niedziela, 31 maja 2009

Przegląd mijajacego tygodnia 24-30 maja

Najważniejsze informacje z ubiegłego tygodnia:
  • PKB Polski wzrósł w I kw. 2009 r. o 0,8% r/r,
  • PKB Stanów Zjednoczone w I kw. 2009 r. spadł w ujęciu rocznym o 5,7%,
  • RPP pozostawiła główną stopę procentową na dotychczasowym poziomie 3,75% i obniżyła stopę rezerwy obowiązkowej 0,5% do 3%.
Indeks BDI na koniec tygodnia wynosił 3494 i wzrósł o 25,4%.

Waluty:
Złotówka konsekwentnie przez cały tydzień traciła na wartości (podobnie jak w marcu i kwietniu przed zakończeniem miesiąca). Kulminacja osłabienia miała miejsce w czwartek, aby w piątek rynek doznał odreagowania. W pierwszych dniach tygodnia na rynku światowym na wartości zyskiwał dolar, rosła także rentowność amerykańskich obligacji. Dopiero w piątek po publikacji dobrych danych o PKB w Polsce złoty odrobił część strat, co było tym łatwiejsze, że dolar tracił w tym czasie do euro. Od czwartku można było także zaobserwować osłabianie się dolara do złota. Frank kosztował na koniec tygodnia 2,9878zł, dolar 3,1928zł, a euro 4,5083zł.

Złoto:
O trzech tygodni obserwujemy konsekwentne umacnianie się złota do dolara. Tym razem mieliśmy przerwę w poniedziałek, wtorek i środę, ale wzrost od czwartku do piątku sięgnął 2%. Względem złotówki ceny złota pozostały pod wpływem zmian kursu złotówki, niemniej jednak obserwujemy powrót cen złota ponad poziom z połowy maja. Na koniec tygodnia cena złota wynosiła 3114zł/oz wobec 30082zł/oz w poprzednim tygodniu. W dolarach cena złota wynosiła 975,92$/oz.

Obligacje:
Pomimo decyzji RPP i zmian walutowych ceny naszych papierów skarbowych pozostały stabilne. Rentowność wynosiła nadal 5,8%. Rentowności nie wzrosły mimo spadków cen na rynkach obligacji w USA i Europie.

Akcje:
W ujęciu tygodniowym niewiele się zmieniło. Jedynie w środę mieliśmy nieco emocji związanych ze wzrostem, ale później nastąpiła korekta. Panuje napięcie wyczekiwania na kierunek wybicia z konsolidacji. Na koniec tygodnia WIG20 spadł 0,7%, WIG stracił 0,3%, mWIG zyskał 0,6% zyskując trzynasty tydzień z rzędu, a sWIG wzrósł 1%. Obroty wyniosły około 5,75 mld zł w całym tygodniu.

sobota, 30 maja 2009

Opcje walutowe

W najbliższy wtorek na posiedzeniu komisji Finansów Publicznych posłowie będą prowadzić prace nad trzema projektami ustaw o opcjach walutowych, które to projekty mają "uratować gospodarkę". Zdaniem KNF zobowiązania firm na 17 kwietnia wynosiły z tego tytuły 4,5 mld złotych.

Komisja będzie oczywiście te projekty mielić w swoich trzewiach (nie wspomnę że leżą w komisji już od marca), zasięgać opinii ekspertów i biegłych, a Związek banków Polskich zapowiedział, że i tak ustawę zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego.

Chciałbym tylko przypomnieć panom posłom, że 95% opcji wystawionych w lipcu ubiegłego roku wygasa w czerwcu i lipcu tego roku. Więc może się okazać, że politycy jak zwykle będą kłócić się o pietruszkę, a problem sam się rozwiąże. I bardzo dobrze, że się rozwiąże - głupcy i chciwi zbankrutują i rynek się oczyści.

piątek, 29 maja 2009

Polska lokomotywą Unii?

Trochę ironicznie brzmi tytuł dzisiejszego wpisu, bo ani nie mamy siły ani chęci żeby całą Unię ciągnąć. Niemniej jednak dzisiejsze dane na temat PKB w pierwszym kwartale 2009 są niezłe. Wzrost w Polsce wyniósł 0,8% r/r, wyprzedza nas tylko Cypr, a reszta Unii tonie w bagnie.

Nie ma co popadać w huraoptymizm, sami tego pociągu nie uciągniemy i jak będzie tak zwalniał, jak zwalnia teraz to i my zwolnimy, siły nie ma. Choćby się Premier pogodził z Prezydentem, nie da rady. Niezależnie od idiotycznych pomysłów opozycji (nie mogłem się powstrzymać) na cudowne uzdrowienie gospodarki. Spadek popytu w całej europie, wynikający ze spowolnienia w Niemczech, Włoszech czy Francji spowoduje, że możemy co najwyżej wyjść na zero lub niewielki plus. I ja uważam, że na ten plus wyjdziemy.

