poniedziałek, 17 września 2018

Bank of England ostrzega przed twardym Brexitem

Bank of England ostrzega, że w przypadku braku wynegocjowania między Wielką Brytanią a Unią Europejską umowy "rozwodowej", z dnia na dzień brytyjska gospodarka i system finansowy może pogrążyć się w chaosie. Przykładowo wymieniono 48 milionów polis ubezpieczeniowych, czy derywaty warte 29 trylionów funtów. Zagrożone jest zdaniem BoE nawet do 500 tyś miejsc pracy.

Mark Carney, naczelnik Banku Anglii ostrzegł niedawno, że rozstanie z UE bez wynegocjowania sensownej umowy z Brukselą może skończyć się kryzysem porównywalnym z tym sprzed dekady. Ostrzegł, że ceny nieruchomości mogą spaść nawet o 35%, wstrzymany może zostać ruch pociągów Eurostar i połączenia lotnicze z Wielkiej Brytanii do Unii.

Ostatnio coraz częściej ostrzega się przed jakimś wydarzeniem, które wywoła kolejny globalny kryzys. Czy będzie to twardy Brexit?

Warto pamiętać, że zestaw narzędzi, którymi dysponuje BoE aby ratować gospodarkę jest mocno ograniczony. Stopy procentowe są już ścięte niemal do zera. czymże jest bowiem poziom 0,75% wobec dwucyfrowej inflacji, która może nastąpić po Brexicie? Czy rodziny z Polski będą musiały wysyłać swoim krewnym w UK paczki żywnościowe?

czwartek, 13 września 2018

Porównywarka kont osobistych. Porównanie ofert na 2018 rok dla 17 banków. - artykuł sponsorowany

Nikt nie lubi przepłacać – i dotyczy to zarówno zakupów spożywczych, sprzętu RTV/AGD, podróży zagranicznych jak i…opłat za konto bankowe. Nic dziwnego, że dużą popularnością cieszą się wszelkie porównywarki. Ich obsługa jest zazwyczaj stosunkowo prosta, chociaż w niektórych przypadkach brakuje odpowiednich filtrów. Najczęściej wyszukiwarki i porównywarki wykorzystuje się przy poszukiwaniu najkorzystniejszych ofert wycieczek. Od teraz można porównywać także…konta bankowe.
 

Konto bankowe: jak sprawdzić, gdzie założyć?

Pierwsze konto bankowe zakłada się zazwyczaj niedługo po osiągnięciu pełnoletności. To najczęściej skutkuje mało trafnymi decyzjami. Młode osoby zazwyczaj nie wiedzą czym powinny kierować się przy otwieraniu rachunku bankowego i bardzo często kilka lat później (np. po ukończeniu studiów czy założeniu rodziny) szukają konta, które rzeczywiście spełni wszystkie ich potrzeby. Co ważne – wiedzą już, na czym im zależy, dlatego w teorii poszukiwania powinny szybko zakończyć się sukcesem. Nie zawsze jednak jest to takie proste. Nierzadko trzeba spędzić sporo czasu na tym, by porównać oferty poszczególnych banków. Z tego względu dobrym pomysłem może być skorzystanie z porównywarki ofert.

Porównywarka kont osobistych: jak to działa?

Aby włączyć porównywarkę osobistych kont bankowych wystarczy wejść na stronę https://www.nestbank.pl/indywidualny/porownywarka-kont.html. Ta porównywarka umożliwia zestawienie dwóch ofert kont osobistych – ofertę Nest Banku i dowolnego wybranego banku. W tym celu należy z menu rozwijanego wybrać interesujący nas bank, a następnie konkretną ofertę. Przykładowo – możemy porównać ofertę Nest Banku i ofertę PKO BP (tutaj do wyboru mamy dwa rodzaje kont osobistych). Jakie dane pokazuje porównywarka? Jest ich wiele, wymieńmy więc trzy podstawowe wskaźniki, dzięki którym możemy porównać wysokość opłat za podstawowe usługi. Pierwszy wskaźnik dotyczy opłat za prowadzenie konta bankowego; dwa kolejne wskaźniki pokazują, ile będziemy musieli zapłacić za posiadanie karty bankomatowej oraz jakie opłaty będą wiązać się z wypłaceniem pieniędzy z bankomatu innego niż bankomat danego banku (czyli np. z Euronetu). Skorzystanie z porównywarki może być szczególnie przydatne w momencie, gdy wahamy się nad ofertami dwóch konkretnych banków i chcemy zestawić informacje, które w największym stopniu nas interesują.


Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego publikację

wtorek, 11 września 2018

Moral hazard

Jest takie angielskie pojęcie "moral hazard" tłumaczone czasem nie do końca poprawnie na polski jako "konflikt interesów". Jednak "moral hazard" znaczy coś znacznie więcej niż tylko interesy. pojęcie to tłumaczy się jako "pokusa nadużycia", choć według mnie to też nie do końca oddaje jego znaczenie. To pojęcie z pogranicza etyki - i niestety w kontekście współczesnej ekonomii, gospodarki i post-kryzysu ma ono znaczenie istotne bo na nim opiera się cały zachodni model funkcjonowania gospodarczego.

