środa, 18 marca 2009

Perspekywy dla złota

Investors TFI opublikowało właśnie raport dotyczący perspektyw wzrostu cen złota. Prognozują oni, że w ciągu 12 miesięcy złoto może osiągnąć 1400 dolarów za uncję a w 2012 roku aż 2000 dolarów za uncję. Prognoza ta wpisuje się w trend prognoz o wzroście cen złota. Jak wspomniano w tym artykule według analityków Morgan Stanley złoto będzie drożało aż do 2012 r., gdy jego średnia cena osiągnie 1075 dolarów za uncję. Z kolei według prognoz szwajcarskiego banku UBS złoto może zdrożeć do 2500 dolarów za uncję w ciągu następnych pięciu lat pod warunkiem, że notowania dolara spadną, a inflacja będzie się szybko zmieniała.

Zgodnie z tym co sugeruje kontrariańskie podejście, o którym pisałem należy być ostrożnym. Tym bardziej, że Investors TFI zarządza funduszem Investors Gold FIZ, który lokuje aktywa w różne instrumenty zwiazane ze złotem. Zatem ma jak nalepsza motywację aby naganiać na złoto.

Zatem z pewną dozą krytycyzmu postaram się przeglądnąc rzeczony raport. Generalnie nie podoba mi sie styl w jakim napisany jest ten raport. Przywołuje on mało dokładnych danych, a wiele ogólnikowych stwierdzeń (np. o zasobach złota w ziemi, czy zupełnie bezsensownym porównaniu ilości ton wydobycia miedzi i złota). nie dowiedziałem się na przykład o ile spadło wydobycie w RPA i jak zmieniło się na świecie (piszą że spadło). Czasem są w mojej opinii zbyt dalekimi optymistami pisząc, że skoro teraz popyt inwestycyjny wzrósł z 20% do 30% to ten wzrost będzie trwałą tendencją (owszem może być, ale nie uzasadniają dlaczego). Z kolei zupełnie przechodzą do porządku dziennego nad niepokojąca informacją, że popyt jubilerski w styczniu w Indiach spadł prawie do zera.

To, że nie podoba mi sie styl i niektóre argumenty to nie znaczy, że nie zgadzam się z prognoza co do tendencji. Nie jestem pewien czy rzeczywiście zrealizują się prognozy Investors TFI. natomiast wydaje mi się, że w nadchodzacych latach złoto może odgrywac duża rolę, i w długim terminie rzeczywiście nalezy spodziewać się jego aprecjacji. Natomiast wysyp prognoz o światanych perspektywach wzrostu złota każe podejrzewać (zgodnie z kontrariańskim nastawieniem), że lokalny dołek korekty na złocie jeszcze nie nastąpił i możemy w krótkim terminie spodziewać się jeszcze jego osłabienia.

Przypominam, że są to jedynie moje przypuszczenia i nie należy tego traktowac jako poradę inwestycyjną.

wtorek, 17 marca 2009

Deficyt na rachunku obrotów bieżących w styczniu znacznie niższy od oczekiwań

Według komunikatu NBP w styczniu 2009 r. saldo rachunku bieżącego było ujemne i wyniosło 1.078 mln euro. Na wysokość tego salda wpłynęły: ujemne saldo dochodów (742 mln euro), obrotów towarowych (441 mln euro) i transferów bieżących (105 mln euro) oraz dodatnie saldo usług (210 mln euro). Analitycy prognozowali wprawdzie spadek w deficytu na rachunku obrotów bieżących w styczniu, ale ich prognoza wynosiła 1.447 mln euro wobec 1.920 mln euro miesiąc wcześniej.

Na styczniowy spadek złożył się przede wszystkim spadek importu i nieznaczny wzrost eksportu s stosunku do grudnia 2008 roku. Niemniej jednak w porównaniu z danymi za styczeń 2008 r. eksport towarów zmniejszył się o 2.431 mln euro (o 25,2%), a import towarów zmniejszył się o 2.770 mln euro (o 26,6%). Ujemne saldo towarów ukształtowało się na poziomie 441 mln euro,
wobec 780 mln euro w styczniu 2008 r i 1.688 mln euro w grudniu 2008.

