Jeszcze kilka zagadnień o Bitcoin
Zapisz się na newsletter aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Zapisując się otrzymasz dwa darmowe e-booki o inwestowaniu w złoto i inwestycjach alternatywnych (wyłącznie dla subskrybentów)!

Najnowszy wpis na blogu:

poniedziałek, 15 lutego 2016

Jeszcze kilka zagadnień o Bitcoin

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z Bitcoinem i kiedy pisałem pierwszy artykuł na ten temat, wynotowałem sobie jeszcze kilka zagadnień które chciałem poruszyć. Cały czas, jak już analizuję temat Bitcoina od jakiegoś czasu fascynuje mnie on w kategoriach trochę eksperymentu.Zastanawiam się nad tym gdzie i w jakim miejscu można zarobić w kontekście Bitcoina i oto co przyszło mi do głowy.

Pierwsza sprawa, czy kopanie Bitcoina ma sens? Na tyle na ile udało mi się zorientować ma ono sens tylko i wyłącznie kiedy spełnimy jednocześnie kilka warunków:
  • będziemy mieli bardzo tani sprzęt - "koparki",
  • będziemy mieli praktycznie zerowe koszty własne,
  • uzyskamy dostęp do praktycznie darmowego prądu,
  • będziemy robili "kopalnię" na duża skalę.
Spełnienie powyższych w domowych  warunkach nie jest możliwe, stąd nie ma to sensu. Widzę tu przy okazji duże zagrożenie dla sieci Bitcoin - otóż duża koncentracja "rynku" kopalń dostarczających mocy obliczeniowej do sieci może grozić bezpieczeństwu sieci.

Skoro nie ma sensu próbować "kopania" samodzielnie to może wykupić dostęp w "chmurze" do mocy obliczeniowej? Nie wydaje mi się to sensowne ani rozsądne. Większość tego typu usług "cloudminingu" to scam, jedna którą sprawdziłem i działa daje tak niskie stopy zwrotu, że cała rzecz nie ma sensu.

Zatem zostaje próba spekulacji na różnicach kursowych. Problem w tym, że rynek Bitcoin jest płytki i na tym płytkim rynku rozbujanie go jest możliwe nawet dla niedużych graczy. Próby przewidzenia kierunku zmian cen Bitcoina to czysty hazard. Krótko i średniookresowa spekulacja jest więc moim zdaniem bez sensu.

Więc może trzymać po prostu oszczędności w Bitcoin? Cóż, fundamentalnie wydaje mi się, że mogłoby to mieć szanse powodzenia. W krótkim i średnim terminie jednak cena jest nieprzewidywalna i nawet jeśli fundamentalnie wydaje nam się, że wartość Bitcoina będzie rosnąć w miarę rozwoju jego rynku, to należy się przygotować na szoki cenowe.

Czy zostaje Bitcoin jako medium rozliczeniowe? To co przemawia na jego korzyść to niższe koszty transakcyjne przy przesyłaniu pieniędzy i transakcjach. Jednak komplikacja techniczne skutecznie stoi temu na przeszkodzie. 

Będę przyglądał się Bitcoinowi i pewnie wracał do tematu. Ciekaw jestem co wy na ten temat sądzicie.

7 komentarzy :

Anonimowy  pisze...

Wojna walutowa - Chiny vs USA:

http://myalterfinance.blogspot.com/2016/02/przez-ostatnie-dwa-tygodnie-najwieksza.html

Marcin pisze...

Bitcoin mnie ciągle zaskakuje i chyba za niedługo zacznę w niego inwestować

Anonimowy  pisze...

