Pokazywanie postów oznaczonych etykietą srebro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą srebro. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2019

Inwestycje alternatywne - podstawy

Na początek należałoby zapewne wyjaśnić samo pojęcie Inwestycji alternatywnych.

Czym są inwestycje alternatywne?

Uznaje się za nie wszystkie rodzaje inwestycji poza tymi tradycyjnymi opartymi o rynek finansowy, czyli akcje, obligacje bądź gotówkę. Grupa ta jest bardzo szeroka i zawierają się w niej zarówno inwestycje w kryptowaluty, metale szlachetne, obrazy, samochody kolekcjonerskie jak i nieruchomości czy venture capital.

Inwestycje alternatywne nie zaliczają się do tak zwanych tradycyjnych form inwestowania. Są one specyficzne poprzez charakter samej inwestycji, aktywa będące jej przedmiotem, specyfikę, itd. Obejmują one zakup dzieł sztuki, przedmiotów kolekcjonerskich, znaczków, monet, inwestycje w sport, etc.

Główna korzyść związana takimi inwestycjami, to przede wszystkim zmniejszenie korelacji wartości z ruchami na rynkach finansowych, zmniejszenie zmienności wahań portfela, skuteczniejsza dywersyfikacja oraz wykorzystanie niskiej korelacji z innymi, tradycyjnymi klasami aktywów. Na przykład inwestycje w dzieła sztuki są w mniejszym stopniu skorelowane z rynkami finansowymi niż różne rodzaje aktywów na tych właśnie rynkach. Takie inwestycje charakteryzują się zazwyczaj wyższa barierą wejścia i niższą płynnością (choć nie zawsze).

Niektórzy do inwestycji alternatywnych zaliczają także fundusze hedgingowe, fundusze private equity i fundusze funduszy. Ja wolałbym inna definicję. Za inwestycje alternatywne proponowałbym uznać zatem inwestycje w inne klasy aktywów nisko skorelowane z rynkami finansowymi. Pod tym względem inwestycje w ziemię i nieruchomości można byłoby zaliczyć właśnie do inwestycji alternatywnych. Złoto zaś stałoby gdzieś na granicy.


Ale czy wszystkie inwestycje alternatywne są dostępne jedynie dla wielkich inwestorów? Otóż nie. Wprawdzie dzieła sztuki mogą kosztować i miliony dolarów, ale czasem da się kupić dzieło jakiegoś perspektywicznego artysty w przystępnej cenie.

Innym przykładem mogą być monety kolekcjonerskie na których w roku 2007 można było sporo zarobić, a rozważnie lokując w nie oszczędności myślę, że będzie to możliwe także w przyszłości. Podobnie walory filatelistyczne. Także tutaj uważnie dobierając przedmiot inwestycji można nieźle zarobić. Przykładem są znaczki wycofane z obiegu, posiadające błędy czy rzadkie okazy wydane w niewielkim nakładzie. Inne przykłady to antyki, sztuka, stare rękopisy, mapy, wina (tak, tak niektórzy inwestują w wina)...

Generalną zasada która wyłania się z powyższego jest fakt, że to nie ilość pieniędzy przeznaczona do zainwestowania jest najważniejsza w tego typu inwestycjach. Tutaj (z racji niewielkiej liczby analiz dostępnych publicznie i specyfiki danego rynku) najistotniejsza jest dogłębna wiedza o przedmiocie inwestycji. Nie znając się na filatelistyce czy numizmatyce, albo obrazach trudno będzie o korzystne lokowanie w tych dziedzinach swojego kapitału.

 

Inwestycje w metale szlachetne

Tak jak już wspomniałem inwestowanie w metale ma pewne cechy inwestycji alternatywnych w tym sensie, że są one w mniejszym stopniu skorelowane z sytuacją na rynkach finansowych. Złoto jest wręcz znanym od wielu lat hedge antyinflaycjnym. W związku z tym, że wiele pisze się o złocie jako tym metalu szlachetnym, w którym warto lokować swoje inwestycje nie będę tutaj skupiał się na tym zagadnieniu. Odsyłam do innych opracowań, natomiast chciałbym poniżej przedstawić krótką charakterystykę takich metali jak srebro, platyna, pallad w kontekście inwestycyjnym.

 

SREBRO

Srebro od zarania dziejów było wykorzystywane na cele monetarne. Po odejściu od jego wykorzystania do celów bicia monety podstawowym zastosowaniem pozostało zastosowanie go w jubilerstwie i przemyśle. Wykorzystywane jest także do celów inwestycyjnych, jednak z naszej polskiej perspektywy jest znacznie mniej atrakcyjne niż złoto, ze względu na obłożenie go podatkiem VAT w całej Unii Europejskiej. Ponadto marże nakładane na inwestycyjne sztabki czy monety srebrne potrafią sięgnąć 100% ceny spot, co czyni taką inwestycję mało opłacalną. W końcu srebro jest dwa do trzech razy bardziej niestabilne od złota. Oznacza to na ogół znacznie bardziej dynamiczne wzrosty, ale i znaczne spadki, nie rzadko rzędu 30%. Wynika to z płytkości rynku i faktu, że większość wydobycia srebra pozyskuje się przy okazji wydobycia rudy innych metali (miedź, cynk).
Inwestorzy zainteresowani zakupem srebra do celów inwestycyjnych mogą nabyć (podobnie jak w przypadku złota) sztabki i monety. Jeżeli zakładamy inwestycję w wartość kruszcu a nie wartość numizmatyczną to odradzam na cele inwestycyjne wszelkie wynalazki typu monety kolekcjonerskie (chyba że kupowane poniżej ceny spot srebra). Podobnie rzecz ma się ze srebrnym złomem (sztućce służą raczej do spożywania posiłków a nie do inwestycji). Generalnie jeżeli inwestować w cokolwiek to tak, aby można było to potem zbyć po godziwej cenie.
Podobnie jak w przypadku złota istnieją także specjalistyczne fundusze inwestujące w ten metal i powiązane z nim aktywa, ale niestety nie znam żadnych dostępnych w Polsce.

 

PLATYNA

Innym metalem szlachetnym, który cieszy się zainteresowaniem inwestorów jest platyna. Jest to jeden z najrzadziej występujących na ziemi metali, którego producentami jest zaledwie klika krajów (78% produkcji platyny pochodzi z RPA, 13% z Rosji, a 5% z USA i Kanady), a który wraz z wynalezieniem katalizatorów samochodowych zyskał spore zapotrzebowanie przemysłowe. Platyna ma pewną cechę, która czyni ja interesującą dla inwestora - jest trudno dostępna. Jest niestety przez to droga, co z kolei stawia ją poza zasięgiem przeciętnych małych inwestorów. Ta trudna dostępność platyny sprawiły, że nigdy w historii nie był wykorzystywany na cele monetarne.
Z najbardziej znanych platynowych monet lokacyjnych wymienić można amerykańskiego Platinum Eagle, kanadyjskiego platynowego Maple Leaf oraz platynową australijską Koalę. Dostępne są także platynowe sztabki.

 

PALLAD

Na końcu dochodzimy do palladu, najmniej chyba znanego z metali szlachetnych, który może być przedmiotem zainteresowania inwestorów. W zasadzie jest to metal przemysłowy, a nie szlachetny. ze względu na swą rzadkość występowania jest jednak przedmiotem zainteresowania inwestorów. Pallad stosuje się w dentystyce, przemyśle chemicznym i elektronicznym. Coraz większym polem zastosowań palladu jest produkcja katalizatorów do silników diesla. Największym producentem jest rosyjski Norilsk Nickel Group (surowiec ten otrzymuje jako efekt uboczny swej podstawowej działalności jaką jest produkcja niklu.). Znaczna produkcja palladu pochodzi także z RPA. Inwestycja w pallad może przybrać formę zakupu monet lub sztabek. Są one równie trudno dostępne jak platynowe i ze względu na nietypowość, trochę cierpią z powodu niskiej płynności.

 

Numizmatyka

Numizmatyka to alternatywny sposób inwestowania i dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Monety kolekcjonerskie są ciekawym sposobem lokowania pieniędzy. Należy pamiętać jednak, że taka inwestycja powinna być sposobem na dywersyfikację naszych oszczędności, a raczej nie powinna być główna inwestycją. Poza tym inwestycje w monety wymagają pewnej dawki wiedzy na temat przedmiotu inwestycji.

