poniedziałek, 28 stycznia 2019

W czyim interesie działa KNF?

Niejednokrotnie na blogu krytykowałem instytucję i działania Komisji Nadzoru Finansowego. Wielokrotnie zastanawiałem się dlaczego działa ona w sposób, który w wielu przypadkach nie przynosi wcale korzyści uczestnikom rynku. Pisałem o tym w kontekście afery GetBack (Czy państwo zdaje egzamin w przypadku nadużyć na rynkach kapitałowych, czy ogólnie w gospodarce? - afera GetBack), w kontekście kryptowalut (Jak KNF nadzoruje rynek), rejestrów ostrzeżeń (Rola KNF), czy w końcu tendencji odwracania się inwestorów od rynku giełdowego (Inwestorzy indywidualni odwracają się od giełdy ).

 

Ostatnio przeczytałem w Pulsie Biznesu artykuł o tym jak to KNF postanawia "zreformować" zasady rozliczania się TFI z dystrybutorami. Artykuł ten kazał mi po raz kolejny zacząć się zastanawiać w czyim interesie działa ten urząd? Rzecz w dużym skrócie i bez wchodzenia w szczegóły sprowadza się do tego, że KNF podważyła dotychczasowy sposób rozliczania się za dystrybucję jednostek funduszy z takimi platformami jak Supermarket Funduszy Inwestycyjnych mBanku (SFI). Konsekwencją może być w ostateczności zniknięcie tej formy dystrybucji, w której klient nie jest obciążany za zakup jednostek. 

Niby chodzi o to, że płacenie z pieniędzy klientów (pobieranych w formie opłaty za zarządzanie) za dystrybucję jest nieuczciwe. Tyle, że likwitacja takiej formy rozliczeń i w konsekwencji dystrybucji spowoduje, że darmowe platformy funduszowe znikną i klienci będą skazani na kupowanie jednostek płacąc i za zarządzanie i za dystrybucję. Czyli DROŻEJ! 

Nijak nie mogę zrozumieć jak dla klienta miałoby być lepiej kupować drożej niż taniej. 

Rzecz jasna nie ma na rynku żadnej alternatywy w postaci możliwości zakupu jednostek bez opłaty dystrybucyjnej nawet bezpośrednio w TFI. Rzecz jasna też, możliwość korzystania z platformy takiej jak SFI zachęcała klientów do zawierania transakcji, zwiększała elastycznośc no i niwelowała lukę tych kilku procent opłaty pobieranej za sam zakup jednostki. 

Umówmy się, że kilka procent opłaty to dużo. Na tyle dużo, że może nie jet to uzasadnione w czasach kiedy zakup jednostki TFI jest automatycznie procesowany i księgowanym przez systemu komputerowe. Ale też na tyle dużo, żeby przywrócenie tej opłaty odgoniło od rynku kolejnych małych inwestorów. 

Jaki interes dla mnie dać się oskubać "upfront" z trzech procent inwestycji, skoro szanse, że ją odrobię na obecnym zmierzłym rynku są takie sobie?

Mało komu będzie chciało się ponosić opłaty za dostęp do takiej platformy jak SFI (nawet jeżeli będą na poziomie tylko 0,3% wartości portfela rocznie) więc kolejne rzesze inwestorów z rynku odejdą. 

Nie wiem w czyim to jest interesie. Klientów? Nadzoru? Funduszy? Giełdy?


środa, 23 stycznia 2019

Brexitować

Jest coś czego przedsiębiorcy strasznie nie lubią - tym czymś jest niepewność. No bo jak rozwijać biznes, skoro nie wiadomo co będzie? Szczególnie przedsiębiorcy nie lubią niepewności, którą funduje im państwo. Bo niestety, są mocno uzależnieni od otoczenia prawnego, a zmiany jakie państwo im funduje potrafią odwrócić sens prowadzenia biznesu o 180 stopni.