Swego czasu też miałem dylematy czy warto wejść w bitcoiny. Według mnie sprawa wygląda tak. Też sądzę, że obecnie nie warto pakować się w sprzęt do kopania jeżeli nie ma się darmowego prądu. Przy obecnej skali łańcucha bitcoin zbyt małe kwoty można wykopać aby się to zwróciło. Bitcoin to dobry środek na między narodowy transfer środków pomijając banki lub jako narzędzie do trzymania oszczędności. Jednak w tym drugim przypadku warto zaznaczyć, że bitcoin zachowuje się trochę jak złoto. Nie ma możliwości dodrukowania tego jak typowy "fiat money". Dlatego też banksterzy tak nienawidzą bitcoina bo nie mają nad nim kontroli. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo i anonimowość. Mamy dwa podstawowe typy portfeli bitcoin. Najczęściej spotykany typ to portfel zarejestrowany u dostawcy na serwisie www np. bitbay itp. Taki portfel pozwala wymienić rodzimą walutę na bitcoiny, jednak nie jest on odporny na kradzieże ze strony nieuczciwych dostawców, którzy potrafili nie raz zwinąć coiny klienteli. Zaletą takiego serwisu jest dostęp do bitocinów z każdego praktycznie miejsca na świecie i z każdego komputera. Drugim moim zdaniem ciekawszym i bezpieczniejszym portfelem jest portfel w postaci aplikacji na własnym komputerze. Ma on pewną wadę. Można na niego jedynie przelać bitcoiny z innego portfela bitcoin. Ale jego wielką zaletą jest anonimowość tego portfela oraz bezpieczeństwo przed kradzieżą. Taki plik z programem można ukryć nawet na karcie micro-sd i bez podania hasła nikt nie dorwie się naszych bitcoinów. Minusem jest to, że w przypadku zgubienia takiej karty sd, dysku HDD, lub uszkodzenia nośnika tracimy bitcoin tak jakbyśmy zgubili portfel (np.wpadł gdzieś do kanału i adios forsa). W przypadku takiej zguby ta forsa na zawsze przepada w systemie butcoin i nikt jest już nie wykorzysta. Można się przed utratą zabezpieczyć tworząc kopie portfela na kilku nośnikach. Jednak przy wypłacie bitcoinów z obojętnie której kopii system bitcoina ma takie zabepieczenia, że nie da się nabrać na ponowną wypłatę tych samych bitcoinów z innej kopii portfela - to jego kolejna zaleta. Dużym minusem takiego portfela jest to, że trzeba na kompa ściągnąć cały łańcuch transakcji od początku istnienia aby mógł taki anonimowy portfel działać a na chwilę obecną jest to ok.40 gigabajtów danych - u mnie ściągało z netu łańcuch 3 miesiące zanim mogłem uruchomić taki portfel. Ale jak już to ściągniemy i uruchomimy to nie ma takiej siły, która by się nam do tej kasy dorwała - ani bank, ani urząd skarbowy, ani komornik :-) Rodzajów portfeli jest znacznie więcej np. na telefony komórkowe jednak są one zależne od dostawców danego serwisu czyli podatne na zajumanie kasy przez operatora. Powyższe to moje spostrzeżenia i ktoś może się ze mną nie zgadzać jednak mam nadzieję, że nie zanudziłem na śmierć długim wpisem. pozdrawiam SIU

Przegląd Finansowy pisze...

Są jeszcze portfele SPV które nie wymagają ściągania całego blockchaina ale tylko coś sobie tam synchronizują.

Jeżeli chodzi o anonimowość to bitcoiny musiałyby być anonimowo kupione, żeby nie dało się ich przypisać do właściciela.

Jeżeli chodzi o przechowywanie oszczędności to ze względu na płytkość rynku mamy duże wahania kursów i podatność na zmianę wartości portfela w czasie.

Anonimowy  pisze...

cyt."Jeżeli chodzi o anonimowość to bitcoiny musiałyby być anonimowo kupione, żeby nie dało się ich przypisać do właściciela."