Przede wszystkim numizmaty stanowią przedmiot inwestycji ze względu na rzadkość swojego występowania. Monety z przeszłych lat, które są w dobrym stanie zachowania i zachowały się w niewielkiej liczbie egzemplarzy mogą osiągać na aukcjach bardzo wysokie ceny.

Sztandarowym przykładem inwestowania w polskie monety kolekcjonerskie jest złota moneta o nominale 200 zł XIII konkurs pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Moneta ta została wybita w nakładzie 500 sztuk w roku 1995. W tamtym okresie można ją było kupić w cenie emisyjnej 780 zł. Dzisiaj ta moneta kosztuje około 40000 złotych. Często wymieniana jest także moneta o nominale 20 zł Szlak Bursztynowy, która w dniu emisji kosztowała 57 zł a po spadku cen z poziomu 3000 zł kosztowała potem 1800 zł.

Te dwa powyższe przykłady to najlepsze rodzynki inwestycyjne z tego rynku i trzeba się liczyć z faktem, że takich monet już pewnie nie będzie. Jednak okazje się zdarzają cały czas. Niemniej jednak lata 2008-2010 były bardzo trudne dla osób inwestujących w monety. Ze względu na wysokie nakłady większość wyemitowanych w tym okresie monet osiągnęła ceny poniżej emisyjnych. Załamanie pociągnęło za sobą także inne walory (wielu inwestorów zmuszonych było wyprzedać się ze zgromadzonych monet). Na tę sytuację nałożyło się ogólne załamanie na rynkach finansowych (chociaż generalnie twierdzi się, że rynek numizmatyczny jest odwrotnie skorelowany z giełdą to rok 2008 pokazał, że rządzi się on swoimi prawami i cyklami). Także sposób sprzedaży monet kolekcjonerskich zmieniony przez NBP w latach 2009-2010 sprawił, że znaczna część marży z potencjalnego wzrostu cen nowoemitowanych monet przepłynęła do NBP. Te zawirowania dotknęły w różnym stopniu segmenty monet starych, złotych czy srebrnych.

I w 2008 roku zdarzały się przecież okazje. W listopadzie 2008, z okazji 90 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę został wydany między innymi banknot kolekcjonerski i złota moneta o nominale 50 zł. Moneta kosztowała w dniu emisji 370 zł i ze względu na mały nakład nie każdemu udało się ją kupić. Wkrótce potem jej cena skoczyła do poziomu 900 zł za sztukę. Banknot kolekcjonerski o nominale 10 zł był jeszcze lepszą inwestycją. W dniu emisji kosztował 15 zł za sztukę a po miesiącu 50-55 zł. Jest to kolejne uzasadnienie dla tezy, że aby odnieść w inwestycjach alternatywnych sukces trzeba dobrze orientować się w rynku.

W przypadku wszystkich monet najważniejszy jest nakład. Im niższy nakład tym wyższy potencjał wzrostu. W przypadku monet złotych, na cenę wpływa tez wartość zawartego w monecie kruszcu. Dodatkowo istotne są także walory estetyczne czy przynależność do serii.
Tak więc monety kolekcjonerskie mogą być inwestycją, nawet całkiem niezłą, pod warunkiem, że są odpowiednio dobrane o odpowiednich nakładach, w dobrych stanach zachowania i przechowywane w odpowiednich warunkach.

Warto mieć jednak na uwadze, że na numizmatyce trzeba się znać. Aby ocenić potencjał inwestorski danej monety trzeba wiele wiedzieć o tym kiedy była wyprodukowana, w jakim nakładzie i ile egzemplarzy się zachowało. Trzeba mieć też duża wiedzę aby być w stanie odróżnić od siebie warianty tej samej monety.

Na temat inwestycji w złoto przeczytasz we wpisie "Inwestowanie w złoto fizyczne".

Złote monety kolekcjonerskie - wartość kolekcjonerska i wartość kruszcu

Szczególny przypadek inwestycji w monety kolekcjonerskie to zakup monet złotych. Złote monety kolekcjonerskie są droższe niż cena samego metalu. Otóż wartość tych monet powiększa wartość numizmatyczna czy też kolekcjonerska stanowiąca niejako marżę za rzadkość i stan zachowania monety.

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że wartość numizmatyczna tych monet podlega wahaniom nie do końca zależnym od cen złota. Bo kiedy temat monety staje się popularny, a sama moneta rzadka to jej wartość numizmatyczna rośnie szybciej. Szybciej może także spadać kiedy moda na daną monetę przeminie. Przykładem może być moneta złota "90 rocznica odzyskania niepodległości" o nominale 50zł. jej cena emisyjna wynosiła 370zł ale ze względu na niski nakład (8800szt) prawie natychmiast stała się niedostępna. Jej cena szybko skoczyła do 1000zł aby po kilku miesiącach spaść do około 700zł.

Jak pokazują analizy jeżeli chodzi o korelację ceny kruszcu i ceny monety kolekcjonerskiej to - bywa różnie. Bardzo różnie i czasem nawet bez jakiejkolwiek korelacji. Oczywiście cena takiej monety nie spadnie raczej poniżej ceny kruszcu bo szybko zostałaby wykupiona i przetopiona, ale wartość numizmatyczna waha się czasem dramatycznie.

Jaki z tego wniosek dla inwestora? Uważnie dobierać monety. Bo ryzyko związane ze zmiennością ich wartości jest zdecydowanie większe niż w przypadku sztabek. W zasadzie kupując złote monety kolekcjonerskie kupuje się strukturę złożoną z ceny złota i wartości numizmatycznej. Pierwsza stanowi dolne zabezpieczenie inwestycji, a druga podlega zmianom i może generować większy zysk.

 

Srebrne monety kolekcjonerskie jako inwestycja?

Rozważając możliwość dokonania inwestycji w srebro można także uwzględnić możliwość zakupu kolekcjonerskich monet srebrnych jako sposobu na inwestycję w ten metal. Pisałem już o tym w kontekście numizmatyki ogólnie. Niestety nie jest tak różowo. Otóż ceny srebrnych monet kolekcjonerskich są absolutnie oderwane od ceny zawartego w nich kruszcu. Kształtowane są przez wielkość nakładu, walory estetyczne, etc. ale nie przez zawartość metalu. Owszem zdarza się, że cena takiej monety spadnie na tyle, że zrówna się z wartością zawartego w niej srebra, wtedy rzeczywiście dla inwestora szukającego okazji może to być atrakcyjny zakup, ale też niekoniecznie. Rynek numizmatyczny rządzi się bowiem swoimi prawami. Rynek numizmatyczny przeżywał swój rozkwit w latach 2006-2007. Później w związku z rosnącymi nakładami monet emitowanych przez NBP i ze zmianami w sposobie ich dystrybucji, szanse na zarobienie na nowo emitowanych monetach stały się znikome. Zdarzało się, że ceny nowo wypuszczonych numizmatów spadały na rynku wtórnym poniżej ceny emisyjnej. Dlatego też lokowanie funduszy w numizmaty należy rozpatrywać w zupełnie osobnej kategorii od lokowania w metale szlachetne.

 

Lokata w monety Nordic Gold

Innym ciekawym pomysłem był zakup monet 2zł Nordic Gold emitowanych przez NBP do 2014 roku. Istota pomysłu sprowadzała się do zakupu woreczków menniczych (ze względu na to, że w woreczku znajduje się 50 szt. monet) monet Nordic Gold. NBP tował 2zł monety Nordic Gold jako monety okolicznościowe. W kasie NBP można je było wymienić po cenie nominalnej. Oznacza to, że przychodząc ze 100zł banknotem otrzymaliśmy worek 50 monet wart równo 100zł. Zasadnicza sprawa polegała bowiem na tym, że monety te są (nadal) prawnym środkiem płatniczym więc możemy iść do warzywniaka i kupić za nie cokolwiek (problem jednak, że sklepikarze nie znają tych monet, ale każdy bank ma już obowiązek je przyjąć).

Istota lokaty polega na tym, że wartość kolekcjonerska tych monet z roku na rok rośnie. Może nie rośnie w jakimś zastraszającym tempie, ale rośnie. A sama lokata jest bezpieczna o tyle, że w każdej chwili możemy odzyskać kwotę nominalną wsadzoną w te monety. Proste.
Oczywiście trudno jest oszacować w tym momencie jaki zysk nam przyniosą te monety. I w tym tkwi sęk. Pozytywem jest zaś dostępność i możliwość ich szybkiego upłynnienia, choćby po wartości nominalnej. W każdej chwili możemy iść do sklepu i je wydać.

