środa, 8 kwietnia 2009

GPW najlepszą giełdą na świecie

Tytuł jest trochę megalomański. Jak na wielkość naszego parkietu nie mamy powodów do takiego mniemania o sobie. niemniej jednak WIG20 był dziś najbardziej zyskującym indeksem na świecie.

WIG20 handel rozpoczął dziś z poziomu 1631,2 pkt notując stratę rzędu 1,4%, potrzebował niepełna 30 minut, aby zakryć poranną lukę na czym nie zamierzał poprzestawać, w końcu wzrósł o 5,27% i osiągnął poziom 1.740,83 pkt a WIG wzrósł o 4,56% do 27.365,14 pkt. Obroty na rynku akcji kształtowały się na poziomie 1,92 mld zł.

Patrząc z perspektywy powiedzmy 10 dni mamy takie oto wyniki:
  • Wig20 +5,59%
  • NASDAQ +2,69%
  • DJIA +0,1%
  • DAX +2,49%
  • FTSE250 +2,2%
  • Hang Seng +2,49
I tak dalej i tak dalej. Wygląda to całkiem nieźle. Wigowi20 dorównuje jedynie węgierski BUX z bardzo podobnym wynikiem. Natomiast w horyzoncie miesięcznym wyprzedza nas nieco giełda w Pradze.

Źródłem zwiększonego popytu byli dziś przede wszystkim inwestorzy zagraniczni, uważa część maklerów i zarządzających. "Zagranica zaczęła kupować polskie akcje w transakcjach koszykowych. Nasz rynek wraca do łask. Zagranica była wyprzedana z Polski i (inwestorzy zagraniczni) muszą teraz dokupić" - powiedział makler DM BZ WBK, Wojciech Wośko.

Pytanie czy to już koniec korekty aktualnego ruchu w górę rozstrzygnie się jutro. Po sposobie dobierania akcji i ruchu w trakcie sesji wnioskuję, że możliwe iż rzeczywiście znów pódziemy do góry. W całym tym euforycznym zamieszaniu nie należy jednak zapominać, że długoterminowo mamy nadal trend spadkowy i prawdopodobieństwo, że bessa, która "połamała nogi" niektórym inwestorom skończy się ot tak sobie wraz z nastaniem wiosny, jest nikłe. Miejmy oczy i uszy szeroko otwarte...

Nowy prezes Szwajcarskiego Banku Centralnego

Jakby mało było ostatnich informacji o franku to mamy kolejnego newsa. Rząd Szwajcarii wybrał Philippa Hildebranda (dotychczasowego wiceprezesa), na nowego prezesa Szwajcarskiego Banku Centralnego.

Nowego prezesa SNB można kojarzyć z wypowiedziami o konieczności osłabienia franka w celu poprawy konkurencyjności gospodarki szwajcarskiej.

Lokaty terminowe w walutach obcych

Zdarza się tak, że mamy pewną pulę gotówki w obcej walucie. Zdarza się tez tak, że chcemy się zabezpieczyć przed spadkiem wartości złotówki właśnie gromadząc walutę. Często taki ruch finansowy wiąże się z rezygnacją z bankowych odsetek od lokat złotówkowych. Jednocześnie dla większych sum przechowywanie gotówki w domu nie jest zbyt bezpieczne. W tym momencie zaczynamy szukać lokat walutowych, chociażby po to aby bezpiecznie przechować naszą walutę.

Postanowiłem się przyglądnąć i wyszukać po kilka najlepszych moim zdaniem propozycji ulokowania walut na okres od pół do jednego roku. Ja zwykle w przypadku zestawień lokat złotówkowych preferuję oprocentowanie stałe. Bazowałem na porównywarce lokat na portalu bankiera, ale także na innych źródłach informacji takich jak strony banków.

Na pierwszy ogień weźmy lokaty w dolarach - w oczy rzuciło mi się, że jest ich stosunkowo dużo. Prawie każdy bank oferuje taką lokatę. Najwyższe zaś oprocentowanie proponują banki, które wg ostatnich doniesień prasowych trochę przeholowały z akcją kredytową w walutach obcych czyli:
  • Polbank EFG (4% na 12 miesięcy, oraz 3,5% na 6 miesięcy powyżej 3.000 USD),
  • Noble Bank (4% na 12 miesięcy od 10.000 USD),
  • Getin Bank (3,5% na 12 miesięcy i 3,1% na 6 miesięcy już od 100 USD),
  • DnB NORD (3,5% na 12 miesięcy od 5.000 USD).