Dziesięć lat temu zaczynał się największy kryzys finansowy jakiego mogło doświadczyć nasze pokolenie. Kryzys wywołały działania finansistów w instytucjach giełdowych, bankowych i nadzorczych, którzy wszyscy popełnili moim zdaniem grzech krótkoterminowego myślenia podsycanego chciwością i opartego właśnie o taki moralny hazard.

System finansowy działa praktycznie w całości w oparciu o pieniądze innych, które są powierzone instytucjom finansowym. te zaś obracają nimi podejmując ryzyko. Instytucje te zarabiają pieniądze dla siebie i swoich klientów, ale ryzyko ponoszą przede wszystkim klienci. 

W tym właśnie znajduje się esencja "moral hazard" rynków finansowych i współczesnej ekonomii zachodu - wszyscy (przedsiębiorcy, politycy, finansiści) podejmują ryzyko, którego koszty ponosi ktoś inny. Gotowi są poświęcać długoterminowe cele i zdrowe fundamenty w imię krótkoterminowych korzyści, przyjmują kapitały które nie mają jak zabezpieczyć i gotowi są podejmować zbyt ryzykowne przedsięwzięcia w imię prowizji czy zysków.

Sposoby radzenia sobie z kryzysem roku 2008 nie usunęły tych konfliktów interesów. Wręcz je spotęgowały. Sytuacja, w której sektor finansowy otrzymał praktycznie ramowe pieniądze od rządów, chcących zasypać dziurę po kryzysie, czy też sytuacja, w której nacjonalizowano "systemowo ważne" instytucje "zbyt duże aby upaść" stanowiła zachętę dla menedżerów aby podejmować jeszcze bardziej ryzykowne, ale krótkoterminowo zyskowne przedsięwzięcia. Nikt z nich nie poniósł jakiejkolwiek odpowiedzialności ani przed 2008 rokiem, ani po.

Oczywiście to, że podejmujący decyzję nie ponosi konsekwencji ryzyka, na które wystawia zarządzaną przez siebie instytucję, powoduje, że nie ma mechanizmu oczyszczającego system ekonomiczny z ludzi i organizacji działających w ten sposób. Politycy i banki centralne czy regulatorzy zdają się dążyć przy tym do konserwowania takiego stanu rzeczy.

Kolejny kryzys będzie moim zdaniem konsekwencją takiego stanu rzeczy.



piątek, 7 września 2018

PPK jak Hotel Calfornia

Pamiętacie taką piosenkę The Eagles pt "Hotel California"? - całkiem sympatyczna swoją drogą, są tam takie słowa na końcu:
'You can check out any time you like,
But you can never leave!'

No więc tak moi drodzy będzie właśnie z ufundowanym nam przez miłościwie nam panująca władzę programem Pracowniczych Planów Kapitałowych.  Będzie można się wypisać, a jakże, ale żeby się od nas to ustrojstwo odkleiło kiedy już raz się zapiszemy, to nie będzie takie proste.

Sugerują uważne przestudiowanie wad i zalet oraz mechanizmów pułapki, którą fundują nam rządzący w ramach tego systemu - ZANIM się zdecydujemy z niego nie wypisywać.

Ano tak, bo pierwsza pułapką będzie to, że wszyscy z automatu zostaniemy do systemu PPK zapisani i dopiero na naszą wyraźną wolę będziemy mogli się z niego wypisać.
Ustawa będzie obowiązywała:
  •     od lipca 2019 r. - w firmach zatrudniających co najmniej 250 osób
  •     od stycznia 2020 r. - w firmach z 50-249 pracownikami
  •     od lipca 2020 r. - w firmach z 20-49 osobami "na pokładzie"
  •     od stycznia 2021 r. - w pozostałych firmach, zatrudniających co najmniej jednego pracownika oraz w sferze budżetowej
Więc decyzję trzeba będzie podjąć zanim będzie za późno.

Dlaczego napisałem, że to będzie działać jak Hotel California? Otóż  będziemy ieli już coś uzboerane w PPK, ale postanowimy całkiem zrezygnować to wycofując środki stracimy wszystko to, co dopłaciło państwo, czyli składkę powitalną i dopłaty roczne. Dodatkowo odzyskamy wyłącznie własną część składek oraz 70% składek od pracodawcy (pozostałe 30% pójdzie na subkonto w ZUS). Dalej - od tego co wypłacimy - będziemy musieli zapłacić podatek dochodowy.

Chodzi generalnie o to aby zniechęcić do wypisania się. Więc środki w PPK będą nasze "teoretycznie" bo praktycznie nie zrobimy nimi zbyt wiele. jedynie w przypadku poważnej choroby będzie można wypłacić 25% (cóż za łaska, ciekawe czy w ustawie zdeiniowano jakie to są poważne choroby). Ewentualnie będzie można wpłacić jako wkład własny przy zakupie pierwszego mieszkania (też absurd, bo aby w PPK uzbierać tyle aby się nadawało na wkład własny minie wiele lat a przez te lata trzeba będzie gdzieś mieszkać, zatem pewnie w kupionym na kredyt mieszkaniu bez wkładu własnego, a na wkład na drugie PPK się nie nada).