Aktualnie NBP emituje nowe momenty okolicznościowe o nominale 5zł, które mogą pełnić tę samą funkcję inwestycyjno-płatniczą.

 

Znaczki

Przykładem inwestycji alternatywnej może być kupowanie selektywnie dobranych walorów filatelistycznych.

Przykładem jest seria znaczków "Ocaleli z zagłady" - z powodu błędu w jednym ze znaczków wszystkie arkusze tej emisji były na przełomie lutego i marca 2009 roku wycofywane z obiegu. Kto zdążył kupić, lub ma znajomości na poczcie mógł zaopatrzyć się w blok w cenie 35zł. Tymczasem na aukcjach internetowych cena bloku sięgała potem 130-150zł. Ponieważ większość znaczków tej emisji została jednak zniszczona i w jej miejsce wypuszczone zostały poprawione, to znaczki z błędem, które się ostały, stopniowo zyskują na wartości.

Selektywnie dobierane walory filatelistyczne mogą przynieść zysk z zainwestowanych w nie pieniędzy. Jednak aby dobrze wybrać należy kierować się znajomością dziedziny, orientacją na rynku i wyczuciem.

 

Pożyczki społecznościowe - warto się w to bawić?

Jakiś czas temu pojawił się pomysł "inwestowania" poprzez udzielanie pożyczek społecznościowych. Od samego początku byłem ostrożny względem takich wynalazków. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda interesująco. Organizatorzy serwisów służących udzielaniu takich pożyczek zapewniają o wsparciu przy windykacji należności, o ubezpieczeniu pożyczek, etc.

Mnie zniechęciła na początku jedna kwestia - rozliczanie podatków. Generalnie dla mnie nieoczywiste jak miałbym się rozliczyć jako inwestor i jaka kwotę mógłbym w ten sposób pożyczyć innym, żeby nie zostało to potraktowane jako działalność gospodarcza.

Druga rzecz to wiarygodność pożyczkobiorców, praktycznie nieweryfikowalna. Domyślam się, że średnio rzecz biorąc niska. Jest to dosyć ryzykowna zabawa, przy niewielkim marży zysku. Jak można się po pewnym czasie funkcjonowania takich serwisów zorientować - generalnie we wszystkich tego typu przedsięwzięciach dużo jest opóźnień spłaty i pożyczek windykowanych. Sama windykacja zaś też jest problemem i niejednokrotnie jest nieopłacalna przy małej skali zaangażowanych środków. Mieliśmy po drodze także przygody z likwidacją serwisów, przez które udzielano takich pożyczek, gdzie udzielający ich zostawali porzuceni sami sobie.

Jednym słowem uważam tę dziedzinę za raczej zabawę i nie traktowałbym tego na poważnie jako sposobu inwestowania.

 

Fundusze inwestycji alternatywnych

Inwestujący na rynkach finansowych poszukują często możliwości selektywnego doboru rodzaju aktywów, w które lokują swoje pieniądze. Inwestycje alternatywne pozwalają na ulokowanie pieniędzy na rynkach, które przynajmniej zazwyczaj nie są skorelowane z "mainstreamowym" rynkiem finansowym. Problem polega na tym, że chcąc inwestować w rynek sztuki, filatelistyczny czy numizmatyczny trzeba mieć pokaźny zasób wiedzy o przedmiocie swojej inwestycji.
Cóż w takim przypadku może zrobić inwestor, który takiej wiedzy nie ma, a mimo to chciałby w pewien sposób zdywersyfikować ryzyko lokując pieniądze w nieco inny sposób? Szukając odpowiedzi na to pytanie zacząłem się zastanawiać czy na rynku polskim dostępne są fundusze inwestycyjne, które pozwoliłyby na zrealizowanie takiego założenia. Mówiąc krótko, zacząłem szukać funduszy inwestycyjnych, które inwestowałyby w aktywa na rynkach alternatywnych.
Przy funduszach inwestycyjnych, niezależnie od tego w jaki rodzaj aktywów inwestują należy pamiętać, że są one jedynie wehikułem służącym do dokonywania takich operacji finansowych. Są tak sprawne jak ich zarządzający i także są podatne na różnorakie ryzyka.

Po pewnym czasie poszukiwań okazało się, że na naszym rynku nie ma zbyt wielu funduszy spełniających założone kryteria, jeżeli już są to często adresowane są do osób dysponujących znacznie grubszym portfelem. Mam przy tym dużą nieufność do tego typu wehikułów. Nierzadko kreowane nie przez rzeczywistych znawców tematu, a przez bankowych marketingowców chcących zarobić na nieznajomości rzeczy u klientów. 

Płynność inwestycji w wino

Był tez okres kiedy pojawiało się sporo publikacji naganiających do zakupu "wina inwestycyjnego", można się więc zastanowić czy to ma jakikolwiek sens.

Po pierwsze czy wino byłoby inwestycją bezpieczną na czas kryzysu (mam na myśli taki prawdziwy kryzys)? Raczej nadawałoby się wyłącznie na napój niezależnie od rocznika, ale pieniędzy byśmy nie odzyskali.

Poza tym, jeśli ktoś kupuje, dajmy na to, skrzynkę licząc na wzrost ceny, to powinien się zastanowić co z nią później zrobić. Można wypić, ale do tego służą raczej "tańsze roczniki". Sprzedać? Tu się pojawia problem, bo trzeba mieć komu sprzedać... A jaki mamy rynek na wino inwestycyjne? Chyba mniej płynny niż zawartość butelek w naszej inwestycji...  Nie jest to więc segment, w który możne lokować dużą część portfela.

Inwestycje w brylanty?

Od jakiegoś czasu Internetowi dealerzy proponują jako jeden ze sposobów inwestowania zakup brylantów. O ile sam zakup kamieni szlachetnych może rzeczywiście być interesującym sposobem dokonania inwestycji alternatywnej, to po głębszym zastanowieniu widzę jeden podstawowy problem. W mojej opinii niestety rynek kamieni szlachetnych w Polsce jest stosunkowo płytki i trudno dostępny dla przeciętnych inwestorów.

O ile ze sprzedażą złota, srebra, monet czy znaczków większych problemów nie ma - można to zrobić nawet na allegro to w przypadku brylantów (podobnie jak z resztą innych inwestycji alternatywnych jak na przykład wina) możliwość sprzedania zakupionego kamienia jest mniejsza. Bo gdzie mielibyśmy się z takim kamieniem udać? Allego? Niewykluczone, ale wiedza niezbędna do oceny kamienia jest na tyle duża, że ten kanał jest wysoce ryzykowny dla kupujących i wątpię aby się rozwinął. Zostają jubilerzy, ale oni zaproponują nam ceny z dużym dyskontem. Zostaje ewentualna możliwość odsprzedaży dealerowi, ale dyskonto także będzie spore.
Jaki z tego wniosek? Jeżeli ktoś nie ma zapewnionego kanału zbytu i nie zna rynku brylantów, niech uważa.
Jest to z resztą powszechny problem wszystkich inwestycji alternatywnych. Ich płynność jest tym niższa im bardziej niszowy jest to rynek i im większa wiedza jest niezbędna do tego aby dokonywać takich inwestycji.

Ponadto warto wiedzieć, że rynek kamieni szlachetnych jest dosyć mocno zmanipulowany przez dużych graczy.

"Brylant pozostanie brylantem tylko wtedy, gdy jego wartość nie będzie podlegać wahaniom nawet w warunkach kryzysu. Obraz brylantu jako „wiecznej wartości” tworzony przez wiele dziesięcioleci, nie może się zdewaluować. Dlatego nie możemy dopuścić do spadku cen" te słowa wypowiedziane w 2008 roku Antwerpii przez ówczesnego prezesa koncernu Alrosa (35% światowego rynku) Siergieja Wybornowa doskonale oddaje stopień zmanipulowania rynku brylantów i diamentów.

W stosunku do brylantów jestem zdecydowanie sceptyczny. O ile złoto czy srebro miało w swojej historii epizody monetarne i są powszechnie uznawane za nośnik wartości, o ile srebro i platyna mają swoje zastosowania przemysłowe, to brylanty są tylko piękne. Nie zaprzeczam, piękno tych kamieni jest urzekające, ale to wszystko. Są i owszem jakimś nośnikiem wartości, ale ich cena jest pochodną manipulacji, tylko i wyłącznie.

