Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykresy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykresy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 maja 2012

Problemy w Grecji osłabiają złotówkę

Problemy z utworzeniem rządu w Grecji kładą się cieniem na kursie złotówki. Od rozpoczęcia dnia złotówka osłabiła się do euro o 0,8%, a do dolara o około 1%. 


Trudno w tej chwili oceniać jak długo to potrwa, ale perspektywy są delikatnie rzecz ujmując nie najlepsze. Wygląda na to, że z dużym prawdopodobieństwem w Grecji może dojść do kolejnych wyborów co jeszcze bardziej pogłębi niepewność na rynkach. W tym momencie sam już nie wiem czy nie lepsze dla stabilizacji złotówki w długim terminie byłoby wyjście Grecji ze strefy euro. Może uzdrowiłoby to trochę sytuację?
Zastanawia w tym momencie zachowanie złota, które także traci w stosunku do dolara...

poniedziałek, 10 maja 2010

Pomoc dla Grecji zdjęła presję ze złotówki

Uzgodniona w miniony weekend pomoc Unii Europejskiej dla Grecji, spowodowała zmniejszenie presji na nasza walutę i skokowe umocnienie się złotego.

Jak widać na poniższym wykresie wróciliśmy tym samym do poziomów mniej więcej z ubiegłego wtorku.

czwartek, 30 lipca 2009

Efekt Bazy...

Często przy komentarzach do różnorakich wielkości mierzonych na rynku finansowym spotkać się można ze sformułowaniem "efekt bazy" tłumaczącym wysoki lub niski względny wzrost lub spadek danej wielkości. Czym jest ów efekt bazy i jak należy patrzeć na poszczególne wielkości?

Efekt bazy to zjawisko, o którym można mówić kiedy podaje się pewne wielkości oznaczające względny przyrost lub spadek danej wielkości w czasie. Przykładowo wzrost PKB mierzony rok do roku może być podatny właśnie na efekt bazy. Na czym to zjawisko polega? Otóż, wielkości względne w danym momencie mierzy się względem wartości danej jednostki ileś okresów czasu wcześniej. Rzeczony wzrost PKB rok do roku dzisiaj, mierzy się ustalając różnicę pomiędzy PKB dziś a PKB rok temu.

Jeżeli rok temu PKB w danym miesiącu był wysoki (np. było mniej świat i rósł eksport) (wysoka baza), to porównywanie dnia dzisiejszego z tym dobrym miesiącem da niższy względny wzrost, niż gdyby rok temu PKB był niższy niż normalnie (niska baza).

Zatem gwałtowny spadek wielkości mierzonych np. miesiąc do miesiąca może być tłumaczony efektem bazy kiedy w poprzednim miesiącu mieliśmy do czynienia z nadnaturalnym wzrostem.

Podobnie jest z czytaniem wyników ruchów giełdowych. Wzrosty i spadki podaje się w procentach od punktu, który był miesiąc czy rok temu. Jeżeli rok temu zanotowaliśmy wieloletni dołek, to wyniki indeksu będą pokazywały imponujący roczny wzrost np. o 50%. Warto w tym momencie pamiętać, żeby widzieć, gdzie znajdowała się baza dla tego ruchu, potrafić ją umieścić w przestrzeni wykresów i na tej podstawie określić gdzie znajdujemy się obecnie (np. obecny iluś procentowy wzrost jest odreagowaniem iluś procentowych spadków i jeszcze nie wszystko przesądzone).

Jednym słowem nie dajmy zwieść się efektowi bazy i zwracajmy uwagę gdzie owa baza się znajduje.

wtorek, 14 lipca 2009

Odbicie na GPW

Pisałem ostatnio, że WIG20 znalazł się w kluczowym punkcie i nie byłem pewien w którym kierunku ruszy. Zmieniłem nawet wczoraj sentyment dla akcji na neutralny z pozytywnego i dziś zastanawiałem się czy była to dobra decyzja. Wydaje mi się, że jednak tak. Faktem jest, że dziś na giełdzie nastąpiło odbicie, jednak informacje analizuje się w czasie kiedy napływają i sentyment do giełdy jaki był taki był.

Z resztą po głębszym przemyśleniu, uważam, że nie będę go zmieniał. Bądź co bądź WIG20 nie wygenerował jeszcze na MACD sygnału kupna, a niektórzy analitycy wręcz twierdzą, że "dzisiejszy wzrost nie będzie trwały i należy go traktować jako odreagowanie".

