poniedziałek, 20 lipca 2020

Monolog - o pieniądzach

Czytam taką książkę, wkrótce będzie jej recenzja. tymczasem monolog, wklejenia, którego nie mogłem się powstrzymać (niech mnie sądzą jeśli łamię prawo cytatu, ale na prawdę nie byłem w stanie się powstrzymać). Porobiłem jednak pewne skróty. Co to za książka dowiecie się na końcu.

"A zatem sądzi pan, że pieniądze są źródłem zła? (...) A czy zapytał pan kiedykolwiek, co jest źródłem pieniędzy? Pieniądze są narzędziem wymiany, która nie może istnieć, jeśli nie istnieje produkcja towarów i ludzie, którzy je produkują. Pieniądze są materialną formą zasady mówiącej, że ludzie, którzy chcą załatwiać ze sobą interesy, muszą to robić w formie handlu, płacąc wartością za wartość. Pieniądze nie są narzędziem sępów, którzy żądają pańskiego produktu w zamian za łzy, ani grabieżców, którzy zabierają go panu siłą. Istnienie pieniędzy jest możliwe tylko dzięki ludziom, którzy produkują. Czy to właśnie nazywa pan złem? 

Akceptując pieniądze jako zapłatę za swój wysiłek, robi pan to jedynie w przekonaniu, że zamieni je na produkt wysiłku innych. To nie sępy ani grabieżcy nadają pieniądzom wartość. Ani ocean łez, ani wszystkie karabiny świata nie mogą przekształcić tych kawałków papieru w pańskim portfelu w chleb, którego będzie pan potrzebował, by przeżyć jutrzejszy dzień. Te kawałki papieru, który powinien być złotem, są manifestem honoru — pańskiego roszczenia wobec energii producentów. Pański portfel jest manifestem nadziei, że gdzieś w otaczającym świecie są ludzie, którzy nie zdradzą zasady moralnej leżącej u podłoża pieniądza. Czy to właśnie nazywa pan złem? Czy kiedykolwiek szukał pan źródła produkcji?(...) 

Bogactwo jest produktem zdolności człowieka do myślenia. A zatem czy pieniądze robi człowiek, który wynajduje silnik, kosztem tych, którzy go nie wynaleźli? Czy robią je ludzie inteligentni kosztem głupich? Zdolni kosztem niekompetentnych? Ambitni kosztem leniwych? Pieniądze są tworzone — zanim będzie można je zagrabić lub wyłudzić — wysiłkiem każdego uczciwego człowieka, wysiłkiem na miarę jego zdolności. Człowiek uczciwy to taki, który wie, że nie może skonsumować więcej, niż wytworzył. Handel na podstawie pieniędzy jest kodeksem ludzi dobrej woli. 

U podłoża pieniędzy leży aksjomat, że każdy człowiek jest właścicielem swojego umysłu i wysiłku. Pieniądze nie pozwalają, by o wartości pańskiego wysiłku stanowiła jakakolwiek siła poza dobrowolnym wyborem człowieka, który pragnie wymienić na niego swój wysiłek. Pieniądze pozwalają panu otrzymać za swoje towary i swoją pracę tyle, ile są one warte dla ludzi, którzy je kupują, ale nie więcej. Pieniądze nie pozwalają na żadne transakcje z wyjątkiem tych, które obie strony dobrowolnie uznają za korzystne. Pieniądze wymagają od pana uznania faktu, że ludzie muszą pracować na własną korzyść, nie zaś niekorzyść, na własny zysk, a nie stratę — uznania, że nie są zwierzętami pociągowymi, zrodzonymi po to, by dźwigać brzemię pańskiego nieszczęścia — że musi im pan oferować wartości, nie rany — że tym, co łączy ludzi, nie jest wymiana cierpienia, lecz dóbr. 
Pieniądze wymagają, aby sprzedawał pan nie swoją słabość głupocie ludzi, lecz swój talent ich rozsądkowi; żądają, by kupował pan nie najlichsze, co mogą zaoferować, ale najlepsze, co potrafią znaleźć pańskie pieniądze. A kiedy ludzie żyją dzięki wymianie — mając za arbitra rozsądek, nie siłę — wygrywa najlepszy produkt, najlepsze wykonanie, ludzie o najlepszej zdolności oceny i największym talencie — a stopień produktywności człowieka jest zarazem stopniem jego nagrody. 