Nie wyczytałem nigdzie że wpłaty składek na PPK będzie można zawiesić. Wygląda więc na to, że nie będzie możliwości zrobienia takiego czegoś aby po kilku latach składania po prostu przestać na jakiś czas odkładać w PPK. Albo wszystko, albo nic. I to właśnie mnie ostatecznie zniechęca. Bo jest to rodzaj zobowiązania długoterminowego co do którego nie mamy możliwości wywinięcia się z niego w razie, gdybyśmy chcieli - a jako wolni ludzie dysponujący swoimi środkami, swoim życiem i pracą, a przede wszystkim własną przyszłością - powinniśmy mieć do tego prawo.

 

środa, 5 września 2018

Inwestycje w złoto fizyczne - kompendium

Temat inwestowania w złoto pojawiał się na niniejszym blogu już wielokrotnie, postanowiłem go jednak odświeżyć. Rzecz w tym, że posiadanie złota jest dla portfela inwestycyjnego swego rodzaju ubezpieczeniem przez zawieruchą jaką może nam uczynić globalna gospodarka i miłościwie nam panujący rząd. Mówię przy tym o inwestowaniu w złoto fizyczne bo tylko posiadanie fizycznego metalu daje możliwość swobodnego dysponowania ulokowanym w nim kapitałem. 

Chciałbym zatem zebrać w tym jednym miejscu informacje, które być może pojawiały się na blogu, ale się już mogły trochę zdezaktualizować. Chodzi mi o to dlaczego warto trzymać część portfela w fizycznym zlocie i jak to robić.

Ceny złota


Na początek jednak pewne małe wyjaśnienie dotyczące rynku złota i pojęcia jakim jest cena złota. W jaki sposób ustalane są ceny złota? Handel na tym rynku w większości przypadków przechodzi przez ręce niewielkiej grupy tzw. „banków bulionowych” które zajmują się handlem kruszcem. Są to takie instytucje jak między innymi HSBC, Scotiabank, UBS, JP Morgan, Morgan Stanley czy Goldman Sachs a do 2014 roku także Deutsche Bank.

W Londynie cena złota ustalana jest w ramach tzw. London Gold Fixing polegającego na tym, że codziennie rano uczestniczące banki w ramach telekonferencji wymieniają się informacjami o aktualnym poziomie zleceń kupna i sprzedaży a następnie ustalają nową cenę równowagi rynku. Od wielu lat istnieją dowody na to, że uczestniczące w fixingu banki podawały fikcyjne wysokości zleceń po to aby manipulować ceną. Deutsche Bank przyznał się nawet w trakcie procesu z grupą niezadowolonych inwestorów, że uczestniczył w procederze manipulacji na rynku kontraktów terminowych na złoto. Działo się tak dlatego, że w oparciu o cenę ustalaną w Londynie określane są wyceny pochodnych instrumentów finansowych „opartych na złocie”.

Drugie miejsce na którym ustala się i manipuluje cenę złota to giełda Comex w USA. Handluje się tam kontraktami terminowymi na złoto. Aby zawierać takie kontrakty banki utrzymują depozyty stanowiące zaledwie około 5-10% wartości handlowanych kontraktów. Tak potężny lewar pozwala multiplikować zyski bez angażowania rzeczywistego kapitału. Rzecz w tym, że rozliczanie kontraktów zazwyczaj następuje w gotówce. Mało kto życzy sobie dostawy fizycznego metalu. Gdyby tak się stało giełda by natychmiast zbankrutowała albo zmuszona była zawiesić rozliczanie kontraktów w kruszcu. Ilość handlowanego ”papierowego złota” wielokrotnie przekracza bowiem ilość tego fizycznego.

Z dwóch podanych powyżej powodów przywiązywanie nadmiernej wartości pojęciu ceny złota może prowadzić do błędów interpretacji sytuacji na rynku. Bywały bowiem takie momenty w czasie kiedy cena złota spadała (spadały ceny kontraktów na "papierowe złoto") a dostępność fizycznego kruszcu była bardzo ograniczona . Taki rozjazd cen złota fizycznego i papierowego może się zdarzyć w przyszłości.

Czymś zatem zupełnie innym jest wartość złota (fizycznego), a czymś zupełnie innym jego cena, będąca pochodną spekulacji na rynku sztucznych instrumentów pochodnych, których "wydrukowano" 100 razy więcej niż samego złota fizycznego.

Warto w tym miejscu wyjaśnić pojęcie „cena spot” – jest to cena po jakiej handluje się złoto danego dnia, średnio na rynkach, bez spreadu i marży. Za taką cenę raczej nie uda nam się nigdy kupić ani sprzedać, ale stanowi ona punkt odniesienia.

Gdzie znaleźć ceny złota?

Napisaliśmy sobie teoretycznie jak to jest z tą ceną złota, ale należałoby sobie powiedzieć gdzie można sprawdzić aktualny kurs złota. Jeszcze jakiś czas temu miało sens sprawdzanie na stronie Narodowego Banku Polskiego informacji o aktualnej cenie skupu złota za gram. tak się jednak składa, że NBP zaprzestał skupu złota i zaprzestał także publikować taką informację.

