wtorek, 10 marca 2009

Niepewność na rynku obligacji

W ubiegłym roku inwestorzy zagraniczni wycofali z rynku obligacji skarbowych niemal 20 mld zł. Tylko w październiku, w panicznej reakcji na wydarzenia w USA, z polskiego rynku obligacji skarbowych wyparowało ponad 7 mld zł zagranicznych kapitałów. Potem nastąpiła stabilizacja, ale bilans całego roku nie wygląda optymistycznie. Analitycy wskazują, że taka sytuacja przekłada się na rosnące problemy z finansowaniem polskiego deficytu budżetowego. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów potrzeby pożyczkowe wynoszą w tym roku około 155 mld. złotych. Zobowiązania Skarbu Państwa z tytułu bonów skarbowych (krótszy niż długoterminowe obligacje termin wykupu) sięgają już 50,8 mld zł. Rok wcześniej było to tylko 13,3 mld zł. Inwestorzy pilnie obserwują polski budżet ponieważ większe potrzeby pożyczkowe to większe emisje obligacji i konieczność ponoszenia wyższych kosztów obsługi długu (konieczność płacenia wyższych odsetek od obligacji). Polska będzie musiała przecież konkurować o kapitał z USA czy krajami Europy zachodniej.

Informacja ta ma raczej mniejsze znaczenie dla indywidualnych nabywców obligacji. Jedynie istotny jest fakt, że jest szansa na utrzymanie na nich przyzwoitych stóp procentowych. Istotniejsze znaczenie może mieć to dla inwestujących w fundusze obligacji bo w ich przypadku wszelkie zmiany na rynku długu znajdują natychmiast odzwierciedlenie w wycenach jednostek. Konieczność wyższego (lub takiego samego) oprocentowania nowych emisji obligacji może wpłynąć na spadek kursów już wyemitowanych długoterminowych papierów o stałej stopie, co przełoży się na spadek wartości jednostek uczestnictwa funduszy otrzymujących takie papiery w portfelu.

Dodatkowym czynnikiem, który należy brać pod uwagę, jest sytuacja na rynku walutowym. Ewentualne dalsze umacnianie się złotego i przekonanie inwestorów o nachodzących obniżkach stóp procentowych może przełożyć się na wzrost cen obligacji krótkoterminowych i spadek tych o długim terminie wykupu. Wiesław Szczuka - główny ekonomista BRE Banku uważa, że "Obligacje długoterminowe na nowo staną się atrakcyjne w momencie, kiedy perspektywa wejścia do strefy euro się zmaterializuje i wiadomo będzie, że mapa drogowa założona przez rząd jest realizowana. Na razie mamy zbyt wiele czynników niepewności."

Więcej wyjaśnień czym jest rentowność papierów skarbowych na NBPortalu.

poniedziałek, 9 marca 2009

Nieruchomości - styczeń-luty 2009

Wg raportu Open Finance w lutym ceny nieruchomości w największych miastach Polski (wyjątkiem był Poznań) spadły o kilkanaście procent. Ceny w Trójmieście spadły o 13,9%, we Wrocławiu, o 12,5%, w Krakowie o 12,4%, a w Warszawie o 10,1%. Deweloperzy przyznają, że kryzys zmusił ich do upustów cen – w granicach 15–20% – w porównaniu z notowaniami w szczycie hossy, czyli w połowie 2007 r. Informacje te pokrywają się z przytaczanymi przeze mnie wcześniej doniesieniami, że 2009 rok może przynieść zauważalną obniżkę cen na rynku pierwotnym. Szacowany na 2009 średnioroczny spadek cen lokali mieszkalnych dla całej Polski wynosił wtedy około 18,9% r/r. Można spodziewać się, że w związku z ograniczeniem dostępu do kredytu i obniżkami cen na rynku pierwotnym (wynikającymi także z sytuacji finansowej deweloperów), spadki cen przeniosą się także na rynek wtórny.

