wtorek, 18 sierpnia 2026

Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI) od 2027 roku. Jak działa nowa ulga podatkowa i czy rzeczywiście zastąpi podatek Belki?

 

Od 1 stycznia 2027 roku polscy inwestorzy otrzymają nowy sposób oszczędzania i inwestowania – Osobiste Konto Inwestycyjne, w skrócie OKI. Ustawa została uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 roku, następnie przyjęta przez Senat bez poprawek, a 17 sierpnia podpisana przez prezydenta. Tym samym OKI przestaje być projektem i staje się kolejnym elementem polskiego systemu oszczędzania i inwestowania.

Pomysł jest prosty: zachęcić Polaków do przenoszenia części oszczędności z lokat i rachunków bankowych na rynek kapitałowy. W zamian państwo rezygnuje z pobierania 19-procentowego podatku od dochodów kapitałowych osiąganych w ramach OKI. W zamian wprowadza jednak nowy podatek – od wartości określonych aktywów zgromadzonych na koncie.

To właśnie ten drugi element sprawia, że OKI nie jest po prostu „kontem bez podatku Belki”. Jest to zupełnie nowy model opodatkowania inwestycji.

Czym właściwie jest Osobiste Konto Inwestycyjne?

OKI będzie dobrowolnym rozwiązaniem przeznaczonym dla pełnoletnich osób fizycznych. Jedna osoba będzie mogła posiadać więcej niż jedno konto, a rachunki będą mogły być prowadzone przez różnego rodzaju instytucje finansowe, m.in. banki, firmy inwestycyjne, zakłady ubezpieczeń, fundusze inwestycyjne oraz dobrowolne fundusze emerytalne. Ustawa przewiduje także możliwość prowadzenia OKI w formule tzw. umowy parasolowej, łączącej różne formy produktów w ramach jednego rozwiązania.

Najważniejsza cecha OKI to brak blokady środków do określonego wieku. Inwestor może wpłacać i wypłacać pieniądze w dowolnym momencie. Podstawowe czynności związane z prowadzeniem konta – otwarcie, wpłaty i wypłaty – mają być wolne od opłat, choć nie oznacza to oczywiście, że wszystkie inwestycje wykonywane za pośrednictwem OKI będą pozbawione prowizji czy innych kosztów.

Na OKI będzie można gromadzić m.in. akcje, obligacje, określone instrumenty finansowe, jednostki funduszy inwestycyjnych, a także środki pieniężne, lokaty i detaliczne obligacje oszczędnościowe. Ustawa tworzy jednak rozróżnienie pomiędzy aktywami kwalifikowanymi, które mogą korzystać z preferencji, a aktywami, które mogą znajdować się na OKI, lecz nie dają prawa do zwolnienia z podatku od wartości aktywów.

Najważniejsze liczby: 100 tys. zł i 25 tys. zł

Podstawą systemu są dwa limity, które trzeba rozumieć razem.

Pierwszy to 100 tys. zł. Do tej wartości kwalifikowane aktywa inwestycyjne mogą korzystać ze zwolnienia z podatku od wartości aktywów.

Drugi to 25 tys. zł i dotyczy części oszczędnościowej. W ramach całego limitu 100 tys. zł maksymalnie 25 tys. zł może stanowić część oszczędnościowa, obejmująca m.in. lokaty i detaliczne obligacje oszczędnościowe.

Nie jest więc tak, że inwestor otrzymuje 100 tys. zł dla inwestycji oraz dodatkowe 25 tys. zł dla lokat. Maksymalny poziom zwolnionych aktywów nadal wynosi 100 tys. zł.

Przykładowo:

Portfel na OKIAktywa oszczędnościoweAktywa inwestycyjneZwolnienie
60 000 zł20 000 zł40 000 złcałość
100 000 zł25 000 zł75 000 złcałość
125 000 zł25 000 zł100 000 zł100 000 zł
150 000 zł25 000 zł125 000 zł100 000 zł

Rząd zakłada, że właśnie taki limit pozwoli kierować oszczędności przede wszystkim na rynek kapitałowy, nie tworząc jednocześnie bezwarunkowej ulgi dla dużych depozytów bankowych.

OKI nie likwiduje podatku Belki

To jedna z najważniejszych kwestii.

Podatek Belki nadal będzie obowiązywał w Polsce. Obecnie wynosi 19 proc. i obejmuje m.in. odsetki, dywidendy oraz dochody ze sprzedaży papierów wartościowych.

OKI tworzy natomiast specjalne środowisko, w którym dochody z aktywów zgromadzonych na koncie nie są objęte tym podatkiem. Dotyczy to również odsetek i dywidend oraz dochodów z aktywów przekraczających 100 tys. zł.

W zamian inwestor może zostać objęty podatkiem od wartości aktywów.

Można więc powiedzieć, że OKI nie jest zniesieniem podatku Belki, ale dobrowolną alternatywą dla jego standardowego mechanizmu.

Jak działa podatek od wartości aktywów?

To najbardziej nietypowy element całego rozwiązania.

W tradycyjnym systemie podatek wynosi 19 proc. od osiągniętego dochodu. Jeżeli kupimy akcje za 100 tys. zł i sprzedamy je za 110 tys. zł, dochód wynosi 10 tys. zł, a podatek 1900 zł.

W OKI wysokość nowego podatku nie zależy bezpośrednio od tego, ile zarobiliśmy. Kluczowa jest wartość aktywów objętych podatkiem.

W 2027 roku stawka wyniesie 0,85 proc. Od 2028 roku będzie zasadniczo powiązana ze stopą referencyjną NBP: ma odpowiadać 19 proc. jej wartości, z ustawowym minimum 0,1 proc.

W praktyce oznacza to, że przy wysokich stopach procentowych podatek OKI będzie wyższy, a przy niskich – niższy.

