poniedziałek, 16 stycznia 2017

Nassim Nicholas Taleb "Czarny łabędź" - recenzja

Dosyć dużo czasu zeszło mi od kiedy opisałem swoje wrażenia z lektury poprzedniej książki Nassima Taleba "Zwiedzeni przez losowość". Problem polegał na tym, że brakowało trochę czasu aby się porządnie skupić na lekturze, ale i na tym, że "Czarny Łabędź" (angielski tytuł "Black Swan"), czyli kolejna książka Taleba - nie jest krótka.

Książka ta zyskała sobie miano bestsellera, sprzedano 3 miliony egzemplarzy na całym świecie, a pojęcie "czarnego łabędzia" stało się bardziej znane. Postanowiłem więc idąc "za ciosem" przeczytać także i tę pozycję, w które Nassim Taleb rozwinął pewne idee, o których wspominał już w "Zwiedzeni przez losowość". 

Chodzi o to, że w otaczającym nas świecie mamy czasem do czynienia ze zdarzeniami rzadkimi o bardzo istotnym wpływie na otaczającą nas rzeczywistość. Takie zdarzenia, których zaistnienia nie umiemy przewidzieć, a ich wystąpienie uświadamiamy sobie zazwyczaj post factum nazywamy "czarnymi łabędziami". 

"Tym co nazywamy Czarnym Łabędziem (pisanym wielką literą), jest zdarzenie wykazujące poniższe trzy cechy. Po pierwsze jest nietypowe, ponieważ wykracza poza domenę naszych zwykłych oczekiwań, jako że żaden element przeszłości nie wskazuje wyraźnie na możliwość jego zaistnienia. Po drugie, wywiera drastyczny wpływ na rzeczywistość (w odróżnieniu od ptaka o nietypowym upierzeniu). Po trzecie, mimo braku typowości tego zdarzenia nasza natura każe nam szukać po fakcie uzasadnienia jego wystąpienia, tak by stało się wytłumaczalne i przewidywalne."

Rzecz w tym właśnie, że nie sposób przewidzieć "czarnego łabędzia", nie da się więc "zarządzać ryzykiem". 

"Czarne łabędzie są nieprzewidywalne, dlatego powinniśmy przystosować się do tego, że istnieją (zamiast naiwnie próbować je przewidzieć)."

Taleb wyśmiewa całą ideę "zarządzania ryzykiem" argumentując, że opiera się ona na błędnych założeniach. Świat nie wpasowuje się w statystyczne modele, o których jesteśmy uczeni. Praktycznie nic w otaczającej nas rzeczywistości nie ma "rozkładu normalnego". Tymczasem bardzo często zakładamy, że tak właśnie jest. Uśredniamy i popełniamy błędy indukcji, zakładając (jak indyk, któremu odrąbuje się głowę by go upiec), że dzisiejszy dzień będzie taki sam jak poprzednie. 

"Jeden z problemów, z jakimi borykam się w życiu, polega na tym, że kiedy mówię ludziom, że rozkład Gaussa nie występuje powszechnie w prawdziwym życiu, tylko w wyobraźni statystyków, chcą żebym im to 'udowodnił' - co, jak się przekonamy w kolejnych dwóch rozdziałach, nie sprawia większych trudności, podczas gdy nikomu nie udało się dowieść, że jest na odwrót."
Raz na jakiś czas (o czym kiedyś przypominali nam starcy w wiosce), zdarza się coś nieprzewidywalnego, a cała sztuka polega na tym aby nasze działania prowadzić w sposób, który nas uodporni na takie rzadkie ekstrema.

"Ludzka pamięć jest ograniczona i filtruje elementy rzeczywistości, dlatego mamy tendencję do zapamiętywania tych danych, które odpowiadają późniejszym faktom (...)."

Rzecz w tym, że albo mamy tendencję do zapominania o lekcjach z przeszłości, albo też mamy tendencję do wyciągania z niej zbyt daleko idących wniosków.

