czwartek, 22 września 2016

Przeregulowanie

Trafiłem ostatnio na zmienioną ustawę o funduszach inwestycyjnych i naszła mnie pewna refleksja. Otóż "nasz kochany ustawodawca" (jak to zwykli określać znajomi prawnicy) stworzył coś takiego jak konieczność rejestracji i regulacji działania tak zwanych Alternatywnych Spółek Inwestycyjnych. Nie wnikając w szczegóły po lekturze tej ustawy doszedłem do wniosku, że jej zapisy są na tyle mętne, że przy odrobinie chęci można byłoby uznać każdą spółkę prawa handlowego za podlegającą konieczności regulacji przez KNF. Wszak każda spółka spełnia takie kryterium: "3. Wyłącznym przedmiotem działalności alternatywnej spółki inwestycyjnej, z zastrzeżeniem wyjątków określonych w ustawie, jest zbieranie aktywów od wielu inwestorów w celu ich lokowania w interesie tych inwestorów zgodnie z określoną polityką inwestycyjną." Przecież każdą spółkę zakłada się po to aby zebrać aktywa i je zainwestować. Widać, że ktoś kto pisał te przepisy nigdy chyba biznesu nie prowadził. Może przesadzam, ale tak nieoczywiście napisanych przepisów w naszym kraju jest wiele.

Teraz przedsiębiorcy siedzą i głowią się czy aby to oni podpadają pod te czy inne nowe regulacje i czy chcąc "tylko robić biznes" to łamią prawo czy nie. Rocznie w naszym kraju powstaje kilkadziesiąt tysięcy stron przepisów. Nie jest możliwe zapoznanie się z nimi wszystkimi koniec końców większość przedsiębiorców działa "na czuja" licząc, że może się urząd nie doczepi.
Źródło: Kukiz15

Z resztą okazuje się, że działanie półlegalne jest skuteczniejsze i łatwiejsze niż próby spełnienia tych wszystkich bolszewickich regulacji. Czego urząd nie wie to za to nie ukarze. Więc opłaca się przedsiębiorcom nie rejestrować pewnych rodzajów działalności, bo choćby nie podlegają wtedy kontroli (np.czy oddają karty odpadów czy jakoś tak), nawet ci którzy w ogóle nie mają zarejestrowanej działalności i nie płacą żadnych podatków mają lepiej bo urząd ich nie skontroluje bo o nich nie wie. 

Przeregulowanie gospodarki zawsze prowadzi co paraliżu i do tego, że wcale nie działa ona lepiej. Nadmierne obciążenia prawne powodują tylko preferowanie dużych przedsiębiorców, których stać na obsługę kancelarii prawnych, optymalizację podatkową i doradców. tysiące małych biznesów woli się zamknąć niż użerać z systemem. Niektórzy zwiewają za granicę.

Tymczasem inflacja przepisów to jest raj dla urzędników, którzy w mętnych wodach polskiej legislacji mogą znaleźć dowolną wymówkę do absurdalnych decyzji czy też nicnierobienia. Czy te wszystkie regulacje są potrzebne? No przecież miały chronić inwestorów czy klientów, powie KNF. Miały i nie uchroniły przed takim np. Amber Goldem, choć przepisów w naszym kraju, które zostały przy okazji tej afery złamane było co niemiara.

Wygląda więc na to, że inflacja prawa "ku ochronie interesów konsumentów" jest pretekstem do urzędniczej wszechwładzy. Wszyscy w jednym szeregu - politycy i urzędnicy traktują ludzi jak bezmózgich idiotów nie będących w stanie zadbać sami o swój własny interes. To postkomunistyczne myślenie, każde traktować jednostkę jak debila, którym musi się opiekować państwo. Problem w tym, że wielu ludzi samemu w to wierzy. Utrwalają się więc takie postawy jak wyciąganie ręki po 500+ czy marsze protestacyjne frankowiczów. Państwo powinno dać i państwo powinno bronić.

