Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPP. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 września 2025

Co dalej ze stopami procentowymi po wrześniowej obniżce?

Na początku września Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny obniżyła stopy procentowe – tym razem o 0,25 pkt proc. Stopa referencyjna wynosi obecnie 4,75 proc., a decyzja była zgodna z przewidywaniami rynku. To już trzecia redukcja w tym roku, co świadczy o kontynuacji cyklu luzowania polityki pieniężnej rozpoczętego w maju, po wcześniejszym długim okresie stabilizacji.

Nie ma jednak zgody co do tego, jak będzie wyglądał dalszy przebieg tego cyklu. Wypowiedzi członków RPP ujawniają duże rozbieżności: od głosów o możliwości jeszcze jednej lub dwóch obniżek do końca roku, po opinie wskazujące na konieczność zatrzymania procesu. Profesor Przemysław Litwiniuk sugeruje, że listopad – wraz z nową projekcją inflacyjną – będzie dobrym momentem na rozważenie kolejnego ruchu w dół. Z kolei Wiesław Janczyk i Henryk Wnorowski wskazują, że w grę wchodzi co najwyżej jedno cięcie, a równie prawdopodobna jest dłuższa pauza.

Czynnikiem kluczowym pozostaje inflacja. Rząd podjął decyzję o przedłużeniu zamrożenia cen energii, co istotnie ogranicza presję inflacyjną, ale jednocześnie maskuje jej fundamentalne źródła. Jednocześnie obserwowany wzrost wynagrodzeń – choć ostatnio nieco słabszy – wciąż budzi wątpliwości co do trwałości procesu dezinflacyjnego. Litwiniuk ostrzega także przed „rozrzutnym” budżetem, który w jego ocenie ogranicza przestrzeń RPP do cięć.

Na drugim biegunie debaty znajduje się Joanna Tyrowicz, która wprost twierdzi, że stopy procentowe są dziś zbyt niskie. Jej zdaniem właściwy poziom wynosiłby 5,75 proc., a kolejne obniżki grożą podważeniem wiarygodności polityki pieniężnej. Podkreśla też, że bez trwałego spadku inflacji bazowej poniżej 2 proc. nie ma podstaw do luzowania. To stanowisko odosobnione, ale istotne – pokazuje skalę napięć wewnątrz Rady.

Patrząc w przyszłość, scenariusze są bardzo różne. Część członków RPP widzi miejsce na stopniowe zejście stóp w okolice 3,5–4 proc., ale dopiero w perspektywie 2026 r. i tylko przy utrzymaniu inflacji w pobliżu celu NBP (2,5 proc.). Inni wskazują, że przy obecnym otoczeniu – wysokiej niepewności geopolitycznej, ryzykach fiskalnych i nadal wysokiej dynamice płac – dalsze cięcia mogą być ryzykowne.

Ostatecznie polityka pieniężna w Polsce wchodzi w fazę dużej ostrożności. Choć rynek wciąż liczy na dalsze obniżki, coraz wyraźniej widać, że RPP będzie reagować elastycznie na dane i ryzyka, a nie na wcześniejsze zapowiedzi. Listopad, wraz z nową projekcją inflacji, może przynieść kolejne cięcie, ale równie dobrze może okazać się początkiem dłuższej pauzy.

wtorek, 4 czerwca 2024

Czy RPP wreszcie obniży stopy procentowe?

 Dziś i jutro odbywa się czerwcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Jutro po południu okaże się czy rada podejmie decyzję o obniżce stóp. Ostatnia obniżka była w październiku i od tego czasu topy nie uległy zmianie.

Niestety mamy cały czas podwyższoną inflację. Ekonomiści prognozują, że z tego powodu obniżki stóp raczej nie będzie. Inne banki centralne zaczęły już ciąć stopy, ale nie NBP. W polskiej gospodarce nadal mamy kombinację kilku czynników, które wpływają na wzrost konsumpcji - rynek pracy nadal jest silny, a wynagrodzenia rosną. Szykują się też wzrosty cen energii i VAT. Wpływa to na prognozy inflacji, która niestety nie chce spadać.

RPP komunikuje zatem od jakiegoś czasu, że nie specjalnie widzi możliwość obniżki stóp. Być może w dłuższej perspektywie, kiedy obniżki w innych bankach centralnych będą już większe, także RPP się zdecyduje?

poniedziałek, 7 marca 2022

Czarne łabędzie wojny

 Mija już kilkanaście dni od rosyjskiej agresji na Ukrainę i chyba można już troszkę mniej emocjonalnie przejrzeć się sytuacji od strony jej wpływu na nasze finanse.

Czy ta wojna była/jest czarnym łabędziem, którego nikt się nie spodziewał? Cóż dla niektórych być może, ale dla niektórych, co bardziej zainteresowanych tematem geopolityki zapewne nie aż tak bardzo. Wprawdzie do ostatniej chwili wszyscy łudzili się, że nie wybuchnie, ale ciemne chmury zbierały się już od miesięcy. Czy można się było przygotować?

Co rozważniejsi już dano temu wiedzieli, że na sytuacje ekstremalne przygotowywać się trzeba. Na pewno posiadając poduszkę finansową można czuć się bezpieczniej. Jak widzimy konflikt zbrojny za naszą wschodnią granicą wpływa bardzo silnie na gospodarkę na wielu polach. 