Taki jest kodeks życia, którego narzędziem i symbolem jest pieniądz. Czy to właśnie nazywa pan złem? Pieniądz jednak jest tylko narzędziem. Zabierze pana, dokąd pan zechce, ale nie zastąpi pana w fotelu kierowcy. Da panu środki do zaspokojenia pańskich pragnień, ale nie dostarczy tych pragnień. 
Pieniądz jest plagą ludzi, którzy usiłują odwrócić zasadę przyczyny i skutku — ludzi, którzy chcą zastąpić umysł grabieniem jego produktów. Pieniądze nie kupią szczęścia człowiekowi, który nie ma pojęcia, czego chce: pieniądze nie zapewnią mu systemu wartości, jeśli nie wie, co jest dla niego wartością, ani nie dostarczą mu celu, jeśli się nie zdecydował, ku czemu zmierzać. 

Pieniądze nie kupią inteligencji głupcowi, podziwu — tchórzowi, szacunku — nieudacznikowi. Człowiek usiłujący kupić mózgi tych, którzy go przewyższają, aby mu służyły, zastępując ocenę pieniędzmi, ostatecznie pada ofiarą gorszych od siebie. Ludzie inteligentni go opuszczają, ale oszuści zlatują się do niego, zwabieni zasadą, której nie odkrył: że nikt nie może być wart mniej niż jego pieniądze. (...)

Pieniądze są żywą siłą, która, pozbawiona korzeni, obumiera. Nie będą służyły umysłowi, który nie potrafi im dorównać. Czy z tego powodu nazywa je pan złem? Pieniądze są środkiem przetrwania. Werdykt, który pan wydaje o swoim źródle utrzymania, wydaje pan o swoim życiu. Jeśli źródło jest zatrute, potępił pan swoje własne życie. Czy zdobył pan te pieniądze podstępem? Hołubiąc ludzkie występki i ludzką głupotę? Zaspokajając potrzeby durniów w nadziei, że uzyska pan więcej, niż na to zasługują pańskie umiejętności? Obniżając swoje kryteria? Wykonując pogardzaną przez siebie pracę dla pogardzanych przez siebie kupców? Jeśli tak, pańskie pieniądze nie dadzą panu ani grama szczęścia. Wszystkie rzeczy, jakie pan kupi, będą dla pana nie hołdem, lecz wymówką; nie osiągnięciem, lecz wspomnieniem wstydu. Będzie pan krzyczał, że pieniądze są złem. Są złem, bo nie zastąpią panu szacunku dla samego sobie? Złem, bo nie pozwalają się cieszyć własnym zepsuciem? Czy to pieniądze, czy właśnie ten fakt jest źródłem pańskiej nienawiści? 

Pieniądze zawsze pozostaną skutkiem i nie dadzą się zmusić do zastąpienia pana w roli przyczyny. Pieniądze są produktem cnoty, ale nie uczynią pana cnotliwym i nie odkupią pańskich występków. Pieniądze nie dadzą panu tego, co niezasłużone, ani w postaci materialnej, ani duchowej. Czy to pieniądze, czy właśnie ten fakt jest źródłem pańskiej nienawiści? A może mówił pan, że to miłość do pieniędzy leży u podstaw zła? Aby coś kochać, trzeba znać i kochać jego istotę. 