To co aktualnie możemy znaleźć na stronie NBP to aktualne ceny sprzedaży monet uncjowych "Orzeł Bielik" i wyliczany kurs referencyjny złota wyliczany raz dziennie. Można je znaleźć na tej stronie: http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/ceny_zlota.html

Jeżeli chodzi o sprawdzenie aktualnej ceny rynkowej, to ja najczęściej korzystam z serwisu stooq, na którym można sprawdzić wykres cen złota aktualizowany w czasie niemal rzeczywistym. Należy pamiętać, że jednostką jest cena za uncję złota. Wykres jest dostępny tutaj: http://stooq.pl/q/?s=xaupln

Jeżeli zaś mamy złom złota i chcielibyśmy go sprzedać to aktualne ceny skupu złomu złota można sprawdzić  na kilku stronach internetowych. Oczywiście w zależności od tego do jakiego punktu skupu się udamy to dostaniemy inne ceny, ale warto zweryfikować je wcześniej w internecie aby mieć punkt odniesienia. Ja polecam sprawdzenie ceny złota w skupie na następujących stronach:

Rola złota w portfelu

Historycznie złoto służyło jako środek akumulacji wartości. Te historyczne uwarunkowania są nadal w mocy. Złoto jest niezależnym od rządów, spekulantów i rynków środkiem, który pozwala zabezpieczyć się od zawieruchy. Złoto jest ubezpieczeniem przed nieprzewidywalnymi, chciwymi i głupimi zachowaniami rządów i bankierów. Złota nie można wydrukować, a odebrać możne jedynie przemocą (fizyczną bądź prawną). 

Złoto posiada wartość poprzez to, że jest akceptowalne powszechnie, jest niepodrabialne, pewne w obrocie, anonimowe i nie da się sterować jego ilością. Czy widzicie już różnice między fizycznym metalem a papierowym kontraktem "odzwierciedlającym cenę złota"?

Złoto stanowi stabilny punkt odniesienia względem walut, których podaż oparta jest na administracyjnych decyzjach, a nie na obiektywnych zjawiskach gospodarczych. Złoto stanowi w portfelu inwestycyjnym swego rodzaju stabilizator chroniący go przed wpływami inflacji i zmian na rynku walutowym.

Inwestycje w złoto fizyczne

Cena złota fizycznego składa się zazwyczaj z wielu składników takich jak cena kruszcu, koszt bicia (marża mennicy), marża dealera, koszty transportu, wartość kolekcjonerska, etc. Należy zwracać uwagę jaki jest stosunek ceny danego rodzaju złota od konkretnego wytwórcy i sklepu, w stosunku do ceny czystego kruszcu zawartego w przedmiocie. Pamiętać należy także żeby dobrze przeliczyć zawartość kruszcu wg. próby.

Wagę złota bardzo często podaje się albo w gramach albo w uncjach (oz). W odniesieniu do złota stosuje się uncję trojańską (jubilerską) równą 31,1035 g.

Z kolei próba złota to sposób określenia zawartości czystego złota w stopie. Pierwszym sposobem określania próby jest podanie w promilach zawartości kruszcu w stopie. Przykładowo stop zawierający 99,9% czystego złota będzie określony próbą 999 (lub c999 czy 0,999 zależnie od zapisu).

Istnieje jeszcze inny podział czystości złota, określanej w karatach, gdzie 1 karat odpowiada zawartości wagowo 1/24 czystego złota w stopie. Zatem 24 karatowe złoto będzie miało próbę 1000, 22 karatowe próbę 916, a 8 karatowe próbę 333. Wyroby jubilerskie oznacza się odpowiednia cechą probierczą - wizerunki polskich cech probierczych dostępne są na stronie Głównego Urzędu Miar.


Formy złota fizycznego


1. Sztabki - sztabki złota mają formę płaskich prostokątnych odlewów wykonanych ze złota próby .999. Najczęściej występują one w wagach 1,2,5,10,20,100,1000 gram oraz 1/2 uncji oraz 1 uncja. Każda sztabka zwykle opisana jest nazwą producenta, próbą złota z którego została wykonana oraz wagą. Bardzo często sztabki zamknięte są w plastikowych hermetycznych opakowaniach zwanych "certi card" ze względu na kształt karty kredytowej. Opakowanie takie często zawiera dodatkowy certyfikat wybicia. Czasem spotyka się na sztabkach lub certyfikatach podane numery seryjne (można je zweryfikować na stronach internetowych producenta).
  • Sztabki Mennicy Polskiej - 5g, 10g, 20g, 1 uncja (31,1g), 50g, 100g i 250g, zapakowane w ochronne opakowanie z certyfikatem, niestety trudno dostępne i dosyć drogie (cena potrafi sięgać 30% ponad cenę spot złota). Poniżej przykładowe zdjęcie.
  • Sztabki innych mennic - dostępne w Polsce są sztabki mennicy australijskiej, PAMP w Szwajcarii, mennicy niemieckiej i innych. Zwykle ceny u dealerów kształtują się około 15% ponad cenę spot. Zwykle pakowane w opakowania plastikowe z certyfikatem. Poniżej kilka przykładowych zdjęć.

2. Monety bulionowe - czyli innymi słowy monety lokacyjne, są to monety bite przez mennice różnych państw, czasem nie nie posiadające oznaczenia waluty, mające za to wartość określoną w kruszcu z którego zostały wybite. Najczęściej można spotkać następujące:
  • Orzeł Bielik - próby 999,9 emitowany przez NBP. Na rewersie - stylizowana sylwetka orła bielika oraz informacja o masie monety. Na awersie godło RP oraz nominał. Brzeg gładki. Do monety dołączony jest certyfikat wraz z danymi technicznymi oraz krótkim opisem. Dostępne nominały to: 50 zł o masie 1/10 oz średnica 18,0mm; 100 zł - 1/4 oz, 22,0 mm; 200 zł - 0,5 oz, 27,0 mm; 500 zł - 1 oz, 32,0 mm.

