Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredyty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredyty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2026

Wchodzi w życie ustawa frankowa

Od 7 sierpnia 2026 r. wchodzi w życie długo wyczekiwana ustawa frankowa, która ma usprawnić prowadzenie sporów dotyczących kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego. Nowe przepisy nie rozstrzygają o ważności umów kredytowych ani nie zmieniają dotychczasowego orzecznictwa sądów czy Trybunału Sprawiedliwości UE. Ich celem jest przede wszystkim przyspieszenie postępowań oraz odciążenie sądów, które od lat są zalewane pozwami frankowiczów.

Według Ministerstwa Sprawiedliwości sprawy frankowe stanowią obecnie około 25% wszystkich oczekujących spraw cywilnych w sądach okręgowych oraz aż 70% spraw rozpoznawanych przez sądy apelacyjne. To właśnie skala tych postępowań stała się głównym argumentem za wprowadzeniem nowych rozwiązań.

Największą zmianą z punktu widzenia kredytobiorców jest automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat kredytu po doręczeniu pozwu bankowi. Do tej pory konieczne było składanie odrębnego wniosku o zabezpieczenie i oczekiwanie na decyzję sądu, co często trwało wiele miesięcy. Obecnie zawieszenie spłaty następuje z mocy prawa i obowiązuje aż do prawomocnego zakończenia procesu. Co istotne, decydujące znaczenie ma moment doręczenia pozwu bankowi, a nie samo jego złożenie w sądzie.

Nowe przepisy chronią również kredytobiorców przed negatywnymi konsekwencjami zaprzestania spłaty rat. Bank nie będzie mógł wypowiedzieć umowy kredytowej ani zgłosić zaległości do BIK czy biur informacji gospodarczej wyłącznie z powodu ustawowego wstrzymania płatności. Jeżeli takie wpisy pojawiły się wcześniej, bank będzie zobowiązany poinformować odpowiednie instytucje, a dane mają zostać usunięte.

Ustawa ma również znacząco uprościć przebieg postępowań sądowych. Sądy będą mogły częściej rozpoznawać sprawy na posiedzeniach niejawnych, przesłuchiwać świadków zdalnie oraz odbierać pisemne zeznania stron. W praktyce oznacza to mniej rozpraw, mniej formalności i krótszy czas oczekiwania na wyrok. Dodatkowo uproszczone zostały zasady sporządzania uzasadnień orzeczeń oraz rozpoznawania apelacji.

Istotną zmianą jest także możliwość rozliczenia wzajemnych roszczeń kredytobiorcy i banku w jednym postępowaniu. Bank będzie mógł wnieść powództwo wzajemne aż do zakończenia postępowania przed sądem pierwszej instancji. W założeniu ma to ograniczyć liczbę oddzielnych procesów, które dotychczas często toczyły się równolegle.

Nowe regulacje obejmują również sprawy już toczące się przed sądami. Oznacza to, że osoby, których pozwy zostały doręczone bankom przed wejściem ustawy w życie, także skorzystają z automatycznego zawieszenia spłaty rat. Jednocześnie nierozpoznane jeszcze wnioski o zabezpieczenie oraz zażalenia dotyczące zabezpieczenia zostaną umorzone z mocy prawa, co powinno odciążyć sądy apelacyjne.

Zmiany obejmują również postępowania przed Sądem Najwyższym. Jeżeli w sprawie nie występują już istotne zagadnienia prawne, Sąd Najwyższy będzie mógł odmówić rozpoznania skargi kasacyjnej banku, nawet jeśli wcześniej została ona przyjęta do rozpoznania. Ma to ograniczyć liczbę spraw trafiających do ostatniej instancji i przyspieszyć prawomocne zakończenie sporów.

Warto jednak pamiętać, że ustawa nie obejmuje wszystkich kredytów walutowych. Nowe przepisy dotyczą wyłącznie kredytów i pożyczek hipotecznych powiązanych z frankiem szwajcarskim. Kredytobiorcy posiadający zobowiązania w euro, dolarach czy innych walutach nadal będą korzystać z dotychczasowych procedur. Już teraz pojawiają się jednak głosy, że podobne rozwiązania powinny zostać rozszerzone również na pozostałe kredyty walutowe.

Eksperci zwracają uwagę, że ustawa nie zmienia zasad oceny ważności umów kredytowych. Nadal to sądy będą rozstrzygały, czy konkretna umowa zawiera niedozwolone postanowienia i czy powinna zostać uznana za nieważną. Nowe przepisy mają przede wszystkim skrócić drogę do wydania wyroku i ograniczyć liczbę formalności po drodze.

Choć ustawa nie kończy sporów frankowych, może znacząco zmienić ich przebieg. Automatyczne zawieszenie spłaty rat, uproszczenie procedur oraz możliwość rozliczenia wszystkich roszczeń w jednym procesie to rozwiązania, które powinny przyspieszyć kończenie spraw i zmniejszyć obciążenie sądów. W najbliższych miesiącach okaże się również, czy nowe przepisy skłonią banki do częstszego zawierania ugód z kredytobiorcami, zamiast prowadzenia wieloletnich procesów.


Szukasz numeru księgi wieczystej nieruchomości? Sprawdź jak znaleźć numer księgi wieczystej po adresie.

środa, 17 kwietnia 2024

Czekanie na kredyt 0%

 Na rynku nieruchomości panuje marazm. W miastach gdzie kiedyś na wpis w KW czekało się dwa-trzy miesiące, teraz temat załatwia się w tydzień. Wygląda na to, że kupujący czekają w blokach wyścigu a wystrzałem startowym będzie uruchomienie "kredytu 0%".

Zastanawiam się jednak czy taka strategia wyczekiwania ma sens bo przecież kiedy wyścig się zacznie to szybko zaczną znikać z rynku kolejne oferty wystawionych nieruchomości. Mówimy o rynku, który nie jest elastyczny podażowo, czyli nie da się z dnia na dzień wyprodukować albo wyciągnąć z magazynu wcześniej wyprodukowanych mieszkań. Tzn ktoś może powiedzieć, że deweloperzy ają coś tam zachomikowane, etc, ale stawiam tezę, że i tak zobaczymy wymiecenie z rynku co ciekawszych ofert. 

A potem wzrost cen. No bo jak idzie fala popytu, która zbiera z ryku oferty, to każda kolejna będzie droższa. 

