poniedziałek, 30 listopada 2020

Koniec rkantor.com

Spólka zależna od BNP Paribas rezygnuje z prowadzenia kantoru internetowego rkantor.com

Pamiętam jak w 2016 roku przygotowywałem recenzję tego (jednego z pierwszych bankowych) kantoru internetowego. Dziś zakończyła się jego przygoda, od jutra aby odzyskać środki użytkownicy będa musieli pofatygować się do oddziału BNP Paribas. To się trochę wpisuje w trend. Z każdym kwartałem ubywa kantorów online na mojej liście. BNP generalnie nie wiedział do końca co zrobić z rkantor, który nabył razem z Raiffeisen. Rynek się wysycił, ustabilizował, niskie marże sprawiają, ze sens mają tylko witryny z dużym obrotem. Bankom zaś przygoda z kantorami online chyba nie do końca leży. 

Mam rażenie, że banki generalnie co nie stworzą to zepsują, a jedyne co im wychodzi to ordynarne dojenie klientów na prowizjach. Fintechy i międzynarodowe instytucje płatnicze wyprzedzają je za każdym razem.



środa, 25 listopada 2020

Ile jest warte 500+

Nie jeden raz pisałem na łamach tego bloga o tym jak wartość naszych pieniędzy jest zjadana przez inflację. Nie jeden raz także pisałem o tym, że dla rządzących jest to doskonały interes bo obiecane i przyznane jeszcze kilka lat temu świadczenia, w dzisiejszych pieniądzach są już znacznie mniej warte.

Chyba wszyscy idąc do sklepu odczuwamy fakt, że koszyk - choć waży tyle samo, to kosztuje coraz więcej. Widać to wyraźnie kiedy się przyjrzymy ile warte jest dziś świadczenie 500+

Otóż okazuje się, że przez cztery lata inflacja zjadła już z niego prawie 50 złotych! Inflacja w Polsce jest 10 razy wyższa niż średnia unijna. 

O ile jeszcze płace też rosną to świadczenia takie jak 500+ już nie. Wszyscy ci, którzy naiwnie myśleli, że z rządowego datku będzie się dało utrzymać mogą być w błędzie. 500+ to nadal 500 zł, ale kupimy za to coraz mniej. W kwietniu inflacja sięgnęła ponad 3% i nadal jest mniej więcej na tym samym poziomie

Z wyliczeń money.pl wynika, że w kwietniu 2017 roku realna wartość świadczenia na dzieci wynosiła około 490 zł, dwa lata później spadła do około 471 zł, a teraz zostało z 500+ już tylko 454+.
Co gorsza prognozy inflacji są takie, że może niższa, ale jednak będzie w Polsce jedną z najwyższych w Unii. Jak to się ma do dorównywania poziomem życia do "zachodu"? Ja mam wrażenie raczej, że pod obecnymi rządami osuwamy się w czeluść lat dziewięćdziesiątych.



piątek, 13 listopada 2020

Fundusze pasywne – doskonałe rozwiązanie inwestycyjne dla każdego

Wszyscy zapewne słyszeliśmy o funduszach inwestycyjnych. Mają one swoje niekwestionowane zalety – dzięki nim przygodę z obrotem papierami wartościowymi może rozpocząć niemalże każdy. Ich głównym zadaniem jest rozkładanie wartości inwestycji na mniejsze części. Bank lub inna instytucja finansowa osiąga to poprzez kolektywne obracanie na giełdzie środkami, uzyskanymi od poszczególnych mniejszych inwestorów. Takie rozwiązanie umożliwia przeciętnemu Kowalskiemu zainwestowanie w akcje, które w przeciwnym wypadku byłyby dla niego zupełnie nieosiągalne. 



