wtorek, 16 stycznia 2018

Niemcy część rezerw walutowych ulokują w chińskiej walucie

Podczas spotkania w Hongkongu członek zarządu Bundesbanku Andreas Dombret poinformował, że niemiecki bank centralny zacznie lokować część swoich rezerw w chińskich juanach.Waluta ta znajduje się już w koszyku rezerw ECB, które w zeszłym roku ulokowało w niej 500 mln euro. Także Banque de France część rezerw lokuje w juanach.

Niemcy podkreślają rosnące znaczenie chińskiej waluty na rynkach międzynarodowych. Mamy więc kolejny drobny kroczek na realizowanej przez Chiny ścieżce do większego umiędzynarodowienia swojej waluty.

sobota, 13 stycznia 2018

Nima Sanandaji "Mit Skandynawii czyli porażka polityki trzeciej drogi" - recenzja

Nie raz nie dwa można słyszeć jakim to wzorem do naśladowania w kwestii polityki gospodarczej i społecznej są państwa skandynawskie. Apologeci interwencyjnej roli państwa wychwalają rolę "państwa dobrobytu" opartego o wysokie podatki i świadczenia socjalne. Nima Sanandaji opierając się o twarde dane rozbija ten mit w drobny mak.


Jest to zdecydowanie książka dla tych, którzy chcieliby przekonać się czy racją jest twierdzenie, jakoby możliwym był rozwój gospodarczy i podnoszenie warunków życia w tzw. "welfare state".  Okazuje się, że większość z wychwalaczy skandynawskiego modelu funkcjonowania państwa i gospodarki nie rozumie co on tak na prawdę oznacza, dlaczego było możliwe jego stworzenie i nie wie, że jest to potwór pożerający samego siebie.

Jasno, precyzyjnie i czytelnie, podając na dowód twarde dane, autor rozprawia się z kolejnymi iluzjami co do gospodarek krajów takich jak Szwecja, Norwegia, Dania czy Finlandia. Wskazuje, że budowa "państwa dobrobytu" w latach siedemdziesiątych była możliwa tylko i wyłącznie dzięki kulturze pracy i liberalizmowi gospodarczemu, które były obecne w tych krajach na przełomie XIX i XX wieku. Rozbudowa socjalistycznego modelu państwa, doprowadziła de facto do stagnacji i nie przyczyniła się w żaden znaczący sposób do poprawy warunków życia ludzi. Sprawiła przy tym, że wytworzyła się kultura "życia na socjalu" i eksploatacji państwa, które z absurdalnie wysokimi podatkami przestaje mieć już kogo grabić.

Okazuje się, że większość dużych przedsiębiorstw w krajach skandynawskich powstała  przed wprowadzeniem socjalistycznej polityki "trzeciej drogi", a od lat siedemdziesiątych liczba nowo zakładanych przedsiębiorstw gwałtownie spadła. Sami zaś założyciele wielkich firm wynieśli się z ojczystych krajów. Jeszcze w 1975 roku Szwecja była czwartym najbogatszym krajem na świecie, ale już w połowie lat dziewięćdziesiątych spadła na trzynaste miejsce. Rejestrowane i ukryte bezrobocie jest gigantyczne, a odsetek ludzi pozostających na utrzymaniu jakiś form pomocy państwa znacznie przewyższa inne kraje. Wysoki odsetek niepracujących ze względów "zdrowotnych" stoi w znaczącym kontraście do wydłużającej się długości życia i jakoby doskonałym stanie opieki zdrowotnej w tych krajach.

Jednocześnie przy zwiększającej się liczbie ludności, wskaźnik powstawania nowych miejsc pracy netto w sektorze prywatnym jest np. w Szwecji bliski zeru. Rosnąca rzesza ludzi pozostaje zatrudniona czy to w sektorze państwowym, czy też utrzymuje się z zasiłków. Coraz mniej jest jednak tych, którzy w stanie lub są chętni  płacić podatki aby utrzymywać ten moloch.