Gdybym teraz był kupującym zastanowiłbym się, czy faktycznie "kredyt 0%" mi się opłaci. Może przyszły wzrost cen zniweluje potencjalne korzyści i jednak lepiej teraz szukać czegoś i spróbować kupić na obecnych warunkach?



czwartek, 12 października 2023

Ceny nieruchomości wzrosły, rosną i będą rosły

 Od jakiegoś czasu obserwujemy bezprecedensowy wzrost cen nieruchomości. Moim zdaniem nakładają się tu dwa czynniki. Po pierwsze inflacja, powodując spadek wartości pieniądza, wywołuje wzrost ceny aktywów trwałych takich jak mieszkania. Po drugie rząd dorzucił tryb "turbo" uruchamiając tzw. kredyt na 2% który w sposób dodatkowy stymuluje popyt. Jednocześnie podaż mieszkań jest nieelastyczna bo przecież deweloperzy nie wysypią z dnia na dzień worka  z mieszkaniami. Proces inwestycyjny trwa więc wprowadzenie na rynek oferty mieszkań do sprzedaży jest poprzedzone wieloletnim procesem inwestycji.

Oddajmy jednak głos ekspertom. Analitycy nieruchomości od kilku miesięcy obserwują dwa zjawiska. Wzrastają ceny ofertowe mieszkań a jednocześnie spada liczba nowych ogłoszeń i ofert. Te które sa szybko są zgarniane z rynku.

Zaledwie mniej niż 10% ekspertów wyraża pogląd, że ceny spadną. Pozostali twierdzą, że wzrosną lub będą stabilne. Co istotne ceny rosną wszędzie (choć nie wszędzie w równym stopniu) i zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym.

Za chwilę do dwóch czynników, o których pisałem dojdzie trzeci. Oto zaczynają spadać stopy procentowe. Będzie to miało taki skutek, że odblokuje zdolność kredytową kolejnej grupy osób, która nie łapie się na kredyt 2%, ale która i tak rzuci się na kupowanie mieszkań. 

Rzucą się na kupno dlatego, że mało prawdopodobne jest to, że ceny mieszkań jakoś spadną w dającej się ogarnąć perspektywie. Nie ma po temu przesłanek. Raczej samo spełniająca się przepowiednia o wzroście, podlanym polityką państwa.

Ceny nieruchomości rosną od lat bo cały czas mamy zaburzoną strukturę popytu i podaży. Popyt jest pompowany a to niskimi stopami a to programami rządowymi, a podaż ograniczana nieelastycznością procesu inwestycyjnego i wzrastającymi kosztami pracy i materiałów.

Analitycy szacują nawet, że średnie ceny transakcyjne mieszkań w perspektywie roku wzrosną o dalsze 10-15 procent.





środa, 20 września 2023

Wakacje kredytowe bądą "sprawiedliwe"

 Wakacje kredytowe mają, według deklaracji premiera, zostać przedłużone na 2024 rok. Mają być jednak bardziej "sprawiedliwe" czyli będzie kryterium dochodowe. Zakładam, że rząd liczy teraz jakie dochody ma grupa elektoratu, której głosy najbardziej opłaca się w ten sposób kupić w wyborach....

czwartek, 10 sierpnia 2023

Analitycy twierdzą, że rynek najmu czeka rozwój i profesjonalizacja

 W Polsce z najmu korzystało (2022r dane Eurostatu) 13% mieszkańców kraju, średnia unijna to około 31 procent. Analitycy twierdzą, że rynek najmu będzie się rozwijał i podają kilka przyczyn dla których formułują takie tezy.

Po pierwsze dla coraz większej liczby osób zakup mieszkania jest poza zasięgiem finansowym. Przyczyniają się do tego wysokie stopy procentowe blokujące finansowanie kredytem, jak i rosnące ceny nieruchomości. Z konieczności więc, wiele osób czy tego chce czy nie będzie skazanych na najem. 

Problemu nie rozwiązuje "bezpieczny kredyt 2%" - jest on adresowany tylko do pewnej grupy ludzi. Poza tym, jestem przekonany, że za 10 lat kiedy powiększą się rodziny tych, którzy dziś kupują małe mieszkania na 2% to osoby te zmuszone będą poszukać czegoś większego. Niewykluczone, że dotychczasowe mieszkanie trafi na rynek najmu, a sami wynajmą lub kupią większe.

Rynek najmu przejściowo podpompował też napływ uchodźców. Na ile długo utrzyma się ten popyt zobaczymy, wydaje mi się, że po szoku popytowym zeszłego roku i pewnej stabilizacji która nastąpiła w tym roku, przyjezdni z zagranicy będą stałym elementem popytu na mieszkania na wynajem.

Eksperci twierdzą, że do rozwoju rybki najmu przyczynia się coraz większa profesjonalizacja tego sektora. Nadal brak jeszcze zdrowego systemu prawnego, ale dla instytucjonalnych inwestorów nie jest to tak zniechęcające jak mogłoby się wydawać. Na nic też wygłupy ministra Budy i próby ograniczenia czy też zniechęcenia do inwestycji w mieszkania na wynajem. Pomijając fakt, że to idiotyzm i nieuctwo, to po prostu nie zadziała. Inwestorzy instytucjonalni w Polsce już są, a rynek potrzebuje rozwoju segmentu najmu i tego się nie da zmienić. 

Paradoksalnie uważam, że kredyt na 2% bardziej przyczyni się do rozwoju rynku najmu niż dojścia do własności Polaków. Sanie się tak przez wpływ jaki wywiera na wzrost cen nieruchomości. Poza tym jestem przekonany, że wiele z tych mieszkań potem trafi na rynek najmu, nawet jeżeli za parę lat.

Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Otóż w dobie inflacji nie widzę alternatywy dla nieruchomości jako lokaty kapitału w celu zabezpieczenia go przed inflacją. Piszę tu z własnego doświadczenia. Kapitał zainwestowany w nieruchomość na wynajem "pracuje" podwójnie. Po pierwsze produkuje stały strumień przepływów gotówkowych, co lepsze waloryzowanych co jakiś czas w górę (ceny najmu rosną). Po drugie wartość rynkowa nieruchomości też rośnie. Nie ma na rynku instrumentów finansowych, które jednocześnie byłyby względnie bezpieczne, indeksowane inflacją i produkowały stały strumień przepływów także względnie indeksowany do inflacji... no chyba, że się mylę to proszę o info w komentarzach.



czwartek, 3 sierpnia 2023

Wyraźny skok popytu na kredyty mieszkaniowe

 Miałem takie informacje nieoficjalne, że ilość zapytań na kredyty hipoteczne pomiędzy kwietniem a czerwcem wzrosła znacząco w porównaniu do poprzednich miesięcy. Było tego tak dużo, że banki się zapchały i ni były w stanie wydajnie przetwarzać wniosków. Faktem jest, że w poprzednich miesiącach po pandemii niektóre banki bardzo mocno ograniczyły kadrowo działy zajmujące się sprzedażą kredytów hipotecznych.