Kiedy doszło w Wielkiej Brytanii do decyzji w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej byłem pewien, że wywoła to chaos. Co więcej, przewidywałem, że chaos i niepewność pojawią się zanim brexit jako taki stanie się faktem. Ostatnie dwa lata dowiodły, że miałem rację. Brytyjscy politycy chcą jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko, a im bliżej do terminu wyjścia, który w pełni zadufania w siebie zafiksowali na 29 marca, tym więcej hamletyzowania i mniej konkretów.

Nie ma się co dziwić, że przedsiębiorcy mają dosyć. Duże koncerny, które swoje siedziby miały w Londynie, przenoszą je na kontynent (przykładem jest Sony, które przenosi swoją centralę do Holandii). Banki przerzucają swoje operacje do Frankfurtu bo nie wiedzą nadal na jakich warunkach będzie można prowadzić biznes po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. 

Analitycy i ekonomiści są już zmęczeni tworzeniem coraz to nowych scenariuszy i symulacji, które nadal są cały czas w sferze prawdopodobieństw. Naiwnością jest sądzić, że ogłoszenie konkretów na kilka dni przed terminem załatwi sprawę. Przecież duża korporacja może potrzebować miesięcy aby dostosować swój biznes do nowych warunków prawnych.

Ktoś, kto sądził, że negocjacje pójdą gładko był naiwny. Unia to twór ponad dwudziestu państw, z których każde ma swoje interesy. Brytyjczycy naiwnie sądzili, że to oni będą dyktować warunki, ale chyba nie do końca przeanalizowali swoją pozycję negocjacyjną i nie przystąpili do negocjacji z jasno wyklarowanym stanowiskiem. Teraz zdaje się nadal tego stanowiska nie mają.

Zatem ktoś komu wydawało się, że ten etap przed brexitem będzie bez wpływu na gospodarkę myślał życzeniowo. Dla wielu firm mniejszym kosztem i ryzykiem jest ucieczka od chaosu niż czekanie na rozwój wydarzeń. 

Stąd nie ma się co dziwić, że firmy brytyjskie przerejestrowują statki i samoloty do innych jurysdykcji. Wiele korporacji już dało pracownikom swoich londyńskich central propozycje przeprowadzki. 

Raporty i analizy (robione teraz, a nie przed decyzją w sprawie brexitu) pokazują jednoznacznie negatywny wpływ zamieszania i wyjścia z UE na brytyjską gospodarkę, a politycy robiąc nadęte miny nie są w stanie dojść do konsensusu, czego tak na prawdę chcą.

wtorek, 15 stycznia 2019

Pozyczka na 89,5%...

Niektórzy może się zdziwią, ale takie oprocentowanie pożyczki jak w tytule jest najbardziej możliwe. Takiego rodzaju pożyczki są na rynku oferowane przez różnej maści podmioty nie będące bankami (firmy pożyczkowe) i w pewien specyficzny sposób omijają ustawę antylichwiarską.


Ustawa ta ogranicza maksymalne oprocentowanie, ale nie ogranicza innych dodatkowych opłat i prowizji, które w przypadku takiej pożyczki składają się na istotną część jej kosztów. Ponad to "producent" ucieka się do pewnego sprytnego zabiegu, udzielając jej na małe kwoty i na krótki okres 6 miesięcy. Tym samym nie widać na pierwszy rzut oka jak wysoko jest ona oprocentowana. pożyczamy dwa tysiące, po pół roku oddajemy 2400zł i wydaje się nam, że w sumie to zapłaciliśmy tylko trochę więcej niż pożyczyliśmy. "Co to są cztery stówki". Rzecz w tym, że jak przeczytamy RRSO to włosy dęba stają. 89,5% rocznie to wychodzi, że gdybyśmy wzięli taką pożyczkę na rok, to po roku oddamy prawie drugie tyle co pożyczyliśmy. Jest to dużo i jest to szczególnie dużo w stosunku do tego jaki jest poziom stóp procentowych. 

