Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emerytury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emerytury. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 września 2021

Pułapka PPE

Nie wszyscy wiedzą, ale istnieje coś takiego jak Pracownicze Programy Emerytalne. Pracodawca, który stworzył w swoim zakładzie pracy PPE nie musi zapisywać swoich pracowników do Pracowniczych Planów Kapitałowych. Zazwyczaj bywa tak, że warunki oferowane w PPE są dla pracowników korzystniejsze niż w PPK (niejednokrotnie dopłata wnoszona przez pracodawcę jest wyższa niż w PPK). Jest jednak pewien haczyk, o którym chyba mało kto zdaje sobie sprawę, a już na pewno nie jest on przedmiotem szerokiego informowania.

Otóż w przypadku bycia zapisanym do PPK pracownik może zrezygnować przed czasem i dokonać zwrotu. W takim przypadku otrzymuje zwrot wpłaconych przez siebie składek powiększonych o osiągnięty zysk zostaje (po potrąceniu podatku od zysków kapitałowych) zwrócona pracownikowi. Potrącone jednak zostają wszystkie dopłaty, które do PPK wniosło państwo, oraz dodatkowo 30% wpłat dokonanych przez pracodawcę trafi do ZUS i zostanie zapisane na koncie danej osoby jako jej składka emerytalna, a więc środki te będą brane pod uwagę przy ustalaniu świadczeń emerytalnych.

Czy w przypadku PPE jest tak samo? Otóż nie i to właśnie jest ten haczyk.

Otóż z PPE można zrezygnować w ten sposób, że przestaje się do niego wpłacać nowe środki, ale odzyskanie już wpłaconych pieniędzy nie jest takie proste. Ustawa o Pracowniczych Programach Emerytalnych przewiduje, że śŚrodki zgromadzone w PPE mogą zostać wypłacone jedynie w formie:

  • wypłaty transferowej,
  • zwrotu,
  • wypłaty po osiągnięciu określonego wieku.
Wypłata transferowa to przeniesienie środków do innego PPE lub na indywidualne konto emerytalne (IKE). W takim przypadku pracownik nie otrzymuje środków w gotówce, przelew jest dokonywany pomiędzy dwoma instytucjami IKE lub PPE. Wypłata transferowa nie może nastąpić w przypadku, gdy uczestnik jest nadal pracownikiem firmy prowadzącej PPE.

Zwrot środków z PPE może wystąpić jedynie w sytuacji likwidacji programu (na co pracownik nie ma żadnego wpływu) i to tylko gdy pracownik nie wskaże rachunku IKE lub rachunku w innym PPE, do którego należy dokonać wypłaty transferowej. W takim przypadku zwrotu pracownik otrzyma zgromadzone środki w gotówce (na wskazany rachunek bankowy) jednak po potrąceniu podatku od dochodów kapitałowych oraz po potrąceniu 30% składek podstawowych wpłaconych do programu, która jest przekazywana do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i zapisywana jako składka emerytalna w ZUS.

Wypłata środków następuje natomiast na wniosek uczestnika po osiągnięciu przez niego wieku 60 lat, albo na wniosek uczestnika po przedstawieniu przez niego decyzji o przyznaniu prawa do emerytury i po ukończeniu 55 roku życia, albo w przypadku ukończenia przez uczestnika 70 lat, jeżeli wcześniej nie wystąpił z wnioskiem o wypłatę środków, albo też w końcu na wniosek osoby uprawnionej, w przypadku śmierci uczestnika.

Z powyższego wynika, że odzyskanie pieniędzy zgromadzonych w PPE przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie jest takie proste. Aby było to możliwe musi mieć miejsce następująca sekwencja wydarzeń (zakładając, że PPE nie jest likwidowane):

  • pracownik musi rozstać się ze swoim pracodawcą,
  • pracownik musi zlecić dokonanie wypłaty transferowej do IKE,
  • dopiero z IKE pracownik może zażądać zwrotu środków.
W przypadku zażądania zwrotu środków z IKE, umowa o prowadzenie IKE ulegnie rozwiązaniu. W takim przypadku - otrzymamy zwrot wszystkich zgromadzonych na IKE środków (po ewentualnym potrąceniu podatku od zysków kapitałowych i po odprowadzeniu do ZUS kwoty stanowiącej 30% sumy składek podstawowych wpłaconych wcześniej do PPE).

Według mnie jest to ewidentna pułapka wynikająca z pewnej luki prawnej, która nie przewiduje możliwości bezpośredniego zażądania zwrotu z PPE. Wymusza to na pracowniku przejście dodatkowej często najeżonej formalnościami procedury aby przenieść środki z PPE na IKE. 





środa, 3 marca 2021

Likwidacja OFE przesądzona

Rząd przyjął projekt ustawy, która ostatecznie zlikwiduje Otwarte Fundusze Emerytalne. Proces ten ma rozpocząć się 1 czerwca. 

Zgodnie z założeniami projektu ustawy, każdy oszczędzający w OFE będzie miał do wyboru dwie opcje:

  1. Domyślna (jeżeli nie złożymy żadnej deklaracji) opcja przewiduje przekształcenie OFE w Indywidualne Konto Emerytalne. Domyślam się, że jeśli ktoś już ma IKE, to powstanie mu takie dodatkowe drugie IKE z przekształcenia OFE. W ramach tej opcji pobrany zostanie 15% podatek od zgromadzonych środków (nazywany opłatą przekształceniową). Tak pozostawione środki będą inwestowane przez fundusz (jako IKE) i po ukończeniu przez oszczędzającego 60/65 lat będą mogły być w całości lub ratach wypłacone bez podatku. Będą też dziedziczone.
  2. Jeśli zdecydujemy się złożyć deklarację to środki bez pobierania opłaty przekształceniowej trafią na subkonto w ZUS. Tam będą waloryzowane i doczekają do naszej emerytury gdzie zostaną włączone do podstawy jej obliczenia. Nie będą podlegały dziedziczeniu.
Ostatni dzień na złożenie deklaracji chęci przeniesienia środków na ZUS upływa 2 sierpnia.
Samo przekształcenia miałoby nastąpić 28 stycznia 2022 roku.

Na to nakłada się oczywiście cała fanfaronada o tym, że środki w OFE były publiczne (choć kiedyś reklamowano je jako nasz), a teraz będą prywatne, bla bla bla. Cała operacja ma oczywiście na celu zasilenie budżetu teraz, na kredyt przyszłych pokoleń bo po nas choćby potop.

Co się bardziej opłaca? Sam nie wiem. Zusowi wierzyć ciężko, w giełdę i rynki finansowe wierzyć trudno. Gdyby jednak założyć, że ZUS nie upadnie i będzie waloryzował pieniądze na subkontach tak jak do tej pory, a fundusze będą zarabiały też tak jak do tej pory to można by pokusić się o porównanie.


Porównując wyniki funduszy i waloryzacji zus wychodzi (źródło), że po 20 latach z grubsza (nie czepiajcie się matematyki, to są szacunki) wyniki waloryzacji zus są lepsze niż funduszy. Dodatkowo do funduszu trafi kwota oskubana o 15% podatku, więc będzie mniejsza "baza" aby pracować. 