Teraz moje obserwacje potwierdzają oficjalne dane. Z danych BIK wynika, że w lipcu liczba zapytań była aż o 273% wyższa niż rok wcześniej. O kredyt wnioskowało łącznie 43,47 tyś potencjalnych kredytobiorców. 

Jestem przekonany, że jest to efekt kredytu na 2%. Dużo osób w tym programie ma zdolność kredytową, której w innej sytuacji by nie mieli. Poza tym wzrost wynagrodzeń (efekt inflacji poniekąd) przekłada się też na wyższą zdolność. Swoje dorzuciła też KNF obniżając bufory ostrożnościowe.

czwartek, 15 czerwca 2023

Wyrok TSUE w sprawie kredytów frankowych

No i ukazał się ten mrożący krew w żyłach wyrok TSUE. Nie będę referował całości, można sobie poczytać. Generalnie mamy kontynuacje linii orzeczniczej typu biedny konsument i zły bank, który nie może czerpać korzyści z tego, że konsumenta gwałcił. Cóż...

Tylko jest cały czas jedna rzecz, która wszystkim umyka. To, że zapisy w umowach frankowych były "bezprawne" zostało uznane post factum. Wcześniej były one "prawne". A gdyby to złotówka dalej umacniała się do franka też wszyscy lecieliby do sądów???

No właśnie.

środa, 21 grudnia 2022

Zima w kredytach hipotecznych

 Zima w kredytach hipotecznych jest sroga. Ostatnio rozmawiałem z jedną z pracownic banku, powiedziała mi że teraz nie ma praktycznie żadnego ruchu. Jedyne co robią to obsługa posprzedażna i ugody frankowe. Nowych hipotek nie sprzedają prawie wcale. Już w październiku pojawiały się artykuły, że sprzedaż nowych kredytów spadła po ponad 70%. Nie dziwi to gdyż wytyczne przyjęte przez KNF dla liczenia zdolności kredytowej skutecznie eliminują (przy obecnych stopach) większość potencjalnych klientów).

Zdaniem ekspertów aby nastąpiła zmiana na rynku kredytów hipotecznych musiałyby zajść następujące zmiany na rynku:

  • spadek cen nieruchomości (mało prawdopodobne, mając na uwadze obecną inflację to nieruchomości są jedynym aktywem pozwalającym przetrzymać utratę wartości pieniądza, do nich płynie gotówka od tych co ją maja - a są tacy co ją mają, może w ujęciu realnym ceny spadną trochę, ale nominalnie pewnie się zatrzymają)
  • wzrost wynagrodzeń (cóż, wygląd na to, że wzrost wynagrodzeń nie nadąża za inflacją, a jaki musiałby być aby nadążyć za poziomem stóp, które zrosły z wartości ułamkowych do dwucyfrowych)
  • brak dalszych podwyżek stóp (to na razie mamy, ale to sytuacji nie zmieni na lepsze, najwyżej wstrzyma obecną).
Wprawdzie ostatnio WIBOR trochę spadł, więc zdolności kredytowe dla niektórych się trochę poprawiły, ale generalnie na przyszły rok powrotu do sytuacji sprzed 2022 roku nie będzie. 


poniedziałek, 18 lipca 2022

Jak mają działać "wakacje kredytowe"?

 Sejm przyjął w czerwcu ustawę o pomocy kredytobiorcom, prezydent podpisał ją 7 lipca, a wejdzie ona w życie już w przyszły piątek czyli 29 lipca. Ustawa przewiduje wprowadzenie tzw. "wakacji kredytowych", które mają polegać na tym, że kredytobiorcy złotówkowi (niestety tylko ci, którzy zaciągnęli kredyt hipoteczny na własne mieszkanie w złotówkach), będą mogli złożyć w banku wniosek o zawieszenie spłaty rat, na łącznie osiem miesięcy.

Raty będą mogły zostać zawieszone po dwa miesiące w trzecim i czwartym kwartale 2022 roku i po jednym miesiącu w każdym z czterech kwartałów 2023 roku. 

Tak na prawdę te raty, które nie zostaną zapłacone w czasie "wakacji kredytowych" nie znikną, one zostaną odroczone w czasie, co przełoży się na wydłużenie czasu spłaty całego kredytu. Być może rozwiązanie to pozwoli jednak kredytobiorcom przeczekać okres wysokich stóp.

We wniosku (który można będzie złożyć w swoim banku), będzie trzeba wskazać poza podstawowymi danymi także to, na jakie okresy zawieszenia wnioskujemy i oświadczenie, że wniosek dotyczy umowy zawartej w celu zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych.

Kto za to zapłaci? Cóż, oczywiście banki twierdzą, że zapłacą za to pozostali klienci banków. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana. Obecne wysokie stopy stanowią de facto żyłę złota dla banków. O ile kapitał, który pożyczyły kredytobiorcom pozyskały wystarczająco tanio, to na wysokich stopach zarabiają krocie. Odroczenie raty o kilka miesięcy po prostu uszczupli ich potencjalne zyski, które nie będą tak wielkie jak mogłyby być.



poniedziałek, 7 lutego 2022

O ile wzrosną raty kredytów?

 Rada Polityki Pieniężnej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jeżeli chodzi o podwyżki stóp procentowych. Inflacja rośnie coraz bardziej i stopy procentowe ewidentnie za nią nie nadążają. Prezes NBP zapowiada, że zrobi "wszystko co konieczne". Niewątpliwie oznacza to kolejne podwyżki stóp. Pierwszymi, którzy zaczynają je odczuwać są zaś posiadacze kredytów.

Pokolenie obecnych kredytobiorców, którzy wzięli kredyt w ciągu ostatnich lat nie miało jeszcze egzystencjalnego doświadczenia wysokich stóp procentowych, jakie było udziałem tych, którzy brali kredyty dwadzieścia lat temu. Święte oburzenie, że "wciskano kredyty we frankach" zaczyna chyba lżeć w sytuacji kiedy ceny kredytów złotowych drastycznie rosną. Wielu którzy odżegnywali się od nich teraz zaczyna zauważać na czym polegała różnica (ceną za niskie stopy było ryzyko walutowe). Niektórzy, którzy przewalutowali kredyt czują się podwójnie oszukani (im już nic nie pomoże - to typ ludzi, którzy swoich porażek upatrują wszędzie tylko nie we własnych decyzjach).

W każdym razie ceny za złotowe kredyty rosną i będą rosnąć. O ile? Mówią, że stopy sięgną 4-5%. Ja się nie zdziwię, jeśli nawet więcej.