Przechodząc do rzeczy wypadałoby przypatrzeć się jak wygląda obecnie sytuacja techniczna na WIG20.



Indeks odbił się od przebitej początkiem czerwca linii trendu spadkowego. Można więc sądzić, że wspomniana przeze mnie potencjalna formacja RGR nie zgrealizowała się. Jednocześnie przebita została dość wyraźną białą świecą którkookresowa linia trendu spadkowego trwającego od połowy czerwca. Na wykresie MACD istnieje potencjalna szansa wygenerowania sygnału kupna.

Ze względu na potencjalność tej sytuacji i nadal trapiące mnie wątpliwości zdecydowałem zatem, że pozostawiam sentyment dla giełdy na poziomie neutralnym. W krótkim terminie oczekiwałbym zwyżki wynikającej z odbicia przebitej od linii trendu. Natomiast potwierdzenie solidności wzrostów w długim terminie nastąpi dopiero gdy pokonane zostaną dwa kluczowe w mojej opinii poziomy 1900-1930 (linia lokalnych szczytów z listopada, stycznia i maja) i 2050 punktów (szczyt z połowy czerwca).

Sentyment neutralny dla giełdy oznacza ni mniej ni więcej niepewność co do długookresowego ruchu i jest efektem trwającej od połowy czerwca zniżki. jej zanegowanie będzie dla mnie wyraźnym sygnałem do powrotu koloru zielonego w długim terminie. teraz oczekuję zwyżki na razie wyłącznie krótkoterminowo.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

piątek, 10 lipca 2009

WIG20 nad kluczowym oporem

Na wykresie WIG20 wytworzyła się ciekawa sytuacja.



Wykres dotarł do przebitej w czerwcu linii trendu spadkowego. Jednocześnie uformowało się coś na kształt formacji głowy i ramion. Wydaje się, że kluczowe będą najbliższe dni. Może się okazać, że formacja się wypełni i wtedy najmniejszy zasięg spadku wynosiłby około 1550 punktów. Możliwe też że nastąpi odbicie bo sama formacja głowy i ramion nie wygląda zbyt wiarygodnie.

Niemniej jednak wygląda na to, że przyszy tydzień będzie kluczowy i ustawi polską giełdę na całe drugie półrocze.

środa, 17 czerwca 2009

GPW w odwrocie

Jutrzejsza sesja giełdowa będzie decydująca dla średniego terminu i wiele wyjaśni (o ile jeszcze nie zrobiła tego dzisiejsza). Da nam miedzy innymi odpowiedź, czy ostatnie wybicie w górę, z którym mieliśmy do czynienia i o którym pisałem wcześniej, było pułapką.

Spójrzmy na wykres.



Co takiego ma miejsce? Otóż dzisiejszy ruch indeksów w dół dotarł do przebitej wcześniej od dołu linii oporu na poziomie około 1923 pkt na WIG20 (dla WIG jest to poziom pomiędzy 30 a 31 tys pkt.).

Wprawdzie indeks nie dotarł jeszcze do przebitej od dołu linii trendu spadkowego, ale jeżeli przebije wspomniany opór to niewątpliwie do niej dojdzie. Oznaczałoby to spadek WIG20 o 100 pkt. Może będzie to dobry moment na zakupy, ale byłbym uważny (ostrożnym trzeba być zawsze, a w tym wypadku dodatkowo uważnym).

Innym sygnałem, który wygenerowała dzisiejsza sesja jest przebicie średniej na wskaźniku MACD (zarówno na WIG jak i WIG20) co daje czytelny sygnał sprzedaży.

Trzecią formacją, która wygląda niepokojąca już nie tylko w krótkim, ale i w średnim terminie jest rysująca się negatywna dywergencja na wskaźniku MACD i WIG20 (podobnie rzecz ma się na WIG). Od kwietnia oscylator ten nie potwierdzał kolejnych szczytów.

Tak więc przebicie jutro poziomu 1923 na WIG20 jest dla mnie sygnałem wyjścia z rynku i przeczekania. Szczęśliwie kilka pozycji udało mi się z zyskiem zamknąć jeszcze wczoraj i dziś, na niektórych niestety dałem się złapać na pułapkę.