Nieodmiennie jednak zostaje ryzyko polityczne, że środki utopione w ZUS nie przyczynią się w ogóle do podwyższenia naszej emerytury. IKE z kolei podatne jest na niemożliwe do przewidzenia ryzyko rynkowe.

Pytanie tylko, czy środki pozostawione w IKE się przyczynią? Czymże jest średnio 10-20 tysięcy wobec perspektywy kolejnych 20 lat na emeryturze? 



środa, 20 listopada 2019

Jakie będą emerytury?

Tak obserwuję dyskusję która ostatnio przetoczyła się przez media w związku z projektem zniesienia tzw. 30-krotności w składkach na ZUS, kwestią minimalnej i maksymalnej emerytury, PPK, IKE, IKZe i generalnie systemem emerytalnym. Tak obserwuję i utwierdzam się w przekonaniu, że przyjmowanie założenia, że jakikolwiek system stworzony przez polityków nam coś zagwarantuje jest samooszukiwaniem się. Moje przeczucie mówi mi,że prędzej czy później zostanie uchwalona maksymalna wysokość emerytury. Prędzej czy później pieniądze zgromadzone w systemie emerytalnym w ten czy w inny sposób zostaną zjedzone przez państwo na bieżące potrzeby. Ostatecznie jedynym ratunkiem żeby oszukać oszczędzających w systemie emerytalnym okaże się inflacja i wypłacone na koniec za kilkadziesiąt lat świadczenia będą głodowe. Tak musi stać się z systemem opartym na niezrównoważonej piramidzie demograficznej. Politycy w Polsce mają niechęć do poważnego podejmowania trudnych tematów bo ciemny lud ich ukarze za odważne decyzje. Siedzą więc cicho bo wiedzą, że to nie ich bezpośrednio dotknie na starość nędza. 

Jedyne racjonalne rozwiązanie jakie ja widzę w tym wszystkim to zainteresowanie się samemu stanem własnych finansów i zbilansowanie swego stylu życia tak aby więcej odkładać samodzielnie na starość.

piątek, 8 listopada 2019

Coraz bliżej rozbiórki OFE

Likwidacja OFE zbliża się... najnowszy termin podawany przez rząd w przyjętym niedawno projekcie ustawy to 1 lipca. Samą decyzję zaś co zrobić z "naszymi" (teoretycznie) pieniędzmi musimy podjąć szybciej.

Trzeba będzie podjąć decyzję co do tego czy przyjąć domyślne strzyżenie (15% opłaty "przekształceniowej") i pozostawić środki na teoretycznie naszym IKE, którego nie będziemy mogli ruszyć przed sześćdziesiątką. Alternatywa to przeniesienie kasy do ZUS na wirtualny rachunek. Zalety i wady tych dwóch rozwiązań są rozmaite. Oto zostawiając pieniądze w IKE oddajemy je do zarządzania "profesjonalistom" i możemy liczyć na wyższe zyski gdyby giełda szła do góry. Ale czy będzie skoro pieniądze w kolejnych transzach nie będą już wpływać do funduszy? Na rachunku w ZUS waloryzacja jest pewna nawet przy dekoniunkturze na rynkach, a historycznie okazuje się, że była ona nawet korzystniejsza niż fundusze. 

Drugi jednak aspekt sprawy to dziedziczenie środków. Pieniądze z IKE będą podlegały dziedziczeniu, te w ZUS już nie. Pieniądze z IKE po sześćdziesiątce będzie można w końcu uwolnić z systemu, te z ZUS nigdy.

Warto się zatem zastanowić jaka opcja nam bardziej leży bo czasu na decyzję nie będzie wiele - jedynie od 1 stycznia do 28 lutego. Karkołomnie mało.

Co ja o tym sądzę? Zastanawiałem się i nadal się waham. Przez chwilę miałem myśl, żeby przenieść pieniądze do ZUS, ale raczej chyba zostanę w IKE bo przekonuje mnie to, że można te pieniądze dziedziczyć. Może jedno z małżonków powinno się przenieść do ZUS a drugie zostać w OFE/IKE?

Naszła mnie jeszcze jedna refleksja. Czytałem projekt tej ustawy. Nie rozumiem dlaczego wymyślono, aby środki z OFE na siłę nazywać IKE. Przecież IKE już są, a teraz powstaną dwa rodzaje IKE różniące się zasadami prowadzenia. To powoduje, że czytelność przepisów tej nowej ustawy spada niemal do zera. Robi się taki galimatias prawny, że trzeba na prawdę skupiać się, żeby coś zrozumieć. Nie jest prościej tylko bardziej zagmatwanie i nieczytelnie. Nie rozumiem tego. Zamiast pisać proste prawo komplikuje się to, które już jest skomplikowane. Wiem dobrze, że wystarczyłoby inaczej zdefiniować te byty prawne jakimi są OFE (po przekształceniu) IKE i IKZE żeby było czytelnie. Ale to chyba nie w tym kraju i nie z tymi politykami.

Acha. Jeszcze jedna refleksja. Ta cała reforma nie podniosła mojego zaufania do państwa i jego obietnic. Ani trochę.

wtorek, 28 maja 2019

Demontaż OFE znamy szczegóły

W poprzednim wpisie a temat ostatecznego demontażu OFE pisałem, że chętnie poznałbym szczegóły projektu. Interesowało mnie to, czy po przeniesieniu środków z OFE na IKE będzie możliwość ich wypłaty. Okazało się, że szczegóły są już znane i niestety nie są one satysfakcjonujące.

Otóż na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się skierowany do konsultacji projekt ustawy likwidującej OFE. Czytając jego zapisy dochodzę do wniosku, że cała operacja ma na celu zamydlenie oczu wyborcom i oszukanie nas przy jednoczesnym okradzeniu. Oto w powszechnej narracji była mowa o prywatyzacji środków, przeniesieniu ich na IKE gdzie będą "nasze". Cóż, ja jako "moje" traktuję coś co mogę sobie wziąć.

Tymczasem projekt ustawy przewiduje, że owszem po przeniesieniu środków na IKE będą one dziedziczone, ale nie będę mógł ich z IKE wypłacić tak jak pozostałych środków, które tam wpłacałem. Będą więc opodatkowane opłatą przekształceniową (więc rząd mi część zabierze), ale dalej nie moje, lecz uziemione tam aż do czasu mojej emerytury. Jaki więc ma to sens? Nikły.

