czwartek, 23 lipca 2009

Kupno nieruchomości na rynku pierwotnym

Na czym polegał (i dalej polega) fenomen kupowania nieruchomości na rynku pierwotnym (od dewelopera)? Najczęściej na tym, że im mniej zaawansowana budowa tym taniej. Ten paradoks doprowadził do sytuacji, kiedy półtora roku temu przy galopujących do góry cenach nieruchomości, nowych GOTOWYCH mieszkań od dewelopera nie było. Wszyscy byli więc zmuszeni do kupowania dziury w ziemi.

Rzecz w tym, że deweloperzy finansują się przy budowie pieniędzmi, które otrzymują od nabywców jeszcze nie wybudowanych mieszkań. Przerzucają na nich przy tym całe ryzyko działalności.

No może nie do końca zmuszeni - można było kupić na rynku wtórnym, ale drożej (z domami gorzej, ale przynajmniej jeżeli chodzi o mieszkania była taka możliwość). Dlaczego drożej? Otóż jest to proste dyskonto za ryzyko. Kupując nieruchomość na etapie projektu, kiedy inwestycja jeszcze nie ruszyła, przedpłaci się deweloperowi na poczet PRZYSZŁEGO kupna. Bo zawsze przeniesienie własności w formie aktu notarialnego następuje na końcu po odbiorze technicznym budynku.

Przez długi okres jesteśmy więc właścicielami jedynie przyrzeczenia, mglistej obietnicy, że deweloper nam to kiedyś sprzeda. Co więcej, często biorąc kredyt nie mamy ani nieruchomości, ani pieniędzy i jedynie dług. Jeżeli wszystko idzie dobrze nie ma problemu. Jeżeli jednak deweloper upada, obnaża się beznadziejna sytuacja kupujących w ten sposób. Bank udzielający im kredytu jest oczywiście zabezpieczony na różne sposoby. Jednak kiedy zapytałem kiedyś w banku, czy klient może ubezpieczyć się na okoliczność upadłości dewelopera okazało się, że nie.

Takie sprawy pojawiają się od czasu do czasu, a to nieuczciwy deweloper się zwinie, a to upadnie, ludzie zostają z kredytami, bez mieszkań. jest to moim zdaniem wysoce ryzykowna zabawa.

Już wiecie dlaczego mieszkania na etapie "dziury w ziemi" sa tańsze? Ponieważ kupując je taniej dostaje się premię za ryzyko utraty przedpłat.
-->

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Komentarze na blogu są moderowane. Zastrzegam sobie prawo do zablokowania komentarza bez podania przyczyn. Komentarze zawierające linki wyglądające na reklamowe lub pozycjonujące - nie będą publikowane.

-->