poniedziałek, 10 października 2016

Przegląd lokat

Zapraszam do zapoznania się, z przeglądem lokat bankowych w październiku, który przygotowałem na blogu MojaForsa.pl


poniedziałek, 3 października 2016

Inwestowanie w obligacje korporacyjne na rynku Catalyst - przemyślenia i poradnik

Rynek Catalyst, na którym notowane są obligacje korporacyjne obchodził właśnie w piątek siedmiolecie swojego istnienia. Taki moment jest okazją do pewnych przemyśleń i refleksji. Faktem jest, że rynek się rozwinął, ale nie obyło się w tym czasie bez perturbacji. Można było zarobić sensowne pieniądze, ale też i byli tacy, którzy stracili całość środków. Niektórzy jeszcze walczą w sądach. 

 Tak wyglądała strona gpwcatalyst tuż przed uruchomieniem rynku.

Okazuje się, że do funkcjonowania na tym rynku potrzebna jest solidna dawka wiedzy i zdrowego rozsądku - podobnie z resztą jak na pozostałych. Nic nie jest takie proste na jakie wygląda  pozoru, a trzeba się orientować w tym z czym mamy do czynienia. Po początkowej euforii kiedy wielu inwestorom wydawało się, że nie ma nic prostszego niż obligacje, a niektórzy zachęcali do inwestycji w nie pomijając całkowicie ryzyko, przyszła chwila refleksji. Sam niejednokrotnie na łamach tego bloga utyskiwałem na jakość emitentów, przepisów regulujących rynek i nadzór, a także na obyczaje wśród emitentów. Moje doświadczenia z rynkiem Catalyst są "średnie".

Dzięki temu, że miałem do tego typu inwestycji odpowiednie nastawienie to straciłem niewielki ułamek portfela. Dzięki wiedzy i krytycznemu spojrzeniu na rynek w porę uciekłem z Ganta mimo, że naganiacze próbowali mi wcisnąć jeszcze jedną emisję. Poza tym doświadczyłem tego jak wygląda regulacja rynku i dochodzenie swoich praw. Przykładowo sprawa Rodanu w prokuraturze nie posunęła się od półtora roku do przodu bo cały czas biegły sporządza opinię czy rzeczywiście zarząd dopuścił się wyprowadzania majątku ze spółki? Albo, że w Budostalu upadłość idzie już chyba czwarty rok i nie widać jakiegokolwiek rozstrzygnięcia - i nie chodzi o odzyskanie kasy, ale o to, żeby te przeklęte obligacje przestały się wyświetlać w rachunku w DM. 

Takich spraw jest mnóstwo i inwestorzy są po fakcie pozostawieni sami sobie, a instrumenty prawne i szybkość polskich sądów im nie pomaga w żaden sposób. Wręcz odnoszę wrażenie, że oszuści są na uprzywilejowanej pozycji, zawsze krok do przodu. Rynek Catalyst ma swoje jasne strony i zalety, ale i niestety swoje wady takie jak brak płynności niektórych papierów, niedostatki regulacji, słabości naszego polskiego prawa. Dosyć dobrym komentarzem jest tu artykuł na portalu dyskusja.biz "7 urodziny Catalyst, ale co dalej?" - dość trafne spostrzeżenia zbieżne z moimi.
 
Rzecz w tym, że są ludzie i strony, które reklamują obligacje korporacyjne jako cudowne remedium na obecne czasy niskich stóp przy całkowitym pominięciu ryzyka i tu jest problem bo ludzie którzy nie znają ryzyk i potencjalnych min to nie mają kompletnie wiedzy w co się pakują i czym ryzykują.
 
Nadzór i media też nie specjalnie temat naświetlają, wręcz przedstawiają go w lepszym świetle niż jest w rzeczywistości. Dobre firmy owszem i są, ale mało, a poważnych ratingów na rynku nikt nie robi, spółki się nie wywiązują z obowiązków informacyjnych, ordynarnie nie spłacają i nikt nic im nie robi.