Od końca maja 2020 roku do początku października 2021 roku stopa referencyjna NBP wynosiła 0,1 procent. Głównym składnikiem odsetkowej części kredytu była wówczas marża banku - zakładając, że banki nie musząc się starać pasły się na marży rzędu 2% to po podwyżce stóp taki kredyt będzie kosztować 6-7% rocznie.

Nie będę się bawił w dokładne symulacje - każdy musi sobie policzyć to sam. Szacunki wskazują jednak, że w przypadku kredytów zaciągniętych "na dołku" stóp procentowych rata może, przy ich wzroście do 4,5%,  wzrosnąć nawet o 50% albo i więcej. To dużo jeśli ktoś kredytował się "pod korek".



środa, 30 października 2019

Zjeść ciastko i mieć ciastko

Tak obserwuję od pewnego czasu działania tzw "frankowiczów" względem banków. Już dawno temu wypowiadałem się na blogu na temat tzw "nabitych w mBank"? nadal podtrzymuję swoje zdanie, że jak ktoś brał kredyt frankowy świadomie to powinien był wiedzieć co robi i brać za to odpowiedzialność, a jak nieświadomie to nie powinien się dziwć...

Teraz po wyroku TSUE sprawa wygląda tak, że niektórym coraz bardziej zachce się unieważniać umowy. Banki studzą nastroje. No bo faktycznie, jak to, taki frankowicz chciałby zjeść ciastko (korzystać z kapitału kredytu na tani procent) i mieć ciastko (przeliczyć go na złotówki i mówiąc kolokwialnie wydymać bank)?

Pokutuje tu mentalność cwaniaka polskiego, dałem się wczoraj wydymać, ale dziś wydymam was. Kto nie oszuka innych ten frajer. Jak było tanio to brałem, teraz się wypieram. Jek było mi dobrze z frankowym kredytem to siedziałem cicho, ale teraz pozuję na bardzo poszkodowanego....

Do jasnej chloery, przecież logicznym i sprawiedliwym jest, że skądś się ten kapitał brał który był wypłacany w tych frankowych kredytach. Czy banki miały franki czy umowy we frankach, czy derywaty frankowe, to jest drugorzędne na razie. Banki ponosiły i ponoszą koszty tego finansowania. Trzeba będzie zatem te "odfrankowione" kredyty jakoś rozliczyć. Zatem jeżeli banki dostaną wyrok, że kredyt jest nieważny to:

  1. zażądają spłaty całości natychmiast
  2. zażądają rozliczenia bezumownego i bezprawnego korzystania z kapitału przez kilkanaście lat po ustawowych odsetkach

Niech sobie każdy policzy ile to może kosztować.

Jak zwykle pojawia się pytanie czego ci ludzie, którzy pozywają banki chcą? Odnoszę wrażenie, że chcą żeby im ktoś coś dał za darmo. Też bym chciał. Zainteresowanym prześlę numer konta jak do mnie napiszą. Naprawdę. 

piątek, 26 lipca 2019

Stopy procentowe w Polsce wzrosną? Pewnie prędzej czy później...

Mamy taką sytuację, że stopy procentowe pomimo rosnącej inflacji są cały czas utrzymywane na niskim poziomie. Realna stopa procentowa jest najniższa od 24 lat i wynosi -1,1%. W konsekwencji każdy kto trzyma pieniądze na lokacie, czy na rachunku bankowym w ujęciu realnym traci.

Dla rządu jest to sytuacja korzystna dlatego, że transfery socjalne, wyrażone w nominalnych kwotach, za kilka lat realnie będą ważyły dużo mniej. Być może liczą też na to, że realnie ujemne stopy w końcu wypchną pieniądze w inwestycje (bo aktualnie PKB napędza przede wszystkim konsumpcja).

Rzecz jest jednak w tym, że inflacja może łatwo wymknąć się spod kontroli. Prędzej czy później RPP będzie zmuszona do podniesienia stóp procentowych. Posiadacze lokat zapewne się wtedy ucieszą. Nie ucieszą się posiadacze kredytów. 

Oto bowiem mamy taką sytuację, że wiele osób chętnie i łatwo bierze dziś kredyty w złotówkach. Są to jednak kredyty oparte o zmienną stopę procentową. Kiedy RPP zacznie podnosić stopy, raty zaczną rosnąc i dla niektórych może się to okazać bolesne. Trzeba będzie zacisnąć pasa, zmniejszyć konsumpcję i więcej oddawać do banku na spłatę rat.

Już dziś zaczynają się podnosić głosy, że może być równie niebezpiecznie jak w przypadku kredytów frankowych, że nagle kredytobiorców zaskoczy zmiana sytuacji i będzie płacz i zgrzytanie zębów. Są głosy,że może trzeba zacząć ostrzegać klientów, etc...

Ja się jednak zastanawiam, dlaczego wszyscy: banki, politycy i sami kredytobiorcy, traktują kredytobiorców jak debili, którzy nie umieją czytać i liczyć? Skoro ktoś bierze kredyt na zmiennej stopie to musi się liczyć z jej wzrostem. Może zatem banki wprowadziłyby wśród klientów test umiejętności liczenia i logicznego myślenia przed przyznaniem kredytu?


wtorek, 15 stycznia 2019

Pozyczka na 89,5%...

Niektórzy może się zdziwią, ale takie oprocentowanie pożyczki jak w tytule jest najbardziej możliwe. Takiego rodzaju pożyczki są na rynku oferowane przez różnej maści podmioty nie będące bankami (firmy pożyczkowe) i w pewien specyficzny sposób omijają ustawę antylichwiarską.


Ustawa ta ogranicza maksymalne oprocentowanie, ale nie ogranicza innych dodatkowych opłat i prowizji, które w przypadku takiej pożyczki składają się na istotną część jej kosztów. Ponad to "producent" ucieka się do pewnego sprytnego zabiegu, udzielając jej na małe kwoty i na krótki okres 6 miesięcy. Tym samym nie widać na pierwszy rzut oka jak wysoko jest ona oprocentowana. pożyczamy dwa tysiące, po pół roku oddajemy 2400zł i wydaje się nam, że w sumie to zapłaciliśmy tylko trochę więcej niż pożyczyliśmy. "Co to są cztery stówki". Rzecz w tym, że jak przeczytamy RRSO to włosy dęba stają. 89,5% rocznie to wychodzi, że gdybyśmy wzięli taką pożyczkę na rok, to po roku oddamy prawie drugie tyle co pożyczyliśmy. Jest to dużo i jest to szczególnie dużo w stosunku do tego jaki jest poziom stóp procentowych. 

Można się zżymać, że RRSO nie jest dobrą miarą, że ma wady, ale generalnie wypada jednak zwrócić na ten wskaźnik uwagę i zastanowić się czy korzyść wynikająca z kupienia czegoś pół roku wcześniej usprawiedliwia oddanie kilkuset złotych opłat i odsetek.

