Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obligacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obligacje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 października 2023

Jeszcze raz słówko o złocie, obligacjach i nieruchomościach...

Było ostatnimi czasy na tym blogu kilka wpisów o złocie. Temat ten zawsze był obecny na tych łamach. Tak na prawdę jedne z pierwszych wpisów, jeszcze w 2009 roku dotyczyły właśnie tego metalu. Warto byłoby zatem zerknąć wstecz i zastanowić się jak taka inwestycja się sprawdziła.

Mamy zatem rok 2009 powstaje wpis o roli złota w portfelu inwestycyjnym. Napisałem w nim, że złoto powinno być pozycją portfela, która stanowi lokatę siły nabywczej w stabilne aktywo, które nie podlega żadnym instytucjom i jest stabilizatorem przed inflacją i zmianami na rynku walutowym. Ktoś mógł wtedy powiedzieć "naganiacz", ale spójrzmy kto miał rację? 

Jak wygląda skumulowana inflacja od tego czasu? Skumulowany wskaźnik CPI od 2009 roku wynosi 150,45 Oznacza to, że ówczesne 100zł to tyle ile dziś 150,45zł (dane można sprawdzić na stronie GUS)

W dniu kiedy powstał tamten wpis cena złota wynosiła 3328,8zł za uncję, dziś to 8347,04zł za uncję. Przez niecałe 15 lat daje to skumulowany roczny wskaźnik wzrostu na poziomie 6,32%. Na tak oprocentowaną lokatę z roczną kapitalizacją trzeba byłoby wsadzić pieniądze aby uzyskać analogiczną stopę zwrotu. Z każdych 100zł zainwestowanych w złoto wtedy mielibyśmy dziś  250,81zł. Co istotne, jeśli kupiliśmy złoto fizyczne nie musielibyśmy zapłacić podatku. 

No to zobaczmy jak wygląda oprocentowanie obligacji skarbowych które można byłoby wtedy kupić.

Musimy wziąć na tapetę obligacje 10 letnie EDO z lutego 2009 EDO0219, po 10 latach od zakupu za cenę nominalną 100zł zostałyby one wykupione po 160,32zł. Moglibyśmy je wtedy zamienić na kolejne obligacje 10 letnie EDO0229, które na dzień dzisiejszy są możliwe do wykupu po 139,07zł (Tabele odsetkowe można sobie sprawdzić). Zatem z każdych 100zł zainwestowanych w obligacje w lutym 2009 mielibyśmy dziś 222,96zł. Gdyby nasza inwestycja odbyła się w ramach IKE to nie zapłacilibyśmy podatku "Belki", w przeciwnym razie mielibyśmy 19% zysku mniej.

A nieruchomości? Weźmy sobie takie zestawienie, z którego to wynika, że średnia cena mieszkania na rynku wtórnym w 2009 roku wynosiła w Polsce 4 751 zł/m2. Z kolei w roku bieżącym wychodzi to 8 233 zł/m2

Oczywiście to są ceny średnie a rynek nieruchomości rządzi się swoimi prawami w zależności od lokalizacji, ale można powiedzieć, że nieruchomość mieszkaniowa od 2009 roku poradziła sobie z ochroną przed inflacją całkiem nieźle, ale jednak gorzej niż złoto. 100zł zainwestowane w ten uśredniony metr mieszkania przyniosłoby w bieżącym roku 173zł (co rzecz jasna jest bzdurą bo nikt nie kupuje średniego metra tylko konkretną nieruchomość, której lokalizacja, stan itd wpływa na cenę w każdym aspekcie).

Wracając jednak do złota wygląda na to, że złoto poradziło sobie z ochroną siły nabywczej lepiej niż indeksowane inflacją obligacje i nawet nieruchomości (na plus złota dodam, że za 3500zł można już było wtedy kupić sztabkę a kawałka nieruchomości jednak nie).

Od tamtego czasu napisałem jeszcze parę wpisów o tym jak kupować i jak inwestować w złoto. Nikt nie jest prorokiem i nie podejmuję się przewidzieć jak będzie się kształtowała inflacja w przyszłości, ale jeśli ktoś ma na uwadze powyższe to może go to zainteresuje. 

W 2009 roku powstały między innymi wpisy:

  • Inwestycje w złoto fizyczne (1)
  • Inwestycje w złoto fizyczne (2)
  • Inwestycje w złoto fizyczne (3)
  • Inwestycje w złoto fizyczne (4)

  • Niektóre zawarte w nich treści mogły się od tego czasu zdezaktualizować (np. linki do sklepów, których parę już z tego rynku wypadło), ale inne np. co do zasad kupowania są dalej aktualne. 
    Pewnym podsumowaniem tego co i jak jest małe kompendium inwestowania w złoto, które napisałem we wrześniu 2018 roku kiedy uncja złota kosztowała 4453zł czyli mniej więcej połowę tego co dziś...

    Na koniec wykres


    poniedziałek, 13 lutego 2023

    Czy inwestowanie w obligacje banków jest bezpieczniejsze niż inwestowanie w obligacje przedsiębiorstw?

    Pozornie odpowiedź na postawione w tytule (przewrotne) pytanie, mogłaby wydawać się oczywista. Przecież zapewne niejednemu z nas, sprzedawcy nawijali w banku makaron na uszy, mówiąc, że przecież w Polsce bank nie może upaść... Cóż, rzeczywistość wydaje się jednak bardziej skomplikowana i przeanalizujemy sobie ją na przykładzie VeloBanku.

    Kto się interesuje sektorem bankowym ten wie, że VeloBank powstał w wyniku przymusowej restrukturyzacji przejętego przez państwowy Bankowy Fundusz Gwarancyjny Getin Noble Banku. Zapewne mniej osób  jednak wie, że nowy bank nie przejął całości poprzednika. W dotychczasowym Getin Noble pozostały kredyty frankowe i... wyemitowane przez tamten bank obligacje.



    Obligacje te były sprzedawane przez pracowników Getin Noble banku klientom indywidualnym jako alternatywa (lepiej oprocentowana) dla lokat, jeszcze w czasach kiedy wierzyli oni, że bank ten będzie się rozwijał i nie upadnie. Jednak nikt nie przewidywał (i sądzę, że pracownicy Getinu byli w tym szczerzy, że tego nie przewidywali) iż bank zostanie poddany przymusowej restrukturyzacji a wszystkie wyemitowane przezeń obligacje zostaną decyzją BFG... umorzone.

    Tak, oto co stało się z obligacjami wyemitowanymi przez restrukturyzowany bank - zostały umorzone, mają zerową wartość i nikt z nich pieniędzy nie odzyska. Nie będę wgłębiał się tu w kwestię (istotną) czy obligacje te powinny były być zaoferowane tym klientom, którym ostatecznie zostały sprzedane. Zapewne w wielu przypadkach nie i sprzedawcy mają tu wiele za uszami. Nie o tym jednak jest rzecz.

    Rzecz tego wpisu jest o tym, że w przeciętnej świadomości, nawet wśród osób zajmujących się inwestowaniem, panowało przekonanie, że obligacje banków są bezpieczniejsze niż np. korporacyjne wyemitowane przez jakąś firmę. W końcu firmy upadał i swoich obligacji nie spłacały, co było też przedmiotem opisów na tymże blogu. Okazuje się jednak, że jak przeanalizować na chłodno ryzyka związane z zakupem obligacji banków vs. przedsiębiorstw to okazuje się, że w przypadku problemów danego emitenta obligacje bankowe (zwykle emitowane jako papiery podporządkowane) są obarczone systemowym ryzykiem przymusowej restrukturyzacji. Po takim kroku nie ma już nawet za bardzo wielu możliwości prawnych aby próbować dochodzić swoich roszczeń. (Ponoć mogą pozywać dom maklerski).