Wspomniałem, że inwestując w kamienie szlachetne trzeba mieć zapewniony rynek zbytu. Doskonale rozumieją to zarówno De Beers jak i Alrosa, bo w obliczu kryzysowego spadku popytu po prostu zamknęły kopalnie. W 2008 r zakupy na rynku amerykańskim spadły o ponad połowę, wydobycie zmniejszono, ale nie ograniczyło to strat koncernów wydobywczych. jak widać na Brylantach nie zawsze i nie każdemu uda się zarobić. Skoro popyt w ciągu roku może spaść o połowę i jedynym ratunkiem dla cen jest wstrzymanie wydobycia to jaki jest potencjał tego rynku?

 

Inwestycje w whisky

Niedawno pojawiła się kolejna możliwość alternatywnego inwestowania. Tym razem chodzi o inwestycje w whisky.
Usługa oferowana przez jedną z firm private investment jest oparta na współpracy z World Whisky Index i polega na fizycznym zakupie butelek lub beczek tego trunku. Zakupiona przez inwestora whisky jest ubezpieczona do poziomu jej wartości rynkowej i przechowywana w profesjonalnym magazynie w Amsterdamie. Minimalna kwota inwestycji w whisky wynosi 25 tysięcy złotych. Rekomendowany czas inwestycji to 3-5 lat. Dzięki dostępowi do platformy World Whisky Index, inwestorzy mają możliwość zbycia części lub całości portfela w dowolnym momencie.
Kwestia ma się podobnie jak z winem. Whisky jest towarem luksusowym i służy raczej do celów konsumpcyjnych.

 

Inwestowanie w sztukę czy kolekcjonowanie sztuki?

Ciekawą dziedziną inwestycji alternatywnych, szczególnie dla tych posiadających spore zasoby wolnej gotówki jest inwestowanie w dzieła sztuki. Podstawowym zagadnieniem w tym wypadku wydaje się być odpowiedź na pytanie, czy inwestowanie w sztukę może i powinno być jednocześnie kolekcjonowaniem dzieł sztuki z pobudek estetycznych. Inaczej - czy możemy być inwestorem jeżeli posiadamy emocjonalny i estetyczny stosunek do dzieła?

Moim zdaniem emocje są złym doradcą. Owszem dzieła sztuki, także te inwestycyjne, powinny zaspokajać nasze poczucie estetyki, ale kupowanie i sprzedawanie ich pod wpływem emocji (a o te przy estetycznym kontakcie z dziełem nietrudno) jest złym pomysłem.

Cytując wypowiedź z wywiadu z Andrzejem Koźmińskim, który ukazał się kiedyś w prasie:
"Istnieje, moim zdaniem mylne, przekonanie, że dzieła sztuki są dobrą lokatą pieniędzy. (...) Jeśli ktoś kupuje dzieła sztuki jako kolekcjoner - to znaczy kupuje to, co mu serce dyktuje, przeciętny przyrost cen w dłuższym czasie nie jest wyższy od przychodów pochodzących z lokat bankowych. (...) Owszem, na tym można zarobić pieniądze, jeśli ktoś zawodowo się tym zajmuje, kupuje i sprzedaje w odpowiednich momentach albo bez reszty poświęci się temu jako prywatny inwestor."
Ja się z tą opinią bez reszty zgadzam. Zatem dla przyjemności kupujmy sobie dzieła sztuki aby zaspokoić uczucia estetyczne. A inwestycyjnie tylko wtedy jeżeli zajmujemy się tym, lub chcemy się tym zająć profesjonalnie.

Inwestycje w udziały 

Ostatnio pojawiła się kolejna możliwość inwestycji typu venture capital w formie crowdfundingu udziałowego. Kolejny rodzaj inwestycji, którego specyfiki trzeba się nauczyć.

Produkty strukturyzowane

Niektórzy uznają także, że różne rodzaje produktów strukturyzowanych - typu certyfikaty na jakieś egzotyczne towary to też rodzaj inwestycji alternatywnej. jestem ostrożny co do tego, aczkolwiek dla porządku wspominam.

Bitcoin

Czy bitcoin jest inwestycją alternatywną? Chyba tak. Potrzeba wiedzy aby go zrozumieć i nie do końca jest skorelowany z rynkami finansowymi. Więcej o Bitcoinie poczytacie tu.

Płynność inwestycji alternatywnych

Gwoli podsumowania należy na koniec zaznaczyć, że jednym z istotnych aspektów każdej inwestycji jest możliwość odzyskania zainwestowanego w nią kapitału. Należy zatem pamiętać, że inwestycje alternatywne cechują się zwykle niższym poziomem płynności niż tradycyjne. Ten niższy poziom płynności wynika z faktu, że albo rynki dla danych aktywów są płytkie, albo ograniczona jest liczba kupujących, albo rządzą się one specyficznymi prawami.

W przypadku dzieł sztuki można powiedzieć, że szybka sprzedaż po atrakcyjnej cenie jest raczej wykluczona. Można nasze dzieło wystawić na aukcję, ale te są organizowane w określonych terminach i im więcej jest ono warte tym mniejsza liczba potencjalnych nabywców. Ewentualna sprzedaż przez galerię, czy antykwariat także wiąże się z oczekiwaniem na nabywcę i z zapłaceniem prowizji.

Znacznie bardziej płynny jest rynek nieruchomości, ale także tu (szczególnie w czasie kryzysu) sprzedaż może trwać nawet kilka miesięcy i nie zawsze będzie możliwość uzyskania satysfakcjonującej nas ceny.

Jeżeli chodzi o walory numizmatyczne czy filatelistyczne to istnieje dosyć szeroki rynek tego typu przedmiotów. Można je sprzedawać na aukcjach internetowych lub w sklepach specjalistycznych. Aukcje są szybkie i zwykle ilość transakcji tam zawieranych gwarantuje sprzedanie naszego przedmiotu. niemniej jednak, im droższy przedmiot będziemy sprzedawać tym dłużej będzie trzeba czekać na nabywcę. Z kolei sklepy mogą nasze przedmioty brać w komis lub odkupić, jednak często ceny przez nie proponowane są mniej atrakcyjne niż na aukcjach.

Dlatego też planując dokonania inwestycji w alternatywne aktywa lub rynki należy mieć na uwadze możliwość szybkiego wycofania się z niego i upłynnienia naszych aktywów.

Ten artykuł rzecz jasna nie wyczerpuje tematu. W zakres inwestycji alternatywnych można zaliczyć także dzieła sztuki, pamiątki, pocztówki, fotografie, autografy - o tych i innych typach inwestycji pisze wiele portali, polecam z tego wszystkiego lekturę pracy magisterskiej Zbigniewa Ostrowskiego "Inwestycje alternatywne jako forma dywersyfikacji portfela inwestycyjnego w dobie światowego kryzysu finansowego" tekst dostępny poniżej:



Tekst stanowi przeredagowaną kompilację artykułów ukazujących się na blogu w latach 2009-2011
Tekst przeredagowany i zaktualizowany w roku 2019

wtorek, 7 października 2014

Październikowe wpisy sprzed lat - o podatku "Belki", o brylantach, srebrze, wojnach walutowych i dlaczego warto wydziedziczyć dziecko

Jak co miesiąc przypominam wpisy popełnione przeze mnie na blogu przed laty w miesiącu październiku:

wtorek, 9 września 2014

Skrytki bankowe w Polsce

Jeżeli interesowałyby cię informacje o inwestowaniu w złoto polecam mój wpis pt. "Małe kompendium inwestowania w fizyczne złoto".

Skrytka bankowa jest dobrem przydatnym, ale rzadkim. Przekonałem się o tym niedawno, jak bardzo rzadkim. Ale idźmy po kolei.

Co to jest skrytka bankowa?

Skrytka bankowa, nazywana czasem skrytką depozytową (ang. safe deposit box) jest to rodzaj sejfu indywidualnego, zabudowanego w wydzielonym pomieszczeniu skarbcowym w banku lub firmie zajmującej się działalnością skarbcową. Skrytkę można wynająć, najemca otrzymuje klucz, drugi klucz posiada bank (lub operator). Można ją otworzyć tylko używając du kluczy na raz. Wymiary skrytek są różne w zależności od skarbca, w którym się znajdują. Najmniejsze mają wymiary kartki A4 i wysokość kilku centymetrów.

Do czego jest przydatna skrytka bankowa?

