sobota, 16 czerwca 2018

"Pomysł do wynajęcia" - praca zbiorowa mieszkaniczników pod redakcją Sławka Muturi - recenzja

Skończyłem właśnie czytać kolejną książkę związaną z nieruchomościami na wynajem - tym razem nie jest to historia jednego człowieka, jak w poprzednim przypadku, ale zbiór relacji wielu osób, które zostały zebrane w jedną książkę.

Z samego charakteru tego, że nie jest to jedna ciągła opowieść, ale zbiór wypowiedzi wielu różnych ludzi wynika, że książkę tę czyta się inaczej niż zwykłe. To, że zebrano w jednym miejscu wypowiedzi różnych ludzi, opisujących swoje przygody, sukcesy i niepowodzenia związane z wynajmem nieruchomości, jest bardzo fajne. Lektura tych krótkich, kilku kartkowych historii jest inspirująca bo pokazuje jak w zasadzie każdy, na różne sposoby może zajmować się nieruchomościami na wynajem.

Przykłady są "z życia" bo historie są prawdziwe. Można się wiele nauczyć analizując decyzje podejmowane przez innych i można wiele wniosków wyciągnąć zarówno temat sposobu działania "w nieruchomościach". Osoby, które opisały swoje historie na potrzeby tej książki to przeróżni ludzie i wydaje mi się, że chyba każdy w jakimś stopniu odnajdzie na jej łamach kogoś podobnego do siebie. poczytanie o przykładach tego jak inni robią to o czym my na razie tylko myślimy pozwala przełamać trochę opór i lęk przed podjęciem działania. Wielu z nich przyznaje, że w ich przypadku to strach przed wykonaniem tego pierwszego kroku był największym problemem i później już (nawet wobec trudności) nie było tak strasznie.

Polecam lekturę tej książki wszystkim, którzy zastanawiają się czy nie zainwestować w mieszkanie na wynajem, ale boją się i szukają informacji, inspiracji czy przykładów tego jak robią to inni. Sądze, że warto ją przeczytać

"Pomysł do wynajęcia" - praca zbiorowa mieszkaniczników pod redakcją Sławka Muturi - recenzja
Zbiór relacji osób zajmujących się wynajmowaniem nieruchomości.
Wydawca: Mzuri
Data wydania: 2012
ISBN: 9788393516605
"Pomysł do wynajęcia" - praca zbiorowa mieszkaniczników pod redakcją Sławka Muturi
"Pomysł do wynajęcia" - praca zbiorowa mieszkaniczników pod redakcją Sławka Muturi - recenzja
Polecam lekturę tej książki wszystkim, którzy zastanawiają się czy nie zainwestować w mieszkanie na wynajem, ale boją się i szukają informacji, inspiracji czy przykładów tego jak robią to inni. Sądzę, że warto ją przeczytać
Date published: 16/06/2018
5

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Pieniądz suwerenny padł...

Początkiem kwietnia pisałem o inicjatywie Volllgeld w Szwajcarii i planowanym referendum w sprawie zniesienia modelu bankowości opartego o kreację pieniądza w systemie rezerwy cząstkowej. Jakkolwiek mądrze to brzmi to fakty są takie, że pod wpływem opinii ekonomistów tzw. "głównego nurtu", popieranych przez sam Szajcarski Bank Narodowy (a być może też z powodu niskiej generalnie na świecie świadomości ekonomicznej skąd się bierze pieniądz) inicjatywa ta we wczorajszym referendum padła

Oznacza to, że nic się nie zmieni. Końca świata nie będzie. Początku nowej ery również. Będzie tak jak jest ze wszystkimi dobrodziejstwami i przekleństwami obecnej rzeczywistości, w której system bankowy może bez absolutnie żadnej siły hamującej generować pieniądz kredytowy na niespotykaną skalę.