Najbardziej widoczne i odczuwalne w bezpośredni sposób są skokowe zmiany cen paliw. Objęcie sankcjami rosji z jej dostawami ropy ma wpływ na wzrost jej cen na rynkach światowych. Generalnie każdy konflikt zbrojny generuje wzrost cen ropy, a ten w w szczególności. Odczuwamy to tankując na stacjach. Ten wpływ przełoży się zapewne na dalszy wzrost inflacji. Niestety trzeba się przygotować, że ten rok będzie trudny pod tym względem.

Domyślam się, że jutro RPP podniesie stopy procentowe. Na pewno odczują to posiadacze kredytów w złotówkach, ich raty znowu wzrosną. Oszczędzający na lokatach pewnie nie odczują wzrostu oprocentowania w jakiś zauważalny sposób.

Prawdopodobnie czekają nas dalsze zwyżki cen energii. Ropa to jedno, ale mamy jeszcze gaz, który zapewne też będzie drożał. Trudno przewidzieć jak się rozwinie sytuacja, ale przyszła zima można być pod tym względem nerwowa, chyba, że USA i sojusznicy podejmą jakieś działania związane z importem LNG aby zniwelować szok w Europie.

Szokiem dla niektórych na teraz na pewno są wzrosty cen walut. Ktoś, kto nie miał żadnej poduszki finansowej w walucie, a nie daj Boże ma jeszcze kredyt walutowy może mieć wiele nieprzespanych nocy. Frank jest najdroższy w historii, Euro również bije rekordy. Jaki z tego wniosek? Spokojniej śpią ci, którzy zabezpieczyli się posiadając w walucie część swoich oszczędności.

W związku z kryzysem uchodźczym trzeba przygotować się na duże koszty gospodarcze. Na pewno w krótkim i średnim terminie dla naszej gospodarki będzie to obciążenie. Z drugiej strony napływ uchodźców z Ukrainy to też napływ rąk do pracy. Jak najszybsze zalegalizowanie ich pobytu i prawa do legalnej pracy może sprawić, że w gospodarce ten szok zostanie trochę zrekompensowany uzupełnieniem braków pracowników, które odczuwały niektóre branże. Niestety będzie to sektorowe, ze względu na demografię ruchu uchodźczego (kobiety z dziećmi przyjeżdżają, mężczyźni jadą na front). Dla branż takich jak budownictwo czy transport pozyskanie rąk do pracy może okazać się jeszcze trudniejsze niż w poprzednich latach.

Być może szok gospodarczy i walutowy zostanie w średnim terminie trochę złagodzony kiedy zaczną do Polski napływać fundusze na pomoc humanitarną i gospodarczą z zachodu. Być może UE odblokuje też fundusze strukturalne co pozwoliłby wreszcie na większy napływ euro do polski i skompensowało osłabienie złotego.

Złoto pokazuje, że jest polisą ubezpieczeniową na trudne czasy. Cena złota bije rekordy zarówno w dolarach jak i w złotówkach. Ktoś, kto mając na uwadze bezpieczeństwo swojego portfela ulokował część oszczędności w złocie może teraz obserwować jak ich wartość rośnie. Inna sprawa, że złoto jest zawsze wygodną lokatą na okoliczności wojny. Patrząc na sytuację uchodźców, którzy przyjeżdżają do Polski z jedną walizką widać w jak trudnej są sytuacji. Mając ze sobą hrywny nie są w stanie sprzedać ich po dobrym kursie.

Wniosek z tego jest taki. Mając dolary, euro i złoto można wyjechać i przynajmniej uratować ze sobą część majątku. ktoś kto uciekał z Ukrainy z jedną monetą złotą w portfelu ważącą 31 gramów jest w stanie dziś przeżyć za nią przez miesiąc na dobrym poziomie. Ktoś kto uciekał z portfelem papierowych pieniędzy już ma gorzej, a jeżeli te pieniądze to hrywny to niestety ale jest w jeszcze trudniejszej sytuacji. 

poniedziałek, 7 lutego 2022

O ile wzrosną raty kredytów?

 Rada Polityki Pieniężnej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jeżeli chodzi o podwyżki stóp procentowych. Inflacja rośnie coraz bardziej i stopy procentowe ewidentnie za nią nie nadążają. Prezes NBP zapowiada, że zrobi "wszystko co konieczne". Niewątpliwie oznacza to kolejne podwyżki stóp. Pierwszymi, którzy zaczynają je odczuwać są zaś posiadacze kredytów.

Pokolenie obecnych kredytobiorców, którzy wzięli kredyt w ciągu ostatnich lat nie miało jeszcze egzystencjalnego doświadczenia wysokich stóp procentowych, jakie było udziałem tych, którzy brali kredyty dwadzieścia lat temu. Święte oburzenie, że "wciskano kredyty we frankach" zaczyna chyba lżeć w sytuacji kiedy ceny kredytów złotowych drastycznie rosną. Wielu którzy odżegnywali się od nich teraz zaczyna zauważać na czym polegała różnica (ceną za niskie stopy było ryzyko walutowe). Niektórzy, którzy przewalutowali kredyt czują się podwójnie oszukani (im już nic nie pomoże - to typ ludzi, którzy swoich porażek upatrują wszędzie tylko nie we własnych decyzjach).

