniany i wzrostu do nieba bez przerw i wstrząsów.

Mauldin zwraca uwagę, że na rynku w którym panują tak jednostronne nastroje, ewidentnie gromadzą się naprężenia, które rozwiążą się w dosyć gwałtowny sposób. Inwestorzy zdają się ignorować przy tym fakt, że w sytuacji kiedy, ewidentnie dotychczasowe wzrosty na giełdzie były napędzane przez dodruk pieniędzy, każda próba zdjęcia z bilansów banków centralnych części tego grosza, wywoła kontrakcję.

sobota, 21 października 2017

Przelew z Irlandii do Polski - najtańsze firmy pośredniczące w przelewach - artykuł sponsorowany

Polacy mieszkający i pracujący w Irlandii coraz częściej decydują się na zlecanie realizacji przelewów pieniężnych nowoczesnym firmom pośredniczącym. W porównaniu z ofertą tradycyjnych banków, usługi prywatnych operatorów transakcji, dzięki niezwykle korzystnym kursom wymiany walut, pozwalają na zaoszczędzenie pieniędzy i czasu poświęcanego na dopełnienie niezbędnych formalności. Które firmy pośredniczące w przelewach z Irlandii do Polski proponują najtańsze przekazy pieniężne?

EasySend

Przelewy z Irlandii do Polski realizowane przez tę renomowaną firmę funkcjonują na takich samych zasadach, co te zlecane z Wielkiej Brytanii. EasySend oferuje wyjątkowo atrakcyjne przelewy FAST – szybkie, tanie, a często nawet bezpłatne. Pierwszy i każdy co dziesiąty przelew wykonamy zupełnie za darmo. Za pozostałe zapłacimy 2,90 euro. Czas realizacji przekazu wynosi 1 dzień. Jeszcze szybszym sposobem na ekspresowe zasilenie konta odbiorcy wyznaczoną przez nas sumą pieniędzy jest zlecenie przelewu SuperFAST – środki trafiają na wskazany rachunek nawet w 10 minut. Kosztują nieco więcej niż przelewy FAST (5 euro, co nadal wydaje się bardzo zachęcającą ceną), jednak gwarantują błyskawiczne tempo realizacji transakcji. EasySend oferuje swoim klientom także możliwość zlecenia przekazu pieniężnego z odbiorem na poczcie (czas realizacji to również 10 minut). Zapłacimy za niego zaledwie 3,90 euro. Opłaty za korzystanie z usług firmy EasySend nie obciążają zbytnio konta klientów, szczególnie w porównaniu z kosztowną ofertą tradycyjnych banków. Prywatny pośrednik udostępnia też zachęcający kurs wymiany euro, jeden z najwyższych na rynku.

Transfer24

Warto przyjrzeć się także usługom oferowanym przez Transfer24. Firma proponuje nowym klientom przesłanie pierwszego przelewu za darmo. Osoba zlecająca przekaz nie poniesie żadnych kosztów, o ile wartość przekazu nie przekroczy 100 euro. Musi być też wykonany kartą płatniczą nigdy wcześniej nie używanej w systemie transakcyjnym Transfer24. Opłata za przelew z Irlandii do Polski o maksymalnej wysokości 50 euro wynosi zawsze 0,59 euro. Po przekroczeniu tej kwoty opłata za zlecenie przekazu osiąga próg 1,3% jego wartości. Opłata manipulacyjna jest widoczna dla klienta w podsumowaniu transakcji, a po jej zaakceptowaniu dolicza się ją do kwoty pobieranej z konta zleceniodawcy.



TransferGo

TransferGo pobiera stałą opłatę w zależności od kraju, z którego wysłane są pieniądze, a także oraz od 0.6 % do 1.5% marży od przewalutowania. W przypadku przelewów z Irlandii do Polski będzie to 0,99 euro. Za przelew ekspresowy zapłacimy 2,99 euro, za te dostarczane w trakcie jednego dnia – 1,99 euro, a za te realizowane w następnym dniu roboczym nie poniesiemy dodatkowej opłaty. Firma oferuje bardzo korzystny przelicznik walutowy, dlatego również jej usługi można wziąć pod uwagę decydując się na zlecenie przelewu z Irlandii.



Artykuł autorstwa partnerów współpracujących z serwisem. Otrzymałem wynagrodzenie za jego publikację.

czwartek, 19 października 2017

Kolejny wpis w cyklu "czy nadchodzi recesja w US"...

W dzisiejszym Money Week znalazłem artykuł podsumowujący raport opracowany przez firmę zarządzającą aktywami Incrementum. Raport stanowi o sytuacji ekonomicznej i na Money Week streszczono kilka jego tez. Wydało mi się interesujące aby przybliżyć je czytelnikom.