Problem polega na tym, że system podatkowy konstruowany jest w sposób taki aby większość podatków była ukryta przed zwykłym człowiekiem. Społeczeństwo więc myśli, że jest opodatkowane niżej niż w rzeczywistości kiedy doliczy się wszystkie daniny płacone przez pracodawców i podatki pośrednie.

Jednocześnie porównując dane z różnych krajów dochodzi się do wniosku, że poziom życia w krajach nordyckich nie jest w cale zasługą tej socjalistycznej polityki. Autor przytacza dane, z których wynika, że dokonuje się on niemal wbrew obciążeniom podatkowym. 

Autor rozbija także mit o równości płci. Gdy przeanalizuje się dobrze dane, to dochodzi się do wniosku, ze nierówności są nawet większe niż w innych krajach.

Co ciekawe, system stworzony w Skandynawii jest atrakcyjny dla polityków. Nie dziwi więc, że próbuje się go naśladować, co kończy się niespecjalnie dobrze. Co więcej, same kraje skandynawskie odchodzą od dotychczasowej polityki liberalizując gospodarkę i obniżając opodatkowanie. Nie są one bowiem żadnym wyjątkiem od praw ekonomii, święciły one sukcesy na początku XX wieku kiedy aparat państwowy był mniej rozbudowany i to w oparciu o te sukcesy i specyficzne cechy kulturowe ówczesnych pokoleń (połączone z zasobami surowcowymi w przypadku Norwegii) były w stanie stworzyć i dosyć długo utrzymywać bardzo kosztowny i opresyjny system społeczno-gospodarczy. 

Mit państwa dobrobytu upada także kiedy spojrzy się nań przez pryzmat poziomu zadowolenia z życia i chęci do posiadania potomstwa. Okazuje się, że w krajach, w których posiadanie i wychowanie dzieci jest najbardziej wspierane, rodzi się ich coraz mniej.

Mamy zatem opartą o dane empiryczne analizę pokazującą, że historia skandynawskiego sukcesu była stworzona zanim, wprowadzono w latach sześćdziesiątych politykę "państwa dobrobytu", które zdusiło przedsiębiorczość i chęć działania w społeczeństwach tworząc rzesze ludzi uzależnionych od socjalu. Autor w przystępny i czytelny sposób wykłada swoje tezy. Książkę czytało mi się naprawdę dobrze i szybko, a zawarte w niej tabele statystyczne dobrze ilustrowały omawiane kwestie. polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą wyrobić sobie zdanie i mieć argumenty na dyskusję z ignorantami marzącymi o "skandynawskim modelu społeczno-gospodarczym".

Mit Skandynawii czyli porażka polityki trzeciej drogi
Obalenie mitu o wyjątkowości społeczno-gospodareczej polityki krajów skandynawskich.
Wydawca: Fijorr publishing
Data wydania: 2016
ISBN: 987-83-64599-25-5
Mit Skandynawii czyli porażka polityki trzeciej drogi.
Nima Sanandaji "Mit Skandynawii czyli porażka polityki trzeciej drogi" - recenzja
Oparta o dane empiryczne analiza pokazująca, że historia skandynawskiego sukcesu była stworzona zanim, wprowadzono w latach sześćdziesiątych politykę "państwa dobrobytu", które zdusiło przedsiębiorczość i chęć działania w społeczeństwach tworząc rzesze ludzi uzależnionych od socjalu. Autor w przystępny i czytelny sposób wykłada swoje tezy.
Date published: 10/01/2018
5

środa, 10 stycznia 2018

Jakie zalety powinno mieć dobre konto oszczędnościowe? Sprawdzamy - artykuł sponsorowany

Konto oszczędnościowe to jedno z najpopularniejszych i najbezpieczniejszych narzędzi bankowych, służących do gromadzenia i pomnażania kapitału.

Otwarcie takiego rachunku często bywa pierwszym (i najważniejszym) krokiem do rozpoczęcia długofalowego oszczędzania. W artykule omówimy najważniejsze zalety konta oszczędnościowego. Sprawdzimy także, który z dostępnych na rynku rachunków warto wybrać.
 