W tym kontekście z bardzo cenną inicjatywą wyszli Remigiusz Iwan z bloga Rynek Obligacji i Emil Szweda z portalu Obligacje.pl, którzy przygotowali w formie ebooka poradnik pt. “Jak zacząć inwestować w obligacje korporacyjne”. Miałem okazję mieć pewien wkład w jego powstanie gdyż dane mi było recenzować pewne jego fragmenty na etapie przygotowania. Uważam, że jest to ważne aby przed przystąpieniem do inwestycji na danym rynku mieć wiedzę z zakresu przedmiotu inwestycji - jest zatem okazja w dość przystępnej formie tę podstawową wiedzę posiąść.

W toku dyskusji nad przygotowaniem tej publikacji zwracałem jednak uwagę, że trochę może zabrakło wyartykułowania takiej myśli aby nie być byt chciwym bo połaszenie się na wysokie odsetki czasem przyćmiewa zdroworozsądkową analizę ryzyka i odwraca uwagę od rzetelnej oceny emitenta. Może jest to efektem osobistych doświadczeń bo sam sparzyłem się na kilku emitentach i moje obserwacje co do działań niektórych nie są zbyt pozytywne. Ja mam takie poczucie, że nigdy nie dosyć ostrzegania i uświadamiania ryzyka w danym typie inwestycji bo to prowadzi do bardziej świadomych decyzji.

Niemniej jednak uważam i popieram takie inicjatywy. Jak ja zaczynałem to trudno mi było znaleźć źródło wiedzy, które powalałoby zrobić pierwszy krok i zrozumieć z czym to się je. Dlatego polecam lekturę poradnika i również zapraszam w komentarzach do dyskusji i dzielenia się doświadczeniami z inwestycji na rynku Catalyst.
http://www.rynekobligacji.com/jak-zaczac-inwestowac-w-obligacje-korporacyjne/

czwartek, 29 września 2016

George Freiedman "Punkty zapalne: kryzys wyłaniający się w Europie" ("Flashpoints: The Emerging Crisis in Europe") - recenzja książki

Miałem przyjemność już raz recenzować książkę Georga Friedmana (założyciela Stratfor i obecnie tworzącego GeopoliticalFutures) na łamach tego bloga. Jego publikacje są wartościowe bo wyzbyte niepotrzebnych emocji i ideologii, w chłodny i racjonalny sposób opisują i analizują otaczająca nas rzeczywistość. A aby lepiej być w stanie przygotować się na nadchodzącą przyszłość (zarówno pod względem finansowym jak i życiowym) warto zrozumieć przeszłość i teraźniejszość.

Z pomocą przychodzi tutaj jedna z najnowszych książek Friedmana "Punkty zapalne: kryzys wyłaniający się w Europie". Niestety nie ma jej polskiego wydania, więc chętni muszą z konieczności raczyć się wersją angielską pod tytułem "Flashpoints: The Emerging Crisis in Europe" (dostępna na Amazonie). Friedman zabiera nas w niej w podroż po miejscach których historia kształtowała obraz współczesnej europy i wpływają na przyszłość naszego świata.

Geografia ukształtowała nasz świat w ten sposób, że niektóre miejsca kumulują w sobie więcej ważnych historycznie wydarzeń niż inne i w tych miejscach dochodzi do starcia interesów światowych i regionalnych mocarstw. To te miejsca właśnie są punktami zapalnymi, w nich przez ostatnie stulecia dochodziło do starć interesów i wybuchów wojen. O tych właśnie miejscach pisze Friedman. Żyjemy w jednym z takich punktów zapalnych - dlatego też warto tę książkę przeczytać aby zrozumieć otaczający nas świat i chaos w którym się pogrąża.