Generalnie teza jest taka, że z za rogu wyłania się recesja w USA i że może ona być bliżej niż się niektórym wydaje. Argumenty, jakie autorzy raportu przywołują na poparcie swojej tezy są następujące.

Niskie ceny towarów względem cen akcji. Tu zwracają uwagę na relację ceny indeksu GSCI do S&P500. Za każdym razem kiedy była ona tak nisko jak na obecnym poziomie mieliśmy wkrótce potem pęknięcie bańki.

Dla wielu obserwatorów jest to fakt, który był zauważany już od dawna. Napędzany tanim pieniądzem rynek giełdowy w USA jest przewartościowany względem cen dóbr trwałych...

Inny ciekawy fakt, na który zwracają autorzy raportu to zero - kompletne zero recesji w przewidywaniach analityków i ekonomistów. Absolutnie nikt nie mówi o tym, że mogłaby ona wystąpić. Skoro tak, to być może, właśnie takie zupełnie nieoczekiwane zdarzenie właśnie się zbliża?

Następny element to cykl podwyżek stóp procentowych w USA. Wielu komentatorów, których opinie słyszałem, także autorzy raportu - zwraca uwagę na to, że zazwyczaj (16 ostatnich razy z 19) podwyżki stóp w USA poprzedzały recesję. Aktualnie wszyscy śledzą uważnie czy i kiedy FED podniesie stopy.

Autorzy zwracają także uwagę na to, że pomimo rosnących cen akcji, wcale nie wzrastają w USA wpływy z podatków. Rynek akcji wydaje się być więc, oderwany od fundamentów bo wzrost nie bazuje na rosnących zyskach przedsiębiorstw czy nawet osób indywidualnych, ale jest pompowany sztucznie.

Widać to wyraźnie kiedy porówna się ilość pieniądza w obiegu do oszczędności - nigdy w historii nie było sytuacji aby tak wiele pieniądza w gospodarce pochodziło w tak niewielkiej ilości z oszczędności a w tak wielkiej z kredytu.

Polecam lekturę całości artykułu i źródłowego raportu.

piątek, 13 października 2017

Dedolaryzacja - cd.


Dziś natrafiłem na kolejną informację o ustanowieniu przez Rosję i Chiny kolejnego mechanizmu rozliczeniowego mającego upłynnić handel i wymianę walut na potrzeby budowy nowego jedwabnego szlaku. Co ciekawe pojawiły się też informacje o pracach nad techniczną stroną importu złota z Rosji do Chin. Ciekawy jet też artykuł na blogu independentrader.pl właśnie na temat nowego jedwabnego szlaku...

wtorek, 10 października 2017

Sprzedaż akcji Saudi Aramco - nawiększe IPO w historii?

Już chyba z rok temu usłyszałem po raz pierwszy o planowanym zaoferowaniu publicznym akcji Asudi Aramco. Pomyslałem sobie, że coś jest na rzeczy. 

Czym jest Saudi Aramco? Jest t największy pod względem produkcji ropy na świecie koncern wydobywczy, powołany pierwotnie w latach trzydziestych przez Amerykanów i Saudyjczyków, obecnie w całości pod kontrolą rządu Arabii Saudyjskiej.

Aktualnie koncern planuje przeprowadzenie oferty publicznej swoich akcji i pozyskanie w ten sposób około 100 miliardów dolarów, które rząd Arabii Saudyjskiej chce przeznaczyć na nowe projekty rozwojowe (mające w przyszłości uniezależnić kraj od ropy).


Po tym wstępie kilka moich przemyśleń.

Po pierwsze, co myślimy kiedy ktoś chce nam sprzedać swój rodowy klejnot? Chyba potrzebuje pieniędzy - wygląda na to, że faktycznie Arabia Sudyjska chce się uniezależnić od wydobycia ropy...

Nie podejmuję się prognozowania przyszłego zapotrzebowania na ropę.Mieliśmy teorię peak oil, ale mamy już rozwijającą się (jeszcze w zalążku) substytucję w postaci pojazdów elektrycznych. Wydaje mi się, jednak, że pewną rolę w przyczynach tej transakcji może pełnić zarówno popyt jak i podaż ropy i koszty jej wydobycia.

Być może tej ropy w ziemi już tak wiele nie zostało? Trzeba więc upchnąć na rynku akcje firmy, która przestaje mieć już taką wartość jak kiedyś. Koszty wydobycia będą rosły, marża zysku malała - warto skasować sowity zysk teraz, kiedy na światowym rynku jest ocean taniego kapitału...