Tutaj uwaga. ja przeczytałem projekt ustawy i według tego co tam wyczytałem, wynika dla mnie, że zwrot środków o których mowa w art 26c (nowo dodawanym, który mówi o środkach przeniesionych z OFE) nie będzie możliwy. Tymczasem już natknąłem się na atyukuły pisane przez dziennikarzy, którzy nie przeczytali tego projektu ustawy (sic!) i smolą farmazony o tym, że będzie to możliwe. NIE NIE BĘDZIE, nie dajcie się nabrac i czytajcie ustawy a nie artykuły pisane przez nieuków,

Mamy zatem dwie alternatywy:

  1. zadeklarować przeniesienie środków do ZUS, gdzie nie zostaną opodatkowane opłatą przekształceniową i będą waloryzowane w zależności od PKB
  2. pozwolić na przeniesienie środków do IKE po opodatkowaniu 15% podatkiem gdzie będą podlegały wahaniom rynkowej wyceny atywów
Nie wiem czy nie korzystniej będzie jednak przenieść się do ZUS (jak ZUSu nie lubię tak musze to przyznać) bo po pierwsze z wyliczeń wynika, że w latach 2014-19 średnioroczna stopa zwrotu na subkoncie w ZUS wyniosła 4,4 proc., a w OFE 3,3 proc, po drugie w niektórych latach OFE przynosiły straty a silny wzrost gospodarczy napędzał waloryzację w ZIS, która nie może być ujemna. Na dokładkę, w kościach czuje, że dobra koniunktura na giełdzie jest raczej w długim terminie trudna do powtórzenia. Analizy wskazują,że większe są szanse na lepszą stopę zwrotu w ZUS niż w funduszach, trzeba mieć jednak poprawkę na to, że w przyszłości politycy mogą postanowić nas w ten czy w inny sposób okraść ponownie. Tak czy inaczej, w przypadku każdej z alternatyw będą mogli nas oskubać.

Co więcej wynika, że środki zostaną przeniesione na IKE domyślnie więc i domyślnie zostaną opodatkowane 15% podatkiem. Aby się przenieść ze środkami do ZUS trzeba będzie złożyć deklarację, pokrętne to i oszukańcze jak dla mnie bo zupełnie odwrotne niż w przypadku PPK. Wszystko obliczone na to żeby nas oskubać.


wtorek, 16 kwietnia 2019

No więc już wiemy jak rząd chce rozmontować OFE

Premier Morawiecki zapowiedział "prywatyzację" OFE. Ma to być kropka nad i i dokończenie demontażu drugiego filara emerytalnego. Pomysł jest błyskotliwy w swoim wykonaniu bo oczywiście polega na tym, żeby wyciągnąć do budżetu kasę od przyszłych emerytów.


Rzecz w tym, że środki w OFE były nieopodatkowane podatkiem dochodowym. rząd zapowiada, że każdy będzie miał do wyboru dwa warianty: przeniesienie środków na IKE i opodatkowanie ich 15% prowizją, albo przeniesienie do ZUS bez prowizji. Oczywiście w obu wariantach rząd zmierza do położenia łapy na min 15% a max 100% oszczędności emerytalnych. Nie łudźmy się bowiem - środki zapisane na subkoncie w ZUS nie mają żadnego pokrycia. ZUS wydaje na bieżąco wszystko to co do niego wpływa, nic nie gromadzi.

Gdyby więc ktoś postanowił, że jednak środki z OFE mają trafić na jego IKE (to jest wszystko tak mgliście nadal opisane, że nie wiadomo co będzie jeżeli ktoś nie ma IKE, a co jeśli ma ale np. w formie rachunku oszczędnościowego, albo obligacji, nic nie wiadomo) to będzie musiał zapłacić podatek/prowizje 15% 

Rząd więc pozyska do budżetu 15% od razu. Te 15% nie będzie zarabiać na naszą emeryturę (od niej zapłacilibyśmy podatek w przyszłości) więc w przyszłości nasze oszczędności emerytalne będą mniejsze.

Błyskotliwe. Po co rząd się ma martwic przyszłością emerytów, którzy zostaną nimi za kilkanaście lat? Lepiej zabrać i przejeść te pieniądze teraz dając np. trzynastki obecnym emerytom.

Chętnie zobaczę konkretny projekt ustawy, który ma wprowadzać te zmiany. To co najbardziej mnie interesuje to czy będę mógł te pieniądze z IKE zabrać i zainwestować po swojemu. Mam kilka pomysłów, które zapewne przyniosą mi lepszą stopę zwrotu na emeryturze niż zostawianie tych pieniędzy w rękach spółdzielni finansistów i rządu. Nie wierzę bowiem, że ktoś jeszcze nie połasi się na te oszczędności.

Obecnie formalnie rzecz biorąc jest możliwe wypłacenie pieniędzy po likwidacji IKE. Oczywiście dalej nie jest jasne jak miałoby to wyglądać w kwestiach podatkowych bo to co można przeczytać w artykułach prasowych jest nieźle namieszane.

A jak to się skończy dla giełdy? Wydaje mi się, że raczej źle.Ten kapitał z giełdy wypłynie, nie ma innej opcji.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Świetny tekst o PPK

Na blogu bossa.pl jest świetny tekst Grzegorza Zalewskiego pt: "(Mój) problem z PPK" - podpisuję się pod nim oboma rękami, podzielam w stu procentach i polecam lekturę. 

Jednej rzeczy tam w tym tekście nie znalazłem to dopiszę. Otóż przy całej tej instytucjonalnej nagonce na to jakie PPK są/będą wspaniałe zapomina się, że ma postać jeszcze TFI Polskiego Funduszu Rozwoju, co do którego pozostają nierozwiane wątpliwości czy aby na pewno nie będzie służył do przekierowywania strumienia oszczędności emerytalnych w motywowane politycznie "inwestycje".

Poza tym dla mnie - potencjalnego oszczędzającego na emeryturę nadal nie jest jasne jaka będzie moja swoboda w podejmowaniu decyzji o tym na jakiego rodzaju fundusze będą alokowane moje składki. Czy będę miał jakąkolwiek, czy ktoś za mnie zdecyduje?

No i w końcu te dopłaty z kasy państwa - może zachęcą tych co będa odkładać najmniejsze składki, ale tych którzy odłożyliby większe, nie zachęcą.


poniedziałek, 5 listopada 2018

Krytyczna ocena projektu Pracowniczych Programów Kapitałowych

Moje zdanie na temat projektu PPK jest od dawna znane i jest krytyczne. Najwyraźniej nie jestem jedynym krytykiem bo ukazał się ostatnio raport opublikowany przez centrum badawcze "GRAPE" przy Fundacji Adeptów i Miłośników Ekonomii, który jest chyba jeszcze bardziej krytyczny niż ja.

Zdaniem autorów raportu większość bo "74% obecnie żyjących ludzi traci na jego wprowadzeniu (w tym 96% emerytów).". Cóż to znaczy, że traci? Ano autorzy przyjęli w swoim modelu, że PPK nie tylko zachęcają do odkładania na emeryturę, ale i generują koszty fiskalne, które muszą być z czegoś pokryte. Ich zdaniem dodatkowe obciążenia fiskalne (dopłaty i utracone koszty podatku od zysków kapitałowych) wymagać będą podniesienia VAT o 0.7 punkta procentowego. Ciekawe.

Zdaniem autorów oszczędzanie w PPK nie wpłynie też zasadniczo na zmniejszenie poziomu ubóstwa na starość a dodatkowo zarzucają temu programowi brak mechanizmy wypłaty dożywotniej emerytury.

Co więcej, opracowany przez nich model wskazuje, że wprowadzenie PPK przyczyni się do zmniejszenia poziomu oszczędności w społeczeństwie. "Każda złotówka odprowadzona do PPK zostanie skompensowana zmniejszeniem dobrowolnych oszczędności własnych o 73 grosze." Wynikać ma to z faktu, że po przymuszeniu do odłożenia w PPK ludzie będą mieli mniej rozporządzalnego dochodu i mniej będą chętni do odkładania go. Będa przy tym ulegali iluzji tego, że zgromadzone oszczędności wystarczą im na starość bo będą objęte "jakimś systemem państwowym".