Wydaje się to oczywiste - chodzi przecież o przechowywanie rzeczy wartościowych. Co jest wartościowe dla kogo, to kwestia indywidualna. Warto wspomnieć, że w skrytce przechowywać można dokumenty, nośniki danych, kosztowności, złoto (o którym piszę tu często na blogu). Zasada jest prosta - pewnych rzeczy nie przechowujemy w domu (bo jak się spali to byłby kłopot), albo wszystkich wartościowych rzeczy nie przechowujemy w jednym miejscu.

Dlaczego skrytki depozytowe stają się coraz trudniej dostępne?

Wydaje mi się, że są dwie główne przyczyny. Po pierwsze, banki dążąc do maksymalizacji zysków porzucają sektory tradycyjnie uznawane za bankowe, takie jak operacje gotówkowe, przechowywanie depozytów i właśnie skrytki, na rzecz wirtualizacji i sprzedaży "produktów inwestycyjnych" opartych na różnorakich finansowych sztuczkach. To pozwala im zarabiać większe pieniądze niż trzymanie sejfu wmurowanego w kloc betonu. Trend ten zaobserwować można w całej Europie.  

Drugi trend to taki, że wbrew bankom, które wycofują się z biznesu skrytkowego, jest coraz więcej ludzi (moja prywatna opinia), którzy chcieliby przechować swoje "kosztowności" w bezpiecznym miejscu. te dwa trendy powodują, że rynku skrytek nie ma, a ceny u nas są wyższe niż np. w USA.

Moje perypetie ze skrytką

Miałem niedawno taką historię, która pozwoliła mi doświadczyć jak rzadkim dobrem jest skrytka bankowa. Otóż bank, w którym wynajmowałem skrytkę postanowił wdrożyć nową tabelę prowizji i opłat podnosząc cenę najmu o trzysta procent. Stwierdzili, że pewnie mogą sobie na to pozwolić bo rynek jest tak zabetonowany, że klienci nie będą mieli dokąd uciec.  Obdzwoniłem w związku z tym wszystkie banki w promieniu 20 kilometrów i okazało się, że większość dużych banków albo się z biznesu wycofała, albo ma wszystkie skrytki wynajęte od lat, na lata na przód. A mówimy o dużym mieście, jednym z czterech największych w Polsce. Przykładowo w PKO wynajmuje skrytki tylko w jednej lokalizacji i nie ma żadnej wolnej, ING ma skrytki 100km dalej w innym mieście, podobnie Getin, BGŻ się z biznesu wycofał, BNP Paribas nowych umów nie zawiera, a PEKAO ma skrytki w  czterech oddziałach, w którym w JEDNYM znalazłem JEDNĄ wolną, bo przypadkiem zwolniła się tydzień temu.
Jest potencjał na rynku?



sobota, 12 kwietnia 2014

Moje przemyślenia inwestycyjne - surowce i metale szlachetne

Na kanwie przemyśleń inwestycyjnych na różne tematy, które naszły mnie przy okazji wywiadu, postanowiłem zebrać tutaj ten wątek, który dotyczy surowców i metali szlachetnych.

Temat ten pojawiał się na blogu wielokrotnie i na różne sposoby. Jedna rzecz nie była jednak wałkowana. Chodzi o pewne rozróżnienie rynków surowców i metali szlachetnych.

Rzecz ma się następująco. Moim zdaniem poprzez pojęcie surowce należy rozumieć te, które mają znaczenie przemysłowe i podlegają wahaniom koniunktury uzależnionym od sytuacji w przemyśle. Przykładowo mogą to być: miedź, kakao, ropa, etc. Każdy z nich ma swoją specyfikę.

W przypadku miedzi mamy silne uzależnienie od wykorzystania w gospodarce.

Surowce żywnościowe z kolei mają swoją specyfikę i podatność np. na pogodę. Dodatkowo, o czym mało kto zdaje sobie sprawę, ceny żywności są silnie zależne także od cen paliw. Gros kosztu wytworzenia i dostarczenia żywności do konsumenta pochłaniają koszty energii pozyskiwanej z paliw płynnych.

Surowce energetyczne z kolei t obecnie przede wszystkim paliwa kopalne, które fundamentalnie muszą drożeć w perspektywie trzydziestu lat, ale są podatne na tak dużą zmienność w zależności od sytuacji geopolitycznej, że inwestowanie w nie jest obarczone sporym ryzykiem.

Jak widać trudno mówić jednolitym segmencie pt. surowce.

Metale szlachetne z kolei stanowią specyfikę samą w sobie. Popyt na nie ma charakter dwojaki: inwestycyjny i przemysłowy. Dodatkowo w przypadku każdego metalu jest różna proporcja udziału popytu przemysłowego. W przypadku złota  popyt przemysłowy na złoto ma znikomy wpływ na ceny, w przypadku srebra ma znaczący bo ma ono zastosowania przemysłowe, ale podlega także koniunkturze inwestycyjnej. Pallad i platyna podobnie.

Z perspektywy indywidualnego inwestora, moim zdaniem, jedyne sensowne podejście to regularne zakupy złota bez oglądania się na ceny. jest to podejście najbardziej efektywne kosztowo.

Srebro jest obłożone VAT i marże na nim są wyższe, więc trudniej o zarobek – jakiś udział w portfelu może mieć, ale ze świadomością faktów: rynek srebra jest manipulowany, jest bardziej zmienne w cenie od złota, a utopią jest wiara w historyczne ratio do złota.

Pozostałe metale jak pallad i platyna, są moim zdaniem bezsensowne dla przeciętnego indywidualnego inwestora ze względu na marże (mówię o metalu fizycznym) i trudność nabycia i odsprzedania.


Złoto  moim zdaniem jest jednym z koniecznych elementów portfela bo przechowuje wartość w czasie. Można się zżymać nad jego ceną (która jest wyznaczana dla derywatów złota, a nie dla metalu fizycznego jako takiego), ale w przypadku jakichkolwiek zawirowań na rynku finansowym złoto utrzymuje wartość w czasie. Jest niejako polisą ubezpieczeniową od wariactwa polityków.

czwartek, 6 czerwca 2013

Nowa moneta 5zł z NBP

Do wczoraj można było licytować w serwisie Kolekcjoner nową srebrną 5 złotową monetę wypuszczoną przez NBP. Moneta „Denar Bolesława Chrobrego” rozpoczyna nową serię monet okolicznościowych „Historia monety polskiej”. W ramach serii ukaże się 20 srebrnych monet z wizerunkami historycznych monet: denarów, brakteatów, groszy, szelągów, talarów, dukatów.

Moneta przyznam się, podoba mi się wizualnie i chciałem ją mieć. Cena wywoławcza licytacji była ustalona na jakieś 63zł, ale jak się potem okazało cena ostateczna ustaliła się na 95zł. To dla mnie zdecydowanie za drogo. Kiedyś takie ceny były za 20złotowe, znacznie cięższe monety. Może to moje zboczenie, że porównuję cenę do wartości kruszcu, ale ta moneta to tylko 7 gram srebra! Owszem nie odmawiam jej wartości artystycznej, jak już mówiłem mi się podoba, ale nie wiem tylko czy cena nie jest zbyt wygórowana. 

Swoją drogą fajnie byłoby mieć kolekcję takich monetek...

piątek, 15 marca 2013

Srebrna moneta "JP 2 Błogosławiony" a inwestycja w zloto

Otrzymałem dziś od jednego z czytelników następujące pytanie:

Można znaleźć reklamy o limitowanej edycji monet z wizerunkiem Papieża Jana Pawła II. Zachwalają miedzy innymi w poniższy sposób: "Skarbnica Narodowa ma zaszczyt poinformować o emisji niezwykłego medalu pamiątkowego, wykonanego w nowatorskiej technologii menniczej, uwieczniającego Papieża-Polaka, błogosławionego Jana Pawła II. Wnętrze medalu wybite zostało ze srebra o najwyższej możliwej próbie 999,99/1000! Rdzeń z czystego kruszcu otoczony jest pierścieniem z miedzioniklu, uszlachetnionym 24-karatowym złotem. Zaawansowana technologia mennicza pozwoliła na idealne, niezauważalne dla oka połączenie metali."
 

Rozważam zakup takiej monety jako inwestycje dla swojego syna.
Jak Pan sadzi, czy zakup takiej monety ma sens?