Należy przy tym zauważyć, że następuje to przy malejącym obrocie na rynku. Liczba zawieranych umów sprzedaży stanowi obecnie 10–15% transakcji dokonanych w analogicznym okresie 2008 roku – mówi Jerzy Sobański z Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. Wynika zatem z hamowania popytu ograniczanego brakiem dostępu do kredytowania. Jedynie około połowy transakcji dziś zawiera się na kredyt (w szczycie hossy było to 80%).

Powiew optymizmu na rynku mogłaby przynieść obserwacja zachowań inwestorów zagranicznych. Jeżeli zaczną korzystać z osłabionej złotówki aby zainwestować w polskie nieruchomości - będzie to prowadziło do ustabilizowania rynku w drugiej połowie roku. Problemem może być tylko, że inwestorów tych będzie mało, gdyż wielu również w swoich krajach ma problem z finansowaniem.


Wskaźniki sentymentu - marzec

ZŁOTO - Sentyment neutralny. Złoto po wejściu w rejon ubiegłorocznych szczytów względem dolara i franka weszło w niewielką korektę. W krótkim terminie nadal można jeszcze oczekiwać jej kontynuacji. Ze względu na płytkość ostatniego umocnienia się naszej waluty, w odniesieniu do złotówki złoto nadal jeszcze jest nieco przewartościowane. Natomiast ze względu na trudny do przewidzenia zasięg umacniania się złotego i korekty na kruszcu, krótkoterminowe inwestycje w złoto są ryzykowne. Długoterminowo złoto nadal, ze względu na proinflacyjną politykę światowych rządów ma przed sobą perspektywy wzrostu i w długim terminie może stanowić przystań chroniącą kapitał przed utratą wartości. Stąd wskaźnik sentymentu pozostaje neutralny.

WALUTY - Sentyment negatywny. Ostatnie prognozy co do zachowania się złotówki względem głównych walut, a także brak jednoznacznych decyzji w sprawie wejścia do ERM2 i przyjęcia euro, każą zachować dużą ostrożność w przewidywaniu zasięgu obecnego umocnienia się złotówki. W średnim i długim terminie analitycy nadal prognozują powrót siły złotego, aczkolwiek ostrożność wzbudza rozbieżność w prognozach co do czasu powrotu złotego do umacniania się, jak i skali tego umocnienia. Jednocześnie skala osłabienia naszej waluty w ostatnich miesiącach każe domniemywać, że potencjał spadków złotówki musi się kiedyś wyczerpać i jest to tym bardziej prawdopodobne im intensywniejsze były dotychczasowe spadki. Stąd sentyment raczej negatywny. Zakup walut w tej sytuacji (silnego wyprzedania złotówki) może być bardziej ryzykowny niż innych aktywów.

AKCJE - Sentyment neutralny. Na GPW rynek zaczyna odzyskiwać siły zarówno względem ostatnich spadków, jak i na tle rynków regionu. Niewątpliwie należy wykazywać bardzo daleko idącą ostrożność, natomiast perspektywy nie wydają się być tak jednoznacznie negatywne.jak dotychczas. Na niektórych walorach zaczynają pojawiać się pozytywne dywergencje, a część papierów zaliczyła już w ubiegłym tygodniu spektakularne wzrosty. Nie należny zapominać, że w długim terminie nadal GPW znajduje się w trendzie spadkowym i ewentualne wzrosty będą mogły stanowić jedynie korektę tych spadków. Do powrotu hossy jeszcze daleko, co nie znaczy, że sytuacja na rynku jest jednoznacznie zła. Stąd zmiana sentymentu z negatywnego na neutralny.

LOKATY - Sentyment neutralny. Okres lokat długoterminowych z wysokim oprocentowaniem odchodzi powoli w zapomnienie. Coraz trudniej znaleźć długoterminowe lokaty o atrakcyjnym stałym oprocentowaniu. Średnio najlepsze na rynku oferty oscylują w okolicach 6% rocznie. Nieuchronnie zbliża się koniec lokatowego boomu, tymczasem jednak sentyment do lokat pozostaje neutralny.