Konto oszczędnościowe to rachunek bankowy, służący gromadzeniu oszczędności.
W przeciwieństwie do klasycznego ROR-u jest on oprocentowany. W zależności od banku wysokość oprocentowania wynosi obecnie od 1 do 3 proc.

Główne zalety konta oszczędnościowego

Konto oszczędnościowe powinno być niezbędnym elementem portfela inwestycyjnego. Jego zalety docenią nie tylko początkujący, ale również doświadczeni oszczędzający. Do najważniejszych należą:

Możliwość dokonywania swobodnych wpłat i wypłat

Jedną z najważniejszych zalet konta oszczędnościowego jest możliwość swobodnego dokonywania wpłat i wypłat. Jeśli okaże się, że pod koniec miesiąca na Twoim rachunku osobistym zostanie kilkadziesiąt, a nawet kilka złotych, nic nie stoi na przeszkodzie, aby kwota ta zasiliła konto oszczędnościowe.
Jeśli na Twojej drodze pojawią się nieplanowane wydatki, w każdej chwili będziesz mógł sięgnąć po zgromadzone środki. Bez ryzyka utraty wypracowanych odsetek.
Pamiętaj jednak - większość banków umożliwia wykonanie jednego darmowego przelewu miesięcznie. Jeśli zechcesz wykonać kolejny, musisz liczyć się z koniecznością poniesienia dodatkowych opłat. Często stosunkowo wysokich.

Zysk już od pierwszej złotówki

Każda złotówka zgromadzona na koncie oszczędnościowym generuje zysk. Nawet wtedy gdy śpisz, oglądasz ulubiony serial lub gotujesz. Oszczędzanie na koncie oszczędnościowym jest więc zupełnie bezwysiłkowe, a ryzyko z nim związane - zerowe.

Całkowite bezpieczeństwo kapitału

Gromadzenie środków na koncie oszczędnościowym to jeden z najbezpieczniejszych sposobów na pomnażanie kapitału. Wypracowany zysk jest pewny, a jego wysokość - z góry określona.

Stały dostęp do pieniędzy

W przeciwieństwie do lokaty, zgromadzone na koncie oszczędnościowym środki nie są zamrażane. Możesz sięgnąć po nie w każdym momencie i sytuacji - aby sfinansować naprawę samochodu, kosztowną wizytę u lekarza czy zabieg medyczny w prywatnej klinice. Choć kolejne przelewy na konto osobiste mogą generować dodatkowe koszty, świadomość, że pieniądze są pod ręką zapewni Ci spokojny sen i finansowe bezpieczeństwo.

Możliwość otwarcia przez internet

Wiele banków umożliwia otwarcie konta oszczędnościowego przez Internet. Bez konieczności wizyty w stacjonarnym oddziale.
Takie rozwiązanie pozwala oszczędzić nie tylko sporo czasu, ale również… nerwów. Męczące stanie w korkach, uciążliwe szukanie miejsca parkingowego i długie oczekiwanie na obsługę - zakładając konto online skutecznie wyeliminujesz taki scenariusz.

Dobre konto oszczędnościowe

Aby konto oszczędnościowe spełniło wymagania swojego właściciela powinno być:
  • * wysoko oprocentowane. Im wyższa wysokość odsetek, tym wyższy zysk. Wybierając konto oszczędnościowe zwróć więc uwagę przede wszystkim na ten parametr;
  • * niedrogie. Celem prowadzenia rachunku oszczędnościowego jest przecież gromadzenie i pomnażanie kapitału. Opłaty związane z jego otwarciem, użytkowaniem czy przelewami powinny być więc jak najniższe;
  • * dostępne. Dostęp tylko w oddziale banku? Takie realia należą już do przeszłości. Aby konto oszczędnościowe okazało się naprawdę użyteczne, powinno być dostępne przez Internet, telefon i aplikację mobilną;
  • * łatwe w użytkowaniu. Przejrzysty panel i intuicyjny interfejs sprawią, że korzystanie z konta będzie proste i… wyjątkowo przyjemne.
Jeśli szukasz konta oszczędnościowego z naprawdę atrakcyjnym oprocentowaniem, wybierz to, oferowane przez Getin Bank. Opinie na jego temat nie pozostawiają wątpliwości.