    Co ważniejsze, sam wiele lat czytając różne strony i blogi w sumie nie natknąłem się na żadną porządną analizę ryzyka opisującą potencjalne wtopy przy inwestowaniu w obligacje podporządkowane banków. Szkoda. Jedyne co mogę sobie przypomnieć to moje własne narzekanie na temat obligacji korporacyjnych jakieś osiem lat temu, i rozważanie przy okazji upadku SKBanku też jakieś osiem lat temu ale nie pogłębiłem wtedy niestety tematu.

    Generalnie na koniec jeszcze jedna konkluzja. Wiedzy na temat poruszania się w świecie finansów w Polsce bardzo brakuje. Działanie sprzedawców w bankach, którzy nie są obiektywnymi doradcami a naganiaczami tylko psuje całą sytuację. Klient ostatecznie nie może mieć do nikogo zaufania i w tym braku zaufania do nikogo zostaje sam. Niektórzy poddają się w tej sytuacji różnym wpływom sprzedażowym i w konsekwencji tracą pieniądze.

    Na koniec uzupełniająco wywiad z prezesem BFG: https://www.money.pl/gospodarka/jedna-decyzja-banku-nie-ma-prezes-bfg-tlumaczy-dlaczego-zniknal-getin-noble-bank-6867484811864704a.html

    poniedziałek, 16 stycznia 2023

    Jak kupić obligacje oprocentowane na 19%?

    Mam odpowiedzieć, na postawione w tytule pytanie, jednym zdaniem? Otóż trzeba BYŁO zrobić to zo zrobił premier Morawiecki w 2021 roku. Czy teraz da się to powtórzyć? Nie wiem, bo nie wiem na jakim poziomie będzie inflacja, ale ci którzy kupili w 2021 obligacje tak jak to ówcześnie zrobił premier, mogą cieszyć się zyskami.

    Przeanalizujmy to. Mateusz Morawiecki w 2021 roku kupił:

    • 3 letnie obligacje oszczędnościowe oparte o WIBOR ,
    • 4 letnie obligacje indeksowane inflacją.
    Weźmy zatem serie styczniowe wybranych obligacji:
    • TOZ0124 - oparte o stawkę WIBOR6M - obecnie wynoszący około 7%
    • COI0124 - oparte o indeksację inflacją oprocentowane w czwartym rocznym okresie odsetkowym na 18,75%
    BINGO! oto one, obligacje oprocentowane na prawie 19%. Jakby dobrze poszukać to poprzednie emisje np emerytalnych obligacji dziesięcioletnich dają obecnie także około 19% np. EDO0128 daje dokładnie tyle, czyli 19%.

    Wniosek z tego jest prosty - kto przewidział degrengoladę obecnego rządu (Premier?) i wysoką inflacje, ten się przed nią zabezpieczył i teraz wychodzi na swoje...



    środa, 7 września 2022

    Lokaty, obligacje, nieruchomości we wrześniu 2022

    Mamy nowy miesiąc, kolejne odczyty inflacji i cóż, pewnie nadal realnie ujemne stopy procentowe.

    Inflację mamy na poziomie 16,1% rdr

    W obligacjach mamy takie propozycje dostępnych we wrześniu emisji:

    • Trzymiesięcznych oszczędnościowych obligacji skarbowych o oprocentowaniu stałym (OTS1222) 3,00% w stosunku rocznym. Odsetki są należne i wypłacane wyłącznie przy wykupie obligacji.
    • Rocznych oszczędnościowych obligacji skarbowych o zmiennym oprocentowaniu (ROR0923). W pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym oprocentowanie wynosi 6,50% w stosunku rocznym. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane na podstawie stopy referencyjnej NBP. Odsetki są wypłacane co miesiąc.
    • Dwuletnich oszczędnościowych obligacji skarbowych o zmiennym oprocentowaniu (DOR0924). W pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym oprocentowanie wynosi 6,75% w stosunku rocznym. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane na podstawie stopy referencyjnej NBP i marży 0,25%. Odsetki są wypłacane co miesiąc.
    • Trzyletnich oszczędnościowych obligacji skarbowych o oprocentowaniu stałym (TOS0925). W każdym z trzech rocznych okresów odsetkowych oprocentowanie wynosi 6,50% w stosunku rocznym. Odsetki są kapitalizowane.
    • Czteroletnich indeksowanych oszczędnościowych obligacji skarbowych (COI0926). Oprocentowanie w pierwszym, rocznym okresie odsetkowym wynosi 6,50% w skali roku. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest zmienne wyznaczane na podstawie wskaźnika inflacji i marży 1,00%. Odsetki są wypłacane co roku.
    • Emerytalnych dziesięcioletnich oszczędnościowych obligacji skarbowych (EDO0932). Oprocentowanie w pierwszym, rocznym okresie odsetkowym wynosi 6,75% w skali roku. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest zmienne wyznaczane na podstawie wskaźnika inflacji i marży 1,25%. Odsetki podlegają rocznej kapitalizacji i są wypłacane przy wykupie obligacji.
    • Rodzinnych (wyłącznie dla beneficjentów Programu 500+) oszczędnościowych sześcioletnich obligacji skarbowych (ROS0928). Oprocentowanie w pierwszym, rocznym okresie odsetkowym wynosi 6,70% w skali roku. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest zmienne wyznaczane na podstawie wskaźnika inflacji i marży 1,50%. Odsetki podlegają rocznej kapitalizacji i są wypłacane przy wykupie obligacji.
    • Rodzinnych (wyłącznie dla beneficjentów Programu 500+) oszczędnościowych dwunastoletnich obligacji skarbowych (ROD0934). Oprocentowanie w pierwszym, rocznym okresie odsetkowym wynosi 7,00% w skali roku. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest zmienne wyznaczane na podstawie wskaźnika inflacji i marży 1,75%. Odsetki podlegają rocznej kapitalizacji i są wypłacane przy wykupie obligacji.

    Mamy więc średnio rzecz ujmując około -9,6% ujemnego realnie oprocentowania oszczędności. Dramat.

    Jak to wygląda na najlepszych lokatach? oto najlepsze lokaty na nowe środki oferuje aktualnie Nest Bank na 7,5% na 6 miesięcy. Bank Nowy i Kasa Stefczyka proponują 7,2% z tym, że Bank Nowy na 1 miesiąc a Kasa Stefczyka na 18 miesięcy. Reszta banków oferuje 7%. Są to w większości okaty promocyjne, na nowe środki dla posiadaczy konta. Realnie więc także tracimy na nich 9%.

    Naszła mnie taka refleksja, że chyba ci, którzy uciekli z gotówką w nieruchomości na wynajem wygrali na obecnej sytuacji. Ceny najmu szybują do góry, mieszkania się generalnie szybko wynajmują i stopy zwrotu są godne, a na dokładkę ceny nieruchomości nie spadają a nawet rosną, bo w dobie inflacji pieniądza jedyne co poza inflacją rośnie to wartość dóbr materialnych. 

    W co inwestować? Nie chcę się podejmować prognozy jak inflacja będzie się zmieniała w perspektywie roku. Być może te obligacje indeksowane inflacją mają jakiś sens. Obawiam się, że okazyjnych nieruchomości w dobrej cenie będzie teraz ciężko kupić. Mam namyśli takie, które się nadają do najmu a nie do kupienia na kredyt bo kredyty mieszkaniowe diabli wzięli i deweloperzy siedzą i czekają na klientów. Tylko że kto by kupował nieruchomości od dewelopera, przecież wiadomo, że ceny zawyżone...



    środa, 27 lipca 2022

    Jakie będzie oprocentowanie obligacji w sierpniu?