Nassim Taleb przestrzega przed naiwnym wyciąganiem wniosków z historii i przed doszukiwaniem się przyczyn wydarzeń historycznych bez świadomości tego, w jakim np. kontekście i przy jak ograniczonej wiedzy były podejmowane decyzje poszczególnych jednostek. Oni nie mogli wiedzieć jakie będą konsekwencje! Nie mogli ich przewidzieć! Mogli spekulować o przyszłości, która jest naszą teraźniejszością. Dlatego wyciąganie wniosków i doszukiwanie się ciągów przyczynowo-skutkowych w wydarzeniach historycznych jest niebezpieczne. Przypadkowość miała na wiele splotów historycznych wydarzeń równy wpływ co przyczynowość i celowość historyczna.

Taleb podkreśla wielokrotnie błąd bazowania na danych historycznych do przewidywania przyszłości. Zwraca przy tym uwagę na problem polegający na tym, że jeżeli nie jesteśmy w stanie mentalnie objąć ryzyka wystąpienia "czarnego łabędzia" to wypieramy z umysłu w ogóle koncepcję, że takie rzadkie ekstremalne zdarzenia mogą się przytrafiać. Uciekamy w stronę dobrze znanych modeli statystycznych, które nie pasują do rzeczywistości, którą miałyby zamodelować.

Są dziedziny życia i gospodarki znacznie bardziej przesunięte w domenę "ekstremistanu" niż inne. Czymże innym jest funkcjonowanie na rynkach finansowych od życia rzemieślnika polegającego na wykonywaniu pracy własnych rąk. Przypadkowość w obu tych domenach ma zasadniczo różny wpływ na jednostkę. Istotą jest zdanie sobie sprawy, że żadne modele zarządzania ryzykiem na rynkach finansowych nie zadziałają skutecznie w długim terminie, bo są one zmienne, podatne na losowość i zawierają wbudowane dodatnie sprzężenia zwrotne, które powodują, że zdarzenia rzadkie mogą mieć w nich wpływ katastrofalny albo wysoce pozytywny.

Tak - pozytywny - bo "czarne łabędzie" to nie tylko zdarzenia negatywne. Wygrana w totolotka jest czarnym łabędziem, ale nie polegamy w naszym życiu na modelu, który miałby nas do niej  doprowadzić. Zdajemy sobie sprawę, że takim typem zdarzenia rządzi losowość. Niestety w wielu przypadkach analogicznych zdarzeń już nie mamy takiej świadomości, a przecież niejednokrotnie spekulacje rynkowe to praktycznie to samo co loteria.

Co więcej, często popadamy w nadmierną pychę co do własnego wkładu w sukces, który de facto był przypadkowy.

"My, ludzie, padamy ofiarą asymetrii percepcji zdarzeń losowych. Sukcesy wyjaśniamy swoimi umiejętnościami, a porażki okolicznościami zewnętrznymi poza naszą kontrolą, czyli przypadkowością. Czujemy się odpowiedzialni za dobre wyniki, ale w złych nie widzimy swojej winy. To sprawia, że mamy się za lepszych od innych we wszystkim, czym się zajmujemy. "

Nassim Taleb bardzo krytycznie wypowiada się o "przepowiadaczach" i "prognostach". Tym gorzej mają ci, którzy mają tytuły naukowe. Co ciekawe badania naukowe potwierdzają jego tezę, że próby przewidywania prawdopodobieństwa przyszłych zdarzeń nie mają związku z wykształceniem. Wyższy tytuł naukowy nie pomaga temu, kto próbuje przewidzieć przyszłość. Badania Philipa Tetlocka dowiodły jeszcze jednej ciekawej rzeczy - ludzie o doskonałej opinii i reputacji są gorszymi prognostami do tych niepopularnych.

Fajnie tę kwestie podsumował recenzent na portalu obserwatorfinansowy.pl: "Daje do myślenia, ile warte są na przykład dzisiaj ogłaszane prognozy wysokości naszych emerytur za 30 czy 40 lat. 30 lat temu, czyli w 1982 r.,  dopiero co wprowadzono stan wojenny. Gdyby wówczas ktoś powiedział, że za 10 lat nie będzie PRL-u, podobnie jak żadnego z ówczesnych sąsiadów Polski (NRD, Czechosłowacji i ZSRR), nikt nie potraktowałby go poważnie. "

Autor zwraca uwagę na główne trzy problemy przy próbach prognozowania wynikające z niezrozumienia natury niepewności. Pierwszy problem to zbyt poważne traktowanie prognoz i nie szacowanie ich dokładności. Jeżeli nie określimy marginesu błędu naszej prognozy to jest ona mało wartościowa, a przecież nic nie jest pozbawione przedziału niepewności. Gdyby prognoza była 100% pewna nie byłaby prognozą tylko wiedzą(!) o przyszłości.

