Przegląd Finansowy - blog, komentarze, opinie.

środa, 15 listopada 2017

Szwajcarski Bank Narodowy posiada rekordowe 88 miliardów dolarów ulokowane w akcjach na giełdzie w USA

Banki centralne poprzez swoją zdolność do kreowania pieniądza "z niczego" posiadają niebagatelny wpływ na otoczenie gospodarcze. Doskonałym przykładem jest tutaj sytuacja, z jaką mamy do czynienia w przypadku Szwajcarskiego Banku SNB. Tenże bank centralny, w ramach swoich operacji zmierzających do osłabienia franka szwajcarskiego wykreował pieniądz i kupił za niego akcje na giełdzie w USA. Aktualnie wartość portfela akcji tego banku wynosi rekordowe 88 miliardów dolarów i jest bezprecedensowe z kilku względów. Po pierwsze jest to wyraz "nieortodoksyjnej" polityki banku centralnego, po drugie nigdy w historii ta wartość nie była tak wielka.


Można sobie prześledzić w jakie spółki inwestuje SNB (przykładowo posiada znaczące udziały w akcjach Apple czy Aplhabet a.k.a Google), ale nie w tym rzecz. Rzecz jest w tym, że sam fakt posiadania przez bank centralny akcji przedsiębiorstw jest swego rodzaju aberracją. 

Pojawia się przy tym pytanie, na ile za wzrostami na giełdzie w Nowym Jorku stoją zagraniczne banki centralne i w jaki sposób zmiana ich polityki może wpłynąć na rynek. Co będzie jeżeli SNB postanowi "zlikwidować" swój portfel? Co zaś, jeżeli banki centralne będą kontynuowały lub postanowią rozszerzyć swoją politykę? 

W oczywisty sposób nasuwa się jeszcze jedna myśl. Otóż w sytuacji kiedy uczestnikami rynku giełdowego są gracze, których kapitał kosztuje - to cena rynkowa wyraża mniej lub bardziej realną wartość danej spółki (pomińmy na chwilę kwestie emocjonalne wpływające na zaangażowanie rynkowe różnych inwestorów). taki bank centralny jednak, kreuje kapitał bez żadnych kosztów, może on tworzyć pieniądze i kupować za nie akcje. tak robi SNB, tak robi też Bank of Japan. ECB czy bank of England kupują zaś obligacje korporacyjne. Czy w sytuacji obecności na rynkach gełdowych takich graczy ktoś może ufać jeszcze w to, że wycena akcji dokonująca się w wyniku gry giełdowej odzwierciedla w jakikolwiek sposób fundamenty? Wątpię.

piątek, 10 listopada 2017

Mieszkanie obciążone prawem dożywocia – sprawdź co to oznacza - artykuł sponsorowany

Decydując się zakup mieszkania na rynku wtórnym upewnij się, czy nie jest ono obciążone umową dożywocia. W przeciwnym wypadku może zdarzyć się, że wraz z mieszkaniem zyskasz niechcianego lokatora. Czym jest prawo dożywocia? Gdzie możesz sprawdzić, czy mieszkanie jest nim obciążone? Jak bezpiecznie kupić mieszkanie na rynku wtórnym? Odpowiadamy na te i inne pytania.

Czym jest umowa dożywocia?

Umowa dożywocia (dożywotniego użytkowania nieruchomości) regulowana jest przepisami kodeksu cywilnego. W treści umowy właściciel nieruchomości zobowiązuje się do przeniesienia własności mieszkania na zbywcę w zamian za dożywotnie zapewnienie mu opieki i możliwości zamieszkiwania lokalu, będącego przedmiotem umowy. Jako opiekę rozumie się tutaj zapewnienie: wyżywienia, światła, wody, ogrzewania, ubrań, leków i pielęgnacji w przypadku choroby, a także pokrycie kosztów pogrzebu. Osoba, która nabyła nieruchomość w ramach prawa dożywocia, może nią swobodnie dysponować. Oznacza to, że mieszkanie może sprzedać lub wynająć bez zgody dożywotnika. Osoba, która zdecyduje się na kupno mieszkania, będzie wówczas prawnie zobowiązana do wywiązywania się z obowiązków wobec dożywotnika.

Jak sprawdzić, czy mieszkanie jest obciążone prawem dożywocia?

Informacja o prawie dożywocia powinna być ujawniona w księdze wieczystej nieruchomości. O przedstawienie aktualnego odpisu z księgi możesz poprosić właściciela nieruchomości. Możesz również sprawdzić go samodzielnie – jeżeli właściciel udostępni Ci numer księgi, bez problemu możesz sprawdzić jej zapisy w internecie. W innym wypadku konieczne będzie skierowanie się do Starostwa Powiatowego odpowiedniego dla lokalizacji danej nieruchomości i ustalenie numeru księgi wieczystej.