Tak wysokie oprocentowanie jest rzecz jasna kosztem, który płaci się za ryzyko że tego długu nie zwrócimy, bo i tego rodzaju pożyczki oferowane są klientom o gorszym standingu finansowym, ale... generalnie to jest prosta droga do spirali finansowej w czarną dziurę długów. Przed wzięciem takiej pożyczki warto się zastanowić czy chcemy iść tą drogą bo ona nas nie zaprowadzi nigdzie indziej tylko w tarapaty finansowe.

piątek, 5 stycznia 2018

CHF powrócił do poziomu sprzed "armagedonu"

Za niecałe dwa tygodnie będziemy mieli trzecią rocznicę pamiętnego dnia, kiedy wszystkim posiadającym kredyty we frankach szwajcarskich zadrżało serce. Wtedy 15 stycznia 2015 roku Szwajcarski Bank Centralny niespodzianie ogłosił, że nie będzie utrzymywał kursu franka na poziomie 1,2 do euro. W ciągu minut kurs skoczył nawet do 5zł za CHF aby ustabilizować się później na poziomie około 4,2zł za franka. 

Blady strach padł na posiadaczy kredytów walutowych, tak gwałtownych zmian kursu nikt bowiem nie brał pod uwagę. realne straty zaś ponieśli gracze na rynku forex, którym po czasie nieuczciwe domy maklerskie anulowały wykonane już zlecenia. Nie o tym jednak chciałem pisać.

Dziś, po trzech latach (w trakcie których SNB aktywnie zniechęcał do trzymania depozytów we frankach przez ujemne stopy procentowe i zakupy bezpośrednie na rynkach zagranicznych) mamy sytuację w której kurs franka do złotówki powrócił do poziomów sprzed pamiętnego "czarnego czwartku". 

Po części jest to zasługa umocnienia się euro do franka, po części zaś jest to efekt umocnienia się złotówki. Kurs euro do franka także zbliżył się do poziomów sprzed uwolnienia parytetu, ale jeszcze do nich nie wrócił.

Na pewno posiadacze kredytów w CHF mogą teraz czuć się trochę spokojniejsi, ale pomni wydarzeń sprzed trzech lat powinni mieć się na baczności i korzystać z okazji aby niwelować swoje ryzyko walutowe. Jeżeli ktoś może powinien, moim zdaniem, mieć pewne rezerwy finansowe w walucie kredytu. Przy znikomych stopach procentowych koszt alternatywny utrzymywania takiej poduszki finansowej w CHF jest niewielki w porównaniu z korzyścią jaką daje niwelacja ryzyka walutowego np. dla kulkunastu rat na przód. 

Mam przeczucie, że o ile złotówka może się jeszcze przez chwilę umacniać, to taki stan nie będzie trwał wiecznie i pewnego dnia nadejdzie odwrócenie trendu. Lepiej być na taką okoliczność przygotowanym.

czwartek, 5 października 2017

Czy kredyt studencki się opłaca?

Już parę razy pisałem na blogu o kredytach studenckich. Kto chce może znaleźć tamte archiwalne wpisy. temat powraca dlatego, że czas na składanie wniosków wypada właśnie w najbliższych miesiącach. 10 listopada minister określi próg dochodowy a do 20 listopada będzie można składać wnioski w jednym z udzielających kredyty studenckie banków. Są to PKO BP, Bank Pekao oraz  banki spółdzielcze zrzeszone w Banku Polskiej Spółdzielczości oraz w SGB-Banku. Dobrze być klientem któregoś z nich bo od "swoich" pobiorą one niższe prowizje.

Do wniosku kredytowego będzie potrzebne zaświadczenie o dochodach rodzinnych z urzędu skarbowego oraz zaświadczenie o studiowaniu z dziekanatu uczelni. Ponadto ktoś nam będzie musiał kredyt poręczyć.

Czy taki kredyt się opłaca? Cóż. Warunki są szczególne. 5% najlepszych studentów może liczyć na umorzenie 20% kredytu. Poza tym spłaty rat odbywają się po dwóch latach od zakończenia studiów i to przez okres dwa razy dłuższy niż same studia. Oprocentowanie zaś jest bardzo korzystne bo wynosi połowę tzw. stopy redyskontowej NBP. Na dziś  to mniej, niż 0,9% w skali roku - czyli prawie darmo. Nigdzie na rynku nie dostaniemy pożyczki z banku na tak korzystnych warunkach.

Pożyczyć można 600zł miesięcznie przez całe studia. Dla niektórych to może być istotny zastrzyk gotówki, ale ja patrzyłbym na to w kategoriach oszczędzania. Kiedy faktycznie ruszymy w dorosłe życie oszczędności się przydadzą (choćby na wkład własny na mieszkanie) a nikt nam na rynku nie pożyczy taniej.

Z tego tylko powodu jeśli chcemy budować poduszkę finansową to warto rozważyć czy taki kredyt wziąć. Oczywiście nie po to aby go przehulać, ale aby zainwestować albo co najmniej zaoszczędzić.

piątek, 22 września 2017

Przyglądamy się reklamom kredytów hipotecznych - artykuł sponsorowany

Nowa ustawa dotycząca kredytów hipotecznych i nadzoru nad agentami i pośrednikami weszła w życie 22 lipca. Reguluje ona nie tylko warunki udzielania kredytów, ale też zasady ich reklamowania. Jakie informacje zawiera legalna reklama kredytu hipotecznego i czy nowe kampanie banków zostały stworzone zgodnie z obowiązującym prawem – odpowiedź na te pytania znajdziesz w naszej analizie.


O czym powinna informować reklama, czyli koniec mydlenia oczu


Autorzy reklam i współpracujące z nimi instytucje finansowe mają obowiązek rzetelnego zaprezentowania informacji na temat RRSO oraz ryzyka zmiany stopy procentowej dla zobowiązań o zmiennym oprocentowaniu. W materiałach reklamowych trzeba uwzględnić dane takie jak: całkowita kwota kredytu wraz z całkowitym kosztem jego uzyskania i obsługi, wysokość rat, a także czas obowiązywania umowy. Wszystkie informacje należy zademonstrować na reprezentatywnym przykładzie kredytu – modelowym zobrazowaniu warunków, w oparciu o które bank spodziewa się zawrzeć przynajmniej 2/3 umów kredytowych. Zgodnie z ustawą, informacje przedstawione w reklamie muszą być widoczne, czytelne, jasne, zrozumiałe i jednoznaczne. Po zapoznaniu się z obowiązującymi zasadami, przyjrzyjmy się kilku najnowszym reklamom kredytów hipotecznych. Sprawdźmy, czy ich twórcy nie próbują balansować na granicy prawa i zdemaskujmy strategie pozyskiwania klientów.

