sobota, 12 stycznia 2019

8 wskazówek, które pomogą Ci zaoszczędzić na ubezpieczeniu samochodu - artykuł sponsorowany

Z roku na rok wzrastają stawki za ubezpieczenie samochodu. Zwiększenie liczby wypadków, kosztów napraw i siły roboczej… ubezpieczyciele mają wiele powodów do podwyżek. Ubezpieczenie auta to jeden z największych kosztów z obszaru ubezpieczeń prywatnych. Mamy dla Ciebie 8 wskazówek, dzięki którym zoptymalizujesz domowy budżet i zaoszczędzisz na składkach. 
 

1. Kup OC/AC online

Coraz więcej klientów decyduje się na zakup OC/AC przez internet. Powód jest oczywisty – w internecie jest taniej, szybciej i łatwiej. Dotyczy to także ubezpieczeń samochodu. Kupno ubezpieczenia przez internet ma tę zaletę, że w ciągu 14 dni możesz odstąpić od umowy bez żadnych konsekwencji.

2. Pogadaj ze swoim ubezpieczycielem

Jeżeli jesteś wiernym klientem i od lat ubezpieczasz się w jednej firmie, wykorzystaj to do negocjacji umowy ubezpieczenia na kolejny rok. Często jest tak, że na najniższe ceny polis mogą liczyć wyłącznie nowi klienci. Ale pozostaje jeszcze dogadanie się z ubezpieczycielem i zasugerowanie, że brak obniżki sprawi, że właśnie w tym roku kupisz polisę gdzie indziej – tam gdzie będzie najtaniej.

3. Porównaj ceny ubezpieczeń

Niby oczywiste, ale wciąż niewiele osób korzysta z tego przywileju. Sprawdzając, ile kosztuje OC online, można szybko zorientować się, gdzie jest najtaniej lub najlepiej. Porównywanie OC/AC przez internet jest bezpłatne i pozwala zaoszczędzić dużo czasu. Już w 5 min obliczysz OC na stronie porownywarka-oc-ac.pl. Wyobraź sobie, jakby to było, gdyby trzeba było dzwonić do każdego ubezpieczyciela osobno, pytać o oferty, a potem je analizować i porównywać.

4. Ubezpieczaj hurtowo

Z pewnością masz wykupionych co najmniej kilka polis – na samochód, dom, życie. Najgorzej, jeśli każda jest wykupiona w innej firmie. Jeśli masz wiele umów ubezpieczeniowych, przy najbliższej okazji przenieś je wszystkie do jednego towarzystwa. Możliwe, że dzięki temu uzyskasz dostęp do niższych stawek.

5. Dopasuj ubezpieczenie do swoich potrzeb

Płać tylko za to, co potrzebujesz. Weź pod uwagę wiek pojazdu, przebyte kilometry, swoje podróże i oszacuj, jakie ubezpieczenie będzie najbardziej przydatne. Kierowcy, którzy podróżują sporo, powinni kupić nie tylko OC, ale też np. autocasco online, które znacznie zwiększa zakres ochrony. Z innych dodatkowych ubezpieczeń poleca się również assistance, czyli doraźną pomoc w kryzysowych sytuacjach (np. gdy pęknie opona na autostradzie).

6. Wybierz płatność roczną

Nawet jeżeli Twój ubezpieczyciel proponuje płatność w ratach, zapłać za OC/ AC za cały rok z góry. To większe oszczędności, ponieważ jednorazowa płatność oznacza niższą składkę.

7. Zwracaj uwagę na szczegóły

Jeżeli kupujesz OC/AC online, zwróć uwagę na dodatkowe warianty. Z pewnością znajdziesz takie, które są Ci niepotrzebne, np. Zielona Karta (jeśli nigdy nie jeździsz za granicę) czy ubezpieczenie fotelika (jeśli nie masz dzieci). Lepiej wybrać ubezpieczenie, które naprawdę Ci się przyda.