NIERUCHOMOŚCI - Sentyment neutralny. Na rynku nieruchomości nie zaszły żadne spektakularne zmiany i nie pojawiły się żadne nowe istotne prognozy, które sugerowałyby zmianę nastawienia. Ceny nieruchomości nadal jeszcze nie sięgneły wystarczająco atrakcyjnych poziomów aby można było przyjąć pozytywny sentyment dla tego rynku.

OBLIGACJE - Sentyment neutralny. Cykl obniżek stóp procentowych wprawdzie jest kontynuowany, ale w coraz mniejszym stopniu przekładają się one na wzrost cen obligacji stało kuponowych. Jednocześnie rząd ma coraz większe problemy ze sprzedażą kolejnych transz obligacji na rynku. Stąd zmiana sentymentu z pozytywnego na neutralny.

Treści przedstawione we wpisach na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego wpisu.

niedziela, 8 marca 2009

Przegląd mijającego tygodnia

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • dynamika PKB w Polsce w IV kwartale 2008 wyniosła 2,9% i była o 0,1% wyższa od prognoz,
  • wnioski o zasiłki dla bezrobotnych w USA wyniosły 639tyś. wobec 650tyś. prognozowanych,
  • ECB obniżył stopy procentowe o 0,5% do poziomu 1,5%, a Bank Anglii obniżył stopy do poziomu 0,5%,
  • Bank Anglii uzyskał zgodę skarbu na kreacje pieniądza w wysokości 75 miliardów funtów z przeznaczeniem na skup aktywów na rynku i zasilenie rynku gotówką,
  • Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK) nieznacznie wzrósł w stosunku do swych wartości sprzed miesiąca; jest to już drugi miesiąc, kiedy jego wartości nie pogarszają się poinformował Instytut BIEC.

Waluty:
Zmienność na rynku walutowym w ubiegłym tygodniu była niewielka. Kurs złotówki względem dolara i franka poruszał się w przedziale -1,5% +2,2% względem otwarcia w poniedziałek rano. Jednocześnie spadały ciągu notowania forinta czy hrywny, co może stanowić sygnał, że inwestorzy zagraniczni zaczynają dostrzegać różnice między Polską i krajami regionu. W piątek rano dało się zaobserwować niewielkie skokowe osłabienie dolara względem franka i złota. Dolarowi prawdopodobnie zaszkodziły słabe dane z amerykańskiego rynku pracy i obawa, że FED podobnie jak Bank of England będzie "dodrukowywał" pieniądze. Na koniec tygodnia frank podrożał o 1,9% do 3,202 PLN, euro o 0,7% do 4,69 PLN, a dolar o 1 % do 3,696 PLN.


Złoto:
Do czwartku złoto słabło względem wszystkich walut o około 5%. W czwartek i piątek odrobiło z tego około 3,5% aby zakończyć tydzień na poziomie -1,5% względem poniedziałkowego otwarcia.

Obligacje:
W środę przeprowadzono jedyną z zapowiedzianych na marzec aukcji obligacji i choć resort finansów ogranicza podaż, to i tak nie udało się sprzedać pełnej oferty obligacji. Rentowność obligacji zmieniła się minimalnie i trudno wyrokować o kierunku dalszych zmian na przyszłość.

Akcje:
Ubiegły tydzień może należeć do udanych - po ośmiu tygodniach bezustannych spadków tym razem giełda zakończyła tydzień na plusie. Jednocześnie była względnie mocna na tle innych rynków europejskich i światowych, które w tym samym czasie zanotowały około 5% strat. Najwięcej zyskiwały (mocno przecenione dotąd) banki i KGHM (wzrost o 27,6%). W skali tygodnia WIG20 zyskał 7,6% a WIG 5,8% przy obrotach 5 mld złotych.

(Nie)bezpieczne fundusze.