Powakacyjna oferta limitowana kredytów hipotecznych w ING: „Najlepszy moment na zakup mieszkania – z ofertą specjalną od ING”


Na początku września – czyli niedługo po wprowadzeniu ustawy dot. reklam – ING Bank Śląski wystartował z powakacyjną kampanią kredytu hipotecznego. Namawia w niej osoby zainteresowane kupnem mieszkania do złożenia wniosku tuż po powrocie z wakacji. Hasło „oferta limitowana” sygnalizuje, że nie należy zwlekać z podjęciem decyzji – z okazji do obniżenia raty kredytu można korzystać jedynie przez krótką chwilę. Według Katarzyny Staweckiej, Dyrektor Banku odpowiedzialnej za kredyty w ING Banku Śląskim wrzesień to czas, gdy przystępujemy do realizacji życiowych planów, dlatego Bank pragnie przekonać przyszłych nabywców nieruchomości do działania. Zgodnie z tytułem kampanii, najlepszy moment na zakup mieszkania, nastąpił właśnie teraz, gdy kończy się czas beztroskiego odpoczynku. Ofertę zaplanowano w dwóch wariantach: „Lekka rata” (według reklamy zmniejszona o 10%) i „Łatwy start” z obniżonymi kosztami początkowymi. Zgodnie z wymogami ustawy, w materiałach reklamowych umieszczono czytelną informację na temat wysokości Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania. Bank zestawia wartości takie jak marża i prowizje, porównując parametry dla oferty standardowej i tej z oferty promocyjnej. Bank przedstawia przykłady reprezentatywne odpowiednio dobrane do danego wariantu. By zdobyć więcej informacji, należy zapoznać się z regulaminem. Jak możemy się przekonać, kampania ING spełnia wymogi ustawy.

Ciesz się większą swobodą finansową, czyli kredyt hipoteczny w Millenium

Materiały reklamowe Banku Millenium wypełnione zostały liczbami i procentami. W widocznym miejscu znalazła się wartość RRSO, informacja o 0% prowizji za udzielenie kredytu. Bank informuje o ryzyku zmian stóp procentowych, przeprowadza symulację kredytu na reprezentatywnym przykładzie, jeśli jednak chcemy poznać całkowity koszt kredytu, wysokość opłat i oprocentowania, bank odsyła nas do regulaminów i cenników. Hasło „ciesz się większą swobodą finansową” nawiązuje też do oferowanych przez instytucję tzw. wakacji kredytowych. Reklama banku jest jasna, czytelna i zrozumiała. Aby przekonać klientów, odwołuje się do wartości liczbowych, budząc zmysł analityczny potencjalnego kredytobiorcy, a nie jak w przypadku standardowych reklam, próbując wpływać na jego uczucia.

Kredyt z widokiem na przyszłość – promocja od mBanku

Hasło reklamowe nowej kampanii mBanku daje do zrozumienia, że kredyt hipoteczny jest zobowiązaniem długoterminowym, dlatego tak ważne okazuje się dokonanie właściwego wyboru. Z reklamy dowiadujemy się, nowi kredytobiorcy mogą skorzystać z promocyjnej stawki marży, nie podano jednak jej wartości. Bank drobnym druczkiem informuje o warunkach przystąpienia do promocji. Bardziej przejrzyście opisano kroki, jakie należy podjąć, by uzyskać promocyjny kredyt. O parametrach kredytu hipotecznego udzielanego przez bank dowiadujemy się dopiero po przejściu na podstronę kredytu reklamowanego hasłem „dobrze jest mieć swój własny kąt”. Wówczas uzyskujemy mnóstwo przydatnych informacji, zamieszczonych zgodnie z zaleceniami ustawy. Czytelnie przedstawiono dane takie jak okres kredytowania, kwota kredytu i możliwość całkowitej wcześniejszej spłaty zobowiązania. Bank przejrzyście i jednoznacznie prezentuje wybrane opłaty. Nie przeprowadza jednak wymaganej symulacji na reprezentatywnym przykładzie.

Ustawa regulująca zasady reklamowania kredytów hipotecznych wprowadziła rygorystyczne zasady mające na celu walkę z manipulacją treścią i umiejętnym wprowadzaniem przyszłych klientów w błąd. Najnowsze reklamy pokazują, że banki i współpracujące z nimi agencje dostosowują się do wymogów nowego prawa, choć niektóre kwestie nadal wymagają udoskonalenia. Dzięki przedstawianiu jednoznacznych i zrozumiałych informacji przyszli kredytobiorcy unikną rozczarowania i nie zważając na sprytne techniki perswazji, uda im się wybrać najkorzystniejszą ofertę. 



Artykuł został przygotowany we współpracy z TotalMoney.pl

czwartek, 7 września 2017

Nie chcę promować chwilówek.

Dostaję propozycje publikacji artykułów sponsorowanych, na temat pożyczek krótkoterminowych. Dostaję je pomimo tego iż w warunkach współpracy wyraźnie zaznaczyłem, że takich artykułów na blogu nie chcę publikować.

Dlaczego? Bo jak wchodzę na stronę takiej jednej czy drugiej firmy, to widzę coś takiego:
Prowizja 20% za udzielenie pożyczki? Toż to rozbój w biały dzień. nikomu czegoś takiego nie polecę. Zaciąganie takich długów to prosta droga do katastrofy finansowej i pętli zadłużenia.

Nie będę tego promował nawet pomimo tego, że na tym nie zarobię. Mam z czego żyć, nie zawracajcie mi głowy takimi propozycjami.

niedziela, 30 października 2016

Konsolidacja kredytów w praktyce. Na co uważać? - wpis gościnny

Raty zaciągniętych kredytów i zobowiązań Cię przytłaczają? Zbliża się termin spłaty, a Ty nie masz wystarczających środków na koncie? Bank nie chce słyszeć o zmienieniu Ci harmonogramu płatności? Nie panikuj. Odpowiednim rozwiązaniem dla Ciebie może być konsolidacja kredytów. Przeczytaj, na czym polega i na co uważać decydując się na nią.

 

 

Brak pieniędzy na spłatę zobowiązań. Co robić?

Najgorsze rozwiązanie, które możesz wybrać, to zerwanie kontaktu z bankiem i niedokonanie wpłaty. Pamiętaj, bankowi nie zależy wcale na doprowadzeniu Cię do bankructwa - wręcz przeciwnie, bank chce odzyskać pożyczone Ci pieniądze. Jeśli zerwiesz kontakt z bankiem, problemy będzie miał i on, i Ty - może czekać Cię rozprawa przed sądem i egzekucja komornicza. W takiej sytuacji znacznie lepiej będzie skontaktować się z bankiem i renegocjować warunki spłaty zadłużenia. Często dobrym wyjściem będzie prolongata kredytu lub zmiana wysokości raty tak, byś spłacał mniej, ale dłużej. Jeśli bank odmawia takiego rozwiązania, jedynym wyjściem często pozostaje kredyt konsolidacyjny.