Można doszukiwać się pozytywnej informacji w tym, że inicjatywę Vollgeld poparło jednak aż 25% głosujących a debata na jej temat skłoniła niektórych do myślenia, a oponentów do rewizji swojej argumentacji.


wtorek, 29 maja 2018

Misseling w aferze Getback - rzecznik finansowy otrzymał skargi na Lions Bank i Idea Bank

Rzecznik Finansowy otrzymuje liczne skargi na sposób w jaki Lion's Bank i Idea Bank sprzedawały swoim klientom obligacje spółki GetBack. (czyt. więcej) Chodzi o to, że obligacje miały byc przedstawiane jako bezpieczna alternatywa dla lokat bankowych.

Cóż, sądy zapewne ocenią czy doszło do tak zwanego missellingu. Mnie natomiast przypomniało się doświadczenie jakie miałem z Lion's Bankiem. 

Otóż parę lat temu miałem okazję korzystać  z usług tej instytucji. Przekonałem się wtedy, że poza niezłymi na one czasy oprocentowaniami depozytów (które potem się skiepściły) i dostępem do produktów strukturyzowanych "szytych na miarę" do których dostęp mają klienci z grubym portfelem, jest to jednak przede wszystkim przybytek sprzedający z jednej strony ułudę wyjątkowości, a z drugiej najnormalniej w świecie wmasowujący produkty finansowe.

Cały biznes polega na tym, że mając dostęp do klientów z grubszym portfelem można im sprzedawać różne konstrukcje mniej dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Miałem jednak okazję przekonać się, że bankowi doradcy, są takimi samymi sprzedawcami jak w każdej innej instytucji finansowej. Niestety często prezentującymi przed klientami świetlane wizje przyszłości bez ryzyka i z wysokimi zyskami.

Doświadczyłem także bycia zachęcanym do kupna obligacji korporacyjnych Ganta (taki deweloper co upadł). Przekonywano mnie o bezpieczeństwie tej inwestycji i to pomimo faktu, że już wtedy na forach w internecie można było przeczytać, że spółka ma problemy z rolowaniem obligacji. Moje obawy zbyto stwierdzeniem, że tak duża spółka na pewno nie upadnie... po kilku miesiącach Gant upadł.

Wszystkim korzystającym z usług różnej maści bankowości osobistych czy prywatnych, niech to i ostatnie wydarzenia z GetBackiem, będą przestrogą. "Doradca" jest niejednokrotnie sprzedawcą. On dostaje prowizje za upchnięcie tego czy innego produktu. Niech nas nie zwiedzie to, że w tzw. "kanale premium" będzie on bardziej szanował klienta. On go po prostu skroi na większą kasę i dostanie z tego większą prowizję. Na tym mu będzie zależało.


wtorek, 22 maja 2018

Jak blockchain zmieni gospodarkę?

Do bitcoina byłem i jestem nastawiony ostrożnie sceptycznie. Żeby nie było, że teoretyzuję. Miałem, swoje zarobiłem trochę problemów z tym było. Opisałem to swego czasu na blogu.

Dziś chciałem o czym innym. Stawiam taką tezę, że tym co zrewolucjonizuje gospodarkę nie będzie bitcoin per se. Będzie to technologia blockchain (łańcuch bloków) i wszystkie inne technologie, które z niej wy-pączkują.

Dlaczego tak uważam? Wiele opinii i czynników ma wpływ na to czy bitcoin jako waluta osiagnie sukces i szerszą adopcję. Ja jestem sceptyczny. Nie wykluczam, że być może będa inne waluty cyfrowe, które będą w powszechnym uzyciu. technologie tak mają. To nie MySpace albo Grono.net rządzą dziś w internecie (ciakwych co to za nazwy odsyłam do google) tylko Facebook. To nie ICQ rządzi dziś, ale Whatsapp i tysiące innych komunikatorów. To co zmieniły te serwisy to wprowadzenie do świata nowej technologii (sieci społecznościowe czy instant messaging) bez których nie wyobrażamy sobie dziś funkcjonowania.