Drugi błąd, na który zwraca uwagę Taleb to zapominanie, że poziom niepewności (czyli dokładność prognozy) zmienia się w czasie i spada tym bardziej im dłuższy czas obejmuje prognoza. Znacznie szerszy margines błędu ma prognoza czegoś za 10 lat niż za rok.

Po trzecie w końcu zapominamy, że prognozowane zmienne podlegają losowości więc mogą się materializować także scenariusze mało prawdopodobne a nawet skrajnie nieprawdopodobne. Taleb pisze tak:
"Pójdę o krok dalej i (...) postawię tezę, że to wyniki z dolnej granicy szacunków (czyli najgorszy scenariusz) mają największe znaczenie  przy wyborze strategii działania - najgorszy scenariusz jest zdecydowanie ważniejszy od samej prognozy. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji kiedy ów zły scenariusz jest niedopuszczalny."
Mocno obrywa się ekonomistom, nie bez przyczyny i nie bez racji. Teorie ekonomiczne mają więcej niestety wspólnego z krasomówstwem niż nauką. Opierają się na pewnych znaczących uproszczeniach, które w oczywisty sposób nie są spełnione.

"Racjonalność stała się kaftanem bezpieczeństwa dla tradycyjnej ekonomii. Splatonizowani ekonomiści nie zwracali uwagi na to, że ludzie mogą kierować się w zachowaniach czymś innym niż maksymalizacja zysków ekonomicznych"
Wychodząc od takich teoretycznych koncepcji, współczesny biznes i ekonomia popadł w grzech pychy. Wielu finansistom wydawało się i wydaje, że mogą przewidzieć i kontrolować przyszłość. To zaś fałszywe przekonanie powoduje, że brniemy w kierunku, w którym jakiekolwiek zdarzenie losowe, którego nie przewidzieliśmy, rozsypuje całą układankę. Najbardziej materializuje się to przy zaciąganiu kredytów, gdy ulegamy pewnej iluzji co do prawdopodobieństwa zdarzeń przyszłych.

"Dług sugeruje, że jesteśmy w dużej mierze pewni rozwoju wydarzeń w przyszłości i polegamy w znaczącym stopniu na prognozach. (...) Prognozowanie zaś jest szkodliwe ponieważ ludzie (a zwłaszcza rządy) zaciągają długi w reakcji na prognozy (albo wykorzystują prognozy jako pretekst poznawczy do zaciągnięcia długu)."

Drażnić może trochę styl autora, ale uważam, że można mu wybaczyć. Nie ma sensu atakować stylu kiedy w grę wchodzi meteorytyka, a ta jest rozwinięta w niektórych rozdziałach tej książki nawet trochę bardziej niż w zwykłym eseju, raczej dla bardziej zaawansowanych. Jest to bowiem rodzaj eseju ukraszony elementami wiedzy o rachunku prawdopodobieństwa. Czyta się ją dobrze, aczkolwiek pod koniec, w częściach (ostatnich) gdzie poruszane są bardziej techniczne elementy byłem już trochę znużony.

Wartością dodaną jest także bibliografia - licząca 37 stron stanowi spis lektur dla tych, którzy chcieliby pogłębić i rozwinąć swą wiedzę w dziedzinie ekonomi, matematyki, statystyki czy filozofii.

Na koniec takie zdanie, które wydaje mi się trafnie podsumowuje pewną myśl przewodnią książki:
"Znacznie rozsądniej jest podejmować ryzyko, które potrafimy zmierzyć, niż mierzyć ryzyko, które podejmujemy."