środa, 3 czerwca 2009

BDI rośnie czwarty tydzień z rzędu

Jeżeli ktoś czyta przeglądy tygodniowe i zwraca uwagę na wartość wskaźnika BDI to zwrócił zapewne uwagę, że od czterech tygodni z rzędu wskaźnik (Baltic Dry Index) ten bezustannie rośnie.

Jeżeli przyjrzymy się wykresowi, to zauważymy też, że wskaźnik ten odbił się od dna lezącego na poziomie najniższym od stycznia 2002 roku.



Jednocześnie wskaźnik ten przebił od dołu 200 dniową średnią.

Na co to może wskazywać? Zaczyna się ruch w światowej gospodarce. Trudno wyrokować jak długo on potrwa, ale jest zauważalny i wyczuwalny na rynku międzynarodowych przewozów morskich. Jeżeli potraktować ten wskaźnik jako prognostyk wyników gospodarczych świata to nie zdziwię się jeżeli w kolejnych kwartałach będziemy mieli informacje, że tempo spadku PKB zaczyna wyhamowywać.

wtorek, 2 czerwca 2009

Giełda ruszyła

Po trwającej cały maj konsolidacji wczoraj byliśmy świadkami dynamicznego ruchu w górę na warszawskiej giełdzie. Czekałem z tym wpisem do dziś specjalnie żeby zobaczyć jak zachowa się rynek na otwarciu i myślę, że możemy stwierdzić, że wczorajszy sygnał o wybiciu w górę z konsolidacji się potwierdza.

Rzut oka na wykres, coś więcej nam powie.



Wskaźnik MACD wygenerował sygnał kupna na WIG20, Przełamana została linia trendu spadkowego oraz linia oporu na poziomie 1923 punktów (szczyt z początku stycznia i połowy maja). Jednocześnie rzut oka na wykres walutowy pokazuje, że wczoraj rano mieliśmy do czynienia z gwałtownym umocnieniem się złotówki o prawie 2% (zakupy przed sesją giełdową)? Ruch giełdy w górę był zauważalnie duży - tylko obroty nie zachwyciły, dlatego dzisiejsza sesja pokaże potwierdzenie, na razie widzę że rynek idzie w górę.

Na ten splot wydarzeń rynkowych nałożyły się pozytywne korekty w górę prognoz dla polskiego PKB dokonane przez Meryll Lynch i Bank of America. Nie zdziwiłbym się, gdyby na wczorajszej sesji to oni kupowali akcje przed ogłoszeniem swoich prognoz.

Co dalej? Czekamy na rozwój sytuacji, na razie realizuje się pozytywny dla akcji scenariusz o którym pisałem przy okazji publikacji majowych wskaźników sentymentu. Kto kupował w okresie konsolidacji akcje to wychodzi teraz na plus. Siła wybicia powie nam więcej o zasięgu tego ruchu.

Z perspektywy światowej uwagę zwraca rosnący od kilku tygodni wskaźnik BDI, który sugeruje poprawę koniunktury w przewozach towarowych. Może to sugerować jakieś ożywienie w światowej gospodarce. trudno powiedzieć jak długo ono potrwa, ale na pewno zastymuluje giełdy na jakiś czas. O samym wskaźniku BDI i implikacjach jego ostatniego wzrostu postaram się napisać wkrótce osobny wpis. Na razie pozostaje śledzić wykresy.

środa, 29 kwietnia 2009

Czyżby interwencja BGK na rynku walutowym?

Złotówka wczoraj po wcześniejszym osłabieniu pozostawała stabilna mniej więcej do godziny 14:35. Później dał się zauważyć gwałtowny ruch umocnieniowy. Poskutkował on wzmocnieniem się złotego o około 1,5% względem franka i o około 2,2% względem dolara. Obrazuje to poniższy wykres.



Dziennik spekuluje, że za tym ruchem może stać interwencja BGK. "Jeżeli tak się stało, a wiele na to wskazuje, to został moment wybrany bardzo dobry moment" - mówi Piotr Kuczyński dla Dziennika.