  • Krugerrand - bite ze złota próby .916 w mennicy południowoafrykańskiej są prawnym środkiem płatniczym w RPA (obecnie nie używanym jako waluta, a raczej lokata). Jest to najpopularniejsza moneta bulionowa na świecie. Dostępne są monety 1 oz, 1/2 oz, 1/4 oz i 1/10 oz. Szczegółowe parametry monet można znaleźć tutaj. Poniżej zdjęcie:
 3. Monety kolekcjonerskie - wykonane ze złota (różnej próby w zależności od parametrów emisji) mogą stanowić lokatę kapitału ze względu na dwie podstawowe składowe swojej ceny. Pierwszą składową jest wartość zawartego w monecie kruszcu. Można obliczyć jego wartość mnożąc wagę monety przez wyrażoną w promilach próbę zawartego w niej złota. Przykładowo, typowa moneta kolekcjonerska emitowana ostatnimi laty przez NBP o nominale 200zł waży 15,5g i wykonana jest ze złota próby 900. Zawiera zatem 13,95g czystego złota. Inna moneta o nominale 100zł wydawana przez NBP waży 8g i także wykonana jest z także ze złota próby 900, zawiera zatem 7,2g złota. W ten sposób można znając zawartość złota w monecie obliczyć jego cenę.
Drugą składową ceny monet kolekcjonerskich jest ich wartość kolekcjonerska wynikająca z ich artystycznego wykonania i wysokości nakładu. W przypadku inwestowania w złoto jako takie, interesuje nas ona o tyle aby była jak najniższa w momencie zakupu i najwyższa w momencie sprzedaży, ale przede wszystkim interesuje nas cena złota. W przypadku zakupu monet po cenie emisyjnej, wartość "kolekcjonerska" przekłada się na marżę emitenta (NBP).

4. Biżuteria i złom złota - może stanowić także pewnego rodzaju lokatę kapitału, aczkolwiek ceny są tu znacznie bardziej zróżnicowane. W przypadku biżuterii mamy do czynienia z wielością prób (przykład obliczenia rzeczywistej zawartości kruszcu podałem powyżej), i zróżnicowaniem cen (wynikającym z walorów artystycznych wyrobu). Biżuteria jako lokata powinna być wyceniana w portfelu po cenie złomu złota aby uniknąć niespodzianek w przypadku sprzedaży. Takie podejście rzutuje oczywiście na podejście do zakupu. Należy jednak pamiętać, że podstawowym przeznaczeniem biżuterii jest ozdabianie, a nie lokata.

Źródła zakupu złota fizycznego

1. Dealerzy w internecie - jednym ze źródeł zakupu złota są sklepy internetowe. Zestawienie macie podlinkowane na stronie. Zwracam uwagę aby kupować u poważnych sprzedawców i nie godzić się na dostawę terminową choćby była tańsza (o tym dalej).

2. Stacjonarne punkty sprzedawców złota inwestycyjnego. Niektórzy sprzedawcy tacy jak np. Mennica Polska, Mennica Wrocławska czy e-Numizmatyka mają w niektórych miastach swoje stacjonarne sklepy. Można w nich (na różnych wprawdzie warunkach) kupić pewną ilość złota za gotówkę.
3. Sklepy numizmatyczne - mogą być przede wszystkim źródłem monet kolekcjonerskich. Rzadko spotyka się tam sztabki czy monety bulionowe (te prędzej). Stanowią raczej bezpieczne źródło zakupów za gotówkę, jednak marże mają często (choć nie zawsze) wyższe niż w internecie. Odpadają jednak koszty transportu.

4. NBP - Narodowy bank polski może być źródłem złotych Orłów Bielików i złotych monet kolekcjonerskich. Ceny tych walorów jakie są każdy może sobie sprawdzić i porównać. Zaleta jest taka, że to bank i raczej bezpieczne źródło złota.

5. Banki - w wybranych oddziałach niektórych banków (Raiffeisen, Alior, niektóre banki spółdzielcze) można kupić fizyczne złoto. Tracimy przy tym na anonimowości i cena zwykle też jest wyższa, ale kupno w banku daje większe poczucie bezpieczeństwa przy dużych transakcjach.

6. Kantory/lombardy - złotem handlują owszem niektóre z nich, ale jako źródło do zaopatrywania się nie polecam ze względu na wysokie marże. 

Jeszcze ostrzeżeni - istnieje coś takiego jak zakup złota w dostawie terminowej i głupotą jest z niego korzystać. Coś takiego jak dostawa terminowa złota u dealera jest zaprzeczeniem sensu inwestycji w złoto. Albo dealer złoto ma i wtedy kupujemy od ręki, albo go nie ma i wtedy nie kupujemy. Propozycja kupna w dostawie terminowej zazwyczaj ma w sobie zaszyte obracanie naszymi pieniędzmi przez 45 dni. Wielu inwestorów się na tym przejechało kiedy zamówili coś w dostawie terminowej i potem płakali kiedy sprzedawca ogłosił upadłość.

Jak bezpiecznie kupić złoto?