 

Kredyt konsolidacyjny - na czym polega?

Kredyt konsolidacyjny przeznaczony jest dla osób, które są już mocno zadłużone, często mają już kilka zobowiązań w różnych bankach i mają problemy z ich spłatą. Dzięki wzięciu kredytu konsolidacyjnego jeden bank przejmie wszystkie nasze zobowiązania. Bardzo często jest to rozwiązanie korzystne dla nas, gdyż po połączeniu kredytów oprocentowanie jest niższe, niż w przypadku wszystkich zobowiązań osobno. Oznacza to dla nas niższą ratę. Kredytem konsolidacyjnym możemy objąć przeróżne zobowiązania - takie jak kredyt hipoteczny, kredyt na samochód, raty za zakup sprzętu domowego czy limit w karcie kredytowej.

 

Kto może starać się o kredyt konsolidacyjny?

Kredyty konsolidacyjne są udzielane nawet osobom w złej sytuacji finansowej, które mają już wiele zobowiązań. Idąc na wizytę w banku w sprawie kredytu konsolidacyjnego będziemy potrzebowali zaświadczeń o naszych zarobkach, rachunkach, które co miesiąc opłacamy i kredytach, które wzięliśmy (będziemy musieli potwierdzić, ile rat już zapłaciliśmy i ile nam jeszcze zostało, jak bardzo zalegamy ze spłatą).
Pamiętajmy jednak, że chociaż kredyt konsolidacyjny jest produktem dla osób już zadłużonych, nie oznacza to, że każdy go dostanie. Banki raczej nie udzielają kredytów konsolidacyjnych osobom, które zerwały kontakt wcześniej z bankiem i zalegają ze spłatą kilku rat. Z tego powodu, gdy mamy problemy ze spłatą kredytu, najlepiej zgłosić się do banku jak najwcześniej. Przy braniu kredytu konsolidacyjnego często wymagany jest również zastaw - może to być jednak nawet mieszkanie już objęte hipoteką. Warto wspomnieć o tym, że banki niechętnie udzielają kredytów konsolidacyjnych na sumę wyższą niż 80-90 tysięcy złotych.

 

Jakie są zalety kredytu konsolidacyjnego?

Przede wszystkim, często to jedyne rozwiązanie, które może nas uratować w sytuacji podbramkowej. Oprocentowanie nowego kredytu jest często niższe niż suma odsetek, które już spłacamy. Dzięki rozłożeniu kredytu na dłuższy czas, spłacamy niższą ratę, na którą nas stać - dzięki temu możemy uniknąć sytuacji, w której przepada nam nieruchomość objęta hipoteką lub czeka nas egzekucja komornicza.

 

Ile będzie nas kosztować konsolidacja długów?

Pamiętajmy o tym, że konsolidacja kredytów to zawsze pewien dodatkowy koszt - nie możemy mieć złudzeń, że bank zaproponuje takie samo oprocentowanie osobie z wieloma długami i złą historią kredytową, jak komuś kto zawsze wywiązywał się ze swoich zobowiązań rzetelnie. Oprocentowanie kredytu konsolidacyjnego zawsze będzie wyższe niż oprocentowanie zwykłego kredytu hipotecznego - ryzyko banku jest w tym wypadku znacznie większe. Do tego często dochodzi koszt prowizji.

 

Czy to się opłaca?

W przypadku kredytu konsolidacyjnego zyskać możemy jedynie na tym, że rata, którą spłacamy, będzie niższa. Czas spłaty wydłuży się i to sprawi, że suma odsetek, które będziemy musieli zapłacić bankowi, będzie większa, więc łączny koszt kredytu wzrośnie. Z tego powodu powinniśmy traktować kredyt konsolidacyjny jedynie jako wyjście w sytuacji podbramkowej - jeśli tylko możemy, spróbujmy najpierw zacisnąć pasa i postarać się spłacić nasze wierzytelności bez tego.


poniedziałek, 19 października 2015

Etapami po kredyt hipoteczny

Zakup nieruchomości z zaciągnięciem kredytu hipotecznego to nie jest sprawa trywialna, ale można się do niej przygotować tak aby uniknąć później zbędnych stresów. Przedsięwzięcie takie przebiega etapowo. Stąd warto wiedzieć o formalnościach jakich trzeba dopełnić, czy też jak uzyskać najbardziej korzystne warunki finansowania nieruchomości.

1) Zdolność kredytowa

Poznając swoją zdolność kredytową można dopasować wybór nieruchomości do własnych możliwości finansowych, mając również ewentualne oszczędności. W celu jej obliczenia można skorzystać z internetowego kalkulatora przystosowanego do tego celu, bądź spotkać się z doradcą finansowym, który dokona głębszej i dokładniejszej oceny zdolności do otrzymania kredytu. Sprawdźmy nasza zdolność kredytową zanim zaczniemy szukać mieszkania. Dodatkowo szukając, załóżmy sobie margines rzędu kilkunastu-kilkudziesięciu tysięcy, tak aby nie brać kredytu "pod korek" - nie szukajmy zatem nieruchomości wyczerpującej cały limit kredytu, o ile tylko mamy taką możliwość - nigdy nie wiadomo czy później przy udzielaniu kredytu okaże się że jednak nasza zdolność jest niższa, lepiej mieć pole manewru.

2) Poszukiwanie nieruchomości

Po dokonaniu analizy zdolności kredytowej, można zacząć poszukiwania nieruchomości na własną rękę, ale można też skorzystać z usług pośrednika w obrocie nieruchomościami. Minusem szukania w swoim zakresie jest czas poświęcony na poszukiwania mieszkania. Wielkim pozytywem jest to, że nie trzeba ponosić przy tym dodatkowych kosztów, natomiast korzystając z usług pośrednika trzeba zapłacić prowizję.

3) Badanie nieruchomości

Jeśli zakup mieszkania odbędzie się na rynku pierwotnym, trzeba poszukać wszelkich informacji o danych dewelopera, dotychczas realizowanych inwestycjach itd. Natomiast informacji o mieszkaniu z rynku wtórnego, jak i jego sprzedawcy trzeba poszukać samodzielnie. Sprawdzanie nieruchomości przed zakupem to temat na osobny artykuł, nie będę się tu zatem o tym rozpisywał.