    Jest już dostępna informacja o warunkach emisji sierpniowych obligacji skarbowych. Zobaczmy zatem czy i jak zmieni się ich oprocentowanie w związku ze zmianami stóp procentowych i inflacją.

    Trzymiesięczne obligacje o stałym oprocentowaniu nadal będą miały odsetki na poziomie 3%. Tu nie ma żadnej zmiany. Jest to wyjątkowo niskie oprocentowanie zważywszy na fakt, że na niektórych kontach oszczędnościowych zaczynają się pojawiać odsetki wyższe.

    Roczne obligacje o zmiennym miesięcznie oprocentowaniu (tzw ROR), z których odsetki wypłacane są co miesiąc, i ustalane na podstawie stopy referencyjnej NBP będą od sierpnia płacić 6,5% w pierwszym okresie. Jest to o pół procenta więcej niż w serii lipcowej, ale wciąż nie dużo na tle inflacji.

    Obligacje dwuletnie o zbliżonej konstrukcji, tzn. z oprocentowaniem opartym o stopę referencyjną i płatnościami co miesiąc będą oprocentowane na 6,75% (też pół procenta w górę).

    Trzyletnie oszczędnościowe zmiennoprocentowane obligacje skarbowe z sześciomiesięcznym okresem odsetkowym będą płacić też o pół procent więcej tj 6,5% w pierwszym okresie. Ich oprocentowanie jest oparte na WIBOR6M

    Czteroletnie indeksowane inflacją obligacje skarbowe (COI) będą w pierwszym roku płacić 6,5%. jest to o pół procenta więcej niż seria lipcowa, ale i tak grubo poniżej inflacji.

    Dziesięcioletnie obligacje emerytalne (EDO) też poszły z oprocentowaniem w pierwszym roku w górę względem poprzedniej serii i będą dawały 6,75%

    Rodzinne sześcioletnie obligacje skarbowe dla beneficjentów programu 500+ (ROS) będą oprocentowane w pierwszym roku na 6,7%, zaś dwunastoletnie (ROD) na 7%.



    czwartek, 26 maja 2022

    Nowe obligacje "chroniące" przed inflacją

     Rząd obiecał, że od czerwca wypuści nowe obligacje "chroniące przed inflacją". Co zamierza? Zobaczmy, bo nowa obligacji jest już dostępna i można przeanalizować co się zmieni.

    Pytanie, które wszyscy sobie zadają jest takie, czy nowe obligacje pozwolą skutecznie uchronić oszczędności przed inflacją.

    Zobaczmy zatem co pojawi się od czerwca:

    • trzymiesięczne oszczędnościowe obligacje skarbowe o oprocentowaniu stałym 3,0 % w stosunku rocznym (OTS) 
    • roczne obligacje skarbowe o oprocentowaniu 5,25 % w pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym (ROR). W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane na podstawie stopy referencyjnej NBP (odsetki są wypłacane co miesiąc),
    • dwuletnie obligacje o oprocentowaniu stałym (DOS) wypadają z oferty,
    • dwuletnie obligacje skarbowe o oprocentowaniu 5,50 % w pierwszym miesięcznym okresie odsetkowym (DOR). W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane na podstawie stopy referencyjnej NBP i marży 0,25 % (odsetki są wypłacane co miesiąc),
    • trzyletnie oszczędnościowe zmiennoprocentowane obligacje skarbowe o oprocentowaniu 5,50 % w pierwszym sześciomiesięcznym okresie odsetkowym (TOZ). W kolejnych okresach odsetkowych ich oprocentowanie jest wyznaczane na podstawie wskaźnika WIBOR6M,
    • czteroletnie indeksowane inflacją obligacje skarbowe o oprocentowaniu 5,50 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym (COI). W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane jako suma wskaźnika inflacji i marży 1,00 %,
    • emerytalne dziesięcioletnie indeksowane inflacją obligacje skarbowe o oprocentowaniu 5,50 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym (EDO). W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane jako suma wskaźnika inflacji i marży 1,25 %,
    • rodzinne sześcioletnie obligacje skarbowe dla beneficjentów programu 500+ o oprocentowaniu 5,70 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym (ROS). W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane jako suma wskaźnika inflacji i marży 1,50 %,
    • rodzinne dwunastoletnie obligacje skarbowe dla beneficjentów programu 500+ o oprocentowaniu 6,00 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym (ROD). W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie jest wyznaczane jako suma wskaźnika inflacji i marży 1,75 %.


    Widzimy zatem wyraźne podniesienie oprocentowania obligacji w pierwszym roku. Znacznie lepiej niż na depozytach bankowych, które oferowane są obecnie. Niestety nadal oprocentowanie to jest niewystarczające, żeby wygrać z inflacją, która jest aktualnie dwucyfrowa. Może się to udać dopiero w drugim roku w przypadku tych papierów, które będą indeksowane wskaźnikiem inflacji (COI, EDO, ROS i ROD). W przypadku pozostałych, jeżeli inflacja utrzyma się na zbliżonym poziomie to mamy niestety nadal straty, aczkolwiek jest to lepsze rozwiązanie niż lokata w banku.

    Pojawia się pytanie czy banki zareagują na te ofertę podnosząc oprocentowanie i czy wpłynie to na zmniejszenie nadpłynności sektora bankowego. Obawiam się, że o ile banki pewnie trochę podniosą oprocentowanie to na wielki efekt makroekonomiczny bym nie liczył.

    Nadal mamy zatem realnie ujemne stopy procentowe i oszczędzający tracą.

    piątek, 18 lutego 2022

    Skandalicznie niskie oprocentowanie obligacji detalicznych

     Inflacja w styczniu sięgnęła poziomu 9,2%. Oznacza to, że w ujęciu rocznym oszczędności tracą na wartości prawie dziesięć procent. Tymczasem oprocentowanie obligacji skarbowych pozostaje... skandalicznie niskie.

    Chcąc lokować pieniądze w 3 miesięcznych obligacjach detalicznych dostaniemy za nie 1% w skali roku przez cały 3 miesięczny okres oszczędzania. Szczerze mówiąc, dziwię się tym, którym chce się bawić w nabywanie takich obligacji bo oprocentowanie nie wynagrodzi im straconego czasu.

    Nie lepiej sprawa ma się w przypadku obligacji dwuletnich. Są one oprocentowane 1,5% w każdym z dwóch lat oszczędzania. Patrząc na poziom inflacji jest to złodziejstwo, na którym państwo zarabia prawie 8% rocznie!

    Nieco lepiej wyglądają obligacje trzyletnie. Konstrukcja ich oprocentowania jest inna, częściowo oparta o sześciomiesięczny WIBOR (1,60 % w pierwszym sześciomiesięcznym okresie odsetkowym, w kolejnych sześciomiesięcznych okresach odsetkowych: mnożnik 1,00 x WIBOR 6M). Niestety w tym momencie WIBOR6M jest na poziomie 3,84% więc i tak daleko w tyle za inflacją.

    No ale mamy przecież obligacje indeksowane inflacją, czteroletnie i dziesięcioletnie, w czym więc problem? Otóż w tym, że w pierwszym roku oszczędzania są one oprocentowane na poziomie odpowiednio 1,8% (czterolatki) i 2,2% (dziesięciolatki). Dopiero w kolejnych latach do stopy inflacji jest doliczana marża. Powoduje to, że pierwszy rok można w ich przypadku spisać na straty. Kolejnych lat też nie można być pewnym bo mechanizm indeksacji jest oparty o stopę z miesiąca poprzedzającego rozpoczęcie kolejnego roku kapitalizacji. Może być więc tak, że fala inflacji opadnie i oprocentowanie na kolejny rok będzie niższe, a gdy potem wzrośnie, to znów nie nadążą one za inflacją.