Uwaga! Obowiązek wpisania prawa o dożywocie do księgi wieczystej nieruchomości powstał w 1991 roku – umowy sporządzone przed tym terminem nie będą więc widniały w dokumentacji. Oznacza to, że nie wszystkie księgi wieczyste w pełni odzwierciedlają rzeczywisty stan nieruchomości. Zatem jak bezpiecznie kupić mieszkanie? Powinieneś wystąpić do właściciela z prośbą o przedstawienie podstawy nabycia nieruchomości (najczęściej jest to akt notarialny). Jeżeli mieszkanie zostało nabyte na drodze umowy dożywocia, koniecznie upewnij się, czy dożywotnik wciąż żyje.


Kupno mieszkania obciążonego umową dożywocia – co można zrobić?

Jeżeli nabyłeś nieruchomość obciążoną prawem dożywocia, możesz wystąpić do sądu z wnioskiem o zamianę zobowiązań wynikających z umowy na rentę. Jeżeli sąd rozpatrzy wniosek pozytywnie, będziesz zobowiązany do uiszczania comiesięcznej opłaty stanowiącej równowartość kosztów utrzymania dożywotnika.





Jak bezpiecznie kupić mieszkanie z drugiej ręki? Na co jeszcze zwrócić uwagę?


  • Wiarygodność sprzedającego – potwierdź, czy jest on prawowitym i jedynym właścicielem danej nieruchomości. Jeżeli mieszkanie ma kilku współwłaścicieli, konieczne będzie podpisanie umowy sprzedaży-kupna z każdym z nich.
  • Służebność – jeżeli w księdze wieczystej nieruchomości istnieje zapis o służebności, oznacza to, że osoby trzecie posiadają prawo do korzystania z części lub całości mieszkania.
  • Zadłużenie – aby sprawdzić, czy właściciel mieszkania nie zalegał z opłatami za czynsz, poproś o przedstawienie stosownego zaświadczenia od wspólnoty bądź spółdzielni mieszkaniowej.
  • Zaległości podatkowe – jeżeli właścicielem mieszkania jest firma, upewnij się, czy nie zalegała ona z opłatą podatków (zaświadczenie z Urzędu Skarbowego). Jeżeli mieszkanie stanowiło siedzibę przedsiębiorstwa i było amortyzowane – możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności za jego długi.
  • Hipoteka – w księdze wieczystej nieruchomości sprawdź, czy mieszkanie nie jest obciążone kredytem hipotecznym. Samo obciążenie nieruchomości hipoteką nie jest przeszkodą w zakupie, jednak będzie wymagało spełnienia dodatkowych formalności.

Jeżeli upewniłeś się, że możesz bezpiecznie kupić mieszkanie z rynku wtórnego, pozostaje Ci tylko jedno – sprawdź swoją historię kredytową i wystąp do banku z wnioskiem o kredyt na wymarzoną nieruchomość.

Chcesz bez ryzyka dobrze wybrać mieszkanie, zmieścić się w budżecie i mieć wszystko w jednym miejscu? Będziesz zaskoczony, jakie to proste! Skorzystaj z narzędzia NAVIDOM!


Disclosure:  Powyższy tekst stanowi artykuł sponsorowany i nie jest tekstem mojego autorstwa. Za opublikowanie na blogu powyższego tekstu otrzymam wynagrodzenie.

czwartek, 9 listopada 2017

RPP obniżyła stopę rezerw obowiązkowych do ZERA!?

Rada Polityki Pieniężnej na ostatnim swoim posiedzeniu nie zmieniła stóp procentowych. Stało się tak pomimo tego, że inflacja wyniosła około 2,1%. najwyraźniej zatem RPP uznała, że wzrost cen żywności, który miał największy udział w tym wskaźniku, o 5,3% nie jest wystarczającym argumentem za podniesieniem stóp (źródło).

Nie o tym jednak chciałem pisać, ale o innym aspekcie decyzji rady. Otóż RPP obniżyła wymaganą stopę rezerw obowiązkowych depozytów pozyskanych na co najmniej 2 lata do ZERA procent. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej tyle, że depozyty polaków złożone w bankach na ponad dwa lata mogą być w całości przeznaczone na udzielanie kredytów. Jest to de facto poluzowanie polityki pieniężnej, ale nie na tym chciałem się skupić.


Zwróćcie uwagę jak skonstruowany jest system bankowy - jest to fikcja polegająca na tym, że wpłaconych na depozyt pieniędzy wcale w banku nie ma, tylko są w jak największej części pożyczane na procent dalej w formie kredytów czy też na rynku międzybankowym. Z tej spekulacji banki czerpią zyski, a zabezpieczeniem tej (a jakże - piramidy) ma być cząstkowa rezerwa składana na depozycie w banku centralnym.

Dotychczas współczynnik rezerw obowiązkowych bodajże 3,5%, zaś od marca przyszłego roku, dla depozytów ponad dwuletnich wynosi zero. Tak więc, bank całość zdeponowanych środków puści w obrót. Jak to wpływa na bezpieczeństwo systemu bankowego - niech każdy odpowie sobie sam.

