czwartek, 5 lutego 2009

Kto wygra na kryzysie?

Jak czytam doniesienia na temat banków i ich postępowania czy to w Polsce czy w Europie w sytuacji kryzysu to odnoszę, wrażenie, że doskonale potrafią odnaleźć się w sytuacji kryzysowej którą sami przecież stworzyli.

Rozpatrzmy kilka przypadków:
  1. Spada oprocentowanie LIBOR kredytów we frankach - co robi bank? Obniża je owszem, ale trzy miesiące później, albo nie obniża wcale.
  2. Zmienia się kurs waluty - bank zarabia na spreadzie.
  3. Trudniej dostać kredyt bo banki ograniczają akcję kredytową - podnosząc jednoczesnie marże o 100%.
  4. Upada developer - bank przejmuje jego wierzytelności, a klienci zostaja z niczym (bez pieniędzy i mieszkań).
  5. Firma, której bank wcisnął opcje walutowe jest przyparta do ściany - bank wspaniałomyślnie ratuje ją kredytem, czyli zarabia na niej dwa razy.
I tak dalej i tak dalej...

Nie wspomnę o wyjazdach zarządów upadłych banków do kurortów narciarskich, gigantycznych premiach prezesów, etc, bo nie jesteśmy w Ameryce. Dzięki Bogu rząd u nas nie rozadje państowych pieniędzy bankom tak lekko jak w USA.

Polecam lekturę:
http://prnews.pl/przeglad-prasy/banki-szukaja-pieniedzy-w-naszych-kieszeniach-37379.html
http://prnews.pl/przeglad-prasy/bre-klienci-jak-chca-moga-odejsc-37338.html
http://www.rp.pl/artykul/5,258880_Raiffeisen_i_Santander__tez_zawyzaja_cene_kredytu_.html
http://prnews.pl/przeglad-prasy/o-kredyty-bedzie-jeszcze-trudniej-37376.html

Nie chce wywoływać nienawiści do banków. W wielu przypadkach klienci tych banków sami są sobie winni, że decydowali się na niekorzystne dla siebie umowy. Tak było w przypadku BRE i dziwi mnie ilość osób, które dały się nabrać na haczyk ustalanego przez zarząd oprocentowania. Banki działają w swoim własnym interesie i jako, że nie są instytucjami charytatywnymi jako posiadacze depozytów w tych bankach musimy także popatrzyć na problem z drugiej strony.

środa, 4 lutego 2009

Subiektywny "ranking" lokat

Tak jak obiecałem spróbuje dziś zestawić swój subiektywny "ranking" lokat bankowych. Tak się składa, że akurat dzisiaj niektóre banki opublikowały nowe tabele oprocentowania uwzgledniajace zmienioną stopę procentową.

Na początek małe zastrzeżenie. Otóż "ranking" jest subiektywny. Dlatego i tak każdy musi przemyśleć sobie co go interesuje i na jaki okres może założyć lokatę. Czasem należny się zastanowić czy w sytuacji spadających stóp procentowych i bessy na giełdzie warto zakładać lokaty krótkoterminowe nawet na wyższy procent.

W mojej opinii, jeżeli ktoś może zamrozić gotówkę na dłużej to w sytuacji spadających stóp i marazmu na giełdzie powinien preferować dłuższe lokaty o stałym oprocentowaniu. Stąd takie lokaty dostaną u mnie wyższe miejsce w "rankingu".

Pod uwagę brałem wybrane banki. Nie jestem w stanie ani nie zamierzam przeanalizować wszystkich. Przyglądam się zazwyczaj ofercie tych z których korzystam, albo tych które mają coś interesującego do zaoferowania. Tak więc dziś na tapetę poszły: BGŻ, ING, Getin Bank, Noble Bank, Deutsche Bank, mBank, Raiffeisen Bank i Dominet Bank.

Widocznym jest że obniżki stóp spowodowały wycofanie się z ofert promocyjnych. Nie znajdziemy już lokat w raiffeisen banku na 8,5% rocznie, wysokiego oprocentowania w Noble czy Getin Banku powyzej 8%, kompletnie nic do zaoferowania nie ma Deutsche Bank i BGŻ.

