wtorek, 8 grudnia 2009

Świat tonie w długach

Mówię o zadłużeniu rządowym bo o prywatnym nie chce mi się już wspominać. Prognozuje się, że w 2010 roku zsumowane zadłużenie wszystkich rządów sięgnie 49 bn usd. Jedna trzecia tych długów powstała po 2007 roku – w skutek zasypywania kryzysu finansowego dodrukiem pustego pieniądza. Ostatnio znowu poraziła nas informacja, że potężny konglomerat inwestycyjny w Dubaju ma problemy finansowe.

W 2010 roku dług publiczny, wg Moody’s sięgnie 80% światowego PKB. Ostatnio taki poziom osiągnął w czasie Drugiej Wojny Światowej. Można zastanawiać się kto to wszystko spłaci, brzemię długu będą musiały przejąc przyszłe pokolenia i dzisiejsi 25-30 latkowie. Dodatkowo, konieczność ponoszenia gigantycznych kosztów utrzymania starzejących się społeczeństw dołoży dodatkowe obciążenia. Bo przecież przyszłe zobowiązania emerytalne także są długiem, który trzeba będzie spłacić.

Czekają nas (gospodarki zachodnie) potężne cięcia budżetowe, które niewątpliwie wywołają niezadowolenie społeczne. Poza tym wiara w to, że systemy emerytalne będą w stanie zapewnić nam na starość utrzymanie jest niestety płonna.

Tymczasem problem zadłużenia krajów rozwiniętych wciąż jest jeszcze bagatelizowany. Ta sama agencja Moody’s, która przygotowała prognozę światowego zadłużenia w przyszłym roku, nie widzi na horyzoncie poważniejszych trudności.

Wydaje się, że stoimy przed problemem w stylu paragrafu 22. Aby się nie zadłużać należałoby podnieść podatki, to z kolei zmniejszy wzrost gospodarczy, co spowoduje jeszcze większe deficyty. Obawiam się zatem, że wstrząsy wtórne obecnego kryzysu będziemy odczuwali jeszcze długo. Z resztą obecny kryzys nie jest faktem, który zaistniał wczoraj, ale konsekwencja dziesięcioleci takiej a nie innej polityki gospodarczej na świecie.


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Komentarze na blogu są moderowane. Zastrzegam sobie prawo do zablokowania komentarza bez podania przyczyn. Komentarze zawierające linki wyglądające na reklamowe lub pozycjonujące - nie będą publikowane.

-->