czwartek, 31 grudnia 2020

Idea Bank znacjonalizowany - realizuje się "plan Zdzisława"

A to nam BFG robi "prezent" noworoczny, po prawie dwóch latach od korupcyjnej propozycji złożonej Czarneckiemu w sprawie "planu Zdzisława" czyli próby przejęcia Idea Banku na mocy przepisów o przymusowej restrukturyzacji, wreszcie rządzący dopięli swego. BFG postanowił, że Idea Bank zostanie przymusowo przejęty przez państwowy Pekao S.A. 
Oficjalnie powodem są ujemne kapitały własne, ale... Idea Bank próbował się restrukturyzować na różne sposoby przez ostatnie dwa lata i cały czas ze strony BFG była obstrukcja. Mamy więc mocno kontrowersyjną sytuację, którą będzie rozstrzygał co ciekawe nie sąd polski ale międzynarodowy trybunał arbitrażowy bo właścicielem Idea Banku w imieniu Czarneckiego był podmiot zarejestrowany w Holandii. 

Coś czuję, ze skończy się jak z Eureko gdzie Polska zapłaciła wiele miliardów odszkodowania. Tymczasem kończy się pewna epoka w Polsce, wraca komuna? Tylko błagam nie pierdolcie w komentarzach w stylu "na biednego nie trafiło" dziś przyszli po Czarneckiego, on się ma czym bronić i z czego żyć. Jutro przyjdą po ciebie i co powiesz?

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Podsumowanie 2020 roku

Zbliża się do końca ten dziwny rok, w którym wiele rzeczy stanęło na głowie. Myślę, że wszyscy mamy go już trochę dosyć i z radością wkroczymy w nowy, z nadzieją, że będzie lepszy.

Moja aktywność blogowa zmalała przez ten okres, między innymi ze względu na to, że zmiana sposobu funkcjonowania i pracy nie nastrajała do wpisów. Z resztą przyglądanie się gospodarce (w sferze mikro i makro wokół mnie) stawało się coraz bardziej frustrujące i smucące.

Jeden z wątków, który przewijał się na blogu był temat słabo oprocentowanych lokat i rosnącej inflacji. Mieliśmy i mamy z tym styczność cały czas, niewiele się w tym względzie zmieniło.  Najlepiej to podsumowuje wpis z listopada o tym ile jest warte 500+

Już w lutym zaczęło się zauważać wpływ pandemii koronawirusa na gospodarkę.

Marzec był miesiącem chaosu, paniki na rynkach i przemyśleń o tym jak się zabunkrować na kryzys. Pisałem wtedy "Warto zwiększyć ilość gotówki i oszczędności. Trzeba gromadzić pieniądze bo może się okazać, że za chwilę będziemy potrzebować oszczędności. Kto jeszcze nie stracił pracy ma szansę wdrożyć pilny program oszczędnościowy. " Myślę, że niejeden kto wtedy posłuchał tej rady dziś ma przynajmniej jakieś zaskórniaki na czarną godzinę. Jeśli jeszcze ktoś ma zaskórniaki w złocie, tak jak to rozważałem w kwietniu, może się czuć bezpieczniej.

Zastanawiam się czy mój wpis z czerwca o nowej normalności jest aktualny, chyba coraz bardziej...

Napisałem też recenzje książek:

wtorek, 22 grudnia 2020

Po co NBP osłabia złotówkę?

 "Dbamy o wartość polskiego pieniądza" takie motto ma na swojej stronie NBP. Kłóci się to jednak z pogłoskami o interwencjach walutowych, które dokonał w ostatnim czasie w celu osłabienia "zbyt mocnej złotówki". Wszystkim nam mieszkańcom tego paździerzowego kraju na pohybel ;)

Po co NBP osłabia złotówkę? Jest parę teorii, najbardziej przypadła mi do gustu ta, która mówi o tym, że chodzi tak na prawdę o to by podrasować wartość rezerw walutowych w bilansie na koniec roku. Wszak wycena tych rezerw wpłynie na wykazywany księgowo zysk NBP, co z kolei pozwoli wpłacić do budżetu trochę wygenerowanych wirtualnie pieniędzy. 

Każdy bank centralny, który ma przywilej emisji pustego pieniądza jest w obecnych czasach systemowym manipulatorem walutowym. Jeżeli ktoś na prawdę wierzy w to, że bankierzy dbają o cokolwiek poza własnym interesem i zyskiem jest naiwny.



poniedziałek, 30 listopada 2020

Koniec rkantor.com

Spólka zależna od BNP Paribas rezygnuje z prowadzenia kantoru internetowego rkantor.com

Pamiętam jak w 2016 roku przygotowywałem recenzję tego (jednego z pierwszych bankowych) kantoru internetowego. Dziś zakończyła się jego przygoda, od jutra aby odzyskać środki użytkownicy będa musieli pofatygować się do oddziału BNP Paribas. To się trochę wpisuje w trend. Z każdym kwartałem ubywa kantorów online na mojej liście. BNP generalnie nie wiedział do końca co zrobić z rkantor, który nabył razem z Raiffeisen. Rynek się wysycił, ustabilizował, niskie marże sprawiają, ze sens mają tylko witryny z dużym obrotem. Bankom zaś przygoda z kantorami online chyba nie do końca leży. 

Mam rażenie, że banki generalnie co nie stworzą to zepsują, a jedyne co im wychodzi to ordynarne dojenie klientów na prowizjach. Fintechy i międzynarodowe instytucje płatnicze wyprzedzają je za każdym razem.



środa, 25 listopada 2020

Ile jest warte 500+

Nie jeden raz pisałem na łamach tego bloga o tym jak wartość naszych pieniędzy jest zjadana przez inflację. Nie jeden raz także pisałem o tym, że dla rządzących jest to doskonały interes bo obiecane i przyznane jeszcze kilka lat temu świadczenia, w dzisiejszych pieniądzach są już znacznie mniej warte.

Chyba wszyscy idąc do sklepu odczuwamy fakt, że koszyk - choć waży tyle samo, to kosztuje coraz więcej. Widać to wyraźnie kiedy się przyjrzymy ile warte jest dziś świadczenie 500+

Otóż okazuje się, że przez cztery lata inflacja zjadła już z niego prawie 50 złotych! Inflacja w Polsce jest 10 razy wyższa niż średnia unijna. 

O ile jeszcze płace też rosną to świadczenia takie jak 500+ już nie. Wszyscy ci, którzy naiwnie myśleli, że z rządowego datku będzie się dało utrzymać mogą być w błędzie. 500+ to nadal 500 zł, ale kupimy za to coraz mniej. W kwietniu inflacja sięgnęła ponad 3% i nadal jest mniej więcej na tym samym poziomie

Z wyliczeń money.pl wynika, że w kwietniu 2017 roku realna wartość świadczenia na dzieci wynosiła około 490 zł, dwa lata później spadła do około 471 zł, a teraz zostało z 500+ już tylko 454+.
Co gorsza prognozy inflacji są takie, że może niższa, ale jednak będzie w Polsce jedną z najwyższych w Unii. Jak to się ma do dorównywania poziomem życia do "zachodu"? Ja mam wrażenie raczej, że pod obecnymi rządami osuwamy się w czeluść lat dziewięćdziesiątych.



piątek, 13 listopada 2020

Fundusze pasywne – doskonałe rozwiązanie inwestycyjne dla każdego

Wszyscy zapewne słyszeliśmy o funduszach inwestycyjnych. Mają one swoje niekwestionowane zalety – dzięki nim przygodę z obrotem papierami wartościowymi może rozpocząć niemalże każdy. Ich głównym zadaniem jest rozkładanie wartości inwestycji na mniejsze części. Bank lub inna instytucja finansowa osiąga to poprzez kolektywne obracanie na giełdzie środkami, uzyskanymi od poszczególnych mniejszych inwestorów. Takie rozwiązanie umożliwia przeciętnemu Kowalskiemu zainwestowanie w akcje, które w przeciwnym wypadku byłyby dla niego zupełnie nieosiągalne. 



Idea prezentuje się bardzo korzystnie – jednak fundusze aktywne mają pewien defekt. Jest nim bardzo niski poziom kontroli nad własnymi finansami. Wypłaty środków z popularnych bankowych funduszy obwarowane są wieloma zasadami i restrykcjami, które uniemożliwiają nam swobodne gospodarowanie zainwestowanymi aktywami. Przez to często zdarza się, że tracimy bardzo dobre okazje do uzyskania realnych profitów z naszych inwestycji.

Zmiana reguł gry

Inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku funduszy pasywnych. Tutaj zamiast dążyć do jak największego przekroczenia indeksu, jak ma to miejsce w przypadku aktywnych inwestycji, skupiamy się na tym, żeby naśladować jego tendencje i dążymy do osiągnięcia wyniku jak najbardziej zbliżonego do zera. Replikowanie indeksu jest zachowaniem inwestycyjnym znacznie bardziej perspektywicznym niż nieustanne dążenie do przekroczenia jego wartości.

Fundusze ETF stanowią doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie mają ochoty wdrażać się w tajniki inwestowania lub poszukują dodatkowego produktu inwestycyjnego o wysokim współczynniku dywersyfikacji. Dzięki temu rozwiązaniu możemy inwestować nawet niewielkie kwoty ze znacznie większym prawdopodobieństwem zysku niż w przypadku nabywania akcji pojedynczych podmiotów giełdowych. Inwestując w ETF polegamy nie tyle na zdolnościach inwestycyjnych osób, odpowiedzialnych za dany fundusz co na realnym zachowaniu indeksu giełdowego. Jeśli chcesz poznać więcej powodów, dla których powinieneś zainteresować się inwestowaniem pasywnym, koniecznie zapoznaj się z tym artykułem

Otwórz swój rachunek inwestycyjny i sprawdź, w jaki sposób Ty możesz skorzystać na funduszach pasywnych. Odwiedź stronę Saxo Banku i rozpocznij przygodę z inwestowaniem, które przynosi prawdziwy zysk.