Kochać pieniądze, to rozumieć i kochać fakt, iż są one wcieleniem najwspanialszej siły wewnątrz człowieka i kluczem uniwersalnym do wymiany jego wysiłku na wysiłek najlepszych spośród ludzi. To człowiek, który sprzedałby duszę za pięć centów, najgłośniej obwieszcza swoją nienawiść do pieniędzy — i ma powody, by ich nienawidzić. Miłośnicy pieniędzy chcą na nie pracować. Wiedzą, że potrafią na nie zasłużyć. Proszę pozwolić udzielić sobie wskazówki co do charakterów ludzkich: człowiek, który potępia pieniądze, zdobył je w sposób nieuczciwy; ten, który je szanuje, zarobił je. 

Proszę uciekać co sił w nogach przed każdym, kto panu mówi, że pieniądze są złem. To zdanie jest dzwonkiem trędowatego, zawieszonym na szyi zbliżającego się grabieżcy. Dopóki ludzie żyją razem na ziemi i potrzebują środków, by prowadzić ze sobą interesy, jedyne, co będzie mogło zastąpić pieniądze, jeśli z nich zrezygnują, to będzie lufa karabinu. (...) 

Pieniądze są barometrem cnoty społeczeństwa. Kiedy zobaczy pan, że handel odbywa się nie dzięki przyzwoleniu, lecz pod przymusem — kiedy zobaczy pan, że aby wytwarzać, potrzebuje pan zezwolenia ludzi, którzy nic nie wytwarzają — kiedy zobaczy pan, że pieniądze płyną do tych, którzy nie handlują towarami, lecz przysługami — kiedy zobaczy pan, że ludzie bogacą się dzięki łapówkom i pociąganiu za sznurki, nie zaś dzięki pracy, a pańskie prawa nie chronią pana przed nimi, lecz ich przed panem — kiedy zobaczy pan, że nagradza się zepsucie, a uczciwość zmienia się w poświęcenie — może pan być pewien, że społeczeństwo jest skazane. Pieniądze są zbyt szlachetnym środkiem, by konkurować z karabinami i pertraktować z brutalnością. Nie pozwolą przetrwać krajowi w połowie złożonemu z należnych prawnie dóbr, a w połowie z łupów. 

Kiedykolwiek pojawiają się wśród ludzi niszczyciele, zaczynają od niszczenia pieniędzy, bo to one są ochroną człowieka i bazą moralnej egzystencji. Niszczyciele zabierają złoto i dają jego właścicielom w zamian plik fałszywych papierów. To zabija obiektywne kryteria i oddaje ludzi w arbitralną władzę arbitralnych decydentów o wartościach. Złoto było wartością obiektywną, ekwiwalentem wyprodukowanego bogactwa. Papier jest kredytem na nieistniejące bogactwo, wspartym przez karabin wycelowany w tych, którzy mają je wyprodukować. Papier jest czekiem wystawionym przez grabieżców działających w świetle prawa w ciężar konta, które nie należy do nich: cnoty ofiar. (...)

Kiedy pieniądze przestają być narzędziem, za pomocą którego ludzie załatwiają sprawy, wtedy za narzędzie zaczynają im służyć inni ludzie. Krew, baty, karabiny — albo dolary. Niech pan wybiera — wyjście jest tylko jedno, a czas ucieka."

Ayn Rand "Atlas zbuntowany" tłum. Iwona Michałowska

środa, 15 lipca 2020

Słabe prognozy gospodarcze

Słabe mamy prognozy gospodarcze na najbliższą przyszłość. Nie ma to jednak związku z wyborami, ale z kryzysem spowodowanym przez lockdown wobec epidemii. Przechadzając się po miejscowościach turystycznych widać to z resztą, że jest inaczej. Wiele biznesów usługowych ma trudniej. To się rozlewa na resztę gospodarki, poza tym nikt jeszcze robrze nie oszacował ile kosztowało jej zamrożenie w drugim kwartale.