Tani kapitał może być jednym z elementów, dla których teraz Saudyjczykom będzie łatwo pozyskać te 100 miliardów. Ma to podobno być największe IPO w historii. Upychając taki zaczynający się psuć owoc uzyskają kasę, którą będzie można wpompować w gospodarkę saudyjską i wygenerować wzrost.

Dla naszego krajowego rynku jest to jedna z tych ciekawostek, nie sądzę aby miała znaczenie z punktu widzenia inwestowania z naszej perspektywy. Chociaż... być może wielkie banki inwestycyjne będą chciały ubrać w to "leszczy" w jakiś strukturach typu "lokata na ropę" czy innych produktach gdzie za pieniądze naiwnych będą kupowali akcje Aramco... za parę lat się okaże, że albo jest mniej ropy, albo zyski nie takie i najwięcej na tym stracą tacy co się dadzą wkręcić w różne "produkty"... uważajcie na to.

czwartek, 5 października 2017

Czy kredyt studencki się opłaca?

Już parę razy pisałem na blogu o kredytach studenckich. Kto chce może znaleźć tamte archiwalne wpisy. temat powraca dlatego, że czas na składanie wniosków wypada właśnie w najbliższych miesiącach. 10 listopada minister określi próg dochodowy a do 20 listopada będzie można składać wnioski w jednym z udzielających kredyty studenckie banków. Są to PKO BP, Bank Pekao oraz  banki spółdzielcze zrzeszone w Banku Polskiej Spółdzielczości oraz w SGB-Banku. Dobrze być klientem któregoś z nich bo od "swoich" pobiorą one niższe prowizje.

Do wniosku kredytowego będzie potrzebne zaświadczenie o dochodach rodzinnych z urzędu skarbowego oraz zaświadczenie o studiowaniu z dziekanatu uczelni. Ponadto ktoś nam będzie musiał kredyt poręczyć.

Czy taki kredyt się opłaca? Cóż. Warunki są szczególne. 5% najlepszych studentów może liczyć na umorzenie 20% kredytu. Poza tym spłaty rat odbywają się po dwóch latach od zakończenia studiów i to przez okres dwa razy dłuższy niż same studia. Oprocentowanie zaś jest bardzo korzystne bo wynosi połowę tzw. stopy redyskontowej NBP. Na dziś  to mniej, niż 0,9% w skali roku - czyli prawie darmo. Nigdzie na rynku nie dostaniemy pożyczki z banku na tak korzystnych warunkach.

Pożyczyć można 600zł miesięcznie przez całe studia. Dla niektórych to może być istotny zastrzyk gotówki, ale ja patrzyłbym na to w kategoriach oszczędzania. Kiedy faktycznie ruszymy w dorosłe życie oszczędności się przydadzą (choćby na wkład własny na mieszkanie) a nikt nam na rynku nie pożyczy taniej.

Z tego tylko powodu jeśli chcemy budować poduszkę finansową to warto rozważyć czy taki kredyt wziąć. Oczywiście nie po to aby go przehulać, ale aby zainwestować albo co najmniej zaoszczędzić.

poniedziałek, 2 października 2017

Trzymiesięczne obligacje skarbowe - czy ta nowość się sprawdzi?

Ministerstwo Finansów przyzwyczaiło nas, że standardowa oferta obligacji skarbowych (tzw. detalicznych) obejmuje papiery dwu, trzy, cztero i dziesięcioletnie. Okazyjnie pojawiały się jednorazowe emisje obligacji krótkoterminowych np. na dziewięć miesięcy, ale były to incydenty.

Od dziś pojawiła się nowość, obligacje skarbowe trzymiesięczne, oprocentowane na stałej stopie (aktualnie 1,5% w skali roku). 



Czy osiągną sukces? Trudno powiedzieć. Wydaje się, że mogą być ciekawą alternatywą dla tych posiadaczy gotówki, którzy mają jej zbyt dużo aby w banku objął ich limit BFG, ale jednocześnie nie chcą jej blokować na dłuższy okres. Czy pozostali się zainteresują? Cóż oprocentowanie nie powala, ale jest nieco powyżej poziomu, który banki oferują na trzymiesięcznych lokatach. Oczywiście zależy to od tego - jakie banki, ale generalnie widać, że ma to być alternatywa dla lokat bankowych. Także w przypadku wcześniejszego wykupu obligacje te zachowają się jak lokata - po prostu stracimy odsetki.

Interesujące dla mnie będzie ile na te obligacje uda się ściągnąć z rynku pieniędzy.