    Dość wspomnieć, że w przypadku czterolatek i dziesięciolatek pewną amortyzacją tego mechanizmu mogłaby być marża doliczana do stopy inflacji, jest ona jednak na żenująco niskim poziomie odpowiednio 1% i 1,25%. Gdzie te czasy gdy marże te były znacznie wyższe? Przykładowo zapadająca w tym miesiącu seria obligacji dziesięcioletnich EDO0222 miała marżę 3%.

    To wszystko dziwi. Dziwi też to, że pomimo tak mizernego oprocentowania nadal ktoś te papiery kupuje. Popyt jest co prawda niższy niż w latach poprzednich, ale i tak w styczniu sprzedano tych obligacji za 2,9 mld zł.

    Warto więc pamiętać, że inflacja jest de facto rodzajem podatku grabiącym oszczędzających.



    piątek, 24 kwietnia 2020

    Ministerstwo Finansów w maju obniża oprocentowanie obligacji, kto się pospieszy zdąży kupić serię kwietniową.

    Jeżeli ktoś che kupić obligacje zabezpieczające jako tako przed inflacją nasze oszczędności to musi się pospieszyć. Kwiecień kończy się już wkrótce, a wraz z nim możliwość kupienia obligacji detalicznych z wyższym oprocentowaniem. W ogłoszonym dziś komunikacie Ministerstwo Finansów podało, że oprocentowanie obligacji detalicznych emitowanych w maju będzie niższe.

    Wygląda to następująco:

    • Obligacje 3 miesięczne serii majowej OTS0820 będą oprocentowane na 0,5%, obecnie serię kwietniową OTS0720 można kupić z oprocentowaniem 1,5% - jest różnica!
    • Dwuletnie obligacje DOS0522 będa oprocentowane na 1,1% w skali roku, w kwietniowej serii DOS0422 oprocentowanie wynosi 2,1% prawie dwa razy więcej!
    • Trzyletnie obligacje o zmiennym oprocentowaniu są w przypadku serii majowej TOZ0523 w pierwszym okresie oprocentowane na 1,3%, seria kwietniowa TOZ0423 ma w pierwszym okresie oprocentowanie 2,2%
    • Czterolatki, indeksowane inflacją mają w majowej serii COI0525 oprocentowanie w pierwszym roku oszczędzania 1,30%, a w kolejnych latach oprocentowanie równe inflacji i stałej marży wynoszącej 0,75%, dla serii kwietniowej COI0424 pierwszy rok ma oprocentowanie 2,4% a kolejne marżę 1,25% - jest różnica!
    • 10 letnie obligacje serii majowej EDO0530 będą w pierwszym oszczędzania oprocentowane na 1,70%, a w kolejnych z uwzględnieniem inflacji i marży wynoszącej 1,00%, seria kwietniowa ma 2,70 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,50% + inflacja
    • 6-letnie obligacje rodzinne dla beneficjentów 500+ mają w serii majowej ROS0526 w pierwszym roku oszczędzania wynosi 1,50%, w kolejnych latach oprocentowanie jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1,25%. Seria kwietniowa ROS0426 płaci 2,80 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 1,75% + inflacja
    • 12-letnie obligacje rodzinne dla beneficjentów 500+ mają w serii majowej ROD0532 w pierwszym roku oszczędzania oprocentowanie 2,00%, w kolejnych latach oprocentowanie jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1,50%, seria kwietniowa ROD0432 płaci znacznie więcej bo 3,20 % w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych: marża 2,00% + inflacja.



    Obligacje serii kwietniowej można kupić jedynie do końca kwietnia, zostało mało czasu przed końcem miesiąca!

    Widać wyraźnie, że rząd przygotowuje się na kryzys gdzie nawet obligacje, które teoretycznie mają zabezpieczyć przed inflacją będą miały niższe marże. 


    poniedziałek, 17 lutego 2020

    Polacy próbują uciekać przed inflacją w obligacje skarbowe

    Według ostatnich danych GUS inflacja w styczniu przekroczyła 4,4%. Nie ma się zatem czemu dziwić, że oszczędzający próbują za wszelką cenę ratować swój kapitał. Ofert depozytów bankowych, które pozwalałyby uciec przed inflacją nie ma. Oszczędzający rzucili się zatem na obligacje skarbowe indeksowane inflacją.

    Pomimo tego, że takie obligacje ochronę przed inflacją włączają dopiero w drugim roku, popyt  na nie i tak jest największy od dekady. Po raz pierwszy w historii suma zgłoszonego popytu na 4 latki przekroczyła maksymalną wartość emisji określoną w liście emisyjnym na 1 mld zł. Konieczne było wydanie aneksu do listu inwestycyjnego zwiększającego wielkość emisji do 2 mld zł. Sprzedaż wszystkich obligacji oszczędnościowych sięgnęła w styczniu 2,5 mld zł.Styczniowy popyt na obligacje był wyższy niż w całym roku 2010, 2011 czy 2012 kiedy całoroczny popyt na obligacje detaliczne był niższy niż 2,45 mld zł.

    Dla porządku przypomnijmy, że inflacja rośnie przy całkowitej bierności NBP. jest to wręcz działanie intencjonalne. Adam Glapiński, prezes NBP i przewodniczący RPP, jeszcze w styczniu na konferencji po posiedzeniu RPP przewidywał, że inflacja nie przekroczy 4 procent, a ekonomistów, którzy uznawali taki scenariusz za całkiem realny, nazwał publicystami. Cóż, życie weryfikuje, a historia pamięta. Czy zatem prezesa Glapińskiego zapamięta tak jak Rudolfa Havensteina?

    Na razie NBP twardo obstaje przy swojej teorii, że inflacja spadnie. Pożyjemy zobaczymy. na koniec taki obrazek historyczny.



    Polecam wszystkim na razie lekturę książki "Kiedy pieniądz umiera" - właśnie o inflacji. Może w sam raz na nadchodzące czasy?

    poniedziałek, 24 września 2018

    Wielka gra

    Czytam sobie właśnie o liście otwartym jaki obligatariusze firmy Get Back skierowali do banków, które udzieliły Get Backowi kredytów zabezpieczonych (w jaki sposób to nie wiem). Generalnie sprawa jest taka, że obligatariusze (niezabezpieczeni) apelują do zdrowego rozsądku, wrażliwości, etc wierzycieli zabezpieczonych bo tylko w ten sposób mają szansą odzyskać cokolwiek w trybie upadłości układowej (w dużym skrócie). 

    Co na to banki mające te zabezpieczone wierzytelności? no cóż, jeśli mam zgadywać to pewnie będą miały tych niezabezpieczonych wierzycieli w nosie. Zestawiam to sobie z sytuacją Sygnity - tam instytucje finansowe dostarczają ciągłej kroplówki i pożyczają kasę firmie, która jest w permanentnej restrukturyzacji. Dzieje się tak dlatego, że mają w tym interes bo upadłość jest znacznie gorsza niż permanentna kroplówka. 

    W przypadku Get Backu banki zadziałają ugodowo tylko jeżeli będą miały w tym interes, a czy będą miały? Nie spodziewam się bo gdyby tak było to już by jakieś działania podjęły nie czekając na listy otwarte. Czy przejmą się negatywnym PR? Nie sądzę, bo działając przeciw swojemu interesowi naraziłyby się na restrykcje KNF, a prawda jest taka, że los niezabezpieczonych obligatariuszy Get Backu guzik kogo obchodzi, a w szczególności guzik obchodzi większość klientów tychże banków. Większość klientów, nie ma pojęcia co to obligacje, dlaczego na nich ludzie tracą, a jeśli nawet ma pojęcie to uzna, że są sami sobie winni. Więc banki niespecjalnie przejmą się "złym PR".