Można się zżymać, że RRSO nie jest dobrą miarą, że ma wady, ale generalnie wypada jednak zwrócić na ten wskaźnik uwagę i zastanowić się czy korzyść wynikająca z kupienia czegoś pół roku wcześniej usprawiedliwia oddanie kilkuset złotych opłat i odsetek.

Tak wysokie oprocentowanie jest rzecz jasna kosztem, który płaci się za ryzyko że tego długu nie zwrócimy, bo i tego rodzaju pożyczki oferowane są klientom o gorszym standingu finansowym, ale... generalnie to jest prosta droga do spirali finansowej w czarną dziurę długów. Przed wzięciem takiej pożyczki warto się zastanowić czy chcemy iść tą drogą bo ona nas nie zaprowadzi nigdzie indziej tylko w tarapaty finansowe.

sobota, 12 stycznia 2019

8 wskazówek, które pomogą Ci zaoszczędzić na ubezpieczeniu samochodu - artykuł sponsorowany

Z roku na rok wzrastają stawki za ubezpieczenie samochodu. Zwiększenie liczby wypadków, kosztów napraw i siły roboczej… ubezpieczyciele mają wiele powodów do podwyżek. Ubezpieczenie auta to jeden z największych kosztów z obszaru ubezpieczeń prywatnych. Mamy dla Ciebie 8 wskazówek, dzięki którym zoptymalizujesz domowy budżet i zaoszczędzisz na składkach. 
 

1. Kup OC/AC online

Coraz więcej klientów decyduje się na zakup OC/AC przez internet. Powód jest oczywisty – w internecie jest taniej, szybciej i łatwiej. Dotyczy to także ubezpieczeń samochodu. Kupno ubezpieczenia przez internet ma tę zaletę, że w ciągu 14 dni możesz odstąpić od umowy bez żadnych konsekwencji.

2. Pogadaj ze swoim ubezpieczycielem

Jeżeli jesteś wiernym klientem i od lat ubezpieczasz się w jednej firmie, wykorzystaj to do negocjacji umowy ubezpieczenia na kolejny rok. Często jest tak, że na najniższe ceny polis mogą liczyć wyłącznie nowi klienci. Ale pozostaje jeszcze dogadanie się z ubezpieczycielem i zasugerowanie, że brak obniżki sprawi, że właśnie w tym roku kupisz polisę gdzie indziej – tam gdzie będzie najtaniej.

3. Porównaj ceny ubezpieczeń

Niby oczywiste, ale wciąż niewiele osób korzysta z tego przywileju. Sprawdzając, ile kosztuje OC online, można szybko zorientować się, gdzie jest najtaniej lub najlepiej. Porównywanie OC/AC przez internet jest bezpłatne i pozwala zaoszczędzić dużo czasu. Już w 5 min obliczysz OC na stronie porownywarka-oc-ac.pl. Wyobraź sobie, jakby to było, gdyby trzeba było dzwonić do każdego ubezpieczyciela osobno, pytać o oferty, a potem je analizować i porównywać.

4. Ubezpieczaj hurtowo

Z pewnością masz wykupionych co najmniej kilka polis – na samochód, dom, życie. Najgorzej, jeśli każda jest wykupiona w innej firmie. Jeśli masz wiele umów ubezpieczeniowych, przy najbliższej okazji przenieś je wszystkie do jednego towarzystwa. Możliwe, że dzięki temu uzyskasz dostęp do niższych stawek.

5. Dopasuj ubezpieczenie do swoich potrzeb

Płać tylko za to, co potrzebujesz. Weź pod uwagę wiek pojazdu, przebyte kilometry, swoje podróże i oszacuj, jakie ubezpieczenie będzie najbardziej przydatne. Kierowcy, którzy podróżują sporo, powinni kupić nie tylko OC, ale też np. autocasco online, które znacznie zwiększa zakres ochrony. Z innych dodatkowych ubezpieczeń poleca się również assistance, czyli doraźną pomoc w kryzysowych sytuacjach (np. gdy pęknie opona na autostradzie).