W każdym razie ceny za złotowe kredyty rosną i będą rosnąć. O ile? Mówią, że stopy sięgną 4-5%. Ja się nie zdziwię, jeśli nawet więcej.

Od końca maja 2020 roku do początku października 2021 roku stopa referencyjna NBP wynosiła 0,1 procent. Głównym składnikiem odsetkowej części kredytu była wówczas marża banku - zakładając, że banki nie musząc się starać pasły się na marży rzędu 2% to po podwyżce stóp taki kredyt będzie kosztować 6-7% rocznie.

Nie będę się bawił w dokładne symulacje - każdy musi sobie policzyć to sam. Szacunki wskazują jednak, że w przypadku kredytów zaciągniętych "na dołku" stóp procentowych rata może, przy ich wzroście do 4,5%,  wzrosnąć nawet o 50% albo i więcej. To dużo jeśli ktoś kredytował się "pod korek".



środa, 15 lipca 2020

Słabe prognozy gospodarcze

Słabe mamy prognozy gospodarcze na najbliższą przyszłość. Nie ma to jednak związku z wyborami, ale z kryzysem spowodowanym przez lockdown wobec epidemii. Przechadzając się po miejscowościach turystycznych widać to z resztą, że jest inaczej. Wiele biznesów usługowych ma trudniej. To się rozlewa na resztę gospodarki, poza tym nikt jeszcze robrze nie oszacował ile kosztowało jej zamrożenie w drugim kwartale.

To co mamy obecnie to prognozy opublikowane przez NBP, z których wnika, że PKB w tym roku może spaść aż o 5,7%. Żeby to pokazać we właściwym kontekście. Otóż w ubiegłym roku PKB wzrosło o 4%, dwa lata tamu wzrosło o 5,1% od dwudziestu pięciu lat nie było jego spadku! Jeżeli gospodarka w ujęciu rocznym skurczy się o 5,7% to będzie to dużo. Co więcej, ta prognoza oznacza, że jeszcze cały kryzys nie rozlał się na gospodarkę i będziemy odczuwać go bardziej w miarę jak efekt domina będzie przenosił problemy gospodarcze z branży na branżę.

Prognozy NBP mówią też o spowolnieniu (ale już na plusie) wzrostu w kolejnych latach. Myślę, że prawdziwą skalę kryzysu przyjedzie nam poznać dopiero jak on się skończy, a chyba jesteśmy w trakcie. Dużo zależy też jak będzie kształtował się wpływ koronawirusa na światową gospodarkę co nie pozostanie bez wpływu na naszą.

Prognozy mówią też o wzroście bezrobocia

Przy tym wszystkim mamy wysoką inflację, najnowsze dane GUS podają, że w czerwcu rok do roku wyniosła ona 3,3%. NBP prognozuje, że spadnie. Cóż, inne prognozy zmusiłyby RPP do podniesienia stóp co dobiłoby PKB. Na razie zatem trzeba się przyzwyczaić, że przed nami czasy stagnacji (co najmniej jeżeli nie recesji), inflacji ( ktora wg NBP spadnie w przyszłym roku do 1,3%) i realnie ujemnych stóp procentowych.

Czy inflacja faktycznie spadnie? Zastanawiam się nad tym bo mamy tu dwa aspekty. Po pierwsze, faktycznie ze spowolnieniem gospodarczym przyjcie spadek popytu, a co za tym idzie zmniejszona presja na ceny. Ale z drugiej strony mamy czynniki podatkowe (które windują ceny - przykładem niech będzie "opłata mocowa" w energii elektrycznej, która wejdzie pod koniec roku) czy czynniki COVIDowe (próba kompensacji poniesionych przez niektórych usługodawców strat podwyższeniem cen). Obserwujemy też próbę podnoszenia cen i prowizji przez banki. Czyli - wg tej hipotezy - ceny wzrosną, ale globalny popyt spadnie. 

Poza tym mamy aspekt monetarny. NBP skupuje obligacje i środki z tego tytułu są pompowane do gospodarki. Efektywnie więc NBP drukuje pieniądze, czyli działa proinflacyjnie. Z kolei RPP utrzymując znikome stopy procentowe działa na korzyść rządu, który mniej musi płacić odsetek od krajowego zadłużenia. Echh gdzie te czasy gdy obligacje dawały uczciwe 5%

Obawiam się w tym aspekcie wpływu tych powyżej wymienionych czynników na kurs złotówki. Eksperci prognozują raczej, że złoty pozostanie słaby (co dobre dla eksportu ale niekorzystne dla zadłużonych w walutach i importerów).

Nie tylko NBP prognozuje w Polsce recesję w 2020 roku. Są co do tego zgodni wszyscy analitycy. Niektórzy nie wykluczają także scenariuszy recesji w 2021-2022, przy czym byłbym ostrożny co do tych prognoz. Na razie wiemy za mało i chyba z prognozami na przyszły rok trzeba troszeczkę poczekać.

Nie znaczy to, że nie należy przygotowywać się do trudnego okresu w gospodarce. Wskazanym jest posiadanie rezerw, nawet w sytuacji kiedy są one efektywnie zjadane przez inflację. Moim zdaniem korzyść z posiadania rezerw finansowych jest większa niż podatek inflacyjny.