Co ważne, ustawa nie wprowadza maksymalnego limitu tej stawki na poziomie 1 proc. Minimum wynosi 0,1 proc., ale przy odpowiednio wysokich stopach procentowych podatek może przekroczyć 1 proc.

Podatek może pojawić się nawet wtedy, gdy inwestor straci

To największa różnica w stosunku do podatku Belki.

Jeżeli inwestor na zwykłym rachunku kupi akcje za 200 tys. zł i ich wartość spadnie do 160 tys. zł, nie powstaje dochód do opodatkowania. Sam spadek wartości aktywów nie powoduje konieczności zapłaty podatku.

Na OKI sytuacja wygląda inaczej. Jeżeli średnia wartość aktywów objętych podatkiem przekracza limit, podatek może wystąpić niezależnie od wyniku inwestycji. Innymi słowy, można mieć stratę na portfelu i jednocześnie zapłacić podatek od jego wartości. Strata z OKI nie staje się przy tym stratą podatkową rozliczaną z innymi dochodami.

To jest główna wada całego mechanizmu i jeden z powodów, dla których OKI nie będzie automatycznie korzystniejsze dla każdego inwestora.

Podatek nie jest jednak liczony po prostu od stanu konta 31 grudnia

To kolejna kwestia, którą warto wyraźnie sprostować.

Podstawa opodatkowania jest wyliczana z uwzględnieniem dziennej wartości aktywów, przepływów pieniężnych oraz czasu, przez jaki konto i aktywa były utrzymywane. Oznacza to, że nie wystarczy np. wypłacić pieniędzy 30 grudnia, aby sztucznie obniżyć podstawę opodatkowania.

Mechanizm jest więc bardziej skomplikowany niż proste porównanie salda na początku i końcu roku.

Dla inwestora oznacza to przede wszystkim, że wraz z uruchomieniem OKI część obowiązków związanych z rozliczeniem zostanie przeniesiona na instytucje finansowe i administrację podatkową. KAS ma otrzymywać dane niezbędne do wyliczenia zobowiązania, a podatnik będzie rozliczał podatek za pośrednictwem systemu skarbowego.

Przykład: kiedy OKI jest lepsze od zwykłego rachunku?

Załóżmy portfel o wartości 200 tys. zł. Pomijamy wpłaty i wypłaty w trakcie roku, a wartość portfela przyjmujemy jako stałą.

Przy stawce OKI 0,85 proc. podatek od 100 tys. zł nadwyżki wyniesie 850 zł.

Na zwykłym rachunku podatek Belki zależy natomiast od osiągniętego zysku.

Jeżeli portfel zarobi 5 proc., inwestor uzyska 10 tys. zł zysku. Podatek Belki wyniesie 1900 zł.

W takim wariancie:

zwykły rachunek: 1900 zł podatku
OKI: 850 zł podatku

OKI daje więc 1050 zł przewagi podatkowej.

Ale jeżeli portfel przyniesie stratę, OKI nadal wygeneruje 850 zł podatku, podczas gdy na zwykłym rachunku nie będzie podatku od niezrealizowanej straty.

Co więcej, wcześniejsze materiały dotyczące OKI upraszczały próg opłacalności do poziomu 4,5–5 proc. rocznie. To prawda jedynie dla bardzo dużego portfela, kiedy limit 100 tys. zł przestaje mieć istotne znaczenie. Dla portfela 200 tys. zł próg jest znacznie niższy.

Przy uproszczonym założeniu stałej wartości portfela i stawce 0,85 proc. próg równowagi wynosi około 2,2 proc. rocznej stopy zwrotu. Dla portfela 500 tys. zł jest to około 3,6 proc., a dla 1 mln zł około 4,0 proc.

Wniosek jest ważny: im mniejszy portfel, tym silniejsza przewaga OKI wynikająca z 100 tys. zł zwolnienia.

Jakie aktywa można kupować na OKI?

Ustawa obejmuje szeroki katalog aktywów. Z punktu widzenia inwestora szczególnie istotne są:

  • akcje i inne papiery wartościowe spełniające ustawowe kryteria,

  • obligacje,

  • określone instrumenty finansowe, w tym ETF-y,

  • jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych,

  • określone produkty ubezpieczeniowe i emerytalne,

  • środki pieniężne,

  • lokaty,

  • detaliczne obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa.

Jednocześnie samo umieszczenie instrumentu na OKI nie oznacza automatycznie, że korzysta on ze zwolnienia do 100 tys. zł.

Szczególne znaczenie ma waluta i konstrukcja instrumentu. Ustawa pozwala inwestować również w część aktywów zagranicznych, w tym denominowanych w walutach państw UE, EOG czy OECD, ale preferencja podatkowa dotycząca podatku od wartości aktywów jest znacznie silniej ukierunkowana na aktywa kwalifikowane, w szczególności związane z rynkiem krajowym.

W przypadku funduszy zastosowano dodatkowe kryterium. Preferencja może obejmować fundusze, których polityka inwestycyjna zakłada odpowiedni udział aktywów kwalifikowanych – co najmniej 70 proc.

Dlatego w przypadku zagranicznego ETF-u czy funduszu inwestującego przede wszystkim poza Polską trzeba będzie bardzo dokładnie sprawdzić jego status w konkretnym produkcie OKI. To ważne, ponieważ OKI nie oznacza automatycznie zwolnienia każdego aktywa do 100 tys. zł.

A co z akcjami amerykańskimi, ETF-ami i dywidendami?

OKI nie jest zamkniętym rachunkiem wyłącznie do polskich aktywów. Ustawowy katalog dopuszcza część instrumentów zagranicznych.

Problem polega jednak na rozdzieleniu dwóch kwestii: możliwości posiadania instrumentu oraz prawa do zwolnienia z podatku od wartości aktywów.

Dodatkowo OKI nie może anulować zagranicznego podatku u źródła. Jeżeli zagraniczna spółka wypłaca dywidendę i zgodnie z prawem danego państwa pobiera podatek u źródła, OKI nie powoduje automatycznie jego zniesienia.