To że otaczający nas świat pogrąża się w kryzysie widzimy coraz wyraźniej. Po lekturze książki Friedmana będzie nam jednak łatwiej zrozumieć dlaczego tak się dzieje i jakie mogą być konsekwencje.Nie chcę się rozpisywać zanadto, bo książka jest wg. mnie warta przeczytania i czyta się ją szybko. Przytoczę tutaj jedynie cytat z recenzji, którą dla Biura Bezpieczeństwa Narodowego napisał dr. Adam Brzozowski
"Friedman efektownie połączył analizę i prognozę w kompleksowe studium strategiczne niemal 600 lat europejskiej historii oraz przyszłych problemów bezpieczeństwa tego kontynentu. (...) W swojej geopolitycznej analizie autor jest realistą. Argumenty uzasadniające jego tezy w większości bazują na szeroko rozumianej geostrategii, narodowych interesach oraz handlu międzynarodowym. (...) Podsumowując, nowa książka założyciela i czołowego eksperta agencji Stratfor to ważna pozycja w bibliotece każdego stratega. Do jej przeczytania zachęca nie tylko merytoryczna strona publikacji, ale i jej wartość metodologiczna."

Ja się z tą recenzją zgadzam w całej rozciągłości i gorąco polecam tę książkę każdemu kto chce zrozumieć to, co dzieje się w geopolityce wokół nas.

Jeśli miałbym wymienić wady, które dostrzegłem to zabrakło mi trochę głębszego odniesienia do wojny na Ukrainie, aczkolwiek omówione w książce podłoże tego kryzysu naświetla jego przyczyny i złożoność. Zabrakło mi także zupełnie odniesienia do wojny w Syrii i problemu ISIS. Te dwa braki najbardziej mnie zawiodły bo liczyłem na choćby wzmiankę na temat ISIS w rozdziale dotyczącym Turcji. Rozdział dotyczący Ukrainy został, jak mi się wydaje napisany przed 2014 rokiem bo także brakuje w nim wzmianki o aneksji Krymu. Jak na książkę wydaną w roku 2015 są to wg. mnie poważne braki.

Trochę tytułem uzupełnienia tej lektury chciałbym także polecić obejrzenie półgodzinnego wywiadu z Friedmanem, który ukazał się w poniedziałek 26 września 2016 roku. W pewien sposób uzupełnia on treść książki (choć do niej bezpośrednio się nie odwołuje) o bieżący komentarz na temat układu sił w Eurazji.

poniedziałek, 26 września 2016

Obligacje 500+

Ministerstwo Finansów przedstawiło szczegóły emisji obligacji skarbowych dla beneficjentów programu Rodzina 500 plus. Wydaje mi się pewnym absurdem działanie polegające na rozdawaniu publicznych pieniędzy, a następnie emisji obligacji aby te pieniądze ściągnąć z rynku. Ma to pewne znamiona kreatywnej księgowości, szaleństwa i populizmu. Rozbierzmy jednak koncepcję na czynniki pierwsze.

Otóż już w październiku ma ruszyć emisja obligacji (Rodzinne Obligacje Skarbowe) przeznaczonych specjalnie dla beneficjentów programu 500+. Mają one być oprocentowane atrakcyjniej niż standardowe obligacje skarbowe. 

Będą one emitowane na okres 6 i 12 lat. Oprocentowanie 6-latek będzie wynosiło 2,60% w pierwszym roku i 1,75% ponad inflację w kolejnych (w przypadku deflacji będzie to tylko 1,75%). Z kolei 12-latki przez pierwszy rok będą oprocentowane 3%, a potem 2% plus wskaźnik inflacji. Odsetki będą kapitalizowane i wypłacane na końcu.

Jest to więc ewidentnie próba przerzucenia w czasie przynajmniej części kosztów programu 500+. Tym bardziej, że za przedterminowy wykup miałaby być pobierana opłata w wysokości 0,70 zł za każdą obligację 6-letnią i 2 zł za obligację 12-letnią czyli odpowiednio 0,7% i 2% nominału (100zł).

Te specjalnie emitowane obligacje będzie można jednak zakupić za kwotę nie większą niż ta otrzymana na dzieci. Oznacza to, że de facto to nie specjalnie zachęci to do budowania większych oszczędności. 