Disclosure: Artykuł partnera serwisu. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

czwartek, 22 października 2020

Edwin Bendyk - "W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata" - recenzja

Otoczenie i kierunek, w którym zmierzamy jako kraj, społeczeństwo i świat nie napawają mnie optymizmem. Wręcz otaczają ponurym nastrojem. Wpisała się w to książka Edwina Bendyka. Jeśli ktoś czytał „Świat na rozdrożu” Marcina Popkiewicza, to nie będzie zaskoczony. „W Polsce czyli wszędzie” będzie uzupełnieniem. 

To opowieść o tym jak cywilizacyjnie zaczynamy się już zsuwać w przepaść. Edwin Bendyk pisze, że do klifu się zbliżamy, ale ja mam poczucie, że już osuwamy się w czeluść. Cywilizacja się rozpada, a pandemia to przyspiesza.





Książka napisana tuż przed pandemią Covid, nieco uzupełniona już po jej wybuchu jest bardzo aktualna. Traktuje o tym, jak jako cywilizacja zachodnia, społeczeństwo, a w szczególności Polska jesteśmy w kryzysie. Kryzysie wywołanym krótkowzrocznością, która od wielu dekad pcha nas w kierunku przepaści.

Autor pisze w prologu: „Opisuję w niej świat zbliżający się do klifu Seneki , czyli momentu, w którym siły entropii społecznej i fizycznej zaczną przeważać nad ludzką zdolnością do materialnego i kulturowego odtwarzania podstaw cywilizacji”. Pojęcia „klif Seneki” użył Ugo Bardi w książce Before the Collapse analizując upadek tak złożonych systemów jak cywilizacje. Chodzi o to, że idąc za słowami rzymskiego stoika budowa jakiejkolwiek struktury (społecznej czy fizycznej) wymaga dostarczenia energii i trwa „zysk wzrasta powoli”, a cały system w pewnym momencie może kolapsować gwałtownie, rozpadać się pod własnym ciężarem.

Zbudowaliśmy społeczeństwa i cywilizację tak złożoną, że dusi się pod własnym ciężarem. Kryzys migracyjny, rozpad społeczeństw zachodu i powolny upadek technologiczny (kto mi udowodni, że Facebook, czy Instagram są równie rewolucyjne i niezbędne do życia jak elektryczność czy silnik spalinowy?) są już widoczne. Dochodzimy do termodynamicznej granicy złożoności… Imperatyw wzrostu dla samego wzrostu się wyczerpał.

Przed nami potężne wyzwanie wynikające z konieczności przekształcenia całego systemu energetycznego, utrudnione tym bardziej, że nowa energia wytwarzana w nowych źródłach jest coraz bardziej… energochłonna. Polska gospodarka jest obciążona tym problemem znacznie bardziej niż w innych krajach i tym bardziej zasadne jest pytanie autora, czy przetrwamy jeszcze poza najbliższą dekadę?

Patrząc na to jak nieudolnie, pompatycznie i debilnie zarządzane jest nasze państwo teraz to mam wątpliwości.

Zmierzamy w kierunku faszyzmu. Nie tylko w Polsce, ale generalnie, jako że wyczerpał się liberalizm jako uzasadnienie dla funkcjonowania systemu społeczno-polityczno-gospodarczego. Ale parafaszyzm, z jego oskarżaniem innych i próbą zakrzyczenia rzeczywistości nie jest odpowiedzią na realne problemy. Jest tylko iluzją, ale w imię tej iluzji będziemy zniewalani.

Książka ta rozświetla wiele myśli, które krążyły po mojej głowie od czasu lektury Popkiewicza. Dlaczego jesteśmy w tym miejscu? Rozdział „Jeźdźcy entropii” wiele wyjaśnia. Wiele wyjaśnia też diagnoza końca społeczeństwa i naszego miejsca na półperyferiach cywilizowanego świata, w którym to miejscu nieodmiennie tkwimy (gospodarczo i mentalnie) od SZESNASTEGO WIEKU! Tak, jesteśmy w tym samym miejscu co przed rozbiorami. Zmarnowaliśmy swoje miejsce w historii i świecie. Te książkę trzeba przeczytać żeby zrozumieć i odrzeć się z iluzji o „Polakach”, „Polskości” i „Polsce”. Te książkę trzeba przeczytać także po to aby uświadomić sobie w jak skomplikowanej czarnej dziurze znaleźliśmy się jako naród, ludzkość i cywilizacja zachodu. 

Ponure wnioski nasuwają mi się po lekturze tej książki. Oświecające, ale ponure. Mimo tego, że autor na sam koniec próbuje nas przekonać, że jednak mamy szansę i coś z nas będzie, bo kryzys rodzi nowe. Zbyt wiele jednak wiele zależy od tego czy wybieramy profesjonalistów, czy nierealistycznych marzycieli (a wybraliśmy niekompetentnych marzycieli), czy damy się zwieść populizmowi i propagandzie czy przyjmiemy fakty (dajemy się zwodzić). „Tragedia państwa PiS polega na tym, że w odpowiedzi na rosnącą złożoność podejmuje ono działania, które prowadzą do radykalnej redukcji owej złożoności – alienacji państwa i jego ucieczki z rzeczywistości w sferę mitów i fantazji rządzoną przez prawa patafizyki, która – przypomnijmy definicję Alfreda Jarry’ego: »stanowi teorię urojonych rozwiązań przypisujących symbolicznie zarysom rzeczy, za sprawą tychże, własności potencjalne«. Zgodnie z tymi prawami stępka w szczecińskiej stoczni jest promem ze względu na samą jej potencjalność, podobnie jak Wojska Obrony Terytorialnej gwarantem niepodległości”.

Obawiam się, że za dekadę nie wyjdziemy z naszego grajdołu, ale dalej będziemy się nawzajem obrzucać w nim błotem.

Jeżeli chcecie zrozumieć dlaczego wszystko wokół rozpada się i dokąd zmierzamy przeczytajcie te książkę. Serdecznie polecam.

Edwin Bendyk - "W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata"
Diagnoza społeczno polityczna naszego świata i cywilizacji.
Wydawca: Polityka
Data wydania: 2020
ISBN: 9788365676955
Edwin Bendyk - "W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata"
Diagnoza społeczno polityczna naszego świata i cywilizacji.
Date published: 22/10/2020
5

poniedziałek, 12 października 2020

Debiut Allegro na giełdzie i wzrost o 65% na otwarciu

Wydarzeniem giełdowym ostatnich tygodni był debiut giełdowy Allegro. Z premedytacją nie pisałem o tym bo jak tylko zapoznałem się z warunkami emisji i przeznaczeniem środków, doszedłem do wniosku, że głównymi beneficjentami tego wydarzenia będą dotychczasowi akcjonariusze i spekulanci. Dlaczego? otóż większość środków ze sprzedaży akcji trafia do ręk dotychczasowych inwestorów, a te, które idą do spółki nie idą na rozwój tylko spłatę długów. W sieci pojawiały się bardziej szczegółowe analizy na ten temat nie będę więc się rozwodził.

Dziś na otwarciu cena giełdowa wzrosła o 65%. O czym to świadczy? Tak sobie myślę, że o głodzie. Drobni inwestorzy są głodni zarobku i chwytają się bardzo spekulacyjnych sposobów na inwestowanie. Alternatywne, bezpieczniejsze sposoby wysychają. W bankach i na obligacjach pieniądze realnie tracą. Zostają nieruchomości i spekulacja na giełdzie.

Od dawna nie uważam już polskiej giełdy za metodę inwestowania. Spółek dywidendowych i prawdziwie rozwojowych jest jak na lekarstwo. Nawet te o solidnych fundamentach nie są skore płacić dywidendy.  

Wyceny giełdowe są w przypadku niektórych branż napompowane pod same uszy - weźmy takie spółki "growe" czy e-commercowe - przecież one nie mają żadnych aktywów a wyceniane są drożej niż koncerny energetyczne..

Kapitalizacja giełdowa Allegro to teraz 62 mld zł, CD Projekt - 35,4 mld zł z kolei PGNiG - 30 mld zł,  PKO BP - 27,8 mld zł, KGHM - 24,2 mld zł, PZU - 21,7 mld zł, Orlen - 19,6 mld zł. Czy ktokolwiek widzi w tym sens i logikę?

Większość zysków na GPW generują spekulacyjne rajdy pod dyktando silnych rąk mających dostęp do wiedzy. Przeciętny inwestor nie ma czego szukać na takim rynku o ile nie jest skłonny do na prawdę sporego ryzyka. Z resztą na oceanie kapitału nasza giełda to orzeszek. 

Mamy morze niezagospodarowanego kapitału, którego nie interesuje inwestowanie w realną gospodarkę. Być może dlatego, że kapitał ten uważa, że inwestowanie w Polsce w realny biznes jest jeszcze bardziej ryzykowne niż spekuła na giełdzie?



Wracając do Allegro, margines zysku będzie się tej spółce kurczył, konkurencja Amazona i eBaya wychyla się zza rogu aby wskoczyć na polski rynek. Sądzę, że był to idealny moment do sprzedaży akcji szerokiemu tłumowi...

PS. Jak czytam sobie wypowiedzi niektórych "analityków" czy komentujących ten debiut na stronach biznesowych różnych portali, to odnoszę wrażenie że nie czytali prospektu i nie rozumieją co się wokół nich dzieje. Piszą na przykład, że debiut to przykład trendu poszukiwania środków na rozwój przez spółki e-commerce, podczas gdy w przypadku Allegro rozwoju z tego debiutu nie będzie (chyba, ze rozwiną się ci, którzy zainkasują kasę)

środa, 30 września 2020

Kantory

Czytałem ostatnio, że kantorom w czasie pandemii ciężko się wiedzie. Ludzie mniej wyjeżdżają za granicę, to i mniej kupują bądź sprzedają waluty. Z resztą, w dobie płatności bezgotówkowych taki tradycyjny kantor pewnie ma coraz mniejsze obroty. Sam nie pamiętam kiedy korzystałem z usług wymiany waluty w gotówce. 