Podstawą jest oczywiście zdrowy rozsądek i kierowanie się kilkoma podstawowymi regułami:
  1. pewne źródło - uznany dealer jest bezpieczny i daje gwarancję, że wyrób który kupujemy jest takiej jakości jak się nas zapewnia; należy unikać wszelkich okazji, wyprzedaży, promocji jeżeli nie jesteśmy absolutnie pewni co kupujemy, nigdy nie kupować na ulicy od nieznajomych, na targach, etc;
  2. gwarancja jakości - nie kupować wyrobów nie ocechowanych, z nieznanej mennicy, dziwnie wyglądających, pokawałkowanych, w ostateczności udać się do zaufanego jubilera a najlepiej do Urzędu Probierczego;
  3. uważać z pieniędzmi - to się wiąże z punktem pierwszym, kupując u poważnego dealera transakcji dokonuje się w bezpiecznym otoczeniu lub zaufanym sklepie internetowym, kupując w bramie nie mamy pewności, czy zaraz nie ostaniemy gazrurką w głowę, albo czy potem nas ktoś nie będzie śledził;
  4. anonimowość - złoto jest bezpieczne jeżeli nikt nie wie o jego istnieniu, a jego właściciel jest bezpieczniejszy, jeżeli nikt nie wie, że jest właścicielem złota, stąd im mniej informacji o nas podajemy drugiej stronie transakcji tym lepiej;
  5. limitować transakcje - nie kupować za zbyt duża kwotę na raz, jeżeli zostaniemy oszukani lub przesyłka do nas wysłana zostanie skradziona - stracimy duża kwotę, lepiej dokonywać mniejszych transakcji partiami;
  6. być krytycznym - mieć wyczulone zmysły i każde odstępstwo od normy w powyższych punktach, każdą niejednoznaczność w opisie przedmiotu, każdą wątpliwość interpretować na niekorzyść takiej transakcji - ostatecznie to my dysponujemy pieniędzmi i chcemy je wydać, okazji nie zabraknie;
  7. wiedzieć co się kupuje - jeżeli kupujemy monetę to trzeba wiedzieć jak ona powinna wyglądać, jakie są jej rodzaje, warianty, czym się różnią i jak rozpoznać fałszerstwo, jeżeli kupujemy sztabki to tak samo wiedzieć jakie i ile powinny być warte.

Złoto niealokowane? Co to jest?

Czasem sprzedawcy proponują zakup certyfikatów, które niby mają pokrycie w fizycznym kruszcu, ale w formie tak zwanej niealokowanej. Co to jest złoto niealokowane? To po prostu udział w pewnej puli złota przechowywanego przez firmę, która wystawiła nam certyfikat. Trąci to Amber Goldem i niestety tak jest, widzę dwa ryzyka:
  1. Po pierwsze wystawca certyfikatów może spekulować złotem znajdującym się w takiej puli. Może je w szczególności shortować, a więc w oczekiwaniu spadku ceny sprzedać, aby potem odkupić taniej. Rodzi to ryzyko, że rynek się odwróci i nie zdąży zareagować, odkupi drożej i poniesie straty, albo co gorsza nie będzie w stanie odkupić bo rynek się załamie i zostanie bez złota. Niestety klienci nie są o tym ryzyku informowani.
  2. Po drugie, wystawca certyfikatów może wielokrotnie sprzedać to samo złoto. No bo jak interpretować zapis, że "może korzystać z całego lub z części towaru (...) na własny rachunek, tak jakby był Właścicielem"? Przecież może to oznaczać, że już raz sprzedane złoto na które został wystawiony certyfikat zostanie sprzedane po raz drugi komuś innemu i też zostanie mu wystawiony certyfikat. W szczególnym przypadku istnieje ryzyko, że do tego samego kawałka złota będzie rościć sobie prawa kilku posiadaczy certyfikatów. innymi słowy, że ilość złota nie wystarczy na ich pokrycie, gdyby wszyscy się jednocześnie zgłosili. 
Reasumując - trzymajcie się z daleka od takich konstrukcji.

Gdzie sprzedać złoto

NBP niestety zaprzestał skupu złota od inwestorów indywidualnych. Mamy jednak szereg innych możliwości:
1. Kantor/lombard - miejsce sprzedaży dla desperatów - cena skupu istotnie niższa od rynkowej. Zaleta jest taka, że gotówkę dostajemy natychmiast.

2. Sklep numizmatyczny - dobre miejsce do sprzedaży monet kolekcjonerskich. Niestety cena jaka za nie dostaniemy będzie pomniejszona o marżę sklepu lub będziemy je mogli jedynie oddać w komis.

3. Skup złota u dealerów - Duzi sprzedawcy zaś zazwyczaj oferują skup złota, które sami sprzedali. Niektórzy także skupują dowolne złoto także nie pochodzące z ich sprzedaży po cenie bliskiej spot lub nieco niższej. generalnie trzeba zwracać uwagę na cenę skupu - jak bardzo odbiega ona od spot.

4. Jubiler - bardziej można u jubilera sprzedać złotą biżuterię. Ewentualnie każde złoto zawsze można u jubilera przetopić na cokolwiek. Cena silnie zależy od tego z kim rozmawiamy i czego chcemy.