Idea prezentuje się bardzo korzystnie – jednak fundusze aktywne mają pewien defekt. Jest nim bardzo niski poziom kontroli nad własnymi finansami. Wypłaty środków z popularnych bankowych funduszy obwarowane są wieloma zasadami i restrykcjami, które uniemożliwiają nam swobodne gospodarowanie zainwestowanymi aktywami. Przez to często zdarza się, że tracimy bardzo dobre okazje do uzyskania realnych profitów z naszych inwestycji.

Zmiana reguł gry

Inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku funduszy pasywnych. Tutaj zamiast dążyć do jak największego przekroczenia indeksu, jak ma to miejsce w przypadku aktywnych inwestycji, skupiamy się na tym, żeby naśladować jego tendencje i dążymy do osiągnięcia wyniku jak najbardziej zbliżonego do zera. Replikowanie indeksu jest zachowaniem inwestycyjnym znacznie bardziej perspektywicznym niż nieustanne dążenie do przekroczenia jego wartości.

Fundusze ETF stanowią doskonałe rozwiązanie dla osób, które nie mają ochoty wdrażać się w tajniki inwestowania lub poszukują dodatkowego produktu inwestycyjnego o wysokim współczynniku dywersyfikacji. Dzięki temu rozwiązaniu możemy inwestować nawet niewielkie kwoty ze znacznie większym prawdopodobieństwem zysku niż w przypadku nabywania akcji pojedynczych podmiotów giełdowych. Inwestując w ETF polegamy nie tyle na zdolnościach inwestycyjnych osób, odpowiedzialnych za dany fundusz co na realnym zachowaniu indeksu giełdowego. Jeśli chcesz poznać więcej powodów, dla których powinieneś zainteresować się inwestowaniem pasywnym, koniecznie zapoznaj się z tym artykułem

Otwórz swój rachunek inwestycyjny i sprawdź, w jaki sposób Ty możesz skorzystać na funduszach pasywnych. Odwiedź stronę Saxo Banku i rozpocznij przygodę z inwestowaniem, które przynosi prawdziwy zysk.




Disclosure: Artykuł partnera serwisu. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację

czwartek, 22 października 2020

Edwin Bendyk - "W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata" - recenzja

Otoczenie i kierunek, w którym zmierzamy jako kraj, społeczeństwo i świat nie napawają mnie optymizmem. Wręcz otaczają ponurym nastrojem. Wpisała się w to książka Edwina Bendyka. Jeśli ktoś czytał „Świat na rozdrożu” Marcina Popkiewicza, to nie będzie zaskoczony. „W Polsce czyli wszędzie” będzie uzupełnieniem. 

To opowieść o tym jak cywilizacyjnie zaczynamy się już zsuwać w przepaść. Edwin Bendyk pisze, że do klifu się zbliżamy, ale ja mam poczucie, że już osuwamy się w czeluść. Cywilizacja się rozpada, a pandemia to przyspiesza.





Książka napisana tuż przed pandemią Covid, nieco uzupełniona już po jej wybuchu jest bardzo aktualna. Traktuje o tym, jak jako cywilizacja zachodnia, społeczeństwo, a w szczególności Polska jesteśmy w kryzysie. Kryzysie wywołanym krótkowzrocznością, która od wielu dekad pcha nas w kierunku przepaści.

Autor pisze w prologu: „Opisuję w niej świat zbliżający się do klifu Seneki , czyli momentu, w którym siły entropii społecznej i fizycznej zaczną przeważać nad ludzką zdolnością do materialnego i kulturowego odtwarzania podstaw cywilizacji”. Pojęcia „klif Seneki” użył Ugo Bardi w książce Before the Collapse analizując upadek tak złożonych systemów jak cywilizacje. Chodzi o to, że idąc za słowami rzymskiego stoika budowa jakiejkolwiek struktury (społecznej czy fizycznej) wymaga dostarczenia energii i trwa „zysk wzrasta powoli”, a cały system w pewnym momencie może kolapsować gwałtownie, rozpadać się pod własnym ciężarem.