Konto oszczędnościowe w Getin Bank - opinie

Jako główną zaletę konta oszczędnościowego w Getin Banku jego właściciele wymieniają najwyższe na rynku oprocentowanie (2,5 proc.) i co za tym idzie - możliwość wygenerowania stosunkowo wysokich, pewnych zysków.
Ogromne znaczenie ma także możliwość realizacji przelewów poprzez system bankowości internetowej, mobilnej, telefonicznej lub w oddziale banku. Osoby, posiadające konto oszczędnościowe w Getin Banku mogą korzystać z niego także poprzez aplikację mobilną. A to oznacza możliwość wykonywania operacji w każdym miejscu, o dowolnej porze.
Pozytywne opinie użytkowników potwierdzają także branżowe portale. Konto oszczędnościowe w Getin Banku zajęło pierwsze miejsce w kategorii w rankingu portalu Totalmoney.pl.

Disclosure:  Powyższy tekst stanowi artykuł sponsorowany i nie jest tekstem mojego autorstwa. Za opublikowanie na blogu powyższego tekstu otrzymam wynagrodzenie.

piątek, 5 stycznia 2018

CHF powrócił do poziomu sprzed "armagedonu"

Za niecałe dwa tygodnie będziemy mieli trzecią rocznicę pamiętnego dnia, kiedy wszystkim posiadającym kredyty we frankach szwajcarskich zadrżało serce. Wtedy 15 stycznia 2015 roku Szwajcarski Bank Centralny niespodzianie ogłosił, że nie będzie utrzymywał kursu franka na poziomie 1,2 do euro. W ciągu minut kurs skoczył nawet do 5zł za CHF aby ustabilizować się później na poziomie około 4,2zł za franka. 

Blady strach padł na posiadaczy kredytów walutowych, tak gwałtownych zmian kursu nikt bowiem nie brał pod uwagę. realne straty zaś ponieśli gracze na rynku forex, którym po czasie nieuczciwe domy maklerskie anulowały wykonane już zlecenia. Nie o tym jednak chciałem pisać.

Dziś, po trzech latach (w trakcie których SNB aktywnie zniechęcał do trzymania depozytów we frankach przez ujemne stopy procentowe i zakupy bezpośrednie na rynkach zagranicznych) mamy sytuację w której kurs franka do złotówki powrócił do poziomów sprzed pamiętnego "czarnego czwartku". 

Po części jest to zasługa umocnienia się euro do franka, po części zaś jest to efekt umocnienia się złotówki. Kurs euro do franka także zbliżył się do poziomów sprzed uwolnienia parytetu, ale jeszcze do nich nie wrócił.

Na pewno posiadacze kredytów w CHF mogą teraz czuć się trochę spokojniejsi, ale pomni wydarzeń sprzed trzech lat powinni mieć się na baczności i korzystać z okazji aby niwelować swoje ryzyko walutowe. Jeżeli ktoś może powinien, moim zdaniem, mieć pewne rezerwy finansowe w walucie kredytu. Przy znikomych stopach procentowych koszt alternatywny utrzymywania takiej poduszki finansowej w CHF jest niewielki w porównaniu z korzyścią jaką daje niwelacja ryzyka walutowego np. dla kulkunastu rat na przód. 

Mam przeczucie, że o ile złotówka może się jeszcze przez chwilę umacniać, to taki stan nie będzie trwał wiecznie i pewnego dnia nadejdzie odwrócenie trendu. Lepiej być na taką okoliczność przygotowanym.

wtorek, 2 stycznia 2018

Murray Rothbard "Złoto, Banki, ludzie" ("What has government done to our money?") - recenzja

Książka "What has government done to our money?" jest znana w kręgach interesujących się austriacką szkołą ekonomii. Stwierdziłem, zatem że nie wypada abym jej w końcu nie przeczytał. Spodziewałem się odnaleźć w niej coś nowego, czego jeszcze nie wiedziałem ale niestety trochę się zawiodłem. Nie twierdzę, że książka jest zła, albo, że nie ma fundamentalnego znaczenia dla zrozumienia w jaki sposób pieniądz przekształcił się z tego czym był pierwotnie w tym czym jest teraz. Wręcz przeciwnie, wszystko to znajdziemy opisane w sposób lekki i przystępny. Tak się jednak składa, że po lekturze tych wszystkich książek, o których już miałem przyjemność pisać na blogu, nie znalazłem w niej nic nowego o czym bym już nie wiedział.