Dlatego w przypadku portfeli mocno opartych na amerykańskich akcjach dywidendowych czy zagranicznych ETF-ach korzyść z OKI może być mniejsza niż w przypadku inwestowania w aktywa kwalifikowane.

Czy na OKI można inwestować w kryptowaluty, CFD i instrumenty pochodne?

Nie należy utożsamiać OKI ze standardowym rachunkiem maklerskim dającym dostęp do wszystkiego.

W ustawowym katalogu aktywów OKI znalazły się określone papiery wartościowe, instrumenty finansowe, fundusze i produkty oszczędnościowe, natomiast nie ma w nim bezpośredniego posiadania kryptowalut ani takich produktów jak CFD. SII również wskazuje brak CFD i kryptowalut w katalogu OKI.

OKI ma więc być przede wszystkim narzędziem budowania majątku poprzez inwestowanie, a nie rachunkiem do agresywnej spekulacji z wykorzystaniem dźwigni.

OKI a IKE – najważniejsza różnica

Najłatwiej zapamiętać to tak:

OKI jest kontem inwestycyjnym bez blokady wieku. IKE jest kontem emerytalnym.

W przypadku OKI pieniądze można wypłacić w dowolnym momencie bez utraty samej możliwości korzystania z preferencji dla pozostałych aktywów.

IKE zostało zaprojektowane przede wszystkim jako narzędzie długoterminowego oszczędzania. Zwolnienie podatkowe przysługuje przy wypłacie po ukończeniu 60 lat, a w określonych przypadkach po 55. roku życia, przy spełnieniu dodatkowych warunków dotyczących okresu oszczędzania. Wcześniejszy zwrot oznacza opodatkowanie zysków 19-procentowym podatkiem.

IKE ma jednak jedną fundamentalną przewagę nad OKI: po spełnieniu warunków nie ma podatku od wartości majątku, niezależnie od tego, czy portfel wart jest 50 tys., 100 tys., czy milion złotych.

Limit IKE dotyczy wpłat, a nie wartości przyszłego portfela. W 2026 roku limit wpłat wynosi 28 260 zł.

Przy wieloletnim inwestowaniu emerytalnym IKE pozostaje więc bardzo mocnym rozwiązaniem. OKI jest raczej jego uzupełnieniem.

OKI a IKZE – jeszcze większa różnica

IKZE ma inną konstrukcję podatkową. Największą korzyścią jest możliwość odliczenia wpłat od dochodu w zeznaniu rocznym. W 2026 roku limit wynosi 11 304 zł dla większości osób oraz 16 956 zł dla osób prowadzących pozarolniczą działalność.

Wypłata preferencyjna z IKZE następuje po ukończeniu 65 lat i spełnieniu warunku dotyczącego dokonywania wpłat. Wówczas wypłata jest opodatkowana 10-procentowym ryczałtem.

IKZE ma więc przewagę w postaci bieżącej ulgi podatkowej, której OKI nie daje.

OKI jest natomiast znacznie bardziej płynne.

OKI a PPK – to zupełnie inna konstrukcja

PPK nie jest odpowiednikiem OKI. Najważniejszą przewagą PPK jest to, że inwestor nie finansuje całego oszczędzania samodzielnie.

Do PPK dokłada się pracownik, pracodawca i państwo. Standardowa wpłata pracownika wynosi 2 proc. wynagrodzenia, a podstawowa wpłata pracodawcy 1,5 proc. Dodatkowo państwo przewiduje wpłatę powitalną 250 zł i dopłatę roczną 240 zł po spełnieniu ustawowych warunków.

PPK jest zdecydowanie najbardziej nastawione na cel emerytalny. Po ukończeniu 60 lat najkorzystniejsza podatkowo jest wypłata 25 proc. jednorazowo oraz 75 proc. w co najmniej 120 ratach albo całości w co najmniej 120 ratach.

Pod tym względem PPK i OKI praktycznie się nie konkurują. PPK daje dopłaty pracodawcy i państwa, natomiast OKI daje pełną swobodę dysponowania kapitałem.

OKI, IKE, IKZE i PPK – porównanie

CechaOKIIKEIKZEPPK
Główny celInwestowanie i oszczędzanieEmeryturaEmerytura + ulga PITEmerytura
Wiek wypłaty bez ograniczeniaTakNie – preferencja od 60 latNie – preferencja od 65 lat60 lat dla standardowej wypłaty
Podatek BelkiBrak w ramach OKIBrak przy wypłacie spełniającej warunkiBrak podatku BelkiBrak przy preferencyjnej wypłacie
Podatek od wartości aktywówTak, ponad limityNieNieNie
Limit100 tys. zł zwolnieniaLimit wpłatLimit wpłatWpłaty procentowe od wynagrodzenia
Roczna ulga PITNieNieTakNie
Dopłata pracodawcyNieNieNieTak
Dopłaty państwaNieNieNieTak
Swobodna wypłataTakZwrot możliwy, ale z utratą preferencjiWcześniejszy zwrot ma inne skutki podatkoweTak, ale z konsekwencjami
Dla kogo przede wszystkimCele przed emeryturą i inwestowanieDługoterminowy kapitał emerytalnyOsoby chcące obniżyć bieżący PITOsoby zatrudnione

Co z dziedziczeniem?

OKI nie jest pozbawione możliwości wskazania osób uprawnionych.

Ustawa przewiduje możliwość wskazania osób, którym po śmierci inwestora zostaną przekazane aktywa. Jeżeli takich osób nie wskazano, aktywa wchodzą do spadku. Możliwa jest także wypłata transferowa aktywów na OKI lub rachunek papierów wartościowych osoby uprawnionej.

To ważne sprostowanie względem niektórych opisów projektu: nie można powiedzieć, że OKI zawsze musi przejść przez zwykłe postępowanie spadkowe. Właściciel będzie mógł wskazać osoby uprawnione.