Podobnie spory wybór jest jeżeli chodzi o lokaty w euro - znowu te same banki oferują najwyższe odsetki (cóż, premia za ryzyko):
  • Polbank EFG (4,5% na 6 i 12 miesięcy powyżej 2.500 EUR),
  • Noble Bank (5% na 12 miesięcy, 3,25% na 6 miesięcy, a na dłuższe terminy 3,75% na 24 i 36 miesięcy od 10.000 EUR),
  • Getin Bank (3,75% na 6 i 12 miesięcy już od 100 EUR),
  • DnB NORD (3,5% na 12 miesięcy od 5.000 EUR).
Na koniec lokaty we frankach szwajcarskich - wybór jest znacznie mniejszy, ale nie powinno dziwic, że widzimy znajomą twarz:
  • Noble Bank (4% na 12 miesięcy od 10.000 CHF).
Ta ostatnia lokata we franku szwajcarskim skłoniła mnie do myślenia. Wygląda na to, że koszt pozyskania franków jest dla Noble Banku na tyle wysoki, że gotów jest całkiem sporo płacić klientom, którzy ulokują w nim większą sumę na rok ( tymczasem przeciętnie za lokatę we frankach oprocentowanie wynosi w innych bankach około 0,75%-1% rocznie).

wtorek, 7 kwietnia 2009

Możliwy arbitraż stóp procentowych na franku?

Noble bank oferuje lokatę we franku szwajcarskim na 4% rocznie od 10.000 CHF. Tak wysoko oprocentowana lokata zastanowiła mnie. Otóż wygląda na to, że koszt pozyskania franków jest dla Noble Banku na tyle wysoki, że gotów jest płacić klientom, którzy ulokują w nim większą sumę na rok, aż 4% rocznie. To dużo bo średnia lokat dla franka wynosi w innych bankach około 0,75%-1%.

Warto wspomnieć że 3 miesięczny LIBOR wynosi na dzień dzisiejszy 0,40%. Jeżeli ktoś ma kredyt w tej walucie z marżą dajmy na to 1,6% to jego kredyt jest oprocentowany dziś na 2%.

Otwiera się tu pole do popisu do otwarcia pozycji arbitrażowej polegającej na pożyczeniu franków i ulokowaniu ich w Noble Banku. Niestety nie jest to takie proste. W Polsce nikt nam nie pożyczy franków, a jedynie da nam kredyt denominowany we frankach ale wypłaci nam złotówki, więc te 4% jesteśmy stratni na różnicach kursowych.

Ewentualnie ktoś mógłby pożyczyć walutę bezpośrednio w Szwajcarii i przywieźć do kraju, ale to też kłopot i koszty. Poza tym kredyt gotówkowy w Szwajcarii jest pewnie równie drogi jak w Polsce.

Ostatnia opcja to coś dla osób już posiadających kredyt walutowy i jednocześnie posiadających większą gotówkę. Mają oni do wyboru albo wcześniej spłacić kredyt i pozbyć się gotówki, albo ulokować pieniądze we frankach na 4% w Noble. W ten sposób niwelują ryzyko kursowe dla kwoty równej wielkości lokaty (czyli tak jakby na te kwotę nie mieli spłaconego kredytu) i inkasują odsetki równe 4% minus koszt kredytu. Wadą takiej pozycji jest ryzyko upadku banku (ale jest gwarancja BFG) i ryzyko zmienności stóp procentowych (kredyt jest oprocentowany wg. zmiennej stopy) ale prawdopodobieństwo, że stopy w Szwajcarii wzrosną w ciągu roku tak, że przestanie się to opłacać jest średnie.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Perspektywy walutowe dla franka

Ceny konsumpcyjne w Szwajcarii spadły w marcu najbardziej od 1959 roku (o 0,4% rok do roku). Dane te sugerują, że Szwajcarski Bank Centralny nie będzie na razie podnosił stóp procentowych.

W czwartek Philipp Hildebrand (wiceprezes SNB) zapowiedział, że Szwajcarski Bank Centralny będzie nadal skupował obce waluty aby osłabić franka szwajcarskiego i zapobiec deflacji. Bank ten przewiduje, że w tym roku ceny konsumpcyjne w Szwajcarii będą spadać, a przez następne dwa lata ich wzrost będzie bliski zeru.

Te dwie informacje sugerują, że frank szwajcarski raczej będzie w najbliższych czasach od strony fundamentalnej osłabiał się względem euro. Jeżeli chodzi o relację do złotówki sprawa nie jest tak oczywista, ponieważ ze strony spłacających w Polsce kredyty denominowane we frankach będzie istniał stały popyt na tę walutę. Niemniej jednak można próbować pokusić się o małą prognozę i oczekiwać, że fundamentalnie osłabienie szwajcarskiej waluty względem pozostałych walut rezerwowych będzie wystarczająco silne aby utrzymać stabilne relacje także do złotówki (z niewielką tendencją ku osłabianiu się franka). Oczywiście nikt rozsądny nie powinien oczekiwać, że powrócą poziomy rzędu 2zł za franka (właśnie ze względu na stały popyt ze strony spłacających kredyty frankowe).

A jak sytuacja wygląda technicznie?


Na wykresie tygodniowym mamy wygenerowany przez MACD sygnał sprzedaży. Jeżeli poziom 2,85zł zostanie przebity (co wydaje się całkiem prawdopodobne zważywszy na czynniki fundamentalne) to otwarta zostałaby droga do okolic poziomu 2,65zł gdzie można byłoby spodziewać się dłuższego postoju.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.
-->