I może nam pomoże nowa kampania naszego kraju w CNN (i tu drugi news). Ciesze, się że nasze władze tak cenią sobie moje rady z lutowych wpisów... Ale na poważnie - uważam że to dobrze i należy się promować, należy budować wizerunek kraju który jest silny i stabilny. Chociażby po to, aby poprzez ten marketing niższym kosztem sprzedawać obligacje i pozyskiwać inwestycje. Biznes to marketing, a marketing to reklama. Tak, tak, kraje też trzeba reklamować... i mówić, że nie jest tak źle jak może być, a nie trąbić wszem i wobec że zaraz wszystko się zawali. Defetyzm nic dobrego nie przyniesie.

czwartek, 28 maja 2009

Bańka spekulacyjna na rynku filatelistycznym?

Kiedy pisałem o inwestycjach w znaczki to nie sądziłem, że mój wpis zbiegnie się w czasie z dwoma innymi artykułami na ten temat. Zgodnie z kontrariańskim podejściem należałoby się uważnie przypatrzeć czy nie pompuje się tu kolejna spekulacyjna bańka.

Autorzy wspominają mianowicie, że obecny kryzys gospodarczy wywindował ceny znaczków na międzynarodowych aukcjach filatelistycznych. "Stale rośnie zainteresowanie walorami filatelistycznymi. Jeżeli ktoś dysponuje stosowną wiedzą, może pokusić się o pomnożenie kapitału inwestując go w znaczki." Otóż to. Wiedza jest kluczem. A wiedzę o walorach filatelistycznych i tym rynku zdobywa się długo i mozolnie. Co potwierdza się także w tym artykule.

Na znaczkach normalnie nie da się zarobić. W ogólności biznes polegający na handlu znaczkami polega przede wszystkim na wyszukiwaniu pośród ton papieru tych wyjątkowych sztuk. Bez odpowiedniego zasobu wiedzy nie da się tego zrobić. A sama hossa na rynku filatelistycznym nie dotyczy wszystkich znaczków w ogólności, ale wybranych walorów, charakterystycznych ze względu na pewne specyficzne (znane ekspertom) cechy.

Zaś koincydencje w publikacji w ostatnim okresie materiałów na temat rynku filatelistycznego przypisałbym z jednej strony chęci zareklamowania rynku i moze troche nagonienia gawiedzi do znaczków, a z drugiej desperackiemu poszukiwaniu przez kapitał nowych lokat. Bańka zatem chyba dopiero się rodzi...

środa, 27 maja 2009

Co zrobiła RPP?

No właśnie, RPP zostawiła stopy procentowe bez zmian. Ale zmniejszyła jednocześnie rezerwę obowiązkową o 0,5 pkt proc. do 3,0%. W ocenie Rady obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej powinno stworzyć bankom dodatkowe możliwości zwiększenia akcji kredytowej. Pytanie czy stworzy?

Zmniejszenie stopy rezerwy obowiązkowej oznacza, że banki mogą mniej środków otrzymywać na rachunku w NBP. Teoretycznie powinno to zwiększyć ilość pieniądza w obiegu i zachęcić banki do zwiększenia akcji kredytowej.

Jednocześnie jednak mamy inne zjawisko, nadpłynność w sektorze bankowym już istnieje, a banki mają znikomy "apetyt na ryzyko" co wyraża się w znacznie niższych niż stopa referencyjna stopach rynkowych (WIBOR).

Sytuacja w tej chwili przestawia się następująco, WIBOR3M wynosi 4,62%, stopa referencyjna 3,75%, oprocentowanie stopy rezerw obowiązkowych (0,9*stopa redyskonta weksli) 3,6%. Tymczasem w pierwszym okresie odsetkowym oprocentowanie (hurtowych) obligacji dziesięcioletnich wyniosło według danych ostatniej emisji w maju 5,5%, a dwudziestoletnich 5,75%. Jednocześnie na aukcji popyt znacznie przewyższył podaż. Podobnie średnia rentowność 52 tygodniowych bonów skarbowych wynosiła 5,074%.

Banki chętnie pożyczą Skarbowi Państwa te uwolnione z rezerwy w NBP pieniądze, nie ponosząc specjalnie żadnego ryzyka i zarabiając więcej na odsetkach. Istnieje potencjalne ryzyko, że zwiększenie potrzeb pożyczkowych budżetu spowoduje wyssanie tego dodatkowego pieniądza z rynku i w efekcie gospodarka zbyt szybko nie odczuje tych decyzji.
-->