5. Firmy skupujące - np. "GoldBuyers", "Cash for gold" - etc. Tutaj raczej na pewno dostaniemy dużo niższą cenę także jest to raczej ścieżka dla desperatów

Zadano mi jakiś czas temu pytanie, w jaki sposób - bezpiecznie można sprzedać posiadane złoto. Pytanie nie jest trywialne bo w pierwszej kolejności należałoby zastanowić się co to znaczy "sprzedać bezpiecznie złoto"? Otóż "bezpiecznie" = bez ryzyka obrabowania, napadu, etc., ale także "bezpiecznie" = bez ryzyka, że stracimy nie wiadomo ile pieniędzy sprzedając po złej cenie.

Przy okazji warto pamiętać o tym, że cena będzie funkcją tego jak szybko chcemy sprzedać.

A więc do rzeczy - po pierwsze wystrzegajmy się przygodnych kupców. Sprawdźmy cenę złota na stronie Narodowego Banku Polskiego i policzmy ile jest warte nasze złoto w tzw. cenie spot. NBP niestety nie prowadzi już skupu złota, ogłasza jedynie jego cenę. Niestety także musimy wziąć poprawkę na to, że prawdopodobnie nie uda nam się sprzedać go w cenie spot, tylko kilka procent niższej. Na takiej zasadzie działa cały rynek i niewiele możemy na to poradzić.

Problem z powyższym może pojawić się, jeżeli nie wiemy co mamy w ręku. Np dostaliśmy monetę co do której nie wiemy jak się nazywa. Tutaj z pomocą przyjdzie nam Internet - na podstawie zdjęć zamieszczonych w sklepach internetowych ze złotem z łatwością możemy sprawdzić czym dysponujemy.
Kiedy już wiemy ile nasze złoto jest teoretycznie warte możemy udać się spieniężyć.  Jeżeli złoto kopiliśmy u porządnego dealera to możemy sprawdzić za jaką cenę odkupią od nas złoto które u nich nabyliśmy. 

Złote monety kolekcjonerskie - wartość kolekcjonerska i wartość kruszcu


Kiedy pisałem o formach fizycznego złota, w które można zainwestować swój kapitał wspomniałem także o tym, że złote monety kolekcjonerskie są droższe niż cena samego metalu. Otóż wartość tych monet powiększa wartość numizmatyczna czy też kolekcjonerska stanowiąca niejako marżę za rzadkość i stan zachowania monety.

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że wartość numizmatyczna tych monet podlega wahaniom nie do końca zależnym od cen złota. Bo kiedy temat monety staje się popularny, a sama moneta rzadka, to jej wartość numizmatyczna rośnie szybciej. Szybciej może także spadać kiedy moda na daną monetę przeminie. 

Jak pokazują analizy, z korelacją cen złotych monet kolekcjonerskich do ceny złota, bywa różnie. Bardzo różnie i czasem nawet bez jakiejkolwiek korelacji. Oczywiście cena takiej monety nie spadnie raczej poniżej ceny kruszcu bo szybko zostałaby wykupiona i przetopiona, ale wartość numizmatyczna waha się czasem dramatycznie.

Jaki z tego wniosek dla inwestora? Uważnie dobierać monety. Bo ryzyko związane ze zmiennością ich wartości jest zdecydowanie większe niż w przypadku sztabek. W zasadzie kupując złote monety kolekcjonerskie kupuje się „strukturę” złożoną z ceny złota i wartości numizmatycznej. Pierwsza stanowi dolne zabezpieczenie inwestycji, a druga podlega zmianom i może generować większy zysk.

Przechowywanie złota


Niektórzy skłonni są wydać sporą gotówkę, kupić złoto i zostawić je na "przechowanie" ... gdzieś. To "gdzieś" może przyjąć formułę oddawania dealerowi, czy też wkładania złota do jakiejś "puli". Uświadommy sobie jednak jeden fakt - w razie totalnego załamania (przed którym złoto ma nas podobno uchronić), żaden dealer będący spółką z o.o., akcyjną, czy czymkolwiek innym, nie odda nam naszego złota. Nie ważne jak ładnie wydrukowane certyfikaty nam za nie wystawił. Złoto fizyczne będzie warte tyle, że będzie się opłacało je ukraść, zdefraudować, etc... Będzie można sobie pozwać potem spółkę o wydanie "towaru", w najlepszym wypadku odzyskamy jakąś gotówkę, która pewnie już będzie wtedy znacznie mniej warta.

Sens posiadania złota fizycznego polega na jego roli ubezpieczeniowej. nie da się zrealizować tej roli kiedy oddajemy kontrolę nad naszym złotem komuś innemu.

Niech nas nie zwiedzie to, że podobnie działają banki - wszak nie wyciągamy z banku tych samych banknotów, które włożyliśmy na konto. Otóż system bankowy jest iluzją, "my myślimy, że mamy pieniądze w banku, a bank myśli, że wszyscy na raz się po nie nie zgłosimy" - poczytajcie sobie na czym polega system rezerw cząstkowych.

Kupując złoto przed tym właśnie chcemy się zabezpieczyć, nie dajmy się więc wpuścić w kanał, że ktoś nam je "przechowa", a w międzyczasie to on sobie będzie nim obracał, ale nam solennie obieca, że przecież odda. Obietnice mają to do siebie, że ludzie czasem ich nie dotrzymują. 

Kupując złoto, trzeba założyć, że będziemy je przechowywać pod naszą kontrolą. Im wyższy stopień tej kontroli tym lepiej. 