6. Wybierz płatność roczną

Nawet jeżeli Twój ubezpieczyciel proponuje płatność w ratach, zapłać za OC/ AC za cały rok z góry. To większe oszczędności, ponieważ jednorazowa płatność oznacza niższą składkę.

7. Zwracaj uwagę na szczegóły

Jeżeli kupujesz OC/AC online, zwróć uwagę na dodatkowe warianty. Z pewnością znajdziesz takie, które są Ci niepotrzebne, np. Zielona Karta (jeśli nigdy nie jeździsz za granicę) czy ubezpieczenie fotelika (jeśli nie masz dzieci). Lepiej wybrać ubezpieczenie, które naprawdę Ci się przyda.

8. Miej rękę na pulsie

Ceny ubezpieczeń szybko się zmieniają, dlatego co roku sprawdzaj najnowsze oferty u różnych ubezpieczycieli. Stawki za OC/AC różnią się w zależności od cech kierowców (wiek, staż itp.), regionu, a także ogólnych strat ubezpieczycieli w poprzednim roku. Zazwyczaj co roku obserwuje się podwyżki, ale niektóre firmy zamrażają ceny, by pozostać konkurencyjnym na rynku. Tak samo mogą zmieniać się Twoje potrzeby, dlatego monitoruj rynek ubezpieczeniowy i sprawdzaj, kto i co jest w stanie zaproponować w danej chwili.





Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego publikację

piątek, 4 stycznia 2019

Sprzedawcy złota inwestycyjnego w Polsce

Dawno temu zrobiłem na blogu listę adresów stron sklepów internetowych, gdzie w ten czy w inny sposób można kupić złoto inwestycyjne (sztabki, monety) i inne metale szlachetne. Lista ta jest dość stara i od czasu do czasu ją aktualizuję. Dziś zorientowałem się, że nie uaktualniałem jej już od dwóch lat, więc najwyższa pora posprzątać. 

Właśnie - posprzątać, bo jako, że złoto w ciągu ostatnich dwóch lat przestało być medialnym produktem inwestycyjnym (cóż, jak coś nie daje spektakularnych stóp zwrotu, to wszyscy o tym zapominają), to też i dla dealerów złota inwestycyjnego czasy były ciężkie. Rynek przeszła konsolidacja i zamykanie się co mniejszych outfitów, dla których przy barku medialnego szumu, niskie marże nie wystarczały na utrzymanie biznesu.

Z większych konsolidacji można wymienić przejęcie e-numizmatyki przez Goldenmark (dawna Mennica Wrocławska). W ten oto sposób mamy na rynku jednego tak na prawdę liczącego się dużego dealera, paru z ugruntowaną reputacją i trochę mniejszych (mnie osobiście nie znanych).

Dwa lata temu na liście było 29 adresów, teraz zostało ich 20. To coś pokazuje o rynku. Nie śmiem twierdzić, że przeczesałem cały internet i znam cały rynek, ale najważniejszych chyba namierzyłam (tak mi się wydaje). Nie znaczy to bynajmniej, że złota inwestycyjnego nie idzie kupić. Wręcz przeciwnie, jest nawet chyba łatwiej kupić z odbiorem osobistym, niż było to parę lat temu. Ja z resztą nie mam żadnych problemów z zakupem. Inna sprawa, że od lat nie kupowałem nic wysyłkowo. Moje przygody z kurierami zostawiającymi paczki pod wycieraczką wyleczyły mnie z tego (nawet pomimo tego, że są dealerzy, którzy sprzedają przez paczkomaty). Po prostu mam pod ręką źródło stacjonarne.

Zapraszam do przeglądnięcia listy sprzedawców metali szlachetnych.


-->