Pożyczki bez BIK, chwilówki, kredyty niebankowe, polisolokaty, etc... - regulować?
Zapisz się na newsletter aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Zapisując się otrzymasz dwa darmowe e-booki o inwestowaniu w złoto i inwestycjach alternatywnych (wyłącznie dla subskrybentów)!

Najnowszy wpis na blogu:

czwartek, 22 maja 2014

Pożyczki bez BIK, chwilówki, kredyty niebankowe, polisolokaty, etc... - regulować?

Od jakiegoś czasu frapuje mnie pewna kwestia. Otóż jesteśmy świadkami znaczącego rozwoju rynku firm, które poza systemem bankowym udzielają krótkoterminowych pożyczek czy chwilówkowych kredytów. W ubiegłym roku podmioty zrzeszone w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych udzieliły pożyczek o wartości 2,7 miliarda złotych.

Firmy te co oczywiste są konkurencją dla banków. Co oczywiste też, z racji tego, że udzielają pożyczek często osobom "wykluczonym bankowo" pobierają za ten "proceder" wyższe odsetki. Nie przejmują się przy tym specjalnie "ustawą antylichwiarską" bo są na to sposoby. Z resztą banki czy lombardy też mają swoje sposoby. Pytanie jest takie na ile należy w związku z takimi "sposobami" (jak opłaty za rozpatrzenie wniosku czy prowizje) walczyć dokręcając śrubę regulacyjną.

O ile z jednej strony jestem w stanie zaakceptować fakt, że za udzielenie pożyczki osobie mającej wysoki profil ryzyka, bank czy też firma pożyczkowa pobiera wyższe odsetki, to trudno mi jest zaakceptować sytuacje jawnego wykorzystywania trudnego położenia takich osób. Pytanie filozoficzne jest takie - czy dla dobra tych ludzi, prewencyjnie zapobiegając zadłużaniu się na setki procent w skali roku, należy ich de facto pozbawić możliwości dokonywania takiego wyboru i zadłużania się?

Drugi aspekt wykorzystywania to obietnice. Firma pożyczkowa obiecuje że udzieli kredytu, ale trzeba zapłacić z góry za rozpatrzenie wniosku. To jest dla mnie ewidentne sk...syństwo. Z tym moim zdaniem trzeba walczyć.

Pytanie jest takie czy i jak należy ograniczać tę branżę. Dla mnie jest jasne i akceptowalne to, że w rynek "pożyczek chwilowych" nie wchodzą banki, tylko firmy dysponujące innym niż depozyty źródłem kapitału. Bank obraca pieniędzmi zdeponowanymi przez klientów. Nie może i nie powinien, moim zdaniem, brać na siebie dużego ryzyka. Co innego podmiot, którego udziałowcy zainwestowali pieniądze godząc się na podejmowanie takich ryzyk. On też powinien mieć prawo pobierania za te ryzyka wysokich odsetek. 

Sprawa ma też inny aspekt - otóż pojawiały się przypadki kiedy na pożyczki przeznaczane były pieniądze zbierane od klientów zawierających "kontrakty lokacyjne". Amber Gold był najlepszym tego przykładem. To niestety patologia, którą moim zdaniem też należy eliminować.

Problemy w tym, że przepisami wszystkiego uregulować się nie da. Może więc warto postawić na edukację finansową zarówno pożyczkobiorców, jak i potencjalnych "inwestorów" tak aby jedni i drudzy nie mieli wątpliwości w co się pakują wchodząc w taki czy inny układ finansowy? Dotyczy to z resztą nie tylko klientów firm pożyczkowych, ale klientów banków także. Wszak afery z "polisami inwestycyjnymi" pokazują, że problem braku finansowych kompetencji przy podpisywaniu umów jest wszechogarniający. Problem "nabitych w mbank" także to pokazał.

Bo pytanie fundamentalne we wszystkich powyżej poruszonych sprawach jest takie - czy stroną odpowiedzialną za sytuację finansową klienta jest sam klient, czy też bank, firma inwestycyjna, fundusz, czy firma pożyczkowa? No według mnie chyba jednak klient, bo kto inny? Bank? Państwo? A człowiek, który podpisuje umowę robi to z przyłożonym do głowy pistoletem? Proszę wybaczcie, nie uwierzę.

3 komentarze :

Anonimowy  pisze...

Przydatny wpis.

Anonimowy  pisze...

też czytałem na ten temat troche ładnie opisany jest też kredyt bez bik na http://www.wasz-dziennik.pl/kredyty-bez-bik - tylko że chwilówki powodują dalsze zadłuzenie

Anonimowy  pisze...

Kilkanaście lat temu rynek kredytowy w Polsce wyglądał zupełnie inaczej, nie było ani Biura Informacji Kredytowej ani Krajowego Rejestru Długów ani żadnych innych tym podobnych rejestrów. Kredyty były udzielane na podstawie samodzielnej oceny kredytobiorcy przez bank, nie istniała praktycznie żadna możliwość sprawdzenia historii kredytowej klienta, poza wydrukiem z historii konta klienta z ostatnich trzech miesięcy, a i z tym bywało różnie. Kredyty były udzielna w zasadzie wszystkim i na wszystko, wystarczyło mieć zaświadczenie o zarobkach od pracodawcy lub kilka ostatnich odcinków renty czy emerytury i kredyt był gotowy do wypłaty.

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane. Zastrzegam sobie prawo do zablokowania komentarza bez podania przyczyn. Komentarze zawierające linki wyglądające na reklamowe lub pozycjonujące - nie będą publikowane.

Related Posts with Thumbnails