To co mamy obecnie to prognozy opublikowane przez NBP, z których wnika, że PKB w tym roku może spaść aż o 5,7%. Żeby to pokazać we właściwym kontekście. Otóż w ubiegłym roku PKB wzrosło o 4%, dwa lata tamu wzrosło o 5,1% od dwudziestu pięciu lat nie było jego spadku! Jeżeli gospodarka w ujęciu rocznym skurczy się o 5,7% to będzie to dużo. Co więcej, ta prognoza oznacza, że jeszcze cały kryzys nie rozlał się na gospodarkę i będziemy odczuwać go bardziej w miarę jak efekt domina będzie przenosił problemy gospodarcze z branży na branżę.

Prognozy NBP mówią też o spowolnieniu (ale już na plusie) wzrostu w kolejnych latach. Myślę, że prawdziwą skalę kryzysu przyjedzie nam poznać dopiero jak on się skończy, a chyba jesteśmy w trakcie. Dużo zależy też jak będzie kształtował się wpływ koronawirusa na światową gospodarkę co nie pozostanie bez wpływu na naszą.

Prognozy mówią też o wzroście bezrobocia

Przy tym wszystkim mamy wysoką inflację, najnowsze dane GUS podają, że w czerwcu rok do roku wyniosła ona 3,3%. NBP prognozuje, że spadnie. Cóż, inne prognozy zmusiłyby RPP do podniesienia stóp co dobiłoby PKB. Na razie zatem trzeba się przyzwyczaić, że przed nami czasy stagnacji (co najmniej jeżeli nie recesji), inflacji ( ktora wg NBP spadnie w przyszłym roku do 1,3%) i realnie ujemnych stóp procentowych.

Czy inflacja faktycznie spadnie? Zastanawiam się nad tym bo mamy tu dwa aspekty. Po pierwsze, faktycznie ze spowolnieniem gospodarczym przyjcie spadek popytu, a co za tym idzie zmniejszona presja na ceny. Ale z drugiej strony mamy czynniki podatkowe (które windują ceny - przykładem niech będzie "opłata mocowa" w energii elektrycznej, która wejdzie pod koniec roku) czy czynniki COVIDowe (próba kompensacji poniesionych przez niektórych usługodawców strat podwyższeniem cen). Obserwujemy też próbę podnoszenia cen i prowizji przez banki. Czyli - wg tej hipotezy - ceny wzrosną, ale globalny popyt spadnie. 

Poza tym mamy aspekt monetarny. NBP skupuje obligacje i środki z tego tytułu są pompowane do gospodarki. Efektywnie więc NBP drukuje pieniądze, czyli działa proinflacyjnie. Z kolei RPP utrzymując znikome stopy procentowe działa na korzyść rządu, który mniej musi płacić odsetek od krajowego zadłużenia. Echh gdzie te czasy gdy obligacje dawały uczciwe 5%

Obawiam się w tym aspekcie wpływu tych powyżej wymienionych czynników na kurs złotówki. Eksperci prognozują raczej, że złoty pozostanie słaby (co dobre dla eksportu ale niekorzystne dla zadłużonych w walutach i importerów).

Nie tylko NBP prognozuje w Polsce recesję w 2020 roku. Są co do tego zgodni wszyscy analitycy. Niektórzy nie wykluczają także scenariuszy recesji w 2021-2022, przy czym byłbym ostrożny co do tych prognoz. Na razie wiemy za mało i chyba z prognozami na przyszły rok trzeba troszeczkę poczekać.

Nie znaczy to, że nie należy przygotowywać się do trudnego okresu w gospodarce. Wskazanym jest posiadanie rezerw, nawet w sytuacji kiedy są one efektywnie zjadane przez inflację. Moim zdaniem korzyść z posiadania rezerw finansowych jest większa niż podatek inflacyjny.