No ale są jeszcze kantory internetowe. Cała lista takowych wisi na blogu. Jak okazuje się z roku na rok coraz krótsza. tak jak przewidywałem parę lat temu następuje konsolidacja. Coraz mniej opłaca się utrzymywać kantor online w sytuacji kiedy generuje on małe obroty. Dziś przejrzałem te listę ponownie i znów po roku skreśliłem z niej kilka podmiotów, które w międzyczasie zaprzestały działalności. Kilka innych w teorii istnieje w internecie, ale ich strony wyglądają tak, jakby już stracono do nich serce. 

Z kolei mamy przecież Revoluta, banki z kartami multiwalutowymi i cały segment rozwiązań, które tradycyjnej wymianie walut zostawiają coraz mniej rynku. Myślę, że liczba kantorów internetowych będzie się nadal kurczyć bo zapotrzebowanie na ich usługi maleje.



wtorek, 8 września 2020

Gotówka w pandemii

Natrafiłem na interesujące artykuły na stronie "Obserwatora Finansowego", temat, którego dotykają związany jest z rolą i zwiększeniem się tej roli jeżeli chodzi o gotówkę.

Po pierwsze widać wyraźnie, że w okresie pandemii ilość gotówki w obiegu wzrosła szczególnie w Polsce, USA i Europie. Obrazuje to wykres przedstawiony w tym artykule.
Autorzy artykułu analizują to zjawisko w innym kontekście niż ja wskazuję w tytule, oni zwracają uwagę na skutki. Ale jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy?

Na to trochę światła rzuca drugi artykuł, w którym znajdziemy taki oto wykres:
Otóż okazuje się, że to na ile gotówka popularna jest w danym kraju ma swoje historyczne i kulturowe uwarunkowania i korzenie. Znajdziemy tam też takie interesujące zdanie: "Bank Japonii często powtarza, że największym sojusznikiem gotówki są naturalne kataklizmy. Najmniejsze tsunami powoduje, że na dotkniętym nim obszarze gotówka staje się na pewien czas jedynym środkiem płatniczym.". 

Coś w tym jest. Warto wspomnieć, że posiadanie gotówki w materialnej formie daje też pewne poczucie bezpieczeństwa w sytuacji zagrożenia, a z takim zjawiskiem niewątpliwie mieliśmy do czynienia w czasie lockdownu w związku z COVID-19.




piątek, 21 sierpnia 2020

Ayn Rand - "Atlas zbuntowany" recenzja

Uff, przebrnąłem... Już wcześniej pisałem, że czytam "Atlas zbuntowany", choć wspominałem o tym nie wprost. Słuchałem audiobooka, to mogło wpłynąć na odbiór.Jakie są moje wrażenia po "lekturze" tej książki? 

Przyznam się, że pierwsze dwie części części były dla mnie znacznie bardziej wciągające niż trzecia. Znacznie bardziej intelektualnie interesujące były rysy postaci, które w trzeciej części były już zupełnie czarno-białe. 

Nie będę referował treści książki czy fabuły. Napiszę w dwóch zdaniach. rys akcji osadzony jest w alternatywnej rzeczywistości co z każdym rozdziałem dociera do czytelnika coraz bardziej aż na koniec ociera się o science fiction. Nie taki jednak jest zamysł. Zamysł to mobilizacja intelektualna do rozważań na temat roli przedsiębiorcy w społeczeństwie i tego czym jest "myślenie komunistyczne" jakbym to ja nazwał.

Generalnie cała książka to jest obnażenie braku logiki takiego myślenia komunistycznego i przyznam się, że Ayn Rand się to udało. Tzn im głębiej byłem w "lekturze" tym więcej zacząłem dostrzegać wokół sprzeczności nielogiki i polityki. Otwarcie oczu na rzeczywistość jest doświadczeniem przerażającym.

Jest to zdecydowanie książka dla ludzi myślących i warto aby przedsiębiorcy przeczytali ją bo dostrzegą potem wokół siebie wiele zachowań, które zostały zilustrowane w tej powieści. Skłania do refleksji nad rolą przedsiębiorcy w społeczeństwie.

Przyznam się, że zmęczyła mnie jednak trzecia część kiedy wszystkie wątki zmierzają już do końca, była trochę zbyt prosta, a zakończenie przykro mi to powiedzieć - naiwne. niestety, chyba gdybym ja był autorem tej powieści to zakończenie byłoby znacznie mniej optymistyczne. 

W każdym razie jest to moim zdaniem lektura obowiązkowa dla każdego kto chciałby otworzyć oczy na to co się robi przedsiębiorcom i ludziom pod hasłami "dobra społecznego".


"Atlas zbuntowany" Ayn Rand
Powieść o roli przedsiębiorców w społeczeństwie
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 2017
ISBN: 9788365676955
"Atlas zbuntowany" Ayn Rand
Powieść o roli przedsiębiorców w społeczeństwie
Date published: 21/08/2020
5

sobota, 15 sierpnia 2020

Czy Berlin wywłaszczy koncerny mieszkaniowe - gdzie rozum?

Przeczytałem właśnie na money.pl artykuł o tym jak to w Berlinie trwa debata nad poddaniem pod referendum planu wywłaszczenia koncernów mieszkaniowych, które maja ileś tam set tysięcy mieszkań. Padają argumenty takie, że "mieszkanie to prawo człowieka", że jest wielu chętnych na mieszkania, że czynsze są za wysokie itd. 

Zastanawiam się w jaki sposób wywłaszczenie firmy, która zainwestowała w ileś tam mieszkań miałoby zlikwidować te problemy. Skoro "Znalezienie mieszkania w przystępnej cenie w dobrej okolicy graniczy z cudem." to jak po "uspołecznieniu tych mieszkań" miałaby się ta sytuacja poprawić? Nie lepiej aby "uspołecznienie" objęło budowę nowych mieszkań? Po pierwsze, jak nacjonalizacja tych mieszkań sprawi, ze będzie na nie mniej chętnych? Jak obniżenie czynszów sprawi, że będzie na nie mniej chętnych i staną się bardziej dostępne? Chyba jedynie dla kolegów i przyjaciół prezesa. Obniżenie czynszów doprowadzi do degradacji substancji mieszkaniowej i zniechęci do inwestowania w nieruchomości jeszcze bardziej obniżając dostępność mieszkań. Gdzie tu rozum? 

Może jestem nakręcony w trakcie lektury "Atlasa Zbuntowanego", ale jestem przerażony bo to jest droga do komuny. Co gorsza nic się w argumentacji lewackiej koalicji w Berlinie nie trzyma logiki. Postradanie rozumu jest chyba najbardziej przerażającym z tego co wyziera z tych planów. 

Logika grabieżców...


poniedziałek, 20 lipca 2020

Monolog - o pieniądzach

Czytam taką książkę, wkrótce będzie jej recenzja. tymczasem monolog, wklejenia, którego nie mogłem się powstrzymać (niech mnie sądzą jeśli łamię prawo cytatu, ale na prawdę nie byłem w stanie się powstrzymać). Porobiłem jednak pewne skróty. Co to za książka dowiecie się na końcu.

"A zatem sądzi pan, że pieniądze są źródłem zła? (...) A czy zapytał pan kiedykolwiek, co jest źródłem pieniędzy? Pieniądze są narzędziem wymiany, która nie może istnieć, jeśli nie istnieje produkcja towarów i ludzie, którzy je produkują. Pieniądze są materialną formą zasady mówiącej, że ludzie, którzy chcą załatwiać ze sobą interesy, muszą to robić w formie handlu, płacąc wartością za wartość. Pieniądze nie są narzędziem sępów, którzy żądają pańskiego produktu w zamian za łzy, ani grabieżców, którzy zabierają go panu siłą. Istnienie pieniędzy jest możliwe tylko dzięki ludziom, którzy produkują. Czy to właśnie nazywa pan złem? 

Akceptując pieniądze jako zapłatę za swój wysiłek, robi pan to jedynie w przekonaniu, że zamieni je na produkt wysiłku innych. To nie sępy ani grabieżcy nadają pieniądzom wartość. Ani ocean łez, ani wszystkie karabiny świata nie mogą przekształcić tych kawałków papieru w pańskim portfelu w chleb, którego będzie pan potrzebował, by przeżyć jutrzejszy dzień. Te kawałki papieru, który powinien być złotem, są manifestem honoru — pańskiego roszczenia wobec energii producentów. Pański portfel jest manifestem nadziei, że gdzieś w otaczającym świecie są ludzie, którzy nie zdradzą zasady moralnej leżącej u podłoża pieniądza. Czy to właśnie nazywa pan złem? Czy kiedykolwiek szukał pan źródła produkcji?(...) 

Bogactwo jest produktem zdolności człowieka do myślenia. A zatem czy pieniądze robi człowiek, który wynajduje silnik, kosztem tych, którzy go nie wynaleźli? Czy robią je ludzie inteligentni kosztem głupich? Zdolni kosztem niekompetentnych? Ambitni kosztem leniwych? Pieniądze są tworzone — zanim będzie można je zagrabić lub wyłudzić — wysiłkiem każdego uczciwego człowieka, wysiłkiem na miarę jego zdolności. Człowiek uczciwy to taki, który wie, że nie może skonsumować więcej, niż wytworzył. Handel na podstawie pieniędzy jest kodeksem ludzi dobrej woli. 