Czarny łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń.
Black swan.
Esej na temat roli prawdopodobieństwa i zdarzeń losowych w otaczającej nas rzeczywistości, ekonomii.
Wydawca: Kurhaus Publishing
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-653-0101-7
Nassim Nicholas Taleb "Czarny łabędź" - recenzja
Solidna dawka lektury skłaniającej do przemyśleń i wysiłku, ale jednocześnie przystępnie podana i kwieciście uargumentowana, niejako przewodnik po domenie ekstremalnych zdarzeń losowych, w otaczającym nas świecie. Ważna lektura dla tych, którzy chcą zacząć dostrzegać błędy popełniane na każdym kroku przez przedsiębiorstwa czy rządy.
Interesujący esej na temat roli prawdopodobieństwa i zdarzeń losowych w otaczającej nas rzeczywistości, ekonomii. Rozważania o problemach dotyczących prognozowania i błędach, które popełniamy oceniając prawdopodobieństwo wystąpienia istotnych zdarzeń.
5

czwartek, 12 stycznia 2017

Skrytki depozytowe za granicą - skrytka bankowa w innym kraju?

Mój wpis na blogu poświęcony skrytkom bankowym w naszym kraju cieszy się nie słabnącą popularnością podobnie jak druga jego część poświęcona kosztowi wynajęcia skrytki bankowej. Temat przechowywania kosztowności w bezpiecznym miejscu nie ogranicza się jednakże tylko i wyłącznie do terenu naszego kraju. Kraje ościenne oferują podobne a nawet szersze możliwości. Bywa tak, że oferta przechowywania kosztowności jest tam znacznie bardziej rozbudowana i ma znacznie dłuższą tradycję niż u nas. Co więcej często jest to oferta korzystniejsza np. ze względu na możliwość wynajęcia skrytki całkowicie anonimowo lub też ubezpieczenia.

Sądzę, że wśród czytelników może istnieć także zainteresowanie tematem wynajęcia skrytki bankowej poza granicami naszego kraju. Zastanawiałem się przez chwilę jak podejść do tego tematu. Nie jestem w stanie przedstawić wyczerpującej listy wszystkich podmiotów oferujących skrytki w całej Europie. Postanowiłem zatem, że w ogóle nie będę pisał o skrytkach w bankach, a skupię się na wybranych podmiotach prywatnych w krajach ościennych. Wynika to z tego, że po prostu banków, które za granicą oferują taką usługę jest zbyt wiele. Jednocześnie oferta podmiotów prywatnych, oferujących wynajem skrytki depozytowej, wydała mi się interesująca i warta opisania.

Zapraszam zatem do lektury tego wysoce selektywnego i subiektywnego zestawienia ofert najmu skrytek sejfowych, które wydały mi się potencjalnie interesujące. Wybrałem dla dokładniejszego przejrzenia trzy kraje, które wydają mi się najbliższe w sensie geograficznym (Niemcy, Austria i Czechy) dla których opis znajdziecie w tabelce, dodatkowo wrzuciłem jeszcze listę firm oferujących skrytki w Wielkiej Brytanii i Irlandii (już bez szczegółowych opisów) bo wielu naszych rodaków tam przebywa i może to być dla nich interesujące. Oczywiście nie gwarantuję dostępności skrytek w tych miejscach, to jest tak zmienna rzecz, że każdy zainteresowany powinien sam się zorientować.