Zdaniem autorów raportu, po około 50 latach poziom PKB w przypadku wariantu z PPK będzie jedynie o 0,6% wyższy niż gdyby nie było obowiązkowego mechanizmu oszczędzania na emeryturę. 


piątek, 7 września 2018

PPK jak Hotel Calfornia

Pamiętacie taką piosenkę The Eagles pt "Hotel California"? - całkiem sympatyczna swoją drogą, są tam takie słowa na końcu:
'You can check out any time you like,
But you can never leave!'

No więc tak moi drodzy będzie właśnie z ufundowanym nam przez miłościwie nam panująca władzę programem Pracowniczych Planów Kapitałowych.  Będzie można się wypisać, a jakże, ale żeby się od nas to ustrojstwo odkleiło kiedy już raz się zapiszemy, to nie będzie takie proste.

Sugerują uważne przestudiowanie wad i zalet oraz mechanizmów pułapki, którą fundują nam rządzący w ramach tego systemu - ZANIM się zdecydujemy z niego nie wypisywać.

Ano tak, bo pierwsza pułapką będzie to, że wszyscy z automatu zostaniemy do systemu PPK zapisani i dopiero na naszą wyraźną wolę będziemy mogli się z niego wypisać.
Ustawa będzie obowiązywała:
  •     od lipca 2019 r. - w firmach zatrudniających co najmniej 250 osób
  •     od stycznia 2020 r. - w firmach z 50-249 pracownikami
  •     od lipca 2020 r. - w firmach z 20-49 osobami "na pokładzie"
  •     od stycznia 2021 r. - w pozostałych firmach, zatrudniających co najmniej jednego pracownika oraz w sferze budżetowej
Więc decyzję trzeba będzie podjąć zanim będzie za późno.

Dlaczego napisałem, że to będzie działać jak Hotel California? Otóż  będziemy ieli już coś uzboerane w PPK, ale postanowimy całkiem zrezygnować to wycofując środki stracimy wszystko to, co dopłaciło państwo, czyli składkę powitalną i dopłaty roczne. Dodatkowo odzyskamy wyłącznie własną część składek oraz 70% składek od pracodawcy (pozostałe 30% pójdzie na subkonto w ZUS). Dalej - od tego co wypłacimy - będziemy musieli zapłacić podatek dochodowy.

Chodzi generalnie o to aby zniechęcić do wypisania się. Więc środki w PPK będą nasze "teoretycznie" bo praktycznie nie zrobimy nimi zbyt wiele. jedynie w przypadku poważnej choroby będzie można wypłacić 25% (cóż za łaska, ciekawe czy w ustawie zdeiniowano jakie to są poważne choroby). Ewentualnie będzie można wpłacić jako wkład własny przy zakupie pierwszego mieszkania (też absurd, bo aby w PPK uzbierać tyle aby się nadawało na wkład własny minie wiele lat a przez te lata trzeba będzie gdzieś mieszkać, zatem pewnie w kupionym na kredyt mieszkaniu bez wkładu własnego, a na wkład na drugie PPK się nie nada).

Nie wyczytałem nigdzie że wpłaty składek na PPK będzie można zawiesić. Wygląda więc na to, że nie będzie możliwości zrobienia takiego czegoś aby po kilku latach składania po prostu przestać na jakiś czas odkładać w PPK. Albo wszystko, albo nic. I to właśnie mnie ostatecznie zniechęca. Bo jest to rodzaj zobowiązania długoterminowego co do którego nie mamy możliwości wywinięcia się z niego w razie, gdybyśmy chcieli - a jako wolni ludzie dysponujący swoimi środkami, swoim życiem i pracą, a przede wszystkim własną przyszłością - powinniśmy mieć do tego prawo.

 

czwartek, 30 sierpnia 2018

REITy PPK ale co z reformą OFE?

Plany rządu związane z umożliwieniem tworzenia w Polsce funduszy inwestujących w nieruchomości, były już raz ogłaszane i potem wstrzymywane. Prace nad REITami mają spory poślizg, ale  chyba rząd jednak ma parcie na ostateczne wprowadzenie do polskiego systemu prawnego czegoś takiego jak Firmy Inwestujące w Najem Nieruchomości (FINN) - kiedy to nastąpi nie wiemy.

Rząd tymczasem ogłosił, że na finiszu są prace nad powołaniem Pracowniczych Programów Kapitałowych. W dużym skrócie - rząd "zmusi" pracowników do odkładania w kolejnym wcieleniu OFE. Mówi się, że mają to być programy dobrowolne, ale z tego co wiem mechanizmy wypisywania się z nich ma być maksymalnie utrudniony. Moim zdaniem będzie coś a'la OFE biz - pytanie tylko, kto przy okazji zarobi. 



Będąc już przy OFE warto przypomnieć, że na początku lipca tego roku miała wejść w życie reforma OFE, którą Morawiecki zapowiadał szumnie w 2016 roku. Według ówczesnych zapowiedzi OFE miały przekazać z pozostałych im jeszcze po kradzieży przez państwo zasobów  wartość 75% aktywów na prywatne konta emerytalne Polaków (IKE i IKZE), a pozostałe 25% do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). Potem OFE zostałyby przekształcone w fundusze inwestycyjne polskich akcji, a PTE zarządzające teraz OFE stałyby się TFI.

Nic się jednak w temacie nie działo i chyba nic się nie stanie.  W samym rządzie zdania dotyczące tego jak podskubać resztę OFE były podzielone, przestraszono się także spadków giełdy, która dobrze nie ciągnie w ostatnich latach. Obawiam się jednak, że istnieje ryzyko, że reszta oszczędności w OFE też zostanie po prostu znacjonalizowana w całości.

Pytanie czy Polacy nauczeni tym co się stało z OFE będą chcieli się w ogóle w nowy wynalazek pod tytułem PPK pakować. Ja niespecjalnie mam na to jakąkolwiek ochotę.


wtorek, 24 lipca 2018

Jak to będzie na emeryturze?

Nie raz zastanawiałem się co pokolenie obecnych trzydziestolatków pomyśli sobie kiedy przejdzie na emeryturę. Przedsmak mogli poczuć niedawno kiedy dostali z ZUS listy z "prognozą". Niejedna osoba może doznała przerażenia. Bo fakty są takie, że dla przeciętnie zarabiających emerytury będą bardzo niskie. Nawet dla tych, którzy są w grupie 1% najlepiej zarabiających będą one niskie, ale ci przynajmniej mają z czego odłożyć. Większość osób zarabia jednak poniżej średniej krajowej i oni niestety nie mają z czego zaoszczędzić. Temat oszczędzania na emeryturę jest modny na blogach finansowych, ale wydaje mi się, że wiele osób ma po prostu tak niski dochód rozporządzalny, że poczynienie istotnych oszczędności jest fatamorganą.