U podłoża pieniędzy leży aksjomat, że każdy człowiek jest właścicielem swojego umysłu i wysiłku. Pieniądze nie pozwalają, by o wartości pańskiego wysiłku stanowiła jakakolwiek siła poza dobrowolnym wyborem człowieka, który pragnie wymienić na niego swój wysiłek. Pieniądze pozwalają panu otrzymać za swoje towary i swoją pracę tyle, ile są one warte dla ludzi, którzy je kupują, ale nie więcej. Pieniądze nie pozwalają na żadne transakcje z wyjątkiem tych, które obie strony dobrowolnie uznają za korzystne. Pieniądze wymagają od pana uznania faktu, że ludzie muszą pracować na własną korzyść, nie zaś niekorzyść, na własny zysk, a nie stratę — uznania, że nie są zwierzętami pociągowymi, zrodzonymi po to, by dźwigać brzemię pańskiego nieszczęścia — że musi im pan oferować wartości, nie rany — że tym, co łączy ludzi, nie jest wymiana cierpienia, lecz dóbr. 
Pieniądze wymagają, aby sprzedawał pan nie swoją słabość głupocie ludzi, lecz swój talent ich rozsądkowi; żądają, by kupował pan nie najlichsze, co mogą zaoferować, ale najlepsze, co potrafią znaleźć pańskie pieniądze. A kiedy ludzie żyją dzięki wymianie — mając za arbitra rozsądek, nie siłę — wygrywa najlepszy produkt, najlepsze wykonanie, ludzie o najlepszej zdolności oceny i największym talencie — a stopień produktywności człowieka jest zarazem stopniem jego nagrody. 

Taki jest kodeks życia, którego narzędziem i symbolem jest pieniądz. Czy to właśnie nazywa pan złem? Pieniądz jednak jest tylko narzędziem. Zabierze pana, dokąd pan zechce, ale nie zastąpi pana w fotelu kierowcy. Da panu środki do zaspokojenia pańskich pragnień, ale nie dostarczy tych pragnień. 
Pieniądz jest plagą ludzi, którzy usiłują odwrócić zasadę przyczyny i skutku — ludzi, którzy chcą zastąpić umysł grabieniem jego produktów. Pieniądze nie kupią szczęścia człowiekowi, który nie ma pojęcia, czego chce: pieniądze nie zapewnią mu systemu wartości, jeśli nie wie, co jest dla niego wartością, ani nie dostarczą mu celu, jeśli się nie zdecydował, ku czemu zmierzać. 

Pieniądze nie kupią inteligencji głupcowi, podziwu — tchórzowi, szacunku — nieudacznikowi. Człowiek usiłujący kupić mózgi tych, którzy go przewyższają, aby mu służyły, zastępując ocenę pieniędzmi, ostatecznie pada ofiarą gorszych od siebie. Ludzie inteligentni go opuszczają, ale oszuści zlatują się do niego, zwabieni zasadą, której nie odkrył: że nikt nie może być wart mniej niż jego pieniądze. (...)

Pieniądze są żywą siłą, która, pozbawiona korzeni, obumiera. Nie będą służyły umysłowi, który nie potrafi im dorównać. Czy z tego powodu nazywa je pan złem? Pieniądze są środkiem przetrwania. Werdykt, który pan wydaje o swoim źródle utrzymania, wydaje pan o swoim życiu. Jeśli źródło jest zatrute, potępił pan swoje własne życie. Czy zdobył pan te pieniądze podstępem? Hołubiąc ludzkie występki i ludzką głupotę? Zaspokajając potrzeby durniów w nadziei, że uzyska pan więcej, niż na to zasługują pańskie umiejętności? Obniżając swoje kryteria? Wykonując pogardzaną przez siebie pracę dla pogardzanych przez siebie kupców? Jeśli tak, pańskie pieniądze nie dadzą panu ani grama szczęścia. Wszystkie rzeczy, jakie pan kupi, będą dla pana nie hołdem, lecz wymówką; nie osiągnięciem, lecz wspomnieniem wstydu. Będzie pan krzyczał, że pieniądze są złem. Są złem, bo nie zastąpią panu szacunku dla samego sobie? Złem, bo nie pozwalają się cieszyć własnym zepsuciem? Czy to pieniądze, czy właśnie ten fakt jest źródłem pańskiej nienawiści? 

Pieniądze zawsze pozostaną skutkiem i nie dadzą się zmusić do zastąpienia pana w roli przyczyny. Pieniądze są produktem cnoty, ale nie uczynią pana cnotliwym i nie odkupią pańskich występków. Pieniądze nie dadzą panu tego, co niezasłużone, ani w postaci materialnej, ani duchowej. Czy to pieniądze, czy właśnie ten fakt jest źródłem pańskiej nienawiści? A może mówił pan, że to miłość do pieniędzy leży u podstaw zła? Aby coś kochać, trzeba znać i kochać jego istotę. 

Kochać pieniądze, to rozumieć i kochać fakt, iż są one wcieleniem najwspanialszej siły wewnątrz człowieka i kluczem uniwersalnym do wymiany jego wysiłku na wysiłek najlepszych spośród ludzi. To człowiek, który sprzedałby duszę za pięć centów, najgłośniej obwieszcza swoją nienawiść do pieniędzy — i ma powody, by ich nienawidzić. Miłośnicy pieniędzy chcą na nie pracować. Wiedzą, że potrafią na nie zasłużyć. Proszę pozwolić udzielić sobie wskazówki co do charakterów ludzkich: człowiek, który potępia pieniądze, zdobył je w sposób nieuczciwy; ten, który je szanuje, zarobił je. 

Proszę uciekać co sił w nogach przed każdym, kto panu mówi, że pieniądze są złem. To zdanie jest dzwonkiem trędowatego, zawieszonym na szyi zbliżającego się grabieżcy. Dopóki ludzie żyją razem na ziemi i potrzebują środków, by prowadzić ze sobą interesy, jedyne, co będzie mogło zastąpić pieniądze, jeśli z nich zrezygnują, to będzie lufa karabinu. (...) 

Pieniądze są barometrem cnoty społeczeństwa. Kiedy zobaczy pan, że handel odbywa się nie dzięki przyzwoleniu, lecz pod przymusem — kiedy zobaczy pan, że aby wytwarzać, potrzebuje pan zezwolenia ludzi, którzy nic nie wytwarzają — kiedy zobaczy pan, że pieniądze płyną do tych, którzy nie handlują towarami, lecz przysługami — kiedy zobaczy pan, że ludzie bogacą się dzięki łapówkom i pociąganiu za sznurki, nie zaś dzięki pracy, a pańskie prawa nie chronią pana przed nimi, lecz ich przed panem — kiedy zobaczy pan, że nagradza się zepsucie, a uczciwość zmienia się w poświęcenie — może pan być pewien, że społeczeństwo jest skazane. Pieniądze są zbyt szlachetnym środkiem, by konkurować z karabinami i pertraktować z brutalnością. Nie pozwolą przetrwać krajowi w połowie złożonemu z należnych prawnie dóbr, a w połowie z łupów. 

Kiedykolwiek pojawiają się wśród ludzi niszczyciele, zaczynają od niszczenia pieniędzy, bo to one są ochroną człowieka i bazą moralnej egzystencji. Niszczyciele zabierają złoto i dają jego właścicielom w zamian plik fałszywych papierów. To zabija obiektywne kryteria i oddaje ludzi w arbitralną władzę arbitralnych decydentów o wartościach. Złoto było wartością obiektywną, ekwiwalentem wyprodukowanego bogactwa. Papier jest kredytem na nieistniejące bogactwo, wspartym przez karabin wycelowany w tych, którzy mają je wyprodukować. Papier jest czekiem wystawionym przez grabieżców działających w świetle prawa w ciężar konta, które nie należy do nich: cnoty ofiar. (...)

Kiedy pieniądze przestają być narzędziem, za pomocą którego ludzie załatwiają sprawy, wtedy za narzędzie zaczynają im służyć inni ludzie. Krew, baty, karabiny — albo dolary. Niech pan wybiera — wyjście jest tylko jedno, a czas ucieka."

Ayn Rand "Atlas zbuntowany" tłum. Iwona Michałowska

środa, 15 lipca 2020

Słabe prognozy gospodarcze

Słabe mamy prognozy gospodarcze na najbliższą przyszłość. Nie ma to jednak związku z wyborami, ale z kryzysem spowodowanym przez lockdown wobec epidemii. Przechadzając się po miejscowościach turystycznych widać to z resztą, że jest inaczej. Wiele biznesów usługowych ma trudniej. To się rozlewa na resztę gospodarki, poza tym nikt jeszcze robrze nie oszacował ile kosztowało jej zamrożenie w drugim kwartale.

To co mamy obecnie to prognozy opublikowane przez NBP, z których wnika, że PKB w tym roku może spaść aż o 5,7%. Żeby to pokazać we właściwym kontekście. Otóż w ubiegłym roku PKB wzrosło o 4%, dwa lata tamu wzrosło o 5,1% od dwudziestu pięciu lat nie było jego spadku! Jeżeli gospodarka w ujęciu rocznym skurczy się o 5,7% to będzie to dużo. Co więcej, ta prognoza oznacza, że jeszcze cały kryzys nie rozlał się na gospodarkę i będziemy odczuwać go bardziej w miarę jak efekt domina będzie przenosił problemy gospodarcze z branży na branżę.

Prognozy NBP mówią też o spowolnieniu (ale już na plusie) wzrostu w kolejnych latach. Myślę, że prawdziwą skalę kryzysu przyjedzie nam poznać dopiero jak on się skończy, a chyba jesteśmy w trakcie. Dużo zależy też jak będzie kształtował się wpływ koronawirusa na światową gospodarkę co nie pozostanie bez wpływu na naszą.

Prognozy mówią też o wzroście bezrobocia

Przy tym wszystkim mamy wysoką inflację, najnowsze dane GUS podają, że w czerwcu rok do roku wyniosła ona 3,3%. NBP prognozuje, że spadnie. Cóż, inne prognozy zmusiłyby RPP do podniesienia stóp co dobiłoby PKB. Na razie zatem trzeba się przyzwyczaić, że przed nami czasy stagnacji (co najmniej jeżeli nie recesji), inflacji ( ktora wg NBP spadnie w przyszłym roku do 1,3%) i realnie ujemnych stóp procentowych.