Moja teoria jest taka, że z bitcoin/blockchain będzie podobnie. Technologia łańcucha bloków rozprzestrzeni się w gospodarce tak, że przestaniemy ją zauważać i uważać za coś niezwykłego. Jakiś tysiąc statrupów eksperymentujących z nią upadnie po drodze, a jeden czy dwa wyrosną na multi-miliardowe korporacje. W tle zaś, pod spodem gospodarczego ruchu będziemy korzystać z rozproszonych rejestrów wszędzie. Będzie to np. tzw "trwały nośnik" w bankowości, międzynarodowe międzybankowe rozliczenia walutowe, rozproszone rejestry akcji (już czytałem o pomyśle wpisania przepisów umożliwiających to do kodeksu handlowego), jakieś notarialne rejestry spółek, zastawów, weksli czy czego sobie tam wymyślicie, międzynarodowe giełdy wierzytelności, kontraktów walutowych, etc. Pole do zastosowań jest ogromne i zapewne będzie ich multum.

Po drodze będziemy mieli bańkę firm inwestujących w blockchain (już to widać na giełdach, że wystarczy zmienić nazwę na taką "blockchainową" i akcje rosną), potem krach. Trochę firm zbankrutuje, trochę inwestorów straci pieniądze, paru zarobi... będzie tak jak zwykle. Za dziesięć, czy piętnaście lat będziemy powszechnie używać łańcucha bloków do zastosowań których dziś nie podejrzewamy, a z tych, które dziś są przewidywane jako najważniejsze ... będziemy się śmiać (że takie bzdury ludzie wymyślali).

Uważam, że technologia jako tak ma potencjał jeszcze nam nieznany. Ciekawie będzie się temu przyglądać.

A Wy co o tym sądzidzie?

poniedziałek, 14 maja 2018

Dawno nie pisałem o złocie

Temat złota był dosyć modny na blogach finansowych początkiem roku 2009. Miało to związek z tym, że w związku z doświadczeniami kryzysu i gaszenia go świeżo drukowaną gotówką nad wszystkimi zawisł lęk utraty wartości pieniądza.

Po paru latach okazało się, że:
  • hiperinflacja wystąpiła, wobec czego run na złoto wśród szerokiej publiki przycichł
  • ceny sobie rosną w sposób trudniejszy do uchwycenia, wobec czego wartość pieniądza papierowego i tak eroduje ale może nie tak szybko jak niektórzy wieszczyli,
  • zakup złota wtedy okazał się niezłym zakupem bo się na tym nie straciło, 
  • inwestorzy na świecie generalnie nadal transferują swoje dobra do złota fizycznego.

Stało się jednak tak, że rynek sprzedawców detalicznych złota fizycznego w Polsce dosyć mocno się skurczył. Jest to rynek na którym sprzedawcy operują na bardzo niskich marżach więc siłą rzeczy do utrzymania firmy konieczny jest duży obrót. Byli tacy jak Hyath co przekręcili kasę, po drodze był jeszcze Amber Gold z całym swoim "pseudo złotym" interesem. Generalnie na rynku zostaje coraz mniej firm, ale te co zostają mają np. sieć oddziałów w większej liczbie miast i generalnie zakup złota fizycznego dziś jest znacznie łatwiejszy niż te dziewięć lat temu.

Na tej kanwie postanowiłem trochę przywołać niektóre treści ze swoich starych tekstów i wrzucić je tu przeredagowane jeszcze raz z linkami do innych wpisów. Może się to komuś przyda, aczkolwiek niektóre historyczne wpisy mogły się zdezaktualizować.


Rola złota (wpis oryginalny: https://www.przeglad-finansowy.pl/2009/02/rola-zota-w-portfelu-inwestycyjnym.html)

Złoto stanowi tak naprawdę jedyny stabilny punkt odniesienia względem walut, których podaż oparta jest na administracyjnych decyzjach a nie na obiektywnych zjawiskach gospodarczych. Ma też tę cechę, że ze względu na swoje własności fizyczne i chemiczne, od czasów przedhistorycznych nabyło statusu uniwersalnego pieniądza. Niektórzy zwyzywali go od "barbarzyńskich reliktów" co nie zmienia faktu, że banki centralne nadal złoto mają, kupują i wiedzą dobrze, że na wypadek totalnego kolapsu będzie ono użyteczne.