Zastanawia mnie jeszcze jeden aspekt. Bardzo wiele osób pracuje na własnej działalności gospodarczej. Takie mamy państwo, że wypycha ludzi z umów o pracę na działalność. Wynika to z faktu, że efektywna stopa podatkowa dla osób pracujących jest bardzo wysoka, a elastyczność rynku pracy niska. Problem polega na tym, że politycy chyba sobie wyobrażają, że wszyscy przedsiębiorcy to krezusi tymczasem bardzo wielu zarabia na swojej działalności na prawdę przeciętnie. Na dokładkę zarabia przeciętnie, a składki emerytalne płaci jeszcze niższe. Do tego dochodzi polityka "małego zusu", który powoduje, że takie osoby na działalności gospodarczej nie odkładają praktycznie nic na swoją emeryturę. To jest w pewien sposób krótkowzroczne. Nie każda działalność gospodarcza pozwoli zarabiać także po wejściu w wiek emerytalny. Wielu z tych samozatrudnionych nie odkłada też żadnych oszczędności bo po prostu też im nie starcza. 

W konsekwencji kiedyś dojdzie do sytuacji, że do ZUSu będzie zgłaszać się coraz większa grupa osób, które będą miały głodowe (autentycznie głodowe) emerytury. Co wtedy zrobia politycy? Pewnie będą ustanawiać świadczenia czy emerytury socjalne, finansowane z podatków tych co jeszcze zostali na rynku pracy czy w biznesie. 

Nie podoba mi się ten obraz. Podobnie jak nie podoba mi się obraz kolejnych podatków czy obowiązkowych składek. Mam przeczucie, że podnoszenie obciążeń podatkowych nie przyspieszy wzrostu i nie pozwoli nam się wyrwać z pułapki w której wzrost gospodarczy nie wystarczy żeby zbudować rezerwy i kapitał na pokrycie przyszłych kosztów emerytur. 

Teraz gospodarka rośnie, mamy taką fazę cyklu, ale obciążenia podatkowe nie są kierowane na pobudzenie rozwoju. Patrząc uczciwie to mam wrażenie, że wielkie pomysły, strategie i projekty pro-rozwojowe przypominają bardziej "Misia" Barei. Żaden z promowanych przez rząd programów nie ruszył na poważnie, z resztą sama konstrukcja tych projektów sprzyja przepalaniu pieniędzy a nie ich kreowaniu. 

Złudzenia o tym, że będziemy mieli w Polsce drugą dolinę krzemową przy obecnym nastawieniu polityków i rządu do przedsiębiorców, inwestycji, prawa, czy podatków pozostaną mrzonką. Żaden centralnie sterowany program rządowy tego nie zmieni. Co najwyżej najedzą się przy nim i napoją rzesze partyjnych zaufanych działaczy i konsultantów. Do podtrzymania i pobudzenia wzrostu gospodarczego trzeba mieć warunki polegające na tym, że przedsiębiorca nie może się bać ryzykować, musi mieć pewność przepisów prawa, szybkość działania sądów i administracji, spójność systemu podatkowego i obciążenia dające się znieść. U nas w zależności od branży brakuje jednego lub kilku elementów, a reformy mamy fasadowe. Wymiana kadry w sądach czy prokuraturze nie zmieni tego, że przepisy są konstruowane tak, że cwaniak i złodziej radzi sobie w ich gąszczu lepiej niż uczciwy przedsiębiorca czy pracownik. Tymczasem jakość stanowionego prawa nie rośnie.

Smutno się zrobiło na koniec i politycznie, choć nie planowałem. 


To na koniec - jedna jedyna recepta mi przychodzi do głowy. Nie dajmy się karmić złudzeniami tylko myślmy i działajmy za siebie.

poniedziałek, 25 września 2017

Dwie dziury...

Chciałem zestawić ze sobą dwie informacje, które ostatnio trafiły mi się podczas przeglądu prasy. Pierwsza, z nich to kwestia deficytu budżetowego. Już kiedyś spierałem się na blogu w komentarzach z czytelnikiem o te "nadwyżkę" w budżecie, którą chwali się MF. Otóż mamy taki wykres, z którego wylinka niezbicie, że od nastu lat lecimy na pożyczkach...


 

Nie chcę  się wdawać w dyskusję, który rząd bardziej zadłużył kraj itd. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że rok za rokiem zaciągamy kolejne długi.

Teraz druga informacja - o ZUS (na taki artykuł trafiłem) a tam wykres:

Wynika z niego, że do ZUS trzeba teraz i trzeba będzie w przyszłości dosypywać pieniądze. Teraz dosypujemy zadłużając, się, czy ktoś ma pomysł skąd będziemy dosypywać w 2045? Może NBP zacznie drukować pieniądze?

środa, 6 września 2017

Bankructwo ZUS?

Kiedyś spierałem się w komentarzach na blogu z jednym z czytelników, który zarzucił mi, że niezasadnie (jego zdaniem) twierdziłem, że nasz system emerytalny doprowadzi do bankructwa ZUS. Argumentował on, że przecież ZUS formalnie zbankrutować nie może, a jak będzie trzeba to państwo dodrukuje ile trzeba i tak czy siak każdy jakąś emeryturę dostanie.

W sumie prawda, dlatego też pomyślałem sobie, że idąc tym tropem, postanowiłem rozwinąć temat. Bo bankructwo ZUS choć formalnie niemożliwe, techniczne się dokona tak czy siak, łącznie z upadkiem całego systemu finansów publicznych. Tak będzie, jeżeli wzrost gospodarczy nie nadąży z dostawami gotówki do budżetu w stopniu wystarczającym do zasypywania rosnącej dziury (wynikającej z demografii).

Nie ukrywam, że do napisania tego wpisu natchnął mnie artykuł, który przeczytałem tutaj. Nie chcę go jednak przepisywać, tylko rozwinąć swoją myśl.

Otóż rzeczywiście formalnie ZUS zbankrutować nie może.Co zatem państwo będzie musiało zrobić kiedy zacznie tam brakować pieniędzy? To co już robiło wcześniej, czyli dopłacić z budżetu. te pieniądze w budżecie mogą pochodzić z różnych źródeł - można wyprzedać majątek narodowy (ale to już w dużej mierze dokonano), można uszczelnić system podatkowy (to się dokonuje ale ma pewne granice możliwości - nie da się osiągnąć szczelności większej niż 100%), można podnieść podatki (ale to stłamsi wzrost gospodarczy i w pewnym momencie może zmniejszyć wpływy do budżetu, można w końcu pożyczyć pieniądze (tyle tylko, że już mamy mnóstwo długów i trzeba od tych długów płacić odsetki, nie da się w nieskończoność zadłużać), można też "zreformować system" i obniżyć emerytury.

Każde z tych rozwiązań jest de facto rozwiązaniem czasowy, ograniczonym i nie rozwiązującym fundamentalnego problemu, polegającego na tym, że system co do swoich założeń nie bilansuje się kiedy mamy w kolejnych rocznikach coraz mniej osób wchodzących na rynek pracy.

Systemy ubezpieczeń społecznych oparte o redystrybucję składki, były pomyślane dawno temu w czasach kiedy średnia długość życia była niższa a przyrost naturalny wyższy. Przy takich założeniach demograficznych piramida (będąca de facto schematem Ponziego, za którą wsadza się do więzienia) była w stanie się przez jakiś czas nie wywracać. Trzeba sobie tylko uświadomić, że umowa społeczna obiecująca emerytury była oparta na oszustwie, na tym, że to piramida finansowa.

