piątek, 29 kwietnia 2016

Bitcoin na legalu

Zastanawiałem się przez chwilę jaki dać tytuł. Rzecz w tym, że chciałem napisać notkę o tym jak to bitcoin zostaje uznany przez kolejne instytucje rządowe za pełnoprawny środek płatniczy. Otóż nie dalej jak w piątek rząd japoński zatwierdził zmiany w przepisach uwzględniające bitcoina i inne cyfrowe waluty jako posiadające funkcję zbliżoną do "prawdziwych" pieniędzy. Rzecz jasna wiąże się to z wtłoczeniem różnego rodzaju biznesów związanych z bitcoinem (giełdy wymiany na ten przykład) w pewne ramy prawne, które dla niektórych mogą być niewygodne, a dla innych stanowić wręcz zaprzeczenie bitcoina. Z drugiej strony zwiększy to zapewne bezpieczeństwo i pozwoli uniknąć sytuacji jak z Mt.Gox. Poza tym to w mojej opinii pozwoli na popularyzację wirtualnej waluty przy jednoczesnym utrudnianiu wykorzystania jej do działań nielegalnych.

Druga podobna informacja napłynęła niedawno z Luksemburga gdzie giełda wymiany Bitstamp po pozytywnie przeprowadzonym procesie audytu otrzymała licencję instytucji płatniczej, na mocy której może legalnie prowadzić działalność w zakresie transakcji płatniczych, rozliczeń transakcji, przekazów pieniędzy, etc. na terenie całej unii. W związku z tym Bitstamp ogłosił, że od wtorku 26 kwietnia uruchamia trading BTC/EUR i możliwość przelewania na konto środków w EUR bez przewalutowania na USD.

Wygląda zatem na to, że rynek bitcoinowy staje się bardziej uregulowany. Moim zdaniem rysuje to dla bitcoina coraz lepsze perspektywy. Lepsze niż pozostawanie na granicy. Zdecydowanie bardziej dla popularyzacji wykorzystania kryptowalut będzie jeśli użytkownicy będą mieli pewność, że korzystają z usług podmiotów, które spełniają choćby minimalne wymogi, niż bez tych regulacji. Zaraz się pewnie podniosą głosy, że to zabije bitcoiina bo regulacje i szpiegowanie transakcji, etc... Ja tam uważam, że po pierwsze jak ktoś będzie chciał bitcoina nielegalnie wykorzystywać to znajdzie na to sposób korzystając z usług firemek w Zimbabwe (z całym szacunkiem do Zimbabwe), a jak ktoś chce mieć całkowitą pewność, że nie będzie szpiegowany to niech używa gotówki. Coś za coś, albo powszechność i regulacja, albo brak regulacji i niszowość. Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. takie jest moje zdanie.

Źródła:

wtorek, 26 kwietnia 2016

Kupowanie złota w goldsaver.pl - infografika

Serwis goldsaver.pl, którego recenzję i opis publikowałem na blogu przygotował infografikę, która pokazuje dlaczego bardziej opłaca się kupić sztabki 1oz w serwisie Goldsaver niż kupować sztabki o mniejszej gramaturze. 


Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego  publikację.

piątek, 22 kwietnia 2016

Nieruchomości na wynajem, podnajem i powierzenie zarządzania wynajmem

Spływający regularnie dochód z wynajmu nieruchomości jest chyba marzeniem każdego. Gdyby jeszcze posiadanie takiego strumienia dochodu nie było okupione stresem związanym z koniecznością pozyskiwania, pilnowania i sprzątania po najemcach, każdy właściciel mieszkania na wynajem byłby wniebowzięty. Nieruchomość wynajmowana może bowiem generować dochody, ale mieszkanie stojące puste w oczekiwaniu na najemców to w zasadzie same koszty.