8. Miej rękę na pulsie

Ceny ubezpieczeń szybko się zmieniają, dlatego co roku sprawdzaj najnowsze oferty u różnych ubezpieczycieli. Stawki za OC/AC różnią się w zależności od cech kierowców (wiek, staż itp.), regionu, a także ogólnych strat ubezpieczycieli w poprzednim roku. Zazwyczaj co roku obserwuje się podwyżki, ale niektóre firmy zamrażają ceny, by pozostać konkurencyjnym na rynku. Tak samo mogą zmieniać się Twoje potrzeby, dlatego monitoruj rynek ubezpieczeniowy i sprawdzaj, kto i co jest w stanie zaproponować w danej chwili.





Disclosure: Artykuł powstał w ramach odpłatnej współpracy. Otrzymałem wynagrodzenie za jego publikację

piątek, 4 stycznia 2019

Sprzedawcy złota inwestycyjnego w Polsce

Dawno temu zrobiłem na blogu listę adresów stron sklepów internetowych, gdzie w ten czy w inny sposób można kupić złoto inwestycyjne (sztabki, monety) i inne metale szlachetne. Lista ta jest dość stara i od czasu do czasu ją aktualizuję. Dziś zorientowałem się, że nie uaktualniałem jej już od dwóch lat, więc najwyższa pora posprzątać. 

Właśnie - posprzątać, bo jako, że złoto w ciągu ostatnich dwóch lat przestało być medialnym produktem inwestycyjnym (cóż, jak coś nie daje spektakularnych stóp zwrotu, to wszyscy o tym zapominają), to też i dla dealerów złota inwestycyjnego czasy były ciężkie. Rynek przeszła konsolidacja i zamykanie się co mniejszych outfitów, dla których przy barku medialnego szumu, niskie marże nie wystarczały na utrzymanie biznesu.

Z większych konsolidacji można wymienić przejęcie e-numizmatyki przez Goldenmark (dawna Mennica Wrocławska). W ten oto sposób mamy na rynku jednego tak na prawdę liczącego się dużego dealera, paru z ugruntowaną reputacją i trochę mniejszych (mnie osobiście nie znanych).

Dwa lata temu na liście było 29 adresów, teraz zostało ich 20. To coś pokazuje o rynku. Nie śmiem twierdzić, że przeczesałem cały internet i znam cały rynek, ale najważniejszych chyba namierzyłam (tak mi się wydaje). Nie znaczy to bynajmniej, że złota inwestycyjnego nie idzie kupić. Wręcz przeciwnie, jest nawet chyba łatwiej kupić z odbiorem osobistym, niż było to parę lat temu. Ja z resztą nie mam żadnych problemów z zakupem. Inna sprawa, że od lat nie kupowałem nic wysyłkowo. Moje przygody z kurierami zostawiającymi paczki pod wycieraczką wyleczyły mnie z tego (nawet pomimo tego, że są dealerzy, którzy sprzedają przez paczkomaty). Po prostu mam pod ręką źródło stacjonarne.

Zapraszam do przeglądnięcia listy sprzedawców metali szlachetnych.


wtorek, 18 grudnia 2018

Podsumowanie 2018 roku na blogu

Idą Święta, a za nimi nadchodzi kolejny roku. tradycyjnie mamy zatem okazję do zrobienia retrospekcji i podsumowania tego co się na blogu pojawiło.


Przede wszystkim przeczytałem i zrecenzowałem na blogu niemało książek:
    Jak łatwo zauważyć  dotykały one tematyki w dwóch obszarach. Inwestycji w nieruchomości (rzadko obecnej na blogu) i filozoficzno-ekonomicznej. Gdybym miał wybierać najlepsze miałbym problem. Zdecydowanie lektury Sowela, Gwiazdowskiego i Sanandaji otwierają oczy. To są książki, które rozbijają pewne mity i populistyczne uproszczenia. Rothbarda też dobrze się czytało, ale już wiele nowego dla mnie w sumie nie wnosił. Z części nieruchomościowej na pewno "Kompendium"Damiana Kleczewskiego jest warte polecenia.