Oczywiście wskazuje się, że te depozyty powyżej 2 lat to jest znikoma frakcja systemu bankowego. Dla mnie jednak znaczenie ma pewien trend i symptomatyczność takich decyzji. 

To że tak działa system finansowy jest powszechnie znanym faktem dla wszystkich orientujących się w temacie. Banki we wszystkich krajach tak działają od wielu wieków. Na tym systemie cząstkowych rezerw została zbudowana potęga sektora finansowego. Nie ma lepszego interesu niż pożyczanie innym pieniędzy cudzych, a nie własnych. Tyle tylko, że mało który z klientów banków zdaje sobie sprawę jak duże są te obowiązkowe rezerwy, mające chronić system bankowy przed "runem na bank" czyli sytuacją, w której wielu klientów nagle zrywa depozyty i domaga się wypłaty swoich środków.

Nie twierdzę, że dla polskiego systemu bankowego istnieje obecnie jakieś zasadnicze niebezpieczeństwo. Z resztą NBP ma szereg możliwości ratowania banków z kreowaniem z powietrza pożyczek dla nich włącznie. Symptomatyczne jest to, że na całym świecie systemy bankowe w krajach zachodnich działają w oparciu o to samo pryncypium. Jedynym elementem spajającym cały system jest zaufanie, że banki centralne dosypią "w razie czego" kolejną furmankę pieniędzy. Zaś banki centralne poprzez swoją politykę doprowadziły właśnie do tego, że cały system czy to w Europie czy w Stanach, trzyma się na cienkich sznurkach wzajemnego zaufania. 

Jak wyglądała sytuacja, kiedy to zaufanie wyschło - widzieliśmy w sytuacji kryzysu po 2008 roku.

Prowadzenie takiej polityki porównać można do wysuwania obrusu spod kręcącego się bączka. System finansowy jest podatny na załamania i z natury (systemu rezerw cząstkowych) immanentnie niestabilny. Włączanie kolejnych bezpieczników może nie mieć żadnego efektu, ale może mieć też efekt katastrofalny. 

piątek, 3 listopada 2017

Jakie powiny być stopy procentowe?

Rynki zostały ostatnio poruszone informacją o podniesieniu stóp procentowych przez banki centralne Wielkiej Brytanii i Czech. To co najbardziej poruszyło rynki nie był jednak fakt podniesienia stóp, ale znikomość tego ruchu. 

Rzecz w tym, że żyjemy w czasie aberracji - stopy procentowe na świecie są tak niskie, że historycznie nigdy takie nie były. Generalnie przez większą cześć historii stopa w okolicy 5% była średnio uznawana za normalną i bezpieczną. Aberracje występowała kiedy odchylała się znacząco od tego parytetu. Pamiętam, że czytając wiele książek z XIX wieku można natknąć się na stwierdzenia, że lokata na 5% czy 6% to bezpieczny dobry procent dla rentiera. teraz ze świecą szukać np.w papierach rządowych takiej stopy zwrotu bo są niższe.

Spójrzcie z resztą na wykres:
Źródło: Zerohedge

poniedziałek, 30 października 2017

Kolejny głos w dyskusji o QE

Banki centralne drukują pieniądze, to kuriozalne stwierdzenie istniejącej na rynku anomalii wydaje się spowszedniało. Teraz zastanawiamy się nie, dlaczego, albo jaki to ma sens, ale czy będzie większe czy mniejsze tempo tego dodruku. 

Głos w dyskusji na ten temat znajdziemy na dzisiejszym Money Week. Możemy tam przeczytać jak to o jedną piątą wzrosło bogactwo 1542 miliarderów na świecie, sięgając 6 trylionów dolarów. 

Te niewyobrażalne liczby uzmysławiają, że duży może więcej. Duży gracz ma łatwiejszy dostęp do praktycznie darmowego finansowania udzielanego przez banki centralne. Może pożyczać na ujemne stopy i kupować twarde aktywa. Może upychać toksyczne derywaty nieświadomym "płotkom" a samemu ubezpieczać się od ryzyka... 

Mamy więc taki efekt, że zamiast odświeżającego efektu krachu, który oczyściłby po 2008 roku gospodarkę światową z nieefektywnych i biorących na siebie nadmierne ryzyko przedsiębiorstw -mamy w zamian bańkę jeszcze bardziej ryzykownych przedsięwzięć, wykupów i konstrukcji finansowych napędzanych darmowym pieniądzem.

Rządy dopłacają przy tym np. do zakupu mieszkań po zawyżonych cenach, aby duzi gracze mogli "zcashować" się na tych aktywach. Co więcej z tym zjawiskiem mamy do czynienia wszędzie na świecie, od USA, przez Europę po Chiny. Towarzystwo bankierów i grubych ryb ma się dobrze.