Jest to lektura, którą czyta się gładko i szybko. Tę nieco ponad 170 stronicową pozycję przeczytałem w trzy godziny. Napisana jest językiem przystępnym, zatem nadaje się jak najbardziej dla wszystkich, którzy chcieliby zrozumieć filozofię myślenia szkoły austriackiej. Nadaje się dla wszystkich, którzy chcieliby pojąć co z obecnym nam systemem pieniężnym jest nie tak i dlaczego tak się dzieje.

Rothbard jednoznacznie uznaje za pieniądz wyłącznie ten towarowy - przede wszystkim zaś złoto. System bankowy i banki centralne kreujące pieniądz pusty, nie posiadający pokrycia nazywa zaś bez ogródek fałszerzami. Nie sposób odmówić logiki w uznaniu za fałszywy systemu, w którym ktoś tworzy pieniądz oparty wyłącznie na prawnym przymusie, manipulując wolnym rynkiem i operując prawnym przymusem akceptacji środka płatniczego. Zwraca uwagę na ważną rzecz, pieniądz nietowarowy, który jest drukowany przez banki nie zwiększa bogactwa, prowadzi zaś jedynie do przesunięcia bogactwa od jednych do drugich, z rąk posiadających je do rąk manipulatorów wydających świeżo wydrukowane banknoty (rząd). Warto przemyśleć tę kwestię bo wielu ludzi ulega iluzji, że jest inaczej.

Wskazuje, że przez długi czas w historii prywatne monety bite w prywatnych mennicach funkcjonowały doskonale, zanim za ich bicie i psucie zabierali się władcy, poszukujący w ten sposób ukrytego źródła dochodu.
Jak czytamy w przedmowie napisanej przez Mateusza Machaja "Rothbard  obala także w książce mit 'niezależnego banku centralnego', którego celem ma być rzekomo 'walka z inflacją'". W sposób jasny wykazuje, że inflacja jest właśnie efektem tworzenia pieniędzy przez banki, a bez instytucji banku centralnego nie mogłaby zaistnieć na taką skalę, z jaką mamy do czynienia od lat siedemdziesiątych na całym świecie. Przed powstaniem banków centralnych to zjawisko było znikome. Inflacja i fałszowanie pieniądza są dla Rothbarda dokładnie tym samym. Pokazuje on czytelnie dlaczego rządom zależy na inflacji- "ponieważ inflacja jest potężnym i delikatnym sposobem na zdobycie przez rząd zasobów należących do ludzi", "inflacja nie przynosi korzyści ogółowi społeczeństwa; przyczynia się natomiast do redystrybucji bogactwa, z korzyścią dla tych którzy są na czele stawki". Zwykli ludzie są jednak zawsze "na końcu peletonu" i z inflacji odczuwają tylko negatywne skutki.

Rothbard obala też inny mit - o tym, że strony transakcji wymiany, wyceniają jej przedmiot na zasadzie równowartości. Jest przecież zgoła inaczej i kluczowe jest uświadomienie sobie faktu, że nie zawieramy transakcji kupna czegoś gdy nie mamy przekonania, że nabyty przez nas przedmiot transakcji stanowi dla nas większą wartość niż wydane nań pieniądze. Handel i rozwój nie jest zatem grą o sumie zerowej i rozbicie tego mitu pozwala zrozumieć dlaczego tak bardzo mylą się lewicowi krytycy wolnego rynku.