W naszym kraju rynek najmu mieszkań jest, w porównaniu z krajami zachodnimi, dosyć prymitywny. Składają się na to czynniki związane z otoczeniem prawnym i zaszłości historyczne. Na zachodzie w nieruchomości na wynajem inwestują często duzi instytucjonalni inwestorzy albo ludzie kupujący od razu więcej mieszkań, a zarządzaniem operacyjnym samym procesem najmu zajmują się wyspecjalizowane agencje. U nas w większości przypadków rzecz realizuje się metodą chałupniczą.

Dlatego też z zainteresowaniem dostrzegam pojawienie się w Polsce wyspecjalizowanych podmiotów, które zajmują się najmem nieruchomości. Natknąłem się na temat czytając wywiad z Mateuszem Brejtą.

Sednem tego wywiadu był koncept biznesowy polegający na podnajmie już wynajętych mieszkań. Polecam lekturę, nie chcę się tu o tym rozpisywać jako o sposobie na życie (choć też ciekawe). Ja chciałem zahaczyć o temat z innej strony.

Rzecz w tym, że już zaczynają działalność w Polsce firmy specjalizujące się w obsłudze mieszkań na wynajem. Działanie takiej firmy polega na tym, że podpisuje ona umowę z właścicielem mieszkania zobowiązując się do opłacania regularnego czynszu. Jednocześnie zgodnie z umową firma jest uprawniona do podnajmowania mieszkania dalszym najemcom. Firma bierze na siebie wtedy wszystkie ryzyka związane z "obsługą najemców" ich wypłacalnością czy kontrolowaniem. Firma sama odpowiada wtedy za znalezienie chętnych do wynajęcia mieszkania. Właściciel otrzymuje regularny czynsz. Wpływy dla niego są oczywiście niższe niż gdyby sam zajął się całą otoczką związaną z "obslugą" wynajmu mieszkania, ale za to są pewne i z barków ma zdjęty bagaż zaprzątania sobie głowy najemcami. Idealne rozwiązanie dla kogoś kto inwestycję w nieruchomości traktuje jako inwestycję finansową i nie chce bawić się osobiście we wszystkie sprawy związane z najmem albo nie ma na nie czasu.
 


Oczywiście nic nie jest za darmo. Oddanie części ryzyka i powierzenie pewnej pracy profesjonalnemu podmiotowi wiąże się z tym, że część zysków z tytułu wynajmu mieszkania trzeba oddać "za zarządzanie". Dla kogoś posiadającego mieszkanie usługi takiej firmy jaką prowadzi pan Brejta, czy Muturi mogą być wybawieniem od kłopotów "użerania się z najemcami". Dla kogoś kto chce wejść w nieruchomości aby potraktować je jako inny rodzaj inwestycji "finansowej" przekazanie komuś mieszkania w zarządzanie uwalnia od maczania sobie rąk w rzeczach, na których się nie znamy.

Każdy winien ocenić, czy opłaca mu się taki układ i czy sam byłby w stanie zrobić wszystko lepiej samodzielnie. Niemniej jednak istnienie takich podmiotów, które za opłatą przejmują zarządzanie mieszkaniem, pozyskiwaniem najemców i windykacją, jest szansą na rozwój tego rynku.

środa, 20 kwietnia 2016

Fixing złota w chińskim yuanie - Shanghai Gold Benchmark Price

Jakoś tak się składa, że ostatni tydzień jest przeładowany informacjami o złocie. Kiedy w sobotę pisałem wpis pt. "Co w złocie piszczy" nie było jeszcze wiadomo czy na giełdzie w Szanghaju zostanie w końcu w tym tygodniu uruchomiony fixing złota denominowany w yuanach. 

Ostatecznie tak się stało jak informowałem. We wtorek ruszyła oficjalnie "Shanghai Gold Benchmark Price" - codzienna wycena złota w chińskiej walucie. 