Wątpliwość co do tej hipotezy dla mnie budzi zbieżność w czasie tego ruchu na złotówce z silnym osłabieniem się złota względem dolara o około 1,3%. Może BGK wybrał odpowiedni moment i skoordynował akcję z tym ruchem? W tym samym momencie zaczął nieco słabnąć dolar względem euro. Niewykluczone też, że jakiś duży gracz mógł zamienić część swojej pozycji w złocie na euro i aktywa w Polsce. Hipoteza ta jest jednak raczej słaba, na koronie czeskiej i forincie w tym czasie nie zanotowano większych ruchów (forint umocnił się tylko o 0,9%), a takie przeniesienie aktywów musiałoby obejmował cały region (nie tylko Polskę). Może po prostu transakcja była bardziej złożona i umieszczona w odpowiednim momencie w czasie i wyzwoliła serię innych ruchów wtórnych.

Może za niedługo poznamy kulisy tego ruchu.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Perspektywy walutowe dla franka

Ceny konsumpcyjne w Szwajcarii spadły w marcu najbardziej od 1959 roku (o 0,4% rok do roku). Dane te sugerują, że Szwajcarski Bank Centralny nie będzie na razie podnosił stóp procentowych.

W czwartek Philipp Hildebrand (wiceprezes SNB) zapowiedział, że Szwajcarski Bank Centralny będzie nadal skupował obce waluty aby osłabić franka szwajcarskiego i zapobiec deflacji. Bank ten przewiduje, że w tym roku ceny konsumpcyjne w Szwajcarii będą spadać, a przez następne dwa lata ich wzrost będzie bliski zeru.

Te dwie informacje sugerują, że frank szwajcarski raczej będzie w najbliższych czasach od strony fundamentalnej osłabiał się względem euro. Jeżeli chodzi o relację do złotówki sprawa nie jest tak oczywista, ponieważ ze strony spłacających w Polsce kredyty denominowane we frankach będzie istniał stały popyt na tę walutę. Niemniej jednak można próbować pokusić się o małą prognozę i oczekiwać, że fundamentalnie osłabienie szwajcarskiej waluty względem pozostałych walut rezerwowych będzie wystarczająco silne aby utrzymać stabilne relacje także do złotówki (z niewielką tendencją ku osłabianiu się franka). Oczywiście nikt rozsądny nie powinien oczekiwać, że powrócą poziomy rzędu 2zł za franka (właśnie ze względu na stały popyt ze strony spłacających kredyty frankowe).

A jak sytuacja wygląda technicznie?


Na wykresie tygodniowym mamy wygenerowany przez MACD sygnał sprzedaży. Jeżeli poziom 2,85zł zostanie przebity (co wydaje się całkiem prawdopodobne zważywszy na czynniki fundamentalne) to otwarta zostałaby droga do okolic poziomu 2,65zł gdzie można byłoby spodziewać się dłuższego postoju.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

wtorek, 31 marca 2009

Ropa a słabnący dolar

Rosja i Chiny będą koordynować ze sobą wysiłki mające na celu wprowadzenie nowej waluty, która zastąpi dolara jako dominujący środek wymiany międzynarodowej. To kolejna po sugestiach Chińskiego wiceministra finansów informacja o tym, że globalnym graczom coraz bardzie zaczyna uwierać polityka ukrytego osłabiania dolara i przerzucania kosztów deficytu rządu Stanów Zjednoczonych na ich globalnych wierzycieli.

No dobrze, ale co to ma wspólnego z ropą? Otóż słabnący dolar nie leży Rosjanom z jeszcze jednego powodu, który dla Chińczyków nie jest tak istotny. Rosja, w przeciwieństwie do Chin jest potężnym eksporterem surowców strategicznych, w tym tytułowej ropy. A słabnący dolar sprawia, że kwotowanie cen ropy w tej walucie staje się kłopotliwe. Bo trudno jest wyznaczyć rzeczywistą cenę surowca w walucie, która realnie się deprecjonuje już od wielu lat i będzie deprecjonować się jeszcze bardziej.



Jeżeli spojrzymy na ceny ropy i dolara z szerszej perspektywy to zauważymy, że od końca lat '90 następowało postępujące osłabianie się dolara względem złota, euro i franka co skorelowało się z potężnym wzrostem cen ropy. Nie dziwi to. Dlaczego? Przecież jeżeli podajemy cenę surowca (na który globalne zapotrzebowanie wprawdzie fluktuuje, ale nie jest to fluktuacja rzędu 400%!!) w walucie, której realna siła nabywcza spada - to proste prawo ekonomii mówi o tym, że ceny inflacyjnie wzrosną. Monetaryzm z resztą w prosty sposób przekłada wzrost ilości pieniądza (dziś to drukowany z pasją dolar, a wcześniej kreacja dolarowej bańki łatwego kredytu) to ceny dóbr będą wzrastały.

