IKZE jako ubezpieczenie od utraty pracy
Zapisz się na newsletter aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Zapisując się otrzymasz dwa darmowe e-booki o inwestowaniu w złoto i inwestycjach alternatywnych (wyłącznie dla subskrybentów)!

Najnowszy wpis na blogu:

czwartek, 12 grudnia 2013

IKZE jako ubezpieczenie od utraty pracy

Niektórzy zapewne wiedzą, a ci którzy nie wiedzą, to mają okazję się dowiedzieć, że istnieje coś takiego jak Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Jest to konstrukcja nieco zbliżona do IKE, ale nie do końca. Różni się od IKE przede wszystkim tym, że można uzyskać korzyść podatkową odpisując (do pewnego limity) wpłaty na IKZE od dochodu przed opodatkowaniem. Przesuwamy wtedy moment podatkowy na bliżej nieokreślony punkt w przyszłości kiedy to tenże podatek zostanie przy wypłacie z IKZE pobrany. Drugą istotną różnicą jest fakt, że nie można dokonać częściowego zwrotu. Można bowiem przed osiągnięciem wieku emerytalnego dokonać wyłącznie zwrotu całkowitego dopisując uzyskany w ten sposób dochód do dochodu za dany rok.

Dodajmy, że oferta IKZE nie jest zbyt szeroka, jeżeli chodzi o instytucje je oferujące, niemniej jest kilkanaście takich, które coś takiego mają w swojej ofercie. Jaki był mój wybór o tym dalej.

Taka konstrukcja sprawiła, że zacząłem analizować IKZE jako narzędzie do optymalizacji podatkowej i przy okazji  stworzenie pewnego rodzaju "ubezpieczenia" od utraty pracy. Pomyślałem bowiem, że osoba wpadająca przykładowo w stawkę 32% PIT, odniesie natychmiastową ulgę podatkową jeżeli swój nieopodatkowany dochód umieści na IKZE. Może w ten sposób przesunąć moment podatkowy na okres kiedy, dajmy na to, będzie miała niższe lub żadne dochody. Jeżeli na IKZE znajdzie się kwota mieszcząca się w pierwszej stawce podatkowej (poniżej 85 tyś zł) i nie będzie wtedy innych dochodów, to całkowity zwrot z IKZE w takim roku, będzie opodatkowany tyko stawką 18%. Uzyska się tym samym korzyść równą różnicy w stawkach opodatkowania.

Oczywiście ryzykujemy, że kiedyś w przyszłości stawki podatkowe będą wyższe, ale w takim przypadku zawsze można się z IKZE ewakuować wcześniej zanim wejdą one w życie. Nie ma też sensu trzymać tam więcej niż limit dla pierwszej stawki podatkowej. Z resztą uzbieranie owych 85 tysięcy przy obecnym limicie wpłat wynoszącym na dziś około 4200zł zajmie nam  ... 20 lat.

Sensowne zatem wydaje się by osoba wpadająca w drugą stawkę podatkową budowała sobie "ubezpieczenie od utraty pracy" właśnie na IKZE, z założeniem wycofania tych środków w okresie zmniejszonych lub żadnych dochodów.

Szczególnie interesujące może to być w przypadku małżonków rozliczających się łącznie  i planujących dziecko. Na IKZE żony można bowiem wpłacić przed zajściem w ciążę pewne kwoty pieniędzy odliczając je od wspólnego dochodu przed opodatkowaniem. W trakcie zaś urlopu wychowawczego, kiedy dochód kobiety  ciąży jest zerowy, można te pieniądze wycofać opodatkowując je po korzystniejszej stawce. Nie wiem czy równie skutecznie zadziała to w przypadku rozliczających się osobno - trzeba policzyć.

Zastrzegam przy tym, że wpierw trzeba sobie zrobić symulację w oparciu o swoje własne dochody i przewidywania aby móc określić czy taka operacja się nam opłaci.

Zająłem się zatem poszukiwaniem produktu, który pozwalałby na kontrolę posiadanych w takiej formie oszczędności a jednocześnie nie generował zbędnych kosztów. Jedyne sensowne IKZE jakie znalazłem prowadzone jest przez ING TFI. Mamy możliwość wyboru i późniejszego przesuwania środków pomiędzy funduszami inwestycyjnymi o zróżnicowanej strategii. Nie ma przy tym opłat dystrybucyjnych ani żadnych kosztów stałych jak w przypadku polis na życie, gdzie pobierane są stałe opłaty i prowizje za zarządzanie samą polisą i od każdej wpłaty.
Related Posts with Thumbnails