IKE i IKZE również mają rozbudowane mechanizmy przekazywania środków osobom uprawnionym.

Czy można mieć kilka OKI?

Tak.

Ustawa pozwala jednej osobie zawrzeć więcej niż jedną umowę o prowadzenie OKI. Limit podatkowy pozostaje jednak limitem podatnika, a nie każdego rachunku osobno. Nie można więc otworzyć pięciu kont i uzyskać pięciu razy po 100 tys. zł zwolnienia.

To istotne również z punktu widzenia konkurencji pomiędzy bankami i brokerami.

Czy można przenieść OKI do innego brokera?

Ustawa przewiduje wypłatę transferową określonych aktywów OKI do innej instytucji finansowej prowadzącej OKI. Jest to istotne zabezpieczenie inwestora, ponieważ zmiana instytucji nie musi oznaczać konieczności zamknięcia całego rozwiązania.

Nie oznacza to jednak, że każdy instrument będzie można fizycznie przenieść między dowolnymi instytucjami. W praktyce będzie to zależało również od oferty oraz możliwości technicznych podmiotu przejmującego.

Czy OKI jest lepsze od IKE i IKZE?

Nie. I właśnie to jest jeden z najważniejszych wniosków.

OKI nie zostało stworzone po to, żeby zastąpić IKE i IKZE. Ma wypełnić inną lukę: dać preferencję podatkową osobie, która chce inwestować, ale nie chce blokować pieniędzy do emerytury.

Przykład:

Jeżeli ktoś odkłada 20 tys. zł rocznie na emeryturę, bardzo mocnym rozwiązaniem pozostaje IKZE ze względu na ulgę PIT, a następnie IKE.

Jeżeli natomiast ktoś odkłada pieniądze na mieszkanie, wkład własny, edukację dziecka albo chce budować kapitał dostępny za 5–10 lat, OKI może być bardziej naturalnym rozwiązaniem.

Dlatego dla wielu osób sensowna będzie nie konkurencja, lecz połączenie tych produktów.

Jak można wykorzystać wszystkie cztery rozwiązania?

Praktyczna hierarchia może wyglądać następująco:

PPK – wykorzystujemy dopłaty pracodawcy i państwa.

IKZE – wykorzystujemy bieżącą ulgę PIT, szczególnie gdy znajdujemy się w wyższym progu podatkowym.

IKE – budujemy długoterminowy kapitał emerytalny bez podatku Belki.

OKI – kierujemy tu kapitał, który chcemy inwestować z preferencją podatkową, ale zachować możliwość wypłaty w dowolnym momencie.

Nie oznacza to oczywiście, że taka kolejność będzie optymalna dla każdego. OKI ma tę przewagę nad IKE i IKZE, że nie narzuca celu emerytalnego.

Największe zalety OKI

Największym atutem jest zwolnienie z podatku Belki bez konieczności czekania do emerytury.

Drugą zaletą jest 100 tys. zł zwolnienia dla kwalifikowanych aktywów. Dla osoby budującej pierwszy lub średniej wielkości portfel może to oznaczać bardzo istotną różnicę w wieloletnim działaniu procentu składanego.

Trzecia korzyść to elastyczność. Można wypłacić część środków bez konieczności zamykania całego konta.

Czwarta to możliwość korzystania z różnych rodzajów inwestycji w jednym systemie, od instrumentów giełdowych po wybrane produkty oszczędnościowe.

Piąta to możliwość przenoszenia określonych aktywów pomiędzy instytucjami w ramach wypłaty transferowej.

Największe wady OKI

Najważniejszą wadą jest podatek od wartości aktywów, a nie dochodu.

Druga wada to możliwość zapłaty podatku również wtedy, gdy inwestycja przyniosła stratę.

Trzecia to skomplikowanie systemu. Inwestor musi zwracać uwagę nie tylko na wartość całego konta, ale również na rodzaj aktywów i ich kwalifikację podatkową.

Czwarta to ograniczona atrakcyjność dla części inwestorów preferujących bardzo bezpieczne aktywa. Podlimit części oszczędnościowej wynoszący 25 tys. zł oznacza, że OKI nie będzie pełnym zamiennikiem lokaty czy konta oszczędnościowego dla osoby, która nie chce inwestować na rynku kapitałowym.

Piąta wada dotyczy dużych portfeli. Im większa wartość aktywów, tym mniejszą rolę odgrywa 100 tys. zł zwolnienia, a coraz ważniejszy staje się coroczny podatek od nadwyżki.

OKI jest szczególnie ciekawe dla małych i średnich portfeli

Ekonomia OKI jest dość prosta.

Przy portfelu 80 tys. zł inwestor praktycznie w pełni wykorzystuje zalety systemu i nie płaci podatku od wartości aktywów kwalifikowanych.

Przy portfelu 200 tys. zł połowa majątku znajduje się ponad limitem.

Przy portfelu 1 mln zł tylko 10 proc. wartości portfela korzysta ze zwolnienia.

Dlatego trudno określić OKI jako rozwiązanie uniwersalne. Największym beneficjentem będzie osoba budująca mały lub średni portfel, inwestująca długoterminowo i oczekująca dodatnich stóp zwrotu.

Dla bardzo dużego portfela trzeba już każdorazowo porównać koszt OKI z 19-procentowym podatkiem od rzeczywiście osiągniętego dochodu.

Kiedy zwykły rachunek może być lepszy?

Przede wszystkim wtedy, gdy oczekiwana stopa zwrotu jest niska, a portfel znajduje się znacznie powyżej 100 tys. zł.

Drugim przypadkiem jest inwestor oczekujący dużej bessy. Na zwykłym rachunku spadek wartości aktywów sam w sobie nie generuje podatku. Na OKI podatek od wartości może wystąpić.

Trzecia sytuacja to portfel zawierający znaczną część aktywów, które nie korzystają z preferencji od podatku od wartości aktywów. W takim przypadku trzeba analizować konkretną strukturę portfela, a nie samo hasło „OKI do 100 tys. zł”.