Osłabienie złotówki miało silny wpływ na ograniczenie importu i lekkie wzmocnienie eksportu. Skala deficytu handlowego i wpływ słabego złotego na wymianę handlową będą w kolejnych miesiącach pewnego rodzaju sygnałami perspektyw wzrostu. W przeszłości kurs złotego był odwrotnie skorelowany z danymi o produkcji przemysłowej, należy zatem uważnie śledzić wskaźniki produkcji przemysłowej czy taka korelacja się utrzyma. Trudno przewidzieć czy słabszy w stosunku do połowy ubiegłego roku zloty przyczyni się do wystarczającego wzmocnienia naszego eksportu aby zamortyzować (wynikający z kryzysu) spadek popytu na nasze towary za granicą. Można też przypuszczać, że przynajmniej cześć z ograniczonego importu przeniesie się na rynek krajowy w postaci zwiększonego popytu krajowego, co mogłoby dodatkowo wpłynąć na amortyzowanie spadku produkcji.

Niemniej jednak z obserwacji własnych widzę w tym momencie na razie silne, prewencyjne, ograniczanie popytu przez firmy i rezygnację z wielu umów. Ponieważ wszyscy oczekiwali kryzysu, to tez wszyscy w ramach przygotowań do niego podjęli zdecydowane cięcia w planowanych na początek tego roku zakupach. Ze względu na nieufność i niepewność co do rozwoju sytuacji powrót do normalności może być więc długotrwały.

poniedziałek, 16 marca 2009

Inwestowanie kontrariańskie

Zgodnie z zasadami inwestowania kontrariańskiego powinno się postępować przeciwnie do zachowania tłumu. Miałoby to pewne wytłumaczenie. Najpierw na rynek wchodzą gracze doświadczeni, którzy widzą nowy trend jako pierwsi, mają więcej informacji lub wręcz sami ten trend kreują. Wtedy grono pesymistów jest największe. Stopniowo gdy rynek faktycznie rośnie do grupy optymistów dołączają coraz to nowi inwestorzy, aż w końcu wszyscy widza już tylko jeden kierunek i następuje euforia. Doświadczeni inwestorzy sprzedają wtedy a tłum kupuje aby osiągnąć punkt kulminacyjny hossy. Wtedy doświadczonych inwestorów nie ma już rynku, a ci którzy są, nie mają takiej siły, aby ciągnąć rynek do góry. Następuje odwrócenie trendu.

Dlaczego o tym piszę? Otóż Kiedyś pisałem o tym, że pojawia się coraz więcej artykułów "naganiających na złoto". Zastanawiałem się czy w związku z tym nie należy oczekiwać w krótkim terminie korekty cen złota. Było to około 20 lutego. Teraz z perspektywy czasu okazuje się że właśnie wtedy wypadał lokalny szczyt na złocie i od tego czasu złoto zauważalnie osłabło.Widać to na poniższym wykresie.



Jak w takim razie należałoby rozumieć ten artykuł? Czyżby wkrótce miało nastąpić odwrócenie korekty i powrót do długoterminowego trendu wzrostowego?

Kolejnym przykładem jest zachowanie się giełdy w USA. Najsilniejsze w tym roku odbicie cen akcji na giełdzie nowojorskiej około 9 marca zostało poprzedzone osiągnięciem przez niektóre wskaźniki nastrojów skrajnie niskich poziomów. Nie mówię ze wszystkie wskaźniki wymienione w tym artykule wskażą nam lokalny dołek lub górkę. Zwykle zobaczymy to dopiero post factum. Natomiast wsłuchując się w głos tłumu i obserwując reklamowane głośne gorące oferty nowych lokat strukturyzowanych, funduszy czy inwestycji można wyczuć gdzie jest gorąco i skąd należy wiać.

niedziela, 15 marca 2009

Przegląd mijajacego tygodnia 9-15 marzec

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • Szwajcarski Bank Centralny obniżył stopy o 025pb i zawęził przedział docelowego LIBOR do 0-0,75%,
  • Szwajcarski Bank centralny ogłosił, że w celu osłabienia franka będzie "drukował" dodatkowe pieniądze i kupował waluty obce.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 2122 i spadł o 6%.