    Kolejny temat, który pojawiał się na blogu to kryptowaluty. Jako, że nie byłem już bezpośrednio zaiwestowany w bitcoina to śledziłem temat trochę z boku. Bitcoin sobie tracił na wartości a w międzyczasie pojawiały się analizy, czy kryptowaluty będą w stanie zastąpić złoto jako walutę rezerwową, czy też w jaki sposób technologia łańcucha bloków wpłynie na naszą gospodarkę. Takie mam wrażenie, że kryptowalutywy hype na chwilę minął.

    Po drodze mieliśmy trochę afer wokół rynku finansowego i instytucji nadzoru. Przykłady kuriozów tego typu działania KNF mamy co krok, na  blogu pisałem o tym kilkukrotnie - jak KNF nadzorował BitBay, czy jak nadzorował Getin Bank.

    Pojawił się też temat bankowości za granicą (otwarcie konta w banku w Wielkiej Brytanii i korzystanie z tamtejszych usług bankowych). Tak na marginesie podobno N26 pozwala otwierać konta w Niemczech przez komórkę, muszę to sprawdzić.

    Było też odświeżenie tematu złota, a to przy okazji odnowienia wpisu zawierającego kompendium o złocie inwestycyjnym, a to przy okazji newsa, że NBP zaczął dokładać do rezerw kolejne uncje.

    Na koniec rozliczenie z przepowiedni.

    Pisałem, że Chiny będą inwestować swoje pieniądze i wysiłki dyplomatyczne w budowę przyczółków i wpływów gospodarczo politycznych w różnych częściach świata. Tak też było. Chiny inwestują w różnych częściach świata. Ostatnio w port w AbuDabi 300 mln dolarów, projekty za 60 miliardów w Indonezji, pomoc dla Pakistanu czy Wybrzeża Kości Słoniowej

    Napisałem też, że USA będą lekko alergicznie reagować na Chiny. Okazało się, że alergia jest znacznie silniejsza i przerodziła się w podjazdową wojnę handlową (cła) z flankowymi atakami wzajemnymi na swoje narodowe korporacje (bronią są oskarżenia o fraud, patenty, prawa intelektualne, bezpieczeństwo teleinformatyczne i dostęp do zamówień publicznych).

    Pisałem też, że wobec zbliżającej się daty Brexitu nic nie będzie pewne ani oczywiste, a coraz więcej nierozwiązanych problemów będzie wychodziło na jaw. Miałem rację. 

    Miałem także rację, że wzrośnie zmienność na rynkach. Amerykańska giełda kończy rok kilka procent niżej niż zaczynała, ale rozpiętość notowań sięgała kilkunastu procent. 

    A prognoza na przyszły rok? Niech będzie nią cytat z tekstu Georga Friedmana o którym pisałem w lutym tego roku:

    "Mamy obecnie to czas dysfunkcji ekonomicznych, określony przez powolny wzrost i nierówny podział bogactwa, prowadzący do wewnętrznego napięcia politycznego i głębokich tarć międzynarodowych. Kraje będą się koncentrować na własnych problemach, a te problemy będą stwarzać problemy za granicą"


      środa, 12 grudnia 2018

      Inwestorzy indywidualni odwracają się od giełdy

      Kiedy analizujemy publikowane przez GPW informacje na temat struktury inwestorów i liczby rachunków maklerskich widok mamy przygnębiający. Od mniej więcej dziesięciu lat konsekwentnie spada liczba inwestorów indywidualnych. Wielokrotnie dawałem wyraz na tym blogu swojemu rozgoryczeniu tym w jaki sposób działają władze giełdy i nadzór finansowy w naszym kraju - mam teraz wrażenie, że przez te działania właśnie nasza giełda zamiast rozwijać się staje się poletkiem do zabawy dla spekulantów z zagranicy.

      Obecna sytuacja z aferami wokół KNF, banków, SKOKów, piramid finansowych, stanowisk w bankach dla pociotków i znajmoych, dzieci itd itp pokazuje wyraźnie czym zajmuje się nadzór. Na to nałożyła się likwidacja OFE - odebrała paliwo wzrostów i napływ kapitału, co sprawiło, że giełda w Warszawie stała się zabawką dla światowych graczy. 