KrajNazwa i adresUwagi
Czechy24SAFE
Na Poříčí 1071/17
110 00 Praha 1
 http://www.24safe.cz
  • Różne wymiary.
  • Koszty od 390CZK miesięcznie do 1200CZK miesięcznie.
  • Konieczne posiadanie numeru telefonu komórkowego, adresu e-mail i dokumentów identyfikujących (ID/paszport).
  • Otwarte całą dobę 7 dni w tygodniu.
  • Zawartość ubezpieczona do 50000CZK, możliwość dodatkowego ubezpieczenia.
  • Możliwość udzielenia upoważnienia.
CzechyPrague Safe Deposit s.r.o.
Kolowratsky Palac Na Prikope 1047 / 17
Prague 1 - Stare Mesto 110 00
Czech Republic
https://www.praguesafedeposit.com
  • Różne wymiary.
  • Cena od 12099CZK rocznie.
  • Niezbędne ID/paszport.
  • Otwarte całą dobę 7 dni w tygodniu.
  • Ubezpieczenie negocjowalne indywidualnie.
  • Możliwość przechowania w skarbcu dzieł sztuki nie mieszczących się w skrytkach.
  • Możliwość upoważnienia dodatkowej osoby.
  • Możliwy najem  krótkoterminowy.
AustriaSAFE Wertfachvermietungs Ges.m.b.H.
Auerspergstrasse 1, A-1080 Wien, Austria
http://www.dassafe.com
  • Różne wymiary.
  • Ceny od  410 do 4760 EUR rocznie (cena netto).
  • Możliwość wynajęcia skrytki anonimowo.
  • Wymagany depozyt 390-490 EUR.
  • Ubezpieczenie w cenie do 36336 EUR.
  • Otwarte od poniedziałku do piątku od 8.00 do 20.00 (z wyjątkiem dni świątecznych).
  • Możliwy najem krótkoterminowy.
AustriaSparta Global Intelligence GmbH
Löwengasse 39, 1030 Vienna
http://www.spartasafe.com
  • Różne wymiary.
  • Ceny od  340 do 6100 EUR rocznie (cena netto).
  • Możliwość wynajęcia skrytki anonimowo.
  • Ubezpieczenie w cenie do 40000 EUR.
  • Otwarte od poniedziałku do piątku od 10.00 do 20.00 (z wyjątkiem dni świątecznych), za opłatą możliwe ustalenie indywidualnej godziny i dnia.
  • Możliwy najem krótkoterminowy.
NiemcyDegussa Sonne/Mond Goldhandel GmbH
oddziały:
München, Stuttgart, Köln, Hamburg, Hannover, Berlin, Nürnberg
http://www.degussa-goldhandel.de/services/einlagerung/schliessfaecher/
  • Różne wymiary w zależności od oddziału.
  • Ceny różnią się w zależności od oddziału.
  • Godziny otwarcia podane na stronach oddziałów.
AustriaPalais Coburg,
Seilerstätte 3 E, A-1010 Vienna
http://palais-coburg.com/en/palais/vault-room/
  • Różne wymiary.
  • Ceny od  300 do 600 EUR rocznie (cena netto).
  • Wymagany depozyt 250 EUR.
  • Możliwość wynajęcia skrytki anonimowo.
  • Zawartość ubezpieczona do 35000EUR, możliwość dodatkowego ubezpieczenia.
  • Otwarte całą dobę 7 dni w tygodniu.
NiemcyPro Aurum
München, Berlin, Düsseldorf, Stuttgart, Bad Homburg
http://www.proaurum.ch/home/serviceprodukte/sicher-verwahren/schliessfach.html

  • Ubezpieczenie w cenie do 40000 EUR.
  • Godziny otwarcia podane na stronach oddziałów.
  • Różne wymiary w zależności od oddziału.
  • Ceny różnią się w zależności od oddziału.
NiemcyGoldkontor Hamburg GmbH
Kontorhaus Bergstraße
Bergstraße 16
20095 Hamburg
https://feingoldhandel.de/schliessfach
  • Różne wymiary.
  • Ceny od  285 do 389 EUR rocznie (cena netto).
NiemcyEmporium Hamburg Münzhandelsgesellschaft mbH
Hanseatisches Münz- und Edelmetallkontor (HAMEKO) Störtebeker Haus
Süderstraße 288
20537 Hamburg
http://hameko.de/schliessfaecher/
  • Różne wymiary.
  • Ceny od  265 do 630 EUR rocznie.
  • Ubezpieczenie w cenie do 30000 EUR.
NiemcySMS Betriebs GmbH
Am Ladenzentrum 6b
21465 Reinbek
http://www.sms-hh.de/english-site/
  • Różne wymiary.

Wielka Brytania 


Irlandia 

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże wszystkim szukającym informacji na takie tematy jak wynajęcie skrytki sejfowej w innym kraju za granicą, albo odpowiedź na pytanie gdzie przechowywać złoto lub kosztowności w jakimś sejfie lub banku poza naszym krajem.

W innym miejscu na blogu jest dostępna lista prywatnych podmiotów oferujących skrytki depozytowe

wtorek, 10 stycznia 2017

Dlaczego Bitcoin jest ostatnio w nagłówkach prasowych i co dalej?