Czy inflacja faktycznie spadnie? Zastanawiam się nad tym bo mamy tu dwa aspekty. Po pierwsze, faktycznie ze spowolnieniem gospodarczym przyjcie spadek popytu, a co za tym idzie zmniejszona presja na ceny. Ale z drugiej strony mamy czynniki podatkowe (które windują ceny - przykładem niech będzie "opłata mocowa" w energii elektrycznej, która wejdzie pod koniec roku) czy czynniki COVIDowe (próba kompensacji poniesionych przez niektórych usługodawców strat podwyższeniem cen). Obserwujemy też próbę podnoszenia cen i prowizji przez banki. Czyli - wg tej hipotezy - ceny wzrosną, ale globalny popyt spadnie. 

Poza tym mamy aspekt monetarny. NBP skupuje obligacje i środki z tego tytułu są pompowane do gospodarki. Efektywnie więc NBP drukuje pieniądze, czyli działa proinflacyjnie. Z kolei RPP utrzymując znikome stopy procentowe działa na korzyść rządu, który mniej musi płacić odsetek od krajowego zadłużenia. Echh gdzie te czasy gdy obligacje dawały uczciwe 5%

Obawiam się w tym aspekcie wpływu tych powyżej wymienionych czynników na kurs złotówki. Eksperci prognozują raczej, że złoty pozostanie słaby (co dobre dla eksportu ale niekorzystne dla zadłużonych w walutach i importerów).

Nie tylko NBP prognozuje w Polsce recesję w 2020 roku. Są co do tego zgodni wszyscy analitycy. Niektórzy nie wykluczają także scenariuszy recesji w 2021-2022, przy czym byłbym ostrożny co do tych prognoz. Na razie wiemy za mało i chyba z prognozami na przyszły rok trzeba troszeczkę poczekać.

Nie znaczy to, że nie należy przygotowywać się do trudnego okresu w gospodarce. Wskazanym jest posiadanie rezerw, nawet w sytuacji kiedy są one efektywnie zjadane przez inflację. Moim zdaniem korzyść z posiadania rezerw finansowych jest większa niż podatek inflacyjny.

Co ciekawe, według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego firmy zgromadziły większe zapasy gotówki niż miały w kwietniu. "Aż 60 proc. firm deklaruje zapasy gotówki na ponad 3 miesiące, a tylko 5 proc. nie ma żadnych rezerw finansowych. W połowie kwietnia było to odpowiednio 39 proc. i 11 proc." Wygląda na to, że firmy po ciężkim okresie lockdownu wykorzystują odbicie aby zgromadzić zapasy "na zimę".


wtorek, 7 lipca 2020

Lektury na wakacje

W okresie wakacyjnym (tj. od początku pandemii) panuje na blogu niejakie rozprężenie. Wynika to z jednej strony z tego, że tematy są bardziej higieniczno (koronawirus) polityczne (wybory) czyli nie w temacie bloga, a z drugiej, z pewnego przeorientowania zaangażowania w inne aktywności

Jako że czas wakacyjny to chciałem wam polecić kilka książek z mojej listy, myślę że mogą być na czasie:


poniedziałek, 22 czerwca 2020

Nowa normalność

Ostatnio pojęcie "nowa normalność" zdaje się robić karierę. Mam takie przemyślenie czym ono się może charakteryzować. Otóż wygląda na to, że:

  • normalne stanie się to, że z naszymi pieniędzmi nie będziemy mogli sensownie nic zrobić żeby je zainwestować, będziemy w ten sposób ograbiani przez inflację, wygrają przedsiębiorczy, przegrają oszczędzający,
  • normalne będzie to, że pomiędzy branżami gospodarki będą spore dysproporcje, niektóre branże kryzys uderzy wyjątkowo mocno, inne tego zupełnie nie odczują,
  • wygląda na to, że normalne stanie się jeszcze większe rozwarstwienie na biednych i bogatych zarówno w skali globalnej jak i lokalnej, widać to zarówno po dostępie do usług edukacyjnych i ich jakości w obie nauki zdalnej, jak i w dostępie do leków i lekarzy w sytuacji epidemii, jak zwykle normalne będzie to, że biednym zawsze wiatr w oczy,
  • normalne będzie to, że politycy nas będą okłamywać na wiele różnych sposobów, a bankierzy manipulować walutą,
  • normalne stanie się to, że koszty niektórych dóbr będą rosły w ślad za rosnącą falą taniego pieniądza i wskutek problemów gospodarczych.
Jakoś mi się ta nowa normalność wydaje znajoma... jakby już była.

czwartek, 4 czerwca 2020

Skrytki bankowe - odświeżenie tematu


Jakieś sześć lat temu opisywałem swoje perypetie z poszukiwaniem na rynku możliwości wynajęcia skrytki bankowej. Sprawdzałem później rynek i już wtedy widać było wyraźnie, że banki wycofują się z tego interesu wypowiadając klientom umowy i likwidując te usługę. Kiedy wróciłem do tematu po tych sześciu latach okazało się, że jest jeszcze gorzej.


Wydawać by się mogło, że w dobie kiedy jedyną przystanią dla naszych oszczędności stają się metale szlachetne to popyt na skrytki będzie wystarczający aby utrzymały się na tym rynku podmioty oferujące taką usługę. Okazuje się jednak, że banki z tematu się wycofują i zostało ich z ofertą wynajmu skrytki coraz mniej. Wiele już zrezygnowało a kolejne rezygnują z tej usługi. Jest to o tyle dziwne, że gdzie się nie zadzwoni to wszystkie skrytki są wynajęte. Znalezienie na rynku wolnej skrytki graniczy z cudem. 

Jednocześnie okazuje się, że w ciągi sześciu powstałej luki wcale nie wypełniły podmioty prywatne. Był jeden który gdzieś tam epizodycznie zafunkcjonował i zniknął, teraz wiem o dwóch działających jakoby w Katowicach i Lublinie. jeden w Krakowie jakoś nie może na poważnie ruszyć.

Nie rozumiem trochę tej sytuacji. Wydawać by się mogło,że popyt na usługę jest i to wymusi podaż nawet przy polityce banków do rezygnacji z jej świadczenia. Owszem, koszty wejścia są wysokie, ale przecież (jestem o tym przekonany) klientela będzie.

Cóż, obawiam się jednak, że prędzej znajdziemy wolną skrytkę depozytową za granicą niż w Polsce.


poniedziałek, 25 maja 2020

Ubezpieczenie bez wychodzenia z domu – bezpieczeństwo i minimum formalności

Konieczność pozostania w domu to nie powód, aby odkładać zakup ubezpieczenia dla siebie i swojej rodziny na później. Teraz wybór i kupno polisy jest jeszcze prostszy – wszystkie formalności możesz załatwić w pełni zdalnie.



Zabezpieczenie przyszłości najbliższych to absolutny priorytet. Epidemia koronawirusa utrudniła pracę firm ubezpieczeniowych i dzisiaj osobiste spotkania z agentem nie są wskazane. Istnieje jednak możliwość wyboru polisy i zawarcia umowy bez konieczności wychodzenia z domu. Nie musisz się obawiać – ten proces jest całkowicie bezpieczny, a Twoje dane są odpowiednio chronione.


Ubezpieczenie na życie bez wychodzenia z domu krok po kroku


Zakup polisy ubezpieczeniowej nigdy nie był skomplikowany – wystarczyło przedstawić agentowi swoje oczekiwania, zaakceptować jego propozycję i umówić się na podpisanie umowy. W czasie pandemii koronawirusa formalności zredukowały się do niezbędnego minimum i ubezpieczenie na życie online można kupić zdalnie.
Jeśli zdecydujesz się na zakup polisy choćby w Nationale-Nederlanden, będzie to wymagało kilku prostych kroków:
  • Przedstawisz swoje potrzeby – w tym celu zamów rozmowę telefoniczną z konsultantem lub skontaktuj się z ubezpieczycielem przez czat.
  • Otrzymasz ofertę ubezpieczenia na maila – zostanie ona dopasowana do Twoich oczekiwań. Wraz z ofertą otrzymasz też niezbędne dokumenty, które pomogą Ci podjąć decyzję.
  • Zawrzesz umowę przez telefon i maila – podczas rozmowy telefonicznej przedstawiciel wypełni w Twoim imieniu elektroniczny wniosek, a Ty potwierdzisz swoją tożsamość za pomocą skanu dowodu osobistego. Aby mieć pewność, że plik jest bezpieczny, możesz skorzystać z dedykowanego programu do szyfrowania.
  • Opłacisz pierwszą składkę i otrzymasz dokumenty – po zaksięgowaniu pierwszej wpłaty na Twój adres mailowy zostanie wysłana polisa. Dla Ciebie będzie ona również dostępna online i będziesz mógł zarządzać nią bez wychodzenia z domu.


Ubezpieczenie na życie – najważniejsze korzyści


Dzięki polisie ubezpieczeniowej zabezpieczasz przyszłość swoich najbliższych, w razie gdyby Ciebie zabrakło, i uzyskujesz pomoc finansową, jeśli staniesz się niezdolny do pracy. Co ważne, podstawową ofertę możesz rozszerzyć o dodatkowe korzyści, takie jak ubezpieczenie dziecka, mieszkania czy też wsparcie finansowe podczas pobytu w szpitalu. Przykładowo, polisa Nationale-Nederlanden obowiązuje też w przypadku choroby COVID-19, wywołanej przez zarażenie koronawirusem (SARS-CoV-2).



Disclosure: Artykuł partnera serwisu. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

piątek, 8 maja 2020

Czy złoto jest jedynym ratunkiem dla naszych aktywów?

Naszła mnie taka refleksja, oto niedługo po kryzysie 2008 roku kupowałem kilka złotych dukatów po 350zł za sztukę, dziś te same monety w sklepie kosztują prawie tysiaka. 