Dlaczego ta informacja jest taka istotna? Bo jest to kolejny kamyczek do ogródka dolara. Kontrahenci, chcący kupować fizyczne złoto na giełdzie w Szanghaju nie będą musieli oglądać się na kurs dolara. Z kolei dla juana jest to ważny krok do umiędzynarodowienia waluty do czego Chiny dążą od dawna i o czym wielokrotnie pisałem. Jest to także wyraz woli oderwania się od giełd na których wyznaczanie ceny jest manipulowane (Londyn, Nowy Jork). O manipulacji rynkiem złota pisałem w kwietniowym newsletterze w tekście dla prenumeratorów.

Na razie  fakt uruchomienia w Szanghaju fixingu złota nie będzie raczej miał bezpośredniego wpływu na ceny. Jest to jednak jedno z wielu wydarzeń wskazujących na trend światowej gospodarki - słabnącej pozycji dolara i rosnącej pozycji złota i chińskiej waluty.

Więcej informacji u źródła:

wtorek, 19 kwietnia 2016

Jak ja nie mogę znieść naganiaczy na Forex

Regularnie co jakiś czas dzwoni do mnie bezczelny typ próbujący namówić mnie na założenie rachunku do gry na Forex. Dodatkowo regularnie dostaję całą masę spamu naganiającego na "zarabianie na forexie". Kiedy jednak wczoraj nadziałem się na ewidentnie manipulacyjną reklamę miarka się przebrała. 

Dlaczego mnie to tak denerwuje? Otóż denerwuje mnie przede wszystkim nachalne naganianie do zakładania rachunków wstrętne manipulacje mające na celu przedstawić obraz forexu jako miejsca, w którym bez jakiegokolwiek wysiłku można zarobić olbrzymie pieniądze. Rzecz jasna temat ryzyka w takich reklamach nie istnieje. 

Jak inaczej niż "manipulacją" można nazwać artykuł sponsorowany opisujący "historię" pana, który "po 2 godzinach szkolenia" zaczął zarabiać na forexie kilkanaście tysięcy złotych "stosując kilka banalnie prostych metod" i teraz może leżeć na kanapie albo bawić się z dziećmi. Rysuje się sielankowy obraz "zarabiania" przy pracy przez dwie godziny dziennie dzięki wspaniałemu wynalazkowi jakim jest 50 krotny lewar. Problem w tym, że w całym takim sponsorowanym tekście nie ma ani jednego słowa o ryzyku! Nie ma ani jednego słowa o tym, że zawieranie transakcji na Forex jest w dużej mierze hazardem i w starciu z wielkimi graczami dysponującymi olbrzymimi zasobami do manipulacji rynkiem i zawierania transakcji w milisekundowych slotach czasu, którzy mają potężne centra komputerowe składające automatycznie zlecenia wyprzedzające - w starciu z takimi graczami każda płotka jest paszą na pożarcie.


W takich artykułach sponsorowanych nie ma słowa o tym, że gra z lewarem oznacza, że można stracić więcej pieniędzy niż się wpłaciło na rachunek! To nie jest zarabianie, to jest bardzo ryzykowne działanie, w którym 80% detalicznych uczestników rynku traci swoje pieniądze.

Reklamuje się forex jako sposób na wyjście z długów a tymczasem jest to doskonały sposób aby się w długi wpędzić. Nie jest to przy tym takie proste zajęcie i wymaga warsztatu tradera, umiejętności, przygotowania i wiedzy. 

Dlaczego jest więc tak nachalnie reklamowane, jako bezstresowy sposób zarabiania olbrzymich pieniędzy? Właśnie dlatego, że dla brokera u którego założy się rachunek forexowy, jest to żyła złota. Broker zarabia na każdej transakcji nie ważne czy tracimy czy zyskujemy. Każdy kto próbuje zawierać transakcje na forex płaci pewną kwotę od każdej takiej transakcji (cz toi w formie jawnych prowizji czy ukrytego spreadu).

Przez takie manipulacyjne przedstawianie forexu jako rynku na którym nawet zupełnie zieloni mogą zarabiać bez ryzyka - dlatego właśnie nie mogę znieść tego naganiania.

Zainteresowanym polecam lekturę:
-->