Zainwestujmy w skrytkę bankową (niektórzy się nie zgodzą i powiedzą, że to też jest poza naszą kontrolą - kwestia jest dyskusyjna - są różne stopnie kontroli, ten uważam za całkiem niezły), albo sejf, albo ostatecznie zakopmy pod jabłonką. Ale, nie zostawiajmy komuś na "przechowanie" bo to mija się z sensem.

Poza tym złoto lubi ciszę. Najbezpieczniej dla nas i naszego złota jeśli nikt poza nami samymi nie będzie o nim wiedział. Najbliższa rodzina? To kwestia zaufania – niech każdy rozważy we własnym sumieniu. Reszta świata? Absolutnie nie. Po co mają wiedzieć? 

Własny fundusz bezpieczeństwa a korzystanie z ubezpieczeń

Wielokrotnie na różnych blogach poświęconych finansowej niezależności pojawiał się temat stworzenia sobie funduszu bezpieczeństwa. Pomysł słuszny i potrzebny w zasadzie każdemu, jako że każdego z nas mogą spotkać nieprzewidziane okoliczności życiowe.

Niemniej jednak należy zastanowić się jak posiadanie takiego zasobu finansowego na wypadek jakiś nieprzewidzianych niepowodzeń czy okoliczności ma się do możliwości, czy też potrzeby ubezpieczania różnego rodzaju ryzyk. Wszak sam fundusz bezpieczeństwa jest swego rodzaju ubezpieczeniem.

Na wstępie należy zauważyć istotną kwestię. Ubezpieczenie (takie jak zwykle możemy kupić od firmy ubezpieczeniowej) zaczyna obejmować nas ochroną w pełnej wysokości od momentu zawarcia umowy z ubezpieczycielem. Czyli jeżeli zawieramy ubezpieczenie od kradzieży na dziesięć tysięcy złotych to już w dniu zapłacenia składki ono obowiązuje. Ma to swoje zalety, bo płacimy stosunkowo niewielkie pieniądze, a od razu jesteśmy objęci pełną ochroną. 

Fundusz bezpieczeństwa (który jak zakłada definicja gromadzimy samodzielnie) ma z założenia inną konstrukcję. Polega on na odkładaniu pewnej sumy na osobne konto i zbieraniu "na wszelki wypadek". Problem polega na tym, że mało kogo stać na to aby od razu założyć sobie taki fundusz na pełną kwotę zabezpieczającą wszelkie stojące przed nami ryzyka (np. koszt utraty samochodu). Stajemy więc przed problemem, że na początku tworzenia naszego awaryjnego zasobu gotówki nie mamy jej wystarczająco dużo aby pokryć jakąś większą potencjalną szkodę.

Druga kwestia to ekonomiczność ubezpieczenia względem wartości ubezpieczanego ryzyka. Tutaj kłaniają się ceny ubezpieczeń oferowanych na rynku. Krótko mówiąc, nie opłaca nam się ubezpieczać samochodu wartego cztery tysiące płacąc rocznie składkę w kwocie pięćset złotych. Całkowity koszt takiego ubezpieczenie zrównuje się z wartością przedmiotu ubezpieczenia po 8 latach, przy czym kwota nie jest na tyle duża aby nie dało się pokryć jej z funduszu bezpieczeństwa (pod warunkiem, że taki mamy).

Do czego zmierzam? Bo przecież nie chodzi mi o to aby rezygnować z ubezpieczeń. Chodzi o racjonalne przemyślenie ryzyk i kosztów ich ubezpieczenia. W przypadku ubezpieczenia na życie na kwotę stu tysięcy złotych jesteśmy chronieni od dnia zawarcia polisy. Niech każdy policzy sobie ile musiałby zbierać (ponosząc ryzyko) aby dojść do stu tysięcy w dajmy na to dziesięć lat. Koszt polisy jest przy tym ryzyku i czasie trwania oraz koniecznych do odkładania oszczędnościach dużo mniejszy. Podobnie z drogim autem i ubezpieczeniem mieszkania. Ale w przypadku drobnych rzeczy albo tanich przedmiotów może nie opłaca się płacić za polisę w firmie ubezpieczeniowej i potraktować własne oszczędności jako formę takiej poduszki bezpieczeństwa.

Pamiętać należy też, że  jeżeli koszt uzyskania polisy jest niewielki w stosunku do kwoty ubezpieczenia, a pokrycie tej kwoty z funduszu bezpieczeństwa (jeżeli jego wielkość nam na to pozwala) byłoby bolesne i skutkowało jego wyczerpaniem to należałoby rozważyć zakupienie polisy.

Chodzi o to, że fundusz bezpieczeństwa według mnie stanowi uzupełnienie takich polis ubezpieczeniowych, które mają uzasadnienie ekonomiczne i stanowią adekwatne zabezpieczenie przed różnego rodzaju ryzykami. Innymi słowy, należy się ubezpieczać od tych ryzyk, od których da się ubezpieczyć na sensownych warunkach finansowych i których ro ryzyk nie jesteśmy w stanie "ubezpieczyć" sobie sami z funduszu bezpieczeństwa. Sam fundusz bezpieczeństwa traktowałbym jako ubezpieczenie dodatkowe od wszelkiego wypadku.

Artykuł stanowi zaktualizowaną wersję wpisu z 2009 roku.
-->