Żyjemy w ciekawych czasach co niewątpliwie, oprócz przyprawiania nas o ból głowy (kryzys), dostarcza wielu ciekawych tematów na temat zjawisk panujących na naszym rynku finansowym. Dotychczas nie pisałem o funduszach inwestycyjnych. Myślałem, że zacznę od jakiegoś porównania między nimi i wybrania tych najbardziej interesujących, stało się jednak inaczej.

Otóż polskim rynkiem funduszy wstrząsnęła ostatnio informacja, że DWS wstrzymał umarzanie jednostek funduszy DWS Płynna Lokata, Płynna Lokata Plus oraz DWS Dłużnych Papierów Wartościowych. Dziś klienci mający tam ulokowane pieniądze mogą odetchnąć z ulgą i jednocześnie doznać szoku. Otóż wprawdzie przywrócono normalna wycene tych funduszy, ale ich wartośc spadła w ciągu jednego dnia o 12%. Jak na fundusze "bezpieczne" to może być szok.

Dlaczego tak się stało? No cóż, zarządzający zainwestowali w toksyczny papier. Mógłbym włożyć kij w mrowisko i napisać, że klienci sami są sobie winni bo nie czytali statutów funduszy, a tam stało jak byk, że mogą one lokować w instrumenty zagraniczne, etc... To prawda. Ale są dwie rzeczy, które były w tym przypadku istotne, w tym jedna zupełnie niezależna od tego, czy klienci czytali statut czy nie.

Pierwsza sprawa jest taka, że większość funduszy ma w swoich statutach takie zapisy, że mogą kupować np. obligacje komercyjne, zagraniczne państw OECD, do jakiegos progu i o odpowiednim ratingu. Po prostu nie chcą zamykać sobie drogi do dywersyfikacji portfela. A porównywanie funduszy pod tym kątem i dokładne studiowanie podobieństw i różnic pomiędzy ich statutami i zapisanymi w nich potencjalnymi ryzykami - to iście benedyktyńska praca. Pewnie właśnie dlatego jeszcze nie zrobiłem rankingu funduszy. Jest ich zbyt wiele i są zbyt zróżnicowane.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że statut należy czytac ze zrozumieniem i ryzyko analizować. Lecz tu przychodzi druga sprawa. Nawet jeżeli w statucie zapisano, że fundusz może inwestować dajmy na to w obligacje o ratingu AAA. To nawet inwestycja w te "bezpieczne" papiery wiąze się z ryzykiem. Widzimy wszyscy co stało się z rynkiem subprime i opartych na nim instrumentach? To taki sam casus. Agencje ratingowe moga przeciez zmienić rating papieru z AAA na BBB w ciągu jednego dnia i nagle stanie się on mniej wart. Na taki przypadek nadział się DWS. Podobny przypadek miał wcześniej SEB TFI (z tym, że oni nie wstrzymali umorzeń).

A jak to wpłynie na zaufanie do całego rynku funduszy inwestycyjnych? Niewątpliwie źle. Najpierw klienci zawiedli się na funduszach akcyjnych, które kupowali na górce. Podobnie zawiedli się na funduszach różnych rynków i sektorów, które powstawały zwykle na szczycie hossy w danym segmencie i od poczatku swego powstania systematycznie traciły. Z funduszy w ubiegłym roku wycofano dziesiątki miliardów złotych. A teraz nawet "bezpieczne" funduze nie są już bezpieczne. Pewnie jeszcze kilka takich przypadków przed nami.

Może wypadałoby kupić złoto i zakopać w ogródku? Może potrzeba byłoby sciślejszego nadzoru? tylko cóż on pomoże w sytuacji kiedy rynki zmieniają się na całym świecie w sposób anomalny? To co wczoraj było bezpieczną inwestycją dziś jest parzącym w ręce gorącym kartoflem. receptą na to zostaje tylko jedno rozwiazanie. DYWERSYFIKACJA.
-->