Złoto stanowi w portfelu inwestycyjnym swego rodzaju stabilizator chroniący go przed wpływami inflacji i zmian na rynku walutowym. Dlatego tez ceny złota w Polsce należy rozpatrywać w odniesieniu do dwóch czynników: cen złota globalnie i zmian kursowych złotówki. Złoto jest też stabilizatorem ze względu na to, że chroni nas przed wariactwem rządu. Jest jednak jeden warunek - musi być pod naszą kontrolą.

Jak to jest z ceną złota?

Warto wiedzieć, że na cenę złota wyrażoną w złotówkach ma wpływ kurs walutowy. Poza tym jest jeszcze jedno "ale".

Od wielu lat istnieją dowody na to, że uczestniczące w londyńskim fixingu banki podawały fikcyjne wysokości zleceń po to aby manipulować ceną. Drugie miejsce na którym ustala się i manipuluje cenę złota to giełda Comex w USA. Handluje się tam kontraktami terminowymi na złoto. Aby zawierać takie kontrakty banki utrzymują depozyty stanowiące zaledwie około 5-10% wartości handlowanych kontraktów. Tak potężny lewar pozwala multiplikować zyski bez angażowania rzeczywistego kapitału.

Z dwóch podanych powyżej powodów przywiązywanie nadmiernej wartości pojęciu ceny złota może prowadzić do błędów interpretacji sytuacji na rynku. Bywały bowiem takie momenty w czasie kiedy cena złota spadała (spadały ceny kontraktów na "papierowe złoto") a dostępność fizycznego kruszcu była bardzo ograniczona .

Czymś zatem zupełnie innym jest wartość złota (fizycznego), a czymś zupełnie innym jego cena, będąca pochodną spekulacji na rynku sztucznych instrumentów pochodnych, których "wydrukowano" 100 razy więcej niż samego złota fizycznego.

Zoto fizyczne czy "papierowe"

Generalnie forma posiadania złota ma wpływ na bezpieczeństwo "schowanego" w nim kapitału. Złoto fizyczne pozostające pod własną kontrolą ma tu przednie znaczenie. Pisałem o tym jakie formy może ono przybrać i jak je kupić: https://www.przeglad-finansowy.pl/2016/12/mae-kompendium-inwestowania-w-fizyczne.html

Złoto "papierowe" to wszelkiego rodzaju instrumenty finansowe oparte na złocie a także umowy na zakup i przechowywanie złota na rachunkach tzw. niealokowanych.

Co to jest złoto niealokowane? To po prostu udział w pewnej puli złota przechowywanego przez firmę, która wystawiła nam certyfikat. O tym także pisałem w przywołanym wpisie bi to duże ryzyko defraudacji (tak Amber Gold się kłania, ale i nie tylko).

Przechowywanie złota

Sens posiadania złota fizycznego polega na jego roli ubezpieczeniowej. nie da się zrealizować tej roli kiedy oddajemy kontrolę nad naszym złotem komuś innemu. Kupując złoto przed tym właśnie chcemy się zabezpieczyć, nie dajmy się więc wpuścić w kanał, że ktoś nam je "przechowa", a w międzyczasie to on sobie będzie nim obracał, ale nam solennie obieca, że przecież odda. Obietnice mają to do siebie, że ludzie czasem ich nie dotrzymują. 

Kupując złoto, trzeba założyć, że będziemy je przechowywać pod naszą kontrolą. Im wyższy stopień tej kontroli tym lepiej. 

Pisałem o skrytkach bankowych w Polsce (niektórzy się nie zgodzą i powiedzą, że to też jest poza naszą kontrolą - kwestia jest dyskusyjna - są różne stopnie kontroli, ten uważam za całkiem niezły), albo sejf, albo ostatecznie zakopmy pod jabłonką. Są też skrytki za granicą. Warto rozważyć.




-->