      Udział zagranicy w obrotach na GPW konsekwentnie od 10 lat wzrasta. Jednocześnie mamy całą masę spółek na których płynność pojawia się tylko skokowo, kiedy są one akuratnie kręcone albo wypuszczane przez ustawiających rynek graczy. Nie ma przy tym ani sensu ani związku z wynikami.

      Do tego mamy całą masę spółek, które najzwyczajniej w świecie sprzedają jedynie akcje i oszukują inwestorów, a nadzór nic sobie z tego nie robi. rynek Newconnect w tym przoduje.

      Nie ma się co dziwić, że inwestorzy indywidualni zmęczeni porażkami, czy nie odnoszący jakiś znaczących sukcesów odwracają się od giełdy. Sam jestem przykładem tego trendu, bo jeszcze dziesięć lat temu byłem znacznie bardziej entuzjastycznie nastawiony do rynku akcji, ale mi przeszło.

      Nadzieje na to, że coś się zmieni, są moim zdaniem płonne. Jeżeli zasadniczo nie zmieni się podejście władz giełdy i nadzoru do tego jak działa rynek, jeżeli nie zacznie wsadzać się do więzienia oszustów, którzy wydrenowali kieszenie inwestorów to nic się nie zmieni. A jeśli ktoś próbuje upatrywać nadziei w tym, że program Pracowniczych Planów Kapitałowych wprowadzi pieniądze na giełdę, to się myli. Te pieniądze powędrują do specjalistów do zarządzania w stylu polskiej spółki od elektromobilności czy budowy elektrowni atomowej, przekopu mierzei czy budowy portu lotniczego.

      piątek, 30 listopada 2018

      Korzystanie z banków w Polsce a za granicą

      Każdy z nas ma zapewne jakieś doświadczenia w korzystaniu z usług bankowych. W przytłaczającej większości są to zapewne doświadczenia związane z naszym krajem. Przyzwyczailiśmy się do pewnego standardu usług, ale mało kto wie że w tym standardzie nasze banki wyprzedzają niejednokrotnie swoje zachodnie odpowiedniki o dekady.

      Przykładowo, założenie konta. Nie wiem czy jest jeszcze możliwe założenie konta przez internet przelewem weryfikacyjnym bo dawno tego nie robiłem, ale już w placówce zakłada się rachunek w około 15 minut od ręki. W niektórych bankach za naszą zachodnią granicą czy też za małą wodą, taie coś jest nie do pomyślenia. Trzeba z wyprzedzeniem umówić się na spotkanie, które potrwa co najmniej pół godziny, a terminów czasem nie ma...

      Albo standard bankowości internetowej. W bankach w Polce możemy wykonać przez internet bardzo wiele operacji, transakcje z karty podglądamy online niemal w czasie rzeczywistym a przelewy idą jeden dzień roboczy. Wiele banków zagranicznych dopiero wprowadza u siebie te nowoczesne rozwiązania. W ich centrach danych pracują systemy centralne sprzed trzydziestu lat co objawia się tym, że transakcje zobaczymy w podglądzie dopiero dzień później, autoryzacja transakcji nie przebiega online albo na wyciągu pole opis przelewu ma zaledwie dwadzieścia znaków.

      Dla kogoś przyzwyczajonego do korzystania z naszych banków i ich systemów (nawet takich, które czasem zawodzą) zderzenie z usługami banków zagranicznych może być czasem irytujące lub rozbrajające. 

      Nic więc dziwnego, że tam łatwiej znajdują pole do popisu na rynku różnorakie fintechy, firmy niebankowe oferujące różnorakie produkty finansowe. Na naszym rynku poziom zaawansowania technologicznego i jakości i różnorodności oferowanych usług jest tak duży, że trudno jest klienta czymś zaskoczyć. Karta wielowalutowa? proszę bardzo, kantor internetowy? Oczywiście. Podgląd online transakcji? Prosta sprawa. Otwieranie rachunku w minutę przez aplikację mobilną? Jasne. Płatności komórką? Mamy.

      Tak więc okazuje się, że wyprzedziliśmy technologicznie zachód jeżeli chodzi o rozwiązania w sferze finansów osobistych. Nie mamy się czego wstydzić, autentycznie.
      -->