Waluty:
Złotówka konsekwentnie umacniała się w ciągu tygodnia w stosunku do wszystkich walut. Informacja Szwajcarskiego Banku Centralnego o interwencjach w celu osłabienia franka przyczyniła się do silnego skokowego osłabienia CHF względem innych walut. Przełożyło się to także na kurs złotówki, który dostał dodatkowy impuls do umacniania się (prawdopodobnie poprzez powiązanie zadłużenia polskiego sektora prywatnego właśnie z frankiem). Jedynie w piątek nastąpiło lekkie osłabienie naszej waluty. Na koniec tygodnia frank szwajcarski kosztował 2,9226zł, dolar 3,4715zł, a euro
4,4776
zł.


Złoto:
W poniedziałek i wtorek złoto słabło względem głównych walut aż o 5,4%, w środę nastąpiła stabilizacja. Czwartkowy komunikat Szwajcarskiego Banku Centralnego dał silny impuls umacniający skokowo pozycję złota, która do końca tygodnia pozostawała w miarę stabilna na poziomie -0,8% względem dolara i -2,7% względem euro. Względem złotówki złoto podążało śladem różnic kursowych i zakończyło tydzień na poziomie 3223zł/oz czyli około 5,5 poniżej poniedziałkowego otwarcia.

Obligacje:
Sentyment do naszych papierów skarbowych poprawił się wraz ze wzrostem apetytów na ryzyko na świecie. Pomagał też umacniający się złoty i rosnące indeksy na GPW. Na umocnienie naszych obligacji wpływ mogą mieć działania NBP, który ograniczył operacje otwartego rynku, zmuszając banki do aktywniejszego działania na rynku papierów skarbowych.

Akcje:
Kolejny tydzień może należeć do udanych - jest jednak zdecydowanie słabszy niż poprzedni. Zarówno WIG jak i WIG20 kończą tydzień 2,3% powyżej poniedziałkowego otwarcia. Obroty
na całym rynku wyniosły 5 mld zł i były zbliżone do tych sprzed tygodnia.

sobota, 14 marca 2009

Spłacić kredyt czy odłożyć?

Pisałem niedawno co to może być zły i dobry dług. Zadano mi ostatnio pytanie ocierające się o tamten temat. Brzmiało ono tak: "mam trochę pieniędzy i kredyt, nie wiem czy spłacić cześć tego kredytu, czy odłożyć te pieniądze?".

No właśnie. Pytanie niebanalne. Bo jak spłaci to będzie miał niższe raty i w sumie go ten kredyt będzie mniej kosztował. Ale jak żyć bez oszczędności? Bingo!

Odpowiedziałem tak. "Zadaj sobie pytanie, czy jesteś ubezpieczony od okoliczności utraty pracy albo choroby. Co się stanie w takiej sytuacji i czy będziesz miał jak obsługiwać kredyt i jak długo. Wtedy, kiedy będziesz najbardziej potrzebował tych pieniędzy bank nie pożyczy ci ich z powrotem. Więc zastanów się i policz, co ci się bardziej opłaca. Jeżeli odłożysz je to nawet jeżeli będziesz tracił na odsetkach to będzie koszt twojej polisy ubezpieczeniowej, ale będziesz mógł spokojnie spać wiedząc, że jakby co masz na pół roku spłaty rat."

Oczywiście wszystko zalezy od kwoty. Można część pieniedzy przeznaczyć na spłatę, a część na oszczędności. Najważniejsze to wziąc kalkulator, policzyć i zastanowić się - opracować plan.
-->