A czyż jednostka wolna nie ma mózgu, który by nią kierował? Czy wolność jednostki nie oznacza prawa do popełniania błędów i obowiązku ponoszenia konsekwencji? Czy odpowiedzialny człowiek (przedsiębiorca, czy inwestor), ponosząc ryzyko nie powinien ponosić go z pełnymi konsekwencjami? Tworząc regulacje chroniące jednych, siłą rzeczy dyskryminujemy drugich, którzy takiego parasola ochronnego nie mają. Mamy więc przeregulowaną gospodarkę z rosnącymi nierównościami. Lepiej mają złodzieje i oszuści i cwaniacy wyciągający rękę po to państwo rozdaje. Doskonałe pole do popisu dla possocjalistycznych populistów. Tymczasem ktoś chcący żyć uczciwie i "tylko robić biznes" ma co wieczór ochotę pierdolnąć wszystkim i zwiewać gdzie pieprz rośnie.

wtorek, 13 września 2016

Różne odcienie inwestowania w nieruchomości

Ostatnio zrobiło się głośno wśród inwestorów na temat firmy, która zaoferowała w swojej ofercie publicznej akcje. Rzecz w tym, że firma zajmuje się inwestycjami w nieruchomości. temat wylansował trochę sam premier Morawiecki sugerując, że państwo będzie promowało inwestowanie fundusze nieruchomości i spółki celowe w tym celu powołane (tzw. REITy). 

No i naszła mnie przy okazji taka refleksja, że przecież rynek nieruchomości sam w sobie jest bardzo zróżnicowany i nie inwestowanie w nieruchomości komercyjne a nieruchomości mieszkaniowe, to są dwa zupełnie inne światy. Dosyć powiedzieć, że każdy z tych rodzajów nieruchomości wynajmuje inny rodzaj klienta, ale i nakłady inwestycyjne są inne i specyfika. Inne jest też ryzyko bo przecież nieruchomości komercyjne są znacznie bardziej podane na wahania koniunktury niż mieszkania. Sam segment nieruchomości mieszkaniowych z resztą to też szerokie wody. Przecież między apartamentem premium a tanią czynszówką jest przepastna różnica. Wrzucanie wszystkich nieruchomości do jednego wora (a odnoszę wrażenie że wielu dziennikarzy się na to łapie) to nieporozumienie i uproszczenie, nie dajcie się na to złapać.



poniedziałek, 12 września 2016

Recenzja zakupu sztabki w Goldsaver.pl

Na blogu mojaforsa.pl umieściłem właśnie artykuł będący recenzją zakupu sztabki w portalu goldsaver.pl
Zapraszam do lektury.

piątek, 9 września 2016

Recenzja Rkantor.com - artykuł sponsorowany

Z kantorami internetowymi mam do czynienia praktycznie od samego początku ich funkcjonowania na naszym rynku. Z ich usług korzystam zarówno prywatnie jak i służbowo. Na blogu podlinkowana jest także lista wszystkich kantorów, które udało mi się wyszukać w sieci. 

Ostatnio zostałem poproszony o napisanie recenzji kantoru internetowego Rkantor.com - jest to podmiot, który na rynku usług wymiany walut w internecie funkcjonuje od mniej więcej roku, utworzony został przez firmę Raiffeisen Solutions będącą spółką córką Raiffeisen Banku sprawującego nad przedsięwzięciem nadzór i patronat strategiczny. To podejście polegające na uruchomieniu przez bank kantoru internetowego wpisuje się w pewien trend obowiązujący na rynku. Dla klientów ma to tę zaletę, że tego rodzaju podmiot bez wątpienia zyskuje na wiarygodności. Rkantor.com jest ponadto jednym z pierwszych na rynku kantorów online posiadających status Krajowej Instytucji Płatniczej wydawany przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Nie ukrywam, że jestem użytkownikiem produktu konkurencyjnego banku i z tym większą ciekawością postanowiłem zbadać ofertę Rkantor.com. Jak to w przypadku kantorów internetowych bywa, aby skorzystać z jego usług konieczne jest założenie Portfela Walutowego, którego aktywacja odbywa się za pomocą przelewu kwoty min. 1 grosz z innego banku (celem potwierdzenia naszych danych). Nasz portfel możemy zasilić za pomocą przelewu złotówkowego lub walutowego Rkantor.com ma rachunki w 14 bankach w Polsce: mBank, Alior Bank, BGŻ BNP Paribas, Bank Zachodni WBK, ING Bank Śląski, Bank Pekao, Bank Millenium, PKO Bank Polski, Raiffeisen Polbank, Idea Bank, Lion's Bank, Bank BPH, T-Mobile Usługi Bankowe, Credit Agricole i przelewy w obrębie tych banków są księgowane w ciągu maksymalnie godziny (do tych banków możemy też zlecić bezpłatny przelew). Dzięki temu, że Rkantor.com współpracuje z bankiem Raiffeisen jest także możliwość wpłaty gotówki w oddziale za darmo (należy wcześniej w systemie wypełnić zlecenie wypłaty, co zajmuje kilka sekund, przy czym trzeba pamiętać, że istnieją limity maksymalnych wypłat dla każdej z walut).