Po kolei idąc wedle tego jak bardzo interseujace wydają mi się poszczególne oferty:
  1. Noble Bank* - 6% na 36 miesięcy od 500zł (7% w pierwszym roku, 6% w drugim i 5% w trzecim roku)
  2. Noble Bank* - 6% na 24 miesiące od 500zł (7% w pierwszym roku, 5% w drugim)
  3. Dominet Bank - 7,2% na 12 miesięcy od 1000zł
  4. Getin Bank - 6,5% na 12 miesięcy**
  5. Noble Bank* - 6% na 12 miesięcy od 500zł
  6. ING*** - 5,5% na 12 miesięcy
  7. Dominet Bank - 7,4% na 6 miesięcy od 1000zł
  8. Getin Bank - 7,5% na 4 miesiące
  9. ING*** - 7% na 4 miesiące
  10. Dominet Bank - 7,6% na 3 miesiące od 1000zł
  11. Getin Bank - 7% na 3 miesiące
*lokata dostępna poprzez Open Finance wyłącznie w internecie
** dla lokat założonych w okresie promocji
*** eLokata

Jeżeli ktos chce niesubiektywny ranking lokat, polecam stronę http://www.bankier.pl/fo/lokaty/narzedzia/zlotowe/ gdzie można sobie poszukać. Sytuacja zmienia się niestety niemalże z dnia na dzień. Z tej tabelki na przykład dowiedziałem się, że kompletnie nieznany mi Meritum Bank ICB oferuje bardzo wysokie oprocentowanie lokat. Pierwsze o nim słyszę i nigdy nie korzystałem stąd brak go w zestawieniu. Ale informacyjnie z jego strony (http://www.meritumbank.pl/) podaję co następuje - lokata internetowa na minimum 10000zł:
  1. 3 miesiące - 9%
  2. 6 miesięcy 8,5%
  3. 12 miesiecy 8%
Przyznam, że będę musiał przeanalizować bliżej ich ofertę i moze popełnię w związku z tym jakiś artykuł na blogu.

Update z godziny 17.00 - jak widzę ktoś już mnie wyręczył w analizowaniu oferty Meritum Banku więc zapraszam do lektury: http://podstawy-inwestowania.pl/meritum-zysku-w-internecie-bank-meritum/

Update z 06.02.2009 Bank Meritum zmienił oprocentowanie.

wtorek, 3 lutego 2009

Kursy walut, kredyty, opcje, etc...

Kursy walut szaleją. To chyba zauważyli wszyscy. Kolejne poziomy wsparcia są przebijane i złotówka usuwa się w ciemną otchłań. Wielu, którzy maja zaciągnięte hipoteczne kredyty walutowe zapomina jednak,

Że kredyt jest na 36 lat.
No może nie każdy ma kredyt na 36 lat, ale wiele kredytów hipotecznych jest długoterminowych. I jeżeli ktoś poddaje się teraz panice to znaczy, że zaciągajac kredyt nie za bardzo zdawał sobie z tego faktu sprawę.

To, że jest to kredyt długoterminowy oznacza także, że nalezy zajmowaną w ten sposób pozycje walutowa rospatrywać w takiej własnie perspektywie. I w takiej własnie perspektywie nalezy liczyć opłacalność. I pieniądze stanowiące róznicę pomiędzy obsługa kredytu walutowego a złotówkowego dziś nalezy inwestować.

Dopiero wynik na takiej kombinowanej pozycji, gdzie czesc stanowi kredyt walutowy, a część skumulowane inwestycje różnicy pomiędzy kosztami obsługi tego kredytu a alternatywnym kosztem obsługi równowaznego kredytu walutowego - dopiero sumaryczny wynik na takiej pozycji za 36 lat będzie naszym wynikiem. I w takiej perspektywie należy podejmować decyzje o ewentualnym przewalutowaniu.

Osobiscie posiadam kredyt walutowy. I koszty jego obsługi w związku z wahaniami kursów wzrosły. Ale nie mam zamiaru go przewalutować. I tak jest tańszy niż gdybym wtedy wział kredyt złotówkowy. A pieniądze które stanowią róznice pomiędzy tym co musiałbym spłacać a tym co spłacam - inwestuję. Najwazniejsze jest to,

Że nie ma co panikować
Podjęcie nieprzemyślanej decyzji o przewalutowaniu kredytu może skutkować:
  • skapitalizowaniem straty,
  • wyższymi kosztami obsługi,
  • koniecznościa przejścia ponownej oceny zdolnosci kredytowej.
Trzeba sobie zdawac sprawę z ryzyk i fluktuacji i nie przejadac pieniedzy które płacilibysmy na kredyt złotówkowy tylko je inwestować. To będzie ubezpieczenie od ryzyka kursowego.