Mamy zatem wyjaśnienie częściowej składowej cen ropy. Pozostałe składowe to rosnąca konsumpcja i spekulacja - rzecz oczywista.

Ciekawie relacje pomiędzy wydarzeniami w świecie ropy i wzajemnymi relacjami pomiędzy dolarem a euro prezentuje poniższy wykres (pożyczony stąd - skądinąd interesującego artykułu o tymże właśnie wzajemnym oddziaływaniu rynków ropy i walutowego).

Elementy zaznaczone na wykresie:
  1. Styczeń 1999 - start euro.
  2. Styczeń 1999 - październik 2000 - euro słabnie względem dolara.
  3. Listopad 2000 - Ceny ropy z Iraku zaczynają byc kwotowane w EUR.
  4. Kwiecień 2002 - OPEC sugeruje mozlisocc przejścia z kwotowaniem ropy na euro.
  5. Kwiecień 2002 - maj 2003 - euro wzmacnia się względem dolara.
  6. Czerwiec 2003 - Ropa iracka znowu zaczyna byc kwotowana w dolarach.
  7. czerwiec 2003 - wrzesień 2003 - euro słabnie zględem dolara.
  8. Październik 2003 - luty 2004 - Rosjanie zaczynają sugerować przejście z kwotowaniem cen ropy na euro, euro umacnia się do dolara.
  9. 10 luty 2004 - OPEC nie decyduje się na przejście na EUR.
  10. Luty 2004 - Maj 2004 - euro słabnie do dolara.
  11. Czerwiec 2004 - Iran sugeruje stworzenie rynku ropy konkurencyjnego do Londynu i Nowego Jorku.
  12. Czerwiec 2004 - euro znowu zaczyna odzyskiwać wartość względem dolara.

Podsumowując. Oprócz ujawniających się od niedawna kontestatorów amerykańskiego dolara jako waluty rezerwowej, od wielu lat role dolara jako waluty rozliczeniowej rynku ropy podważają jej producenci. Myślę, że te głosy nie ucichną i będą przybierały na sile. Na nad dolarem nie będzie płakała Wenezuela. Zapewne państwa arabskie także nie będą go żałować. Pytanie co nastąpi w zamian pozostaje otwarte. Albo Euro, albo SDRy, a może chiński Juan?

Update z 23.04.2009 - Natknąłem się ostatnio na interesujący artykuł na powyższe tematy. Polecam lekturę.

poniedziałek, 16 marca 2009

Inwestowanie kontrariańskie

Zgodnie z zasadami inwestowania kontrariańskiego powinno się postępować przeciwnie do zachowania tłumu. Miałoby to pewne wytłumaczenie. Najpierw na rynek wchodzą gracze doświadczeni, którzy widzą nowy trend jako pierwsi, mają więcej informacji lub wręcz sami ten trend kreują. Wtedy grono pesymistów jest największe. Stopniowo gdy rynek faktycznie rośnie do grupy optymistów dołączają coraz to nowi inwestorzy, aż w końcu wszyscy widza już tylko jeden kierunek i następuje euforia. Doświadczeni inwestorzy sprzedają wtedy a tłum kupuje aby osiągnąć punkt kulminacyjny hossy. Wtedy doświadczonych inwestorów nie ma już rynku, a ci którzy są, nie mają takiej siły, aby ciągnąć rynek do góry. Następuje odwrócenie trendu.

Dlaczego o tym piszę? Otóż Kiedyś pisałem o tym, że pojawia się coraz więcej artykułów "naganiających na złoto". Zastanawiałem się czy w związku z tym nie należy oczekiwać w krótkim terminie korekty cen złota. Było to około 20 lutego. Teraz z perspektywy czasu okazuje się że właśnie wtedy wypadał lokalny szczyt na złocie i od tego czasu złoto zauważalnie osłabło.Widać to na poniższym wykresie.



Jak w takim razie należałoby rozumieć ten artykuł? Czyżby wkrótce miało nastąpić odwrócenie korekty i powrót do długoterminowego trendu wzrostowego?