    I w ten właśnie sposób toczy się wielka gra, w której duzi gracze czyszczą zwykły plankton.


    wtorek, 29 maja 2018

    Misseling w aferze Getback - rzecznik finansowy otrzymał skargi na Lions Bank i Idea Bank

    Rzecznik Finansowy otrzymuje liczne skargi na sposób w jaki Lion's Bank i Idea Bank sprzedawały swoim klientom obligacje spółki GetBack. (czyt. więcej) Chodzi o to, że obligacje miały byc przedstawiane jako bezpieczna alternatywa dla lokat bankowych.

    Cóż, sądy zapewne ocenią czy doszło do tak zwanego missellingu. Mnie natomiast przypomniało się doświadczenie jakie miałem z Lion's Bankiem. 

    Otóż parę lat temu miałem okazję korzystać  z usług tej instytucji. Przekonałem się wtedy, że poza niezłymi na one czasy oprocentowaniami depozytów (które potem się skiepściły) i dostępem do produktów strukturyzowanych "szytych na miarę" do których dostęp mają klienci z grubym portfelem, jest to jednak przede wszystkim przybytek sprzedający z jednej strony ułudę wyjątkowości, a z drugiej najnormalniej w świecie wmasowujący produkty finansowe.

    Cały biznes polega na tym, że mając dostęp do klientów z grubszym portfelem można im sprzedawać różne konstrukcje mniej dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Miałem jednak okazję przekonać się, że bankowi doradcy, są takimi samymi sprzedawcami jak w każdej innej instytucji finansowej. Niestety często prezentującymi przed klientami świetlane wizje przyszłości bez ryzyka i z wysokimi zyskami.

    Doświadczyłem także bycia zachęcanym do kupna obligacji korporacyjnych Ganta (taki deweloper co upadł). Przekonywano mnie o bezpieczeństwie tej inwestycji i to pomimo faktu, że już wtedy na forach w internecie można było przeczytać, że spółka ma problemy z rolowaniem obligacji. Moje obawy zbyto stwierdzeniem, że tak duża spółka na pewno nie upadnie... po kilku miesiącach Gant upadł.

    Wszystkim korzystającym z usług różnej maści bankowości osobistych czy prywatnych, niech to i ostatnie wydarzenia z GetBackiem, będą przestrogą. "Doradca" jest niejednokrotnie sprzedawcą. On dostaje prowizje za upchnięcie tego czy innego produktu. Niech nas nie zwiedzie to, że w tzw. "kanale premium" będzie on bardziej szanował klienta. On go po prostu skroi na większą kasę i dostanie z tego większą prowizję. Na tym mu będzie zależało.


    wtorek, 8 maja 2018

    Afera GetBack zatacza coraz szersze kręgi?

    Mamy od niedawna na tapecie aferę na rynku finansowym, która niewykluczone, że okaże się drugim po Amber Goldzie spektakularnym wybuchem. Mam na myśli historię spółki GetBack, o której zacząłem pisać w poprzednim wpisie.

    Otóż czytałem dziś artykuł Bartłomieja Godusławskiego  na temat tego jakich dziwnych i  "nieszablonowych" chwytów imali się przedstawiciele GetBacku aby uwikłać "w temat" władze Polskiego Funduszu Rozwoju, PKO BP czy nawet samego premiera. Cytując wspomniany artykuł "Nasi rozmówcy przekonują, że głównym celem mógł być Mateusz Morawiecki. Chodziło o uwikłanie państwa w sprawę, która już wtedy wydawała się nie do uratowania.". Czytam dalej o jakiś kopertach do rąk własnych, których przezornie nie odebrano i zaczynam się zastanawiać na ile cała afera jeszcze się rozkręci. 

    Bo że afera jest to już nie mam żadnych wątpliwości. Mamy bowiem ewidentnie przekredytowaną spółkę, która stała się kontenerem na wierzytelności odkupione od banków między innymi z grupy Idea Banku i Getinu. Czy cały proces miał na celu zdjęcie z bilansów banków wierzytelności, przerzucenie ich do spółki finansowanej przez obligacje sprzedawane w dużej mierze inwestorom indywidualnym a następnie sprzedanie całej spółki? KNF do pewnego momentu na to przyzwalał. Mieliśmy więc transfer funduszy od grupy mniej zorientowanych do bardziej zorientowanych, a w drugą stronę transfer pakietów wierzytelności o jakości trudnej do określenia. Jakoś nie wiem dlaczego ale przypomina mi to modus operandi banksterów z Wall Street przed kryzysem 2008 roku.

    Co gorsza na spółkach z grupy Idea Banku i Getin Banku cieniem kładą się oskarżenia o misselling papierów Get Backu. Żeby jeszcze doprawić ten sos, to mamy wysyp fantastycznych rekomendacji dla tej spółki, który chmara analityków wydawała przed debiutem (który nota bene był hojnie opłacony przez zainteresowaną spółkę). Czy to jest tak, że KNF po prostu zbyt późno zorientował się, że mamy do czynienia ze spółka, która jest nadmiernie zlewarowana? Czy ktoś chciał wpakować kogoś na minę (KNF bankierów, bankierzy klientów)?

    Co lepsze jak czytamy na BusinessInsiderze "w ubiegłym roku jeden z inwestorów zwrócił się do KNF z zapytaniem o obligacje GetBacku. W odpowiedzi Komisja poinformowała go, że nie sprawuje nadzoru nad prywatnymi ofertami papierów wartościowych". mamy więc kolejny przykład "skuteczngo działania" KNF. Szczerze, nie znalazłem dotąd przykładów rzeczywiście uzasadniających istnienie tej instytucji.

    Przecież jeszcze nie tak dawno temu mieliśmy debiut giełdowy spółki, która teraz nie jest w stanie albo nie chce pokazać raportu rocznego. Jej notowania są zawieszone co zabetonowało posiadane przez indywidualnych inwestorów akcje i obligacje, które są teraz de facto warte równe ZERO ZŁOTYCH. Szanse na jakiś sensowny układ z wierzycielami są też moim zdaniem równe ZERO skoro spółka proponuje spłatę w ramach układu w tym roku zaledwie około 1 % zobowiązań.

    Kryzys dotknie nie tylko posiadaczy bezpośrednich, którzy nabyli akcje lub obligacje GetBacku, ale także posiadaczy jednostek funduszy inwestycyjnych, które zainwestowały w te papiery jako instytucje. Kto sprytniejszy ratował się wypychając te papiery do innego portfela tak jak zrobił to Quercus TFI (po to aby nie stracić wiarygodności) inni przecenili jednostki i stracili ich klienci (Trigon TFI). Są jeszcze fundusze emerytalne... Ilu jeszcze klientów instytucji, regulowanego bądź co bądź, rynku będzie poszkodowanych?

    To jest z resztą coś co odróżnia tę historię od Amber Golda - tamten funkcjonował na pewnej ziemi niczyjej, pomiędzy przepisami prawa i nikt nie chciał lub nie mógł go skontrolować. Tutaj mamy aferę ze spółką notowaną na GPW, kontrolowaną przez KNF, w której papiery inwestowały kontrolowane i podlegające przepisom fundusze a wierzytelności spółka ta kupowała od banków. Czy to sprawi, że ta afera się rozleje, czy też zostanie skutecznie zakopana pod dywanem?

    Ciekawie brzmi w tym kontekście hasło z logo firmy "Razem wygramy z każdym długiem"...


    wtorek, 24 kwietnia 2018

    Czy państwo zdaje egzamin w przypadku nadużyć na rynkach kapitałowych, czy ogólnie w gospodarce? - afera GetBack

    Pytanie postawione w tytule pojawia się w mojej głowie regularnie. Postanowiłem napisać o tym bo zbiegają się w czasie dwie rzeczy. Oto mamy sytuację kiedy spółka GetBack po festiwalu zamieszania jakie ufundowała swoim inwestorom nie spłaca odsetek od obligacji. Pojawiają się więc tacy inwestorzy, którzy chcą pisać doniesienia do prokuratury. Życzę im szczęścia bo moje osobiste doświadczenia są raczej negatywne. Oto mija właśnie cztery lata jak po doniesieniach inwestorów prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie upadłości Rodan Systems. Cóż takiego wydarzyło się w tym śledztwie przez te cztery lata? Absolutnie nic. ZERO. Kompletnie nic. 