Zbudowaliśmy społeczeństwa i cywilizację tak złożoną, że dusi się pod własnym ciężarem. Kryzys migracyjny, rozpad społeczeństw zachodu i powolny upadek technologiczny (kto mi udowodni, że Facebook, czy Instagram są równie rewolucyjne i niezbędne do życia jak elektryczność czy silnik spalinowy?) są już widoczne. Dochodzimy do termodynamicznej granicy złożoności… Imperatyw wzrostu dla samego wzrostu się wyczerpał.

Przed nami potężne wyzwanie wynikające z konieczności przekształcenia całego systemu energetycznego, utrudnione tym bardziej, że nowa energia wytwarzana w nowych źródłach jest coraz bardziej… energochłonna. Polska gospodarka jest obciążona tym problemem znacznie bardziej niż w innych krajach i tym bardziej zasadne jest pytanie autora, czy przetrwamy jeszcze poza najbliższą dekadę?

Patrząc na to jak nieudolnie, pompatycznie i debilnie zarządzane jest nasze państwo teraz to mam wątpliwości.

Zmierzamy w kierunku faszyzmu. Nie tylko w Polsce, ale generalnie, jako że wyczerpał się liberalizm jako uzasadnienie dla funkcjonowania systemu społeczno-polityczno-gospodarczego. Ale parafaszyzm, z jego oskarżaniem innych i próbą zakrzyczenia rzeczywistości nie jest odpowiedzią na realne problemy. Jest tylko iluzją, ale w imię tej iluzji będziemy zniewalani.

Książka ta rozświetla wiele myśli, które krążyły po mojej głowie od czasu lektury Popkiewicza. Dlaczego jesteśmy w tym miejscu? Rozdział „Jeźdźcy entropii” wiele wyjaśnia. Wiele wyjaśnia też diagnoza końca społeczeństwa i naszego miejsca na półperyferiach cywilizowanego świata, w którym to miejscu nieodmiennie tkwimy (gospodarczo i mentalnie) od SZESNASTEGO WIEKU! Tak, jesteśmy w tym samym miejscu co przed rozbiorami. Zmarnowaliśmy swoje miejsce w historii i świecie. Te książkę trzeba przeczytać żeby zrozumieć i odrzeć się z iluzji o „Polakach”, „Polskości” i „Polsce”. Te książkę trzeba przeczytać także po to aby uświadomić sobie w jak skomplikowanej czarnej dziurze znaleźliśmy się jako naród, ludzkość i cywilizacja zachodu. 

Ponure wnioski nasuwają mi się po lekturze tej książki. Oświecające, ale ponure. Mimo tego, że autor na sam koniec próbuje nas przekonać, że jednak mamy szansę i coś z nas będzie, bo kryzys rodzi nowe. Zbyt wiele jednak wiele zależy od tego czy wybieramy profesjonalistów, czy nierealistycznych marzycieli (a wybraliśmy niekompetentnych marzycieli), czy damy się zwieść populizmowi i propagandzie czy przyjmiemy fakty (dajemy się zwodzić). „Tragedia państwa PiS polega na tym, że w odpowiedzi na rosnącą złożoność podejmuje ono działania, które prowadzą do radykalnej redukcji owej złożoności – alienacji państwa i jego ucieczki z rzeczywistości w sferę mitów i fantazji rządzoną przez prawa patafizyki, która – przypomnijmy definicję Alfreda Jarry’ego: »stanowi teorię urojonych rozwiązań przypisujących symbolicznie zarysom rzeczy, za sprawą tychże, własności potencjalne«. Zgodnie z tymi prawami stępka w szczecińskiej stoczni jest promem ze względu na samą jej potencjalność, podobnie jak Wojska Obrony Terytorialnej gwarantem niepodległości”.

Obawiam się, że za dekadę nie wyjdziemy z naszego grajdołu, ale dalej będziemy się nawzajem obrzucać w nim błotem.

