Przeczytałem niedawno, w krótkim odstępie czasu dwa artykuły na temat rynku forex i problemów, które dotknęły handlujących na nim rok temu gdy umocnił się skokowo kurs franka. polecam lekturę w tej właśnie kolejności (bo drugi wyjaśnia problemy opisane w pierwszym):
- "Ten moment, w którym człowiek ma myśli samobójcze". Jak Jan K. grał na rynku forex, a bank ściga rodzinę o dwa miliony złotych
- Forex - o czym nie mówią Ci wyraźnie brokerzy czyli lekcje z gwałtownego wzrostu ceny franka
A teraz czas na moje przemyślenia. Otóż statystyki wskazują, że spośród grających (tak grających o czym dalej) na forexie zarabia de facto jedynie kilka do kilkunastu procent traderów. Reszta traci pieniądze. Forexowi bliżej do hazardu niż zwykłej giełdzie także ze względu na dźwignię finansową i związane z nią ryzyko poniesienia strat przewyższających wniesiony kapitał.

Kto wygrywa na tym procederze? Kasyno zawsze wygrywa. Zarabiają brokerzy, a w ostatecznym rozrachunku nawet w przypadku krachu jaki dotknął rynek 15 stycznia 2015 roku, wygrywają "dostawcy płynności" czyli organizatorzy całego forexowo hazardowego procederu - wielkie banki z Wall Street i Londyńskiego City. To one ostatecznie zmuszały pozostałych brokerów do spłaty należnych depozytów po krachu 15 stycznia, bo to one były stroną zawieranych z brokerami kontraktów na płynność walutową. tak na prawdę forex to nie sieć międzybankowych transakcji, ale drzewo w którym pieniądze płyną od liści (drobnych inwestorów) do korzenia (wielkich banków organizujących większość światowych przepływów finansowych). Ci wielcy gracze mają niesymetryczny dostęp do informacji (wiedzą więcej i szybciej), grają na milisekundy (są w stanie wyprzedzać zlecenia innych bo to one mają dostęp do danych rynkowych w pierwszej kolejności) i w ostatecznym rozrachunku zawsze wygrywają.
Kasyno zawsze wygrywa, a gra przeciwko kasynu dla nikogo nie skończyła się jeszcze dobrze. można się łudzić, że jest inaczej, ale życie pokazuje, że tak właśnie jest. Polecam lekturę obu artykułów, które podlinkowałem na początku wpisu.