Ktoś, może powiedzieć, że przecież w międzyczasie można było znaleźć np. na giełdzie takie walory, na których można było zarobić znacznie więcej. Fakt. Można było też na tej giełdzie stracić więcej. 

Natomiast moja refleksja dotyczy tego, że praktycznie wszystkie banki centralne produkują teraz pieniądze. Na różne sposoby omijają ona ustanowione w prawie zakazy monetyzacji długu publicznego czy prywatnego. Przykładowo NBP skupuje z rynku świeżo wyemitowane obligacje skarbowe i obligacje emitowane przez Państwowy Fundusz Rozwoju. Czy skutkiem tego będzie inflacja przy jednocześnie ujemnych realnych stopach procentowych? Jaki ratunek możemy wymyślić dla naszych pieniędzy w tej sytuacji? Nieruchomości i złoto? A jeżeli kogoś nie stać na zakup nieruchomości to zostaje tylko złoto?

Może warto przypomnieć kompendium, które pisałem o złocie i artykułu na temat zakupów złota fizycznego?
Oto one:
  • Inwestycje w złoto fizyczne (1)
  • Inwestycje w złoto fizyczne (2)
  • Inwestycje w złoto fizyczne (3)
  • Inwestycje w złoto fizyczne (4)
  • Jak bezpiecznie kupić złoto?
  • Złote monety kolekcjonerskie
  • Kupno złota w dostawie terminowej
  • Małe kompendium inwestowania w fizyczne złoto


  • piątek, 24 kwietnia 2020

    Ministerstwo Finansów w maju obniża oprocentowanie obligacji, kto się pospieszy zdąży kupić serię kwietniową.

    Jeżeli ktoś che kupić obligacje zabezpieczające jako tako przed inflacją nasze oszczędności to musi się pospieszyć. Kwiecień kończy się już wkrótce, a wraz z nim możliwość kupienia obligacji detalicznych z wyższym oprocentowaniem. W ogłoszonym dziś komunikacie Ministerstwo Finansów podało, że oprocentowanie obligacji detalicznych emitowanych w maju będzie niższe.

    Wygląda to następująco:

    • Obligacje 3 miesięczne serii majowej OTS0820 będą oprocentowane na 0,5%, obecnie serię kwietniową OTS0720 można kupić z oprocentowaniem 1,5% - jest różnica!
    • Dwuletnie obligacje DOS0522 będa oprocentowane na 1,1% w skali roku, w kwietniowej serii DOS0422 oprocentowanie wynosi 2,1% prawie dwa razy więcej!
    • Trzyletnie obligacje o zmiennym oprocentowaniu są w przypadku serii majowej TOZ0523 w pierwszym okresie oprocentowane na 1,3%, seria kwietniowa TOZ0423 ma w pierwszym okresie oprocentowanie 2,2%
    • Czterolatki, indeksowane inflacją mają w majowej serii COI0525 oprocentowanie w pierwszym roku oszczędzania 1,30%, a w kolejnych latach oprocentowanie równe inflacji i stałej marży wynoszącej 0,75%, dla serii kwietniowej COI0424 pierwszy rok ma oprocentowanie 2,4% a kolejne marżę 1,25% - jest różnica!
    • 10 letnie obligacje serii majowej EDO0530 będą w pierwszym oszczędzania oprocentowane na 1,70%, a w kolejnych z uwzględnieniem inflacji i marży wynoszącej 1,00%, seria kwietniowa ma 2,70 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,50% + inflacja
    • 6-letnie obligacje rodzinne dla beneficjentów 500+ mają w serii majowej ROS0526 w pierwszym roku oszczędzania wynosi 1,50%, w kolejnych latach oprocentowanie jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1,25%. Seria kwietniowa ROS0426 płaci 2,80 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,75% + inflacja
    • 12-letnie obligacje rodzinne dla beneficjentów 500+ mają w serii majowej ROD0532 w pierwszym roku oszczędzania oprocentowanie 2,00%, w kolejnych latach oprocentowanie jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1,50%, seria kwietniowa ROD0432 płaci znacznie więcej bo 3,20 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 2,00% + inflacja.



    Obligacje serii kwietniowej można kupić jedynie do końca kwietnia, zostało mało czasu przed końcem miesiąca!

    Widać wyraźnie, że rząd przygotowuje się na kryzys gdzie nawet obligacje, które teoretycznie mają zabezpieczyć przed inflacją będą miały niższe marże. 


    piątek, 17 kwietnia 2020

    W kryzysie wykuwa się nowy ład na świecie - interesujący wywiad z prof. Góralczykiem

    Polecam lekturę artykułu na portalu 300gospodarka.pl jest to wywiad z prof. Bogdanem Góralczykiem sinologiem, dyplomatą, dyrektorem Centrum Europejskiego UW, w latach 2003–2008 ambasadorem RP w Tajlandii. Polecam lekturę:


    wtorek, 7 kwietnia 2020

    Uwaga na przelewy zlecane przez pełnomocnika do rachunku w mBanku!

    Zwróćcie uwagę, czy jeśli jesteście pełnomocnikiem do rachunku w mBanku i zlecacie przelew to czy dane przelewu są poprawne.

    Przestrzegam przed sytuacją która przydarzyła się mnie osobiście.

    Chciałbym opisać przypadek, na który się natknąłem i ostrzec wszystkich użytkowników systemu transakcyjnego mBanku, żeby nie powielili mojego „błędu”. Otóż sytuacja wyglądała tak, że wiele razy jako pełnomocnik do rachunku mojej żony wykonywałem w jej imieniu przelewy do urzędu skarbowego. Ponieważ miałem pełnomocnictwo do rachunku to po zalogowaniu się do mojego konta mogłem wysłać przelew, w opisie którego nadawcą był właściciel rachunku (żona).

    Na przełomie roku wprowadzono jednak zmianę związaną z obsługą indywidualnych rachunków podatkowych. No i zaczęły się schody o czym oboje boleśnie przekonaliśmy się wysyłając kolejny przelew do urzędu skarbowego. Okazało się, że kiedy to zrobiłem to w potwierdzeniu przelewu jako nadawca i zobowiązany (jest takie pole w przelewie podatkowym) widnieję ja jako pełnomocnik a nie posiadacz rachunku!

    Problem polega na kilku kwestiach. Po pierwsze, nie da się tych informacji wypełnić ręcznie bo system pozwala tylko wpisać na formatce przelewu ograniczony zestaw danych (tylko pesel zobowiązanego, ale już nie jego imię i nazwisko). 

    Co gorsza nie widać tych danych na potwierdzeniu które poświadczamy SMSem, więc nie wiemy de facto co podpisujemy. Poza tym jest to kontrintuicyjne bo niby skąd mamy wiedzieć, że na przelewie w polach posiadacz rachunku i polu „zobowiązany” pojawi się imię, nazwisko i adres pełnomocnika zamiast właściciela rachunku? Bank po dwóch miesiącach pytań w ramach reklamacji nie jest w stanie wskazać mi z jakiego zapisu instrukcji, czy regulaminu wynika takie działanie systemu.

    Na próbę złożenia reklamacji mBank zareagował stwierdzeniem, że „tak jak jest jest dobrze” i tak system ma działać bo nie może pełnomocnik zrobić przelewu podatkowego w imieniu kogoś innego. 

    Dlaczego? Tego nie rozumiem i tego nie wyjaśnili. Być może bank sobie tak dziwnie sam wymyślił – teoretycznie ma do tego prawo, ale dlaczego w takim razie w ogóle daje możliwość wypełnienia przelewu podatkowego przez pełnomocnika? Po kiego grzyba taka funkcjonalność skoro ona nie działa!?

    Nie rozumiem też idei udostępniania pełnomocnikowi do rachunku funkcji wysyłania przelewów podatkowych skoro nie działają one tak jak moglibyśmy się tego spodziewać. Skoro pełnomocnik nie może (nie ważne czy dlatego, że wymyślił tak bank, nie pozwala na to prawo czy wadliwie działa system) wysłać poprawnego przelewu do urzędu skarbowego to należy mu tę funkcjonalność zabrać bo jest zbędna i generuje niepotrzebne błędy.

    Co ciekawe w procesie rozpatrywania mojej reklamacji dostałem od banku potwierdzenie wykonania przelewu wygenerowane przez bank i zawierające inne dane niż potwierdzenie wygenerowane przeze mnie w systemie transakcyjnym banku. Oznacza to, że nie sposób być pewnym tego jakie ostatecznie dane znajdują się w przelewie wysłanym do odbiorcy, nie wiadomo w zasadzie czy to co wygenerujemy jako potwierdzenie z systemu transakcyjnego zawiera to co zostało wysłane, nie wiadomo też czy bank nie wygeneruje za chwilę innego potwierdzenia z innymi danymi.

    Co to oznacza? Że do banku nie można mieć zaufania, bo nie wiemy tak naprawdę co wysyłamy w przelewie. Co więcej, nie możemy tego sprawdzić ani podpisując SMSem dane przelewu (bo na formatce potwierdzenia nie ma wszystkiego tego co potem na wyciągu czy potwierdzeniu w pdf), czy nawet później bo potwierdzenie z systemu różni się od tego wydrukowanego przez bank.

    Nie wiem jak działają systemy w innych bankach w tym zakresie. Byłbym bardzo ciekaw waszych opinii czy system transakcyjny jakiegoś innego banku pozwala na to aby jako pełnomocnik wysłać przelew do urzędu skarbowego z rachunku kogoś innego i w jego imieniu.

    W każdym razie uważajcie na mBank. Stał się dla mnie bezużyteczny w kolejnym aspekcie działania swojego systemu transakcyjnego.

    piątek, 3 kwietnia 2020

    Przemyślenia

    Trudno się pisze o kryzysie w sytuacji kryzysu. Można relacjonować bieżące wydarzenia, albo znęcać się nad tymi, których kryzys zastał nieprzygotowanych. Wielu zastał zupełnie „z majtkami w dole” zarówno na poziomie polityków, rządów jak i przedsiębiorców – tych wielkich i małych.
    Skalę zniszczeń będzie można ocenić dopiero kiedy opadną wody.