Nie ukrywam ze byłaby to moja pierwsza inwestycja w złoto i nie znam się na tym.
Liczę na Pana poradę

Odpowiedź na to pytanie ma kilka elementów.
Po pierwsze nie należy rozważać tego "numizmatu" jako inwestycję w Złoto. Ta "moneta" wykonana jest ze SREBRA! one jest jedynie platerowana złotem, którego jest w niej znikoma ilość. Według mnie nie ma ona żadnej wartości poza ozdobną. Nie stanowi też tym bardziej żadnej wartości inwestycyjnej. Już większy sens inwestycyjny miałoby zakupienie paczki 10 starych monet 200zł XXX lat PRL o próbie srebra 0,625 za 260zł (po cenie złomu).
 
Po drugie. Skarbnica Narodowa to firma, znana z promowania sprzedaży produktów nie wartych swojej ceny. Co więcej niejednokrotnie po zakupie okazuje się, że zamówienie zostało złożone nie na jedną monetę, ale na całą serię monet. Polecam lekturę regulaminu na ich stronie.
 
Po trzecie. 
Jeżeli rozważa się inwestycję w złoto i nie posiada większych kwot, to proponuję kupić jakąś mniejszą monetę, ale ze złota.
Przykładowo:
1 dukat austriacki z datą 1915roku (tzw nowe bicie) o wadze 3,49gram złota próby .986 kosztuje aktualnie około 590-600zł
Jest to malutka moneta, ale jest jej na rynku dużo więc nie problem ją kupić. Problem raczej znaleźć dobrą cenę czyli właśnie około 600zł zwykle są po 650-690, co już po przeliczeniu za gram wychodzi trochę drogo.
Tutaj przykład:
 
Druga moneta, której zakup wg mnie ma sens, jest już niestety dwa razy droższa - to złoty Suweren o wadze 7,98 g złota próby .916
Aktualnie kosztuje około 1300zł, jest trochę większy i ma bardziej miedziany kolor od dukata ze względu na niższą próbę i większą domieszkę miedzi zamiast srebra w stopie.
Przykład:
 
Generalnie złoto opłaca się kupować w ilościach około 1 uncji, mniejsze ilości są droższe w przeliczeniu za gram. Jeżeli jednak ktoś chce zacząć polecam zainteresować się powyższymi monetami. Można je znaleźć w niektórych sklepach wymienionych na liście sprzedawców złota.
 
Jeżeli zastanawiamy się nad inwestycją w złoto to polecam:
1. Sprawdzić cenę złota SPOT (w transakcjach giełdowych natychmiastowych) jaka jest aktualnie. Można to zrobić tutaj:
 
jak widać dziś kosztuje około 5066zł za UNCJĘ (trojańską)
 
Jedna UNCJA to około 31,10g więc w prosty sposób możemy przeliczyć te cenę do ceny za gram ( na dziś 162,89zł).
 
2. Przeliczyć zawartość złota w tym co chcemy kupić. Czyli bierzemy masę (np. dukat 3,49 grama) i przeliczamy przez próbę (0,986), co daje nam 3,49x0,986=3,44g czystego kruszcu.
 
3. Liczymy cenę za gram w wybranym produkcie (w przypadku dukata za 600zł to będzie 600/3,44=174,41zł, w przypadku suwerena za 1300 to będzie po przeliczeniu 177,86zł)
 
4. Wybieramy ten produkt, którego cena jest najbliższa SPOT - w naszym przypadku widzimy, że bardziej się opłaca kupić dwa dukaty niż jednego suwerena.
 
Mam nadzieję że trochę naświetliłem temat.
Polecam lekturę artykułów w kategorii złoto, a także bloga www.goldblog.pl na którym jest wiele ciekawych wpisów na temat inwestowania w złoto.
 
 

poniedziałek, 4 marca 2013

Uwaga na podróbki złotych i srebrnych monet

Ostatnimi czasy plagą na portalach aukcyjnych stały się, produkowane w Chinach, podróbki srebrnych i złotych monet. Wykonanie ich jest różne, czasem są odróżnialne na pierwszy rzut oka na zdjęcie, czasem trzeba jednak się dobrze przyglądnąć. Problem zdaje mi się, jest narastający i coraz powszechniejszy np. na Allegro. 

Podróbki to zwykle monety platerowane, czasem trzymają wagę ale są grubsze, czasem nie trzymają wagi, ale trzymają rozmiary. W zależności od monety da się je odróżnić po pewnych charakterystycznych szczegółach.

Podrabiany jest praktycznie każdy rodzaj monet, nawet te mniej popularne. Obawiam się, że ten towar wsiąknie w jakimś stopniu w rynek i co mniej wprawni sprzedawcy, skupujący z rynku wtórnego, też będą się czasem na to nacinać.

Nie zamieszczam zdjęć bo co chwilę pojawiają się nowe warianty. Rzecz podstawowa to znać się i mieć na wzór oryginał, którym się interesujemy. Dopiero wtedy można z większym prawdopodobieństwem do owego wzorca porównywać.

Natomiast najbardziej podstawowa rzecz to unikać portali aukcyjnych.Niestety roi się tam od oszustów. Zdecydowanie lepiej kupić złoto czy srebro u poważnego sprzedawcy, w poważnym sklepie, odbierając towar osobiście. Jeżeli już musimy, czy też bardzo chcemy kupić coś na Allegro, czy eBay to odbierajmy towar osobiście i sprawdzajmy co dostajemy.

środa, 29 lutego 2012

Na złocie można popłynąć

Na złocie można popłynąć - szczególnie na papierowym. Metale szlachetne dostały dziś solidnego strzała i wiele osób pewnie zastanawia się co się stało, bo przecież po kolejnej fali pieniędzy pompowanych w rynek przez ECB metale pięły się do góry.


Wiele osób zapewne zastanawia się co się stało. Inne rynki w ogóle prawie nie zareagowały. Żadna informacja tez nie powinna była spowodować takich ruchów. Cóż - tak się akurat składa, że wygasała dziś seria kontraktów na COMEX. Może ma to z tym związek. Pewnym grupom interesu nie zależy na zbyt szybkim rajdzie metali szlachetnych, a szczególnie srebra. Wydaje mi się, że ten spadek dotyczy przede wszystkim kontraktów na metale i jest czystą manipulacją rynkiem. Czas pokaże, ale sądzę, że metale odrobią straty i rynek się wyrówna. Potrząsanie miało zaś pokazać, aby zbyt wielu leszczy nie pchało się do stołu przy którym tort dzielą rekiny.

Radzę nie podejmować pochopnych decyzji. W złoto nie inwestuje się na rok czy dwa...

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Bicie sztabek z własnego materiału

Osoby zainteresowane inwestowaniem w metale szlachetne na pewno będą zainteresowane tematem dzisiejszego wpisu. Chodzi bowiem o usługę, która dostępna jest na polskim rynku od niedawna, ale wydaje się być na tyle interesująca, że chyba zagości na stałe. Rzecz będzie o wybijaniu sztabek z kruszcu powierzonego, czyli innymi słowy, zlecaniu wybicia sztabek złotych bądź srebrnych z własnego materiału.

Rzecz może wydać się interesująca dla osób, która mają dostęp do taniego złomu srebra lub złota. Rzeczą oczywistą jest, że trzymanie złomu srebrnego lub złotego, żadną inwestycją nie jest. Aby metal mógł nabrać formy inwestycyjnej i stać się zbywalnym na rynku, trzeba poddać złom przetopieniu, rafinacji i wybić z niego coś co chociaż trochę nadawałoby się do handlu.

Aktualnie taką ofertę prezentują w internecie dwie firmy:
Ceny są przystępne i całe przedsięwzięcie zasługuje na uwagę, o ile tylko mamy dostęp do taniego kruszcu. 
Ciekawą usługą jest bicie sztabek złotych. Rzecz w tym, że jeśli mamy biżuterię, którą chcemy spieniężyć to może się nam bardziej opłacać wysłać złom do przetopienia i rafinacji, a następnie wybić z tego sztabkę np. 5 gramów niż sprzedawać sam złom w cenie jaką proponują różnej maści skupy złota.

czwartek, 29 września 2011

Lista stron dealerów metali szlachetnych

Od niedawna na blogu wisi sobie lista (w zasadzie spis odnośników) stron dealerów metali szlachetnych. Są na niej firmy małe i duże, mniej i bardziej poważne. Chciałbym jednocześnie wszystkich przestrzec przed bezrefleksyjnym kupowaniem u nierozpoznanych dealerów. Warto wcześniej poczytać opinie w internecie na temat jednego czy drugiego. Przykładowo warto zaglądnąć na tę stronę gdzie można przeczytać parę ciekawych rzeczy o niektórych sprzedawcach.

piątek, 10 czerwca 2011

Auvesta - moja opinia

Zwrócił się do mnie jeden z czytelników z pytaniem o moją opinię na temat firmy Auvesta. Opinii nie miałem żadnej bo o firmie usłyszałem wtedy po też pierwszy w życiu, ale postanowiłem przyglądnąć się uważniej co to za organizacja i napisać co-nieco na temat moich wrażeń na blogu.