Co ciekawe, według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego firmy zgromadziły większe zapasy gotówki niż miały w kwietniu. "Aż 60 proc. firm deklaruje zapasy gotówki na ponad 3 miesiące, a tylko 5 proc. nie ma żadnych rezerw finansowych. W połowie kwietnia było to odpowiednio 39 proc. i 11 proc." Wygląda na to, że firmy po ciężkim okresie lockdownu wykorzystują odbicie aby zgromadzić zapasy "na zimę".


poniedziałek, 17 lutego 2020

Polacy próbują uciekać przed inflacją w obligacje skarbowe

Według ostatnich danych GUS inflacja w styczniu przekroczyła 4,4%. Nie ma się zatem czemu dziwić, że oszczędzający próbują za wszelką cenę ratować swój kapitał. Ofert depozytów bankowych, które pozwalałyby uciec przed inflacją nie ma. Oszczędzający rzucili się zatem na obligacje skarbowe indeksowane inflacją.

Pomimo tego, że takie obligacje ochronę przed inflacją włączają dopiero w drugim roku, popyt  na nie i tak jest największy od dekady. Po raz pierwszy w historii suma zgłoszonego popytu na 4 latki przekroczyła maksymalną wartość emisji określoną w liście emisyjnym na 1 mld zł. Konieczne było wydanie aneksu do listu inwestycyjnego zwiększającego wielkość emisji do 2 mld zł. Sprzedaż wszystkich obligacji oszczędnościowych sięgnęła w styczniu 2,5 mld zł.Styczniowy popyt na obligacje był wyższy niż w całym roku 2010, 2011 czy 2012 kiedy całoroczny popyt na obligacje detaliczne był niższy niż 2,45 mld zł.

Dla porządku przypomnijmy, że inflacja rośnie przy całkowitej bierności NBP. jest to wręcz działanie intencjonalne. Adam Glapiński, prezes NBP i przewodniczący RPP, jeszcze w styczniu na konferencji po posiedzeniu RPP przewidywał, że inflacja nie przekroczy 4 procent, a ekonomistów, którzy uznawali taki scenariusz za całkiem realny, nazwał publicystami. Cóż, życie weryfikuje, a historia pamięta. Czy zatem prezesa Glapińskiego zapamięta tak jak Rudolfa Havensteina?

Na razie NBP twardo obstaje przy swojej teorii, że inflacja spadnie. Pożyjemy zobaczymy. na koniec taki obrazek historyczny.



Polecam wszystkim na razie lekturę książki "Kiedy pieniądz umiera" - właśnie o inflacji. Może w sam raz na nadchodzące czasy?

piątek, 26 lipca 2019

Stopy procentowe w Polsce wzrosną? Pewnie prędzej czy później...

Mamy taką sytuację, że stopy procentowe pomimo rosnącej inflacji są cały czas utrzymywane na niskim poziomie. Realna stopa procentowa jest najniższa od 24 lat i wynosi -1,1%. W konsekwencji każdy kto trzyma pieniądze na lokacie, czy na rachunku bankowym w ujęciu realnym traci.

Dla rządu jest to sytuacja korzystna dlatego, że transfery socjalne, wyrażone w nominalnych kwotach, za kilka lat realnie będą ważyły dużo mniej. Być może liczą też na to, że realnie ujemne stopy w końcu wypchną pieniądze w inwestycje (bo aktualnie PKB napędza przede wszystkim konsumpcja).

Rzecz jest jednak w tym, że inflacja może łatwo wymknąć się spod kontroli. Prędzej czy później RPP będzie zmuszona do podniesienia stóp procentowych. Posiadacze lokat zapewne się wtedy ucieszą. Nie ucieszą się posiadacze kredytów. 

Oto bowiem mamy taką sytuację, że wiele osób chętnie i łatwo bierze dziś kredyty w złotówkach. Są to jednak kredyty oparte o zmienną stopę procentową. Kiedy RPP zacznie podnosić stopy, raty zaczną rosnąc i dla niektórych może się to okazać bolesne. Trzeba będzie zacisnąć pasa, zmniejszyć konsumpcję i więcej oddawać do banku na spłatę rat.

Już dziś zaczynają się podnosić głosy, że może być równie niebezpiecznie jak w przypadku kredytów frankowych, że nagle kredytobiorców zaskoczy zmiana sytuacji i będzie płacz i zgrzytanie zębów. Są głosy,że może trzeba zacząć ostrzegać klientów, etc...

Ja się jednak zastanawiam, dlaczego wszyscy: banki, politycy i sami kredytobiorcy, traktują kredytobiorców jak debili, którzy nie umieją czytać i liczyć? Skoro ktoś bierze kredyt na zmiennej stopie to musi się liczyć z jej wzrostem. Może zatem banki wprowadziłyby wśród klientów test umiejętności liczenia i logicznego myślenia przed przyznaniem kredytu?


czwartek, 9 listopada 2017

RPP obniżyła stopę rezerw obowiązkowych do ZERA!?

Rada Polityki Pieniężnej na ostatnim swoim posiedzeniu nie zmieniła stóp procentowych. Stało się tak pomimo tego, że inflacja wyniosła około 2,1%. najwyraźniej zatem RPP uznała, że wzrost cen żywności, który miał największy udział w tym wskaźniku, o 5,3% nie jest wystarczającym argumentem za podniesieniem stóp (źródło).