W ostatnich tygodniach słowo "bitcoin" zaczęło się znacznie częściej pojawiać na łamach newsów i prasy. Wywołane jest to bezprecedensowym rajdem, który wyniósł wartość tej kryptowaluty do poziomów nie widzianych od końca 2013 roku.

 

Aktualnie dzienny wolumen obrotów na rynkach handlujących bitcoinem wynosi około 300-400milionów dolarów dziennie. To nie jest dużo, to jest ułamek tego co dziennie przelewa się przez Wall Street. 

Wyglądało to więc tak, że od wielu miesięcy wartość bitcoina wrastała, ale przed końcem roku 2016 dostała dodatkowego dopalacza w. Nagłówki prasowe sugerowały, że stało się tak w wyniku wiadomości z Chin, Indii i Wenezueli. 

Fakt faktem, obecnie 95% obrotów na bitcoin generują użytkownicy z Chin, tymczasem waluta chińska trochę zaczęła się osłabiać. Bardziej rzeczywistym powodem, który wpłynął na wzrost wartości bitcoina, były działania rządu chińskiego, który chce ograniczyć wypływ pieniędzy z kraju. W skutek tego wielu chińskich użytkowników zaczęło kupować bitcoina za juany i następnie sprzedawać go na zagranicznych giełdach za dolary czy euro. Drugi element popytu ze strony chińskich użytkowników to czysta spekulacja - oczekiwanie na dalszy wzrost wartości. 

Ten spekulacyjny element widać było wyraźnie kiedy bitcoin dotarł do psychologicznej granicy 1150 dolarów (wartość poprzedniego szczytu w 2013 roku). Bardzo szybko część posiadaczy zaczęła wtedy realizować zyski.

Drugi element, to podsycane zainteresowanie bitcoinem wynikające z zamieszania wokół demonetyzacji w Indiach. Zamieszanie związane ze skasowaniem z obiegu olbrzymiej ilości papierowej waluty spowodowało naturalną ucieczkę kapitału do wszystkiego innego, w tym bitcoina. Ten argument był często podawany w newsach prasowych jako jeden z powodów wzrostu wartości bitcoina, ale moim zdaniem jego wpływ był bardziej psychologiczno spekulacyjny niż faktyczny. Obroty na rynku indyjskim nie są aż tak wielkie aby wpłynąć w ten sposób a cenę bezpośrednio. Zamieszanie w Indiach wpłynęło raczej pośrednio na stan ducha spekulacyjnie nastawionych inwestorów poza granicami Indii.

Ostatni argument jaki był podawany w popularnej prasie to Wenezuela. Oczywiście panujący tam kryzys gospodarczy i walutowy pcha wielu świadomych użytkowników bitcoina w tym kraju, do zakupów tej kryptowaluty. Jednakże, skala wpływu tych zakupów na światowy rynek tej waluty jest moim zdaniem także psychologiczna, a nie faktyczna. Nawet wielokrotny wzrost zainteresowania kryptowalutami w tym kraju nie wpłynie na kurs waluty przez sam wolumen obrotu - raczej będzie pretekstem do spekulantów w Azji aby robić sobie nadzieje na dalszy wzrost kursu. 

Z bitcoinem jest generalnie tak, że każde zamieszanie wokół walut papierowych przypomina wszystkim świadomym istnienia kryptowalut o tym, że można do nich załadować kapitał. Przed bitcoinem jest zapewne jeszcze wiele takich baniek i wiele spekulacyjnych rajdów nakręcanych obawami o kapitał wyrażony w fiducjarnych pieniądzach. Z racji niskiej kapotalizacji rynku rajdy te, jak i następujące po nich korekty mogą być równie gwałtowne jak ostatnio osiągając zmienności rzędu 30% dziennie. Raczej może to odstraszyć inwestorów przyzwyczajonych do "klasycznych" rynków kapitałowych i dysponujących dużymi pieniędzmi. Nikt tych dużych pieniędzy w rynek bitcoina nie załaduje nie stając się jednocześnie manipulatorem ceny, w takiej sytuacji nikt nie wejdzie z naprawdę dużym kapitałem w rynek, z którego potem nie będzie mógł ewakuować się nie zbijając kursu o 30%. 