4) Umowa przedwstępna

Podpisanie umowy przedwstępnej odbywa się w zwykłej formie pisemnej bądź w formie aktu notarialnego- zobowiązanie się obu stron do zawarcia umowy ostatecznej przeniesienia własności nieruchomości w przyszłości mające na celu zabezpieczenie interesów sprzedawcy i kupującego w chwili, gdy nie jest możliwe zawarcie od razu umowy ostatecznej z przyczyn leżących po jednej lub obu stronach. Tak na prawdę dopiero tutaj zaczyna się etap załatwiania właściwego kredytu w banku, warto zatem aby w umowie były odpowiednie zapisy dotyczące tego, że przyznanie nam kredytu może potrwać albo nie dojść do skutku.

5) Wybór ofert kredytu

Podczas wyboru oferty kredytu trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na wysokość raty kredytowej, oprocentowania, marży, prowizji za udzielenie kredytu, prowizji za wcześniejszą spłatę kredytu, koszty dodatkowych ubezpieczeń i produktów, z jakich musi korzystać klient. Świetnym rozwiązaniem jest wybór 3 najlepszych ofert kredytów hipotecznych i wysłanie wniosków do trzech banków. Spośród tych trzech zapewne jedna oferta okaże się najlepsza.

6) Formalności

Na rodzaj dokumentów wpływa wiele czynników jakimi są wszelkie umowy, własne działalności gospodarcze. Dokumenty też będą różne wtedy, gdy mieszkanie będzie od dewelopera lub spółdzielni mieszkaniowej bądź od indywidualnego sprzedawcy. Dostarczone zaświadczenia będą podlegały analizie pod kątem wiarygodności kredytobiorcy. Warto zawczasu dowiedzieć się w banku jakie dokumenty będą potrzebne i zgromadzić wszystko wcześniej.

7) Umowa kredytowa

Umowa kredytowa sporządzana jest na podstawie ustaleń wynikających z decyzji kredytowej, określająca najważniejsze warunki kredytowania.

8) Akt własności nieruchomości

W przypadku mieszkań pochodzących z rynku wtórnego, po podpisaniu umowy kredytowej wraz ze sprzedającym należy udać się do notariusza, aby dokonać przeniesienia własności nieruchomości na siebie, w wykonaniu wcześniej zawartej umowy przedwstępnej. Przy rynku pierwotnym można rozróżnić dwa warianty. Po pierwsze, nieruchomość jest w trakcie budowy, bądź budowa domu jednorodzinnego nie została jeszcze zakończona. Wówczas na ostateczny akt własności trzeba czekać zwykle to od kilku do kilkunastu miesięcy. Po drugie, projekt inwestycyjny został już ukończony. I tu od razu można otrzymać prawo do mieszkania. Notariusz sporządza akt notarialny i pobiera taksę notarialną. U niego można także złożyć wniosek o wpis nabytego prawa do nieruchomości do ksiąg wieczystych. Notariusz przesyła wniosek do odpowiedniego sądu wieczysto-księgowego, pobierając jednocześnie opłatę z tego tytułu.

9) Otrzymanie kredytu

Po dokonanych formalnościach można dokonać wypłaty kredytu w ciągu kilku dni. Kredyt wypłacany jest jednorazowo bądź w transzach, w przypadku inwestycji realizowanej etapami. Jeśli zakup mieszkania odbył się na rynku wtórnym, to całość kwoty kredytu jest przelewana przez bank na konto zbywcy. Chyba, że wnioskowana była dodatkowa część środków, np. na remont czy wyposażenie mieszkania- wtedy ta część przekazywana jest na konto. Podczas budowy domu systemem gospodarczym, kredyt będzie wypłacany transzami odpowiednio do postępów w budowie i rozliczeń.




wtorek, 6 października 2015

Z roku na rok coraz trudniej o kredyt hipoteczny?

W ubiegłym roku pisałem o tym, że w konsekwencji wprowadzenia w życie rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego wzrasta co roku próg wymaganego przez banki wkładu własnego. jeszcze w 2015 roku jest to 10%, w przyszłym roku od stycznia ten minimalny wkład własny ma wynieść 15%.



Ciekawostką jest to, że o ile w ubiegłym roku wieszczono, że będzie trudniej o kredyt i będzie w związku z tym kiepsko na rynku mieszkaniowym, to te prognozy się nie sprawdziły. Rynek mieszkaniowy, jeżeli chodzi o sprzedaż nowych mieszkań, ma się całkiem dobrze. Nie wykluczam, że rolę odgrywa tu program Mieszkanie dla Młodych. Z kolei zaś rynek mieszkań używanych jest z tego co mi się wydaje pogrążony w stagnacji. Opieram się przy tym na moich obserwacjach, bo nie dalej jak trzy miesiące temu miałem okazję robić pewne rozeznanie. Mieszkania "używane" wiszą jako oferty do sprzedaży po kilka miesięcy i nie schodzą.

Wracając do tematu. Jak donosi bankier.pl od stycznia przyszłego roku wrasta próg wkładu własnego do 15%, przy czym 10% będzie musiał wynosić wkład gotówkowy, a pozostałe 5% będzie mogło mieć pokrycie w "dodatkowym zabezpieczeniu". tym dodatkowym zabezpieczeniem może być blokada rachunku albo lokaty terminowej. trochę wydaje mi się to mało sensowne bo skoro ktoś ma rachunek albo lokatę na jakąś kwotę to jaki sens ma brać droższy kredyt i blokować 1 do 1 środki na tej lokacie. To już lepiej wziąć mniejszy kredyt.

Większy sens ma druga opcja, czyli wykorzystanie środków zgromadzonych na IKE lub IKZE jako zastaw będący tym dodatkowym zabezpieczeniem. Jak to ma wyglądać w praktyce, tzn. jak będą wyglądały stosowne umowy z bankami i czy każde IKE lub IKZE się do tego nada, tego nie wiem. Założę się że kilka haczyków gdzieś po drodze się znajdzie.

Ostatnia opcja to ubezpieczenie. Oczywiście trzeba będzie za to zapłacić i założę się że banki będą chciały na tej właśnie opcji dodatkowo zarobić. Poza tym, przeczuwam, że znowu będziemy świadkami jakiś przekrętów, w których rolę wykorzystywanego będzie pełnił klient, a gwałcić będą do spółki bank i ubezpieczyciel. Wszak ten schemat już przerabiany był przy ubezpieczeniach niskiego wkładu własnego kredytów hipotecznych. Później się okazywało, że banki nienależnie pobierały składki, albo w ogóle umowy te były bezprawne.

Tak więc jak ktoś jest na etapie kupowania mieszkania, lepiej się spieszyć z finalizacją transakcji jeszcze w tym roku.

-->