Sytuacja na rynku finansowym jest trudna. Panuje wysoka zmiennośc i generalnie odwrót od rynków wschodzących z Polską włącznie. Wszyscy odczuwają,

Że waluta się osłabia i to źle
Jest to złe dlatego, że o ile wielu przedsiębiorców utyskiwało pół roku temu, że waluta jest za mocna to wielu z tych samych przedsiębiorców kupuje także za granicą. Surowce energetyczne (gaz, ropa) rozliczane sa w walutach i tym samym w złotówkach generują większe koszty. A dla wszytkich szarych obywateli to wieksze koszty obsługi długu. To także większe koszty obsługi długu zagranicznego dla całego państwa, a przez to wieksza dziura budżetowa. Na razie się o tym nie mówi, ale moze przyjść czas kiedy potrzeba będzie szukać jeszcze większych oszczędności budżetowych właśnie w związku ze spłata zadłużenia zagranicznego.

Ale osłabienie się walut ma tez pozytywne strony. Zwiększa się atrakcyjność inwestycyjna Polski. Stajemy się automatycznie o wiele procent tańsi jeżeli chodzi o koszty siły roboczej. Nasze produkty za granicą są tańsze więc może mają większą szansę przetrwać spadek popytu na rynku światowym. Dodatkowo każde euro z Unii Europejskiej generuje więcej złotówek które mozna wydać na finansowanie projektów z funduszy strukturalnych.

Największym problemem inwestorów i całej gospodarki dziś jest niestety to,

Że rynek jest płytki
Powoduje to bardzo dużą zmienność w krótkim horyzoncie czasowym. Większość ruchów walutowych na złotówce dziś to ruchy spekulacyjne. Zamkniecie dużej pozycji opcyjnej przez bank powoduje duże ruchy kursów. Takie zachowanie rynku nie sprzyja gospodarce bo godzi w to czego wszyscy najbardziej potrzebują. PRZEWIDYWALNOŚĆ. Wielu przedsiębiorców czy kredytobiorców przełknęłoby pigułkę osłabienia złotego łatwiej, gdyby następowało ono wolniej. Gdyby było więcej czasu na dostosowanie. Niestety rynek jest zbyt płytki.

Na takim płytkim rynku zamykanie pozycji w różnych egzotycznych strategiach opcyjnych, które były zawierane w celu spekulacji na rynku walutowym powoduje rozchwianie. Wielu przedsiębiorców najwidoczniej zapomniało,

Że opcje są do zabezpieczania
pozycji walutowych a nie do spekulacji. Chociaż do spekulacji także, ale dla wyspecjalizowanych podmiotów, które w przedmiocie swojej działalności maja wpisana spekulacje na walutach. A kiedy za spekulację (a tym właśnie jest zawieranie transakcji opcyjnych na dostawę walut wielokrotnie przewyższającą swoje obroty w tych walutach) bierze się fabryka mebli, czy szklanek... to niestety mamy opłakane tego skutki.

Opcje służą do zabezpieczania się. Przede wszystkim. A ze są to zabezpieczenia drogie. Coz, ubezpieczenie na życie tez jest drogie. Trzeba się zastanowić jakie ryzyko jesteśmy w stanie akceptować.

Na koniec pragnę zauwazyć że opcjami na waluty można także zabezpieczyć kerdyt walutowy. Dobry czas na zawarcie takiej transakcji już jednak minął. Mozna i trzeba to było robiś w czerwcu czy sierpniu ubiegłego roku. Dziś ci, którzy zabezpieczyli się w ten sposób sa spokojni.

Osobiscie rozwazałem taka transakcję, ale jej nie wykonałem ze względu na wysokie koszty. Po rozliczeniu opcji byłbym dziś do przodu, ale to co wydarzyło się na rynku walutowym było kompletnie nie do przewidzenia. W zwiazku z tym wtedy nie brałem takiego scenariusza pod uwagę. Przyjałem to ryzyko i realizuję alternatywną strategię radzenia sobie z nim, o czym pisałem wyżej.