Co ciekawe, według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego firmy zgromadziły większe zapasy gotówki niż miały w kwietniu. "Aż 60 proc. firm deklaruje zapasy gotówki na ponad 3 miesiące, a tylko 5 proc. nie ma żadnych rezerw finansowych. W połowie kwietnia było to odpowiednio 39 proc. i 11 proc." Wygląda na to, że firmy po ciężkim okresie lockdownu wykorzystują odbicie aby zgromadzić zapasy "na zimę".


wtorek, 7 lipca 2020

Lektury na wakacje

W okresie wakacyjnym (tj. od początku pandemii) panuje na blogu niejakie rozprężenie. Wynika to z jednej strony z tego, że tematy są bardziej higieniczno (koronawirus) polityczne (wybory) czyli nie w temacie bloga, a z drugiej, z pewnego przeorientowania zaangażowania w inne aktywności

Jako że czas wakacyjny to chciałem wam polecić kilka książek z mojej listy, myślę że mogą być na czasie:


poniedziałek, 22 czerwca 2020

Nowa normalność

Ostatnio pojęcie "nowa normalność" zdaje się robić karierę. Mam takie przemyślenie czym ono się może charakteryzować. Otóż wygląda na to, że:

  • normalne stanie się to, że z naszymi pieniędzmi nie będziemy mogli sensownie nic zrobić żeby je zainwestować, będziemy w ten sposób ograbiani przez inflację, wygrają przedsiębiorczy, przegrają oszczędzający,
  • normalne będzie to, że pomiędzy branżami gospodarki będą spore dysproporcje, niektóre branże kryzys uderzy wyjątkowo mocno, inne tego zupełnie nie odczują,
  • wygląda na to, że normalne stanie się jeszcze większe rozwarstwienie na biednych i bogatych zarówno w skali globalnej jak i lokalnej, widać to zarówno po dostępie do usług edukacyjnych i ich jakości w obie nauki zdalnej, jak i w dostępie do leków i lekarzy w sytuacji epidemii, jak zwykle normalne będzie to, że biednym zawsze wiatr w oczy,
  • normalne będzie to, że politycy nas będą okłamywać na wiele różnych sposobów, a bankierzy manipulować walutą,
  • normalne stanie się to, że koszty niektórych dóbr będą rosły w ślad za rosnącą falą taniego pieniądza i wskutek problemów gospodarczych.
Jakoś mi się ta nowa normalność wydaje znajoma... jakby już była.

czwartek, 4 czerwca 2020

Skrytki bankowe - odświeżenie tematu


Jakieś sześć lat temu opisywałem swoje perypetie z poszukiwaniem na rynku możliwości wynajęcia skrytki bankowej. Sprawdzałem później rynek i już wtedy widać było wyraźnie, że banki wycofują się z tego interesu wypowiadając klientom umowy i likwidując te usługę. Kiedy wróciłem do tematu po tych sześciu latach okazało się, że jest jeszcze gorzej.


Wydawać by się mogło, że w dobie kiedy jedyną przystanią dla naszych oszczędności stają się metale szlachetne to popyt na skrytki będzie wystarczający aby utrzymały się na tym rynku podmioty oferujące taką usługę. Okazuje się jednak, że banki z tematu się wycofują i zostało ich z ofertą wynajmu skrytki coraz mniej. Wiele już zrezygnowało a kolejne rezygnują z tej usługi. Jest to o tyle dziwne, że gdzie się nie zadzwoni to wszystkie skrytki są wynajęte. Znalezienie na rynku wolnej skrytki graniczy z cudem. 

Jednocześnie okazuje się, że w ciągi sześciu powstałej luki wcale nie wypełniły podmioty prywatne. Był jeden który gdzieś tam epizodycznie zafunkcjonował i zniknął, teraz wiem o dwóch działających jakoby w Katowicach i Lublinie. jeden w Krakowie jakoś nie może na poważnie ruszyć.

Nie rozumiem trochę tej sytuacji. Wydawać by się mogło,że popyt na usługę jest i to wymusi podaż nawet przy polityce banków do rezygnacji z jej świadczenia. Owszem, koszty wejścia są wysokie, ale przecież (jestem o tym przekonany) klientela będzie.

Cóż, obawiam się jednak, że prędzej znajdziemy wolną skrytkę depozytową za granicą niż w Polsce.


-->