Nie o tym jednak chciałem pisać, ale o innym aspekcie decyzji rady. Otóż RPP obniżyła wymaganą stopę rezerw obowiązkowych depozytów pozyskanych na co najmniej 2 lata do ZERA procent. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej tyle, że depozyty polaków złożone w bankach na ponad dwa lata mogą być w całości przeznaczone na udzielanie kredytów. Jest to de facto poluzowanie polityki pieniężnej, ale nie na tym chciałem się skupić.


Zwróćcie uwagę jak skonstruowany jest system bankowy - jest to fikcja polegająca na tym, że wpłaconych na depozyt pieniędzy wcale w banku nie ma, tylko są w jak największej części pożyczane na procent dalej w formie kredytów czy też na rynku międzybankowym. Z tej spekulacji banki czerpią zyski, a zabezpieczeniem tej (a jakże - piramidy) ma być cząstkowa rezerwa składana na depozycie w banku centralnym.

Dotychczas współczynnik rezerw obowiązkowych bodajże 3,5%, zaś od marca przyszłego roku, dla depozytów ponad dwuletnich wynosi zero. Tak więc, bank całość zdeponowanych środków puści w obrót. Jak to wpływa na bezpieczeństwo systemu bankowego - niech każdy odpowie sobie sam.

Oczywiście wskazuje się, że te depozyty powyżej 2 lat to jest znikoma frakcja systemu bankowego. Dla mnie jednak znaczenie ma pewien trend i symptomatyczność takich decyzji. 

To że tak działa system finansowy jest powszechnie znanym faktem dla wszystkich orientujących się w temacie. Banki we wszystkich krajach tak działają od wielu wieków. Na tym systemie cząstkowych rezerw została zbudowana potęga sektora finansowego. Nie ma lepszego interesu niż pożyczanie innym pieniędzy cudzych, a nie własnych. Tyle tylko, że mało który z klientów banków zdaje sobie sprawę jak duże są te obowiązkowe rezerwy, mające chronić system bankowy przed "runem na bank" czyli sytuacją, w której wielu klientów nagle zrywa depozyty i domaga się wypłaty swoich środków.

Nie twierdzę, że dla polskiego systemu bankowego istnieje obecnie jakieś zasadnicze niebezpieczeństwo. Z resztą NBP ma szereg możliwości ratowania banków z kreowaniem z powietrza pożyczek dla nich włącznie. Symptomatyczne jest to, że na całym świecie systemy bankowe w krajach zachodnich działają w oparciu o to samo pryncypium. Jedynym elementem spajającym cały system jest zaufanie, że banki centralne dosypią "w razie czego" kolejną furmankę pieniędzy. Zaś banki centralne poprzez swoją politykę doprowadziły właśnie do tego, że cały system czy to w Europie czy w Stanach, trzyma się na cienkich sznurkach wzajemnego zaufania. 

Jak wyglądała sytuacja, kiedy to zaufanie wyschło - widzieliśmy w sytuacji kryzysu po 2008 roku.

Prowadzenie takiej polityki porównać można do wysuwania obrusu spod kręcącego się bączka. System finansowy jest podatny na załamania i z natury (systemu rezerw cząstkowych) immanentnie niestabilny. Włączanie kolejnych bezpieczników może nie mieć żadnego efektu, ale może mieć też efekt katastrofalny. 

piątek, 10 października 2014

RPP obnizyła stopy procentowe do najniższego w historii poziomu

Rada Polityki Pieniężnej we środę obniżyła stopę referencyjną o 50 punktów. Wynosi ona teraz 2% rocznie. Stopa lombardowa obniżona została o 100 punktów do 3%. Stopa depozytowa pozostała bez zmian (1%), a stopa redyskonta weksli została obniżona o 50 punktów do 2,25%.

Ekonomiści spodziewają się dalszych obniżek stóp. Można zatem spodziewać się spadku oprocentowania lokat, które już jest bardzo niskie.

środa, 5 czerwca 2013

Lokaty internetowe - czerwiec 2013

Oprocentowanie lokat nie powala. Co gorsza ciągle spada, czego dowodem jest dzisiejsza obniżka stóp o 0,25% dokonana przez RPP. Z tego powodu coraz mniej sensowne jest tracenie swojego czasu na wizytę w oddziale i zakładanie tam lokaty. Po prostu korzyść z tego jest znikoma w stosunku do poświęconego czasu. Stąd pomysł na to aby przyjrzeć się lokatom internetowym - takim, które zakładane są wyłącznie przez internet, zdalnie, bez konieczności żadnej interakcji z konsultantem.

Oczywiście wymieniam poniżej te najbardziej sensowne, a jakimiś ze szczątkowym oprocentowaniem w ogóle się nie zajmuję:
  • Polski bank Przedsiębiorczości proponuje 4,25% na 3 miesiące
  • SKbank - eLokata24 – 6 miesięczna 4,75%(zmienne) i  eLokata24 – 13 miesięczna 5,00%(zmienne)
  • Meritum Bank - stałe 12 miesięcy 4,20%, albo zmienne 24 miesiące WIBOR 6M + 1,0%, 36 miesięcy  WIBOR 6M + 1,1% 
  • Getinonline - Lokata Fresh 4-miesięczna, z oprocentowaniem stałym 4,1%, Lokata 24-miesięczna, z oprocentowaniem stałym 4,50%, Lokata 36-miesięczna, z oprocentowaniem stałym 4,50%
  • Ideabank - 3-miesięczną Lokata DE LUXE 4,15% w skali roku
  • Openonline - Lokata Twist  4,15% na 12 miesięcy

Cudów nie ma. To nie te kokosy co kiedyś, żal patrzeć jak teraz wygasają lokaty zakładane dwa lata temu na 6,5%.