Faktycznie może to być np. jakaś forma oszczędzania na studia dla dziecka. Kupowane w ten sposób co miesiąc obligacje stanowiłyby np. po 12 latach takie comiesięczne stypendium. Moim zdaniem rzecz jasna zdecydowanie roztropniej jest jakiekolwiek otrzymane od państwa pieniądze odłożyć niż roztrwonić. Trwonieniem zajmują się politycy na potęgę, lepiej zatem aby obywatele oszczędzali w ten czy w inny sposób.

Pytanie czy pomysł chwyci. Zapewne wielu bardziej świadomych beneficjentów programu 500 plus ma już jakieś pomysły na zagospodarowanie na przyszłość dodatkowego strumienia dochodów. Tylko czy będą to akurat obligacje? Czy oprocentowanie będzie wystarczająco atrakcyjne aby pokonać konkurencję w postaci lokat bankowych?

Więcej informacji na stronie MF.

sobota, 24 września 2016

Niezdolny do pracy rencista – życie pod kreską? - artykuł sponsorowany

Niezdolność do pracy orzeka się wówczas, gdy dana osoba nie jest w stanie wykonywać całkowicie lub częściowo określonych obowiązków, a jej stan zdrowia nie wskazuje na to, by uległ znacznej poprawie i nie rokuje powrotu do życia zawodowego w żadnej dziedzinie. W takich sytuacjach można wystąpić o rentę z tytułu niezdolności do pracy.


Obecnie wysokość najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy to lekko ponad 882 złote, natomiast świadczenie z tytułu częściowej niezdolności do pracy ponad 675 złotych. Pomimo że kwoty te nie są ściśle stałe i wszystko zależy od konkretnego przypadku, sumy te nie są na tyle wysokie, by zapewnić samotnemu renciście minimum finansowe do zapewnienia sobie wystarczających warunków bytowych. Co więc mają zrobić ci, których nie stać na opłacenie mieszkania, rachunków, leków i wyżywienia?

Renciści, choć niezdolni do pracy, mogą dorobić
Polskie prawo dopuszcza możliwość tak zwanego dorobienia do renty. Jako świadczeniobiorca, nawet niezdolny do pracy, może on uzyskiwać miesięczny dochód w maksymalnej wysokości niecałych 3 tysięcy złotych. Jest to górna granica, którą wyznacza 70% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. W przypadku przekroczenia tego limitu, ale jednocześnie nieprzekraczającego 130% statystycznej miesięcznej pensji, wysokość renty zostanie pomniejszona. Natomiast sytuacji, gdy dorobek jest wyższy niż 130%, co przeważnie wynosi około 5500 złotych, świadczenie zostaje zawieszone. Wysokość tych limitów nie jest stała – zmienia się bowiem co 3 miesiące.

Rencistom bez pracy na pomoc instytucje społeczne i banki
W przypadku niewystarczającej ilości pieniędzy do zapewnienia sobie minimum bytowego, rencistom bez zatrudnienia i bez możliwości dorobienia do świadczenia, ze specjalnymi ofertami wychodzą banki i instytucje pozabankowe, proponując liczne konta, kredyty i pożyczki – http://www.kredyty-gotowkowe.com/kredyty-dla-rencistow.html. Są to z reguły oferty przygotowywane pod kątem zapotrzebowania i możliwości finansowych świadczeniobiorców. Jeśli jednak rencista, nie chce skorzystać z oferty banku w postaci kredytu, może szukać ratunku w instytucjach społecznych, które mogą przyznać różnego rodzaju dodatki, między innymi pielęgnacyjne, kombatanckie czy kompensacyjne. Możliwości zdobycia dodatkowych pieniędzy będąc na rencie jest wiele. Warto rozważyć różne opcje, by życie rencisty stało się łatwiejsze i możliwie na jak najlepszym poziomie.

Disclosure:  Powyższy tekst stanowi artykuł sponsorowany i nie jest tekstem mojego autorstwa. Za opublikowanie na blogu powyższego tekstu otrzymam wynagrodzenie.
-->