    Dla mnie państwo polskie abdykuje generalnie na całej linii w takich tematach. mamy kolejne afery, małe i duże. Amber Gold był jednym przykładem. Raz na jakiś czas pokazowo wsadzi się kogoś do ciupy aby trzymać bez wyroku parę lat. Tylko kiedy przychodzi do rzetelnego wyjaśnienia poszczególnych spraw to prokuratura, KNF i inne instytucje polskiego państwa kompletnie sobie nie radzą.

    Co lepsze - KNF teraz twierdzi, że w prospekcie GetBacku, który sam zatwierdzał (!) mogły być nieścisłości. jaką więc rolę pełnią ci urzędnicy skoro pozwalają spółce, która prezentuje bardzo wysokie ryzyko prze-lewarowania i utraty płynniściu wchodzić na rynek, być dystrybuowaną pomiędzy indywidualnych inwestorów, a potem sami przyznają, że coś było nie tak? Po co dyrektywy MIFID, KNFy, i inne tego typu głupoty, skoro to i tak NIE DZIAŁA.

    Mamy niewydolne urzędy, wykonujące niewydolne prawo. jak to jest że upadłość spółki takiej jak np. Budostal 5 trwa pięć (chyba, jak nie więcej) lat? Jak to jest, że nadal mogą emitować obligacje firmy, które są ewidentnie zagrożone niewypłacalnością? Jak to jest, że kiedy doradcy Lions Banku naganiali klientów na obligacje Ganta i zapewniali że to bezpieczna inwestycja podczas gdy widać było że to jest bardzo duże ryzyko (które się później zmaterializowało) - to nie ponieśli jako ludzie i jako instytucja finansowa żadnych konsekwencji?

    Jak to jest, że przeciętny człowiek w państwie polskim, kiedy ktoś mu nie odda pieniędzy jest bezradny bo dochodzenie własnych praw jest praktycznie nieopłacalne, a instytucje państwowe wcale mu nie pomagają? Jak to jest, że prawo chroni nieuczciwego dłużnika (którego nie można normalnie, za pośrednictwem sądu namierzyć kiedy się np. wymelduje), a porządny obywatel, który został oszukany nie ma żadnego wsparcia?

    Albo wracając do tematu obligacji - mamy takie sytuacje gdy inwestor zostaje umoczony z nic nie wartym papierem, którego nie może ani sprzedać ani nawet do kosza wyrzucić (bo zdematerializowany) i nie jest w stanie zaliczyć go w straty podatkowe? 

    Moim zdaniem niezależnie od kłapania mordą polityków tej czy innej maści, nie mamy porządnego pro obywatelskiego państwa, które stoi na straży uczciwych ludzi. Państwo teoretyczne istnieje nadal, choćby się aktualnie, miłościwie nam panująca władza święcie oburzała, bo prawda jest taka, że czy to pięć lat temu, czy teraz - instrumenty prawne i mechanizmy działania są takie same. Dlatego obawiam się, że obligatariusze GetBacku piszący donosy do prokuratury, będą mieli jedynie wątpliwą przyjemność składać zeznania w walących się obskurnych komisariatach z odpadającym tynkiem i rozpadającymi się meblami, a potem długo czekać na wynik śledztwa, które absolutnie do niczego nie doprowadzi.


    poniedziałek, 2 października 2017

    Trzymiesięczne obligacje skarbowe - czy ta nowość się sprawdzi?

    Ministerstwo Finansów przyzwyczaiło nas, że standardowa oferta obligacji skarbowych (tzw. detalicznych) obejmuje papiery dwu, trzy, cztero i dziesięcioletnie. Okazyjnie pojawiały się jednorazowe emisje obligacji krótkoterminowych np. na dziewięć miesięcy, ale były to incydenty.

    Od dziś pojawiła się nowość, obligacje skarbowe trzymiesięczne, oprocentowane na stałej stopie (aktualnie 1,5% w skali roku). 



    Czy osiągną sukces? Trudno powiedzieć. Wydaje się, że mogą być ciekawą alternatywą dla tych posiadaczy gotówki, którzy mają jej zbyt dużo aby w banku objął ich limit BFG, ale jednocześnie nie chcą jej blokować na dłuższy okres. Czy pozostali się zainteresują? Cóż oprocentowanie nie powala, ale jest nieco powyżej poziomu, który banki oferują na trzymiesięcznych lokatach. Oczywiście zależy to od tego - jakie banki, ale generalnie widać, że ma to być alternatywa dla lokat bankowych. Także w przypadku wcześniejszego wykupu obligacje te zachowają się jak lokata - po prostu stracimy odsetki.

    Interesujące dla mnie będzie ile na te obligacje uda się ściągnąć z rynku pieniędzy.

    poniedziałek, 3 października 2016

    Inwestowanie w obligacje korporacyjne na rynku Catalyst - przemyślenia i poradnik

    Rynek Catalyst, na którym notowane są obligacje korporacyjne obchodził właśnie w piątek siedmiolecie swojego istnienia. Taki moment jest okazją do pewnych przemyśleń i refleksji. Faktem jest, że rynek się rozwinął, ale nie obyło się w tym czasie bez perturbacji. Można było zarobić sensowne pieniądze, ale też i byli tacy, którzy stracili całość środków. Niektórzy jeszcze walczą w sądach. 

     Tak wyglądała strona gpwcatalyst tuż przed uruchomieniem rynku.

    Okazuje się, że do funkcjonowania na tym rynku potrzebna jest solidna dawka wiedzy i zdrowego rozsądku - podobnie z resztą jak na pozostałych. Nic nie jest takie proste na jakie wygląda  pozoru, a trzeba się orientować w tym z czym mamy do czynienia. Po początkowej euforii kiedy wielu inwestorom wydawało się, że nie ma nic prostszego niż obligacje, a niektórzy zachęcali do inwestycji w nie pomijając całkowicie ryzyko, przyszła chwila refleksji. Sam niejednokrotnie na łamach tego bloga utyskiwałem na jakość emitentów, przepisów regulujących rynek i nadzór, a także na obyczaje wśród emitentów. Moje doświadczenia z rynkiem Catalyst są "średnie".

    Dzięki temu, że miałem do tego typu inwestycji odpowiednie nastawienie to straciłem niewielki ułamek portfela. Dzięki wiedzy i krytycznemu spojrzeniu na rynek w porę uciekłem z Ganta mimo, że naganiacze próbowali mi wcisnąć jeszcze jedną emisję. Poza tym doświadczyłem tego jak wygląda regulacja rynku i dochodzenie swoich praw. Przykładowo sprawa Rodanu w prokuraturze nie posunęła się od półtora roku do przodu bo cały czas biegły sporządza opinię czy rzeczywiście zarząd dopuścił się wyprowadzania majątku ze spółki? Albo, że w Budostalu upadłość idzie już chyba czwarty rok i nie widać jakiegokolwiek rozstrzygnięcia - i nie chodzi o odzyskanie kasy, ale o to, żeby te przeklęte obligacje przestały się wyświetlać w rachunku w DM. 