Czy OKI rzeczywiście trafi na polską giełdę?

To jeden z podstawowych celów reformy.

Ministerstwo Finansów zakłada, że OKI może skierować na GPW około 25 mld zł do 2030 roku oraz około 74 mld zł do 2040 roku. Z perspektywy państwa nie chodzi więc wyłącznie o korzyść podatkową gospodarstw domowych. OKI ma zwiększyć udział kapitału krajowych gospodarstw domowych w finansowaniu przedsiębiorstw i poprawić płynność krajowego rynku.

Prezes GPW Tomasz Bardziłowski oceniał, że OKI może być dużą szansą dla krajowego rynku kapitałowego i przyciągnąć nowych inwestorów indywidualnych.

Czy rzeczywiście tak się stanie, zależy jednak od tego, ile osób faktycznie otworzy rachunki i – przede wszystkim – co będzie na nich kupować.

Kto zaoferuje OKI?

Ustawa pozwala na oferowanie OKI znacznie szerszej grupie podmiotów niż wyłącznie domy maklerskie. W grę wchodzą m.in. banki, firmy inwestycyjne, zakłady ubezpieczeń, fundusze inwestycyjne i dobrowolne fundusze emerytalne.

Na moment obecny rynek dopiero przygotowuje się do uruchomienia produktu. Jedną z instytucji, która publicznie zadeklarowała zamiar zaoferowania OKI, jest XTB. Spółka informowała, że chce uruchomić OKI po wejściu odpowiedniej ustawy w życie, a więc wraz ze startem systemu w 2027 roku.

Ostateczna lista banków, domów maklerskich i innych instytucji oferujących OKI będzie miała znaczenie praktyczne. Dla inwestora najważniejsze okażą się nie tylko możliwości samego rachunku, ale również prowizje, dostęp do ETF-ów i akcji zagranicznych, możliwość obsługi części oszczędnościowej, koszty przewalutowania oraz jakość aplikacji.

Na razie nie ma podstaw, aby traktować konkretne zapowiedzi wszystkich instytucji jako gotową ofertę – start sprzedaży nastąpi dopiero wraz z przygotowaniem produktów na 2027 rok.

Czy OKI będzie dobrym rozwiązaniem?

Najbardziej uczciwa odpowiedź brzmi: dla części inwestorów – zdecydowanie tak, ale nie dla wszystkich.

OKI jest bardzo interesującą zmianą dlatego, że po raz pierwszy powstaje w Polsce produkt umożliwiający korzystanie z preferencji podatkowej bez konieczności deklarowania, że pieniądze są przeznaczone na emeryturę.

Dla osoby rozpoczynającej inwestowanie i budującej portfel do 100 tys. zł może to być bardzo atrakcyjna konstrukcja. Jeżeli kapitał będzie inwestowany długoterminowo i generował przyzwoitą stopę zwrotu, brak podatku Belki może znacząco poprawić wynik po wielu latach.

Jednocześnie OKI wymaga większej uwagi niż sugeruje marketingowe hasło „100 tys. zł bez podatku”. W rzeczywistości inwestor musi rozumieć trzy rzeczy: jakie aktywa kwalifikują się do preferencji, jaka jest średnia wartość aktywów oraz ile wynosi podatek od części przekraczającej limit.

Najważniejsze jest również to, że nie należy traktować OKI jako zamiennika IKE, IKZE czy PPK.

PPK pozostaje wyjątkowe dzięki wpłatom pracodawcy i dopłatom państwa. IKZE daje bieżącą ulgę podatkową. IKE oferuje bardzo mocną ochronę podatkową dla długoterminowego kapitału emerytalnego bez podatku od wartości majątku. OKI natomiast daje coś, czego te produkty nie oferują w takim zakresie: preferencję podatkową przy zachowaniu pełnej płynności środków.

W praktyce właśnie dlatego OKI może stać się brakującym elementem polskiego systemu oszczędzania – nie zastępując dotychczasowych rozwiązań, lecz znajdując się pomiędzy zwykłym rachunkiem inwestycyjnym a produktami emerytalnymi.

Na co zwrócić uwagę przed otwarciem OKI?

Przed wyborem konkretnego produktu warto będzie sprawdzić przede wszystkim:

1. Koszty. Brak opłaty za samo prowadzenie OKI nie oznacza braku prowizji od transakcji, kosztów funduszy czy przewalutowania.

2. Dostępne instrumenty. Dwa OKI mogą oferować zupełnie różne możliwości inwestowania.

3. Kwalifikację aktywów. Nie każde aktywo na OKI musi korzystać z 100-tysięcznego zwolnienia.

4. Część oszczędnościową. Dla inwestora zainteresowanego lokatami i obligacjami ważne będzie wykorzystanie limitu 25 tys. zł.

5. Możliwość transferu. Warto sprawdzić, jakie aktywa będzie można przenieść do konkurencyjnej instytucji.

6. Obsługę podatkową. Ponieważ system jest bardziej złożony od zwykłego rachunku maklerskiego, dobra informacja o wartości aktywów i należnym podatku będzie istotnym elementem oferty.

OKI w jednym zdaniu

Osobiste Konto Inwestycyjne to dobrowolne, płynne konto inwestycyjne, na którym do 100 tys. zł kwalifikowanych aktywów można korzystać ze zwolnienia podatkowego, ale w zamian za rezygnację z podatku Belki inwestor otrzymuje nowy podatek od wartości aktywów przekraczających ustawową preferencję.