Poza tym system jest powykrzywiany przez różnorakie przywileje i ulgi, które w ostatecznym rozrachunku przyczyniają się do tego, że więcej z niego wypływa niż do niego wpływa. 

Będziemy zatem świadkami dosypywania do ZUS z różnych źródeł. A to pieniądze wypłyną z budżetu. Nie będzie ich zatem na coś innego na przykład na drogi, szkoły czy przedszkola. W innym wariancie pieniądze wydrukuje NBP (i w jakiś magiczny sposób obchodząc zakaz zadłużania się budżetu w banku centralnym przekaże je do budżetu państwa) - wtedy wzrośnie inflacja, ceny dóbr skoczą, stracą posiadacze oszczędności (czyli przede wszystkim ci, którzy starali się zaoszczędzić na swoją starość), a ci którzy będą mieli już marne emerytury będą płacić więcej za chleb, jajka czy mleko. 

Niestety nie widzę specjalnie nic co miałoby doprowadzić do zbilansowania całego systemu. politycy mogą łudzić się, że szybki wzrost gospodarczy pozwoli umknąć na chwilę nadchodzącej katastrofie finansowej, ale to jest zamiatanie problemu pod dywan a nie rozwiązywanie fundamentalnie niezbilansowanego systemu. Kiedy smutna prawda się zmaterializuje - będziemy mieli sytuację jak w Grecji.

piątek, 23 grudnia 2016

OFE do zaorania - co jeszcze?

Dokonana za Tuska kradzież pieniędzy obywateli z Otwartych Funduszy Emerytalnych nie wystarczyła na długo. Pieniądze zostały szybko przejedzone a dług publiczny wrócił do poprzedniego poziomu. Nie dziwiliśmy się więc, że Morawiecki podczas prezentacji w okolicach lata proponował ostateczne zaoranie OFE. Jak dowiadujemy się teraz z prasy Otwarte Fundusze Emerytalne mają przestać istnieć. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów przyjął rekomendację, która zakłada, że 75% pieniędzy trafi do nowych funduszy inwestycyjnych, zaś 25% trafi do Funduszu Rezerwy Demograficznej, formalnie zarządzanego przez ZUS. Oznacza to ni mniej ni więcej, że 25% realnych pieniędzy zostanie zamienione  na wirtualne zapisy na subkontach w ZUS. Reszta miałaby w jakiejś (jeszcze nie wiadomo jakiej) formie zasilić IKE.

Ja nie mam wiary w to państwo i nie mam wiary w obietnice rządzących. Nie mam też najmniejszej wiary w ZUS i zapisy na jego wirtualnych kontach. Widzę natomiast stopień przejadania państwa na rozdawnictwo i marnotrawstwo. Dlatego właśnie nie specjalnie cieszę się z tej zapowiedzi. Raczej spodziewam się, że pieniądze z OFE szybko zostaną przejedzone na rozdawnictwo socjalne w stylu 500+.

Nie wierzę też w te zapewnienia z innego powodu. Po wielu miesiącach od pierwszych zapowiedzi Morawieckiego nadal nie ma konkretów w jakiej formie miałyby te pozostałe środki zasilić IKE. Jak nie ma  konkretów to nie wiadomo czy się nie skończy jak z projektem jednolitego podatku czy likwidacją abonamentu RTV. Tyle już takich zapowiedzi było.

Pytanie co następne zostanie odebrane Polakom aby realizować wizje prezesa Kaczyńskiego? Ja się boję wizji państwa, które lepiej wie co dla mnie dobre - a to jest niestety wizja, którą prezentuje obecna władza. Jeżeli prezes Kaczyński stawia takie tezy, jak w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 15 grudnia:
"Niepokojąca jest też tendencja części przedsiębiorców do przechodzenia na status rentierów w dość młodym wieku: „Dorobiłem się, a teraz korzystam z życia i wydaję pieniądze...”."
To wyraźnie widać z nich pewien bolszewicki sposób myślenia - to Państwo wie co dla obywatela dobre, a obywatel "kułak" jak mu za dobrze to znaczy że jest pasożytem.  Mnie to przeraża bo niby dlaczego ktoś ma mi zabraniać robić z moimi pieniędzmi (które zarobiłem i od, których zapłaciłem podatki) co mi się podoba? Jeśli będę chciał zostanę rentierem a jeśli będę chciał to rozdam na szkoły w Afryce - nikomu nic do mojego majątku. Tymczasem obecna władza ma podejście takie, że dla wyrównywania szans należy lepszym graczom połamać nogi. To jest myślenie głupie jeszcze z jednego względu - przecież ten kapitał, z którego chciałby żyć taki rentier to jest zwykle gdzieś zainwestowany i to zwykle właśnie w tym kraju. Przecież mógłby zainwestować te pieniądze gdzieś indziej i tam pobierać odsetki? Myślenie takie, że to jest nieczynny pieniądz to jest myślenie rodem z lat dwudziestych!

Może chaotycznie piszę, ale mi na prawdę przychodzą niewesołe refleksje na myśl. Najważniejsza jest taka, że nie należy ufać Państwu. Bo to Państwo owszem jednym rozda, ale aby to zrobić innym zabierze, albo się zadłuży. To jest straszna refleksja bo to doprowadzi do rozpadu tego kraju. Niestety każda racjonalnie myśląca jednostka w imię własnego instynktu samozachowawczego będzie działać tak by chronić swój interes i wszystko się rozpadnie... Smutne to.

Więc i Święta będą pod znakiem tej smutnej refleksji...


czwartek, 17 listopada 2016

Obniżenie wieku emerytalnego

Chciałbym coś napisać na temat niedawnego przepchnięcia przez sejm obniżenia wieku emerytalnego. Wszyscy o tym piszą. Niektórzy się zapewne cieszą. Cóż, każdy patrząc swojego interesu może się cieszyć lub nie. Moja refleksja jest smutna - wiele już wypowiedziano słów na ten temat i nie chce mi się powtarzać. Demografia w naszym kraju wygląda tak że liczba osób pracujących na jednego emeryta jest coraz mniejsza i będzie spadać. Pomysły prokreacyjne rządu raczej tu nie pomogą - całe to dęcie w 500+ nie zwiększy liczby ludności w wieku produkcyjnym - to urojenia.

Problemem jest system, który z natury rzeczy (finansowanie emerytur z bieżących składek) jest piramidą finansową. Ale o tym też pisałem wiele razy i nie chce mi się powtarzać. 

Smutek mojej refleksji wynika z tego, że czuję podskórnie, że będę musiał w przyszłości płacić większe podatki, a moje dziecko zapewne jeszcze wyższe. Czuję podskórnie, że ten kierunek doprowadzi do rozwalenia polskiej gospodarki zamiast do jej wzmocnienia i mówię tu o długoterminowej perspektywie. Czuję też podskórnie, że ten system emerytalny się rozleci i na koniec to co dostanę w zamian za swoje składki będzie nędznym ochłapem.

Zostaje mi troszczyć się samemu o swój partykularny interes i nie oglądać się na państwo, co potwierdza tylko moją smutną refleksję, że jeśli więcej osób tak zrobi - system rozleci się szybciej.

wtorek, 5 lipca 2016

Morawiecki zapowiada rozwalenie OFE - jak żyć?