Sądzę zatem, że owszem bitcoin ma przed sobą wzrosty, w sumie lepiej aby były spokojniejsze, ale i nieuniknione są rynkowe turbulencje.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Prognozy na rok 2017

Z nowym rokiem spróbuję zebrać najciekawsze prognozy na nadchodzące 12 miesięcy. Stawianie prognoz jest rozrywką w której staramy się oszukać samych siebie i wmówić sobie, że przyszłość jest przewidywalna. Gdyby tak jednak było to podejmowane decyzje zawsze i wszędzie byłyby trafne, co jak wiemy nigdy nie następuje. Zabawmy się jednak w prognozy z pełną świadomością faktu, jak wiele losowych czynników wpływa na otaczający nas świat.

Aby oderwać się trochę od losowości spójrzmy na długoterminowe trendy, które budują się wokół nas. W USA mamy nowego prezydenta, który będzie musiał stawić czoło faktom. Te zaś są takie, że globalna potęga Stanów Zjednoczonych jest mocno nadwyrężona i wymaga wiele wysiłku aby podnieść swoją konkurencyjność ekonomiczną. na pewno będą zarysowywały się tutaj napięcia na linii USA-Chiny, szczególnie jeżeli chodzi o ewentualne bariery handlowe, które mogłaby wprowadzić nowa amerykańska administracja.

Chiny są na początku zmian mających na celu przesunięcie źródeł wzrostu z eksportu na konsumpcję wewnętrzną. Jest to jednak długa droga i najeżona szeregami niebezpieczeństw, które mogą się przełożyć na spowolnienie w Chinach, a przez to na ceny surowców na świecie. Utrzymanie poziomu wzrostu w chinach (pomimo już rozdętej tam bańki kredytowej) będzie nie lada wyzwaniem dla chińskich władz.

W Europie zaś czeka nas okres wyborów: Francja, Niemcy, Włochy i Holandia - będzie to zarówno dla europejskiej polityki, jak i gospodarki i waluty okres pełen napięć i niepewności. Do tego nakłada się nierozstrzygnięty jeszcze model Brexitu, który położy się cieniem na stabilności europejskiej waluty kiedy już strony wreszcie zasiądą do negocjacji.

Eksperci Stratfor prognozują, że ceny ropy raczej wzrosną w 2017 roku jako, że kraje takie jak Arabia Saudyjska będą skłonne obniżać wydobycie aby podbić cenę.

Prawdopodobnie na świecie wróci inflacja. Wszyscy będą o niej mówić,  ale nie spodziewałbym się aby była ona wysoka. Jednak jeżeli wzrosną stopy procentowe w USA, to na pewno kraje zadłużone w dolarach albo mające swoje gospodarki ściśle związane z dolarem odczują ten wzrost (negatywnie).

Jeżeli chodzi o nasze krajowe podwórko to spodziewałbym się spowolnienia wzrostu PKB. Wielu inwestorów wstrzymuje nowe inwestycje z obawy przed niestabilnością prawa i podatków. Jednocześnie mamy festiwal wydatków rządowych które nie specjalnie przekładają się na inwestycje a są raczej kierowane do konsumentów, którzy tylko w pewnym procencie wydatkują je na konsumpcję krajową. Nadzieje na to, że już wkrótce ruszą inwestycje finansowane ze środków unijnych uważam za przesadzone. Owszem pewnie ruszą, ale nie w tym tempie, które wszyscy by chcieli i do którego byli przyzwyczajeni w "poprzedniej pięciolatce". Urzędnicy są przestraszeni i nie są skłonni podpisywać się pod decyzjami czy umowami przetargowymi a poziom chaosu wywołanego "dobrą zmianą" w agencjach i instytucjach centralnych jeszcze jest daleki od poukładania i stabilizacji.

Ekonomiści prognozują, że wpływ 500+ będzie stopniowo wygasał ze względu na powrót inflacji. Faktem jednak jest, że sami ekonomiści mają trudności ze zbieżnością swoich prognoz.

Jeżeli chodzi o kursy walut to jestem ostrożnym pesymistą, spodziewam się, że złotówka nie będzie miała podstaw do tego aby się umacniać i raczej wobec wygłupów naszych rządzących i niestabilności prawnej - perspektywy złotówki nie wyglądają dobrze.

Źródła:

-->