środa, 8 maja 2013

RPP obniża stopy

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła dziś po raz kolejny stopy procentowe. Można się zatem spodziewać, że w ślad za tym pójdą dalsze obniżki oprocentowania lokat i obligacji skarbowych. Siłą rzeczy w poszukiwaniu godziwego zwrotu z odłożonego kapitału, z oszczędzających musimy stawać się inwestorami i spekulantami podejmując ryzyko, którego nie zawsze byśmy chcieli. jeszcze nie tak dawno taki sam procent można było dostać (prawie) "bez ryzyka"...

poniedziałek, 11 marca 2013

RPP, Lokaty, Rentierzy i stopy procentowe

Nowy wpis będzie o kilku sprawach. Po pierwsze odnotowujemy, że RPP obniżyła stopy procentowe. Dla posiadaczy kredytów złotówkowych to ulga, dla posiadaczy pieniędzy na lokatach to zmora. trudno obecnie znaleźć lokaty, które dają tyle samo odsetek co niegdyś. Obniżkę stóp przez RPP widać w fali obniżek stóp, którą anonsują banki.

Jak wejdzie się na strony z porównywarkami lokat, to po odfiltrowaniu lokat z haczykami i takich, do których trzeba mieć konto - maksimum na co można liczyć to jakieś 5,49%.

Dla przykładu mamy dwie takie lokaty. Pierwsza to FM Lokata WIBOR Plus na trzy lata, na której aktualnie oprocentowanie wynosi właśnie wspomniane 5,49%. Ale uwaga, jest to oprocentowanie zmienne, i ostatnia obniżka stóp jeszcze nie została w nim uwzględniona. Jak zostanie to zmienione to oprocentowanie spadnie i to odczuwalnie.

Druga to Lokata Rentierska Gold V w Noble Banku - 5,40% na trzy lata. Na pierwszy rzut oka możnaby pomyśleć, że Noble swoich rentierów nie rozpieszcza, bo daje im mniej niż jakiś FM bank, a do założenia lokaty wymaga wkładu minimum pół miliona złotych. Po głębszym przeanalizowaniu tematu dochodzimy jednak do wniosku, że tu jest oprocentowanie STAŁE, czyli niezależne od tego co RPP jeszcze zrobi. Cóż ma to swoje zalety i wady, bo jak RPP podniesie oprocentowanie to rentierzy w Noble Banku będą mieli wciąż tyle samo. Ale i sen spokojny... być rentierem z tymi 500 tysiącami na lokacie, to całkiem przyjemnie musi być...


środa, 11 maja 2011

Czy inflacja przestraszyła RPP?

Dzisiaj Rada Polityki Pieniężnej dosyć nieoczekiwanie podniosła stopy procentowe o 25 pkt bazowych.

No i pytanie czy to wynik danych o inflacji, które przypomnijmy nie były zbyt optymistyczne?

Złotówka natychmiast zareagowała umocnieniem.

sobota, 10 kwietnia 2010

Katastrofa...

Dziś rano doszło do katastrofy, która pod względem społecznym, politycznym i historycznym stanowi bezprecedensowy wstrząs dla całej Polski. Samolot prezydenta Lecha Kaczyńskiego rozbił się na lotnisku wojskowym Siewiernyj ok. godz. 8.56. Nikt nie przeżył katastrofy. Na pokładzie było 96 osób, w tym prezydent RP, prezes NBP, wielu posłów, senatorów, dostojników kościelnych, wojskowych, kombatantów, członków rodzin katyńskich.

Wiadomość ta jest szokująca i wstrząsająca, a wydarzenie, w którym zginęło tak wielu wysokich urzędników i przedstawicieli naszego państwa jest bezprecedensowym kryzysem dla naszej państwowości. Bez wątpienia mamy kryzys pod względem politycznym. Zgodnie z konstytucją obowiązki prezydenta przejął marszałek sejmu Bronisław Komorowski. Ze względu na śmierć znajdującego się na pokładzie prezesa NBP Sławomira Skrzypka mamy także niepewność rozciągającą się na rynki finansowe.

Dzisiejsza tragedia znalazła swoje odzwierciedlenie we wszystkich światowych mediach. Na pierwszych stronach w prasie i na większości portali medialnych można znaleźć reportaże z tej katastrofy. Sądzę, że informacja ta dociera już do wszystkich inwestorów zagranicznych posiadających swoje kapitały ulokowane w naszym kraju. Niewątpliwie też wszyscy zastanawiają się jaki te informacje będą miały wpływ.

Teraz kiedy już wiemy więcej niż rano można zastanawiać się jakie są możliwe scenariusze rozwoju sytuacji z punktu widzenia gospodarki i rynków.