Jeżeli chcecie zrozumieć dlaczego wszystko wokół rozpada się i dokąd zmierzamy przeczytajcie te książkę. Serdecznie polecam.

Edwin Bendyk - "W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata"
Diagnoza społeczno polityczna naszego świata i cywilizacji.
Wydawca: Polityka
Data wydania: 2020
ISBN: 9788365676955
Edwin Bendyk - "W Polsce czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata"
Diagnoza społeczno polityczna naszego świata i cywilizacji.
Date published: 22/10/2020
5

poniedziałek, 12 października 2020

Debiut Allegro na giełdzie i wzrost o 65% na otwarciu

Wydarzeniem giełdowym ostatnich tygodni był debiut giełdowy Allegro. Z premedytacją nie pisałem o tym bo jak tylko zapoznałem się z warunkami emisji i przeznaczeniem środków, doszedłem do wniosku, że głównymi beneficjentami tego wydarzenia będą dotychczasowi akcjonariusze i spekulanci. Dlaczego? otóż większość środków ze sprzedaży akcji trafia do ręk dotychczasowych inwestorów, a te, które idą do spółki nie idą na rozwój tylko spłatę długów. W sieci pojawiały się bardziej szczegółowe analizy na ten temat nie będę więc się rozwodził.

Dziś na otwarciu cena giełdowa wzrosła o 65%. O czym to świadczy? Tak sobie myślę, że o głodzie. Drobni inwestorzy są głodni zarobku i chwytają się bardzo spekulacyjnych sposobów na inwestowanie. Alternatywne, bezpieczniejsze sposoby wysychają. W bankach i na obligacjach pieniądze realnie tracą. Zostają nieruchomości i spekulacja na giełdzie.

Od dawna nie uważam już polskiej giełdy za metodę inwestowania. Spółek dywidendowych i prawdziwie rozwojowych jest jak na lekarstwo. Nawet te o solidnych fundamentach nie są skore płacić dywidendy.  

Wyceny giełdowe są w przypadku niektórych branż napompowane pod same uszy - weźmy takie spółki "growe" czy e-commercowe - przecież one nie mają żadnych aktywów a wyceniane są drożej niż koncerny energetyczne..

Kapitalizacja giełdowa Allegro to teraz 62 mld zł, CD Projekt - 35,4 mld zł z kolei PGNiG - 30 mld zł,  PKO BP - 27,8 mld zł, KGHM - 24,2 mld zł, PZU - 21,7 mld zł, Orlen - 19,6 mld zł. Czy ktokolwiek widzi w tym sens i logikę?

Większość zysków na GPW generują spekulacyjne rajdy pod dyktando silnych rąk mających dostęp do wiedzy. Przeciętny inwestor nie ma czego szukać na takim rynku o ile nie jest skłonny do na prawdę sporego ryzyka. Z resztą na oceanie kapitału nasza giełda to orzeszek. 

Mamy morze niezagospodarowanego kapitału, którego nie interesuje inwestowanie w realną gospodarkę. Być może dlatego, że kapitał ten uważa, że inwestowanie w Polsce w realny biznes jest jeszcze bardziej ryzykowne niż spekuła na giełdzie?



Wracając do Allegro, margines zysku będzie się tej spółce kurczył, konkurencja Amazona i eBaya wychyla się zza rogu aby wskoczyć na polski rynek. Sądzę, że był to idealny moment do sprzedaży akcji szerokiemu tłumowi...

PS. Jak czytam sobie wypowiedzi niektórych "analityków" czy komentujących ten debiut na stronach biznesowych różnych portali, to odnoszę wrażenie że nie czytali prospektu i nie rozumieją co się wokół nich dzieje. Piszą na przykład, że debiut to przykład trendu poszukiwania środków na rozwój przez spółki e-commerce, podczas gdy w przypadku Allegro rozwoju z tego debiutu nie będzie (chyba, ze rozwiną się ci, którzy zainkasują kasę)

-->