To nie jest likwidacja podatku Belki. To jego alternatywa – i od 1 stycznia 2027 roku każdy inwestor będzie mógł zdecydować, czy ta alternatywa jest dla niego korzystniejsza.

poniedziałek, 27 lipca 2026

Wchodzi w życie ustawa frankowa

Od 7 sierpnia 2026 r. wchodzi w życie długo wyczekiwana ustawa frankowa, która ma usprawnić prowadzenie sporów dotyczących kredytów indeksowanych i denominowanych do franka szwajcarskiego. Nowe przepisy nie rozstrzygają o ważności umów kredytowych ani nie zmieniają dotychczasowego orzecznictwa sądów czy Trybunału Sprawiedliwości UE. Ich celem jest przede wszystkim przyspieszenie postępowań oraz odciążenie sądów, które od lat są zalewane pozwami frankowiczów.

Według Ministerstwa Sprawiedliwości sprawy frankowe stanowią obecnie około 25% wszystkich oczekujących spraw cywilnych w sądach okręgowych oraz aż 70% spraw rozpoznawanych przez sądy apelacyjne. To właśnie skala tych postępowań stała się głównym argumentem za wprowadzeniem nowych rozwiązań.

Największą zmianą z punktu widzenia kredytobiorców jest automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat kredytu po doręczeniu pozwu bankowi. Do tej pory konieczne było składanie odrębnego wniosku o zabezpieczenie i oczekiwanie na decyzję sądu, co często trwało wiele miesięcy. Obecnie zawieszenie spłaty następuje z mocy prawa i obowiązuje aż do prawomocnego zakończenia procesu. Co istotne, decydujące znaczenie ma moment doręczenia pozwu bankowi, a nie samo jego złożenie w sądzie.

Nowe przepisy chronią również kredytobiorców przed negatywnymi konsekwencjami zaprzestania spłaty rat. Bank nie będzie mógł wypowiedzieć umowy kredytowej ani zgłosić zaległości do BIK czy biur informacji gospodarczej wyłącznie z powodu ustawowego wstrzymania płatności. Jeżeli takie wpisy pojawiły się wcześniej, bank będzie zobowiązany poinformować odpowiednie instytucje, a dane mają zostać usunięte.

Ustawa ma również znacząco uprościć przebieg postępowań sądowych. Sądy będą mogły częściej rozpoznawać sprawy na posiedzeniach niejawnych, przesłuchiwać świadków zdalnie oraz odbierać pisemne zeznania stron. W praktyce oznacza to mniej rozpraw, mniej formalności i krótszy czas oczekiwania na wyrok. Dodatkowo uproszczone zostały zasady sporządzania uzasadnień orzeczeń oraz rozpoznawania apelacji.

Istotną zmianą jest także możliwość rozliczenia wzajemnych roszczeń kredytobiorcy i banku w jednym postępowaniu. Bank będzie mógł wnieść powództwo wzajemne aż do zakończenia postępowania przed sądem pierwszej instancji. W założeniu ma to ograniczyć liczbę oddzielnych procesów, które dotychczas często toczyły się równolegle.

Nowe regulacje obejmują również sprawy już toczące się przed sądami. Oznacza to, że osoby, których pozwy zostały doręczone bankom przed wejściem ustawy w życie, także skorzystają z automatycznego zawieszenia spłaty rat. Jednocześnie nierozpoznane jeszcze wnioski o zabezpieczenie oraz zażalenia dotyczące zabezpieczenia zostaną umorzone z mocy prawa, co powinno odciążyć sądy apelacyjne.

Zmiany obejmują również postępowania przed Sądem Najwyższym. Jeżeli w sprawie nie występują już istotne zagadnienia prawne, Sąd Najwyższy będzie mógł odmówić rozpoznania skargi kasacyjnej banku, nawet jeśli wcześniej została ona przyjęta do rozpoznania. Ma to ograniczyć liczbę spraw trafiających do ostatniej instancji i przyspieszyć prawomocne zakończenie sporów.

Warto jednak pamiętać, że ustawa nie obejmuje wszystkich kredytów walutowych. Nowe przepisy dotyczą wyłącznie kredytów i pożyczek hipotecznych powiązanych z frankiem szwajcarskim. Kredytobiorcy posiadający zobowiązania w euro, dolarach czy innych walutach nadal będą korzystać z dotychczasowych procedur. Już teraz pojawiają się jednak głosy, że podobne rozwiązania powinny zostać rozszerzone również na pozostałe kredyty walutowe.

Eksperci zwracają uwagę, że ustawa nie zmienia zasad oceny ważności umów kredytowych. Nadal to sądy będą rozstrzygały, czy konkretna umowa zawiera niedozwolone postanowienia i czy powinna zostać uznana za nieważną. Nowe przepisy mają przede wszystkim skrócić drogę do wydania wyroku i ograniczyć liczbę formalności po drodze.

Choć ustawa nie kończy sporów frankowych, może znacząco zmienić ich przebieg. Automatyczne zawieszenie spłaty rat, uproszczenie procedur oraz możliwość rozliczenia wszystkich roszczeń w jednym procesie to rozwiązania, które powinny przyspieszyć kończenie spraw i zmniejszyć obciążenie sądów. W najbliższych miesiącach okaże się również, czy nowe przepisy skłonią banki do częstszego zawierania ugód z kredytobiorcami, zamiast prowadzenia wieloletnich procesów.


Szukasz numeru księgi wieczystej nieruchomości? Sprawdź jak znaleźć numer księgi wieczystej po adresie.

wtorek, 7 lipca 2026

Złoto trochę odbija

Po kilku tygodniach korekty złoto ponownie wzrosło powyżej 4100 dolarów za uncję. Głównym impulsem były słabsze od oczekiwań dane z amerykańskiego rynku pracy, które zwiększyły oczekiwania na łagodniejszą politykę Rezerwy Federalnej. W efekcie osłabił się dolar, a notowania złota szybko odrobiły część wcześniejszych strat.

Eksperci podkreślają jednak, że obecne odbicie nie oznacza jeszcze powrotu do trwałego trendu wzrostowego. Poziom 4000 dolarów za uncję okazał się silnym wsparciem, ale kolejne próby wzrostu spotykają się z realizacją zysków przez część inwestorów. Dodatkowo fundusze ETF nadal ograniczają swoje zaangażowanie w złoto, co pokazuje, że szeroki napływ kapitału na rynek jeszcze nie nastąpił.