A o opcjach może kiedys jeszcze napiszę.

poniedziałek, 2 lutego 2009

Subiektywna analiza kryzysowa

Ostatnio zrobiłem swój mały wywiad kryzysowy. Ponieważ uważam, że media często wypaczają w swoich relacjach rzeczywistość to postanowiłem wypytać kilka znajomych osób o to jak ich firmy reagują na kryzys. Wypytałem trzy osoby pracujące w trzech rożnych regionach w trzech rożnych branżach. We wszystkich wypadkach zauważa się spadek zamówień (drastyczny na początku roku), ograniczanie wydatków klientów na utrzymanie serwisowe wcześniejszych umów. Zauważalne jest ograniczanie zatrudnienia i nie przedłużanie umów na czas określony. Ponadto kontrahenci nie płaca faktur w terminie gromadząc gotówkę i rezygnują z umów.

Pojawia się efekt domina wywołany z jednej strony obkurczeniem się dostępu do kredytu, z drugiej wycofywaniem się zagranicznych kontrahentów, którzy są w kłopotach, a z trzeciej paniką. Ten trzeci czynnik jest chyba najbardziej destrukcyjny. Ponieważ wszyscy uważają, że kryzys nadejdzie, ograniczają zamówienia i wydatki, żeby się do niego przygotować. Ta przepowiednia sama się spełnia bo panika przelewa się na gospodarkę hamując wzrost.

Kolejna faza kryzysu nadejdzie w sferze konsumpcji wewnętrznej. Osoby które są zagrozone utrata pracy lub ja własnie utraciły wydają mniej co przekłada sie na spadek popytu na rynku.

Mysle, że czeka nas długa stagnacja i powolne wychodzenie z kryzysu. Wydaje mi się tez, że prognozy wzrostu gospodarczego juz obnizone do 1,7 % sa nadal zawyżone i będę sie cieszył jezeli uda nam sie w 2009 roku osiagnąc 1%. Poprawa nastrojów będzie chyba możliwa w 2010 roku.

Obym się mylił.

niedziela, 1 lutego 2009

Objaśnienie do wykresu po lewej

Myślę, że powinienem przedstawić wreszcie wytłumaczenie co to za dziwny wykres umieściłem po lewej stronie.

Otóż jest to kompleksowy wykres pokazujący zależności pomiędzy sytuacją na rynku widzianą z Polski i z za granicy. Składają się na niego:
  • kurs franka szwajcarskiego do złotówki
  • kurs dolara amerykańskiego do złotówki
  • kurs złota w dolarach amerykańskich
  • kurs złota w złotówkach
Skąd taka kompozycja? Obserwując jednocześnie te cztery wykresy można wychwycić pewne zależności zachodzące na bieżąco pomiędzy gospodarką polską i resztą świata.

Obserwując tylko pojedynczy z każdych tych czterech wykresów można nie zauważyć tego, że np. wzrost kursu złota w PLN następuje nie ze względu na rzeczywisty wzrost siły złota, bo złoto osłabia się względem USD, ale Złotówka silniej się osłabia więc cena złota rośnie.

Obserwując codziennie wzajemne relacje kierunków zmian tych czterech wykresów widzę kiedy złotówka się wzmacnia i osłabia. Kiedy osłabia się dolar a wzmacnia złoto. Kiedy w siłę rośnie frank szwajcarski względem złota i dolara.

Zwykle przyjmuję perspektywę 5 i 10 dniową bo wtedy dopiero coś widać. Przydaje się też perspektywa trzymiesięczna i roczna. Na blogu jest perspektywa 5 dniowa.

Jak zacznie się obserwować wykresy w ten sposób to zaczyna się zauważać pewne zalezności. Na przykład nie ma sensu czytać o cenach złota o których piszą w niektórych artykułach niedouczeni dziennikarze, posługując się tylko cenami dolarowymi. W naszym kraju złoto kupujemy i sprzedajemy póki co za złotówki więc równie istotnym dla nas jest wykres kursu złotówki do dolara. Złoto względem złotówki stanowi nie tylko zabezpieczenie przed utrata wartości ze względu na dewaluacje pieniądza, ale stanowi pozycje zajętą przeciwko Złotówce i jako taka pozycja powinno być tez rozpatrywane.
-->