Bez wątpienia instytucje państwowe będą nadal działały. Mamy kryzys polityczny, ale nie ma zagrożenia dla stabilności ustrojowej państwa. Obowiązki prezydenta przejął marszałek sejmu. Rząd działa. Bronisław Komorowski poprzez nadane mu konstytucyjnie uprawnienia ma możliwość realizowania najpilniejszych obowiązków. Jednym z nich będzie prawdopodobnie rozwiązanie problemu wyznaczenia następcy Sławomira Skrzypka.

Jeżeli chodzi o bank centralny to sam NBP działa sprawnie i zgodnie z ustawą obowiązki prezesa sprawuje teraz wiceprezes NBP Piotr Wiesiołek. Pewne problemy wiążą się z funkcjonowaniem RPP, ale jestem przekonany, że zostaną one wyjaśnione i sytuacja zostanie unormowana najdalej w poniedziałek. Zgadzam się z tym, co twierdzą komentatorzy, że nie ma zagrożenia dla stabilności finansowej państwa. W dłuższej perspektywie jednak odżyje debata na temat ostatniej uchwały RPP na temat przekazania części zysku NBP do budżetu państwa, do której Sławomir Skrzypek zgłaszał poważne zastrzeżenia. Poważne zadanie w tej materii stoi teraz przez Premierem i Marszałkiem Sejmu.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że zareaguje rynek walutowy. Sądzę jednak, podobnie jak eksperci, że reakcja ta będzie krótkotrwała i pod koniec dnia w poniedziałek wszystko zacznie się stabilizować. Wszak mamy jeszcze cały jutrzejszy dzień i inwestorzy będą w stanie oswoić się z nową sytuacją i trochę ochłonąć. Dużo zależy też jak w nowej sytuacji pokażą swoje działanie instytucje państwa takie jak rząd, parlament i ważniejsze urzędy.

Jeżeli chodzi o giełdę, to w poniedziałek sesja odbędzie się normalnie. Na pewno co bardziej nerwowi inwestorzy zareagują i można się spodziewać spadków na początku sesji. Później spodziewałbym się stabilizacji bo de facto ta tragedia nie ma wpływu gospodarczego a jedynie emocjonalny.

Trudno w tej chwili oszacować długoterminowy wpływ obecnej sytuacji na stabilność gospodarczą. Prawdopodobnie niepewność na rynkach utrzyma się jeszcze przez kilka dni i dopiero po ustabilizowaniu się funkcjonowania instytucji państwowych, będzie można przewidzieć długoterminowy rozwój sytuacji.

środa, 24 czerwca 2009

RPP obniżyła stopy procentowe

W dniach 23-24 czerwca odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.

Rada postanowiła obniżyć stopy procentowe NBP o 0,25 pkt. proc. do poziomu:

  • stopa referencyjna 3,50% w skali rocznej;
  • stopa lombardowa 5,00% w skali rocznej;
  • stopa depozytowa 2,00% w skali rocznej;
  • stopa redyskonta weksli 3,75% w skali rocznej.

piątek, 19 czerwca 2009

Spowalnia spadek produkcji

Produkcja przemysłowa w maju zmniejszyła się o 5,2% w stosunku do tego samego miesiąca poprzedniego roku, po spadku o 12,2% r/r w kwietniu. Analitycy oczekiwali spadku o 6,2%.
Podobnie lepsze od oczekiwanych były dane dotyczące wzrostu cen produkcji, który wyniósł 3,7%.

Produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 0,2% w stosunku rocznym i o 7,6% w porównaniu z kwietniem. Miesiąc wcześniej roczny wzrost produkcji przedsiębiorstw budowlanych wyniósł 0,5%, a miesięczny 12%.

Analitycy wskazują, że kolejne miesiące powinny przynieść dalsze wyhamowywanie dynamiki spadku produkcji. Biorąc pod uwagę dane za pierwszy kwartał odnośnie PKB, to może się okazać, że prognoza zakładająca lekko dodatni wzrost gospodarczy w tym roku jest jednak uzasadniona.

Analitycy twierdza także, że komplet danych, którymi RPP będzie dysponowała, uzasadnia cięcie stóp na najbliższym posiedzeniu.

środa, 27 maja 2009

Co zrobiła RPP?

No właśnie, RPP zostawiła stopy procentowe bez zmian. Ale zmniejszyła jednocześnie rezerwę obowiązkową o 0,5 pkt proc. do 3,0%. W ocenie Rady obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej powinno stworzyć bankom dodatkowe możliwości zwiększenia akcji kredytowej. Pytanie czy stworzy?

Zmniejszenie stopy rezerwy obowiązkowej oznacza, że banki mogą mniej środków otrzymywać na rachunku w NBP. Teoretycznie powinno to zwiększyć ilość pieniądza w obiegu i zachęcić banki do zwiększenia akcji kredytowej.

Jednocześnie jednak mamy inne zjawisko, nadpłynność w sektorze bankowym już istnieje, a banki mają znikomy "apetyt na ryzyko" co wyraża się w znacznie niższych niż stopa referencyjna stopach rynkowych (WIBOR).