Co do anonimowości. W przypadku przelania legalnie kupionych bitcoinów (z imienia i nazwiska) na anonimowe konto to nikt się nie pyta czy to anonimowe konto jest moje, czy też płacę takim przelewem komuś za wykonaną pracę. Nikt tego nie weryfikuje bo i jak miałby to zrobić. Mało tego, mogę przecież założyć np.15 takich anonimowych kont. Każdy przelew mogę podzielić na 2,3 mniejsze kwoty i przelewać sobie między tymi anonimowymi kontami moje oszczędności w formie np.30 przelewów między 15 kontami w dowolnym kierunku czasami łącząc dane kwoty a czasami je rozdzielając. Docelowo przelewam wszystkie drobne przelewy na jedno anonimowe konto/portfel. I kto będzie w stanie dojść do tego co zrobiłem z moimi oszczędnościami w postaci bitcoinów? Dodatkowo można użyć sieci TOR w celu zakamuflowania adresu IP i służby są pozamiatane.
I na pewno nikt się z urzędników nie dobierze do tej forsy.

Co do wahań kursu zauważyłem pewną prawidłowość. Kurs cyklicznie wpada w bańkę co kilkanaście miesięcy gdzie wędruje w krótkim czasie ostro w górę aby później spaść z hukiem. Jednak po takiej akcji zawsze pozostaje na wyższym poziomie niż przed bańką, bo jego wartość jest skończona i nie można tak samo jak złota dodrukować sobie bitcoinów. To jest skuteczny hamulec, który uniemożliwia zeszmacenie tej elektronicznej waluty. Wystarczy robić zakupy bitcoina kiedy w okresie między bańkami a nie powinniśmy stracić swoich oszczędności. Pamiętam jak bitcoin był po 80$, nastąpiła bańka gdzie cena poszybowała pod 800$, po spadku cena już nigdy nie wróciła do 80$ a pozostała na poziomie 230$. Po jakimś czasie sytuacja powtórzyła się. Cena znów skoczyła do 800% żeby potem spaść. Jednak spadek ponownie zatrzymał się na 370$. Obecnie cena oscyluje ok.400$ żeby pewnie za kilka miechów przejść kolejną bańkę. Jak ktoś zainwestował parę lat temu i kupił po 80$ to czy stracił na tej inwestycji? Banksterzy wiedzą że nie mają nad tym żadnej kontroli więc co jakiś czas starają się szarpać kursem kupując duże ilości a potem je odsprzedając w krótkim czasie aby wystraszyć ulicę przez tą walutą. Jednak nie są w stanie na tyle skutecznie obniżyć wartości bitcoin bo nie mają dostępu do tych bitcoin, które są w posiadaniu ulicy. A dodrukować nowych nie są w stanie aby zeszmacić te zachomikowane przez ulicę. Przez co cena spada tylko do jakiegoś poziomu. A potem może tylko rosnąć. Trzeba obserwując wykres wiedzieć kiedy wejść w bitcoiny i się nie bać :-) SIU

Robert Malanowski pisze...

Ostatnio pojawił się ciekawy artykuł, o tym, że Bitcoina stworzył jakiś polski naukowiec z Wrocławia. Niestety tekst został usunięty i można go tylko znaleźć w cachu googla. Ale dowody były dość mocne. Ot taka ciekawostka.

Voytek pisze...

Testuję pożyczki społecznościowe w BTC, za wcześnie na jakieś wnioski, część z nich to może być scam, część z nich to poprostu złe kredyty (niektóre bankrutują). Za jakieś 3 mc dam znać co z tego wynikło. Temat może być obiecujący ale tylko przy zachowaniu ostrożności i dywersyfikacji. Można skupować też złe długi... Naskrobię jakiś art za 3 mc na ten temat. Narazie robię portfolio pożyczek i skupuję złe długi jeśli istnieją szanse że będą jednak spłacone. Zobaczymy co z tego wyniknie. Kwota symboliczna tylko do testów i sprawdzenia strategii. Jeśli ze statystyki wyniknie że można na tym zarobić minimum 10% rocznie (pomijając ryzyko kursowe BTC/waluta) to chyba pociągnę ten temat na poważnie.

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane. Zastrzegam sobie prawo do zablokowania komentarza bez podania przyczyn. Komentarze zawierające linki wyglądające na reklamowe lub pozycjonujące - nie będą publikowane.

Related Posts with Thumbnails