    Takich spraw jest mnóstwo i inwestorzy są po fakcie pozostawieni sami sobie, a instrumenty prawne i szybkość polskich sądów im nie pomaga w żaden sposób. Wręcz odnoszę wrażenie, że oszuści są na uprzywilejowanej pozycji, zawsze krok do przodu. Rynek Catalyst ma swoje jasne strony i zalety, ale i niestety swoje wady takie jak brak płynności niektórych papierów, niedostatki regulacji, słabości naszego polskiego prawa. Dosyć dobrym komentarzem jest tu artykuł na portalu dyskusja.biz "7 urodziny Catalyst, ale co dalej?" - dość trafne spostrzeżenia zbieżne z moimi.
     
    Rzecz w tym, że są ludzie i strony, które reklamują obligacje korporacyjne jako cudowne remedium na obecne czasy niskich stóp przy całkowitym pominięciu ryzyka i tu jest problem bo ludzie którzy nie znają ryzyk i potencjalnych min to nie mają kompletnie wiedzy w co się pakują i czym ryzykują.
     
    Nadzór i media też nie specjalnie temat naświetlają, wręcz przedstawiają go w lepszym świetle niż jest w rzeczywistości. Dobre firmy owszem i są, ale mało, a poważnych ratingów na rynku nikt nie robi, spółki się nie wywiązują z obowiązków informacyjnych, ordynarnie nie spłacają i nikt nic im nie robi.

    W tym kontekście z bardzo cenną inicjatywą wyszli Remigiusz Iwan z bloga Rynek Obligacji i Emil Szweda z portalu Obligacje.pl, którzy przygotowali w formie ebooka poradnik pt. “Jak zacząć inwestować w obligacje korporacyjne”. Miałem okazję mieć pewien wkład w jego powstanie gdyż dane mi było recenzować pewne jego fragmenty na etapie przygotowania. Uważam, że jest to ważne aby przed przystąpieniem do inwestycji na danym rynku mieć wiedzę z zakresu przedmiotu inwestycji - jest zatem okazja w dość przystępnej formie tę podstawową wiedzę posiąść.

    W toku dyskusji nad przygotowaniem tej publikacji zwracałem jednak uwagę, że trochę może zabrakło wyartykułowania takiej myśli aby nie być byt chciwym bo połaszenie się na wysokie odsetki czasem przyćmiewa zdroworozsądkową analizę ryzyka i odwraca uwagę od rzetelnej oceny emitenta. Może jest to efektem osobistych doświadczeń bo sam sparzyłem się na kilku emitentach i moje obserwacje co do działań niektórych nie są zbyt pozytywne. Ja mam takie poczucie, że nigdy nie dosyć ostrzegania i uświadamiania ryzyka w danym typie inwestycji bo to prowadzi do bardziej świadomych decyzji.

    Niemniej jednak uważam i popieram takie inicjatywy. Jak ja zaczynałem to trudno mi było znaleźć źródło wiedzy, które powalałoby zrobić pierwszy krok i zrozumieć z czym to się je. Dlatego polecam lekturę poradnika i również zapraszam w komentarzach do dyskusji i dzielenia się doświadczeniami z inwestycji na rynku Catalyst.
    http://www.rynekobligacji.com/jak-zaczac-inwestowac-w-obligacje-korporacyjne/

    poniedziałek, 26 września 2016

    Obligacje 500+

    Ministerstwo Finansów przedstawiło szczegóły emisji obligacji skarbowych dla beneficjentów programu Rodzina 500 plus. Wydaje mi się pewnym absurdem działanie polegające na rozdawaniu publicznych pieniędzy, a następnie emisji obligacji aby te pieniądze ściągnąć z rynku. Ma to pewne znamiona kreatywnej księgowości, szaleństwa i populizmu. Rozbierzmy jednak koncepcję na czynniki pierwsze.

    Otóż już w październiku ma ruszyć emisja obligacji (Rodzinne Obligacje Skarbowe) przeznaczonych specjalnie dla beneficjentów programu 500+. Mają one być oprocentowane atrakcyjniej niż standardowe obligacje skarbowe. 

    Będą one emitowane na okres 6 i 12 lat. Oprocentowanie 6-latek będzie wynosiło 2,60% w pierwszym roku i 1,75% ponad inflację w kolejnych (w przypadku deflacji będzie to tylko 1,75%). Z kolei 12-latki przez pierwszy rok będą oprocentowane 3%, a potem 2% plus wskaźnik inflacji. Odsetki będą kapitalizowane i wypłacane na końcu.

    Jest to więc ewidentnie próba przerzucenia w czasie przynajmniej części kosztów programu 500+. Tym bardziej, że za przedterminowy wykup miałaby być pobierana opłata w wysokości 0,70 zł za każdą obligację 6-letnią i 2 zł za obligację 12-letnią czyli odpowiednio 0,7% i 2% nominału (100zł).

    Te specjalnie emitowane obligacje będzie można jednak zakupić za kwotę nie większą niż ta otrzymana na dzieci. Oznacza to, że de facto to nie specjalnie zachęci to do budowania większych oszczędności. 

    Faktycznie może to być np. jakaś forma oszczędzania na studia dla dziecka. Kupowane w ten sposób co miesiąc obligacje stanowiłyby np. po 12 latach takie comiesięczne stypendium. Moim zdaniem rzecz jasna zdecydowanie roztropniej jest jakiekolwiek otrzymane od państwa pieniądze odłożyć niż roztrwonić. Trwonieniem zajmują się politycy na potęgę, lepiej zatem aby obywatele oszczędzali w ten czy w inny sposób.

    Pytanie czy pomysł chwyci. Zapewne wielu bardziej świadomych beneficjentów programu 500 plus ma już jakieś pomysły na zagospodarowanie na przyszłość dodatkowego strumienia dochodów. Tylko czy będą to akurat obligacje? Czy oprocentowanie będzie wystarczająco atrakcyjne aby pokonać konkurencję w postaci lokat bankowych?

    Więcej informacji na stronie MF.

    wtorek, 17 maja 2016

    Publiczna emisja obligacji Banku Pocztowego na 4,5%

    Od poniedziałku 23 maja rozpoczynają się zapisy w nowej emisji obligacji Banku pocztowego dla inwestorów indywidualnych. Oferta wygląda atrakcyjnie bo oferowane są obligacje 10 letnie oprocentowane w pierwszym półroczu 4,5% a później 2,8%+WIBOR6m. Odsetki mają być płacone półrocznie. Minimalny zapis to 5 tyś złotych a zapisy poniżej 30 tysięcy maję nie być redukowane (chyba że wyczerpie się pula 300 tysięcy obligacji gwarantowanych). Zapisy mają potrwać do 3 czerwca.

    W oczywisty sposób jest to zatem oferta skonstruowana pod inwestorów detalicznych. Wydaje mi się, że Bank Pocztowy chce trochę powtórzyć sukces Aliora, któremu dosyć szybko udało się ostatnio uplasować emisję obligacji.


    Oferta wygląda atrakcyjnie także ze względu na to, że emitentem jest bank de facto państwowy. Już miałem rozważyć zapisywanie się na te obligacje kiedy dostrzegłem jeden haczyk. Otóż zapisu można dokonać jedynie w biurach Expandera albo Ipopema Securities i to tylko zakładając w Ipopema rachunek maklerski dopłacając 0,45% wartości inwestycji tytułem prowizji.

    Jak to przeczytałem to mi się odechciało. Nie rozumiem dlaczego oferującym biurem maklerskim nie mogłoby być DM PKO BP, który ma w Banku Pocztowym ponad 25% udziałów? Nie rozumiem dlaczego przy okazji takiej oferty daje się zarobić prywatnemu podmiotowi, który wcale nie grzeszy ilością oddziałów a przy okazji zbuduje sobie bazę marketingową klientów.

    Więcej informacji na stronie Banku Pocztowego.

    sobota, 21 listopada 2015

    SKbank zbankrutował - czy obligacje banków spółdzielczych są bezpieczne?