    Niektórzy byli lepiej przygotowani. W większości są to ci, którzy od lat byli przekonani, że obecny system finansowy to taniec na linie i upadek może być bolesny.  Tacy biznesowi przedpiersi, z których wielu się śmiało.

    Nie wierzę w nowe teorie monetarne, według których wyjście z każdego kryzysu prowadzi przez dług. Gdybyśmy jako gospodarka nie mieli zadłużenia byłoby nam dziś łatwiej znieść kryzys właśnie dlatego że można by się zadłużyć a bazą do tego byłyby oszczędności.

    Wydaje mi się że kryzys obecny będzie głębszy niż tylko gospodarczy. On będzie kryzysem kulturowym i politycznym, a wyłoni się z niego nowy porządek świata. Sądzę, że USA wyjdą z tego kryzysu mocno osłabione, a Chiny wzmocnione. Kryzys ujawni słabości liberalnej demokracji i mocne strony pastw autorytarnych. Być może upadną nie tylko banki, ale i rządy.

    Gospodarczo mamy coś gorszego chyba niż wojna światowa bo wojna napędza niektóre sektory gospodarki, a ten kryzys zatrzymał wszystko. To jakby samochód rozpędzony, który zderzył się ze ścianą. Nie wiem czy nie doprowadzi on do pewnego przewartościowania paradygmatu ciągłego wzrostu. Na pewno zaś doprowadzi do dewaluacji walut papierowych i być może wzrostu roli złota. Mamy potężny dodruk waluty, tyle tylko, że nie wiadomo czy on się na coś zda kiedy upadają już firmy i ludzie lądują na bruku. Może wyłoni się z tego chaosu nowy światowy pieniądz oparty na złocie?

    Przez brak przygotowań naszej zachodniej cywilizacji do zagrożeń epidemicznych. Przez krótkoterminowe myślenie doprowadziliśmy do sytuacji kiedy jedynym lekarstwem na chorobę jest śpiączka i amputacja.

    Pęka solidarność międzynarodowa. Rozpadają się sojusze, każdy patrzy na siebie i swój interes. UE się rozpada i nie wiem czy przetrwa ten kryzys.  Silni wyjdą z niego silniejsi. Słabi osłabieni. Kto był silny to się okaże.

    poniedziałek, 23 marca 2020

    Co robić w sytuacji kryzysu?

    Kryzys już mamy. Może być większy. Jestem pewien, że kryzys będzie znacznie większy niż w 2008 roku. Co robić?

    Jedyne co robić to przemyśleć swoje położenie i przygotować się. Jeżeli mamy jakąś poduszkę finansową/oszczędności to dobrze. Jeżeli nie mamy, to źle ale jeszcze nie tragicznie.

    Ja bym nie panikował, ale starałbym się tak czy siak zwiększyć płynność finansową i oszczędności. Zrezygnujmy z planowanych zakupów, remontów, czy wydatków. Przygotujmy się, że mogą być problemy z zatrudnieniem. Dla niektórych one już następują, innych dotkną w najbliższych miesiącach. Warto przeanalizować soje koszty życia. W czasach dobrobytu zapewne dotknęła j inflacja i zaczęliśmy wydawać więcej niż kiedyś dlatego, że zaczęło nam się powodzić. Być może z pewnych wydatków można będzie zrezygnować, albo zastąpić je wydatkami mniejszymi na jakieś ekwiwalentne, ale tańsze produkty czy usługi.

    Ja to bym wakacji nie planował. W tej sytuacji moim zdaniem jest to narażanie się na nieprzewidziane okoliczności, bo o ile nawet ceny w tym roku będą atrakcyjne, to nie wiadomo co wydarzy się w lecie.

    Warto zwiększyć ilość gotówki i oszczędności. Trzeba gromadzić pieniądze bo może się okazać, że za chwilę będziemy potrzebować oszczędności. Kto jeszcze nie stracił pracy ma szansę wdrożyć pilny program oszczędnościowy. 

    Monitorujmy wydatki.

    Jeżeli mamy jakieś inwestycje w toku przemyślmy, ale bez paniki opcje co z nimi zrobić. Nie zawsze warto je przerywać czy sprzedawać. Być może za 8-10 miesięcy będą wyceniane wyżej. Wszystko zależy od tego ile płynności bieżącej nam potrzeba.

    Czy kupować waluty? Nie umiem odpowiedzieć, co będzie, więc nie wiem na ile się umocnią do złotówki. Wszystko jest teraz bardzo rozchwiane, najłatwiej powiedzieć, że złoto i waluty to trzeba było kupować wcześniej. Zależy też na ile jesteśmy zadłużeni w walutach. 

    Na pewno będzie sporo upadłości i zwolnień. Przyjdzie wzrost bezrobocia i to ze względu na padnięcie małych i średnich przedsiębiorstw jak i ze względu na to, że siądzie popyt. Sądzę, że kryzys nie będzie jednowymiarowy jak w 2008 roku - wtedy zaczął się w sferze finansowej. Teraz czeka nas kryzys wieloaspektowy, stagnacja połączona z inflacją i bezrobociem. 

    Tak się zastanawiam czy z tego kryzysu Chiny nie wyjdą wzmocnione a liberalne kapitalizmy zachodu zdewastowane, a stare imperia osłabione i wycieńczone. Zobaczymy za dekadę.


    czwartek, 19 marca 2020

    Leasing nieruchomości - definicja, rodzaje, opłacalność

    Alternatywą kredytu hipotecznego udzielanego na zakup budynków firmowych czy mieszkalnych jest leasing nieruchomości. Czy ta forma finansowania obiektów jest opłacalna i czy można wziąć obiekt usługowy, biuro lub mieszkanie w leasing?



    Czym jest leasing nieruchomości?

    Leasing nieruchomości dotyczy procesu, w którym jedna strona umowy (leasingodawca) umożliwia drugiej stronie (leasingobiorcy) odpłatne korzystanie z danego obiektu. Do nieruchomości, które można wziąć w leasing, zalicza się obiekty:

    • produkcyjne (w tym hale magazynowe, centra logistyczne),
    • handlowe i usługowe,
    • biurowe i administracyjne,
    • mieszkalne.

    Istotą leasingu nieruchomości jest udostępnienie danego budynku do użytkowania klientowi, czyli leasingobiorcy. Użytkownik jest zobowiązany do comiesięcznego uiszczania opłaty za korzystanie z obiektu. Od standardowego najmu powierzchni firmowej lub mieszkalnej, leasing nieruchomości komercyjnych lub mieszkalnych odróżnia przede wszystkim to, że w przypadku tego procesu istnieje możliwość przeniesienia prawa własności do lokalu. 

    Rodzaje leasingu nieruchomości

    Podobnie jak w przypadku leasingu innych przedmiotów, umowy w leasingu nieruchomości dzieli się na leasing operacyjny oraz finansowy. Przy pierwszej formie raty leasingowe mogą stanowić koszt podatkowy, co pozwala przedsiębiorcom zwiększyć bieżące koszty uzyskania przychodów przy jednoczesnym zmniejszeniu podstawy opodatkowania. Z kolei leasing finansowy obiektów, nazywany również leasingiem kapitałowym, umożliwia przedsiębiorcom wliczenie w koszty wyłącznie części odsetkowej rat leasingowych. 

    Czy leasing nieruchomości jest opłacalny?

    Leasing nieruchomości dla firm jest niezwykle opłacalnym rozwiązaniem, ponieważ pozwala na nabycie budynku lub lokalu każdemu przedsiębiorstwu, które nie posiada wystarczających środków na zakup nieruchomości. Wśród głównych zalet takiego procesu finansowania obiektów komercyjnych można wyróżnić:

    • Mniej skomplikowane formalności niż w przypadku kredytu hipotecznego;
    • Krótki czas oczekiwania na decyzję;
    • Brak wpływu zobowiązania na zdolność kredytową przedsiębiorcy;
    • Możliwość wliczenia leasingu lub opłat amortyzacyjnych w koszty firmy (w zależności od formy leasingu);
    • Możliwość przeniesienia praw własności, a z drugiej strony - prawo do użytkowania nieruchomości bez konieczności dokonywania zakupu.

    Leasing nieruchomości komercyjnych jest inwestycją, która się opłaca - finansuje się bowiem utrzymanie budynku i jego ewentualne remonty, a na koniec umowy leasingowej nieruchomość może stać się własnością leasingobiorcy. Powodem dużego zainteresowania tą formą finansowania przez przedsiębiorców są przede wszystkim korzyści podatkowe, ale także korzystne warunki ekonomiczne, minimum formalności oraz proste procedury. Obiekt handlowy, usługowy, produkcyjny czy nawet mieszkanie w leasing może być korzystnym rozwiązaniem zarówno dla mniejszych, jak i większych firm. Przed podjęciem decyzji warto jednak skonsultować sprawę ze specjalistą z branży finansowej. 



    Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

    piątek, 13 marca 2020

    Rynkami rządzą emocje

    W związku z epidemia koronawirusa rynki są rozchwiane. Skalę emocji widać dokładnie po tym jak zakończyła się wczorajsza sesja (w USA największy od 1987 spadek, w Polsce największy w historii). Dziś indeksy odbijają i to też o kilka procent w górę. Za chwilę zobaczymy równie paniczne ruchy w dół. 

    Moim zdaniem w obecnej sytuacji najlepiej w ogóle powstrzymać się od śledzenia tego co dzieje się na giełdzie. Jeżeli ktoś został zapakowany z akcjami na rachunku to ma problem. Według mnie od co najmniej dwóch lat widać było, że trzeba się z giełdy dywersyfikować gdzieś indziej i kto tak zrobił teraz śpi spokojniej.