Trafiając na stronę Auvesta dostajemy zestaw informacji, z którego możemy między innymi wnioskować, że ta firma zarejestrowana w Niemczech ma swoją siedzibę w Holzkirchen. Reklamuje się jako firma posiadająca doświadczenie w handlu metalami szlachetnymi i przechowywaniu ich na rzecz klientów. Na stronie dostajemy tez solidną dawkę marketingowych informacji na temat srebra i złota (standard wśród tego typu firm).  Niewiele znajdziemy jednak na temat historii samej firmy, z informacji o prezesie zarządu wynika, że pełni swoją funkcję od 2009 roku, więc stosunkowo krótko. Nie wiemy też kto jest właścicielem firmy. Dowiemy się jedynie, że prezes ma wykształcenie teologiczne (tylko czy to ma to istotne znaczenie w tym biznesie?).

Firma deklaruje między innymi ofertę przechowywania zakupionych metali w magazynach wolnocłowych w Szwajcarii.

Niestety ze strony poza informacjami na dosyć wysokim stopniu ogólności niewiele więcej da się wyczytać. Nie udało mi się znaleźć wzoru umowy, szczegółowego cennika (dostępne dla zalogowanych użytkowników). Doszukałem się informacji, że możemy stworzyć plan oszczędnościowy i ponosimy w związku z tym na wstępie jakieś koszty, ale nie udało mi się jednoznacznie dojść do tego jakiej są one wysokości. Firma nie podaje na swojej stronie z usług jakiej firmy skarbcowej korzysta. Wiemy jedynie, że koszty przechowywania złota wynoszą 0,025% miesięcznie. Jest jakaś wzmianka o czymś w rodzaju audytu, ale żadne dokumenty na temat tożsamości audytora, wyników audytu czy procedur audytu nie są upublicznione. Firma deklaruje (wprawdzie dosyć mętnie), że w przypadku upadłości metale szlachetne pozostają własnością osób, które je nabyły. Wygląda to zatem na rodzaj udziału w puli wyodrębnionego alkowanego złota/srebra. Ponieważ jednak nie ma nigdzie wzoru umowy to nie mam pewności czy tak rzeczywiście jest (trudno bowiem wnioskować czy pulą złota Auvwesta może w jakikolwiek sposób samodzielnie dysponować). Firma deklaruje jednak możliwość fizycznej dostawy zakupionego złota/srebra.

Na koniec jeszcze mała uwaga - jakość tłumaczenia z niemieckiego na polski jest na stronie Auvesta, co tu dużo mówić, nieprofesjonalna.

Próbując zatem wtłoczyć swoją ocenę w pewne ramy, które już opracowałem kiedyś porównując oferty firm BullionVault i GoldMoney, postanowiłem wykorzystać ten sam zestaw kryteriów według poniższej tabeli.

KryteriumAuvesta
Informacje o firmieAuvesta Edelmetalle AG
Industriestr. 4
83607 Holzkirchen
Lokalizacja siedziby/jurysdykcjaNiemcy
Auvesta Edelmetalle AG
Industriestr. 4
83607 Holzkirchen

tel.: +49 (08024) 474 11 44
telefaks +49 (08024) 474 11 46

Nr identyfikacyjny VAT: DE 263905793

Sąd Rejonowy w Monachium
Numer rejestru: HRB 177768
Kraj dopuszczenia: Niemcy
Wzór umowyniedostępny
Metale szlachetne w ofercieZłoto i srebro
Lokalizacje skarbcówSzwajcaria (brak bliższych danych)
Firma obsługująca skarbcebrak danych 
Jawność danych o firmieBrak danych o strukturze właścicielskiej, jawne dane zarządu.
Dostępność danych audytowychbrak publicznie dostępnych danych audytowych
Formuła udziału w złocie alokowanymZłoto/srebro przechowywane w magazynach wolnocłowych w Szwajcarii prawdopodobnie w formule udziału w puli złota alokowanego. Brak wzorca umowy i szczegółowych informacji o formule udziału w złocie.
Rejestracja sztaby- sztaba jest wtedy oddzielana od puli i przypisywana posiadaczowi indywidualnie w całości brak danych
Opcje dostawy fizycznejTak, brak szczegółowych informacji.
Formalności związane z założeniem kontaBrak szczegółowych informacji.

Możliwość handlu na platformieTak
Możliwość "wpłaty" metalu fizycznegoNie (brak szczegółowych informacji, ale prawdopodobnie nie ma takiej możliwości)
Opłaty i kosztyBrak dostępnej publicznie tabeli opłat. jedynie informacja o koszcie przechowywania, brak informacji o istnieniu/braku innych kosztów.
Obsługiwane walutyBrak danych (prawdopodobnie euro)

Jak widać bardzo wielu danych brakuje - warto porównać sobie to zestawienie z innymi firmami operującymi w branży i wyciągnąć samodzielnie wnioski co do wiarygodności takiego partnera.

Moja prywatna opinia jest taka, że swoje pieniądze wolałbym trzymać u bardziej transparentnych partnerów.

PS. Uzupełnienie z 20.06.2011 - Wszedłem (sobie tylko znanym sposobem) w posiadanie Ogólnych Warunków Umowy. Nie udostępniam ich bo nie wiem czy mogę. Na podstawie ich lektury mogę powiedzieć tylko tyle, że wiele z tych wątpliwości które są wskazane wyżej jest w nich wyjaśnionych. Rzuciły mi się w oczy tylko wysokie koszty prowadzenia umowy i założenia depozytu, które moim zdaniem są niekonkurencyjne względem alternatyw dostępnych na rynku.

środa, 25 maja 2011

Historia białoruskiej katastrofy walutowej...

Jeżeli ktoś ma wątpliwości czy waluta papierowa jest w stanie wytrzymać konfrontację z kryzysową sytuacją niech spojrzy na Białoruś. Mamy modelowy przykład tego co jest w stanie wytrzymać złoto, a czego nie wytrzyma papier. Prześledźmy po kolei historię prasowych doniesień:
Dość dodać, że problemy nie zaczęły się w kwietniu, zaczęły sie dawno temu i waluta była dewaluowana wielokrotnie. Nie trudno było przewidzieć ze tak to się skończy i ci, którzy kupowali złoto teraz są uratowani. Problemy w tym, że kiedy ulica rzuciła się początkiem kwietnia kupować złoto, to jego już nie było i było już a późno.

Jaka jest puenta? Sęk w tym, że kiedy kryzys walutowy zaczyna się rozpalać, to de facto jest już za późno na ratunek. Ci, którzy nie zdołali uchronić swoich oszczędności lokując je w waluty i metale, są już wtedy na straconej pozycji. Zostaje im tylko kupowanie jakichkolwiek dóbr bo te i tak za chwilę podrożeją. bezpieczni mogą się czuć jedynie ci, którzy odpowiednio wcześnie uciekli do złota i walut. Kiedy na złoto rzuca się ulica - jest już pozamiatane...

piątek, 6 maja 2011

Wytrząsanie na srebrnej korekcie i zakupy złota

Grzanka pękła - tak mógłbym podsumować obecną korektę na srebrze. Ci którzy nie wiedzą, albo się nie orientują niech popatrzą na wykresy poniżej.
 Mamy obecnie mniej więcej 30% korektę od szczytu i nadal spadamy.



Przy takim wzroście jaki miał miejsce poprzednio nie ma się co dziwić obecnej sytuacji, i niektórzy już przed tym ostrzegali. Niestety inni w tym czasie mogli ulec medialnemu grzaniu. Jeszcze dzisiaj widzzę na Allegro srebro po cenie 185zł za uncję.



Przypominam, że teraz spot to koło 94zł za uncję. Wydaje mi się, że o ile teraz obecna korekta wytrząsa posiadaczy papierowego srebra, to jeżeli trochę się przedłuży możemy być świadkami wytrząśnięcia tych, którzy fizyczny metal kupowali na szczytach. No i jeszcze jedna uwaga, nie łapie się spadających noży. Mi się wydaje, że jeszcze cena jeszcze spadnie, ale do ostatecznego zakończenia korekty zaliczymy jeszcze jakieś odbicie w górę. Może ono być równie gwałtowne jak obecne spadki i równie szybko się zakończyć. Tak więc przed nami gorący okres i posiadacze długoterminowych pozycji na srebrze muszą trzymać nerwy na wodzy.