Najbliższe tygodnie będą w dużej mierze zależeć od danych makroekonomicznych z USA. Jeśli gospodarka będzie wyraźnie spowalniać, a Fed zacznie sygnalizować możliwość obniżek stóp procentowych, złoto może ponownie testować wyższe poziomy. Z kolei utrzymująca się inflacja i restrykcyjna polityka banku centralnego mogą ograniczać potencjał dalszych wzrostów.

Niezależnie od krótkoterminowych wahań, długoterminowe fundamenty pozostają korzystne. Banki centralne, w tym Narodowy Bank Polski, konsekwentnie zwiększają rezerwy złota, traktując je jako element dywersyfikacji oraz zabezpieczenie przed ryzykiem geopolitycznym i osłabieniem walut. To sprawia, że złoto nadal pozostaje jednym z najważniejszych aktywów ochronnych w portfelach inwestorów.

poniedziałek, 2 marca 2026

Wojna z Iranem i nerwowość rynków. Co naprawdę jest dziś w grze

 Rynki finansowe nie lubią próżni informacyjnej, a jeszcze bardziej nie lubią wojen w miejscach, które decydują o przepływie energii. Dlatego wiadomości o eskalacji konfliktu między Iranem a koalicją USA i Izraela wywołały natychmiastową reakcję inwestorów na całym świecie. Jeszcze zanim pojawiły się pierwsze poważniejsze analizy, ceny ropy zaczęły rosnąć, indeksy giełdowe się cofnęły, a kapitał powoli przesuwał się w stronę aktywów uznawanych za bezpieczne.

Wbrew pierwszym wrażeniom problemem nie jest jednak sama produkcja ropy w Iranie. Znacznie ważniejsze jest coś innego – geografia.

Iran leży przy jednym z najważniejszych punktów globalnego handlu energią. Cieśnina Ormuz, wąski pas wody między Iranem a Półwyspem Arabskim, jest w praktyce główną bramą eksportową dla producentów ropy z całej Zatoki Perskiej. Każdego dnia przepływa tędy blisko jedna piąta światowej podaży ropy naftowej, a także ogromne ilości gazu LNG i produktów petrochemicznych. 

To właśnie dlatego rynki reagują tak nerwowo. Nawet niewielkie zakłócenie transportu w tym miejscu może mieć globalne konsekwencje.

Pierwsze godziny po eskalacji konfliktu przyniosły dokładnie taki scenariusz, jakiego spodziewali się analitycy. Ceny ropy gwałtownie wzrosły, a baryłka Brent w krótkim czasie podrożała o kilkanaście procent, osiągając najwyższy poziom od ponad roku. Jednocześnie na światowych giełdach pojawiła się wyraźna fala spadków, szczególnie w sektorach wrażliwych na koszty energii, takich jak transport czy linie lotnicze. 

Inwestorzy zaczęli robić to, co w takich sytuacjach robią niemal zawsze – ograniczać ryzyko. Kapitał zaczął przepływać do złota i dolara, a spółki energetyczne i zbrojeniowe znalazły się po drugiej stronie rynkowej barykady, notując wzrosty w momencie, gdy większość rynku spadała. ()

Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy rynki reagują w ten sposób. Od dziesięcioleci napięcia na Bliskim Wschodzie wywołują bardzo podobną sekwencję wydarzeń. Najpierw rośnie cena ropy, później pojawia się obawa o inflację, a na końcu inwestorzy zaczynają zadawać pytanie, czy banki centralne będą w stanie prowadzić łagodniejszą politykę pieniężną.

W obecnej sytuacji największą niewiadomą pozostaje to, jak bardzo konflikt rozleje się na infrastrukturę energetyczną i transportową regionu. W ostatnich dniach pojawiły się informacje o atakach na tankowce oraz o wstrzymywaniu transportu przez część firm żeglugowych, co dodatkowo zwiększyło napięcie na rynku energii. 

W takich warunkach nawet niewielkie zakłócenie podaży może mieć bardzo duże znaczenie. Region Zatoki Perskiej odpowiada bowiem za ponad jedną czwartą globalnej produkcji ropy. Jeśli eksport z tego obszaru zacznie się kurczyć, skutki mogą być odczuwalne nie tylko na stacjach paliw, ale również w inflacji i tempie wzrostu gospodarki światowej. 

Na razie rynki zdają się wyceniać raczej napięcie niż pełnoskalowy kryzys. Spadki na giełdach są zauważalne, ale nie mają charakteru panicznego. Oznacza to, że inwestorzy zakładają scenariusz ograniczonego konfliktu, w którym transport ropy zostaje utrzymany, choć pod większą presją i przy wyższych kosztach.

Jednocześnie w tle pojawia się scenariusz znacznie bardziej niepokojący. Gdyby cieśnina Ormuz została faktycznie zablokowana lub gdyby ataki na tankowce stały się powszechne, światowa gospodarka mogłaby w krótkim czasie znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. W takim wariancie analitycy nie wykluczają wzrostu cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, co oznaczałoby nowy impuls inflacyjny dla wielu gospodarek. 

Historia pokazuje, że właśnie taki mechanizm najczęściej przenosi konflikty regionalne na poziom globalny. Wojny rzadko wpływają bezpośrednio na rynki finansowe. Zwykle robią to poprzez energię, transport i inflację.

Dlatego dzisiejsza sytuacja na rynkach jest w gruncie rzeczy zakładem o jedno pytanie: czy konflikt pozostanie lokalny, czy zacznie zaburzać przepływ energii na świecie.