    Kuszący do niedawna wysokimi odsetkami od swoich lokat SKbank (a właściwie Spółdzielczy Bank Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie) jest bankrutem.Okazuje się, że w Wołominie problemy z bankowością były nie tylko w SKOKu, który zbankrutował kilka miesięcy temu. Także bank spółdzielczy udzielał źle zabezpieczonych kredytów "krewnym i znajomym królika". W konsekwencji KNF zawiesił z dniem dzisiejszym działalność SKbanku i postanowił złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Aktywa banku spółdzielczego nie wystarczają na zaspokojenie jego zobowiązań, a w wyznaczonym przez Komisję terminie nie zgłosił się żaden bank gotowy ratować SKbank. W konsekwencji od poniedziałku posiadacze depozytów do 100 tysięcy euro będą mogli występować o zwrot pieniędzy z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

    Sytuacja stawia pytanie o stabilność sektora banków spółdzielczych. O tym, że były nieprawidłowości w sektorze SKOKów było wiadomo od dawna. jednak niepokojem napawa fakt, że także banki spółdzielcze, pomimo tego, że przecież były objęte nadzorem "od zawsze".

    Szczególnie niepokoić się mogą posiadacze większych niż 100 tysięcy euro depozytów (choć szczerze mówiąc nie sądzę aby trzymanie większej niż limit gotówki w jakimkolwiek banku było rozsądne). Zdecydowanie jednak bardziej martwić się mogą posiadacze obligacji wyemitowanych przez banki spółdzielcze. Przykładowo posiadacze obligacji SKbanku mogą już pożegnać się z pieniędzmi. Z resztą, większość obligacji banków spółdzielczych to obligacje podporządkowane - zaspokajane są one w ostatniej kolejności. Szczerze mówiąc, szkoda już zachodu na dochodzenie takich wierzytelności. Czy inne banki są bezpieczne? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Posiadacze obligacji banków spółdzielczych powinni jednak dokonać chyba analizy ryzyka swojego portfela.

    wtorek, 27 października 2015

    Listopadowa 11 - nowa oferta obligacji MF

    W listopadzie standardowa oferta obligacji skarbowych, zostanie wzorem poprzednich jednorazowych emisji, wzbogacona o "Listopadową 11". Będzie to już czwarta emisją specjalna obligacji oszczędnościowych skierowana do nabywców indywidualnych. Pierwsza miała miejsce 2 lata temu w listopadzie 2013 r. ("Listopadowa 13") - sprzedaż wyniosła 874 mln zł. Druga nastąpiła w lutym 2014 r. ("Lutowa 7") - sprzedaż wyniosła 282 mln zł, a trzecia w grudniu 2014 r. ("Grudniowa 14") kiedy sprzedano 487 mln zł. 

    Te tak zwane Krótkookresowe Obligacje Skarbowe (w skrócie KOS) charakteryzują się tym, że nie są emitowane regularnie i wypuszczane są na okresy krótsze niż dwa lata. Listopadowa emisja będzie dostępna do nabycia również poprzez zamianę, a także (co jest nowością) będzie można ją nabyć także w ramach konta IKE-obligacje.

    Jaka jest charakterystyka listopadowej jedenastki KOS?

    Są to 11 miesięczne obligacje oznaczone kodem KOS1016.
    Wartość nominalna to 100zł.
    Okres do wykupu wynosi 11 miesięcy.
    Oprocentowanie Listopadowej 11 jest znane w momencie zakupu i wynosi:
    •      0,11% - w pierwszych dwóch miesiącach,  
    •      1,11% - od 3 do 8 miesiąca,
    •      2,11% - od 9 do 10 miesiąca,
    •     11,11% - w 11 miesiącu.
    Po każdym miesiącu narosłe odsetki będą kapitalizowane zwiększając wartość odsetek naliczanych w następnym miesiącu.

    Kupując obligację za 100 zł otrzymamy przy wykupie 101,84 zł. Odpowiada to rentowności 2,00% w skali roku. 

    Obligacja posiada opcję wcześniejszego zakończenia oszczędzania bez opłat i utraty narosłych odsetek.

    Co ciekawe W związku z emisją "Listopadowej jedenastki" oprocentowanie obligacji dwuletnich zostało w listopadzie jednorazowo podniesione do poziomu 2,10% a obligacji trzyletnich do poziomu 2,20%. 
    Czy to się opłaca? Cóż - w przypadku lokat bankowych można znaleźć kilka z oprocentowaniem powyżej 2%, ale dla na prawdę dużych środków wybór jest niewielki. W obecnej sytuacji obligacje te mogą być więc zatem realną alternatywą dla lokat oferowanych przez niektóre banki.

    Więcej informacji na stronie obligacjeskarbowe.pl

    Emisja specjalną obligacji oszczędnościowych dostępna będzie do nabycia także poprzez zamianę. Cena zamiany została ustalona w wysokości 99,90 zł, co pozwoli uzyskać rentowność 2,12% w skali roku.Obligacja posiada też opcję wcześniejszego zakończenia oszczędzania bez opłat i utraty narosłych odsetek.

    wtorek, 7 lipca 2015

    Bezpieczne wakacje - ale ubaw...

    Ubawiłem się wczoraj przednio. Dostałem od jednej z agencji PR tekst marketingowy promujący ofertę obligacji skarbowych. Jak przeczytałem wstęp to prawie z krzesła spadłem.  Zaczyna się niewinnie:
    "Najbliższe dwa miesiące to czas wypoczynku i dobrej zabawy w gronie najbliższych. Aby w pełni móc wykorzystać te chwile beztroski należy tak zabezpieczyć swoje pieniądze, żeby mogły one spokojnie poczekać na nasz powrót z urlopu. "
    No ok, powiedzmy, że jadąc do Grecji powinienem trzymać portfel z gotówką głęboko w kieszeni żeby mi przedsiębiorczy greccy kieszonkowcy nie zachachmęcili, a resztę wsadzić w złoto lub zakopać... lecimy dalej:
    "Doskonałym sposobem na bezstresowe pomnażanie swoich oszczędności jest ulokowanie ich w obligacjach skarbowych. Zakup tych instrumentów po pierwsze gwarantuje najwyższe bezpieczeństwo, a po drugie zapewnia względnie atrakcyjny zarobek "
    Tutaj spadłem z krzesła i przestałem czytać. BŁAGAM! Kiedy piszemy na wszystkich blogach o bankructwie Greckiego państwa, którego nie stać na wykup obligacji, to jak można bredzić, że to 100% bezpieczny instrument. Może jest on WZGLĘDNIE bezpieczny, ale to zależy jaki i kiedy. Nigdy na tym świecie nic nie jest GWARANTOWANE. 

    Jak pokazuje historia nawet obligacje denominowane w zlocie nie były wykupywane i są warte dziś tyle co papier, więc błagam nie piszcie takich bzdur!

    Można przecież napisać, że obligacje polskie są względnie bezpieczne i mamy stabilny wzrost gospodarczy (co jest prawdą) blablabla, ale nie o "gwarantowaniu najwyższego bezpieczeństwa" w ogólności. No choć trochę błagam pomyśleć nad pisaniem takich tekstów, żeby nie wychodziły tego typu idiotyzmy w zestawieniu z obecną sytuacją geo-ekonomiczną.

    Nazwy agencji i autora łaskawie nie wspomnę żeby nie narażać go na pośmiewisko. 

     

    PS. Ja nie twierdzę, że polskie obligacje nie są bezpieczne. Twierdzę, że pisząc w obecnej sytuacji o kolejnej ich emisji, trzeba mądrze uargumentować dlaczego są względnie bezpieczniejsze od innych form lokowania kapitału. To możliwe - tylko trzeba się trochę nagłowić.

    -->