    Co dalej? Zobaczymy.

    poniedziałek, 9 marca 2020

    Panika na rynkach

    Piątkowa sesja giełdowa w USA i dzisiejsze otwarcie na parkietach w Europie to "krew na rynkach". Na giełdy rozszerza się panika związana z koronawirusem. W zasadzie spodziewałem się tego. Spodziewam się niestety też czegoś znacznie gorszego bo dopiero wypłyną dane o tym jaki będzie miało wpływ na gospodarkę zamknięcie całej prowincji w Chinach czy połowy Włoch.

    Marti mnie kondycja włoskich banków, które już przed kryzysem wirusowym były słabe i podatne na szoki. Teraz kryzys medyczny i panika przewali się w kryzys bankowy, potem padnie jakiś bank niemiecki i katastrofa większa niż w 2008 murowana.

    Nie chcę być złym prorokiem, ale chyba realizuje się scenariusz o którym była mowa już dawno, że kolejny kryzys musi nadejść. Banki centralne zaś wystrzelały się z pieniędzy bo już nic nie da drukowanie skoro gospodarka spowalnia realnie. 

    Mam wrażenie, że mamy na rynkach paniczną wyprzedaż czego się da żeby zamykać lewarowane pozycje. Traci wszystko. Metale szlachetne się trzymają bo w zasadzie jako jedyne mają szansę się trzymać, wszystko inne w dół (z rożnych względów).

    Co można zrobić? Chyba na przygotowania teraz jest za późno. Kto nie zredukował długu i nie zapakował części kapitału w złoto będzie teraz obgryzał paznokcie.

    Obawiam się stagflacji.

    wtorek, 3 marca 2020

    Epidemia a recesja

    Czy epidemia koronawirusa doprowadzi do globalnej recesji? Moim zdaniem, jak i zdaniem wielu ekspertów już tak jest, że rozprzestrzenianie się wirusa na świecie doprowadza już do spowolnienia i recesji. Dlaczego?



    Przede wszystkim rozprzestrzenianie się wirusa wymusza stosowanie środków zapobiegawczych. Zainteresowani, którzy śledzą wydarzenia, zapewne oglądali filmy z Chin, które ukazują puste ulice i wymarłe miasta. Powoli zaczyna się to robić też we Włoszech. Ma to bezpośredni wpływ na produkcję przemysłową. 

    Świat mamy zglobalizowany. Mamy łańcuchy logistyczne rozpięte po całym świecie, które powodują, że brak dostępności jednego komponentu paraliżuje produkcję na drugim końcu świata. Wiele takich łańcuchów logistycznych ma początek lub zahacza o Chiny. mamy zatem wstrzymaną produkcję i stojące bezczynnie fabryki w Chinach. Brak półproduktów stamtąd będzie np. skutkował brakami w produkcji leków w Europie kiedy w fabrykach europejskich zaczną kończyć się zapasy półproduktów. Mamy problemy w dostępie do niektórych komponentów elektronicznych. Za chwilę to samo może być z produkcją z Włoch czy innych krajów takich jak Korea.

    Żadna ilość wydrukowanych przez banki centralne pieniędzy nie pomoże w tym przypadku bo to nie brak pieniędzy powoduje przestoje w fabrykach, ale inne czynniki (dostępność pracowników i komponentów). Ograniczenia w przemieszczaniu się ludności paraliżują handel detaliczny i przemysł rozrywkowy. Także turystyka i linie lotnicze zaczynają odczuwać cierpienie.

    Tak więc jestem przekonany, że obecna sytuacja epidemiologiczna na świecie będzie miała negatywny wpływ na gospodarkę. Na pewno w danych będzie widoczne spowolnienie wzrostu PKB lub w niektórych krajach spadek PKB. To jak dalece zajdzie problem zależy też od zakresu epidemii. Jeżeli sytuacja epidemiologiczna dotknie USA będzie to zdecydowanie negatywne.

    piątek, 28 lutego 2020

    Koronawirus zbiera żniwo ... na giełdach

    Wygląda na to, że do początku tego tygodnia światowi inwestorzy naiwnie liczyli, że epidemia koronawirusa, która objęła kilkadziesiąt tysięcy ludzi w Chinach i uziemiła jedenastomilionowe miastu Wuhan, które wygląda jak w stanie wojennym, w jakiś magiczny sposób nie wpłynie na światową gospodarkę. Nadzieje te prysły w tym tygodniu i na fali paniki wirusowej inwestorzy zaczęli pozbywać się czego popadnie (no może oprócz akcji firm produkujących maseczki). Indeksy zaliczają rzeź.

    Oczywiście obawy inwestorów są w jakiś sposób uzasadnione. Nieuzasadnione było naiwne oczekiwanie wcześniej. Wszak oczywistym jest, że zamknięcie iluś tam fabryk i wstrzymanie funkcjonowania milionów ludzi w Chinach spowoduje spadek w gospodarce. Sądzę, że odczują go wszyscy, niektórzy bezpośrednio, a inni pośrednio bo wstrzymają produkcję ze względu na zaburzenia w łańcuchach logistycznych. Także panika i nadreaktywność urzędników państwowych, którzy histeryzują zamykając szkoły czy wprowadzając kwarantannę całych miast doprowadzi do zaburzeń w gospodarce.

    Branża turystyczna już obrywa. jest to drugi cios po bankructwie Thomasa Coka i kto wie jak się odbije na kondycji firm turystycznych z południa Europy. 

    W 2003 roku po epidemii SARS kraje azdjatyckie straciły od 12 do 18 miliardów dolarów, a globalny wpływ makroekonomiczny tamtej epidemii sprzed 17 lat (która obyła bardzie lokalna niż obecny wybuch epidemii koronawirusa) kosztował światową gospodarkę od 30 do 100 miliardów dolarów. Obecna epidemia będzie miała zdecydowanie większy wpływ...

    czwartek, 20 lutego 2020

    Niektórzy mogą być zadowoleni

    Patrząc na ten wykres poniżej niektórzy mogą być zadowoleni.



    Jak sądzicie jakie aktywo w ciągu ostatnich dziesięciu lat dało prawie 100% zysku? Oczywiście jeżeli ktoś kupował na górce to może nie być aż tak zadowolony, ale jeżeli stosował strategię uśredniania i stopniowo dokładał do portfela...

    No właśnie, jak myślicie, o czym piszę?


    Oto ono:



    Otóż kiedy na początku istnienia tego bloga na początku 2009 roku zacząłem pisać o złocie kosztowało ono około 3500zł za uncję. Pisałem wtedy: "Stanowi ono tak naprawdę jedyny stabilny punkt odniesienia względem walut, których podaż oparta jest na administracyjnych decyzjach a nie na obiektywnych zjawiskach gospodarczych." Dziś cena wynosi około 6300 za uncję. Ktoś kto regularnie dokupywał w zasadzie powinien być zadowolony gdyż uchroniło mu kapitał przed inflacją.

    Kiedy w 2010 roku wszyscy dziennikarze pisali o gorączce złota nikt nie prognozował, że wyrażona w złotówkach jego cena osiągnie to co mamy dziś. Jedynie ci autorzy, którzy rozumieli, że dodruk pieniądza uniesie wszystkie ceny metali szlachetnych na oceanie papieru wieszczyli, że w długim terminie ceny złota będą rosnąć.

    Po drodze mieliśmy górki i dołki, ale co 3500zł za uncję cena już nigdy nie wróciła.

    Zwróćcie jeszcze uwagę na jeden szczegół. Dziś nikt nie mówi ani nie pisze o złocie pomimo, że jego cena w ciągu ostatniego roku wzrosła z 4600 na 6300. Po części wynika to ze szmacenia się złotówki pod rządami partii rozdawników, ale po części ze wzrostu cen z 1200 na 1600 usd za uncję. 



    A złoto już było po 1800 dolarów za uncję w 2011 roku, to po ile wtedy będzie w złotówkach?

    Policzcie sobie.

    poniedziałek, 17 lutego 2020

    Polacy próbują uciekać przed inflacją w obligacje skarbowe

    Według ostatnich danych GUS inflacja w styczniu przekroczyła 4,4%. Nie ma się zatem czemu dziwić, że oszczędzający próbują za wszelką cenę ratować swój kapitał. Ofert depozytów bankowych, które pozwalałyby uciec przed inflacją nie ma. Oszczędzający rzucili się zatem na obligacje skarbowe indeksowane inflacją.

    Pomimo tego, że takie obligacje ochronę przed inflacją włączają dopiero w drugim roku, popyt  na nie i tak jest największy od dekady. Po raz pierwszy w historii suma zgłoszonego popytu na 4 latki przekroczyła maksymalną wartość emisji określoną w liście emisyjnym na 1 mld zł. Konieczne było wydanie aneksu do listu inwestycyjnego zwiększającego wielkość emisji do 2 mld zł. Sprzedaż wszystkich obligacji oszczędnościowych sięgnęła w styczniu 2,5 mld zł.Styczniowy popyt na obligacje był wyższy niż w całym roku 2010, 2011 czy 2012 kiedy całoroczny popyt na obligacje detaliczne był niższy niż 2,45 mld zł.

    Dla porządku przypomnijmy, że inflacja rośnie przy całkowitej bierności NBP. jest to wręcz działanie intencjonalne. Adam Glapiński, prezes NBP i przewodniczący RPP, jeszcze w styczniu na konferencji po posiedzeniu RPP przewidywał, że inflacja nie przekroczy 4 procent, a ekonomistów, którzy uznawali taki scenariusz za całkiem realny, nazwał publicystami. Cóż, życie weryfikuje, a historia pamięta. Czy zatem prezesa Glapińskiego zapamięta tak jak Rudolfa Havensteina?

    Na razie NBP twardo obstaje przy swojej teorii, że inflacja spadnie. Pożyjemy zobaczymy. na koniec taki obrazek historyczny.



    Polecam wszystkim na razie lekturę książki "Kiedy pieniądz umiera" - właśnie o inflacji. Może w sam raz na nadchodzące czasy?
    -->