Kolejnym przykładem jest zachowanie się giełdy w USA. Najsilniejsze w tym roku odbicie cen akcji na giełdzie nowojorskiej około 9 marca zostało poprzedzone osiągnięciem przez niektóre wskaźniki nastrojów skrajnie niskich poziomów. Nie mówię ze wszystkie wskaźniki wymienione w tym artykule wskażą nam lokalny dołek lub górkę. Zwykle zobaczymy to dopiero post factum. Natomiast wsłuchując się w głos tłumu i obserwując reklamowane głośne gorące oferty nowych lokat strukturyzowanych, funduszy czy inwestycji można wyczuć gdzie jest gorąco i skąd należy wiać.

piątek, 13 marca 2009

Baltic Dry Index

Jest pewien indeks o którym niewielu analityków wspomina, a który jest dosyć istotny do obrazowania aktualnego stanu koniunktury na świecie. Tym indeksem jest właśnie Baltic Dry Index (BDI). Jest to wskaźnik obrazujący jak zmienia się koszt przewozu drogą morska określonej ilości towarów na określoną odległość.

Jak wiemy większość transportu międzynarodowego jest dokonywana drogą morską. Jednocześnie sasób tonażu dostepny do przewozu towarów jest w skali światowej bardzo mało elastyczny. Zwiększenie ilości statków o kilka procent wymaga kilku lat. Zatem przelicznik ceny przetransportowania towarów jest dobrym obrazem koniunktury na świecie. Dlaczego?

W sytuacji pogarszającej się koniunktury spada międzynarodowa wymiana towarowa i automatycznie statki coraz częściej muszą stać puste w porcie. Aby temu zapobiec (statek w porcie to same straty), kompanie morskie obniżają cenę przewozu za tonę towaru. Odwrotnie jest w momencie kiedy koniunktura jest wysoka. Duży ruch powoduje, że trudno znaleźć wolny statek i ceny frachtu są wysokie.

Te zmiany właśnie obrazuje BDI. Pośrednio pokazuje on popyt na najwazniejsze towary przewożone drogą morską: zboże, rudy metali, węgiel, materiały budowlane, ropa, etc. Pokazuje on więc także pośrednio czy wymiana towarowa na rynku międzynarodowym jest na wysokim czy niskim poziomie i może stanowić wyprzedzjący wskaźnik koniunktury.

Sam indeks jest obliczany i publikowany przez organizację Baltic Exchange. Codziennie zbierane są dane o kosztach przewozu na okreslonych trasach dla różnych rodzajów towarów dla czterech klas tonażowych statków. Nastepnie informacje o cenach sa uśredniane i ważone odpowiednimi wskaźnikami. Tak otrzymany indeks jest publikowany. Więcej o konstrukcji samego indeksu mozna znaleźc tu.

Poniżej przykład wykresu tego indeksu. Po kliknięciu przeniesie do strony z aktualnymi wykresami.



Ze względu na jego wartości prognostyczne postaram się podawać ten indeks w przeglądach tygodniowych.

środa, 18 lutego 2009

Wejście do ERM2 bez zmiany konstytucji

Dzisiejsza wiadomość dnia gruchnęła tuż przed południem: "Rząd jest gotów wprowadzić Polskę do systemu walutowego ERM-2 bez zmiany konstytucji, powiedział w środę premier Donald Tusk i potwierdził Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO". Szczegóły informacji można przeczytać na stronie PARKIETU oraz ONETu.

Mniej więcej w tym samym czasie złotówka zaczęła się nieco umacniać co widać na poniższym wykresie.
Na ile trwały będzie to ruch? Wątpię aby ta informacja przełożyła się samodzielnie na jakieś istotniejsze umocnienie złotego. Wczorajsza informacja o wymianie EUR z pomocy unijnej na PLN przez rynek wywołała niewielki ruch.

Jak obie te informacje wpłyną na spekulantów? Obawiam się że wczorajsza w krótkim terminie możne rzeczywiście zachęcić do testowania poziomu 5 złotych. W długim terminie jest ona szansa na stymulowanie wzmocnienia złotego, co nie znaczy że samodzielnie takie rzucanie euro na rynek wywoła umocnienie.