Pieniądz w ujęciu Rothbarda jest  towarem posiadającym swoją cenę. Wyjście od tego założenia pozwala zrozumieć lepiej jego naturę, w tym właśnie kwestię wymiany handlowej, zaufania do pieniądza itp. Pozwala też zrozumieć błędność poglądu, mówiącego o tym, że czymś złym jest tezauryzacja pieniądza. Skoro bowiem jako towar jest on w każdej chwili czyjaś własnością, to nie ma znaczenia prędkość jego obiegu i nie jest czymś złym, że ktoś ( w świecie niepewności) przechowuje pieniądze na przyszłość.

Tymczasem w systemie bankowym opartym o rezerwę cząstkową, prywatna tezauryzacja pieniądza poza tym systemem, jest faktycznie czymś złym... dla banków, bo pozbawia je paliwa pozwalającego, w sposób oszukańczy, kreować nowy kredyt w oparciu o ułamek wartości rezerw. 

Warto sobie uświadomić jakim manipulacjom musiał ulec sposób myślenia o depozycie bankowym, aby zamiast karać bankierów za udzielanie kredytów bez pokrycia w rezerwach, pochwalać ten sposób kreacji pustego pieniądza (opartego o depozyt nieprawidłowy, który w każdym innym przypadku np. defraudacji złożonego na magazyn towaru, karany byłby więzieniem).

W końcu Rothbard prognozuje, że jeżeli nie nastąpi powrót do klasycznego systemu pieniężnego (opartego według niego na złocie i systemie stuprocentowej rezerwy) to system pieniężny borykając się z problemami to systemu sztywnych kursów to systemu płynnych kursów walutowych ostatecznie upadnie. Czy prognoza ta jest faktycznie realna? Niewykluczone, że w pewnym momencie tak, ale jak i kiedy i w jaki sposób - tego nie sposób przewidzieć i tego w książce Rothbard też nie prognozuje. 

Ostatni rozdział pt. "jak odzyskać pieniądze"to niejako manifest programowy. Rothbard pisze, co jego zdaniem należy zrobić (zlikwidować bank centralny, powrócić do systemu waluty złotej). Moim zdaniem, pomija on cały skomplikowany aspekt międzynarodowy i rysuje idealistyczną utopię, która nie wiem czy ma szanse na ziszczenie się w takim kształcie jaki postuluje. jest to przy tym manifest polityczny i nie wiem czy z tego właśnie względu nie jest także utopią. Wszak demokracja jako system rządów głupców wybieranych przez ignorantów, działa w oparciu o krótkowzroczność i populizm, a to właśnie krótkowzroczność i populizm leżą u podstaw psucia pieniądza i ukrytego opodatkowania w formie inflacji.

Największa zaleta tej książki? Bezsprzecznie przejrzysty język. Wada? Trochę amerykocentryzm... Pewną jej wadą jest też to, że ma już swoje lata i pewnych najnowszych wydarzeń ze światowych rynków finansowych po prostu nie dotyka. Bardzo mocno skupia się przy tym na pierwotnej roli złota jako pieniądza, pomijając trochę wszystkie aspekty związane z tym co stało się ze światowym systemem monetarnym po odejściu od złotego standardu (rolę petrodolarów, powstanie euro, mechanizm transferu nadwyżek, o którym pisze Varoufakis). Niemniej jednak jest to lektura godna polecenia jako wstęp do zgłębiania tych problemów.


Złoto, Banki, ludzie.
Książka o historii polityki pieniężnej.
Wydawca: Fijorr publishing
Data wydania: 2004
ISBN: 83-89812-00-2
Złoto, Banki, ludzie.
Murray Rothbard "Złoto, Banki, ludzie" ("What has government done to our money?") - recenzja
Jest to lektura, którą czyta się gładko i szybko. Tę nieco ponad 170 stronicową pozycję przeczytałem w trzy godziny. Napisana jest językiem przystępnym, zatem nadaje się jak najbardziej dla wszystkich, którzy chcieliby zrozumieć filozofię myślenia szkoły austriackiej. Nadaje się dla wszystkich, którzy chcieliby pojąć co z obecnym nam systemem pieniężnym jest nie tak i dlaczego tak się dzieje.
Date published: 10/01/2018
4
-->