Nie chce się chwalić, ale jakiś czas temu (jakieś półtora roku) przewidywałem, że srebro może pobić złoto w zyskowności, ale też gwałtowności ruchów. Nie odmówię sobie przyjemności zacytowania siebie samego:
"Zatem może (powtarzam, że to hipoteza) dojść do sytuacji, w której ruch w górę na rynku serbra będzie znacznie intensywniejszy w swojej skali od ruchu na złocie."

Tymczasem, teraz całkiem rozsądnym mogło (nie wiem czy dalej jest po obecnych 30% spadkach) być przeładowanie części swoich zapasów ze srebra w złoto. Bo złoto proszę państwa to taka cicha woda. Na razie zbiera siły, ale w długim terminie jestem przekonany, że pójdzie do góry. Z resztą nie ja tylko - Bank Meksyku też

Podsumowując - długoterminowo do srebra i złota mam nastawienie pozytywne, w krótkim terminie czeka nas gorący okres.

niedziela, 13 lutego 2011

Zakup i przechowywanie metali szlachetnych "offshore"

Ten artykuł opisuje stan na dzień jego publikacji, od tego czasu minęło wiele lat więc porównanie obu firm może być już nieaktualne, jakkolwiek obie firmy nadal funkcjonują to rozszerzyły swoją ofertę i mogły zmienić strukturę biznesową.

O inwestowaniu w złoto i metale szlachetne rozpisywałem się wielokrotnie. Pisałem także o pewnej potencjalnej możliwości zakupu i przechowywania złota poza granicami Polski, jaka oferuje firma BullionVault. Chciałbym rozwinąć ten temat i przybliżyć ofertę także innej konkurencyjnej dla Bullionvault firmy Goldmoney.
Gold Bullion Bar Stack
Po pierwsze - dlaczego/po co/na czym to polega? W generalnym skrócie chodzi o zakup przez internet złota (lub innego metalu) alokowanego (takiego gdzie nabywamy własność lub współwłasność fizycznie wyodrębnionych zasobów metalu) i składowanie go w skarbcu w innym państwie z opcją fizycznego odbioru metalu. Po co? Aby uniezależnić się od pomysłów władzy w naszym państwie w którym przebywamy i zabezpieczyć kapitał przed zakusami np. konfiskaty lub ograniczeń w obrocie złotem. Poza tym stawki za przechowywanie tak zakupionego metalu są dosyć atrakcyjne (np. w porównaniu z wynajęciem skrytki bankowej w Polsce) i odpadają problemy logistyczne z transportowaniem metalu fizycznego.
-->

Ofertę takiej usługi proponuje między innymi firma BullionVault o której już pisałem i która ma całkiem niezłe opinie. Drugą, konkurencyjną ofertę znalazłem pod adresem http://www.goldmoney.com/  Oferty te nieznacznie różnią się między sobą i takie porównanie chciałbym zamieścić poniżej.

KryteriumBullionVaultGoldMoney
Informacje o firmieGalmarley Limited
zarejestrowana w Wielkiej Brytanii
Holding firm: Net Transactions Limited, Net-Gold Services Limited, Net-Systems Software Limited i, GoldMoney Network Limited zarejestrowanych na wyspie Jersey.
Lokalizacja siedzimy/jurysdykcjaWielka Brytania
Biuro pod adresem:
Brook House (4th Floor),
229 Shepherds Bush Road,
London,
W6 7AN,
UNITED KINGDOM
Wyspa Jersey
Biuro pod adresem:
Net Transactions Limited
1st Floor
32 Commercial Street
St Helier, Jersey
JE2 3RU

Wzór umowyTerms and conditionsCustomer agreement
Metale szlachetne w ofercieZłoto i srebroZłoto, srebro, pallad, platyna
Lokalizacje skarbcówLondyn (złoto, srebro), Nowy Jork (złoto), Zurych (złoto)Londyn (złoto, srebro), Zurych(złoto, srebro, platyna) and Hong Kong (złoto, srebro, platyna, pallad)
Firma obsługująca skarbceVia MatVia Mat
Jawność danych o firmieJawne dane udziałowców (aktualne dostępne odpłatnie), jawne dane dyrektora generalnego, przejrzysta struktura.Jawne dane o założycielach i jednocześnie członkach zarządu (brak danych o udziałowcach, można się domyślać, że są to nadal założyciele firmy, ale nie wiadomo kto jeszcze).
Dostępność danych audytowychDostępny codziennie raport generowany przez VIA MAT i banki dotyczący przechowywanych metali i walut, dostępny codziennie spis zarezerwowanych przez klientów  (pseudonimy) poszczególnych sztab, coroczny audyt prowadzony przez zewnętrzną firmę, dostępny do wglądu certyfikat polisy ubezpieczeniowej . Dostępna codziennie lista posiadanych sztab, dostępny kwartalnie raport VIA MAT na temat zasobów przechowywanych w skarbcach audytowany przez zewnętrzną firmę, coroczne audyty procedur, ponadto firma samodzielnie prezentuje miesięczne raporty, dostępny do wglądu certyfikat polisy ubezpieczeniowej i dokumenty rejestracyjne spółki.
Formuła udziału w złocie alokowanymZłoto i srebro są przechowywane w skarbcach znajdujących się pod kontrolą Via Mat na warunkach określonych w Umowie o przechowywanie [Storage Agreement] zawiązanej między Via Mat a BullionVault. W umowie tej Via Mat uznaje, że złoto i srebro jest przedmiotem przechowania [w rozumieniu angielskiego terminu prawnego bailment].
Sprowadza się to do posiadania udziału w puli złota alokowanego.

Metal zarejestrowany na koncie odpowiada udziałowi w sztabach składowanych w skarbcu w imieniu wszystkich łącznie klientów GoldMoney.
Podobnie jak w przypadku BullionVault mamy więc udział w puli złota alokowanego.
Rejestracja sztaby- sztaba jest wtedy oddzielana od puli i przypisywana posiadaczowi indywidualnie w całości Możliwa (złoto, srebro)Możliwa (złoto, platyna, pallad)
Opcje dostawy fizycznejTak, tylko pełne sztaby (złoto 400 uncji, srebro 1000 uncji) odpłatnie.Tak, odpłatnie, możliwe w przypadku złota (sztabki 100 i 1000 gram, lub w przypadku zarezerwowania całej sztaby 400 uncji) i srebra (minimum jedna paleta 30 sztab 1000 uncjowych).
Formalności związane z założeniem kontaNależy przeprowadzić walidacje tożsamości przesyłając skan dowodu tożsamości, wyciągu z konta, dokumentów rejestracyjnych firmy (jeśli potrzeba).

Należy wypełnić formularz i przesłać potwierdzoną (przez notariusza, biegłego księgowego, lub inną dopuszczaną przez firmę osobę)  kopię dowodu tożsamości i wyciągu bankowego
Możliwość handlu na platformieTakNie
Możliwość "wpłaty" metalu fizycznegoNieTak, za pośrednictwem KITCO, tylko wybrane formy złota fizycznego.
Opłaty i kosztyTaryfa opłat Taryfa opłat
Obsługiwane walutydolary amerykańskie, euro i brytyjskie funty szterlingidolary amerykańskie, euro, dolary kanadyjskie, brytyjskie funty szterlingi, franki szwajcarskie, jeny japońskie

Podsumowując. Goldmoney ma w mojej opinii bardziej nieprzejrzystą strukturę własności, niemniej jednak oferuje bardzo ciekawe możliwości zakupu i przechowywania nie tylko złota i srebra, ale także platyny i palladu. Jest przy tym jednak trochę mniej przejrzyste i nieco droższe. Goldmoney ma jednak bardzie utrudnioną procedurę zakładania konta i brakuje mu możliwości handlu na platformie zorganizowanej w tak prosty sposób jak w BullionVault.  Na uwagę zasługują ciekawe możliwości fizycznej dostawy złota w mniejszych sztabkach czy możliwości wpłaty bulionu przez KITCO. Jest to niewątpliwie interesująca alternatywa do rozważenia dla wszystkich zastanawiających się w jaki sposób można przechowywać metale szlachetne za granicą.

Update 08.06.2011 - Znalazłem na pewnej angielskojęzycznej stronie zbliżone i warte lektury porównanie obu firm. Polecam zainteresowanym
-->