Jeżeli transport ropy z regionu Zatoki Perskiej zostanie utrzymany, obecne wstrząsy mogą z czasem okazać się jedynie epizodem podwyższonej zmienności. Jeżeli jednak infrastruktura energetyczna regionu stanie się celem konfliktu, rynki finansowe mogą dopiero zaczynać reagować na wydarzenia, których pełne skutki zobaczymy dopiero za kilka miesięcy.

wtorek, 23 grudnia 2025

Kiedy refinansować kredyt hipoteczny? O czym pamiętać?

 Refinansowanie kredytu hipotecznego to szansa na realne oszczędności, lecz warto dokładnie przeanalizować wszystkie za i przeciw, by podjąć świadomą decyzję finansową. Sprawdź, na co zwrócić uwagę, jeśli rozważasz przeniesienie kredytu do innego banku.




Kiedy skorzystać z refinansowania kredytu hipotecznego?

Kredyt hipoteczny to długoterminowe zobowiązanie, więc często trudno przewidzieć, jak przebiegnie cały okres spłaty. Nie wiesz, czy po drodze pojawią się jakieś zdarzenia losowe lub obiektywne okoliczności, które wpłyną na Twoją sytuacją majątkową.

Pamiętaj o jedynym – masz prawo spłacić kredyt hipoteczny (w całości lub w części) w dowolnym momencie. To gwarantuje Ci ustawa o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (art. 38)[1].

Dlatego, jeśli spłacasz zadłużenie i czujesz, że rata miesięczna coraz bardziej obciąża budżet domowy, możesz rozważyć refinansowanie kredytu hipotecznego. Ono może poprawić Twoją sytuację finansową, ale warto podejść do tego z rozwagą i wybrać odpowiedni moment. Najlepiej skorzystaj z tej opcji, gdy znajdziesz korzystniejszą ofertę kredytowania, np. z niższym oprocentowaniem,

Weź też pod uwagę, że warunki spłaty kredytów są ściśle powiązane z bieżącą sytuacją polityczno-gospodarczą, więc obserwuj wydarzenia i śledź komunikaty NBP. Co jeszcze możesz zrobić? Przyjrzyj się ofertom kredytów dostępnych na rynku m.in. pod kątem prowizji, RRSO, całkowitego kosztu zobowiązania.

Jeśli chcesz mieć szeroką perspektywę, przeanalizuj ranking kredytów hipotecznych dostępny online (np. na stronie https://mfinanse.pl/ranking-kredytow-hipotecznych/). Zestawienie uwzględnia orientacyjne warunki kredytowania w różnych bankach – ostateczny kształt umowy przedstawi instytucja finansująca w toku postępowania kredytowego.W rankingu nie ma uwzględnionych kosztów refinansowania. Dzięki temuprzeanalizujesz aktualne oferty, które mogą być zupełnie inne niż te dostępne w okresie zaciągania kredytu.

Jakie są koszty refinansowania kredytu hipotecznego?

Wiesz już, kiedy można refinansować kredyt hipoteczny, ale zanim podejmiesz ostateczną decyzję, zweryfikuj jeszcze wszystkie koszty. Ich zakres może być inny w każdym banku, dlatego warto wcześniej sprawdzić dostępne oferty i policzyć, jak te wydatki wpłyną na opłacalność refinansowania kredytu w Twojej sytuacji. Możesz ponieść m.in.:

  • prowizję za wcześniejszą spłatę kredytu, która może wynosić 1-2% salda kredytu; bank może ją pobrać w szczególności, gdy przenosisz kredyt do innego banku w na początku okresu kredytowania.
  • prowizję przy zawarciu nowej umowy, choć czasami masz przestrzeń, by ją negocjować.
  • koszty sądowe związane z aktualizacją wpisu w księdze wieczystej, m.in. wykreślenie dotychczasowej hipoteki; zwykle jest to kilkaset złotych.
  • wyceny nieruchomości przez rzeczoznawcę majątkowego – będzie potrzebna, by ocenić wartość nieruchomości i ustalić nową kwotę zabezpieczenia dla instytucji kredytującej; wysokość tej opłaty zależy od wielu czynników, m.in. typu nieruchomości.
  • koszt nowego ubezpieczenia kredytu, choć czasami dotychczasowe zabezpieczenia odpowiadają wymogom obowiązującym w drugim banku; warto wcześniej o to zapytać.
  • inne opłaty bankowe, które obowiązują przy procedurze refinansowania kredytu, np. koszt rozpoznania wniosku.

Całkowite koszty mogą orientacyjnie wynieść od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych – w zależności od indywidualnych okoliczności. Dlatego, gdy zastanawiasz się, jak refinansować kredyt hipoteczny, by zmaksymalizować korzyści, dokładnie przeanalizuj wszystkie wydatki. Porównaj je z ofertami kredytowania w różnych bankach i swoim budżetem – dzięki temu wybierzesz rozwiązania uszyte na miarę Twoich potrzeb.

Czy refinansowanie kredytu jest zawsze opłacane?

Spłata dotychczasowego zobowiązania bywa uciążliwa, szczególnie w obliczu rosnącej inflacji, jednak czy zawsze refinansowanie kredytu będzie właściwym rozwiązaniem? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ wiele zależy do Twoich potrzeb, oczekiwań oraz sytuacji materialnej.

Pamiętaj, że podstawą jest strategiczne działanie i przemyślana kalkulacja kosztów. Dlatego dobrze, gdy zestawisz wydatki związane z przeniesieniem kredytu do innego banku i warunki obecnej umowy z aktualnym budżetem domowym. Dzięki temu oszacujesz, jaką kwotę możesz zaoszczędzić i jak to wpłynie na budżet domowy, w szczególności gdy uzyskasz oczekiwane korzyści. To pomoże Ci zdecydować, czy refinansowanie kredytu poprawi Twoją sytuację finansową.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć ofertę, skorzystaj z pomocy ekspertów mFinanse – umów się na konsultację i dobierz wariant dopasowany do Twoich oczekiwań!

[1] t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 720




Disclosure: Artykuł sponsorowany partnera serwisu. Otrzymałem wynagrodzenie za jego publikację

-->