Wypłatę z naszego Portfela także można zrealizować na różne sposoby. Można zlecić przelew, można za darmo wypłacić gotówkę w oddziale Raiffeisen Polbanku, jest także możliwość wypłaty walut PLN i EUR w bankomatach Euronetu. Jest jeszcze funkcjonalność "przelew na e-mail" która umożliwia wysłanie środków komuś innemu na jego adres e-mail (oczywiście otrzyma on instrukcję jak odebrać pieniądze).

Kantor wymiany walut umożliwia wymianę: EUR, USD, GBP, CHF i PLN. Co warte zauważenia kantor umożliwia dokonywanie wymiany krzyżowej pomiędzy poszczególnymi walutami po kursach bezpośrednich, czyli bez przeliczania na złotówki (tzw. crossy walutowe). Transakcje zabezpieczane są hasłami wysyłanymi przez SMS. Dodatkowo można ustawić zlecenia zabezpieczające nas przed zmianami kursu lub ustalić po jakim kursie chcemy kupić walutę. Istnieje także możliwość składania zleceń z odroczoną wpłatą, przy czym dla większych kwot (powyżej 100 tyś. zł) wymaga to kaucji zabezpieczającej.

Rkantor.com udostępnia też funkcjonalność giełdy walutowej czyli możliwość wymiany walut pomiędzy uczestnikami serwisy po określonej przez nich cenie.

Na stronie w łatwy sposób możemy sprawdzić kurs euro, dolara, franka czy funta. Jest też możliwość skorzystania z wersji demo w celu zapoznania się z funkcjonalnościami serwisu. Po przeklinaniu się przez wersję demonstracyjną panelu użytkownika, stwierdzam, że jest ona przejrzysta i w sumie nie sprawia problemów przy poruszaniu się i składaniu zleceń.



Na koniec promocje. Kantor oferuje możliwość wymiany walut po kursie średnim, bez spreadu. Zaraz po rejestracji mamy 1000 punktów promocyjnych - każdy pozwala na wymianę bez spreadu jednej jednostki waluty. Punkty otrzymujemy też za samo korzystanie z kantoru, za wymianę 10 jednostek waluty otrzymamy 1 punkt. Punkty można otrzymać także za polecenie usług kantoru znajomemu (500 pkt). Punkty promocyjne są ważne 6 miesięcy.


Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację.

czwartek, 8 września 2016

Równość jest niesprawiedliwa

Warto czasem pofilozofować w dobrym tego słowa znaczeniu i zastanowić się nad pryncypiami i zasadami moralnymi, które leżą u podstaw społeczeństwa i ekonomii. Są pewne wartości, które uznajemy za dobre i złe. Z naszej teologii wywodzimy pewne cnoty i pewne grzechy... warto się na chwilę zatrzymać nad koncepcją równości, która w ekonomii ostatnio wypłynęła na wierzch trochę za sprawą książki Thomasa Pickety "Capital in the Twenty-First Century" (z którą się nie zgadzam). Nie o tej książce jednak chciałem, ale o wykładzie dr. Yarona Brooka  - warto jest czasem posłuchać sensownie mówiących ludzi aby potem dostrzec, że inni bełkocą bez sensu.

Polecam zatem obejrzenie na Youtube - trochę ponad godzina po angielsku:

Generalnie teza wykładu jest taka, że RÓWNOŚĆ nie równa się ani SPRAWIEDLIWOŚCI ani UCZCIWOŚCI. Równość nie jest sprawiedliwa w sensie moralnym. Nierówność jest naturalna, każdy człowiek jako istota ludzka jest inny. Pojęcie równości jest utopią. Dążenie ro równości może być z konieczności zatem realizowane wyłącznie siłą (czy to fizyczną, czy prawną), co z założenia jest niesprawiedliwe i niemoralne. 

To bredzenie o redystrybucji dóbr jest w głębi swojej istoty niemoralne i niesprawiedliwe. Komuna to przećwiczyła. 

Taka refleksja mnie naszła, że dążenie do równości jest w pewnym sensie pochodną grzechu zawiści, bo wynika z przekonania, że jedni "zasługują" na więcej a inni "nie zasługują" na to co mają. Uzurpowanie sobie prawa do oceny czy i kto "zasługuje" na cokolwiek jest zaś pochodną grzechu pychy - uważania siebie za lepszych od innych aby ich oceniać. W ogóle idea, "że ja zasługuję na więcej" ma w sobie coś z pychy, bo zawiera w sobie ukryte przekonanie, że jestem lepszy niż inni i mam prawo ich oceniać.

Idea równości, zakłada dokonywanie oceny innych i "odstrzeliwanie" tych, którzy odstają. Czy może zatem być dobra?
-->