Prezes Kaczyński zapowiedział ostatnio wielką redystrybucję dóbr i kiedy już wszyscy ze strachem zaczęli się zastanawiać komu zabiorą aby redystrybuować to wicepremier Morawiecki zaczął wyjaśniać. No i co wyjaśnił? 

Popatrzyłem sobie na prezentację, którą opublikowało Ministerstwo Rozwoju i co tam mamy? Ano zapowiedzi budowania oszczędności Polaków (było). Cel - rozwój społeczno gospodarczy. No pięknie, też bym chciał. Szukamy konkretów. 

Jest slajd o systemie emerytalnym. No tak, wszyscy (i Morawiecki i Belka i paru innych) mówią że trzeba "zreformować OFE" bo "pieniądze w nich nie pracują dla gospodarki". Zastanawiam się cały czas jak pieniądze mogą pracować. Ale załóżmy że mogą, to znaczy jak są zainwestowane w akcje polskiego przedsiębiorstwa to nie pracują? Znaczy się że ten kapitał należy wycofać i co z nim zrobić? Kupić obligacje tego przedsiębiorstwa? Przecież to bzdury. Bełkot jakiś. Pieniądze w OFE jeżeli są zainwestowane w akcje przedsiębiorstw to pracują tak jak każdy inny kapitał na rzecz tych przedsiębiorstw. Bez tego kapitału firmy te musiałyby go pożyczyć gdzieś indziej albo zwinąć działalność proste jak konstrukcja cepa. No chyba, że chodzi o to aby te akcje sprzedać a pieniądze wydać na inwestycje infrastrukturalne. Tylko, że po pierwsze, kto miałby odkupić te akcje? Po drugie to ja myślałem, że właśnie o to chodzi aby inwestycje emerytalne Polaków były zainwestowane w akcje Polskich przedsiębiorstw. Gdzie jest jakiś konkret? Nie do końca widzę.

Przejdźmy więc do porządku dziennego nad tym nonsensem, że pieniądze zainwestowane na rynku kapitałowym nie pracują. Owszem można się zżymać co do ilości tego ile z nich jest zainwestowane na polskim rynku - to chyba tu jest pies pogrzebany bo na tę "nie polską" cześć inwestycji OFE mają chrapkę rządzący. 

Tylko, że przecież tu jest sedno racjonalnego inwestowania aby dywersyfikować. Cóż, ja nie jestem patriotą jeśli o to chodzi - plujcie na mnie. Jestem pragmatykiem i jako polisę ubezpieczeniową przed wariatami u steru gospodarki wybieram dywersyfikację zagraniczną.

Tylko, że wg. pomysłu "dorżnięcia OFE" te pieniądze zainwestowane poza Polską miałyby zostać przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej - umówmy się - zostaną przejedzone tak jak przejadane są dziś na wypłaty emerytur. 

Pozostała część miałaby "zostać zwrócona Polakom" - są takie buńczuczne zapowiedzi "Generalnie plan jest taki, że pieniądze z OFE chcemy przekazać Polakom.". Tyle tylko, że po pierwsze konkretów brak, a z samej prezentacji wyłania się wizja taka, że Polacy żadnej specjalnej kontroli nad tymi pieniędzmi mieć nie będą, bo zarządzane one będą nadal przez jakąś mutację funduszy. Pewnie w końcu je znacjonalizują jak już dojdą do wniosku, że nie pracują dla gospodarki wystarczająco wydajnie kupując akcje zbankrutowanych kopalń. Bo to chyba o to chodzi, aby móc decydować w jakie firmy (w domyśle, te które aktualna władza będzie chciała wspierać) mają "inwestować" te nowe fundusze. Więc się skończy na tym, że będą dotować związkokrację i megalomańskie plany, plus zbankrutowane kopalnie. Na startupy i venture capital pewnie nie starczy bo system będzie centralnie planowany jak mi podpowiada przeczucie.

No ale niby każdy obywatel ma "dostać z powrotem" te swoje pieniądze na IKE - tylko, że wygląda na to, że przy okazji IKE i IKZE miałyby zostać "zaaresztowane" w ten sposób aby uniemożliwić wypłaty z nich przed osiągnięciem wieku emerytalnego (a nawet wtedy tylko do 25% w gotówce). To jest odejście od tego co mamy teraz, czyli możliwości całkowitego zwrotu (po zapłaceniu stosownych podatków). Konkretów brak, ale ślady na slajdzie "27" są: "Konieczność modyfikacji IKE np. poprzez obowiązek wykupu za co najmniej 75% środków w IKE emerytury okresowej lub dożywotniej z możliwością 25% wypłata jednorazowa (analogicznie do IPK)".

Nie wiem jak oni to zrobią w stosunku do środków, które zostały wpłacone na IKE i IKZE przed tą reformą, ale jest to pomysł, który napawa mnie trwogą i jestem gotów rozważyć czy nie byłoby sensownym ewakuowanie z IKE i IKZE swoich pieniędzy. Wolę je mieć (nawet w mniejszej ilości) i móc nimi dysponować aby "pracowały" dla mnie, niż być ograniczonym w możliwości ich awaryjnego wycofania. 
Co dalej? Oczywiście na tym etapie konkretów brak. Zapowiedzi są buńczuczne, ale znamy ten proceder już z likwidacji abonamentu RTV (niezorientowanym przypominam, że nadal obowiązuje choć już kolejna ekipa bierze się za jego likwidację), podatku od "supermarketów" (nadal chyba brak definicji supermarketu o ile się orientuję) i tym podobnych, które zapowiadali jedni czy drudzy politycy. Wracając do tematu - konkretów na razie brak, więc nie zostaje nic innego jak uważnie obserwować i trzymać palec na spuście. Sądzę, że jakby na horyzoncie się pojawiły znaki, że reforma IKE/IKZE pójdzie w złym kierunku (przez zły rozumiem ograniczenie praw do dysponowania środkami, które są już tam wpłacone) to trzeba być gotowym odpalić granat i wywiewać z tych produktów nawet płacąc frycowe podatku. 

Co do reszty zaś, tj. tego co OFE miałyby przekazać na IKE to... szczerze mówiąc jakoś nie wierzę aby "danie tych pieniędzy Polakom" miało oznaczać swobodę w inwestowaniu tych środków, więc na dobrą sprawę - żadna zmiana. 

środa, 4 listopada 2015

Trybunał Konstytucyjny uznał reformę OFE za zgodną z konsytucją

Trybunał Konstytucyjny wydał dziś wyrok w sprawie skargi RPO na reformę OFE. Kto czyta bloga ten wie, że moim zdaniem to co się dokonało w ramach przeniesienia środków z OFE do ZUS było zwykłym ograbianiem obywateli przez państwo. Niestety Trybunał pobłogosławił takie działania, de facto otwierając drogę do dalszego demontażu OFE. Teraz nie stoi już na przeszkodzie w zasadzie nic aby poprzez przeniesienie reszty środków z OFE do jakiejś rządowej przystawki ZUSu dokonać de facto nacjonalizacji części przedsiębiorstw i wydoić zgromadzone emerytalne oszczędności.