Druga informacja o wejściu do ERM2 bez zmiany konstytucji jest zagadkowa z punktu widzenia skutków. Z jednej strony pokazuje determinację rządu do wprowadzenia euro. Rezygnacja z wprowadzenia euro byłaby dla spekulantów sygnałem większej słabości złotówki i zachętą do dalszej spekulacji. Z drugiej jednak strony targi polityczne nad zmianą konstytucji i tak będą musiały się odbyć. Problem został zatem odsunięty w czasie, ale nie rozwiązany. Można spodziewać się spekulacji pod wynik tych politycznych rozgrywek. Na pewno taka sytuacja może być kosztowna dla NBP jeżeli przyjdzie mu bronić złotówki za dwa lata. niewątpliwie jednak taka obrona będzie prowadzona w innych warunkach i z innego poziomu. Dzisiaj kłótnia nad zmiana konstytucji nikomu i niczemu by nie posłużyła, a na pewno osłabiłaby naszą walutę.

Na koniec warto jeszcze przeczytać wywiad ze Sławomirem Skrzypkiem - prezesem NBP, gdzie prezentuje on pogląd (skądinąd słuszny), że w obecnym tumulcie i zamieszaniu wejście do systemu ERM2 jest ryzykowne i niewskazane. Cytuję:
"Niezrozumiała jest teza, że wejście do tego systemu pomogłoby ustabilizować kurs złotego. W obecnej sytuacji mamy do czynienia z kryzysem rynków finansowych, ogromnymi stratami funduszy inwestycyjnych i wycofywaniem środków z tego regionu Europy. Ryzyko spekulacji w takich warunkach jest bardzo wysokie, a rynek bardzo płytki. Oznacza to bardzo duże prawdopodobieństwo, że kurs złotego wahać się będzie w tak dużym stopniu, że nie wypełnilibyśmy kryterium stabilnego kursu. Oznaczałoby to dla nas utratę reputacji. Wystarczy przypomnieć sobie przypadek George’a Sorosa, który zmusił Bank Anglii do wycofania się z węża walutowego, czyli powiązania kursu funta z innymi walutami Unii. Samo wejście do ERM2 nie sprawi, że inwestorzy przestaną nas traktować jako część rynków wschodzących."


piątek, 13 lutego 2009

Wykres złota

Różne osoby szukają wykresu złota na którym byłoby coś widać. Poniżej wykres z którego ja korzystam, jest to wykres złota w złotówkach, euro i dolarach.


Po kliknięciu na wykres przeniesie do strony na której można modyfikować parametry i obejrzeć aktualną wersję.

niedziela, 1 lutego 2009

Objaśnienie do wykresu po lewej

Myślę, że powinienem przedstawić wreszcie wytłumaczenie co to za dziwny wykres umieściłem po lewej stronie.

Otóż jest to kompleksowy wykres pokazujący zależności pomiędzy sytuacją na rynku widzianą z Polski i z za granicy. Składają się na niego:
  • kurs franka szwajcarskiego do złotówki
  • kurs dolara amerykańskiego do złotówki
  • kurs złota w dolarach amerykańskich
  • kurs złota w złotówkach
Skąd taka kompozycja? Obserwując jednocześnie te cztery wykresy można wychwycić pewne zależności zachodzące na bieżąco pomiędzy gospodarką polską i resztą świata.

Obserwując tylko pojedynczy z każdych tych czterech wykresów można nie zauważyć tego, że np. wzrost kursu złota w PLN następuje nie ze względu na rzeczywisty wzrost siły złota, bo złoto osłabia się względem USD, ale Złotówka silniej się osłabia więc cena złota rośnie.

Obserwując codziennie wzajemne relacje kierunków zmian tych czterech wykresów widzę kiedy złotówka się wzmacnia i osłabia. Kiedy osłabia się dolar a wzmacnia złoto. Kiedy w siłę rośnie frank szwajcarski względem złota i dolara.

Zwykle przyjmuję perspektywę 5 i 10 dniową bo wtedy dopiero coś widać. Przydaje się też perspektywa trzymiesięczna i roczna. Na blogu jest perspektywa 5 dniowa.

Jak zacznie się obserwować wykresy w ten sposób to zaczyna się zauważać pewne zalezności. Na przykład nie ma sensu czytać o cenach złota o których piszą w niektórych artykułach niedouczeni dziennikarze, posługując się tylko cenami dolarowymi. W naszym kraju złoto kupujemy i sprzedajemy póki co za złotówki więc równie istotnym dla nas jest wykres kursu złotówki do dolara. Złoto względem złotówki stanowi nie tylko zabezpieczenie przed utrata wartości ze względu na dewaluacje pieniądza, ale stanowi pozycje zajętą przeciwko Złotówce i jako taka pozycja powinno być tez rozpatrywane.
-->