Sytuacja w tej chwili przestawia się następująco, WIBOR3M wynosi 4,62%, stopa referencyjna 3,75%, oprocentowanie stopy rezerw obowiązkowych (0,9*stopa redyskonta weksli) 3,6%. Tymczasem w pierwszym okresie odsetkowym oprocentowanie (hurtowych) obligacji dziesięcioletnich wyniosło według danych ostatniej emisji w maju 5,5%, a dwudziestoletnich 5,75%. Jednocześnie na aukcji popyt znacznie przewyższył podaż. Podobnie średnia rentowność 52 tygodniowych bonów skarbowych wynosiła 5,074%.

Banki chętnie pożyczą Skarbowi Państwa te uwolnione z rezerwy w NBP pieniądze, nie ponosząc specjalnie żadnego ryzyka i zarabiając więcej na odsetkach. Istnieje potencjalne ryzyko, że zwiększenie potrzeb pożyczkowych budżetu spowoduje wyssanie tego dodatkowego pieniądza z rynku i w efekcie gospodarka zbyt szybko nie odczuje tych decyzji.

piątek, 15 maja 2009

Inflacja, deficyt i stopy procentowe

Mamy deflację w ujęciu realnym. Przynajmniej jeżeli chodzi o kwiecień inflacja CPI w naszym kraju podniosła się aż do 4%, jednocześnie stopy procentowe po ostatniej decyzji RPP wynoszą 3,75%. Dotychczas Rada obniżała stopy zakładając, że spowolnienie ograniczy wzrost cen. Tymczasem osłabienie złotówki, ograniczyło spadek cen importowanych surowców.

Rada ma nie lada problem. Obniżając stopy aby rozpędzić gospodarkę będzie stymulować tendencje inflacyjne. Jednak na rynku nadal brakuje pieniądza. Wzrost popytu rządu na kapitał stymuluje wzrost stopy procentowej niezależnie od tego czy Rada będzie manipulować stopą referencyjną. Możemy spodziewać się, że zwiększający się deficyt budżetowy zwiększy potrzeby pożyczkowe państwa i spowoduje wysysanie pieniądza z rynku. A deficyt będzie raczej rósł. To z kolei może w krótkim terminie osłabić złotówkę, co znowu podniesie ceny importowanych towarów.W długim terminie wyższe stopy wynikające z zapotrzebowania na kapitał mogą przywrócić złotówkę na ścieżkę aprecjacji.

Jeśli napięcia w budżecie będą coraz większe, RPP będzie musiała brać to pod uwagę przy podejmowaniu kolejnych decyzji w sprawie stóp procentowych. Czy rada zdecyduje się w związku z tym nie obniżać na razie stóp procentowych? Sam jestem ciekaw.

środa, 25 marca 2009

Rada Polityki Pienięznej po raz kolejny obniżyła stopy procentowe o 25pb

RPP na zakończonym w środę posiedzeniu obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych.Obniżka ta była zgodna z oczekiwaniami analityków. Dzisiejsza obniżka jest piątą z kolei - w listopadzie oraz lutym RPP obniżyła stopy o 25 pb, a w grudniu i styczniu o 75 pb. Rynek oczekuje, że za trzy miesiące stopa WIBOR spadnie do ok. 3,78% i ustabilizuje się na tym poziomie.

Decyzja Rady nie sprowokowała istotnej reakcji złotego. W dalszym ciągu głównym czynnikiem determinującym notowania polskiej waluty w kolejnych dniach pozostają nastroje na świecie i zmiany na rynku eurodolara.

niedziela, 1 marca 2009

Przegląd mijającego tygodnia

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • PKB USA w IV kw. 2008 r. był o 6,2% niższy niż przed rokiem, wcześniejszy odczyt mówił o spadku o 3,8%,
  • Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb do 4%.
Waluty:
Tydzień minął pod znakiem werbalnych interwencji ze strony prezesa NBP i pod znakiem opinii zachodnich ekonomistów zaczynających dostrzegać relatywnie dobra kondycje Polski na tle pozostałych krajów Europy Środkowej. W środę ze względu na posiedzenie RPP wystąpiła zwiekszona zmienność, ale generalnie tydzień na rynku walutowym upłynął bez wiekszych zmian kursu. W skali tygodnia euro spadło o 1,2% do 4,679 PLN, dolar spadł o 0,2% do 3,704 PLN, a frank o 1,2% do 3,166 PLN.


Złoto:
Złoto słabło względem wszystkich walut o około 4% w skali tygodnia. Ze względu na niską zmienność na rynku walutowym nie obserwowaliśmy większych odchyleń kierunku ruchu na złocie wycenianym w PLN od tego wyrażonego w USD. na koniec tygodnia cena za uncję wynosiła 3440PLN za uncję i 938,96 USD za uncję.

Obligacje:
Tydzień nie przyniósł większych zmian na rynku obligacji. Obniżka stóp procentowych miała niewielki wpływ na rentowności papierów skarbowych. Na koniec tygodnia rentowność obligacji 5-letnich sięgała 5,9%, nieznacznie tylko mniej niż tydzień wcześniej.

Akcje:
Przez cały tydzień mielismy do czynienia z wahaniami kursów w dosyć ograniczonym przedziale bez wyraźnego kierunku ruchi w żadną stronę. W skali tygodnia WIG20 spadł o 0,8%, WIG o 0,6%, mWIG o 0,5%., a sWIG zyskał 0,1%. Obroty na całym rynku akcji podliczono na nieco powyżej 4,8 mld PLN.
-->