Jaki z tej historii morał? Ano taki, że jakakolwiek wiara w to, że państwo ludziom czegoś nie zabierze jest naiwna - jest w stanie w majestacie prawa zabrać cokolwiek. Drugi morał jest taki, że naiwnym jest sądzić, że państwo zdolne zabrać oszczędności emerytalne, będzie dotrzymywało innych obietnic takich jak to, że wypłaci w ogóle emerytury w obiecywanej wysokości. Pole do manipulacji otwiera się szerokie. Zasady zaufania obywatela do państwa, zasada ochrony interesów w toku, czy zasady prawidłowej legislacji nie mają znaczenia. Dla mnie - moje zaufanie do państwa spadło, spadło dlatego, że wiem już na pewno, że kiedy to państwo będzie mnie dalej okradać, żadna instytucja nie będzie stawać w mojej obronie. 

Wnioski? Troszczyć się o siebie zupełnie niezależnie od poczynań państwa, w sposób taki, żeby zgromadzony w formie oszczędności kapitał przed zakusami tegoż państwa maksymalnie zabezpieczyć.


środa, 10 grudnia 2014

Jakie obligacje można kupować na IKE? A co z IKZE?

Rachunki IKE i IKZE służące do oszczędzania na emeryturę mają niestety ograniczoną popularność. Szczególnie IKE wydaje się obecnie mniej atrakcyjne niż IKZE ze względu na trochę mniejsze zachęty podatkowe. Jeżeli jednak zdecydujemy się na oszczędzanie na emeryturę w tej właśnie formie to jednym ze sposobów lokowania pieniędzy jest zakup obligacji.

Jeżeli chodzi o konto IKE mamy dwie opcje do wyboru:
  1. możemy założyć konto IKE w biurze maklerskim - wtedy będziemy mieli możliwość kupowania obligacji skarbowych notowanych na giełdzie i obligacji korporacyjnych (o ryzyku inwestowania w dług korporacyjny pisałem tutaj);
  2. możemy założyć konto IKE-obligacje w PKO BP i wtedy mamy możliwość kupowania wyłącznie oszczędnościowych obligacji skarbowych oferowanych na rynku pierwotnym, które nie będą notowane na giełdzie.
Na chwilę chciałem się skupić jeszcze na opcji numer dwa. To, że obligacje te nie będą notowane na GPW nie znaczy oczywiście, że nie będziemy mogli ich wcześniej sprzedać i zamknąć rachunku - obligacje te można będzie bowiem przedstawić do wcześniejszego wykupu na warunkach określonych w liście emisyjnym każdej serii. Jednak zwróćmy uwagę, że sama natura oszczędzania na emeryturę raczej zakłada, że będziemy prawdopodobnie trzymali zakupione obligacje do wykupu.


W ramach konta IKE-obligacje możemy kupić następujące rodzaje obligacji:
  • obligacje dwuletnie - DOS - są obligacjami o stałym oprocentowaniu, z roczną kapitalizacją odsetek,
  • obligacje trzyletnie - TOZ - są obligacjami o zmiennym oprocentowaniu aktualizowanym co sześć miesięcy, które jest wyliczane jako iloczyn wskaźnika WIBOR 6M, czyli oprocentowania sześciomiesięcznych pożyczek na rynku międzybankowym i mnożnika,
  • obligacje czteroletnie - COI - są obligacjami o zmiennym oprocentowaniu uzależnionym od poziomu inflacji, które opiera się na poziomie inflacji w danym roku oraz marży odsetkowej, co jest gwarancją zwrotu wyższego od inflacji, mają cztery okresy odsetkowe, odsetki wypłacane są po każdym pełnym roku oszczędzania,
  • obligacje dzięsięcioletnie - EDO - są obligacjami o zmiennym oprocentowaniu, z roczną kapitalizacją odsetek, w pierwszym, rocznym okresie odsetkowym oprocentowanie jest określone w liście emisyjnym, a w kolejnych latach - naliczane jest od wartości powiększonej o odsetki naliczone po zakończeniu poprzedniego okresu odsetkowego, w kolejnych latach zmienne oprocentowanie jest uzależnione od wskaźnika inflacji i stanowi w danym roku sumę stopy inflacji za poprzednie 12 miesięcy oraz marży odsetkowej.
Jeszcze do niedawna była możliwość zakupu tylko obligacji EDO (z resztą nazywają się one Emerytalne Dziesięcioletnie Oszczędnościowe), od niedawna można kupować także obligacje o krótszym terminie w zależności od tego co jest aktualnie korzystniejsze (konieczne staje się podejmowanie decyzji i dokonywanie wyborów, czego wcześniej nie było).



A co z kontem IKZE? Niestety tutaj sprawa wygląda dużo mniej ciekawie - nie ma po prostu konta IKZE-obligacje działającego analogicznie jak IKE-obligacje. Nie wiem dlaczego tak jest, ale w przypadku IKZE jesteśmy ograniczeniu wyłącznie do opcji z kontem w biurze maklerskim i zakupem obligacji na rynku giełdowym.

piątek, 7 listopada 2014

Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego jako tarcza podatkowa

Kiedyś pisałem o tym, że konto IKZE można wykorzystać nie tylko jako formę oszczędzania na emeryturę, ale także jako tzw. "tarczę podatkową" i jako ubezpieczenie od utraty pracy. W dużym skrócie, osobom, które w podatku dochodowym wchodzą w próg 32% opłaca się wpłacać na konto IKZE i uzyskiwać odliczenie od podatku po to aby w okresie niskich dochodów móc odzyskać wpłacone pieniądze opodatkowane stawką 18%. IKZE jest także sposobem dla osób przed 60 rokiem życia aby przetransferować w czasie swoje oszczędności i opodatkować je stawką 10% zamiast 18% lub 32%. Ponieważ zbliżamy się do końca roku podatkowego toteż temat staje się znów aktualny. Michał Szafrański na blogu jakoszczedzacpieniadze.pl sporo się napracował aby przeanalizować to zagadnienie i przybliżyć materię  na ile się to opłaca. Nie będę więc powielał jego treści tylko oddam mu głos i zapraszam do lektury na jego blogu.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Demografia głupcze

Na blogu "owczy pęd" ukazał się interesujący wpis na temat perspektyw jeśli chodzi o jakość życia na starość. Chodzi o nas i on nasze dzieci. Perspektywy te w dużym skrócie nie wyglądają najweselej. Wręcz, dla naszych dzieci urodzonych w ostatnich latach, nie ma szans na to, aby były w stanie funkcjonować na starość na zasadach na jakich żyją nasi rodzice. Jeśli dziś na jedną osobę starą przypada kilka osób pracujących i płacących podatki, to wygląda na to, że kiedy nasze dzieci się zestarzeją to będzie na każdą starą osobę mniej niż jedna młoda pracująca i płacąca podatki. Jaka to może być perspektywa? Zła. Jak można temu zaradzić? Cóż, patrząc na chaotyczną politykę demograficzną (o ile coś takiego w ogóle jest) w naszym kraju, trudno mieć nadzieję na to, że przyrost naturalny rozwiąże problem. Polityka imigracyjna (a raczej jej brak) też nie napawa optymizmem. Czy zostaje odkładać na edukację naszych dzieci po to aby były w stanie później wyemigrować?
-->